fbpx Wesprzyj nas!

magazyn lewicy katolickiej

Miasto jako pole bitwy

Miasta od zawsze by艂y centrami aktywno艣ci ekonomicznej. W wyniku globalizacji dochodzi jednak do fundamentalnej zmiany tego, w jaki spos贸b zarabia si臋 w nich pieni膮dze. Je艣li miasta staj膮 si臋 parkami rozrywki dla turyst贸w i maszynkami do robienia pieni臋dzy, to co zostaje dla ich obywateli?

ilustr.: Zuzia Wojda

ilustr.: Zuzia Wojda


Z Bartem Stuartem rozmawia Erica Meijers. Wywiad ukaza艂 si臋 na 艂amach magazynu Green European Journal. T艂umaczenie: Bart艂omiej Kozek.
***
Artysta wizualny Bart Stuart chce, by 鈥瀒stoty ludzkie鈥 na nowo sta艂y si臋 punktem odniesienia dla planowania i rozwoju miast. Spotykamy si臋 w jednej z modnych kawiarni na terenie by艂ego doku NDSM 鈥 Holenderskiej Firmy Dokowej i Stoczniowej 鈥 gdzie Stuart ma swoje studio. W du偶ych oknach rozpo艣ciera si臋 widok na IJ 鈥 arteri臋 艂膮cz膮c膮 Amsterdam z otwartym morzem. Niegdy艣 tworzone tu by艂y stalowe kad艂uby tankowc贸w. Dzi艣 widzimy przede wszystkim p艂ywaj膮ce po okolicy jachty.
ERICA MEIJERS: Jak zdefiniowa艂by艣 miasto?
BART STUART: Miasta s膮 polami bitwy, na kt贸rych na niewielkiej przestrzeni trwa rywalizacja mi臋dzy r贸偶nymi politycznymi wizjami dobrego 偶ycia. Te konkuruj膮ce ze sob膮 wizje wykraczaj膮 poza interesy grup pracuj膮cych i 偶yj膮cych w danej miejscowo艣ci, a nawet os贸b je odwiedzaj膮cych. Pod uwag臋 nale偶y te偶 wzi膮膰 bardziej d艂ugofalow膮 perspektyw臋. Nie chodzi bowiem o to, co mo偶emy ju偶 dzi艣 w mie艣cie kupi膰 czy skonsumowa膰, ale te偶 o to, w jaki spos贸b r贸偶norodne grupy ludzi mog膮 偶y膰 w nim ze sob膮 w pokoju. Kwestia ta jest ostatnimi czasy poddawana uwa偶nej analizie.
Dlaczego?
Stoi za ni膮 d艂ugotrwa艂y proces, kt贸ry mo偶na zilustrowa膰 chocia偶by opowie艣ci膮 o dawnym doku NDSM, na obszarze kt贸rego w艂a艣nie przebywamy. Zauwa偶y膰 tu mo偶emy przej艣cie od dominacji pracy w stron臋 odpoczynku. Znajdowa艂 si臋 tu najpierw ci臋偶ki przemys艂 stoczniowy, daj膮cy prac臋 tysi膮com ludzi. Dzi艣 w przestrzeniach, w kt贸rych niegdy艣 budowane by艂y supertankowce, znajdziesz g艂贸wnie luksusowe jachty. To ostateczny cel poszukuj膮cych odpoczynku ludzi 鈥 zgodnie z nim zmienia si臋 oferowana w miastach praca. Z przestrzeni emancypacji grozi im osuni臋cie si臋 w przestrzenie podzia艂贸w.
