dwutygodnik internetowy
9.04.2018
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

Boska ekonomia

Bóg, który wyprowadził Izraelitów z niewoli egipskiej i który na pustyni uformował z nich wspólnotę opartą na radykalnej miłości, jest antidotum na żądzę pieniądza i władzy.

ilustr.: Piotr Karski

ilustr.: Piotr Karski

Tekst pochodzi z 36. numeru papierowego Magazynu „Kontakt” pod tytułem „Biblia dziesięciolecia”.

Być może najwspanialszym prezentem, jaki otrzymałem z okazji pięćsetlecia Reformacji, była rosnąca solidarność katolickich i luterańskich chrześcijan – solidarność uosabiająca się w postaci papieża Franciszka. Nie piszę o tym w duchu „ekumenizmu dobrego samopoczucia”, lecz po to, żeby zwrócić uwagę na skupienie Ojca Świętego na radykalnej łasce wcielonej w ewangeliczną solidarność z ubogimi i uciskanymi. Przesłanie papieża opiera się na fundamencie słów Chrystusa, który wezwał nas do stawania się wrażliwymi sługami nie tyle „dla”, ile „wraz” z tymi, których Biblia nazywa „najmniejszymi” (Mt 25,40).

Niestety, protestantyzm, szczególnie w Stanach Zjednoczonych, skutecznie redukuje biblijny radykalizm do przekonania, że fundamentalnym wymogiem Pisma jest osobista i indywidualna wiara, która ma przynieść wierzącemu życie wieczne po śmierci. I chociaż można wskazać ten czy inny fragment Biblii, który uzasadniałby taki pogląd, to żaden z tych fragmentów nie może pretendować do bycia centralnym wątkiem biblijnej narracji.

Bóg znany z Pisma Świętego jest – dla mnie i dla wielu innych – Tym, który identyfikuje się z przymusowo migrującymi ubogimi przeciwko ludziom, którzy są odpowiedzialni za ich ubóstwo. Nasz Bóg jest mieszkającym w namiocie Bogiem diaspory; Bogiem ucieleśniającym przeciwieństwo imperialnej potęgi wraz z jej bożkami bogactwa, sukcesu i przywilejów; Bogiem, który przyjął postać ubogiego galilejskiego chłopa i jako wędrowny działacz wystąpił przeciwko władzy Cezara, za co został w majestacie prawa zamordowany. Ten właśnie Bóg oczekuje, a nawet żąda, żebyśmy w naszym indywidualnym i wspólnotowym życiu realizowali te same antyimperialne wartości, które w swoim życiu – i w swojej śmierci – realizował Jezus z Nazaretu. Chrześcijanie głoszący „nowinę dobrobytu” mają więc rację co do jednego: ekonomia jest jednym z zasadniczych wymiarów biblijnego przesłania. Wnioski, które stąd wyciągają, są jednak przeciwne do tego, co Bóg ogłosił w świętych tekstach.

Radykalny egalitaryzm

Fundamentem wiary starotestamentowego Izraela jest prawo nadane przez Boga, który wyzwolił swój lud spod władzy faraona i oczekiwał, że ten wyzwolony lud będzie przyjmował wszystkich innych bezbronnych i uciskanych – z wewnątrz i z zewnątrz – tworząc nową społeczność opartą na dzieleniu się. We fragmentach 24. rozdziału Księgi Powtórzonego Prawa nakreślony został projekt radykalnego ekonomicznego egalitaryzmu: pożyczki pozbawione odsetek, jubileuszowe umorzenie długów, wyłączna przynależność ziemi do Jahwe, korzystanie z jej owoców przez wszystkich we wzajemnym zaufaniu, dzielenie się pożywieniem przez „pokłosie”, priorytetowa solidarność z „obcym, sierotą i wdową”.

