Wesprzyj nas!

magazyn lewicy katolickiej

Polska szko艂a, czyli pokraczna wsp贸lnota

Stwierdzenie, 偶e szko艂a jest instytucj膮 o fundamentalnym znaczeniu spo艂ecznym, to truizm: to tutaj uczymy si臋 nie tylko 鈥瀖n贸stwa m膮dro艣ci鈥 (jak pisa艂 Tuwim), ale r贸wnie偶 nabywamy podstawowe kompetencje umo偶liwiaj膮ce funkcjonowanie we wsp贸lnocie. I dop贸ki polska szko艂a si臋 nie zmieni, dop贸ty dziwna i pokraczna b臋dzie ta wsp贸lnota.

kultura liberalna
Ka偶dy pierwszy poniedzia艂ek miesi膮ca to dzie艅 otwarty. W szkole odbywaj膮 si臋 zebrania, kt贸rych nie nazywa si臋 ju偶 wywiad贸wkami, poniewa偶 o wynikach w nauce dzieci na bie偶膮co, 24 godziny na dob臋, informuje rodzic贸w tzw. dziennik elektroniczny. Z niego dowiadujemy si臋 r贸wnie偶, czy nasze dziecko sp贸藕ni艂o si臋 na trzeci膮 lekcj臋 i czy podczas zaj臋膰 plastycznych rozmawia艂o nielegalnie z kole偶ank膮. Niekt贸rzy wykupili sobie nawet dodatkow膮 opcj臋 powiadomie艅 przez wiadomo艣ci tekstowe i ich telefony regularnie wibruj膮 w rytm szkolnych sukces贸w i pora偶ek latoro艣li.
Celem zebra艅 jest w zwi膮zku z tym nie tyle zasi臋gni臋cie informacji o post臋pach w nauce naszych pociech, ile raczej organizacja ich grupowego 偶ycia. Omawiamy planowane wycieczki, wyj艣cia do kina, muzeum czy teatru oraz wyjazdy, ze szczeg贸lnym uwzgl臋dnieniem Zielonej Szko艂y. Podpisuj膮c kolejne formularze, zaniepokojone mamy pytaj膮, czy jazda quadem jest bezpieczna i czy dzieci nie pospadaj膮 ze 艣cianki wspinaczkowej. Wychowawca obiecuje do艂o偶y膰 stara艅. Na pytanie, czy w czasie wyjazdu mo偶e wzi膮膰 na siebie obowi膮zek wydawania lek贸w dzieciom cierpi膮cym na alergi臋, odpowiada, 偶e niestety nie ma odpowiednich uprawnie艅. Pytanie o atmosfer臋 w klasie kwituje stwierdzeniem, 偶e jest ona generalnie w porz膮dku. Nie wdaje si臋 w dalsze szczeg贸艂y.
Problemem jest to, 偶e do ko艅ca semestru zosta艂o bardzo ma艂o czasu na w艂a艣ciwe zaj臋cia lekcyjne: po d艂ugim, dziewi臋ciodniowym weekendzie majowym w艂a艣ciwie od razu wyjazd na Zielon膮 Szko艂臋 (w ramach pakietu 鈥瀉ktywny ucze艅鈥 oferuj膮c膮 nie tylko quady i 艣ciank臋, lecz r贸wnie偶 gokarty), potem Bo偶e Cia艂o (wypada w czwartek, wi臋c pi膮tek b臋dzie wolny), dwa tygodnie czerwca i w艂a艣ciwie koniec roku, wakacje. Wychowawca martwi si臋, 偶e 鈥瀗ie zd膮偶ymy z programem鈥. Kto艣 pocieszaj膮co wspomina, 偶e w tym roku przynajmniej nie b臋dzie komunii. Tata Skarbnik obiecuje wys艂a膰 nam rozliczenia, bo nie wszyscy wp艂acili na klasowe konto pieni膮dze na pokrycie planowanych atrakcji.
Jako rodzice staramy si臋 by膰 grzeczni, nie przeszkadza膰 i nie wyd艂u偶a膰 niepotrzebnie spotkania zadawaniem dodatkowych pyta艅. Teraz, w pi膮tej klasie, przychodzi nam to 艂atwiej ni偶 na pocz膮tku. Mo偶e dzi臋ki temu, 偶e 艂awki s膮 wy偶sze i nie mamy kolan tu偶 pod brod膮. A mo偶e po prostu nabrali艣my wprawy, chocia偶 nadal czujemy si臋 nieco absurdalnie.