W miastach zaczyna艂e艣 z regu艂y jako robotnik, nast臋pnie za艣 szed艂e艣 w g贸r臋 drabiny spo艂ecznej wraz z rosn膮cym wykszta艂ceniem. Tak by艂o kiedy艣, dzi艣 jednak gospodarka miejska oferuje niewiele przestrzeni rozwoju dla robotnik贸w manualnych. W Europie wida膰 to szczeg贸lnie 鈥 gospodark臋 opart膮 na wytw贸rczo艣ci zmienili艣my na zdominowan膮 przez us艂ugi i konsumpcj臋. Konsekwencje tego faktu staj膮 si臋 coraz bardziej widoczne w przestrzeni miejskiej 鈥 i to w coraz bardziej jaskrawy spos贸b. Popatrzmy na Amsterdam. By艂a to niegdy艣 metropolia handlowa, w kt贸rej kupowano i sprzedawano kakao, kaw臋, drewno i stal. Dzi艣 towarami staj膮 si臋 sami ludzie聽鈥 偶yj膮cy w magazynach i podnajmuj膮cy swoje mieszkania turystom聽鈥 ale te偶 dawne miejsca pracy: fabryki, gdzie mieszcz膮 si臋 dzi艣 kawiarnie i restauracje czy przestrzenie portowe zamienione na tereny festiwalowe. Mamy oczywi艣cie jeszcze najwi臋kszy port naftowy 鈥 tyle 偶e Amsterdam jako port polega w pe艂ni na ropie, w臋glu, kt贸re w negatywny spos贸b wp艂ywaj膮 na 艣rodowisko i kt贸rych perspektywy na przysz艂o艣膰 rysuj膮 si臋 nieciekawie.
W jaki spos贸b opisywane przez ciebie zmiany s膮 widoczne w przestrzeni miejskiej?
Miasta staj膮 si臋 coraz bardziej zat艂oczone. Odpowiadaj膮 za to rosn膮cy sektor hotelowy, restauracyjny i kateringowy i korzystaj膮ca z nich coraz wi臋ksza liczba turyst贸w. Proces ten ma jednak g艂臋bsze 藕r贸d艂a 鈥 偶ycie w mie艣cie jako przestrzeni konfliktu zr贸偶nicowanych interes贸w, w kt贸rym musisz opowiedzie膰 si臋 po jednej ze stron, nie jest ju偶 czym艣 oczywistym. W XX wieku na p贸艂nocy Amsterdamu komuny anarchistyczne tworzy艂y sp贸艂dzielnie mieszkaniowe w celu zapewnienia robotnikom odpowiedniej jako艣ci dachu nad g艂ow膮. By艂a to walka, kt贸r膮 toczy艂o si臋 jako cz臋艣膰 wi臋kszej ca艂o艣ci. Wymaga艂a wysi艂ku. Dzi艣 miasto kr臋ci si臋 przede wszystkim wok贸艂 wygody i rozrywki, konsumowania menu u艂o偶onego przez kogo艣 innego.
Spogl膮damy w tej chwili na wielki, rzucaj膮cy si臋 w oczy plac budowy tak zwanego Poortgebouw. Na terenie dawnych osiedli robotniczych wzd艂u偶 IJ (akwenu ci膮gn膮cego si臋 przez Amsterdam) tworzone s膮 dzi艣 mieszkania dla najbogatszych. W艣r贸d nich znajduje si臋 najdro偶szy apartament w mie艣cie, sprzedany za 15 milion贸w euro chi艅sko-ameryka艅skiemu rezydentowi, co wzbudzi艂o swego czasu niema艂e kontrowersje. Chocia偶 mieszkanie nie jest jeszcze gotowe, to w艂a艣ciciel ju偶 zd膮偶y艂 je sprzeda膰. Dzi艣 w Amsterdamie nie chodzi o mieszkanie w konkretnej okolicy, o tworzenie s膮siedztwa, w kt贸rym ludzie 偶yj膮 ze sob膮. Celem jest wykonywanie jak najwi臋kszej ilo艣ci sztuczek za pomoc膮 jak najwi臋kszych sum pieni臋dzy. Wspomniany budynek w艂a艣nie po to zosta艂 stworzony. Samorz膮d chomikuje dochody podatkowe i zdobywa pieni膮dze na sprzeda偶y ziemi, poza tym jednak tak on, jak i s膮siedztwo nie korzystaj膮 na inwestycji 鈥 co gorsza teren ten zostaje zamkni臋ty dla okolicznych mieszkanek i mieszka艅c贸w. Korzystaj膮 z tego wy艂膮cznie zagraniczni inwestorzy, jako 偶e ceny s膮 za wysokie dla lokalnej spo艂eczno艣ci. W fundamentalny spos贸b zmienia to wizj臋 miasta. Pieni膮dze zdobywa si臋 nie poprzez prac臋 na jego terenie, lecz poprzez wykorzystywanie jego obszaru. Sprzeda偶 wspomnianego apartamentu dobrze to pokazuje 鈥 sam Amsterdam sta艂 si臋 niejako akwizytorem. Przestaje by膰 miejscem, kt贸re jest siedzib膮 firm. Sam sta艂 si臋 firm膮.
