Internetowy magazyn katolewicy spo┼éecznej. Piszemy o ┼Ťwiecie, czerpi─ůc inspiracje z nauki spo┼éecznej Ko┼Ťcio┼éa

Do kogo nale┼╝y miasto?

W ostatnich dw├│ch dekadach polskie miasta odreagowywa┼éy okres PRL, kt├│ry wielu mieszka┼äcom do reszty zohydzi┼é warto┼Ť─ç przestrzeni wsp├│lnych. Dzi┼Ť wahad┼éo wychyla si─Ö w drug─ů stron─Ö ÔÇô budzi si─Ö ┼Ťwiadomo┼Ť─ç, ┼╝e istota miasta polega nie tyle na abstrakcyjnej wsp├│lnocie, ile na realnej, wsp├│lnej kontroli nad granicami tego, co prywatne.
Ilustr.: Piotr Karski

Ilustr.: Piotr Karski

Tekst pochodzi z 30. numeru papierowego Magazynu ÔÇ×KontaktÔÇŁ pod tytu┼éem ÔÇ×Dobra wsp├│lneÔÇŁ.

Wychowa┼éem si─Ö na warszawskim blokowisku, typowej ÔÇ×wielkiej p┼éycieÔÇŁ z lat 70. Bloki jak bloki ÔÇô ca┼ée dzieci┼ästwo up┼éyn─Ö┼éo mi na niedoskona┼éych, zaniedbanych, brudnych podw├│rkach. Murki, piaskownice, trzepaki, hydrofornie, skwerki, prowizoryczne boiska pi┼ékarskie, zwykle ÔÇ×na jedn─ů bramk─ÖÔÇŁ. Zamiast zadbanych trawnik├│w, du┼╝e po┼éacie betonu i klepiska, kt├│re jesieni─ů zamienia┼éy si─Ö w b┼éoto.

W liceum przeprowadzi┼éem si─Ö na nowe osiedle w tej samej dzielnicy. Teraz zamiast murk├│w, piaskownic i klepiska, mia┼éem dooko┼éa trawniki, klombiki i krzewy. No i porz─ůdne, o┼Ťwietlone boisko ze sztuczn─ů traw─ů. Rzecz jasna ÔÇô wszystko szczelnie ogrodzone, dost─Öpne tylko dla mieszka┼äc├│w. Gdy ju┼╝ powoli zacz─ů┼éem przyzwyczaja─ç si─Ö do tej idylli, sta┼éo si─Ö co┼Ť, co popsu┼éo dobr─ů atmosfer─Ö. Mo┼╝e nie powinienem by┼é si─Ö martwi─ç, w ko┼äcu to zdarzy┼éo si─Ö nie u nas, tylko u tych tam, z osiedla po drugiej stronie ulicy. A jednak, pokonuj─ůc codzienn─ů drog─Ö do autobusu, bi┼éem si─Ö z my┼Ťlami, czy nie powinienem sforsowa─ç bariery w postaci p┼éotu i budki z ochroniarzem, ┼╝eby przynajmniej dowiedzie─ç si─Ö, co dok┼éadnie si─Ö sta┼éo.

ÔÇ×DEWELOPER NAS OSZUKA┼üÔÇŁ, ÔÇ×CZUJEMY SI─ś OSZUKANIÔÇŁ ÔÇô takie has┼éa, wymalowane niepewn─ů r─Ök─ů na prze┼Ťcierad┼éach, zawis┼éy na co drugim balkonie blok├│w od strony dziel─ůcej nas ulicy. W kulisy ca┼éej sytuacji wprowadzi┼éa mnie przypadkiem znaleziona, dzielnicowa gazetka. Ku mojemu zdziwieniu nie chodzi┼éo, jak to bywa┼éo w tamtych czasach, o nag┼ée bankructwo firmy deweloperskiej ani te┼╝ o zagra┼╝aj─ůce ┼╝yciu i zdrowiu uchybienia podczas budowy. Sprawy mia┼éy si─Ö nast─Öpuj─ůco: do osiedla przylega┼é bezpo┼Ťrednio tak zwany kana┼éek Br├│dnowski, zwany potocznie ÔÇ×smr├│dk─ůÔÇŁ, na kt├│r─ů to nazw─Ö z pewno┼Ťci─ů zas┼éu┼╝y┼é. Na etapie sprzeda┼╝y mieszka┼ä deweloper wypu┼Ťci┼é prospekt reklamowy, w kt├│rym pokazywa┼é osiedle wraz z jego nieod┼é─ůczn─ů cz─Ö┼Ťci─ů ÔÇô zrewitalizowanym fragmentem kana┼éku, z alejkami spacerowymi, o┼Ťwietleniem i pi─Öknym brzegiem. Oczywi┼Ťcie wszystko prywatne i zamkni─Öte za p┼éotem osiedla. Ufni mieszka┼äcy nie sprawdzili dok┼éadnie stanu w┼éasno┼Ťci teren├│w i kupili mieszkania, by ze zdziwieniem odkry─ç, ┼╝e rewitalizacj─Ö tego samego kana┼éku obiecujeÔÇŽ urz─ůd dzielnicy Targ├│wek. Okaza┼éo si─Ö, ┼╝e deweloper nie mia┼é ┼╝adnych praw do terenu wok├│┼é kana┼éku, a ju┼╝ na pewno nie do zamkni─Öcia go w ramach osiedla i uczynienia z niego wzorowo zadbanej przestrzeni prywatnej. W┼éa┼Ťnie to tak wzburzy┼éo mieszka┼äc├│w, ┼╝e zdecydowali si─Ö na protest. Nie byli w stanie pogodzi─ç si─Ö z faktem, ┼╝e kana┼éek, kt├│ry maj─ů za oknami i kt├│ry mia┼é wypi─Öknie─ç jako cz─Ö┼Ť─ç ich zamkni─Ötego ┼Ťwiata, wypi─Öknieje jako element przestrzeni publicznej. To, ┼╝e mieliby oni do niego tak samo dobry dost─Öp, nie mia┼éo znaczenia. Znaczenie mia┼éo to, ┼╝e przestrze┼ä ta b─Ödzie publiczna, a nie prywatna. Czy bali si─Ö tego, ┼╝e w konsekwencji b─Öd─ů z niej korzysta─ç tak┼╝e mieszka┼äcy starych dwunastopi─Ötrowc├│w, le┼╝─ůcych po drugiej stronie kana┼éku? A mo┼╝e tego, ┼╝e skoro rewitalizacj─Ö obiecuje urz─ůd, to znaczy, ┼╝e nic z tego nie b─Ödzie ÔÇô bo gdyby sta┼é za tym prywatny podmiot, na pewno wykona┼éby j─ů w trymiga?

