fbpx Wesprzyj nas!

magazyn lewicy katolickiej

Kubisa: Si艂aczka kontra doktor Judym

W sektorach publicznych, takich jak ochrona zdrowia, trudno podj膮膰 decyzj臋 o strajku, bo trzeba jako艣 wyt艂umaczy膰 sobie i ca艂emu 艣wiatu, dlaczego moje warunki pracy s膮 wa偶niejsze ni偶 b臋d膮cy w potrzebie pacjent.
Kubisa: Si艂aczka kontra doktor Judym
ilustr.: Karol Mularczyk

Z Juli膮 Kubis膮 rozmawia Mateusz Luft.

Ministerstwo Zdrowia znalaz艂o si臋 pod presj膮. W Przemy艣lu g艂oduj膮 piel臋gniarki, lekarze rezydenci gro偶膮 powt贸rzeniem protestu sprzed roku. Tylko dlaczego przedstawiciele r贸偶nych zawod贸w medycznych protestuj膮 osobno?

Obraz medialny mo偶e sprawia膰 takie wra偶enie. Pami臋tajmy jednak o tym, 偶e sytuacja nie sk艂ania do budowania sojuszy wewn膮trz systemu ochrony zdrowia. Z jednej strony, system jest scentralizowany, bo to minister og艂asza rozporz膮dzenia dotycz膮ce norm zatrudnienia, og贸lne wytyczne do kontrakt贸w NFZ czy wide艂ki wynagrodze艅. Z drugiej 鈥 system finansowania leczenia jest rozproszony, bo bezpo艣rednimi partnerami do negocjacji s膮 dla pracownik贸w dyrektorzy szpitali. 呕eby tego by艂o ma艂o, nie mamy zinstytucjonalizowanego dialogu spo艂ecznego mi臋dzy poszczeg贸lnymi grupami zawodowymi a ministrem.

A ostatecznie wszyscy wisz膮 u jego klamki.

Zacznijmy od tego, 偶e mamy kilka organizacji zwi膮zkowych w sektorze ochrony zdrowia: sekretariat 鈥濻olidarno艣ci鈥, federacj臋 w ramach OPZZ, Og贸lnopolski Zwi膮zek Zawodowy Piel臋gniarek i Po艂o偶nych oraz Og贸lnopolski Zwi膮zek Zawodowy Lekarzy. W ci膮gu ostatnich dwudziestu lat trzy pierwsze zazwyczaj wsp贸艂pracowa艂y ze sob膮, na przyk艂ad w ramach Bia艂ego Miasteczka, czyli protestu piel臋gniarek pod Kancelari膮 Prezesa Rady Ministr贸w w 2007 roku.

Piel臋gniarki reprezentowa艂y wtedy wszystkich, ale nie lekarzy鈥

…bo lekarze nie byli sk艂onni do wsp贸艂pracy. OZZL jest bardzo jednorodny i skupiony na ich partykularnym interesie.

Do medi贸w og贸lnopolskich przebija si臋 jednak tylko cz臋艣膰 procesu negocjacji. Grupy zawodowe, kt贸re wynegocjuj膮 swoje postulaty na poziomie ministerstwa, musz膮 p贸藕niej realizacj臋 tych postanowie艅 ponownie przewalczy膰 w negocjacjach z dyrekcjami szpitali. Gdy prze艣ledzimy, jak wygl膮da艂a walka piel臋gniarek o tak zwane 鈥瀂embalowe鈥 [chodzi o rozpisane na kilka lat podwy偶ki obiecane przez ministra Mariana Zembal臋 鈥 przyp. red.], to oka偶e si臋, 偶e po zako艅czeniu tych negocjacji zacz臋艂y si臋 wielomiesi臋czne rozmowy z dyrektorami szpitali, dla kt贸rych nie by艂o oczywiste, czy obiecane podwy偶ki nale偶y liczy膰 jako dodatek, czy te偶 jako podwy偶k臋 pensji podstawowej.

Dlaczego lekarze widz膮 sw贸j interes jako oddzielny od interesu piel臋gniarek?

Zar贸wno lekarze, jak i piel臋gniarki zmagaj膮 si臋 z tymi samymi problemami: jest ich za ma艂o, zarabiaj膮 niewiele, wi臋c s膮 zmuszeni pracowa膰 na kilku etatach r贸wnocze艣nie. Jedni i drugie s膮 przekonani o tym, 偶e poprawa warunk贸w pracy ich grupy zawodowej wp艂ynie na jako艣膰 i godno艣膰 obs艂ugi pacjent贸w. Lekarze boj膮 si臋 jednak, 偶e ich interes i argumenty znikn膮 w morzu wszystkich potrzeb systemu ochrony zdrowia.

