Internetowy magazyn katolewicy spo┼éecznej. Piszemy o ┼Ťwiecie, czerpi─ůc inspiracje z nauki spo┼éecznej Ko┼Ťcio┼éa

Katolicyzm ÔÇô poza prywatnym i publicznym

Warunkiem dobrej i p┼éodnej rozmowy jest otwarto┼Ť─ç na naszego oponenta, ale te┼╝ posiadanie dla niego propozycji, kt├│ra rodzi si─Ö z autentyczno┼Ťci wyznawanych przez nas przekona┼ä.

ilustr.: Rafał Kucharczuk


Marcin Bogus┼éawski twierdzi, ┼╝e ÔÇ×biskupi preferuj─ů antyliberalne postrzeganie rzeczywisto┼Ťci, w kt├│rym nie ma miejsca na kompromis czy debat─ÖÔÇŁ. Pytanie brzmi: czy taka wizja rzeczywisto┼Ťci staje w sprzeczno┼Ťci z dobrem wsp├│lnym?
 
Z ogromnym zainteresowaniem przeczyta┼éem tekst Marcina Bogus┼éawskiego ÔÇ×Kr├│tki zasi─Ög polskiego Ko┼Ťcio┼éaÔÇŁ. Autor sprawnie wskazuje na szereg brak├│w, kt├│re mo┼╝emy zaobserwowa─ç w dzia┼éaniu polskiego duchowie┼ästwa, w┼Ťr├│d kt├│rych podkre┼Ťla niedostateczne skupienie na g┼éosie ┼Ťwieckich w Ko┼Ťciele, statyczne podej┼Ťcie do refleksji moralnej oraz rezygnacj─Ö z dialogu ze ┼Ťwiatem wsp├│┼éczesnym. I o ile w gruncie rzeczy zgadzam si─Ö ze wszystkimi wymienionymi przez Bogus┼éawskiego zarzutami, o tyle kierunek, kt├│ry autor ÔÇ×Kr├│tkiego zasi─ÖguÔÇŽÔÇŁ proponuje, jest mi zupe┼énie obcy. Nawet wi─Öcej┬áÔÇô uwa┼╝am go za z┼éy.
Podstawowym poj─Öciem, kt├│rym operuje Bogus┼éawski, jest ÔÇ×dobro wsp├│lneÔÇŁ. Jego zdaniem warunkiem wypracowania dobra wsp├│lnego jest przyj─Öcie przez Ko┼Ťci├│┼é postawy kompromisowej, dzi─Öki kt├│rej by┼éby w stanie by─ç r├│wnym partnerem dla innych instytucji publicznych, takich jak odr─Öbne ruchy religijne czy samo, w za┼éo┼╝eniu ┼Ťwieckie, pa┼ästwo. Ten warunek winny spe┼énia─ç r├│wnie┼╝ wspomniane podmioty: tak┼╝e od nich wymagamy przyj─Öcia pewnej neutralno┼Ťci. I tak zak┼éadamy, ┼╝e aby prowadzi─ç dialog, nale┼╝y zbudowa─ç pewn─ů niezale┼╝n─ů sfer─Ö, kt├│ra mog┼éaby sta─ç si─Ö aren─ů debaty na tematy przedmiotowe wa┼╝ne dla kt├│rej┼Ť ze stron w niej uczestnicz─ůcych. Naczeln─ů motywacj─ů wiod─ůc─ů do tworzenia neutralnej agory jest pragnienie unikni─Öcia przemocy ze strony kt├│regokolwiek z dyskutant├│w w sporze ┼Ťwiatopogl─ůdowym. Budujemy przestrze┼ä neutralno┼Ťci, aby nie wyklucza─ç innych i aby samemu nie ulec wykluczeniu.