Obserwowa艂e艣 zmiany na terenie doku NDSM. Co z tego wynios艂e艣?
Rok 1985 by艂 ostatnim rokiem funkcjonowania stoczni. Wszyscy jej pracownicy zostali zwolnieni. Z dumy p贸艂nocnego Amsterdamu sta艂a si臋 ona wstydliw膮 przestrzeni膮, przez d艂ugi czas niewykorzystan膮. W roku 1993 m贸j dobry przyjaciel (artysta) postanowi艂 zesquattowa膰 pochylni臋, w kt贸rej zreszt膮 nadal pracuj臋, i zacz膮艂 u偶ywa膰 jej jako swoje studio. Po jakim艣 czasie podpisa艂 umow臋 z zarz膮dc膮 i zacz膮艂 p艂aci膰 czynsz. Sam zaanga偶owa艂em si臋 nieco p贸藕niej, kiedy z grup膮 artyst贸w postanowili艣my odnowi膰 okolic臋. W roku 2000 samorz膮d zacz膮艂 si臋 interesowa膰 terenami postoczniowymi 鈥 zorganizowany zosta艂 konkurs na ich ponowne zagospodarowanie. Wkr贸tce potem przysz艂y postulaty programowe i wielkie pieni膮dze. W贸wczas sprawy zacz臋艂y zmierza膰 w z艂ym kierunku. Sztuka zacz臋艂a by膰 traktowana w spos贸b instrumentalny, jako wehiku艂 umo偶liwiaj膮cy zarabianie pieni臋dzy.
Proces ten umo偶liwi艂a polityka. Warto wiedzie膰, 偶e ca艂o艣膰 grunt贸w nale偶y do miasta. Oddaj膮c je w dzier偶aw臋, zarabia ono pieni膮dze. W jego interesie le偶y, by ceny ziemi by艂y jak najwy偶sze, jako 偶e wtedy czerpie z niej najwy偶sze zyski. To pe艂en cynizmu model ekonomiczny, bardzo cz臋sto stoj膮cy w sprzeczno艣ci z interesami okolicznych mieszkanek i mieszka艅c贸w. Dwa lata temu nakazano wynie艣膰 si臋 stamt膮d wszystkim artystom, teren zosta艂 od艣wie偶ony, a nast臋pnie wydzier偶awiony za znacznie wi臋ksze pieni膮dze. Do gry wesz艂y wielkie, zagraniczne firmy, a tak偶e zagraniczni inwestorzy z sektora nieruchomo艣ci. Nie s膮 to zbyt mili s膮siedzi 鈥 nie mo偶esz do nich zadzwoni膰 z pro艣b膮 o udekorowanie okolicy na potrzeby dzielnicowego pikniku, rezyduj膮 bowiem na Bahamach. Granice miasta ulegaj膮 przemieszczeniu, a mieszkaj膮cy w nim ludzie s膮 ze艅 wypychani przez opisany model biznesowy. Jego podstaw膮 jest czerpanie zysk贸w z otoczenia 鈥 kwestie nale偶膮ce do niedawna do przestrzeni publicznej, tereny b臋d膮ce niegdy艣 wsp贸ln膮 przestrzeni膮 s膮 prywatyzowane i staj膮 si臋 pionkiem w grze globalnych przep艂yw贸w kapita艂u. Jako osoba mieszkaj膮ca w okolicy nie masz na to wp艂ywu. Olbrzymie sumy pieni臋dzy zarabiane s膮 w kr贸tkich odst臋pach czasu. Nie trafiaj膮 one do lokalnych spo艂eczno艣ci, a wr臋cz z nich wyp艂ywaj膮.