Wiele zale偶y te偶 od charakteru relacji mi臋dzy lekarzami a piel臋gniarkami na poziomie pracy w zespole. System jest tak skonstruowany, 偶e w codziennej praktyce dochodzi mi臋dzy nimi do walk o w艂adz臋. Przede wszystkim chodzi o to, kto od kogo jest zale偶ny i jak rozwi膮zywane s膮 sytuacje nieoczywiste. Lekarze uwa偶aj膮 sw贸j zaw贸d za podstaw臋 systemu ochrony zdrowia, a zesp贸艂 niejako za przed艂u偶enie swoich r膮k. Piel臋gniarki za艣 oskar偶aj膮 lekarzy o to, 偶e utrzymuj膮 oni hierarchiczny, a niekiedy wr臋cz feudalny system pracy.

Ale przecie偶 obie grupy podpadaj膮 pod osobne struktury zarz膮dzania!

Oficjalnie ka偶dy ma sw贸j zakres obowi膮zk贸w, a zesp贸艂 powinien pracowa膰 na zasadach partnerskich. Lekarze wykonuj膮 zaw贸d samodzielny, niepodlegaj膮cy kontroli przedstawicieli innych zawod贸w medycznych. Z drugiej strony, s膮 przecie偶 zale偶ni od pracy ca艂ego zespo艂u plac贸wki zdrowia. Sami, wy艂膮cznie w艂asnymi r臋kami, nikogo nie wylecz膮. Nie s膮 w stanie wykonywa膰 swojej pracy bez wynik贸w bada艅, czynno艣ci opieku艅czych, zabieg贸w鈥

Piel臋gniarki do pewnego stopnia tak偶e s膮 grup膮 samodzieln膮, ale maj膮 du偶o mniejsze pole decyzyjno艣ci ni偶 lekarze. Du偶a cz臋艣膰 ich czynno艣ci to realizacja dyspozycji lekarzy. W tym miejscu pojawia si臋 wielkie pole do nadu偶y膰. Pomi臋dzy tym, co wed艂ug przepis贸w i procedur lekarz mo偶e zleci膰 piel臋gniarce, a tym, co faktycznie jej zleca, istnieje szara strefa. Wielokrotnie zdarza si臋, 偶e lekarze zlecaj膮 piel臋gniarkom czynno艣ci, do wykonywania kt贸rych nie maj膮 one uprawnie艅 lub kt贸re le偶膮 poza zakresem ich obowi膮zk贸w.

To 艂amanie prawa.

I to szczeg贸lnie problematyczne w sytuacji, w kt贸rej piel臋gniarka pope艂ni b艂膮d. Bardzo 艂atwo zrzuci膰 na ni膮 odpowiedzialno艣膰 i powiedzie膰, 偶e wykona艂a procedur臋 samowolnie, cho膰 wcze艣niej dosta艂a ustn膮 dyspozycj臋 od lekarza.

W drug膮 stron臋 taka zale偶no艣膰 nie dzia艂a. Piel臋gniarki nie mog膮 wydawa膰 polece艅 lekarzom. Kiedy pojawiaj膮 si臋 nowi pacjenci, piel臋gniarki informuj膮 o tym dy偶urnego, a w odpowiedzi s艂ysz膮: 鈥瀂araz!鈥. Lekarz pojawia si臋 dopiero wtedy, kiedy ma chwil臋 dla pacjenta.

Z czego wynika ten brak symetrii? Z nier贸wno艣ci wykszta艂cenia?

Przepa艣膰 kompetencyjna mi臋dzy tymi zawodami jest wyolbrzymiana zar贸wno w grach o w艂adz臋 wewn膮trz szpitala, jak i przez opini臋 publiczn膮. Nie zapominajmy, 偶e od kilkunastu lat od piel臋gniarek wchodz膮cych do zawodu wymaga si臋 wy偶szego wykszta艂cenia. Obecnie programy studi贸w medycznych i magisterskich piel臋gniarskich s膮 por贸wnywalne. Jedyn膮 przewag膮 lekarzy s膮 specjalizacje. Jednak tego r贸wnie偶 bym nie przecenia艂a. Piel臋gniarki maj膮 nieraz za sob膮 wieloletni膮 praktyk臋 i tak偶e s膮 wyspecjalizowane w pracy na odpowiednich oddzia艂ach szpitalnych.

