Internetowy magazyn katolewicy spo艂ecznej. Piszemy o 艣wiecie, czerpi膮c inspiracje z nauki spo艂ecznej Ko艣cio艂a

Szko艂a jest nie na temat

Zapyta艂em uczni贸w o najbardziej niepotrzebne, najbardziej niezrozumia艂e rzeczy, jakich musz膮 si臋 uczy膰. Przys艂uchiwa艂em si臋 ich wypowiedziom, s艂ysz膮c siebie samego sprzed wielu lat.
Szko艂a jest nie na temat
ilustr.: Dominika Ba艂dyga

Budowa kom贸rki. Krzy偶贸wka genetyczna, Czytanie lektur z XIX wieku, kt贸re nie opowiadaj膮 o naszych przodkach, czyli o ch艂opach, tylko o szlachcie. Przeliczanie jednostek 艂adunku elektrycznego, kulomb贸w, na mikrokulomby. SO3+H2O -> H2SO4. Wzory, setki wzor贸w, pierwiastki, substancje, kt贸rych w 偶yciu na oczy nie zobaczymy. Daty i jeszcze raz daty 鈥 da艂bym przyk艂ad jakiej艣, ale nie pami臋tam, bo nie uk艂adaj膮 si臋 one w 偶aden sensowny ci膮g. Budowa pantofelka. (Tak, to prawda. Wci膮偶 obowi膮zuje). Historia. Niezrozumia艂e stare idee i daty wojen, w kt贸rych nie wiadomo, o co chodzi艂o. W og贸le daty wydarze艅, kt贸re niby wp艂yn臋艂y na to, co jest dzisiaj, ale nikt nie potrafi wyt艂umaczy膰 jak. Muzyka. 艢piewanie w k贸艂ko tych samych piosenek. Przydawka, okolicznik, po co to. Czy naprawd臋 rozumienia tekst贸w musimy uczy膰 si臋 na fraszkach?

Ch艂opak, kt贸ry m贸wi o historii, dodaje jeszcze, 偶e ucz膮 si臋 jej jak j臋zyka obcego. Niby o w艂asnym pa艅stwie, ale nie o sobie samych. Nie o 偶ywych ludziach, a o jakich艣 postaciach z niezrozumia艂ych bajek. Niby o Polakach, ale jakich艣 innych. Wed艂ug niego ci膮gle to 偶ujemy i 偶ujemy, ale nie przetrawili艣my jeszcze swojej w艂asnej historii. 鈥濶ie wykupciali艣my jej jeszcze鈥 dodaje po namy艣le.

呕eby si臋 zgadza艂o

Tak, tak, rozumiem to. Nie chodzi tylko o narz臋dzia do czytania 艣wiata (鈥瀟ylko鈥 daj臋 tutaj z poczucia przyzwoito艣ci, bo jestem przekonany, 偶e o nie wcale nie chodzi). Raczej o wsp贸lny kod kulturowy. O to, by艣my mogli m贸wi膰 tym samym j臋zykiem, operowa膰 tymi samymi poj臋ciami bez potrzeby ich negocjowania. Chodzi o komfort poczucia przynale偶no艣ci do tej samej grupy. Chodzi o to, 偶e je艣li kto艣 rzuci: 鈥濰ej, Gerwazy, daj gwint贸wk臋!鈥, to nawet przebudzony z najg艂臋bszego snu zawo艂asz: 鈥濶iechaj str膮c臋 t臋 mak贸wk臋!鈥 i w ten spos贸b nawet na kra艅cach 艣wiata rodaka w obcym rozpoznasz i w ramiona b臋dziesz m贸g艂 mu si臋 rzuci膰, bez obaw, 偶e s艂owem z艂ym zabije tak, jak no偶em.