Pracowa艂e艣 w chi艅skich miastach. Czy obserwujesz tam podobne zjawisko?
Tak, widz臋 pewne podobie艅stwa. Przebywa艂em w Shenzen 鈥 nowym mie艣cie na po艂udniu kraju, specjalizuj膮cym si臋 w mikroelektronice. W ci膮gu trzydziestu lat zamieszkana przez trzydzie艣ci tysi臋cy ludzi wioska rybacka zmieni艂a si臋 w licz膮c膮 trzydzie艣ci milion贸w os贸b metropoli臋. Mia艂em przyjemno艣膰 zje艣膰 kolacj臋 z szefem banku Merchants Group 鈥 jednym z najbogatszych chi艅skich deweloper贸w. Najpierw pokaza艂 mi, jak bardzo jest wa偶ny, wspominaj膮c o tym, 偶e jego firma obraca rocznie聽dziewi臋cioma miliardami dolar贸w. W jaki spos贸b zarabia艂 takie bajo艅skie sumy? Pewnego razu otrzyma艂 od pa艅stwa chi艅skiego mn贸stwo ziemi 鈥 w tym zatok臋 oraz dzielnic臋 rozrywkow膮. Wybudowa艂 tam drogie domy, kt贸re przynios艂y mu nieziemskie bogactwo. Znaczna cz臋艣膰 miasta jest wi臋c dzi艣 jego w艂asno艣ci膮 鈥 a wszystko to dzi臋ki uk艂adowi z Chi艅sk膮 Parti膮 Komunistyczn膮. Dzieje si臋 tak zreszt膮 w ca艂ym kraju. Prywatyzacja miast sta艂a si臋 globalnym trendem.
Pracowa艂e艣 w Shenzen z robotnikami manualnymi. To osoby dysponuj膮ce skromnymi dochodami. Jak 偶yje im si臋 w takim mie艣cie?
S膮 oni bardzo 艣wiadomi hierarchii. Nie przynale偶膮 do miasta i nie sta膰 ich na mieszkanie w nim 鈥 偶yj膮 na peryferiach i cz臋sto musz膮 po艣wi臋ca膰 trzy godziny dziennie na dojazdy do pracy metrem, za co nikt im nie p艂aci. Sporo takich przypadk贸w mo偶na spotka膰 r贸wnie偶 w miastach Ameryki 艁aci艅skiej. Ich centra staj膮 si臋 o艣rodkami w艂adzy i bogactwa, podczas gdy pracuj膮cy w ich obr臋bie musz膮 do nich doje偶d偶a膰 z odleg艂ych peryferii. Wi臋cej czasu zajmuje im dojazd ni偶 praca, pozostaj膮 zatem ubodzy. To bardzo cyniczny model rozwojowy, kt贸ry obserwowa膰 mo偶na r贸wnie偶 w Amsterdamie, cho膰 oczywi艣cie na inn膮 skal臋. Tak偶e i tutaj mieszkanie w centrum staje si臋 coraz dro偶sze, a osoby ubogie zmuszane s膮 do przenosin do dzielnic peryferyjnych albo wr臋cz za miasto. Tak偶e i tutaj hotele s膮 czyszczone przez nieuzwi膮zkowione pracownice i pracownik贸w, zarabiaj膮cych cztery euro za godzin臋.
Nasuwa si臋聽pytanie o to, czyje w艂a艣ciwie jest miasto. Kto mo偶e udzieli膰 na nie odpowiedzi?
W przypadku Amsterdamu uznaje si臋, 偶e planuj膮 go pieni膮dze. Wszystkie okoliczne sklepy z serami czy lodami s膮 tu nie dlatego, 偶e tak bardzo je kochamy. Stoj膮 za nimi wielkie struktury finansowe, zmieniaj膮ce miasto w park rozrywki dla tymczasowych przybyszy. Nie s膮 oni bardzo problematyczni, s膮 jednak konsumentami chc膮cymi kupi膰 seks, zio艂o, ser, Nutell臋 i lody 鈥 a kiedy ich 偶yczenia zostaj膮 ju偶 spe艂nione, wracaj膮 oni do swoich dom贸w. To jednak bardzo p艂ytka wersja tego, czego cz艂owiek potrzebuje od 偶ycia. Lokalne obywatelki i obywatele nie korzystaj膮 na tym uk艂adzie.