Przyczyna nier贸wno艣ci jest du偶o bardziej banalna. Praca piel臋gniarek jest mniej spektakularna ni偶 praca wykonywana przez lekarzy.

Rozumiem, 偶e masz na my艣li ten szereg czynno艣ci, kt贸re z punktu widzenia pacjenta wygl膮daj膮 na b艂ahe i niepotrzebne, takich jak rozmowa czy porady, a kt贸re w rzeczywisto艣ci s膮 cz臋艣ci膮 procesu diagnostycznego?

Warto艣膰 tych czynno艣ci jest nie do przecenienia, a ich wykonywanie wymaga okre艣lonych kwalifikacji i do艣wiadczenia.

Piel臋gniarki wykonuj膮 swoje zadania bez robienia wielkiego szumu wok贸艂 siebie. W przypadku lekarzy zdarza si臋 cz臋sto, 偶e czegokolwiek by nie zrobili, nadaje si臋 temu rang臋 wydarzenia. Sp贸jrzmy na prac臋 na bloku porodowym. Po艂o偶na towarzyszy kobiecie przez ca艂y czas przed i po porodzie. Dopiero gdy zaczyna si臋 ostateczna akcja, pojawia si臋 lekarz i przyjmuje por贸d. A kto by艂 z t膮 kobiet膮 i kto j膮 do tego przygotowa艂?! O tym zapominamy.

To prawda. Dla pacjenta wyroczni膮 jest lekarz.

Nie musi tak by膰! To problem instytucjonalny. Polski system ochrony zdrowia w zbyt du偶ym stopniu opiera si臋 na lekarzu, zbyt wiele decyzji zale偶y wy艂膮cznie od niego. Tymczasem lekarzy jest za ma艂o. Na Zachodzie wygl膮da to inaczej. Wystarczy poczyta膰 o do艣wiadczeniach polskich emigrant贸w, kt贸rzy s膮 bardzo zdziwieni, 偶e po zwolnienie z pracy poszli do lekarza, a wyl膮dowali w gabinecie u piel臋gniarki, kt贸ra ma wystarczaj膮ce kompetencje, 偶eby pe艂ni膰 funkcj臋 鈥瀙ierwszego kontaktu鈥, oceni膰 sytuacj臋 i wyda膰 dyspozycje odno艣nie do leczenia.

W Polsce pojawiaj膮 si臋 pierwsze sygna艂y, 偶e system b臋dzie dawa艂 wi臋cej uprawnie艅 decyzyjnych piel臋gniarkom oraz w wi臋kszym stopniu wykorzystywa艂 ich umiej臋tno艣ci i wykszta艂cenie. Jaki艣 czas temu wprowadzono mo偶liwo艣膰 wypisywania recept przez piel臋gniarki, co niew膮tpliwie upodmiotawia ich prac臋 i roz艂adowuje kolejki. Niestety poszerzenie ich puli obowi膮zk贸w nie idzie w parze z przyznaniem wy偶szego statusu ich zawodowi, na przyk艂ad poprzez wp艂yw na pozycj臋 w zespole, presti偶 czy wynagrodzenia.

R贸偶nice mi臋dzy zawodem lekarza a zawodem piel臋gniarki s膮 wi臋c mniejsze, ni偶 nam si臋 wydaje, ale na poziomie systemu urastaj膮 do rozmiaru przepa艣ci?

M贸wimy tu o dynamice relacji mi臋dzy 鈥瀠przywilejowanymi鈥 lekarzami a 鈥瀙odleg艂ymi鈥 piel臋gniarkami. To wynik wielu spo艂ecznych czynnik贸w. Problem nie by艂by tak widoczny, gdyby system ochrony zdrowia nie pozostawa艂 w stanie permanentnego kryzysu.

Napi臋cia mi臋dzy pracownikami wynikaj膮 z ich strategii przetrwania w nieludzkich warunkach. Nieustaj膮cy brak personelu i wynikaj膮ca st膮d ilo艣膰 pracy przypadaj膮ca na pracownika sprawia, 偶e nikt nie zastanawia si臋 nad tym, jak by膰 dobrym wsp贸艂pracownikiem, tylko jak skorzysta膰 z mo偶liwo艣ci zmniejszenia presji efektywno艣ciowej. Jak uratowa膰 pacjenta i samemu nie straci膰 przy tym zdrowia z przepracowania?

ilustr.: Karol Mularczyk

Jakie s膮 normy w innych krajach?