Wśród chrześcijan istnieje tendencja do postrzegania prorockiej tradycji przede wszystkim jako zapowiedzi nadejścia Chrystusa. Uważna lektura Pisma wskazuje jednak na coś zupełnie innego: potępiając obecne niepowodzenia lub ogłaszając przyszłe nadzieje, prorocy mówią bardzo wyraźnie o ekonomii Boga. Na przykład przywoływane często słowa proroka Amosa: „niech sprawiedliwość wystąpi jak woda z brzegów” (Am 5,24) trzeba czytać w kontekście całej księgi, w której prorok piętnuje: eksploatowanie ludzi potrzebujących i ubogich, którzy stają się jedynie towarem do spieniężenia (Am 2,6-7); finansowanie wystawnego życia bogatych z tego, co zostało wcześniej ukradzione ubogim (Am 5,11); wykorzystywanie struktur prawnych do tego, żeby służyły zamożnym (Am 5,12-15); przekształcanie należącej do Boga ziemi w kapitał skupiony w rękach nielicznych posiadaczy (Am 8,4-6); usprawiedliwianie takich działań przez podejmowanie prób przekupienia Boga (Am 5,21-24). To właśnie w tym szczególnym, ekonomicznym kontekście Amos woła: „Niech sprawiedliwość wystąpi jak woda z brzegów i prawość jak potok niewysychający wyleje!”.

Drugiego przykładu dostarcza nieco młodszy od Amosa prorok Ozeasz. Przez lata większość interpretatorów skupiała swoją uwagę na osobie jego żony, Gomer, która wykonywała zawód pracownicy seksualnej. Księga Ozeasza opowiada jednak przede wszystkim o „nierządzie” narodu wybranego, który poddał się imperialnej władzy i religii dobrobytu. Uwagę zwraca wzmianka o chciwości i bałwochwalstwie, których dopuścił się Izrael, przyzwalając na komercyjne wykorzystanie upraw zboża, winogron i oliwek (Oz 2,8-13; 12,7-8) oraz pokładając ufność w strategicznych sojuszach politycznych (Oz 5,13-14; 7,4-16; 10,13-14; 12,1). Podobnie jak Amos, Ozeasz potępia religię wojny i bogactwa głoszoną przez fałszywych proroków i kapłanów. Nawet odniesienia do faktycznych niegodziwości seksualnych (Oz 4,12-15; 7,5-7; 8,2-6) są wymierzone raczej w męskie poczucie bycia uprawnionym do podejmowania przemocowych działań w związku z posiadaniem władzy i pieniędzy niż w zachowania niewłaściwe w sensie jedynie obyczajowym. Antidotum na żądzę pieniądza i władzy jest ten sam Bóg, który wyprowadził Izraelitów z niewoli egipskiej i który na pustyni uformował z nich nową wspólnotę opartą na radykalnej miłości (Oz 2,14-23; 11,8-9; 14,4-7).

Bóg pośród uciśnionych

Nie powinno budzić zdziwienia, że wychowany wśród chłopów i robotników galilejski radykał inspirował się utrwaloną w wierze Izraela tradycją ekonomicznego egalitaryzmu. Wyraźnie widać to w czterech krótkich wypowiedziach na temat Jego posługi, spośród których trzy pochodzą od Niego samego (Łk 4,18-19; Łk 7,22 i Mt 11,4-5; Łk 6,20-21.24-25), czwarta zaś – od Jego matki Maryi (Łk 1,46-55). Ciężarna Maryja ogłosiła misję mającego się dopiero narodzić Syna w następujących słowach: „[Bóg] przejawia moc ramienia swego, rozprasza [ludzi] pyszniących się zamysłami serc swoich. Strąca władców z tronu, a wywyższa pokornych. Głodnych nasyca dobrami, a bogatych z niczym odprawia” (Łk 1,51-53). Gdy dorosły Jezus zaczął przeciwstawiać się imperialnej władzy i bogactwu, powtórzył przesłanie swojej matki w tak zwanym Kazaniu na Równinie: „Błogosławieni jesteście wy, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże. Błogosławieni wy, którzy teraz głodujecie, albowiem będziecie nasyceni. Błogosławieni wy, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie. […] Natomiast biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą. Biada wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód cierpieć będziecie. Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie” (Łk 6,20-21.24-25).

