magazyn lewicy katolickiej

Buntujmy si─Ö!

Od d┼éu┼╝szego czasu zmagam si─Ö z pogl─ůdem wyra┼╝onym przez Ma─çka Onyszkiewicza w tek┼Ťcie ÔÇ×M├│dl si─Ö za nami grzecznymiÔÇŁ. Z jednej strony ┼╝ywi─Ö g┼é─Öbok─ů awersj─Ö do wszelkich wychowawczych rozwi─ůza┼ä, kt├│re zatr─ůcaj─ů ÔÇ×kultem pos┼éusze┼ästwaÔÇŁ. Z drugiej naiwnymi zacz─Ö┼éy mi si─Ö wydawa─ç zwulgaryzowane wersje teorii humanistycznych, na gruncie kt├│rych rola wychowawcy ogranicza si─Ö w zasadzie do tworzenia warunk├│w sprzyjaj─ůcych samorealizacji wychowanka.

ilustr. Ula Wo┼║niak


Pewna nauczycielka podzieli┼éa si─Ö kiedy┼Ť ze mn─ů refleksjami dotycz─ůcymi wychowania jej w┼éasnego, dzi┼Ť prawie doros┼éego ju┼╝ syna. M├│wi┼éa, ┼╝e o ile jej m─ů┼╝ sk┼éonny by┼é stawia─ç ch┼éopakowi liczne wymagania, kt├│re mia┼éy charakter w zasadzie wy┼é─ůcznie dyscyplinuj─ůcy, jak na przyk┼éad obowi─ůzek chodzenia po mieszkaniu w kapciach, o tyle ona sama by┼éa przekonana, ┼╝e dziecku nale┼╝y zagwarantowa─ç mo┼╝liwie najwi─Öksz─ů przestrze┼ä wolno┼Ťci i odpowiedzialno┼Ťci, kt├│ra da┼éaby si─Ö pogodzi─ç z rodzicielskim zdrowym rozs─ůdkiem. ÔÇ×Je┼Ťli ch┼éopak chce chodzi─ç po domu na bosaka, to niech chodzi. Co w tym z┼éego? ┼╗e pobrudzi albo podrze skarpetki? No to upierze, zaceruje, przy okazji mo┼╝e si─Ö czego┼Ť nauczy. A je┼Ťli nie, to b─Ödzie chodzi┼é w zniszczonych. Na lito┼Ť─ç bosk─ů, przecie┼╝ nie mo┼╝na prze┼Ťladowa─ç dziecka z powodu skarpetek, to irracjonalne. Wychowanie nie jest musztr─ů, dyscyplina nie jest cnot─ů, zakazy i nakazy powinny dotyczy─ç tego, co rzeczywi┼Ťcie wa┼╝ne, nie za┼Ť stawa─ç si─Ö okazj─ů do manifestacji w┼éadzy rodzic├│w nad dzieckiemÔÇŁ.
 
