Internetowy magazyn katolewicy spo艂ecznej. Piszemy o 艣wiecie, czerpi膮c inspiracje z nauki spo艂ecznej Ko艣cio艂a

Nawratek: Rewolucj臋 zacznie burmistrz

Esencj膮 programu Erbel by艂a zmiana my艣lenia o mie艣cie. Odwr贸cenie jego logiki: najpierw zajmijmy si臋 mieszka艅cami, szczeg贸lnie tymi najs艂abszymi i na nich budujmy si艂臋 miasta. Natomiast wszystkie zewn臋trzne atrakcje, przyci膮ganie inwestor贸w, s膮 drugorz臋dnie. Rz膮dz膮cy samorz膮dowcy wzi臋li tylko fragment, kt贸ry m贸wi艂 o stworzeniu lepszej przestrzeni i warunk贸w 偶ycia. Kompletnie zignorowali odwr贸cenie paradygmatu.

ruchy miejskie

ilustr.: Hanka Mazurkiewicz


 

Dwa tygodnie temu rozpocz臋li艣my, artyku艂em聽Kamila Lipi艅skiego, redaktora 鈥濳ontaktu鈥 i聽dzia艂acza Miasto Jest Nasze, cykl 聽tekst贸w dotycz膮cych wzlot贸w i聽upadk贸w ruch贸w miejskich. Dzi艣 publikujemy聽wywiad Arka Gruszczy艅skiego z聽Krzysztofem Nawratkiem, na temat ich spo艂ecznej bazy. Za dwa tygodnie 艣wiat艂o dzienne ujrzy rozmowa Arka z Joann膮 Erbel, na temat praktycznych dylemat贸w, przed kt贸rymi stawa艂y podczas ostatnich wybor贸w samorz膮dowych. Zapraszamy do lektury!

 
AREK GRUSZCZY艃SKI: Podczas ostatnich wybor贸w samorz膮dowych obserwowali艣my w Polsce polityczne pojawienie si臋 ruch贸w miejskich. Eksperyment pozna艅ski z 2010 roku doda艂 odwagi aktywistom 鈥 zacz臋li my艣le膰 o swojej misji w kategoriach politycznych. Mamy Gorz贸w Wielkopolski, Wadowice, 艢r贸dmie艣cie z Jankiem 艢piewakiem w Warszawie. Jak komentujesz t臋 pr贸b臋? Czy mieli艣my do czynienia z przebudzeniem si臋 mieszcza艅stwa, o kt贸rym m贸wi艂a Agata Bielik-Robson w niedawnym wywiadzie dla 鈥濪u偶ego Formatu鈥?
KRZYSZTOF NAWRATEK:聽My艣l臋, 偶e nie do ko艅ca. To prawda, 偶e Pozna艅 by艂 w pewnym sensie prze艂omowy, poniewa偶 oni pi臋膰 lat temu uzyskali bardzo dobry wynik. Trzeba zauwa偶y膰, 偶e ruch贸w miejskich by艂o wi臋cej 鈥 je偶eli potraktujemy je szeroko, 艂膮cznie z dzielnicowymi stowarzyszeniami. Dzia艂a艂y w r贸偶nych miejscach i na r贸偶ne sposoby. My-Poznaniacy po raz pierwszy wyszli poza poziom dzielnicy, ulicy, parku i potraktowali miasto jako ca艂o艣膰. Zg艂osili akces do w艂adzy. Tylko 偶e My-Poznaniacy to by艂o 艣rodowisko jednak inne ni偶 bardzo wiele grup uto偶samiaj膮cych si臋 z ruchami miejskimi w reszcie kraju. Po pierwsze byli starsi, po drugie 鈥 wywodzili si臋 z klasy mieszcza艅skiej. Mieli w艂asne domy, mieszkania, biznesy.
Natomiast warszawskie ruchy miejskie to raczej przebudzenie prekariatu, nie do ko艅ca 艣wiadomego tego, 偶e jest prekariatem. Prekariatu 偶yj膮cego w fantazmacie bycia mieszcza艅stwem. To si臋 zreszt膮 zdarzy艂o w wi臋kszo艣ci miast.
Jakie s膮 marzenia tego przebudzonego prekariatu?