Z relacji piel臋gniarek, kt贸re je偶d偶膮 na sta偶e lub emigruj膮 na Zach贸d, wynika, 偶e gdy w systemie przypada wi臋cej lekarzy i piel臋gniarek na dan膮 liczb臋 pacjent贸w, pojawia si臋 te偶 wi臋cej czasu na prac臋 nad relacjami w zespole. To pozwala wyj艣膰 z permanentnego stanu zarz膮dzania kryzysowego.

W Polsce zak艂adnikiem rozgrywek mi臋dzy personelem jest pacjent. Piel臋gniarka jest jednak na z g贸ry przegranej pozycji. Je艣li nie wykona czego艣, co nie nale偶y do jej obowi膮zk贸w, zdrowie i 偶ycie pacjenta jest zagro偶one.

W swojej ksi膮偶ce 鈥濨unt bia艂ych czepk贸w鈥 opisujesz r贸偶ne aspekty podleg艂o艣ci piel臋gniarek, kt贸re buduj膮 ich autodyskryminuj膮c膮 to偶samo艣膰 jako kobiet i jako 鈥瀞i贸str鈥.

Dobrze, 偶e o tym wspominasz, bo sytuacja spo艂eczna piel臋gniarek i lekarzy nie wzi臋艂a si臋 znik膮d, lecz jest g艂臋boko zakorzeniona w naszej kulturze. Splot zale偶no艣ci profesjonalnych i p艂ciowych wida膰 w uprzedmiotawiaj膮cym j臋zyku, kt贸rego u偶ywa si臋 do opisania tej profesji. M贸wi si臋: 鈥瀞iostro鈥, co ma symbolizowa膰 rodzinn膮 blisko艣膰, bezinteresowno艣膰 albo religijn膮 s艂u偶ebno艣膰. To ma swoje uzasadnienie historyczne, bo w pierwszych szpitalach w XIX wieku piel臋gniarkami rzeczywi艣cie by艂y siostry zakonne. A przecie偶 wiemy, jaki jest status zakonnic w Ko艣ciele 鈥 s艂u偶ebny. Z drugiej strony, do piel臋gniarza nikt nie powie: 鈥瀊racie鈥, ale raczej 鈥瀙rosz臋 pana鈥 lub wr臋cz 鈥瀌oktorze鈥.

Wiele piel臋gniarek nie zgadza si臋 na takie stawianie sprawy i odpowiada pacjentom do艣膰 ostro: 鈥濶ie przypominam sobie, 偶eby moja matka spa艂a z pana/pani ojcem鈥. J臋zyk jest jednym z p贸l walki o podmiotowo艣膰 piel臋gniarek. Walcz膮 o tak膮 komunikacj臋, kt贸ra b臋dzie podkre艣la膰 ich profesjonalizm, a nie sprowadzi ich do roli s艂u偶ebnej.

Jak zwracaj膮 si臋 do piel臋gniarek lekarze?

Z moich bada艅 wynika, 偶e tu tak偶e przejawia si臋 nier贸wno艣膰. Piel臋gniarka i lekarz mog膮 do siebie m贸wi膰 po imieniu, ale to lekarz decyduje, kiedy si臋 z tego wycofa膰.

To, o czym m贸wisz, przypomina mi relacje w patriarchalnej rodzinie z nieobecnym ojcem, kt贸ry pojawia si臋 z rzadka i tylko po to, 偶eby podj膮膰 decyzje, nada膰 bieg wydarzeniom i znikn膮膰.

Gdy Florence Nightingale wymy艣li艂a zaw贸d piel臋gniarki, kierowa艂a si臋 wyobra偶eniem zgodnym ze swoim do艣wiadczeniem relacji damsko-m臋skich z klasy wy偶szej. Piel臋gniarka mia艂a by膰 pani膮 domu, kt贸ra nie kwestionuje autorytetu pana domu, ale jednocze艣nie pozostaje dam膮 i sprawn膮 mened偶erk膮 domowego przedsi臋biorstwa. Z jednej strony, ma realizowa膰 dyspozycje lekarza i nie wchodzi膰 w jego kompetencje, z drugiej jednak 鈥 ma zarz膮dza膰 i zleca膰 zadania personelowi medycznemu. W tej wizji nie ma miejsca na konflikt.