Quady, gokarty, paintball i inne atrakcje mog膮 sprawia膰, 偶e ten opis ma w sobie co艣 z tr膮c膮cej egzotyk膮 wielkomiejskiej elegancji. I s艂usznie, opisuj臋 przecie偶 zebranie odbywaj膮ce si臋 w jednej ze szk贸艂 podstawowych w centrum Warszawy. Z drugiej strony pewne jego elementy s膮 鈥 jak s膮dz臋 鈥 uniwersalne: program, z kt贸rym trudno 鈥瀞i臋 wyrobi膰鈥, specyficzne relacje mi臋dzy pedagogami, dzie膰mi i rodzicami, permanentne tracenie lekcji z powodu 艣wi膮t katolickich. Co ciekawe, te elementy nie uleg艂y wielkiej zmianie od czasu, kiedy to my, dzisiejsi rodzice, byli艣my uczniami. Tak samo jak drabinki i kosze w sali gimnastycznej. Jak zapach zupy og贸rkowej na szkolnych korytarzach. Tak samo jak wykluczenie z grona 鈥瀎ajnych dzieciak贸w鈥 tych, kt贸rych nie sta膰 na Zielon膮 Szko艂臋.
Stwierdzenie, 偶e szko艂a jest instytucj膮 o fundamentalnym znaczeniu spo艂ecznym, to truizm: to tutaj uczymy si臋 nie tylko 鈥瀖n贸stwa m膮dro艣ci鈥 (jak pisa艂 Tuwim), ale r贸wnie偶 nabywamy podstawowe kompetencje umo偶liwiaj膮ce funkcjonowanie we wsp贸lnocie. I dop贸ki polska szko艂a si臋 nie zmieni, dop贸ty dziwna i pokraczna b臋dzie ta wsp贸lnota. O jakiej szkole marzymy? O takiej, w kt贸rej brzuch nie boli ze zdenerwowania: bo niezapowiedziana kartk贸wka, bo odpytywanie, bo zapomnia艂am zeszytu do historii, bo nie mia艂am w domu zielonej krepiny, patyczka i bia艂ego kleju. O takiej, w kt贸rej nie chodz膮c na religi臋, nie jestem skazana na tkwienie w 艣wietlicy mi臋dzy trzeci膮 i pi膮t膮 lekcj膮 we wtorki oraz drug膮 i czwart膮 w pi膮tki, wielkopostne rekolekcje za艣 nie odbywaj膮 si臋 kosztem zaj臋膰 lekcyjnych. Marzymy o szkole, do kt贸rej dzieci b臋d膮 chcia艂y chodzi膰, poniewa偶 b臋dzie w niej ciekawie, m膮drze, inspiruj膮co i zwyczajnie po ludzku sympatycznie. Marzymy o szkole wolnej od przemocy, ucz膮cej wsp贸艂pracy i komunikowania si臋 ze sob膮. O szkole, kt贸ra nie pog艂臋bia podzia艂贸w i jest w najg艂臋bszym sensie tego okre艣lenia publiczna.
W aktualnej sytuacji s膮 to marzenia 艣ci臋tej g艂owy: istniej膮 oczywi艣cie mniej czy bardziej kosztowne enklawy edukacyjne, w kt贸rych udaje si臋 zapewni膰 w miar臋 sensowne kszta艂cenie przy jednoczesnym minimalizowaniu stresu uczni贸w i pedagog贸w. Nie ma ich jednak zbyt wiele i wi臋kszo艣ci rodzic贸w po prostu nie sta膰, 偶eby pos艂a膰 do nich dzieci. Tak zwana reforma przeprowadzona przez rz膮d PiS doprowadzi艂a do rozmontowania systemu o艣wiaty, bo gdzie jak gdzie, ale tutaj naprawd臋 potrzeba czasu i 偶mudnego, wieloletniego dopracowywania szczeg贸艂贸w, a nie radykalnych ci臋膰. Zw艂aszcza je艣li przeprowadza si臋 je w najmniej w艂a艣ciwych miejscach. Likwidacja gimnazj贸w oraz zniesienie obowi膮zku szkolnego dla sze艣ciolatk贸w s膮 tego najlepszymi przyk艂adami.
Po niemal roku od wprowadzenia zmian wyra藕nie wida膰, 偶e koszty reformy ponios艂y w lwiej cz臋艣ci samorz膮dy, bezskutecznie domagaj膮ce si臋 od minister Anny Zalewskiej realizacji obietnic i zwrotu zainwestowanych 艣rodk贸w. Szeroko reklamowane przez pani膮 minister podwy偶ki dla nauczycieli s膮, zdaniem ZNP, 偶enuj膮co niskie (nauczyciele kontraktowi i sta偶y艣ci nadal zarabiaj膮 poni偶ej poziomu p艂acy minimalnej) i zosta艂y wprowadzone kosztem zwolnie艅, likwidacji wszystkich form dodatk贸w mieszkaniowych, wyd艂u偶enia 艣cie偶ki awansu i zaostrzenia kryteri贸w przyznawania urlop贸w na poratowanie zdrowia, wi臋c w ostatecznym rozrachunku dla pedagog贸w oznaczaj膮 raczej strat臋 ni偶 korzy艣膰. Prawdziwy organizacyjny Armagedon czeka nas jednak tak naprawd臋 dopiero w roku szkolnym 2018/19, kiedy trzeba b臋dzie sobie poradzi膰 z sytuacj膮, w kt贸rej dojdzie do kumulacji rocznik贸w.