Magia tego, co prywatne

Niezale┼╝nie do tego, jaka by┼éa ich motywacja, gdyby mogli spojrze─ç na siebie z zewn─ůtrz, jedna rzecz powinna da─ç im do my┼Ťlenia. Cho─ç dramatyczne wiadomo┼Ťci wywieszone by┼éy na ich prywatnych balkonach, jedyn─ů racj─ů ich istnienia pozostawa┼é fakt, ┼╝e krzyk skierowany by┼é w stron─Ö jedynej otaczaj─ůcej ich osiedle nieogrodzonej, miejskiej ulicy. Okaza┼éo si─Ö, ┼╝e tak po┼╝─ůdana prywatno┼Ť─ç sprawdza si─Ö tylko tak d┼éugo, jak d┼éugo wszystko dzia┼éa zgodnie z naszymi oczekiwaniami. Gdy pojawia si─Ö problem, istnienie sfery publicznej jest konieczne, by w og├│le m├│g┼é on ujrze─ç ┼Ťwiat┼éo dzienne.

Sytuacja mieszka┼äc├│w tego osiedla to mikrolaboratorium zmiany, jaka w┼éa┼Ťnie zachodzi w my┼Ťleniu wsp├│┼éczesnych polskich mieszczan. Przez ostatnie dwie dekady w┼éadze, mieszka┼äcy oraz du┼╝a cz─Ö┼Ť─ç opiniotw├│rczych elit podziela┼éa spos├│b my┼Ťlenia mieszka┼äc├│w znad kana┼éku. W najwi─Ökszym skr├│cie mo┼╝na go stre┼Ťci─ç w nast─Öpuj─ůcy spos├│b: miasta mog─ů rozwija─ç si─Ö prawid┼éowo jedynie w oparciu o gr─Ö prywatnych interes├│w, z pomini─Öciem sfery publicznej. A je┼Ťli ju┼╝, to sfera publiczna powinna rozwija─ç si─Ö pod dyktando potrzeb wyznaczanych przez prywatne interesy. Nic w tym zaskakuj─ůcego ÔÇô by┼éo to pok┼éosie my┼Ťlenia, kt├│re po 1989 roku determinowa┼éo rozw├│j ca┼éego kraju, podporz─ůdkowanego ÔÇ×niewidzialnej r─Öce rynkuÔÇŁ, z ograniczonym prawie do minimum interwencjonizmem instytucji publicznych.