Ale realia szpitalne brutalnie zweryfikowa艂y t臋 fantazj臋. W tamtych czasach jako piel臋gniarki rekrutowano g艂贸wnie kobiety z klasy robotniczej, kt贸re realizowa艂y model s艂u偶膮cej. Pozostawa艂y bezpo艣rednio podleg艂e lekarzom.

Lekarze, kt贸rzy s艂uchaliby naszej rozmowy, poczuliby si臋 ura偶eni. Bo przecie偶 oni tak偶e maj膮 uzasadnione powody do narzekania na sw贸j los. Do艣膰 wspomnie膰 o niskich p艂acach, pracy pod presj膮 czasu, komercjalizacji zawodu, 艂膮czeniu etat贸w…

Masz racj臋. Lekarze, mimo uprzywilejowanej pozycji wzgl臋dem piel臋gniarek, r贸wnie偶 s膮 zarobieni. Tym bardziej warto rozpatrywa膰 relacje mi臋dzy tymi grupami w kontek艣cie problem贸w ca艂ego systemu ochrony zdrowia. Zar贸wno lekarze, jak i piel臋gniarki mog膮 zarabia膰 w Polsce przyzwoite pieni膮dze, ale zazwyczaj pod warunkiem 艂膮czenia kilku etat贸w. To nie jest normalne. Lecz膮 nas ludzie zm臋czeni i niedospani. A przypadki 艣mierci lekarzy na dy偶urach pokazuj膮, 偶e ludzki organizm ma granice swojej wydolno艣ci.

Praca lekarzy na kilku etatach funkcjonuje jednak w dyskursie publicznym jako co艣 pozytywnego: objaw przedsi臋biorczo艣ci i zaradno艣ci.

Albo cwaniactwa. S艂ynne jest powiedzenie: 鈥濸oka偶 lekarzu, co masz w gara偶u鈥.

Czasem s艂yszymy o lekarzach, kt贸rzy ci臋偶ko pracuj膮 tam, gdzie dobrze p艂ac膮, a na publicznych etatach odsypiaj膮. Zapewne s膮 takie przypadki. Na pewno system publiczny daje na to przyzwolenie 鈥 i dzi臋ki temu jest w stanie przetrwa膰. Pa艅stwo w pewnym sensie zaci膮ga kredyt w prywatnym sektorze poprzez przyzwolenie lekarzom i piel臋gniarkom na dorabianie, dzi臋ki czemu nie trzeba podnosi膰 pensji.

W swojej ksi膮偶ce wspominasz, 偶e piel臋gniarki walczy艂y o to, by zachowa膰 system 鈥12 godzin pracy, 24 godziny wolnego鈥, bo dob臋 wolnego 艂atwiej wymieni膰 na inn膮 fuch臋.

Piel臋gniarki dorabiaj膮 w prywatnych klinikach lub w innych szpitalach na samozatrudnieniu. Nikt nie jest w stanie doliczy膰 si臋, czy pracuj膮 ponad normy czasu pracy. Dlatego kiedy艣 jednym z pomys艂贸w na strajk mia艂o by膰 podj臋cie przez piel臋gniarki pracy tylko na jednym etacie. To by pokaza艂o, jak du偶e s膮 braki kadrowe. Oczywi艣cie o tych brakach wszyscy wiedz膮, ale nikt nie chce ich przyj膮膰 do wiadomo艣ci. Niestety nie wida膰 perspektyw na rozwi膮zanie tego problemu.

Dlaczego strajki piel臋gniarek rzadko polegaj膮 na odej艣ciu od 艂贸偶ek?

Bo piel臋gniarki s膮 zwi膮zane poczuciem troski o pacjenta.

W sektorach publicznych, takich jak edukacja czy ochrona zdrowia, trudno podj膮膰 decyzj臋 o strajku, bo trzeba jako艣 wyt艂umaczy膰 sobie i ca艂emu 艣wiatu, dlaczego moje warunki pracy s膮 wa偶niejsze ni偶 b臋d膮cy w tym momencie w potrzebie pacjent czy ucze艅.

Mimo to znam przypadki, w kt贸rych do tego dosz艂o. Rozmawia艂am z organizatorami strajku w pewnej szkole w Norwegii. Tamtejsi dzia艂acze nie mieli problemu z zamkni臋ciem szko艂y na dwa tygodnie. Dla nich by艂o oczywiste, 偶e walcz膮 w ten spos贸b o lepsze warunki pracy, kt贸re prze艂o偶膮 si臋 na lepsz膮 edukacj臋 dla dzieci 鈥 nawet je艣li te dzieci by艂y chwilowo poszkodowane.