W Warszawie to by艂o mocno wida膰 鈥 Miasto Jest Nasze ucieka艂o od jednoznacznej deklaracji politycznej. 呕adnej ideologii, tylko chodniki. To jest fantazmat o statecznym mieszcza艅stwie, o dobrym 偶yciu, w艂asnym mieszkaniu 鈥 absolutny stereotyp mieszczanina. Do tego technokratyczne zarz膮dzanie miastem, przejrzyste i sprawne struktury. J臋zyk podobny do tego, jakiego u偶ywa艂y najpierw komitety obywatelskie, potem Platforma Obywatelska.
A mamy do czynienia z fantazmatem, poniewa偶 ci ludzie nie s膮 klas膮 艣redni膮. Nawet je艣li z niej pochodz膮 albo je艣li maj膮 mieszkania, to maj膮 je dlatego, 偶e tatu艣 i mamusia im je kupili.
To oznacza, 偶e ruchy miejskie w poprzednich wyborach samorz膮dowych nie m贸wi艂y do mieszcza艅stwa?
Moim zdaniem nie.
Powiedz, na ile my艣lenie ruch贸w miejskich, 偶e uporz膮dkowanie przestrzeni publicznej za艂atwi cz臋艣膰 problem贸w i oczekiwa艅 nowej klasy 艣redniej jest 艣lep膮 uliczk膮? Jak u Jana Gehla 鈥 b臋dziemy mie膰 艣cie偶ki rowerowe, skwery, parki, du偶o drzew. Ruchy miejskie nie widz膮 niczego poza tym horyzontem.
Moim zdaniem nie ma nic dalej. Na tym polega ca艂y dramat. J臋zyk, kt贸rym ruchy miejskie usi艂owa艂y m贸wi膰, by艂 w cz臋艣ci j臋zykiem akceptacji istniej膮cego paradygmatu. Mamy to, co mamy, ale do tego dodajmy troch臋 kwiatk贸w, 艂aweczk臋, kawa艂ek 艣cie偶ki rowerowej, troch臋 wsp贸艂uczestnictwa, partycypacji鈥 To by艂 j臋zyk, kt贸ry bardzo 艂atwo przej臋艂a Hanna Gronkiewicz-Waltz i wi臋kszo艣膰 w miar臋 rozs膮dnych samorz膮dowc贸w. Bardzo szybko, bez 偶adnych problem贸w i negatywnych politycznych konsekwencji.
Je偶eli partia rz膮dz膮ca w Warszawie m贸wi j臋zykiem aktywist贸w miejskich, to tak naprawd臋 czym si臋 od siebie r贸偶ni膮? W dodatku obie strony s膮 艣wiatopogl膮dowo rozmyte鈥
R贸偶ni膮 si臋 praktyk膮. Inni kandydaci wzi臋li wiele temat贸w z programu Joanny Erbel. W艂a艣nie te, kt贸re s膮 艂atwo przyswajalne. A esencj膮 programu Erbel by艂a zmiana my艣lenia o mie艣cie. Odwr贸cenie jego logiki: najpierw zajmijmy si臋 mieszka艅cami, szczeg贸lnie tymi najs艂abszymi i na nich budujmy si艂臋 miasta. Natomiast wszystkie zewn臋trzne atrakcje, przyci膮ganie inwestor贸w s膮 drugorz臋dne. Rz膮dz膮cy samorz膮dowcy wzi臋li tylko fragment, kt贸ry m贸wi艂 o stworzeniu lepszej przestrzeni i warunk贸w 偶ycia. Kompletnie zignorowali odwr贸cenie paradygmatu.
Czy w podobny spos贸b o mie艣cie m贸wi艂聽Janek 艢piewak?
Oni si臋 absolutnie r贸偶nili. Janek 艢piewak 艣lizga艂聽si臋 po powierzchni. M贸wi艂 troch臋 j臋zykiem PiSu 鈥 uk艂ad, BBWR, b臋dziemy was 艣ciga膰. To by艂 j臋zyk odwetu. Opr贸cz tego tam nic w zasadzie wi臋cej nie by艂o.