Ten sam mechanizm, wydawa┼éo si─Ö, przyniesie tak┼╝e szybki rozw├│j miast: g┼é├│wne nadzieje wi─ůzano z przyci─ůgni─Öciem prywatnych inwestor├│w, kt├│rzy mieli poci─ůgn─ů─ç ca┼éo┼Ť─ç do g├│ry i wprowadzi─ç miasta na ┼Ťcie┼╝k─Ö rozwoju. By┼é w tym my┼Ťleniu element racjonalny ÔÇô trudno by┼éo oczekiwa─ç, by w okresie transformacji ustrojowej miasta mog┼éy si─Ö rozwija─ç w oparciu o ┼Ťrodki publiczne, bo tych, jak wiadomo, wiecznie brakowa┼éo (i cz─Östo nadal brakuje). Nie by┼éo jeszcze funduszy unijnych, kt├│re dzi┼Ť zasilaj─ů spor─ů cz─Ö┼Ť─ç miejskich inwestycji (w Warszawie to oko┼éo 9% wp┼éyw├│w do bud┼╝etu), o stanie bud┼╝etu pa┼ästwa nie ma co wspomina─ç (dzi┼Ť w Warszawie z bud┼╝etu centralnego pochodzi 16% ┼Ťrodk├│w). Trudno by┼éo te┼╝ liczy─ç na wp┼éywy z podatku dochodowego (dzi┼Ť pochodzi z niego niemal jedna trzecia ┼Ťrodk├│w w sto┼éecznej kasie). Co jednak charakterystyczne, pragmatycznemu my┼Ťleniu towarzyszy┼é w tamtym czasie element my┼Ťlenia magicznego. Coraz bardziej uciera┼éo si─Ö przekonanie, ┼╝e jedynie przestrze┼ä zarz─ůdzana przez podmioty prywatne ma szans─Ö by─ç zadbana, bezpieczna i prawdziwie nowoczesna, za┼Ť to, co wsp├│lne, staje si─Ö balastem ci─ůgn─ůcym ca┼ée miasto w d├│┼é.

Choroba tocz─ůca miasto

Wr├│─çmy na chwil─Ö na t─Ö sam─ů, miejsk─ů ulic─Ö, kt├│ra by┼éa ostatnim skrawkiem przestrzeni publicznej otaczaj─ůcej zbuntowane osiedle. W jej obr─Öbie zmiany, kt├│re by┼éy wynikiem wypierania ÔÇ×wsp├│lnegoÔÇŁ przez ÔÇ×prywatneÔÇŁ z przestrzeni miast, by┼éy i do dzi┼Ť s─ů wyra┼║nie widoczne. Niemal wszystkie objawy choroby mo┼╝na zdiagnozowa─ç, spaceruj─ůc na odcinku nie d┼éu┼╝szym ni┼╝ 500 metr├│w.

Co wi─Öc wida─ç? To zale┼╝y, o jakiej porze dnia si─Ö tam zjawimy. Je┼Ťli jest to poranek lub popo┼éudnie w dzie┼ä roboczy, widzimy rzek─Ö tkwi─ůcych w korku samochod├│w. Z ka┼╝dym rokiem jest ich coraz wi─Öcej. To zrozumia┼ée ÔÇô ulica prowadzi na przedmie┼Ťcia, na kt├│rych intensywnie rozrastaj─ů si─Ö nowe osiedla mieszkaniowe. Jeszcze do nich wr├│cimy, a tymczasem ciekawostka: nasza ulica (pod tym wzgl─Ödem jest wyj─ůtkowa!) pe┼éna jest aut nie tylko w tygodniu, ale tak┼╝e w sobot─Ö. To dlatego, ┼╝e u jej wylotu powsta┼éa galeria handlowa, kt├│ra z czasem przybra┼éa tak monstrualne rozmiary, ┼╝e zyska┼éa godne miano ÔÇ×parku handlowegoÔÇŁ. W mi─Ödzyczasie w okolicy parku handlowego w niekontrolowany spos├│b wyros┼éa ca┼éa masa billboard├│w i innego ÔÇ×outdooruÔÇŁ. Wzd┼éu┼╝ ma┼éego, ale sympatycznego lasku osiedlowego powsta┼éa ca┼éa ich aleja. Drzewa przesta┼éy ju┼╝ w┼éa┼Ťciwie by─ç widoczne z ulicy.

To, co najwa┼╝niejsze i najbardziej spektakularne, dzia┼éo si─Ö nieco dalej, u wylotu ulicy, w miejscu, w kt├│rym jeszcze niedawno prowadzi┼éa ona w┼Ťr├│d dzikich ost─Öp├│w i chaszczy. Ca┼éy ten teren w ci─ůgu niemal dekady zosta┼é zabudowany osiedlami mieszkaniowymi budowanymi przez prywatnych deweloper├│w. Osiedla te w niczym nie przypomina┼éy monotonii starego blokowiska. Tu co kwarta┼é ulic, to odmiana, bo ka┼╝dy inwestor mia┼é sw├│j pomys┼é na styl, wielko┼Ť─ç i kolorystyk─Ö budynk├│w.

Wszystkie te zjawiska, kt├│re by┼éy prost─ů konsekwencj─ů kapitulacji interesu publicznego przed prywatnym, zosta┼éy od tego czasu opisane i zdiagnozowane jednocze┼Ťnie jako przyczyny i objawy choroby, kt├│ra trawi wsp├│┼éczesne miasta. I prowadzi wprost do tego, ┼╝e ju┼╝ nied┼éugo b─Öd─ů one naprawd─Ö koszmarnym miejscem do ┼╝ycia.