W przypadku polskich piel臋gniarek to si臋 nie udaje. Po pierwsze, z powodu wspomnianego permanentnego kryzysu cierpi膮cy pacjenci nie mieliby szans 鈥瀗adrobi膰鈥 straconych dw贸ch tygodni w innej plac贸wce leczniczej. Po drugie, nie ma w Polsce ugruntowanej tradycji konfliktu klasowego uzasadniaj膮cego walk臋 o prawa pracownicze. Ka偶dy taki strajk jest odczytywany jako dzia艂anie wymierzone w pacjent贸w. Po trzecie, nie bez znaczenia jest zinternalizowana przez piel臋gniarki rola opieku艅cza. Du偶a cz臋艣膰 z nich nie umie sobie wyobrazi膰 ca艂kowitego od艂膮czenia si臋 od pacjent贸w.

Dlatego ich protesty wygl膮daj膮 tak dziwnie. Piel臋gniarki szukaj膮 r贸偶nych form, kt贸re nie wi膮偶膮 si臋 z odmow膮 wykonywania pracy. Albo 鈥 pomimo strajku 鈥 pozostaj膮 pod telefonem i w ka偶dej kryzysowej sytuacji zjawiaj膮 si臋 w szpitalu. Zdarza si臋 wreszcie, 偶e g艂oduj膮 i pracuj膮 r贸wnocze艣nie. Lub, tak jak w Przemy艣lu, rotacyjnie g艂oduj膮 i chodz膮 do pracy.

Czy to znaczy, 偶e ich strajki nie maj膮 klasowego wymiaru?

Strajki piel臋gniarek trudno uj膮膰 w formule klasycznego konfliktu o prawa pracownicze. W ko艅cu wszystkim stronom sporu zale偶y na dobru pacjenta. Nie spos贸b powiedzie膰, 偶e dzi臋ki lepszym p艂acom b臋dzie lepsza ochrona zdrowia, bo jej jako艣膰 jest poza dyskusj膮. Wszyscy, mimo niskich p艂ac, robi膮 co w ich mocy, 偶eby by艂a jak najlepsza. Piel臋gniarki staraj膮 si臋 jednak wskazywa膰 na relacj臋 mi臋dzy jako艣ci膮 ich pracy, w tym tak偶e wynagrodze艅, a jako艣ci膮 艣wiadczonej opieki. Je艣li poprawi si臋 jedno, to poprawi si臋 te偶 drugie.

Lekarze nie maj膮 takiego problemu jak piel臋gniarki z porzuceniem pracy w imi臋 strajku o lepsze p艂ace?

Ta nier贸wno艣膰 jest wpisana nawet w j臋zyk, kt贸rym opisujemy strajki. W przypadku piel臋gniarek w mediach m贸wi si臋, 偶e 鈥瀘desz艂y od 艂贸偶ek pacjent贸w鈥. Czy w przypadku lekarzy u偶yliby艣my takiego sformu艂owania? My艣l臋, 偶e lekarze maj膮 inny wizerunek i s膮 mocniej przekonani o warto艣ci swojej pracy. Zmagaj膮 si臋 za to z innym problemem: s膮 niejako wepchni臋ci w dyskurs bycia przedsi臋biorczym. Post臋puj膮ce wprowadzanie mechanizm贸w rynkowych do s艂u偶by zdrowia sprawia, 偶e coraz wi臋cej jej pracownik贸w korzysta z mo偶liwo艣ci samozatrudnienia, wykorzystuj膮c t臋 sytuacj臋 do walki o swoje warunki pracy.

Zapytam naiwnie: skoro jest tak 藕le, to dlaczego kto艣 wci膮偶 jeszcze wykonuje ten zaw贸d?

Lekarze i piel臋gniarki nie rzuc膮 swojej pracy, bo jest ona dla nich warto艣ci膮 sam膮 w sobie. Ratowanie czyjego艣 偶ycia jest dla nich pe艂ni膮 cz艂owiecze艅stwa. Dyskurs rynkowy, wspieraj膮cy postawy 鈥瀙rzedsi臋biorcze鈥, stawiaj膮cy na kwantyfikacj臋 jako艣ci us艂ug i ich wyceny, stoi w jawnej sprzeczno艣ci z etosem s艂u偶by drugiemu cz艂owiekowi.