Nuda, czyli spleen
Takie to argumenty ÔÇô sk─ůdin─ůd niezwykle przekonuj─ůce ÔÇô przeciwstawia┼éa moja znajoma nieco bardziej tradycyjnym intuicjom wychowawczym swojego m─Ö┼╝a. I ostatecznie postawi┼éa na swoim. Efekt? Ch┼éopak wszed┼é w burzliwy okres dojrzewania i, nie maj─ůc specjalnie przeciwko czemu si─Ö buntowa─ç (w ko┼äcu wszystkie ÔÇ×irracjonalneÔÇŁ ograniczenia zosta┼éy przez jego rodzic├│w zniesione), zacz─ů┼é na si┼é─Ö zaznacza─ç swoj─ů indywidualno┼Ť─ç w kwestiach najbardziej nawet b┼éahych. Nie podsuni─Öto mu ┼╝adnych przeszk├│d ani nawet atrap przeszk├│d, wobec kt├│rych m├│g┼éby si─Ö okre┼Ťli─ç i z kt├│rymi m├│g┼éby si─Ö rozprawi─ç na poligonie doros┼éego ┼╝ycia, jakim ÔÇô ze wzgl─Ödu na obfito┼Ť─ç podejmowanych do┼Ťwiadcze┼ä, pr├│b i eksperyment├│w kluczowych dla naszej formacji intelektualnej i emocjonalnej ÔÇô jest okres dojrzewania.
Opowiadaj─ůc mi o tym wszystkim, moja znajoma smutno si─Ö u┼Ťmiecha┼éa, w pe┼éni ┼Ťwiadoma, ┼╝e wychowanie jest sfer─ů, w kt├│rej nie spos├│b naprawi─ç raz pope┼énionych b┼é─Öd├│w. To boli, najdotkliwiej za┼Ť w├│wczas, gdy wychowawca ┼Ťwiadomie podejmuje i realizuje swoj─ů misj─Ö, gdy kl─Öska nast─Öpuje pomimo jego pe┼énego zaanga┼╝owania w relacj─Ö z wychowankiem i ÔÇô co niezwykle istotne ÔÇô bez wzgl─Ödu na za┼éo┼╝on─ů racjonalno┼Ť─ç. Najbardziej gorzk─ů pora┼╝k─ů wychowawcz─ů jest ta, kt├│ra ujawnia nieadekwatno┼Ť─ç naszego modelu antropologicznego. W omawianym przypadku projekt ├│w nie uwzgl─Ödni┼é skomplikowanej logiki ludzkiego buntu. Okaza┼éo si─Ö, ┼╝e m┼éody cz┼éowiek, nie maj─ůc pod r─Ök─ů ogranicze┼ä stawianych przez rodzic├│w tylko po to, by w pewnym momencie mog┼éy zosta─ç przez niego prze┼éamane, dotar┼é do punktu, w kt├│rym bierna akceptacja rzeczywisto┼Ťci zlewa si─Ö w jedno z negowaniem wszystkiego. Bunt przeciwko wszystkiemu nie jest za┼Ť ┼╝adnym buntem, lecz krzykiem rozpaczy, wyrazem przera┼╝enia wywo┼éanego odkryciem totalnej pustki wewn─ůtrz i na zewn─ůtrz siebie. Jak w s┼éynnym wierszu BaudelaireÔÇÖa, zaczynaj─ůcym si─Ö od s┼é├│w:

Kiedy niebo, jak ci─Ö┼╝ka z o┼éowiu pokrywa,
Mia┼╝d┼╝y umys┼é z┼éej nudzie wydany na ┼éup,
Gdy spoza chmur zas┼éony szare ┼Ťwiat┼éo sp┼éywa,
┼Üwiat┼éo dnia smutniejszego ni┼║li nocy gr├│b [ÔÇŽ].