Wi─Öcej aut, wi─Öcej problem├│w

Zacznijmy od ko┼äca. Zjawiskiem typowym dla wsp├│┼éczesnych miast jest ich niekontrolowane rozlewanie si─Ö na obrze┼╝a. Jego motorem jest oczywi┼Ťcie prywatny interes ÔÇô na obrze┼╝ach wi─Öcej jest wolnego terenu, kt├│ry mo┼╝na tanio kupi─ç, ┼éatwiej zatem przeprowadzi─ç tam du┼╝─ů inwestycj─Ö. To zjawisko, znane lepiej pod angielskim terminem urban sprawl, zosta┼éo ju┼╝ dosy─ç dobrze zdiagnozowane przez urbanist├│w i badaczy miasta. W skr├│cie rzecz ujmuj─ůc, k┼éopot polega na tym, ┼╝e problemy generowane w konsekwencji dominacji prywatnego interesu musz─ů by─ç rozwi─ůzywane przy pomocy publicznych ┼Ťrodk├│w. Wraz z rozlewaniem si─Ö przedmie┼Ť─ç, trzeba budowa─ç now─ů infrastruktur─Ö miejsk─ů ÔÇô drogi, chodniki, urz─Ödy, przedszkola, sieci komunikacji. To wszystko nie mo┼╝e powsta─ç bez nak┼éad├│w ze ┼Ťrodk├│w publicznych.

Nie chodzi jednak o sam─ů konieczno┼Ť─ç inwestowania miejskich ┼Ťrodk├│w po to, by obs┼éugiwa─ç czyje┼Ť marzenie o ÔÇ×prywatnym rajuÔÇŁ. Istotne jest to, jakiego typu s─ů to inwestycje i jak wp┼éywaj─ů na jako┼Ť─ç ┼╝ycia w ca┼éym mie┼Ťcie. Poniewa┼╝ budowane bez ┼éadu i sk┼éadu osiedla s─ů miejscami nadaj─ůcymi si─Ö jedynie na sypialnie (oraz na zakupy ÔÇô ze wzgl─Ödu na blisko┼Ť─ç galerii handlowych), aby spe┼éni─ç inne podstawowe potrzeby ┼╝yciowe, mieszka┼äcy musz─ů jecha─ç do centrum miasta. Tam bowiem znajd─ů miejsca pracy, szko┼éy, o┼Ťrodki kulturalne. Przemieszczaj─ů si─Ö najcz─Ö┼Ťciej prywatnymi samochodami ÔÇô stan komunikacji publicznej na tego typu osiedlach na og├│┼é jest op┼éakany, podobnie zreszt─ů jak i innych us┼éug publicznych. Ale to r├│wnie┼╝ kwestia wybranego przez mieszka┼äc├│w stylu ┼╝ycia, kt├│rego prywatny samoch├│d jest nieod┼é─ůcznym elementem. Badania pokazuj─ů, ┼╝e nap┼éyw ruchu samochodowego do miast zwi─ůzany z ich rozlewaniem si─Ö na obrze┼╝a stanowi zjawisko o olbrzymiej skali. Wed┼éug Warszawskiego Badania Ruchu z 2015 roku, liczba samochod├│w wje┼╝d┼╝aj─ůcych ka┼╝dego dnia do miasta spoza jego granic zwi─Ökszy┼éa si─Ö w ci─ůgu ostatnich dziesi─Öciu lat o 700 tysi─Öcy.

Odpowiadaj─ůc na t─Ö potrzeb─Ö, w┼éodarze miast, zamiast usprawnia─ç komunikacj─Ö publiczn─ů, do tej pory decydowali si─Ö najcz─Ö┼Ťciej na poszerzanie dr├│g wjazdowych do miasta w imi─Ö zasady ÔÇ×przepustowo┼Ť─ç przede wszystkimÔÇŁ. Oznacza to, po pierwsze, pogorszenie jako┼Ťci ┼╝ycia w dzielnicach znajduj─ůcych si─Ö po drodze. Ofiar─ů poszerzania dr├│g padaj─ů cz─Östo tereny zielone, spacerowe, chodniki. Szerokie arterie generuj─ů ha┼éas i zmniejszaj─ů bezpiecze┼ästwo, na co wskazuje zwi─Ökszona liczba wypadk├│w. Wi─Öksza liczba samochod├│w w centrum to tak┼╝e konieczno┼Ť─ç tworzenia kolejnych miejsc parkingowych, kt├│re poch┼éaniaj─ů nast─Öpne fragmenty przestrzeni ┼╝yciowej.