Joanna Ebrel przegra艂a. Jej wynik na poziomie 2%, czyli 20 tysi臋cy oddanych na ni膮 g艂os贸w, to pora偶ka. Pami臋tam, 偶e gdy na wieczorze Partii Zielonych zapyta艂em Agnieszk臋 Grzybek, czy jest zadowolona z wyniku, odpowiedzia艂a, 偶e poprzednio w wyborach samorz膮dowych zdobyli takie samo poparcie. A startowali 8 lat temu. Czego zabrak艂o Erbel?
To by艂a kwestia osoby oraz struktur, kt贸re za ni膮 sta艂y, a nie programu. Gdyby z tym samym programem wystartowa艂 kto艣 inny, to wynik by艂by lepszy. Masz przyk艂ad Wroc艂awia, gdzie bardzo podobny program otar艂聽si臋 o wygran膮, zagwarantowa艂 wej艣cie do drugiej tury.
W przypadku Erbel pope艂niono b艂臋dy w kampanii. W budowaniu wizerunku kandydatki, jej poparcia, struktur. Zieloni nie byli w stanie zmobilizowa膰 wystarczaj膮cej liczby aktywist贸w. Dopuszczono do legendarnych ju偶 b艂臋d贸w PR-owych. To by艂y jednak bardziej b艂臋dy techniczne ni偶 problem programu czy j臋zyka, jakim m贸wi艂a.
Czy w Polsce w og贸le istnieje mieszcza艅stwo?
Ha! To jest bardzo dobre pytanie.
Je偶eli s膮 ruchy miejskie, kt贸re maj膮 aspiracje, by m贸wi膰 do mieszcza艅stwa, ale nie trafiaj膮 do niego, to mo偶e po prostu tej klasy 艣redniej nie ma albo jest gdzie艣 indziej?
Mieszcza艅stwo, jakie wyobra偶aj膮 sobie ruchy miejskie, nie istnieje. To spowodowa艂o, 偶e nie mog艂y odnie艣膰 sukcesu, poniewa偶 kierowa艂y sw贸j przekaz do ludzi, kt贸rych nie ma.
To mo偶e Andrzej Leder wie, czy polskie mieszcza艅stwo istnieje?
To jest interesuj膮ca teza. Dodaje win臋, grzech za艂o偶ycielski, zbrodni臋 za艂o偶ycielsk膮 mieszcza艅stwa. Z ksi膮偶ki „Prze艣niona rewolucja”聽wynika, 偶e polskie mieszcza艅stwo 偶yje fantazmatem wielopokoleniowych rodzin szlacheckich. A ich przecie偶 nie ma. To zosta艂o wymy艣lone. Mamy do czynienia z kolejn膮 fantazj膮, tym razem wewn膮trz 鈥瀔lasy 艣redniej鈥. A tak naprawd臋 w miastach mamy ludzi, kt贸rzy s膮 na kredytach hipotecznych albo ludzi, kt贸rym uda艂o si臋 zapewni膰 podstawy funkcjonowania finansowego. Tych drugich jest bardzo niewiele. Klasa 艣rednia w Polsce jest bardzo s艂aba. Potem jest pokolenie ich dzieci 鈥 to jest w艂a艣nie Joanna Erbel, Janek 艢piewak. Nie chodzi o to, 偶eby ich w jaki艣 spos贸b krytykowa膰 czy dyskredytowa膰. Akurat Erbel m贸wi o tym bardzo otwarcie 鈥 jestem uprzywilejowana, mam mieszkanie, rodzice mi je kupili, dzi臋ki temu mog臋 robi膰 to, co robi臋, mog臋 po艣wi臋ca膰 sw贸j czas na dzia艂alno艣膰聽spo艂eczn膮. Uwa偶am, 偶e jest to uczciwe postawienie sprawy. Bardzo wielu dzia艂aczy miejskich czy ludzi, kt贸rzy w tych okolicach funkcjonuj膮, wstydzi si臋 tego. Czyli polskie mieszcza艅stwo oparte jest na fa艂szu, ale te偶 samook艂amywaniu.
Czy s艂aba klasa 艣rednia, kt贸ra pewnie tym mieszcza艅stwem wyobra偶onym chcia艂aby by膰, ma w sobie potencja艂 rewolucyjny? Czy w pewnym momencie pojawi si臋 w nich gotowo艣膰 do miejskich rewolucji, zakwestionowania systemu ekonomicznego, w kt贸rym 偶yj膮?