Nie spos贸b nie zauwa偶y膰 r贸wnie偶 niedopracowanych podstaw programowych i podr臋cznik贸w nie tylko byle jakich, ale wr臋cz szkodliwych, jak na przyk艂ad (nie)s艂awne W臋druj膮c ku doros艂o艣ci pod redakcj膮 Teresy Kr贸l, z kt贸rego uczniowie dowiedz膮 si臋 mi臋dzy innymi, 偶e 鈥瀞tosowanie 艣rodk贸w antykoncepcyjnych jest uzale偶nieniem losu swego i dziecka od techniki i farmacji. Je艣li pomimo stosowania antykoncepcji zaistnieje ci膮偶a, kobieta przenosi odpowiedzialno艣膰 za ten fakt na lekarza, kt贸ry zaleci艂 dany 艣rodek, lub producenta. Czuje si臋 oszukana, za艣 pocz臋te dziecko nazywa 芦wpadk膮禄 i traktuje jak intruza鈥. Dowiemy si臋 te偶, 偶e 鈥瀏inekolog to nie dentysta鈥, wi臋c nie trzeba do niego chodzi膰 regularnie. Zw艂aszcza to ostatnie zdanie w kraju, gdzie rak szyjki macicy zbiera w艣r贸d m艂odych kobiet tak potworne 偶niwo, jest po prostu zbrodnicze.
Nie ka偶dy, na szcz臋艣cie, b臋dzie musia艂 obcowa膰 z m膮dro艣ciami dr Kr贸l, poniewa偶 wychowanie do 偶ycia w rodzinie jest nieobowi膮zkowe. Tak samo jak religia czy etyka. Obowi膮zkowa jest natomiast biologia, w ramach kt贸rej od dobrej woli nauczyciela zale偶y, czy ponadprogramowo opowie dzieciom o teorii ewolucji.
Mo偶e nale偶a艂oby wobec tego postawi膰 na edukacj臋 domow膮? Jest to niew膮tpliwie ciekawe rozwi膮zanie, pod warunkiem, 偶e rodzice maj膮 czas i kompetencje, aby mu sprosta膰. Nikt nie mo偶e jednak uzna膰 go za systemowe. Tak samo jak quady i gokarty nie zast膮pi膮 dzieciom sensownych lekcji, dobrze prowadzonych przez zaanga偶owanych nauczycieli, kt贸rzy b臋d膮 czerpa膰 ze swojej pracy satysfakcj臋. My艣l臋, 偶e jako rodzice inwestujemy w nadprogramowe atrakcje, bo staramy si臋 zag艂uszy膰 dojmuj膮ce, narastaj膮ce z ka偶dym rokiem poczucie bezsilno艣ci. Wierzymy, 偶e dzi臋ki nim nasze dzieci naucz膮 si臋 przynajmniej budowa膰 wi臋zi spo艂eczne, bo w zabawie tkwi jaka艣 dodana warto艣膰 edukacyjna, kt贸rej na pr贸偶no szukaliby艣my w szkolnych murach.
A jak wr贸c膮 z tych Mazur, to znowu b臋dziemy im pomaga膰 wkuwa膰 parki narodowe oraz wielo艣ciany, ciesz膮c si臋, 偶e na poziomie pi膮tej klasy podstaw贸wki jeszcze ogarniamy matematyk臋, bo na ca艂ki i r贸偶niczki to ju偶 b臋d膮 potrzebne korepetycje.
 
Artyku艂 powsta艂 w聽ramach projektu聽鈥濻pi臋cie鈥 . Projekt finansowany jest przez Fundusz Obywatelski.

spiecie_v1a

fundusz

Po co robimy 鈥濻pi臋cie鈥?

Chcemy szko艂y 偶ycia, a nie prze偶ycia

Przestrze艅, kt贸ra dzieli

Nauczycielu, zejd藕 z podestu

Szko艂a poza kadencyjno艣ci膮, nauczyciele z podmiotowo艣ci膮

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste艣my magazynem i 艣rodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo艣ci spo艂ecznej, biedzie, o wsp贸艂czesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo艂ecze艅stwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania 鈥 mo偶esz nam w tym pom贸c!
Ko艣ci贸艂 i lewica si臋 wykluczaj膮?
Nie 鈥 w Kontakcie 艂膮czymy lewicow膮 wra偶liwo艣膰 z katolick膮 nauk膮 spo艂eczn膮.

I u偶ywamy plik贸w cookies. Dowiedz si臋 wi臋cej: Polityka prywatno艣ci. zamknij