Ale najpowa┼╝niejsza, cho─ç w Polsce wci─ů┼╝ ignorowana, konsekwencja rozlewania si─Ö miast jest inna: dramatycznie pogarsza si─Ö jako┼Ť─ç powietrza, co jest zwi─ůzane tak┼╝e z wci─ů┼╝ zwi─Ökszaj─ůcym si─Ö ruchem samochodowym (nie wsz─Ödzie jest to g┼é├│wna przyczyna, ale na przyk┼éad w Warszawie ruch samochodowy odpowiada za 63% zanieczyszczenia powietrza). Stan powietrza w polskich miastach nale┼╝y do najgorszych w Unii Europejskiej, co ma konsekwencje nie tylko dla jako┼Ťci ┼╝ycia, ale tak┼╝e zdrowia ÔÇô zanieczyszczenia powietrza odpowiadaj─ů za 430 tysi─Öcy zgon├│w rocznie w ca┼éej Unii. Je┼Ťli kto┼Ť chce koniecznie przelicza─ç tego typu dane na realne koszty, mo┼╝e domy┼Ťla─ç si─Ö, ┼╝e takie statystyki oznaczaj─ů rokrocznie gigantyczne obci─ů┼╝enia bud┼╝etu przeznaczonego na opiek─Ö zdrowotn─ů. Jak podaje agencja HEAL, sam tylko listopadowy atak smogu kosztowa┼é s┼éu┼╝b─Ö zdrowia w pi─Öciu najbardziej do┼Ťwiadczonych nim miastach ┼é─ůcznie 2,265 milion├│w z┼éotych.

Miasto w mie┼Ťcie

Okazuje si─Ö zatem, ┼╝e prywatne zyski (deweloper├│w) i prywatne marzenia o podmiejskiej idylli i ucieczce od koszmaru niezadbanej publicznej przestrzeni s─ů w rzeczywisto┼Ťci obs┼éugiwane przez pa┼ästwo (i jego przed┼éu┼╝enie, jakim jest samorz─ůd). Podobnie, jak to by┼éo w przypadku zbuntowanego osiedla ÔÇô gdy pojawi┼é si─Ö problem, istnienie sfery publicznej okaza┼éo si─Ö niezb─Ödne. K┼éopot polega na tym, ┼╝e odwr├│cenie si─Ö od prywatnego w stron─Ö ÔÇ×wsp├│lnegoÔÇŁ, czyli publicznego, w obydwu przypadkach nie jest ┼Ťwiadomym wyborem, ale reakcj─ů wynikaj─ůc─ů z bezradno┼Ťci, z zap─Ödzenia w ┼Ťlep─ů uliczk─Ö. ┼Üwiadomo┼Ť─ç, ┼╝e nie da si─Ö stworzy─ç ÔÇ×prywatnego rajuÔÇŁ, bo sfera publiczna jest konieczna do normalnego funkcjonowania, budzi si─Ö dopiero p├│┼║niej ÔÇô je┼Ťli w og├│le.

Konsekwencje oddawania pola (dos┼éownie i w przeno┼Ťni) interesowi prywatnemu widoczne s─ů tak┼╝e w innych sferach ni┼╝ mieszkalnictwo i transport publiczny. Wr├│─çmy na chwil─Ö do galerii handlowej i jej okolic zas┼éoni─Ötych wielkimi no┼Ťnikami outdoorowymi. Te ostatnie do tego stopnia zaw┼éadn─Ö┼éy przestrzeni─ů miejsk─ů, ┼╝e zacz─Ö┼éa ona w niezwykle szybki spos├│b ulega─ç wizualnej degradacji. Degraduje si─Ö architektura, skoro nawet taki zabytek jak s┼éynny Dom Handlowy ÔÇ×SmykÔÇŁ przez kilka lat s┼éu┼╝y─ç mo┼╝e za stojak reklamowy. Degraduje si─Ö tkanka miasta, gdy widok pierzei ulic, nawet tych ikonicznych, mo┼╝e zas┼éania─ç wielkoformatowa siatka. Dosz┼éo do tego, ┼╝e dzi┼Ť synonimem syfu i zaniedbania w miastach nie s─ů ju┼╝ bezbarwne, betonowe przestrzenie blokowisk, ale pstrokate i chaotyczne arterie, wzd┼éu┼╝ kt├│rych pi─Ötrz─ů si─Ö coraz mniej zwracaj─ůce uwag─Ö no┼Ťniki reklamowe. Oczywi┼Ťcie, generuj─ů one zyski, kto┼Ť na nich zarabia i kto┼Ť za nie p┼éaci ÔÇô c├│┼╝ jednak z tego, skoro jednocze┼Ťnie ca┼ée miasto traci walory architektoniczne i symboliczne, a przestrze┼ä publiczna sprowadzona zostaje do roli powierzchni og┼éoszeniowej.

