Internetowy magazyn katolewicy spo┼éecznej. Piszemy o ┼Ťwiecie, czerpi─ůc inspiracje z nauki spo┼éecznej Ko┼Ťcio┼éa

Miasta z betonu i klasizmu

Sk─ůd bierze si─Ö polska niech─Ö─ç do planowania przestrzennego i mi┼éo┼Ť─ç do wszechobecnego betonu? Oto kilka w─ůtk├│w wydobytych z ÔÇ×BetonozyÔÇŁ Jana Mencwela.
Miasta z betonu i klasizmu
ilustr.: Andrzej D─Öbowski

Rozwi─ůzanie problem├│w z zabetonowaniem polskich miast odk┼éadane jest od przynajmniej ─çwier─çwiecza. Strukturalne zaniedbania powoduj─ů, ┼╝e tylko czujno┼Ť─ç mieszka┼äc├│w mo┼╝e uchroni─ç kolejne drzewa w miastach przed wycink─ů, a skwery, rynki i place przed wybetonowaniem. Nie jest to miejsce, ┼╝eby opisywa─ç dok┼éadnie rol─Ö, kt├│r─ů ziele┼ä spe┼énia w naszym otoczeniu, uparcie ignorowan─ů w ostatnich czasach przez samorz─ůdy. Zainteresowanych odsy┼éam do samej ÔÇ×BetonozyÔÇŁ, kt├│ra klarownie to wyk┼éada.

Chcia┼ébym natomiast wydoby─ç z ksi─ů┼╝ki inne ÔÇô dla mnie szczeg├│lnie dojmuj─ůce ÔÇô w─ůtki. Chodzi o ukszta┼étowan─ů po transformacji kultur─Ö planowania przestrzennego (czy mo┼╝e raczej jej brak). W sposobie, w jaki polskie spo┼éecze┼ästwo od trzech dekad pojmuje planowanie, odbijaj─ů si─Ö przede wszystkim nasze klasowe aspiracje.

Polska mitologia

Z jednej strony ka┼╝dy chcia┼éby mieszka─ç w otoczeniu zieleni, m├│c si─Ö wybra─ç na spacer do pobliskiego parku czy lasu. ┼üatwo jednak o tym zapomnie─ç, kiedy stanowi to dla nas norm─Ö. A w znacznym stopniu tak w┼éa┼Ťnie jest. Modernistyczne postulaty dost─Öpu do ┼Ťwiat┼éa i zieleni dla ka┼╝dego cz┼éowieka starano si─Ö realizowa─ç za czas├│w PRL, z czego do dzi┼Ť mo┼╝emy korzysta─ç. Ogromne u┼éatwienie dla ├│wczesnych planist├│w i architekt├│w stanowi┼é autorytarny charakter pa┼ästwa ÔÇô mo┼╝liwo┼Ť─ç narzucenia spo┼éecze┼ästwu woli urbanist├│w sprawi┼éa, ┼╝e dzi┼Ť musimy mierzy─ç si─Ö z jej konsekwencjami.

Pr├│by regulacji, takie jak plany zagospodarowania przestrzennego, kt├│rymi w my┼Ťl obowi─ůzuj─ůcego prawa powinna by─ç obj─Öta ca┼éa Polska, cz─Östo spotykaj─ů si─Ö oporem. Jego charakter dobrze ilustruje anegdota przytoczona bodaj przez Filipa Springera w ÔÇ×Wannie z kolumnad─ůÔÇŁ ÔÇô jeden z radnych miejskich podczas uchwalania tego typu dokumentu zacz─ů┼é si─Ö oburza─ç, ┼╝e taki (w gruncie rzeczy przecie┼╝ niewielki) poziom kontroli pachnie mu komunizmem. A teraz, w wolnej Polsce, niech ka┼╝dy stawia na swoim, co mu si─Ö ┼╝ywnie podoba. No i w┼éa┼Ťnie. Plany zagospodarowania przestrzennego z poprzedniej epoki przesta┼éy obowi─ůzywa─ç 1 stycznia 2000 roku. Dla wi─Ökszo┼Ťci powierzchni kraju nowe nie zosta┼éy uchwalone.