Nietrudno zauwa┼╝y─ç, ┼╝e tak┼╝e nad takim gruntem musia┼éyby panowa─ç pewne prawa reguluj─ůce posta─ç dyskusji, kt├│ra odbywa si─Ö w atmosferze domniemanej neutralno┼Ťci, czyli poszanowania odr─Öbno┼Ťci przeciwnika. Wiemy, ┼╝e do przestrzeni wolnej debaty nie mog┼éyby wej┼Ť─ç na przyk┼éad takie podmioty, kt├│re z zasady krytykowa┼éyby obecno┼Ť─ç neutralnego gruntu. Wiemy tak┼╝e, ┼╝e naczelne regu┼éy owej sfery winny by─ç intersubiektywne, musia┼éyby by─ç zasadami mo┼╝liwymi do przyj─Öcia przez ka┼╝dy z podmiot├│w, kt├│ry chcia┼éby na naszej agorze si─Ö znale┼║─ç. Zwyczajowo jako takie przyjmuje si─Ö nowoczesn─ů instytucj─Ö praw cz┼éowieka, czasem uto┼╝samian─ů z prawem naturalnym. Jednak w tym drugim wypadku bywa, ┼╝e zapomina si─Ö o jego chrze┼Ťcija┼äskiej wyk┼éadni, wskazuj─ůcej, ┼╝e ┼║r├│d┼éem prawa jest sam B├│g Stworzyciel. Je┼Ťli za┼Ť B├│g jest prawodawc─ů, to czy wtedy nie rozpoczynamy powoli wyrzuca─ç ze sfery tego, co publiczne, pewnych podmiot├│w, dla kt├│rych podobne ┼║r├│d┼éo prawa jest nie do przyj─Öcia? Je┼Ťli tak, to tym, co nam pozostaje, s─ů znacznie bardziej og├│lne, pozbawione religijnej tre┼Ťci i konwencjonalne prawa cz┼éowieka.
Wydaje si─Ö, ┼╝e samo wyr├│┼╝nienie sfery neutralnej ┼Ťwiatopogl─ůdowo tak naprawd─Ö sprowadza si─Ö do odr├│┼╝nienia porz─ůdku tego, co publiczne, od tego, co prywatne. Instytucje, kt├│re mia┼éyby uczestniczy─ç w indyferentnej agorze powinny same zak┼éada─ç wyra┼║ny rozdzia┼é tych dw├│ch sfer. Musz─ů by─ç instytucjami liberalnymi w klasycznym sensie, kieruj─ůcymi si─Ö zasad─ů nieingerowania w to, co le┼╝y poza ich ┼Ťcis┼éymi kompetencjami. I tak jak u LockeÔÇÖa zakres mojego dzia┼éania wyznacza koniec mojego nosa, tak te┼╝ przyk┼éadowe pa┼ästwo liberalne winno by─ç maksymalnie nieinterwencjonistycznym bytem, kieruj─ůcymi si─Ö wolno┼Ťci─ů obywateli, kt├│rzy je zamieszkuj─ů. Tutaj natrafiamy na podstawowy paradoks koncepcji dobra wsp├│lnego proponowanej przez libera┼é├│w: tak naprawd─Ö dobro wsp├│lne zaczyna znika─ç, poniewa┼╝ w ┼Ťwiecie wolnych podmiot├│w interes ka┼╝dego z nich staje si─Ö interesem egoistycznym, czyli nakierowanym na siebie. Je┼Ťli z jakim┼Ť ÔÇ×dobrem wsp├│lnymÔÇŁ mamy w og├│le do czynienia, to tylko z takim, kt├│re powstaje w przypadkowym zbiegu intencji r├│┼╝nych podmiot├│w. Nie mo┼╝e natomiast by─ç czym┼Ť regulowanym, poniewa┼╝ to zak┼éada┼éoby zewn─Ötrzne ograniczenie woli dzia┼éaczy w przestrzeni publicznej. Dop├│ki wolne podmioty mog─ů dzia┼éa─ç w spos├│b wolny, dop├│ty nikt nie sk┼éoni ich do dobrowolnego ograniczenia swoich pragnie┼ä. Liberalizm w wersji wyidealizowanej mo┼╝e i jest pi─Ökn─ů opowie┼Ťci─ů o poszanowaniu innego, ale widzimy, ┼╝e cz─Östo stacza si─Ö w leseferyzm brutalnej walki wyobcowanych byt├│w d─ů┼╝─ůcych do zakonserwowania w┼éasno┼Ťci prywatnej.