Galerie handlowe stanowi─ů odr─Öbny problem. Dop├│ki umieszczane s─ů na obrze┼╝ach miast, konsekwencje nie s─ů dramatyczne, cho─ç z ca┼é─ů pewno┼Ťci─ů lokalne, osiedlowe sklepiki na blokowisku obok ÔÇ×parku handlowegoÔÇŁ nie maj─ů ┼éatwego ┼╝ycia. Prawdziwy problem zaczyna si─Ö jednak, gdy wielkopowierzchniowe obiekty handlowe powstaj─ů w dzielnicach ┼Ťr├│dmiejskich. Kto chcia┼éby prze┼Ťledzi─ç, jaki wp┼éyw na jako┼Ť─ç ┼╝ycia ma lokalizowanie ich nie na przedmie┼Ťciach, ale w centrach miast, powinien przyjrze─ç si─Ö historii degradacji ulicy Targowej na warszawskiej Pradze, swego czasu g┼é├│wnej alei prawobrze┼╝nej Warszawy, na kt├│rej koncentrowa┼éo si─Ö ┼╝ycie tej cz─Ö┼Ťci stolicy. Po powstaniu galerii Wile┼äska sklepy przy Targowej zacz─Ö┼éy szybko upada─ç, a ulica zatraci┼éa sw├│j, nomen omen, ÔÇ×targowyÔÇŁ charakter. Konkurencja z ta┼äszymi sklepami w galerii handlowej okaza┼éa si─Ö dla lokalnych przedsi─Öbiorc├│w, cz─Östo zakorzenionych w tym miejscu od lat, po prostu zab├│jcza. Nie trzeba dodawa─ç, jak odbija si─Ö to na tkance ulicy, jak wysysa z niej ┼╝ycie i w konsekwencji prowadzi do degradacji przestrzeni miejskiej, pompuj─ůc ruch w zamkni─Öt─ů przestrze┼ä stanowi─ůc─ů atrap─Ö miasta. Nie bez znaczenia jest te┼╝ fakt, ┼╝e w galeriach handlowych prym wiod─ů sieciowe sklepy, najcz─Ö┼Ťciej bazuj─ůce na kapitale zagranicznym, cz─Östo omijaj─ůce podatki i stosuj─ůce niepewne formy zatrudnienia. Pozostaje jeszcze kwestia jako┼Ťci architektury samych obiekt├│w. Z ponad 450 galerii handlowych, jakie powsta┼éy w Polsce do 2015 roku, na palcach jednej r─Öki mo┼╝na wymieni─ç takie, kt├│re zosta┼éy dostrze┼╝one i wyr├│┼╝nione w konkursach architektonicznych czy sta┼éy si─Ö ikonami architektonicznymi swoich miast. Te agresywne i masywne budynki nie s─ů zatem w najmniejszym stopniu miastotw├│rcze, cho─ç za wszelk─ů cen─Ö staraj─ů si─Ö udawa─ç swego rodzaju ÔÇ×miasto w mie┼ŤcieÔÇŁ.

Kurs na katastrof─Ö

Opisane tu aspekty rozwoju miast, wynikaj─ůce z nadmiernego rozrostu szeroko rozumianej prywatno┼Ťci, nie s─ů wcale marginalnym zjawiskiem. Wr─Öcz przeciwnie: rozlewanie si─Ö miast, ich degradacja wizualna poprzez chaos reklamowy, rozrost galerii handlowych i sklep├│w wielkopowierzchniowych czy te┼╝ lawinowy przyrost prywatnych samochod├│w jako g┼é├│wnego ┼Ťrodka transportu to jedne z g┼é├│wnych zmian, jakie zasz┼éy w polskich miastach w ostatnich dw├│ch dekadach. Po PRL-u odziedziczyli┼Ťmy miasta, kt├│rych podstawowym motorem rozwoju by┼é przemys┼é. Symbolem ÔÇ×rozwojuÔÇŁ miast po transformacji s─ů za┼Ť galerie handlowe, zamkni─Öte osiedla, wysyp reklam i zalew samochod├│w.

Powoli jednak budzi si─Ö w wielkomiejskich elitach ┼Ťwiadomo┼Ť─ç, ┼╝e ta droga rozwoju nie jest w┼éa┼Ťciwa i ┼╝e tylko powr├│t do my┼Ťlenia w kategoriach dobra wsp├│lnego i wsp├│lnego zarz─ůdzania mo┼╝e wyprowadzi─ç miasta z kursu na katastrof─Ö. Wystarczy spojrze─ç na chwil─Ö na metropolie i mniejsze miasta zachodniej Europy, kt├│re tak bardzo chcemy ÔÇ×goni─çÔÇŁ. W Pary┼╝u, Berlinie czy Amsterdamie ka┼╝dy z przejaw├│w fa┼észywie pojmowanego przez nas ÔÇ×rozwojuÔÇŁ jest zdiagnozowany jako objaw choroby. Lekarstwo wskazuje si─Ö jedno: wi─Öcej wsp├│lnotowo┼Ťci, wi─Öcej polityczno┼Ťci, wi─Öcej planowania, regulowania i zarz─ůdzania publicznego. Wszystkie te my┼Ťli brzmia┼éyby jak herezje w latach 90., ale na szcz─Ö┼Ťcie, parafrazuj─ůc premiera Kanady Justina Trudeau, dzi┼Ť mo┼╝emy da─ç im wybrzmie─ç, ÔÇ×bo jest rok 2015ÔÇŁ.