Ale tak naprawd臋 chodzi o to, by tym, kt贸rzy redaguj膮 podstawy programowe, si臋 zgadza艂o. By to, co wok贸艂 nich, zgadza艂o si臋 z tym, co w ich g艂owie, by nie by艂o zgrzyt贸w poznawczych i szum贸w na 艂膮czach, by mie膰 wok贸艂 siebie taki 艣wiat, jakiego obraz si臋 we w艂asnym m贸zgu pie艣ci i tuli. Nauczyciele nie maj膮 inaczej, rodzice nie maj膮 inaczej. Powielaj膮 schematy, w kt贸re sami byli wt艂oczeni, tre艣ci i metody, kt贸rymi sami byli uczeni. Na pytanie 鈥瀌laczego?鈥 odpowiedzieliby zapewne: 鈥瀟ak zostali艣my nauczeni鈥, 鈥瀟ak nas nauczono鈥, 鈥瀦a moich czas贸w鈥, 鈥瀔iedy艣 to by艂y czasy鈥, 鈥瀌zisiaj nie ma 偶adnych czas贸w鈥.

Tylko m艂odzi pr贸buj膮 si臋 buntowa膰, domagaj膮 si臋 wyja艣nie艅, wrzuceni na ta艣m臋 produkcyjn膮 socjalizacji 脿 la Polonaise, postawieni w obliczu wymog贸w sprostania zasadom, w kt贸rych ustalaniu nie bior膮 udzia艂u, kt贸rych sensu i genezy nie rozumiej膮. S膮 niemymi, biernymi aktorami smutnego teatru, w kt贸rym nie ma dialogu, nie ma wymiany my艣li i pogl膮d贸w, nie ma negocjowania znacze艅, ustalania wsp贸lnej przestrzeni i omawiania warto艣ci. Jest narzucanie, zaw艂aszczanie, zmuszanie, zaoranie przeciwnika jako jedyna rozpoznana kulturowo forma dyskusji.

Pr贸buj膮 si臋 buntowa膰, domagaj膮 si臋 wyja艣nie艅, ale w fabryce drewnianych arbuz贸w i blaszanych koni (to Herta M眉ller, nie ja, szkoda) nie ma szans na nowe wyk艂adnie poza tymi wykorzystywanymi od dekad. Zaciskaj膮 wi臋c z臋by, poddaj膮 si臋, migruj膮 wewn臋trznie, zasilaj膮 szeregi pacjent贸w we wci膮偶 zbyt ma艂o licznych gabinetach psycholog贸w i psychiatr贸w. Zawsze mog膮 te偶 zag艂osowa膰 na Konfederacj臋, w poczuciu tego, 偶e mog膮 liczy膰 tylko na siebie, 偶e system nie jest ich, 偶e nie maj膮 na niego 偶adnego wp艂ywu, 偶e jest on tylko po to, by m贸wi膰 im, jacy g艂upi s膮, i kiwa膰 ich bez ustanku w grze pod tytu艂em 鈥濶arzuc臋 ci zasady i b臋d臋 je zmienia艂 w trakcie gry, niczego nie t艂umacz膮c鈥.

A gdy zag艂osuj膮 ju偶 na t臋 Konfederacj臋, doro艣li podnosz膮 larum: 鈥濲ak to? Egoizm! Gdzie empatia?鈥. Nikt nie zauwa偶a, 偶e m艂odym te偶 ju偶 si臋 zgadza.

T艂umaczy膰 艣wiat

Czego zatem m艂odzi chcieliby si臋 nauczy膰? Co postrzegaj膮 jako wa偶ne dla siebie? To rozpoznawanie emocji i radzenie sobie z nimi, wsp贸艂praca, zmiany klimatu, komunikacja, s艂uchanie, rozwi膮zywanie konflikt贸w. Chemia tak, ale taka na co dzie艅, w kuchni, w 艂azience. Historia o ludziach, nie o pomnikach. Fizyka t艂umacz膮ca 艣wiat 鈥 tak, ale nie poprzez zadania. J臋zyki obce nie tylko w postaci monotonnie zakuwanych s艂贸wek. Problemy do rozwi膮zania z wykorzystaniem wiedzy i umiej臋tno艣ci z r贸偶nych dziedzin, niekoniecznie wiedza podzielona i rozdrobniona na mg艂awice danych z r贸偶nych przedmiot贸w.