Gdzie w tym wszystkim pojawia si臋 miejsce na polityk臋 鈥 zar贸wno w jej globalnym, jak i lokalnym wymiarze?
Nie jest to 艂atwa sprawa. Polityka powinna zar贸wno kwestionowa膰, jak i walczy膰 z przejmowaniem miasta przez globalne firmy, nie za艣 godzi膰 si臋 z wizj膮 miasta jako korporacji. Partie ekopolityczne mog膮 tu odgrywa膰 istotn膮 rol臋, jako 偶e temat energetyki i 偶ywno艣ci b臋dzie istotny jeszcze przez wiele lat. Powinny jednak skonfrontowa膰 si臋 ze wspomnianymi przeze mnie strukturami finansowymi zamiast ogranicza膰 si臋 do m贸wienia o przyjemnych, zielonych projektach w rodzaju miejskiego ogrodnictwa czy zeroemisyjnych kawiarenek.
Potrzebowa膰 b臋dziemy w tym procesie zar贸wno samorz膮d贸w, jak i instytucji europejskich 鈥 jedno miasto nie jest bowiem w stanie zmierzy膰 si臋 samo z pot臋g膮 wielkich firm. Postrzegam obecn膮 debat臋 wok贸艂 miejskiej autonomii jako co艣 w rodzaju tylnej stra偶y. W jaki spos贸b masz zamiar skonfrontowa膰 si臋 z 25 tysi膮cami obecnych w formie skrzynek pocztowych firm, kt贸re przyby艂y do Amsterdamu z powodu bycia przez to miasto rajem podatkowym? Nie s膮dz臋, by mia艂o ono szans臋 w starciu z prawnikami firm takich jak Gazprom czy zesp贸艂 The Rolling Stones 鈥 nie ma ono na tyle du偶o prawnik贸w, by sprawnie zajmowa膰 si臋 psimi kupami! Koncepcja, wedle kt贸rej klasa kreatywna ma za zadanie poprawia膰 pozycj臋 konkurencyjn膮 miasta, stanowi element wizji metropolii jako korporacji. W jaki spos贸b przyczynia膰 si臋 ma ona do poprawy naszej jako艣ci 偶ycia?
Partie Zielonych musz膮 by膰 krytyczne. Airbnb zmienia za pomoc膮 algorytm贸w nasze domy w hotele. Tajwa艅ska firma wype艂nia miasto 偶贸艂tymi rowerami na wynajem, kt贸rymi mo偶na je藕dzi膰 godzin臋 czy dwie i potem zostawi膰 w dowolnym miejscu. W efekcie zaczyna brakowa膰 przestrzeni na rowery mieszkanek i mieszka艅c贸w, pojawia si臋 chaos. Obserwowa艂em, jak w Pekinie gromadzi si臋 te rowery na wynajem w wielkich stertach. Nazywa si臋 to 鈥瀍konomi膮 wsp贸艂dzielenia鈥, co brzmi 艂adnie, ale tak naprawd臋 powinno si臋 nazywa膰 ekonomi膮 fastfoodow膮. Domy, rowery, taks贸wki zmieniaj膮 si臋 w szybkie dania na wynos. Mo偶e to dzia艂a膰, je艣li wygenerowane dochody tworz膮 warto艣膰 dodan膮, s艂u偶膮c膮 lokalnym spo艂eczno艣ciom i samorz膮dom. Zyski s膮 tymczasem transferowane za granic臋, podczas gdy na dzielnic臋 i miasto spada obowi膮zek zap艂acenia rachunku w postaci mn贸stwa uci膮偶liwo艣ci i 艣mieci. Z tego te偶 powodu wierz臋 w potrzeb臋 silnego rz膮du, zdolnego do wprowadzenia odpowiednich regulacji.