Je┼Ťli we┼║mie si─Ö pod uwag─Ö powy┼╝sze spostrze┼╝enia, wydaje si─Ö, ┼╝e postulat wsp├│lnego gruntu debaty, kt├│ry mia┼éyby podziela─ç r├│┼╝ne instytucje publiczne, nie mo┼╝e by─ç identyfikowany z ÔÇ×dobrem wsp├│lnymÔÇŁ. P├│ki co pozostajemy w marzeniu o sferze tego, co publiczne, a co dopiero mia┼éoby by─ç ┼Ťrodkiem do osi─ůgni─Öcia jakiego┼Ť dobra wsp├│lnego. Pytanie, przed kt├│rym stoimy, brzmi: czy takie jedno dobro wsp├│lne jest w┼éa┼Ťciwie do osi─ůgni─Öcia?
 
Poza prywatnym i publicznym
W tym momencie zaczynaj─ů si─Ö prawdziwe schody. Przyj─Öcie wizji rzeczywisto┼Ťci, w kt├│rej publiczne jest r├│┼╝ne od prywatnego, dos┼éownie zamyka drzwi debaty dla ┼Ťwiatopogl─ůd├│w, w kt├│rych oba te bieguny s─ů ze sob─ů nierozerwalnie zwi─ůzane, jeden wp┼éywa na drugi i wymaga odpowiednich zachowa┼ä. Mo┼╝na powiedzie─ç, ┼╝e to dobrze z perspektywy czysto┼Ťci debaty publicznej: taki proces wykluczy z niej tych, kt├│rzy przedk┼éadaj─ů interes w┼éasny nad interes pozosta┼éych podmiot├│w. Je┼Ťli jednak sprawy podejm─ů podobny obr├│t, to z zaskoczeniem b─Ödziemy mogli zaobserwowa─ç, ┼╝e nasza neutralna agora pozostanie pustym miejscem. Jeste┼Ťmy ┼Ťwiadkami ci─ůg┼éego upadku projektu modernistycznego, kt├│rego zwie┼äczeniem mia┼éo by─ç powszechne panowanie demokracji liberalnej. Widzimy, ┼╝e liberalizm nie potrafi┼é i nie potrafi da─ç odpowiedzi na te problemy, kt├│re wymagaj─ů przywo┼éania jakiej┼Ť mocnej to┼╝samo┼Ťci, za┼Ť s┼éabe to┼╝samo┼Ťci nie stanowi─ů materia┼éu na stanowienie drogi ┼╝ycia poszczeg├│lnych ludzi, kt├│rzy z biegiem czasu staj─ů przed radykalnymi wyborami ┼Ťwiatopogl─ůdowymi, w kt├│rych decyzje wymagaj─ů mocnej podstawy.
Tak te┼╝ jest z Ko┼Ťcio┼éem katolickim i nie stoj─ů za tym ┼╝adne klerykalne przes┼éanki. Po prostu bycie katolikiem, niezale┼╝nie od funkcji jak─ů pe┼éni si─Ö w Ko┼Ťciele, z natury posiada rys silnej to┼╝samo┼Ťci. Niezale┼╝nie od tego, czy pozostajemy na gruncie tak zwanego ÔÇ×Ko┼Ťcio┼éa otwartegoÔÇŁ, czy te┼╝ wybieramy zdecydowanie bardziej integrystyczne nurty ÔÇô zawsze jeste┼Ťmy zobligowani do ┼╝ycia katolicyzmem na ca┼éego, do przyjmowania przes┼éania naszej religii w ka┼╝dym regionie ┼╝ycia. Projekt katolicki od zawsze stanowi┼é ca┼éo┼Ťciow─ů odpowied┼║ na pytanie o to, w kt├│r─ů stron─Ö zmierza─ç z w┼éasnym ┼╝yciem: zar├│wno w wymiarze prywatno┼Ťci, jak i dzia┼éania publicznego.