Tymczasem mn贸stwo fajnej energii idzie w gwizdek, gdy wsp贸艂czesny 艣wiat obja艣niaj膮 programy nauczania sprzed kilku 艂adnych dekad, odm艂odzone tanim i nieprzekonuj膮cym liftingiem. M艂odzi zmuszani s膮 do przeistoczenia si臋 w chodz膮ce pendrajwy. Pendrajwy zape艂nione zylionem danych, nijak niesklejaj膮cych si臋 w sp贸jn膮 wizj臋 艣wiata. Polska szko艂a w ca艂o艣ci jest nie na temat.

Nie m贸j strajk

W marcu 2019 roku nie wzi膮艂em udzia艂u w strajku, uznawszy, 偶e tysi膮c z艂otych wi臋cej do nauczycielskich pensji nie rozwi膮zuje najistotniejszych, w moim odczuciu, problem贸w polskiej szko艂y. Brn膮c kolejny rok przez mu艂 podstawy programowej z j臋zyka polskiego, zmienionej przy okazji reformy z 2016 roku, przygl膮da艂em si臋 narastaj膮cemu zm臋czeniu m艂odych. Nie mia艂em ochoty pociesza膰 ani ich, ani samego siebie przypominaniem oczywistych prawd, 偶e w sumie nigdy nie przestali艣my uczy膰 (si臋) bezsensownych rzeczy. Ale te偶 nigdy tych bezsensownych rzeczy nie by艂o a偶 tyle, a kontekst kulturowego tu i teraz nigdy nie uwydatnia艂 ich bezsensowno艣ci w tak dotkliwym stopniu. Cierp艂a mi sk贸ra od wizji, w kt贸rej nauczyciele i nauczycielki dostaj膮 tysi膮c z艂otych wi臋cej, po czym deklaruj膮, 偶e zak艂amanej historii i anachronicznych prawd objawionych b臋d膮 uczyli m艂odych z ogromn膮 pasj膮 i zaanga偶owaniem, korzystaj膮c przy tym z ca艂ego dost臋pnego w polskiej szkole aparatu represji i przemocy.

Gdy opowiedzia艂em o swojej wizji na bran偶owym forum, w ferworze bitewnych nastroj贸w zosta艂em wykorzystany jako fantom w 膰wiczeniu skutecznego wyprowadzania cios贸w. W arsenale obficie czerpano z rezerwuaru historycznych resentyment贸w (鈥瀔onfident鈥, 鈥炁俛mistrajk鈥, 鈥瀂OMO鈥). Najg艂o艣niejsi koryfeusze ch贸r贸w nawo艂uj膮cych do jedno艣ci na wszelkie wskazywane im bol膮czki mieli jedn膮 odpowied藕: wszystko przez brak nauczycielskiej solidarno艣ci. Brak jednomy艣lno艣ci. I to tyle minus贸w po stronie nauczycieli 鈥 za reszt臋 odpowiadaj膮 rodzice, politycy, system, wedle uznania w odpowiedniej kolejno艣ci u艂贸偶.

Potem przygl膮da艂em si臋 nerwowym ruchom ZNP, kt贸ry, w obliczu kl臋ski, pr贸bowa艂 wzmacnia膰 nadszarpni臋ty paskami w Wiadomo艣ciach TVP wizerunek 艣rodowiska. Robi艂 to, przeb膮kuj膮c o ofiarnej walce nauczycieli i nauczycielek w obronie interes贸w nie tylko w艂asnych, ale i uczni贸w i uczennic oraz rodzic贸w. Zyskiwa艂em w ten spos贸b kolejn膮 okazj臋 do przekonania si臋, 偶e przygotowanie psychologiczne do zawodu nauczyciele wypracowuj膮 dopiero w trakcie swojej pracy i 偶e najcz臋艣ciej polega ono na szlifowaniu r贸偶nych strategii obronnych i 膰wiczeniu mechanizm贸w wyparcia po艂膮czonych ze wzmacnianiem poczucia w艂asnej niewinno艣ci.