Zarówno słowa wypowiadane przez Jezusa, jak i przyjęte przez Niego metody działania były radykalne i egalitarne. Pomyślmy o wędrownym charakterze Jego nauczania, który wykluczał możliwość gromadzenia dóbr (Mt 9,35-10.16; Mk 6,8-11; Mt 6,25-33; Łk 12,22-34); pomyślmy o Jego zwolennikach, którzy wywodzili się przede wszystkim z wyzyskiwanego chłopstwa i z miejskiej biedoty (Mk 1,16-20; Mk 2,13-17); pomyślmy o fakcie uznania przez Niego kobiet – w tym także kobiet o bardzo wątpliwej reputacji – za ważne naśladowczynie (Łk 8,1-3; Mk 5,25-34; Mk 7,24-30; Mt 11,21-28; Łk 18,1-8; Mk 12,41-44); pomyślmy o komunalistycznym spojrzeniu Jezusa na ekonomię i o formułowanej przez Niego krytyce bogactwa (Mt 6,19-21; Łk 12,33-34; Mt 18,23-35; Łk 12,13-21; Łk 14,15-24; Łk 15,11-32; Łk 16,1-13; Łk 1,19-31; Mk 10,17-31; Mt 20,1-16); pomyślmy o Jego życiu spędzonym wśród ubogich i wyzyskiwanych, a nie wśród bogatych członków elit (Mt 10,34-36; Łk 12,51-53; Mk 8,27-38; Mk 9,33-37; Mk 12,1-12; Mk 12,13-17), czego wyrazem był Jego demonstracyjny wjazd do Świętego Miasta, który poprzedził Jego „atak” na Świątynię (Mk 11,1-19).

Pierwszeństwo dla ubogich

Biorąc pod uwagę dominującą rolę, jaką we wczesnym chrześcijaństwie odgrywał apostoł Paweł, zwróćmy uwagę na jego wysiłki na rzecz wcielenia radykalnego posłannictwa Jezusa. Za feministyczną badaczką Elisabeth Schüssler Fiorenzą uważam, że słynny fragment Listu do Galatów – „Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie” (3,28) – definiuje pełną równość jako fundament nowej wspólnoty wierzących. Chodzi o równość przekraczającą granice podziałów etnicznych (Żydzi–poganie), ekonomicznych (niewolnicy–wolni) i płciowych (mężczyźni–kobiety). Społeczności skupione wokół nauki Jezusa zmagały się z życiem na takich właśnie zasadach, osiągając w tym względzie wymierne sukcesy, chociaż droga ta często okazywała się trudna.

Warto podkreślić czysto ekonomiczną istotę przesłania świętego Pawła. Kościół-Matka w Jerozolimie był bardzo podejrzliwy wobec swojego dawnego prześladowcy. Paweł twierdził, że zmartwychwstały Pan nie tylko go nawrócił, lecz także poinstruował, by przekroczył dotychczasowe granice wyznaniowe i zwrócił się do pogan, co tylko tę nieufność pogłębiało. Na szczęście dla nas, osób z zewnątrz, Jakub z Jerozolimy i jego współprzywódcy, Piotr i Jan, podali Pawłowi „prawicę na znak wspólnoty”, błogosławiąc w ten sposób jego misję, pod tym wszakże warunkiem, że będzie „pamiętał o ubogich” (Gal 2,9-10).