Z planistycznej pustki ciesz─ů si─Ö deweloperzy, kt├│rzy na pot─Ög─Ö staraj─ů si─Ö maksymalizowa─ç zyski ze swoich dzia┼éek, mi─Ödzy innymi poprzez stawianie niepasuj─ůcych do otoczenia, przeskalowanych apartamentowc├│w. Przyk┼éadem mo┼╝e by─ç wspomniane przez Mencwela osiedle Bliska Wola ÔÇô przezwane ju┼╝ warszawskim Hong-Kongiem ÔÇô w kt├│rego wypadku zezwolenie na budow─Ö wydano na podstawie warunk├│w zabudowy, w procesie stanowi─ůcym zmor─Ö polskiej urbanistyki. Upraszczaj─ůc, w miejskich urz─Ödach wydaje si─Ö ÔÇ×wuzetkiÔÇŁ, patrz─ůc na to, co stoi na okolicznych dzia┼ékach, jednak w spos├│b raczej maszynowy ni┼╝ refleksyjny. Zajmuje si─Ö tym urz─Ödnik, nie architekt czy urbanista, a podstaw─ů do wybudowania architektoniczno-urbanistycznego koszmarka mo┼╝e by─ç fakt, ┼╝e realizacja o podobnej kubaturze czy wysoko┼Ťci znajduje si─Ö w ramach tego samego rejonu administracyjnego.

Ale niech─Ö─ç do regulacji przestrzennych nie jest wyr├│┼╝niaj─ůc─ů cech─ů prawodawc├│w i deweloper├│w. Czuj─ů i wyra┼╝aj─ů j─ů te┼╝ zwyczajni obywatele, kt├│rzy nie lubi─ů, gdy co┼Ť im si─Ö nakazuje. Dzia┼éa tu chyba zreszt─ů podobny mechanizm, co w przypadku przedstawicieli klasy ┼Ťredniej sprzeciwiaj─ůcych si─Ö podatkom progresywnym. Ameryka┼äski sen nadal nas oszukuje ÔÇô mnie te┼╝ kiedy┼Ť mo┼╝e si─Ö poszcz─Ö┼Ťci─ç i lepiej, ┼╝eby nic mnie wtedy nie ogranicza┼éo. Troch─Ö zabrak┼éo edukacji, troch─Ö walczymy z wyobra┼╝on─ů komun─ů. Bo wszystko, co wtedy, by┼éo z┼ée, a teraz jest na odwr├│t, wi─Öc lepiej.

Cofn─Öli┼Ťmy si─Ö wi─Öc w urbanistycznych regulacjach do czas├│w przedwojennych, kiedy Warszawa mia┼éa by─ç jakim┼Ť mitycznym ÔÇ×Pary┼╝em wschoduÔÇŁ. Tak si─Ö jednak sk┼éada, ┼╝e by┼éa to Warszawa ciemnych oficyn i suteren, Warszawa ┼Üwi─Ötej W┼éasno┼Ťci, w kt├│rej budynki u┼╝yteczno┼Ťci publicznej miasto stawia┼éo na tych dzia┼ékach, kt├│re akurat udawa┼éo mu si─Ö kupi─ç. St─ůd na przyk┼éad gmach sto┼éecznego Muzeum Narodowego jest przesuni─Öty w bok wzgl─Ödem ┼Ťr├│dmiejskiego ┼╝ycia. Pisa┼é o tym w ÔÇ×Najlepszym mie┼Ťcie ┼ŤwiataÔÇŁ Grzegorz Pi─ůtek, tak┼╝e jeden z rozm├│wc├│w Mencwela.

Wsp├│┼écze┼Ťnie do ┼Üwi─Ötej W┼éasno┼Ťci do┼é─ůcza te┼╝ ┼Üwi─Öta Przepustowo┼Ť─ç, dzi─Öki kt├│rej obok betonu leje si─Ö asfalt. Samoch├│d, kiedy┼Ť symbol luksusu, mo┼╝e ju┼╝ tak luksusowy nie jest ÔÇô teraz wr─Öcz g┼éupio go nie mie─ç. To osobisty ┼Ťrodek transportu, wyraz niezale┼╝no┼Ťci i statusu (je┼Ťli jest dostatecznie dobry). Oczywi┼Ťcie, przy obecnym stanie komunikacji zbiorowej poza wi─Ökszymi miastami nie ma si─Ö co dziwi─ç, ┼╝e prawie ka┼╝dy samochodu potrzebuje. Ale to akurat co┼Ť, z czym powinni┼Ťmy walczy─ç, a nie uznawa─ç za normalne. Tymczasem ulegamy potrzebom posiadaczy samochod├│w, kt├│re zanieczyszczaj─ů powietrze i zabieraj─ů wielokrotnie wi─Öcej przestrzeni ni┼╝ piesi.