 
B┼é─ůd na b┼é─Ödzie
Zostawmy jednak erudycyjne popisy, a wr├│─çmy na ziemi─Ö. Od d┼éu┼╝szego czasu zmagam si─Ö z pogl─ůdem wyra┼╝onym przez Ma─çka Onyszkiewicza w tek┼Ťcie M├│dl si─Ö za nami grzecznymi. Z jednej strony, podobnie jak Maciek i jak moja znajoma nauczycielka, ┼╝ywi─Ö g┼é─Öbok─ů awersj─Ö do wszelkich wychowawczych rozwi─ůza┼ä, kt├│re zatr─ůcaj─ů ÔÇ×kultem pos┼éusze┼ästwaÔÇŁ. Z drugiej ÔÇô i tu streszczona powy┼╝ej, a przeprowadzona mimochodem rozmowa okaza┼éa si─Ö punktem zwrotnym w moim my┼Ťleniu, kt├│ry pozwoli┼é mi pod nieco innym k─ůtem spojrze─ç na w┼éasne, skromne do┼Ťwiadczenia wychowawcze ÔÇô naiwnymi zacz─Ö┼éy mi si─Ö wydawa─ç zwulgaryzowane wersje teorii humanistycznych, na gruncie kt├│rych rola wychowawcy ogranicza si─Ö w zasadzie do tworzenia warunk├│w sprzyjaj─ůcych samorealizacji wychowanka. ÔÇ×Ludzie s─ů z natury dobrzy, wi─Öc je┼Ťli tylko nie b─Ödziemy im przeszkadza─ç w ich rozwojuÔÇŽÔÇŁ Guzik prawda. Chyba ka┼╝dy, kto pracowa┼é z dzieci─Öc─ů grup─ů r├│wie┼Ťnicz─ů, wie, jak okrutny potrafi by─ç ma┼éy cz┼éowiek, kt├│ry czasem w swoim egoizmie tylko troch─Ö ust─Öpuje du┼╝emu. Zbyt optymistyczne za┼éo┼╝enia wychowawcze, podobnie jak i za┼éo┼╝enia zbyt pesymistyczne, nosz─ů znamiona tego, co mo┼╝na by nazwa─ç ÔÇ×b┼é─Ödem antropologicznymÔÇŁ. Takim b┼é─Ödem jest r├│wnie┼╝ przeoczenie zjawiska buntu.
By─ç mo┼╝e ÔÇ×przeoczenieÔÇŁ nie jest najlepszym s┼éowem na okre┼Ťlenie szeroko reprezentowanych praktyk wychowawczych. Nie przeocza wszach buntu opiekun, kt├│ry stara si─Ö go zd┼éawi─ç w zarodku, ┼Ťwi─Öcie wierz─ůc w absolutn─ů warto┼Ť─ç pos┼éusze┼ästwa. Nie przeocza go r├│wnie┼╝ cz┼éowiek, kt├│ry wychodz─ůc z za┼éo┼╝e┼ä humanistycznych, stara si─Ö ÔÇô jak moja tyle razy ju┼╝ wspomniana znajoma ÔÇô wykorzeni─ç bunt z ┼╝ycia wychowanka poprzez usuni─Öcie wszelkich mo┼╝liwych do niego pretekst├│w. Tym natomiast, co tacy wychowawcy faktycznie przeoczaj─ů, jest kluczowa rola buntu w procesie formowania si─Ö ludzkiej osobowo┼Ťci.
 
┼Üwiat nie ma racji
Bunt nie jest czyst─ů negacj─ů rzeczywisto┼Ťci, lecz ÔÇô jak twierdzi Albert Camus, autor s┼éynnego Cz┼éowieka zbuntowanego ÔÇô wyrazem u┼Ťwiadomienia sobie sprzeczno┼Ťci pomi─Ödzy zasad─ů niesprawiedliwo┼Ťci dzia┼éaj─ůcej w ┼Ťwiecie a zasad─ů sprawiedliwo┼Ťci, kt├│ra jest we mnie samym. Oczywi┼Ťcie, nie znaczy to, ┼╝e to zawsze ja mam racj─Ö, ┼Ťwiat za┼Ť zawsze si─Ö myli. Znaczy to jednak, ┼╝e w ka┼╝dym m┼éodym cz┼éowieku, zanim ┼Ťwiat go oswoi b─ůd┼║ kupi, drzemie ogromny potencja┼é kontestatorski, kt├│ry ÔÇô je┼Ťli tylko zostanie skierowany we w┼éa┼Ťciw─ů stron─Ö ÔÇô jest ┼Ťwiatu tak bardzo potrzebny. Bo tak si─Ö sk┼éada, ┼╝e ┼Ťwiat naprawd─Ö nie jest urz─ůdzony sprawiedliwie. Biada nam, je┼Ťli o tym zapominamy.
M├│wi si─Ö, ┼╝e naturaln─ů konsekwencj─ů procesu dojrzewania jest godzenie si─Ö ze ┼Ťwiatem. ÔÇ×Kto nie by┼é buntownikiem za m┼éodu ÔÇô mia┼é powiedzie─ç J├│zef Pi┼ésudski ÔÇô ten na staro┼Ť─ç b─Ödzie skurwysynemÔÇŁ, ale ÔÇô parafrazuj─ůc Bismarcka ÔÇô ÔÇ×kto na staro┼Ť─ç buntownikiem pozosta┼é, ten jest po prostu g┼éupiÔÇŁ. Taka jest logika naszej rzeczywisto┼Ťci. I bardzo niedobrze, bo tak po prostu przyjmowa─ç do wiadomo┼Ťci, ┼╝e rzeczywisto┼Ť─ç ta jest ┼║le pouk┼éadana, i przechodzi─ç nad tym do porz─ůdku dziennego ÔÇô to zbrodnia. Nasz ┼Ťwiat potrzebuje buntownik├│w. Potrzebuje ich jednak nie jako tanich kontestator├│w, lecz jako ludzi, kt├│rzy swoj─ů niezgod─Ö na zastany porz─ůdek przekuj─ů w podj─Öcie dzie┼éa jego przemiany, w imi─Ö wierno┼Ťci zasadzie sprawiedliwo┼Ťci wypisanej w ich sumieniu. Pytanie tylko, jak dopom├│c m┼éodemu cz┼éowiekowi w przej┼Ťciu od naturalnej w pewnym wieku kontestacji do postawy reformatora, kt├│ry swoj─ů kontestacj─Ö zestroi z poczuciem odpowiedzialno┼Ťci za ┼Ťwiat.
 