Pracownicy ochrony zdrowia zewsz膮d s艂ysz膮 jednak, 偶e sami s膮 winni swojej sytuacji finansowej: 鈥濲e艣li masz etos, nikt ci nie broni pracy na g艂odowej pensji na jednym etacie, ale nie narzekaj na sw贸j los. Je艣li chcesz zarabia膰 godziwie, musisz sta膰 si臋 芦przedsi臋biorczy禄鈥.

Moim zdaniem przedstawianie lekarzy jako 鈥瀙rzedsi臋biorczych鈥, a s艂u偶by zdrowia jako firmy dostarczaj膮cej lepsze lub gorsze us艂ugi s艂u偶y tylko przykryciu problemu g艂odowych p艂ac. Z przedsi臋biorcami 艂atwiej negocjowa膰, 艂atwiej rozbi膰 ich solidarno艣膰 zawodow膮.

Czy etos zawodowy bywa u偶ywany do szanta偶owania os贸b wykonuj膮cych zawody medyczne?

Oczywi艣cie. Lekarze i piel臋gniarki mog膮 by膰 albo 鈥瀙rzedsi臋biorczy鈥, albo biedni i dzielni jak Si艂aczka czy doktor Judym. Sama s艂ysza艂am, jak dyrektorzy uzasadniali przed swoimi pracownikami niskie p艂ace, odwo艂uj膮c si臋 do ich poczucia osobistej odpowiedzialno艣ci: 鈥濵usicie odda膰 cz膮stk臋 siebie!鈥. Przecie偶 nikt nie powie dobrze zarabiaj膮cym biznesmenom, kt贸rzy przechwalaj膮 si臋, 偶e praca jest dla nich pasj膮, 偶e w zwi膮zku z t膮 osobist膮 satysfakcj膮 powinni zarabia膰 mniej!

Takie zdania naprawd臋 padaj膮 w negocjacjach?

R贸偶ne chwyty s膮 dozwolone. Pracodawcy odwo艂uj膮 si臋 do pozazawodowych typ贸w relacji, 偶eby obni偶y膰 si艂臋 przetargow膮 oponent贸w. Upupiaj膮 pracownik贸w: 鈥濪zieci, z czym do mnie przysz艂y艣cie?鈥. Odwo艂uj膮 si臋 do ich p艂ciowo艣ci, podkre艣laj膮c, 偶e piel臋gniarka to zaw贸d kobiecy. Wzbudzaj膮 poczucie winy. Sugeruj膮 strajkuj膮cym, 偶e kieruj膮 si臋 pobudkami egoistycznymi. Odrzucaj膮 argument, 偶e ka偶dy musi 鈥瀦arobi膰 na 偶ycie鈥.

Ale dyrektorzy szpitali nie s膮 przecie偶 demonami z piek艂a rodem. Oni po prostu graj膮 tymi kartami, kt贸re w danej sytuacji dostali.

M贸j znajomy pisze analiz臋 sytuacji zawod贸w, kt贸rych zaczyna w Polsce brakowa膰. Wynika z niej, 偶e jedyn膮 profesj膮, kt贸rej przedstawicielek brakuje w ka偶dym wojew贸dztwie, s膮 w艂a艣nie piel臋gniarki.

Sytuacja jest dynamiczna. Jeszcze kilka lat temu, mimo sztucznie zani偶onych p艂ac, szpitale nie podkupywa艂y sobie piel臋gniarek. Wyobra藕 sobie, 偶e na prze艂omie lat dwutysi臋cznych, gdy piel臋gniarki chcia艂y sobie dorobi膰, sz艂y sprz膮ta膰. Od pewnego momentu sta艂y si臋 jednak dla szpitali 鈥瀌obrem rzadkim鈥. Coraz cz臋艣ciej w odpowiedzi na protest w jakim艣 szpitalu dyrektor innej plac贸wki kusi lepszymi warunkami pracy. Ale od przenoszenia si臋 piel臋gniarek z jednego szpitala do drugiego ich liczba nie wzro艣nie.

Piel臋gniarki nie s膮 takie same jak inne grupy zawodowe. S膮 wierne swojemu pierwszemu miejscu pracy. P贸ki mog膮, chc膮 pracowa膰 w jednym szpitalu. W przypadku zmiany pracy za ka偶dym razem musz膮 si臋 dostosowa膰 do nowej przestrzeni, poznawa膰 nowe osoby i mie膰 w g艂owie map臋 pacjent贸w, kt贸rzy w ka偶dym miejscu s膮 troch臋 inni.