U┼Ťwi─Öcanie w┼éasno┼Ťci prywatnej i przepustowo┼Ťci jezdni (patrz: nieporz─ůdku i asfaltu) wyrasta w du┼╝ej mierze z potrzeby pogoni za Zachodem, r├│wnie zreszt─ů mitycznym. Ca┼éa historia wolnej Polski to takie w┼éa┼Ťnie obsesyjne nadganianie, wdrukowane nam bezkrytycznie jako jedyny w┼éa┼Ťciwy model rozwoju. A to w┼éa┼Ťciwie prowincjonalny kompleks. Chcemy, ┼╝eby by┼éo jak w Niemczech czy Francji, w imi─Ö czego jeste┼Ťmy gotowi pope┼éni─ç dok┼éadnie te same b┼é─Ödy, kt├│re oba kraje pope┼énia┼éy kilkadziesi─ůt lat temu. Zamiast tego mo┼╝na by z uwag─ů spojrze─ç, co warto wykorzysta─ç, a czego nie ÔÇô nauczy─ç si─Ö na cudzych b┼é─Ödach, konkluduje w zako┼äczeniu ÔÇ×BetonozyÔÇŁ Mencwel.

Niestety, nie t─ů drog─ů idziemy jako pa┼ästwo. W zwi─ůzku z brakiem wody b─Ödziemy si─Ö jej pozbywa─ç jeszcze szybciej. Regulujemy rzeki, kt├│re na Zachodzie si─Ö w tej chwili renaturalizuje. Nie jest to te┼╝ widzimisi─Ö samorz─ůd├│w czy pokutuj─ůcy w g┼éowach niedouczonych mit. Tak┼╝e w┼éadza centralna pragnie zach├│d ÔÇ×nadgania─çÔÇŁ, w┼éa┼Ťnie w kwestii rzek. Pozostaje nam tylko dzia┼éa─ç i liczy─ç na efekty. Najlepiej szybkie, bo kryzys klimatyczny ju┼╝ nie puka do naszych drzwi, tylko dawno je przekroczy┼é.

Jak zmasakrować społecznika?

Ale nie wsz─Ödzie dzia┼éa─ç jest ┼éatwo. W ma┼éych miastach trudniej si─Ö protestuje. Pracy jest wzgl─Ödnie ma┼éo i cz─Östo mog─ů j─ů zleca─ç w┼éadze samorz─ůdowe, wi─Öc niedobrze si─Ö nara┼╝a─ç. Sprzeciw mo┼╝e prze┼éo┼╝y─ç si─Ö nie tylko na krzywe spojrzenia s─ůsiad├│w, lecz tak┼╝e na konkretne problemy ekonomiczne. Uchwa┼éy rady miasta s─ů trudne do znalezienia w internecie i jeszcze trudniejsze do przyswojenia, a bez tego nie mo┼╝na wiedzie─ç, co w┼éadze planuj─ů. Co bardziej kontrowersyjne projekty nie s─ů przecie┼╝ reklamowane, chyba ┼╝e pod p┼éaszczykiem rewitalizacji i bez wspominania o wycince ÔÇô na przyk┼éad ÔÇô dwudziestu drzew. Opr├│cz tego poza g┼é├│wnymi o┼Ťrodkami jest mniej ludzi, szczeg├│lnie m┼éodych o wysokim kapitale kulturowym i ekonomicznym. Brakuje wi─Öc takich, kt├│rzy potencjalnie najch─Ötniej mogliby si─Ö zaanga┼╝owa─ç, maj─ůcych odpowiednio du┼╝o czasu i energii. Mo┼╝e si─Ö te┼╝ pojawi─ç zarzut ukrytych interes├│w czy niech─Öci wobec post─Öpu. Walka z narracj─ů o porz─ůdkowaniu i rewitalizowaniu, szczeg├│lnie kiedy maj─ů si─Ö wydarzy─ç nie za pieni─ůdze samorz─ůdu, a na przyk┼éad Unii, przypomina walk─Ö z wiatrakami.