Wszystkiego najgorszego
Tu w┼éa┼Ťnie widz─Ö pole do popisu dla instytucji szko┼éy. Zbyt prosta wydaje mi si─Ö Ma─çkowa jej krytyka. Niema┼éo si─Ö od ÔÇ×naszych czas├│wÔÇŁ pod wzgl─Ödem ÔÇ×kultu pos┼éusze┼ästwaÔÇŁ zmieni┼éo, cho─ç zapewne jest to specyfika dobrych szk├│┼é i du┼╝ych miast. Czy ten kierunek zmian jest jednak jednoznacznie pozytywny? Takie szko┼éy nie s─ů ju┼╝ ku┼║niami kontestacji, nie powoduj─ů zwierania klasowych szereg├│w w oporze przeciwko ÔÇ×systemowiÔÇŁ. Moi uczniowie, zapytani o to, co chcieliby zmieni─ç w swojej szkole ÔÇô we┼║my pod uwag─Ö, ┼╝e jest to szko┼éa spo┼éeczna ÔÇô udzielali odpowiedzi, kt├│re ┼Ťcina┼éy mnie z n├│g. Okaza┼éo si─Ö, ┼╝e wychowanie i nauczanie wymagaj─ů co prawda pewnych korekt, ale ┼╝e w zasadzie wszystko jest z grubsza w porz─ůdku. Znalaz┼éem si─Ö w konflikcie pomi─Ödzy moj─ů lojalno┼Ťci─ů wobec pracodawcy a poczuciem wychowawczego obowi─ůzku. Gdy wymienia┼éem kolejne spo┼Ťr├│d obserwowanych przez siebie problem├│w, uczniowie przyznawali mi racj─Ö, ale wydawali si─Ö nieco zak┼éopotani faktem, ┼╝e takie rzeczy mo┼╝na kontestowa─ç, bo przecie┼╝ to wszystko jest ÔÇ×dla ich dobraÔÇŁ.
O zgrozo, podobnie wygl─ůda sytuacja w co bardziej liberalnych szko┼éach pa┼ästwowych. Wystarczy┼éo, ┼╝e plac├│wki edukacyjne w ci─ůgu kilku ostatnich lat przypudrowa┼éy noski, ┼╝e zorganizowa┼éy k├│┼éka zainteresowa┼ä i festiwale teatralne, ┼╝e rozlu┼║ni┼éy nieco obyczajow─ů dyscyplin─Ö ÔÇô i nagle okaza┼éo si─Ö, ┼╝e wszystko jest w porz─ůdku. Tymczasem wiele mechanizm├│w zabijaj─ůcych tw├│rczo┼Ť─ç i ograniczaj─ůcych my┼Ťlenie nie tylko przetrwa┼éo, ale wr─Öcz zosta┼éo na pot─Ög─Ö rozbudowanych przy okazji kolejnych reform systemu o┼Ťwiaty. Te zmiany s─ů jednak s┼éabo wychwytywane przez m┼éodzie┼╝, kt├│ra szybko si─Ö do nich przyzwyczaja i kt├│ra nawet niespecjalnie si─Ö ich w szkolnej rzeczywisto┼Ťci doszukuje, nie spodziewaj─ůc si─Ö po szkole wszystkiego najgorszego, co by┼éo w miar─Ö oczywiste jeszcze dla mojego pokolenia. Gdy bardziej namacalne bariery znik┼éy, te mniej namacalne sta┼éy si─Ö barierami nie do przej┼Ťcia.
 