Wr臋cz przeciwnie. Nie ma nic bardziej blokuj膮cego rewolucji ni偶 karta kredytowa. Ludzie maj膮 30-letni kredyt hipoteczny i uwa偶aj膮 si臋 za klas臋 艣redni膮 i mieszczan. Tak naprawd臋 s膮 niewolnikami bank贸w.
Z drugiej strony istnieje marzenie o tym, 偶e to w艂a艣nie posiadacze kredyt贸w hipotecznych gestem niesp艂acania kredyt贸w wywo艂aj膮 rewolucj臋.
To si臋 nie zdarzy. Je偶eli jest jakikolwiek potencja艂 rewolucyjny, to w prekariacie. Czyli w ludziach, kt贸rzy nie maj膮 nic do stracenia, bo nic nie maj膮.
Czyli do prekariatu m贸wi膮 ruchy miejskie?
Nie.
A powinny?
Wydaje mi si臋, 偶e tak. Ale si臋 tego wstydz膮. Problem z prekariatem jest taki, 偶e prekariat te偶 偶yje marzeniem, 偶e przestanie nim by膰. Jest klas膮 spo艂eczn膮, kt贸ra nie czerpie dumy z tego, 偶e jest prekariatem. Ona by chcia艂a by膰 kim艣 innym.
Trudno czerpa膰 dum臋 z tego, 偶e 偶yje si臋 w nieustannej niepewno艣ci.
Dok艂adnie. To jest to, co odr贸偶nia prekariat od proletariatu. Mo偶esz by膰 dumny z tego, 偶e jeste艣 robotnikiem w fabryce Forda i budujesz te fantastyczne samochody. To 艂atwo sobie wyobrazi膰. Natomiast sytuacja, w kt贸rej z miesi膮ca na miesi膮c si臋 szarpiesz, 偶eby dosta膰 jaki艣 projekt, nie jest zbyt komfortowa.
Piszesz w swoich ksi膮偶kach i tekstach, 偶e mieszka艅cy miast i same miasta potrzebuj膮 nowych idei, od艣wie偶enia to偶samo艣ci. Dlaczego?
Miasto jako idea polityczna polega na tym, 偶e istnieje pewna grupa ludzi, kt贸ra jest pewn膮 wsp贸lnot膮, spo艂eczno艣ci膮. 呕yj膮c na okre艣lonym terytorium, dzieli okre艣lon膮 infrastruktur臋 鈥 drogi, wodoci膮gi itd. 鈥 i decyduje si臋 w poczuciu tego, 偶e co艣 ich 艂膮czy, razem kszta艂towa膰 swoj膮 przysz艂o艣膰. W rzeczywisto艣ci w miastach nie ma poczucia wsp贸lnoty.
W swoich ksi膮偶kach pr贸buj臋 definiowa膰 mechanizmy, kt贸re mog艂yby kszta艂towa膰 wsp贸lnot臋. Naiwne s膮 idee, 偶e miasto to ludzie, 偶e mo偶e istnie膰 przestrze艅 publiczna, w kt贸rej b臋dziemy si臋 wszyscy spotyka膰. Staram si臋 pisa膰 o interfejsach, o r贸偶nych rodzajach budowania relacji. Przyk艂ad: mo偶esz by膰 bardzo zaanga偶owanym mieszczaninem siedz膮c u siebie w mieszkaniu i nigdy z niego nie wychodz膮c, bo piszesz odezwy, co艣 produkujesz, p艂acisz rachunki. Jeste艣 cz臋艣ci膮 pewnej infrastruktury, sieci, kt贸ra powoduje, 偶e to miasto funkcjonuje.
Chodzi te偶 o pr贸b臋 zbudowania instytucjonalnych zmian od g贸ry, kt贸re b臋d膮 mo偶liwe tylko dlatego, 偶e pojawi si臋 bardzo szeroki ruch spo艂eczny. Ruch solidarno艣ci spo艂ecznej, kt贸ry uro艣nie od do艂u. Dopiero przy spotkaniu tych dw贸ch kierunk贸w dzia艂ania jakakolwiek zmiana jest mo偶liwa. Musi istnie膰 te偶 mechanizm samo-znosz膮cych si臋 autorytarnych impuls贸w.