Jakie przeszkody widzisz na drodze do odzyskania przez polityk臋 wizji miasta dla ludzi?
Przede wszystkim musimy powiedzie膰 o podej艣ciu samych partii politycznych 鈥 musz膮 one zauwa偶y膰, 偶e miasto jest przestrzeni膮 wsp贸lnego 偶ycia, a nie maszynk膮 do robienia pieni臋dzy. Pami臋tajmy jednak, 偶e polityka, w kt贸rej mierzymy decydent贸w miar膮 kr贸tkoterminowych sukces贸w, determinuje podejmowane dzia艂ania, skutkuj膮c upowszechnianiem si臋 fastfoodowej mentalno艣ci.
Wa偶na jest te偶 kwestia reprezentacji politycznej. Partie maj膮 coraz mniej cz艂onki艅 i cz艂onk贸w, ci za艣 s膮 coraz mniej zaanga偶owani w ich dzia艂ania. Musimy my艣le膰 o nowych formach aktywno艣ci politycznej 鈥 nie tylko odbywaj膮cej si臋 za po艣rednictwem narz臋dzi cyfrowych. Ludzie bez komputer贸w s膮 coraz silniej odci臋ci od mo偶liwo艣ci partycypacji i zabierania g艂osu. By膰 mo偶e raz na cztery lata powinni艣my g艂osowa膰 raczej w konkretnych sprawach ni偶 na partie polityczne.
Nie zapominajmy r贸wnie偶 o trzecim czynniku 鈥 biurokracji. W Amsterdamie znajdziemy trzyna艣cie tysi臋cy urz臋dnik贸w, pr贸buj膮cych zarz膮dza膰 rozwojem miasta. Tego typu olbrzym wytwarza w艂asn膮 logik臋, skupiaj膮ca si臋 przede wszystkim na w艂asnym przetrwaniu. Wydaje si臋 czasem, 偶e polityka coraz bardziej ogranicza sam膮 siebie do sprawdzania, czy przestrzegane s膮 odpowiednie procedury, zamiast my艣le膰 o jako艣ci naszego 偶ycia. W efekcie w ostatnich latach dosz艂o do sprzeda偶y wielu lokali komunalnych w centrum miasta, co w znaczny spos贸b zmniejszy艂o z kolei jego r贸偶norodno艣膰. S艂yszy si臋 czasem, 偶e to szkoda, 偶e zamieszkuj膮cy je ludzie musieli si臋 wyprowadzi膰 z miasta, ale procedury zosta艂y za to przeprowadzone w odpowiedni spos贸b.
W skr贸cie zatem: ze sto艂u zdj臋ty zosta艂 interes publiczny, a w zamian postawiono na nim pieni膮dze i procedury.
Brzmi to do艣膰 pos臋pnie…
Nadal mam jednak nadziej臋, 偶e mo偶e by膰 inaczej; 偶e to tendencje, kt贸re da si臋 odwr贸ci膰. Musieliby艣my jednak zacz膮膰 rozmawia膰 o mie艣cie w inny spos贸b. Nie wystarczy ju偶 usi膮艣膰 w k贸艂eczku innych zielono i progresywnie my艣l膮cych ludzi. Musimy zacz膮膰 rozmawia膰 z osobami bezpo艣rednio dotkni臋tymi wspomnianymi trendami. To one nie s膮 dzi艣 reprezentowane w polityce. Widz臋 tu wyra藕ne podobie艅stwa mi臋dzy p贸艂noc膮 Amsterdamu a Chinami 鈥 o problemach dyskutuje si臋 na wysokim poziomie abstrakcji, a urbani艣ci patrz膮 na 艣wiat z poziomu deski kre艣larskiej. Je艣li nigdy nie stykasz si臋 z osobami maj膮cymi trudno艣ci czy wr臋cz zmuszonymi do przeprowadzki z powodu twoich wizji, nigdy nie masz okazji do spojrzenia im prosto w oczy.