Ilustr.: Piotr Karski

Ilustr.: Piotr Karski

A zatem, lekarstwem na wymienione choroby mo┼╝e by─ç, po pierwsze, dowarto┼Ťciowanie idei planowania miejskiego, kt├│re nie jest niczym innym, jak ograniczaniem prywatnej w┼éasno┼Ťci w imi─Ö publicznego interesu. Ograniczanie to nie odbywa si─Ö oczywi┼Ťcie w wymiarze samego posiadania prawa do danego terenu, ale w wymiarze kontroli nad tym, co i w jaki spos├│b mo┼╝na z t─ů w┼éasno┼Ťci─ů zrobi─ç. Tak zwane miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego s─ů podstawowym narz─Ödziem, jakim dysponuj─ů samorz─ůdy, by regulowa─ç, jakiego typu obiekty mog─ů, a jakie nie mog─ů powsta─ç na danym obszarze. Co istotne, plany obejmuj─ů zar├│wno dobra publiczne, jak i tereny prywatne. Os┼éod─ů ci─Ö┼╝kiego losu ich w┼éa┼Ťcicieli jest fakt, ┼╝e w miejscach, w kt├│rych taki plan obowi─ůzuje, du┼╝o ┼éatwiej rozpocz─ů─ç inwestycj─Ö i otrzyma─ç wszystkie niezb─Ödne zgody. Co r├│wnie wa┼╝ne, na etapie tworzenia planu miejscowego samorz─ůd musi obowi─ůzkowo przeprowadzi─ç konsultacje spo┼éeczne, czyli da─ç mieszka┼äcom mo┼╝liwo┼Ť─ç zg┼éaszania uwag i potrzeb odno┼Ťnie danego terenu. Uwagi te nie musz─ů by─ç uwzgl─Ödnione, ale ka┼╝da z nich musi by─ç rozpatrzona, a odpowied┼║ upubliczniona.

A w Polsce bez zmian

Wykorzystywanie istniej─ůcych narz─Ödzi to nie koniec. Musz─ů te┼╝ nast─ůpi─ç takie zmiany w prawie, by samorz─ůdy mog┼éy w wi─Ökszym stopniu regulowa─ç kwestie w┼éasno┼Ťci w miastach. Dobrym przyk┼éadem jest wprowadzona w 2015 roku ustawa krajobrazowa, kt├│rej g┼é├│wnym celem by┼éo u┼éatwienie walki z chaosem reklamowym. Daje ona w┼éadzom miast narz─Ödzia, by decydowa─ç o tym, jakiego typu i jakiej wielko┼Ťci reklamy mog─ů by─ç umieszczane na danym terenie ÔÇô niezale┼╝nie od tego, kto jest jego w┼éa┼Ťcicielem. Ustawa przez zwolennik├│w profesora Balcerowicza ÔÇô i jego samego ÔÇô zosta┼éa natychmiast okre┼Ťlona jako zamach na ┼Ťwi─Öte prawo w┼éasno┼Ťci. Blady strach pad┼éby na poplecznik├│w profesora, gdyby wiedzieli, jak daleko we w┼éasno┼Ť─ç prywatn─ů potrafi─ů ingerowa─ç w┼éadze miast na Zachodzie. Najs┼éynniejszy jest przyk┼éad francuskiego Grenoble, kt├│re w 2014 roku podj─Ö┼éo decyzj─Ö oÔÇŽ likwidacji wszystkich outdoorowych no┼Ťnik├│w reklamowych w mie┼Ťcie. Po prostu.

Najbardziej ÔÇ×drastyczneÔÇŁ (z polskiego punktu widzenia) przyk┼éady takich ingerencji dotycz─ů jednak polityki mieszkaniowej, kt├│ra dla wielu w┼éodarzy miast jest dzi┼Ť najwi─Ökszym wyzwaniem. Nie polega ona oczywi┼Ťcie ÔÇô tak jak w Polsce ÔÇô na pompowaniu zdolno┼Ťci kredytowej mieszka┼äc├│w i zarazem utrzymywaniu wysokich mar┼╝ deweloper├│w. Podstawowym celem jest zapewnienie jak najwi─Ökszej liczby tanich mieszka┼ä socjalnych oraz niedopuszczenie do tworzenia si─Ö oddzielonych od siebie enklaw luksusu i enklaw biedy. Aby to osi─ůgn─ů─ç, francuskie gminy nak┼éadaj─ů na deweloper├│w obowi─ůzek budowy w nowych inwestycjach cz─Ö┼Ťci mieszka┼ä na cele socjalne. Tak─ů mo┼╝liwo┼Ť─ç daje samorz─ůdom zapisanie odpowiednich wymog├│w w planie zagospodarowania przestrzennego. Na gminach wymusza to z kolei ustawa, kt├│ra m├│wi, ┼╝e co najmniej jedn─ů czwart─ů zasob├│w mieszka┼ä musz─ů stanowi─ç lokale socjalne. Wyobra┼║my sobie teraz takie prawo ÔÇô i jego egzekucj─Ö ÔÇô w warunkach polskich. Oznacza┼éoby to, ┼╝e w nowo powstaj─ůcych Marinach czy Eko Parkach musi znale┼║─ç si─Ö miejsce na mieszkania komunalne przeznaczone dla ubo┼╝szych warstw spo┼éecze┼ästwa. Z pewno┼Ťci─ů straszono by nas, ┼╝e to ÔÇ×antyrynkoweÔÇŁ rozwi─ůzanie sprawi, ┼╝e ÔÇ×deweloperzy wynios─ů si─Ö do innych miastÔÇŁ. Podobne, a mo┼╝e nawet wi─Öksze protesty w nadwi┼Ťla┼äskiej oazie my┼Ťlenia antywsp├│lnotowego mog┼éoby wzbudzi─ç prawo wprowadzone kilka lat temu przez w┼éodarzy Amsterdamu. Walcz─ůc z wysokimi cenami mieszka┼ä, nakazali oni w┼éa┼Ťcicielom drugiego mieszkania zap┼éat─Ö comiesi─Öcznego podatku, gdy mieszkanie stoi puste i nie jest wynajmowane. Mia┼éo to nap─Ödzi─ç konkurencj─Ö na rynku mieszka┼ä na wynajem, a jednocze┼Ťnie zniech─Öci─ç do traktowania mieszkania jako ÔÇ×towaru luksusowegoÔÇŁ, kt├│ry mo┼╝e le┼╝e─ç od┼éogiem, podczas gdy tak wiele os├│b nie jest w stanie samodzielnie zaspokoi─ç tej podstawowej potrzeby.