W przypadku za┼éo┼╝e┼ä urbanistycznych w zabytkowych cz─Ö┼Ťciach miast i miasteczek, przede wszystkim rynk├│w, pada r├│wnie┼╝ no┼Ťny argument powrotu do historycznej formy. Niemniej na takich rynkach brak zieleni, dostrzec mo┼╝na tylko bruk czy okazjonaln─ů fontann─Ö, kt├│ra na dobr─ů spraw─Ö ma spe┼énia─ç te same funkcje, co w┼éa┼Ťnie usuni─Öte drzewa. B─Ödzie jednak na dobr─ů spraw─Ö kosztownym zbytkiem ÔÇô pokazaniem, ┼╝e miasto sta─ç na wykonanie i utrzymanie takiej fanaberii. Wa┼╝ne, ┼╝e ÔÇ×element si─Ö nie b─Ödzie w krzakach zbiera┼éÔÇŁ. (Opisuj─ůc podobne postawy, Mencwel nawi─ůzuje do w┼éodawskiego urz─Ödnika, kt├│ry w swoim wyst─ůpieniu u┼╝y┼é w┼éa┼Ťnie powy┼╝szego sformu┼éowania).

Podstaw─ů tej ostatniej narracji jest aspekt klasistowskiej pogardy, kt├│ra coraz cz─Ö┼Ťciej zast─Öpuje prost─ů ludzk─ů empati─Ö. Sam nie tak dawno w trakcie zaj─Ö─ç uniwersyteckich dotycz─ůcych publicznego wymiaru przestrzeni miejskich us┼éysza┼éem podobnie bulwersuj─ůc─ů propozycj─Ö ÔÇô mianowicie postulat wymiany le┼╝ak├│w na katowickim rynku na takie, na kt├│rych nie b─Ödzie si─Ö da┼éo spa─ç, oraz usuni─Öcie stamt─ůd og├│lnodost─Öpnych kontakt├│w. Wszystko w celu pozbycia si─Ö os├│b w kryzysie bezdomno┼Ťci. Przynajmniej z widoku.

Nie do pomini─Öcia jest tu fakt, ┼╝e taka sugestia pad┼éa ze strony student├│w dziennikarstwa i ┼╝e to w┼éa┼Ťnie oni okazali si─Ö na tyle niewra┼╝liwi na ludzkie trudno┼Ťci. Wpadli na pomys┼é najbardziej powierzchownego z mo┼╝liwych rozwi─ůza┼ä, zupe┼énie w dodatku ignoruj─ůcego potrzeby kogokolwiek innego ni┼╝ ich w┼éasna klasa spo┼éeczna. Warto te┼╝ doda─ç, ┼╝e sami by na tym stracili. Le┼╝ak, na kt├│rym nie da si─Ö spa─ç, traci swoj─ů funkcj─Ö dla wszystkich u┼╝ytkownik├│w. Podobnie kontakty ÔÇô te przydaj─ů si─Ö tak bezdomnym, jak i doje┼╝d┼╝aj─ůcym do pracy z wi─Ökszych odleg┼éo┼Ťci, turystom czy studentom podczas przerwy obiadowej. Ale c├│┼╝, je┼Ťli si─Ö chce by─ç bohaterem w┼éasnego ameryka┼äskiego snu, dobrze jest mie─ç na kogo patrze─ç z g├│ry. Wa┼╝ne, ┼╝eby nie musie─ç patrze─ç za cz─Östo ÔÇô przypominanie sobie, ┼╝e mo┼╝na nie mie─ç do┼Ť─ç szcz─Ö┼Ťcia do spe┼énienia swoich klasowych aspiracji, to nic przyjemnego.

Na nic zdaj─ů si─Ö t┼éumaczenia, ┼╝e miejski rynek ma inn─ů funkcj─Ö dzisiaj ni┼╝ pi─Ö─çset lat temu, abstrahuj─ůc ju┼╝ od tego, dlaczego forma ÔÇ×historycznaÔÇŁ z XVI wieku mia┼éaby by─ç bardziej warto┼Ťciowa ni┼╝ ta z wieku XIX. Na nic dodawanie, ┼╝e drzewa daj─ů ch┼é├│d r├│wnie skutecznie co fontanna (czy nawet skuteczniej, bo nie wy┼é─ůcza si─Ö ich podczas upa┼é├│w). Lepiej pokaza─ç, jak si─Ö u nas wiedzie. Jak jest dobry gospodarz, to co┼Ť zmienia. Beton i bruk ÔÇô klasa. To przecie┼╝ jasne, wizualizuj─ů dobrobyt. A drzewa zas┼éaniaj─ů widok.