Szeroko zamkni─Öte
Oczywi┼Ťcie, nie znaczy to, ┼╝e szko┼éy realizuj─ůce swoj─ů misj─Ö wychowawcz─ů w duchu humanistycznym nie stanowi─ů pozytywnej alternatywy dla szk├│┼é ÔÇ×starego porz─ůdkuÔÇŁ. Mog─Ö mie─ç liczne zastrze┼╝enia wobec szk├│┼é spo┼éecznych ÔÇô cho─çby w zwi─ůzku z niedostatecznym wykorzystywaniem ich potencja┼éu wychowawczego w kierunku spo┼éecznego uwra┼╝liwiania m┼éodzie┼╝y pochodz─ůcej z tak zwanych ÔÇ×dobrych dom├│wÔÇŁ ÔÇô ale nie jestem na tyle szalony, by kwestionowa─ç ich wy┼╝szo┼Ť─ç nad plac├│wkami wci─ů┼╝ jeszcze w teorii i w praktyce przedk┼éadaj─ůcymi r├│┼╝ne formy dyscypliny nad dialog z m┼éodym cz┼éowiekiem i wsp├│ln─ů prac─Ö nad kszta┼étowaniem jego osobowo┼Ťci.
 
W gruncie rzeczy idzie mi o cztery spostrze┼╝enia.
Pierwsze: bunt jest nie tylko naturalnym przejawem zdobywania przez cz┼éowieka jego indywidualno┼Ťci, ale te┼╝ zjawiskiem ze wszech miar pozytywnym, o ile zostanie rozwini─Öty w co┼Ť wi─Öcej ni┼╝ tylko potrzeb─Ö destrukcji.
Drugie: spos├│b, w jaki radzono sobie z buntem w szko┼éach przesz┼éo┼Ťci (i w jaki wci─ů┼╝ cz─Östo pr├│buje si─Ö mu zaradzi─ç) ÔÇô po prostu go d┼éawi─ůc ÔÇô mia┼é przera┼╝aj─ůce konsekwencje wychowawcze, takie jak plaga cwaniactwa i konformizmu. Humanistyczna (lub raczej: wulgarno-humanistyczna) pr├│ba wyeliminowania buntu, znana z niekt├│rych wsp├│┼éczesnych szk├│┼é spo┼éecznych, nie jest jednak alternatyw─ů wystarczaj─ůco kusz─ůc─ů, czego dowodzi historia przytoczona we wst─Öpie. Usuni─Öcie przed m┼éodym cz┼éowiekiem wszystkich potencjalnych przeszk├│d, z kt├│rymi sam powinien si─Ö on mierzy─ç, przypomina zainstalowanie fotokom├│rki w drzwiach, kt├│re ├│w m┼éodzian zamierza wywa┼╝y─ç z rozp─Ödu. Ze zdumieniem przelatuj─ůc przez ┼éagodnie otwieraj─ůce si─Ö przed nim drzwi, wpada on w nihilistyczny spleen, bunt przeciwko wszystkiemu i zarazem przeciwko niczemu, totaln─ů afirmacj─Ö zastanego porz─ůdku przy jednoczesnej totalnej dla niego pogardzie. Rozejrzyjcie si─Ö! T┼éumy takich w┼éa┼Ťnie m┼éodych ludzi snuj─ů si─Ö po ulicach polskich miast. Nigdy nie zastanowi┼éy was ich znudzone miny?
 