Zupe┼énie odr─Öbn─ů, i zapewne mniej kontrowersyjn─ů, kwesti─ů s─ů sposoby na walk─Ö z nap┼éywem samochod├│w. Tak┼╝e tutaj, nawet przy najszczerszych ch─Öciach, trudno w polskich miastach znale┼║─ç jakiekolwiek objawy jej prowadzenia. Wynika to po cz─Ö┼Ťci z niedoskona┼éego prawa, kt├│re nie pozwala samorz─ůdom cho─çby na zwi─Ökszanie op┼éat za parkowanie wed┼éug w┼éasnych potrzeb, a po cz─Ö┼Ťci ze strachu w┼éadz przed ÔÇ×nara┼╝eniem si─ÖÔÇŁ kierowcom. Tymczasem w 2015 roku w┼éadze Pary┼╝a w reakcji na kryzys smogowy wprowadzi┼éy radykalne ograniczenie w ruchu samochod├│w. Do centrum na zmian─Ö wjecha─ç mog─ů samochody z parzyst─ů lub nieparzyst─ů rejestracj─ů. Jeszcze dalej id─ů takie miasta jak Hamburg czy Oslo, kt├│re ju┼╝ rozpocz─Ö┼éy dzia┼éania w kierunku ca┼ékowitego wyeliminowania ruchu samochod├│w w obr─Öbie centrum. Trudno w og├│le przek┼éada─ç te decyzje na polskie realia. Pami─Ötajmy jednak, ┼╝e jeszcze niedawno takie rozwi─ůzania jak buspasy wzbudza┼éy protesty i by┼éy u nas traktowane jako zbrodnia wobec ÔÇ×┼Ťwi─Ötej przepustowo┼ŤciÔÇŁ.

***

Powr├│t my┼Ťlenia o mie┼Ťcie jako o dobru wsp├│lnym widoczny jest w Europie czy niekt├│rych miastach Ameryki Po┼éudniowej w realnych dzia┼éaniach. W Polsce to wci─ů┼╝ tylko przewr├│t w sferze ┼Ťwiadomo┼Ťci ÔÇô przede wszystkim samych mieszka┼äc├│w, ale coraz cz─Ö┼Ťciej tak┼╝e decydent├│w. Nawet w enklawach dostatku, takich jak warszawski Wilan├│w, powstaj─ů organizacje mieszka┼äc├│w, kt├│re chc─ů walczy─ç narz─Ödziami politycznymi o zmiany w swoim otoczeniu. Polskie miasta nie maj─ů innego wyj┼Ťcia, ni┼╝ zacz─ů─ç my┼Ťle─ç w kategoriach dobra wsp├│lnego i postrzega─ç prywatny interes jako tyle┼╝ szans─Ö, co zagro┼╝enie dla ich rozwoju. Inaczej, zamiast strategicznego zarz─ůdzania rozwojem miast, pozostanie nam tylko zarz─ůdzanie kryzysowe.

***

Jan Mencwel┬ájest animatorem kultury i aktywist─ů miejskim. Zwi─ůzany m.in. z Pracowni─ů Bada┼ä i Innowacji Spo┼éecznych ÔÇ×StoczniaÔÇŁ oraz stowarzyszeniem Miasto Jest Nasze. Cz┼éonek redakcji ÔÇ×KontaktuÔÇŁ.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Wybieram sam/a
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie ÔÇô w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej: Polityka prywatno┼Ťci. zamknij ├Ś