艢ciany聽

S艂uchaj膮c kole偶anek i koleg贸w po fachu zrezygnowanych po zesz艂orocznym strajku, s艂uchaj膮c rodzic贸w pomstuj膮cych na jako艣膰 zdalnej edukacji z czasu pandemicznego lockdownu, my艣l臋 o 艣cianach, kt贸re biegn膮 mi臋dzy lud藕mi w tym kraju. 艢cianach mi臋dzy m艂odymi a nauczycielami i nauczycielkami, wci膮偶 tkwi膮cymi w rzeczywisto艣ci, kt贸r膮 mo偶na opisa膰 za pomoc膮 zakl臋膰 typu: 鈥瀠czniowie maj膮 teraz wi臋cej praw ni偶 nauczyciele鈥 lub 鈥瀖usisz zna膰 swoje miejsce w szeregu” i 鈥瀗ajpierw obowi膮zki, potem prawa”.

My艣l臋 o 艣cianach oddzielaj膮cych dzieci od troskliwych rodzic贸w, kt贸rym rozmowa z tymi pierwszymi potrzebna jest g艂贸wnie do tego, aby wyartyku艂owa膰 nakaz 鈥瀙opraw t臋 czw贸rk臋鈥. 艢cianach, kt贸re nakazuj膮 rodzicom traktowa膰 szko艂臋 jako przechowalni臋 dla ich dzieci, a nauczyciela czy nauczycielk臋 鈥 jako niegodnego zaufania cz艂owieka, od kt贸rego lepiej si臋 wie, czego powinien uczy膰.

A gdybym pytanie, kt贸re zada艂em uczniom, zada艂 sam sobie? Gdybym mia艂 wymienia膰, czego i jak chcia艂bym uczy膰? Chcia艂bym uczy膰 w szkole niezale偶nej od widzimisi臋 polityk贸w, kt贸rych znajomo艣膰 kultury i literatury zako艅czy艂a si臋 w dziewi臋tnastym wieku. Chcia艂bym uczy膰 艣wiata takiego, jaki jest 鈥 a nie takiego, kt贸ry musi si臋 zgadza膰 z tym, co kto艣 ma w g艂owie.

Chcia艂bym uczy膰 w oparciu o odchudzone podstawy programowe. Takie, kt贸re zarysowuj膮 temat, a ja mog臋 na zaj臋ciach uczy膰 go w spos贸b uwzgl臋dniaj膮cy indywidualne potrzeby i mo偶liwo艣ci moich uczni贸w i uczennic. I chcia艂bym mie膰 na to czas, nie b臋d膮c tylko jednym z trybik贸w ta艣my produkcyjnej i nie b臋d膮c zmuszanym do traktowania m艂odych ludzi jak trybik贸w.

Chcia艂bym Rady Edukacji, z艂o偶onej z ekspert贸w, niezale偶nej od zmieniaj膮cych si臋 rz膮d贸w. Ekspert贸w reaguj膮cych na 艣wiat 鈥 a nie ekspert贸w chc膮cych wy艂膮cznie, by 艣wiat reagowa艂 na ich m膮dre s艂owa.

Chcia艂bym uczy膰 w szkole, kt贸ra nie boli.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste艣my magazynem i 艣rodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo艣ci spo艂ecznej, biedzie, o wsp贸艂czesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo艂ecze艅stwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania 鈥 mo偶esz nam w tym pom贸c!
Wybieram sam/a
Ko艣ci贸艂 i lewica si臋 wykluczaj膮?
Nie 鈥 w Kontakcie 艂膮czymy lewicow膮 wra偶liwo艣膰 z katolick膮 nauk膮 spo艂eczn膮.

I u偶ywamy plik贸w cookies. Dowiedz si臋 wi臋cej: Polityka prywatno艣ci. zamknij