W ekopolitycznych partiach i programach problemy cz臋sto s膮 rozwi膮zywane za pomoc膮 technologii, czego przyk艂adem mo偶e by膰 na przyk艂ad idea 鈥瀞mart cities鈥. Oznacza to jednak oddanie odpowiedzialno艣ci w r臋ce wi臋kszych system贸w, zbieraj膮cych o nas informacje i wytwarzaj膮cych zysk poprzez jego przetransferowanie z domeny publicznej. Inteligentne miasta nie ufaj膮 ludziom i nie generuj膮 zaufania mi臋dzy nimi. A przecie偶 o to tu chodzi. O mi艂o艣膰. O poczucie, 偶e nasza planeta by艂a tu przed nami i przetrwa nas. O poczucie wi臋zi z wi臋ksz膮 ca艂o艣ci膮. Na co zdadz膮 si臋 nam algorytmy w momencie kryzysu? Mamy w贸wczas tylko siebie.
W jaki spos贸b mo偶emy inwestowa膰 w relacje mi臋dzyludzkie?
Sprzeciwiaj膮c si臋 idei miasta jako firmy. Zamiast niej proponuj臋 wizj臋 miasta jako przestrzeni (do) tworzenia. Ludzie zn贸w musz膮 zosta膰 postawieni w jego centrum. Europejskie 艣r贸dmie艣cia musz膮 si臋 zmieni膰 z teren贸w biernego konsumowania w obszary aktywnego tworzenia. Przestrze艅 publiczna wielkich miast musi s艂u偶y膰 wsp贸lnym warsztatom (ale nie festiwalom!), w trakcie kt贸rych ludzie 鈥災噖icz膮 si臋鈥 w aktywnym obywatelstwie. W ich trakcie dyskutowane powinny by膰 zr贸偶nicowane kwestie i opracowywane strategie na rzecz zmian 鈥 antidota na prywatyzowanie przestrzeni wsp贸lnych. Wida膰, 偶e we wszystkich wielkich miastach Europy znaczna wi臋kszo艣膰 m艂odych ich mieszkanek i mieszka艅c贸w opowiada si臋 za Uni膮 Europejsk膮, demokracj膮 i sprawiedliwym podzia艂em bogactwa. Musimy na serio zacz膮膰 z nimi wsp贸艂pracowa膰. Kszta艂t miasta zawsze jest polem bitwy, na kt贸rym zreszt膮 bardzo lubi臋 przebywa膰. Sednem i sensem miast nie jest komfort, relaksowanie si臋 przy kubku herbaty zio艂owej w kawiarni z oknami z powsta艂ego w zr贸wnowa偶ony spos贸b szk艂a. Op贸r przeciwko neoliberalnemu planowaniu miejskiemu musi przyj艣膰 z samych miast.
***
Bart Stuart jest artyst膮 wizualnym, 偶yj膮cym w Amsterdamie i chi艅skim Shenzen. Naucza na Bildung Academy Uniwersytetu Amsterdamskiego i na koled偶ach technologicznych w Niemczech. Informacje na temat jego pracy znale藕膰 mo偶na na stronie www.bartklaar.nl.
***
Pozosta艂e teksty z聽bie偶膮cego numeru dwutygodnika 鈥濳ontakt鈥 mo偶na znale藕膰聽tutaj.
***
Polecamy r贸wnie偶 pokrewne teksty:

Chciwo艣膰 miasta

Przepis na miasto

Do kogo nale偶y miasto?

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Od ponad 15 lat tworzymy jedyny w Polsce magazyn lewicy katolickiej i budujemy 艣rodowisko zaanga偶owane w walk臋 z podzia艂ami religijnymi, politycznymi i ideologicznymi. Robimy to tylko dzi臋ki Waszemu wsparciu!
Ko艣ci贸艂 i lewica si臋 wykluczaj膮?
Nie 鈥 w Kontakcie 艂膮czymy lewicow膮 wra偶liwo艣膰 z katolick膮 nauk膮 spo艂eczn膮.

I u偶ywamy plik贸w cookies. Dowiedz si臋 wi臋cej: Polityka prywatno艣ci. zamknij