Uwolnić szkołę
Pora na dwa ostatnie spostrze┼╝enia.
Trzecie: b─Öd─ůc instytucj─ů wychowawcz─ů, szko┼éa powinna wypracowa─ç narz─Ödzia, kt├│re pozwoli┼éyby jej unikn─ů─ç obydwu wymienionych wy┼╝ej zagro┼╝e┼ä. Powinna nauczy─ç si─Ö podsuwa─ç m┼éodym ludziom ograniczenia nie jako dane, lecz jako zadane. Dzieci powinny nie tyle dostawa─ç wolno┼Ť─ç w prezencie, ile j─ů dla siebie wywalcza─ç, by tym wy┼╝ej j─ů p├│┼║niej ceni─ç. Zar├│wno t─Öpienie buntu (ÔÇ×b─Ödziecie mie─ç tyle wolno┼Ťci, ile my wam damyÔÇŁ), jak i pr├│ba jego wykorzenienia (ÔÇ×wszystko dostali┼Ťcie na tacy, czego wam jeszcze brakuje?ÔÇŁ), zar├│wno nadmierne przywi─ůzanie do dyscypliny, jak i nadmierne lekcewa┼╝enie jej potencja┼éu ÔÇô s─ů wychowawczymi pomy┼ékami.
Czwarte: wsp├│┼éczesna szko┼éa za jeden z podstawowych cel├│w stawia sobie przygotowanie m┼éodego cz┼éowieka do funkcjonowania na rynku pracy. Na drugi plan schodz─ů kompetencj─Ö na rynku pracy mniej ÔÇô jak mog┼éoby si─Ö wydawa─ç ÔÇô przydatne, a kluczowe dla rozwoju osobowo┼Ťci. (Je┼Ťli kto┼Ť ma co do tego w─ůtpliwo┼Ťci, niech┼╝e wys┼éucha zlinkowanego pod niniejszym tekstem wyk┼éadu Kena Robinsona.) Trzeba z tym sko┼äczy─ç. ┼╗adna instytucja wychowawcza nie mo┼╝e bezmy┼Ťlnie wys┼éugiwa─ç si─Ö rzeczywisto┼Ťci, kt├│ra nie jest doskona┼éa, a ju┼╝ na pewno nie tak niedoskona┼éemu jej wycinkowi, jakim jest rynek pracy (co nie znaczy oczywi┼Ťcie, ┼╝e dyrektorzy szk├│┼é powinni zacz─ů─ç na niego gwizda─ç). Dojrza┼éa kontestacja jest nam bardziej potrzebna ni┼╝ seryjnie dzi┼Ť produkowany konformizm. Obowi─ůzek wmontowania jej w nasz─ů rzeczywisto┼Ť─ç nie jest naszym obowi─ůzkiem przede wszystkim wobec samych siebie czy nawet wobec naszych dzieci, lecz wobec ┼Ťwiata, za kt├│ry jeste┼Ťmy w ko┼äcu odpowiedzialni. Cho─ç, oczywi┼Ťcie, ┼éatwiej to napisa─ç ni┼╝ zrobi─ç.
 
Jacek ┼╗akowski ostrzega┼é niedawno przed niepokoj─ůcym trendem, polegaj─ůcym na przekszta┼écaniu relacji w transakcje. Pisa┼é o finansjalizacji, kt├│ra ÔÇ×ucznia zamienia w nabywc─Ö oferty edukacyjnej, nauczyciela czyni jej wykonawc─ůÔÇŁ. Nie sta─ç nas na to, by szko┼é─Ö uczyni─ç przybud├│wk─ů do rynku pracy. Nie sta─ç nas nie w sensie finansowym, lecz og├│lnoludzkim. Czy je┼Ťli empatia przesta┼éaby by─ç towarem cenionym na rynku, to szko┼éy powinny zrezygnowa─ç z wychowywania m┼éodych ludzi w jej duchu? Gdyby┼Ťmy, programuj─ůc szko┼é─Ö, mieli kierowa─ç si─Ö wy┼é─ůcznie logik─ů popytu i poda┼╝y, to okaza┼éoby si─Ö, ┼╝e bunt nie jest nikomu do niczego potrzebny. Tym gorzej dla rynku. Bo to nie jest tak, ┼╝e ÔÇ×buntuj─Ö si─Ö, wi─Öc jestemÔÇŁ. Nie chodzi o celebrowanie w┼éasnego indywidualizmu, lecz o co┼Ť znacznie wi─Ökszego. Jak pisa┼é Camus, ÔÇ×buntuj─Ö si─Ö ÔÇô wi─Öc jeste┼ŤmyÔÇŁ.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Wybieram sam/a
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie ÔÇô w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej: Polityka prywatno┼Ťci. zamknij ├Ś