Czyli?
Wygrywamy wybory, zostaj臋 prezydentem Warszawy i w ci膮gu 4 lub 8 lat powoli decentralizuj臋 w艂adz臋, buduj臋 silne wsp贸lnoty lokalne, silne dzielnice i instytucje na wielu poziomach. Municypalizuj臋 us艂ugi miejskie, wspieram kooperatywy i buduj臋 uk艂ady synergiczne. Do tego jest potrzebna w艂adza, kt贸ra idzie z g贸ry i narz臋dzia, kt贸rych ruchy oddolne po prostu nie maj膮. Natomiast bez wsparcia i zaanga偶owania ruch贸w oddolnych te instytucje b臋d膮 puste, nigdy nie zadzia艂aj膮. Kapitalizm w Chinach zbudowali komuni艣ci, bo tego chcieli 鈥 tam nie by艂o 偶adnej oddolnej kontrrewolucji. Ja bym chcia艂 na podobnej zasadzie kapitalizm w polskich miastach obali膰.
W Warszawie dzia艂aj膮 dzielnice, instytucje, a kompetencje s膮 przekazane ni偶ej.
Samo przekazanie w艂adzy nie ma znaczenia, je艣li nie idzie za nim projekt polityczny upodmiotowienia i emancypacji miasta oraz budowania wsp贸lnoty miejskiej. Wr臋cz przeciwnie. Do pewnego stopnia projekt decentralizacji mo偶e rozwala膰 wsp贸lnot臋 miejsk膮 Warszawy jako ca艂o艣ci. Stosowany w okre艣lony spos贸b dzia艂a przeciwko temu, o czym m贸wi臋.
Pisa艂e艣 w tek艣cie w 鈥濩hwale miasta鈥, 偶e 鈥濲e偶eli dawne polis mo偶na okre艣li膰 jako samozarz膮dzaj膮c膮 sob膮 wsp贸lnot臋, zamieszkuj膮c膮 okre艣lone miejsce, to wsp贸艂czesne miasto nie jest ani wsp贸lnot膮, ani sob膮 nie zarz膮dza, a miejsce rozmy艂o si臋 w niewyra藕ny obszar鈥. Jakie jest z tego wyj艣cie?
Wyj艣ciem jest okre艣lenie granic 鈥 nie w sensie budowania ksenofobii, tylko zakre艣lenia tego, gdzie jeste艣my, a gdzie nas nie ma. Z tym zewn臋trzem musimy rozmawia膰. Musimy odzyska膰 mo偶liwo艣膰 zarz膮dzania tym, czym mo偶emy zarz膮dza膰. M贸wi膮c j臋zykiem skrajnie pragmatycznym 鈥 zamiast sprzedawa膰 sieci wodoci膮gowe czy ciep艂ownicze, mo偶emy samodzielnie nimi zarz膮dza膰. To powinno nale偶e膰 do miasta i powinno przez miasto by膰 zarz膮dzane. Powinno si臋 powoli zmierza膰 do budowania sieci prosumenckich, decentralizowania poszczeg贸lnych rozwi膮za艅. To musi nale偶e膰 do wsp贸lnoty miejskiej. Nie mo偶e by膰 tak, 偶e to, co decyduje o 偶ywotnych interesach przetrwania miasta, jest zarz膮dzane przez zewn臋trzne byty.
Z jakimi sporami mamy obecnie do czynienia w Polsce je偶eli chodzi o miasta?
Fundamentem wszystkiego, co dzieje si臋 w mie艣cie dzisiaj, jest sp贸r XIX-wieczny dotycz膮cy w艂asno艣ci. O to, do kogo nale偶y miasto. Kto jest w艂a艣cicielem przestrzeni, dom贸w, budynk贸w, infrastruktury, dr贸g, wszystkiego. W momencie, kiedy masz mieszkanie albo je wynajmujesz tanio od miasta jeste艣 w zupe艂nie innej sytuacji ni偶 kogo艣, kto jest skazany na wynajmowanie na rynku prywatnym. Prosta sprawa. Masz w kieszeni kilkaset z艂otych wi臋cej albo mniej. Co pozwala ci dzia艂a膰 w inny spos贸b.