Pomimo ciągłych napięć i różnic zdań, w odniesieniu do misji wśród pogan Paweł przyjął to ekonomiczne wezwanie jako konkretny wymiar głoszonej przez siebie Ewangelii. Czytamy o tym w Dziejach Apostolskich, ale z dużą częstotliwością pojawia się ona także w Pawłowej korespondencji. Podążając śladami zmartwychwstałego Pana, apostoł walczył usilnie przeciwko wszelkim przejawom bogactwa i władzy w obrębie niewielkich hellenistycznych kościołów domowych, w których pełnił służbę. Najważniejsze wartości, które przekazywał, miały podtekst ekonomiczny i w większości przypadków dotyczyły problemów materialnych. Sam Paweł mówił o nich w ten sposób: „Nie o to bowiem idzie, żeby innym sprawiać ulgę, a sobie utrapienie, lecz żeby była równość. Teraz więc niech wasz dostatek przyjdzie z pomocą ich potrzebom, aby ich bogactwo było wam pomocą w waszych niedostatkach i aby nastała równość” (2 Kor 8,13-14). Wygląda na to, że nawet Karol Marks mógłby być jego uczniem!

Kolejnego przykładu na to, jak kwestie ekonomiczne tworzą kontekst dla ksiąg Nowego Testamentu, dostarcza List świętego Jakuba, który czyni solidarność z ubogimi centrum wiary chrześcijańskiej. Apostoł z wściekłością występuje przeciwko tym członkom wspólnoty, którzy okazują pierwszeństwo bogatym i potężnym, a swój osąd opiera na Bożym „pierwszeństwie dla ubogich” (Jk 2,1-25). W ten sposób wynosi wiarę poza obręb osobistych wierzeń lub doktryn w obszar działań o charakterze ekonomicznym. Niezależnie od tego, czy dzieje się to wewnątrz społeczności wierzących, czy też poza jej granicami – w świecie wycieńczającego ucisku klasowego – autor przeciwstawia się nadużyciom spotykającym pracowników fizycznych ze strony ludzi bogatych: „A teraz wy, bogacze, zapłaczcie wśród narzekań na utrapienia, jakie was czekają. Bogactwo wasze zbutwiało, szaty wasze stały się żerem dla moli, złoto wasze i srebro zardzewiało, a rdza ich będzie świadectwem przeciw wam i toczyć będzie ciała wasze niby ogień. Zebraliście w dniach ostatecznych skarby. Oto woła zapłata robotników, żniwiarzy pól waszych, którą zatrzymaliście, a krzyk ich doszedł do uszu Pana Zastępów. Żyliście beztrosko na ziemi i wśród dostatków tuczyliście serca wasze w dniu rzezi. Potępiliście i zabili sprawiedliwego: nie stawia wam oporu” (Jk 5,1-6).

***

Zaledwie kilka dni temu przewodniczący Światowej Federacji Luterańskiej, arcybiskup Panti Filibus Musa z Nigerii, spotkał się w Watykanie z Jego Świątobliwością papieżem Franciszkiem w celu wspólnego uczczenia obchodów reformacji. Zamiast toczyć stare bitwy, obydwaj dali wyraz wspólnemu pragnieniu jedności pod przewodnictwem Ducha Bożego. Czy jest lepszy sposób, żeby to osiągnąć, niż uniknięcie rozproszenia doktrynalnego i zwrócenie się ku wspólnej i radykalnej w swoim egalitaryzmie ekonomii Ewangelii, która jest rdzeniem tradycji kanonicznej? Oświadczenie papieża Franciszka, które towarzyszyło temu wydarzeniu, w najcelniejszy sposób podsumuje nasze rozważania: „Aby iść naprzód [ku Chrystusowi], nie wystarczą piękne idee; potrzeba konkretnych kroków i wyciągniętych rąk. Oznacza to, przede wszystkim, zaangażowanie w pracę społeczną, troskę o ubogich i najmniejszych braci [i siostry] Pana; oni reprezentują drogowskazy na drodze”.

tłumaczenie: Zuzanna Morawska

***

Pozostałe teksty z bieżącego numeru dwutygodnika „Kontakt” można znaleźć tutaj.

***

Polecamy także:

 

Dług albo krytyka ekonomii politycznej