Merytoryczne rozwini─Öcie znajdziecie w ÔÇ×BetonozieÔÇŁ, podobnie jak historie, kt├│re pokazuj─ů, ┼╝e mimo trudno┼Ťci si─Ö da. Dodam tylko od siebie, ┼╝e w obecnym systemie tak┼╝e pod tym wzgl─Ödem najbardziej poszkodowane s─ů w┼éa┼Ťnie ma┼ée miasta. Jakby nie do┼Ť─ç im by┼éo pozamykanych w latach dziewi─Ö─çdziesi─ůtych zak┼éad├│w pracy i p├│┼║niejszego wyludniania.

Ziele┼ä to pieni─ůdz

Historia zieleni w miastach to r├│wnie┼╝ historia wykluczenia. Dopiero od XIX wieku my┼Ťli si─Ö o zapewnieniu wszystkim mieszka┼äcom dost─Öpu do niej. Wcze┼Ťniej by┼éa czym┼Ť tylko dla najbogatszych i powoli zn├│w zmierzamy w tym w┼éa┼Ťnie kierunku. Dzisiaj eleganckie, dobrze zaprojektowane osiedla z odpowiedni─ů liczb─ů nasadze┼ä najcz─Ö┼Ťciej s─ů grodzone, a blisko┼Ť─ç park├│w mocno podbija ceny i stanowi cech─Ö silnie wykorzystywan─ů marketingowo. Og├│lnodost─Öpna ziele┼ä ma, jak pisze Mencwel, ÔÇ×w pe┼éni publiczny, demokratyczny, a mo┼╝e wr─Öcz emancypacyjny charakterÔÇŁ. Niestety, coraz jej mniej.

Jak wi─Öc przekona─ç urz─Ödnik├│w i wsp├│┼éobywateli, ┼╝e warto to zmieni─ç? C├│┼╝, w kapitalizmie odpowied┼║ jest jedna i zawsze ta sama. Pieni─ůdze. St─ůd wzi─Ö┼éa si─Ö kategoria tak zwanych us┼éug ekosystemowych, kt├│ra s┼éu┼╝y za ┼Ťwietne narz─Ödzie ochrony nie tylko otaczaj─ůcej nas ro┼Ťlinno┼Ťci, ale te┼╝ zbiornik├│w wodnych czy teren├│w podmok┼éych w miastach. Liczne funkcje, kt├│re drzewa i miejskie ekosystemy wype┼éniaj─ů, da si─Ö wymieni─ç, podsumowa─ç i przeliczy─ç na pieni─ůdze. Na przyk┼éad to, ┼╝e drzewa daj─ů cie┼ä i och┼éadzaj─ů otoczenie. Albo ┼╝e naturalne tereny zalewowe w czasie suszy magazynuj─ů wod─Ö, a w czasie powodzi poch┼éaniaj─ů znaczne jej ilo┼Ťci. Park czy brzeg jeziora s┼éu┼╝─ů rekreacji ÔÇô i tak dalej. Te same czynno┼Ťci, gdyby mia┼é je wykonywa─ç cz┼éowiek, maszyna lub budowla, mia┼éyby swoj─ů ┼Ťci┼Ťle okre┼Ťlon─ů cen─Ö.

Za pomoc─ů takich argument├│w naj┼éatwiej chyba przekonywa─ç ludzi o warto┼Ťci ÔÇô bardzo zreszt─ů w tym wypadku wymiernej ÔÇô dobrego planowania z uwzgl─Ödnieniem zieleni. T─ů drog─ů te┼╝ pod koniec ÔÇ×BetonozyÔÇŁ idzie Jan Mencwel. Dla mnie te liczby nie maj─ů ┼╝adnego znaczenia jako czysto abstrakcyjne ÔÇô w przeciwie┼ästwie do rzeczywi┼Ťcie wykonywanej przez drzewa ÔÇ×pracyÔÇŁ, kt├│r─ů da si─Ö przecie┼╝ uj─ů─ç w s┼éowa. Ale to po prostu kolejna obsesja kapitalizmu i pewnie materia┼é na prac─Ö dla socjologa czy ekonomisty: dlaczego dzisiaj wszystko musi mie─ç wymiern─ů warto┼Ť─ç finansow─ů, ┼╝eby mie─ç jak─ůkolwiek?

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Wybieram sam/a
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie ÔÇô w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej: Polityka prywatno┼Ťci. zamknij ├Ś