Dla piel臋gniarek nawet przemieszczanie si臋 mi臋dzy oddzia艂ami stanowi bardzo du偶e wyzwanie. W efekcie cz臋sto niekoniecznie wiedz膮, co je czeka w innych miejscach pracy i nie zdaj膮 sobie sprawy z tego, 偶e inne szpitale mog膮 zabiega膰 o ich zatrudnienie.

Na problem braku piel臋gniarek zwracaj膮 uwag臋 tak偶e g艂oduj膮ce w Przemy艣lu.

Co艣 si臋 jednak zmienia w samej dyskusji o brakach w tym zawodzie. Gdy w 2010 roku napisa艂am mocny tekst o strajku piel臋gniarek, 鈥濭azeta Wyborcza鈥 zdecydowa艂a si臋 opublikowa膰 artyku艂 dopiero, gdy strajk si臋 sko艅czy艂 鈥 i to z 鈥瀘dpowiednim鈥, dystansuj膮cym si臋 komentarzem. Teraz czytamy relacje ze strajku w Przemy艣lu na bie偶膮co. 鈥濿yborcza鈥 nie ma problemu z tym, 偶e popiera postulaty g艂oduj膮cych.

Na scenie protest贸w, kt贸r膮 tu zarysowali艣my, pojawi艂 si臋 w zesz艂ym roku nowy aktor 鈥 lekarze rezydenci. Czy to co艣 zmienia?

Lekarze rezydenci zaproponowali zupe艂nie now膮 retoryk臋. Odrzucili pierwsze艅stwo interesu grupowego. Zakwestionowali 艣rodowiskow膮 鈥瀎al臋鈥, 偶e na pocz膮tku musisz odpracowa膰 pa艅szczyzn臋 w ur膮gaj膮cych warunkach za grosze, aby p贸藕niej zarabia膰 znacznie wi臋cej.

Rezydenci przej臋li argumentacj臋, kt贸r膮 dotychczas stosowa艂y piel臋gniarki i po艂o偶ne. Pokazali, 偶e ochrona zdrowia to nasza wsp贸lna sprawa, bo wszyscy jeste艣my pacjentami. Za form臋 protestu uznali g艂od贸wk臋, co spotka艂o si臋 ze skandalicznym przyj臋ciem liberalnej opinii publicznej (鈥瀏艂oduje si臋 tylko w sprawach wa偶nych鈥) i cz臋艣ci starszyzny lekarskiej. Ale protest skutecznie pokazywa艂 zwi膮zek mi臋dzy tym, co moralne, i tym, co materialne. Rezydenci pokazali, 偶e warunki pracy lekarzy wp艂ywaj膮 na jako艣膰 opieki i leczenia, 偶e godno艣膰 pracy w zawodach medycznych przek艂ada si臋 na spos贸b traktowania pacjent贸w. Ponadto wykonali gest solidarno艣ci w kierunku innych grup zawodowych w ochronie zdrowia.

Wr贸膰my wi臋c do pierwszego pytania. Dlaczego ten protest nie wywo艂a艂 efektu domina? Dlaczego nie zastrajkowa艂a ca艂a s艂u偶ba zdrowia?

Ostro偶no艣膰 poszczeg贸lnych grup zawodowych jest co najmniej zrozumia艂a. Wszystkie maj膮 co艣 do stracenia, wszystkie boj膮 si臋, 偶e w ostatecznym rozrachunku to inna grupa b臋dzie najwi臋kszym beneficjentem protestu. Ministerstwo Zdrowia skutecznie realizuje zasad臋 鈥瀌ziel i rz膮d藕鈥, burz膮c ducha solidarno艣ci mi臋dzy poszczeg贸lnymi grupami interesu.

***

Wywiad zosta艂 przeprowadzony we wrze艣niu 2018 roku.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Od ponad 15 lat tworzymy jedyny w Polsce magazyn lewicy katolickiej i budujemy 艣rodowisko zaanga偶owane w walk臋 z podzia艂ami religijnymi, politycznymi i ideologicznymi. Robimy to tylko dzi臋ki Waszemu wsparciu!
Ko艣ci贸艂 i lewica si臋 wykluczaj膮?
Nie 鈥 w Kontakcie 艂膮czymy lewicow膮 wra偶liwo艣膰 z katolick膮 nauk膮 spo艂eczn膮.

I u偶ywamy plik贸w cookies. Dowiedz si臋 wi臋cej: Polityka prywatno艣ci. zamknij