dwutygodnik internetowy
07.01.2012
magazyn papierowy


Bariya

Mało kto jest świadom, że obecnie żyje najwięcej niewolników w dziejach ludzkości. Niewykluczone, że dywan, po którym ostatnio stąpałeś strzygły małe rączki pakistańskiego niewolnika, że twoja komórka lub monitor działają wyłącznie dzięki tantalowi wydobytemu w niewolniczych kopalniach we wschodnich prowincjach Kongo.

Źródło: www.freetheslaves.net / oprac. Urszula Woźniak

 

Miło nam poinformować, że poniższy tekst Pawła Cywińskiego, redaktora działu Poza Europą, otrzymał II nagrodę w konkursie literackim Międzynarodowego Festiwalu Filmowego HumanDoc w 2012 roku.

 

1. Spotkałem ją w północnej Etiopii, jechaliśmy jednym z tysięcy rozklekotanych afrykańskich autobusów. Miała w sobie coś, co wyraźnie odróżniało ją od reszty współpasażerów. Kiedy pozostali osowiale trwali w bezruchu, obojętnie wpatrując się w jakiś przypadkowo wybrany punkt, ona ruchliwymi oczyma świdrowała wszystko i wszystkich wkoło. Wyróżniała się też zachodnim stylem bycia i większą pewnością siebie. Z przejęciem pokazywała na lewo i prawo zdjęcia w nowoczesnym aparacie cyfrowym – sprzęcie, o którym reszta autobusu mogła wyłącznie pomarzyć. Sprawiała wrażenie dużo wyżej usytuowanej niż pozostali podróżni, choć świetnie się z nimi dogadywała. Była jedną z nich. W czasie wielogodzinnej podróży dużo rozmawialiśmy, opowiedziała mi historię swoich ostatnich dwóch lat.

 

2. Zagadka: Co to jest? Przeważnie pochodzi z importu. Znajdziesz to w każdym większym mieście na świecie. W Port-au-Prince po trzęsieniu ziemi cena sztuki spadła do pięćdziesięciu dolarów. Z kolei w Wiedniu można to kupić za pięć tysięcy euro, wynająć za czterdzieści. Jeżeli chcesz taniej, musisz udać się do Bukaresztu, Tirany lub Odessy. Zdarza się, że kupuje się to wyłącznie na części lub na określony czas – na przykład w bogatych krajach Półwyspu Arabskiego na dwa lata. Jeżeli twoja koszulka pochodzi z Indii, to prawdopodobnie na którymś z etapów produkcji miała z tym styczność. Zapewne traktujesz to wyłącznie w kategoriach historycznych, w XXI wieku rzadko się o tym mówi. Założę się, że na pewno choć raz w życiu gdzieś to widziałeś. Znasz już odpowiedź? To właśnie jest niewolnik.

 

3. O wyrwaniu się z abisyńskiego letargu marzyły wszystkie jej koleżanki. Ale to jej się udało. Przez internet znalazła kilkumiesięczny kontrakt w Bejrucie. Internetowy pośrednik obiecał jej pracę u zamożnych Europejczyków – pracowników jednej z agend ONZ-u. Pracowali w tej samej organizacji, która przysyłała jej rodzinie puszki żywieniowe w czasie klęski głodu. Za zarobione pieniądze chciała opłacić szkołę swojego dziecka, a samemu pójść na studia. Na czas wyjazdu dwuletni chłopiec pozostał z ojcem i babką.

Na lotnisku w Khaldeh pod Bejrutem czekał na nią młody Arab. Na dzień dobry obiecał jej intensywny, darmowy kurs języka francuskiego. Potrzebował tylko kserokopii jej paszportu. Tak straciła paszport, czyli tożsamość. Stała się niewolnikiem – po amharsku określa się takich słowem bariya. Od tej pory musiała zajmować się dziećmi, sprzątaniem trzypiętrowego domu, pielęgnowaniem ogrodu i gotowaniem. Przez 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, 365 dni w roku. Nie wolno jej było opuszczać posesji. Gdy Państwo jechali na wakacje, ona jechała im usługiwać w ich górskiej posiadłości. Gdy Państwo pojechali do Francji, wypożyczyli ją na ten czas znajomym. Miała dostawać trzy dolary dziennie, lecz ujrzała je dopiero po dwóch latach. Resztę pobierał pośrednik. Gdyby uciekła bez paszportu, to prawdopodobnie zostałaby przez skorumpowaną władzę sprzedana do domu publicznego lub zwrócona „firmie pośredniczącej”. Powiedziano jej, że wtedy już nigdy nie spotkałaby swego synka. Swoich państwa wspomina jako chamskich i agresywnych – nadużywali alkoholu i robili wielkie awantury. Dzieci, wiedząc, że nic im nie może zrobić, pozwalały sobie względem niej na wszystko. Umierająca ze zmęczenia, poniżana, często po nocach rozmyślała o śmierci. Po dwóch latach kontrakt się skończył i państwo wrócili do Europy, kupując jej bilet powrotny do Etiopii. Na do widzenia oddali jej swój stary aparat cyfrowy. Na zdjęciach, które widziałem, wyglądali na sympatycznych, dostojnych ludzi. Takich normalnych.

 

4. Amerykańska Fundacja Free the Slaves szacuje, że na świecie żyje około trzydziestu milionów niewolników. Ludzi pracujących jako pół-niewolnicy czy prawie niewolnicy może być nawet dwieście milionów. Mało kto jest świadom, że – w liczbach bezwzględnych – obecnie żyje najwięcej niewolników w dziejach ludzkości. Niewykluczone, że dywan, po którym ostatnio stąpałeś strzygły małe rączki pakistańskiego niewolnika, że twoja komórka lub monitor działają wyłącznie dzięki tantalowi wydobytemu w niewolniczych kopalniach we wschodnich prowincjach Kongo, że ręcznie wyszywana torba ze sklepu indyjskiego, którą ostatnio kupiłaś, została wykonana przez drugie już pokolenie rodzin niewolniczych z Punjabu, a pałeczki, którymi jedliście wołowinę na ostro w wietnamskiej budce, powstały w obozach pracy w delcie Mekongu. Bardzo prawdopodobne, że stojącym na warszawskich wylotówkach prostytutkom, które nieraz obserwujemy z mieszaniną zaciekawienia i obrzydzenia, ktoś zabrał paszport. Wcześniej wielokrotnie je gwałcąc.

 

5. W Etiopii dwa tysiące dolarów to bardzo dużo. Podstawowa znajomość angielskiego i francuskiego pozwala znaleźć dobrą pracę. Poznanie świata poza wioską urodzenia podnosi status społeczny. A co dopiero pobyt poza Etiopią i Afryką. Z jednej strony bariya była wykorzystywana, poniżana i przyzwyczajona do koszmarnej niepewności dnia następnego. Z drugiej strony – dwa lata ciężkiej pracy niewolniczej zakończyły się dla niej szansą awansu społecznego i dostatniego życia. Czy jej się to opłaciło – nie wiem. Ale mam nadzieję, że będzie potrafiła to wykorzystać.

 

Przeczytaj inne teksty Autora.