Kwestia mieszka艅 podczas ostatniej kampanii by艂a nieobecna. 呕aden z wa偶nych kandydat贸w o tym nie m贸wi艂.
Za to poprzednia kampania w Londynie by艂a w艂a艣nie na tym skupiona.
W swojej ksi膮偶ce 鈥濪ziury w ca艂ym鈥 piszesz, 偶e miasto jest podmiotem, a 艣wiat zasobem. To znaczy?
Odwracamy paradygmat. Przede wszystkim korzystamy z tego, co mamy w mie艣cie: z jego mieszka艅c贸w, jego infrastruktury, przestrzeni.
Czy miasto mo偶e funkcjonowa膰 w oderwaniu od globalnych rynk贸w finansowych? Czy to jest mo偶liwe?
呕eby przetrwa膰 musi je filtrowa膰. Jest taki bardzo znany tekst o definicji firmy Ronalda Coase z 1937 roku. Usi艂uje zdefiniowa膰 przedsi臋biorstwo, jego granice, m贸wi膮c, 偶e jest ono tam, gdzie rynek nie dzia艂a. Je偶eli mo偶emy co艣 zrobi膰, nie korzystaj膮c z rynku, to tam istnieje przedsi臋biorstwo. Ten tekst jest bardzo wa偶ny dla mojego my艣lenia o mie艣cie i jego granicy. Potencjalnie du偶a cz臋艣膰 tego, czym jest miasto, jest wyj臋te spoza gospodarki rynkowej. Jest wyj臋te spoza globalnego p艂ywu. Nie jeste艣my w stanie ca艂kowicie odci膮膰 si臋 od rynk贸w finansowych, ale cz臋艣ciowo musimy to zrobi膰.
Jak to mog艂oby zadzia艂a膰 praktycznie?
Szwedzkie miasta aktywnie kupuj膮 tereny w mie艣cie. Dzia艂aj膮c w ten spos贸b, uniemo偶liwiasz albo bardzo utrudniasz spekulacje gruntem. Ostatnio pisa艂em o przyk艂adzie Cleveland. Dosz艂o tam do porozumienia miasta, uniwersytetu, szpitali i lokalnego biznesu, kt贸rzy wsp贸lnie sztucznie utrzymuj膮 cen臋 gruntu, uniemo偶liwiaj膮c spekulacj臋. Dzi臋ki niskiej cenie gruntu mo偶liwe tam by艂y procesy re-industrializacji, na kt贸rych skorzystali wszyscy „wsp贸艂spiskowcy”, a przede wszystkim mieszka艅cy Cleveland. Istniej膮 wi臋c mechanizmy, kt贸re pozwalaj膮 wyjmowa膰 jakie艣 sfery dzia艂alno艣ci miasta z logiki globalnego kapitalizmu.
Kto wi臋c wywo艂a miejsk膮 rewolucj臋?
Burmistrz z poparciem zmobilizowanego miejskiego prekariatu. Warunki dla takiej rewolucji w kilku polskich miastach istniej膮, problemem jest jednak brak odwagi w my艣leniu, brak politycznej woli tych, kt贸rym uda艂o si臋 zdoby膰 w艂adz臋. Obawiam si臋, 偶e je艣li im tej odwagi zabraknie, to albo w艂adz臋 strac膮, albo stan膮 si臋 takimi samymi prezydentami, jak ci, kt贸rych obalili.
 
*Krzysztof Nawratek (ur. 1970) 鈥 architekt i urbanista, wyk艂adowca School of Architecture, Design and Environment w Plymouth, autor Ksi膮偶ki Miasto jako idea polityczna i Dziury w ca艂ym.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste艣my magazynem i 艣rodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo艣ci spo艂ecznej, biedzie, o wsp贸艂czesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo艂ecze艅stwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania 鈥 mo偶esz nam w tym pom贸c!
Wybieram sam/a
Ko艣ci贸艂 i lewica si臋 wykluczaj膮?
Nie 鈥 w Kontakcie 艂膮czymy lewicow膮 wra偶liwo艣膰 z katolick膮 nauk膮 spo艂eczn膮.

I u偶ywamy plik贸w cookies. Dowiedz si臋 wi臋cej: Polityka prywatno艣ci. zamknij