Wida─ç to cho─çby we wspomnianych przez Marcina Bogus┼éawskiego dokumentach Soboru Watyka┼äskiego II, zw┼éaszcza w konstytucji dogmatycznej o Ko┼Ťciele w ┼Ťwiecie wsp├│┼éczesnym. W┼éa┼Ťnie w Lumen gentium pojawia si─Ö definicja cz┼éonk├│w Ko┼Ťcio┼éa, ÔÇ×kt├│rzy jako wcieleni przez chrzest w Chrystusa, ustanowieni jako Lud Bo┼╝y i uczynieni na sw├│j spos├│b uczestnikami kap┼éa┼äskiego, prorockiego i kr├│lewskiego urz─Ödu Chrystusowego, ze swej strony sprawuj─ů w┼éa┼Ťciwe ca┼éemu ludowi chrze┼Ťcija┼äskiemu pos┼éannictwo w Ko┼Ťciele i w ┼ŤwiecieÔÇŁ [31]. Zadaniem ┼Ťwieckich jest zatem pe┼énienie ka┼╝dej z misji, kt├│re podj─ů┼é na siebie Mesjasz. Jest nim kap┼éa┼ästwo, czyli zdolno┼Ť─ç do podejmowania ofiary; proroctwo, czyli g┼éoszenie Dobrej Nowiny; oraz kr├│lowanie ÔÇô czyli panowanie nad sob─ů i innymi, a m├│wi─ůc pro┼Ťciej ÔÇô pe┼énienie funkcji publicznych. Te punkty dookre┼Ťla w bardziej przyst─Öpny spos├│b konstytucja duszpasterska Gaudium et spes, wskazuj─ůca, ┼╝e bycie cz┼éonkiem Ludu Bo┼╝ego zawsze b─Ödzie zak┼éada┼éo reprezentowanie swojego katolicyzmu na zewn─ůtrz, w dowolnym dzia┼éaniu, jakie podejmuje katolik. Katolikiem jest si─Ö w pracy, w rz─ůdzie, w rodzinie i w s─ůsiedztwie. Bycie chrze┼Ťcijaninem nieuchronnie zak┼éada publiczn─ů reprezentacj─Ö prywatnego przekonania i co za tym idzie ÔÇô podejmowania, niejednokrotnie trudnych i kontrowersyjnych dla innych, wybor├│w motywowanych religijnie.
W ostatnich miesi─ůcach mogli┼Ťmy zaobserwowa─ç pot─Ö┼╝ne napi─Öcie, kt├│re generowane by┼éo w┼éa┼Ťnie przez wp┼éyw takiej mocnej to┼╝samo┼Ťci religijnej na dzia┼éania w przestrzeni publicznej. Mam tu na my┼Ťli przyk┼éad prof. Chazana, zwolnionego ze stanowiska dyrektora szpitala ┼Üwi─Ötej Rodziny. Niew─ůtpliwie Chazan dokona┼é naruszenia prawa pa┼ästwowego, lecz motywacja, kt├│ra dopu┼Ťci┼éa do podwa┼╝enia prawa, pochodzi┼éa z odr─Öbnego porz─ůdku, a dok┼éadniej z warto┼Ťci religijnych, kt├│rymi kierowa┼é si─Ö by┼éy dyrektor szpitala ┼Üwi─Ötej Rodziny. Chazan, b─Öd─ůc katolikiem zar├│wno w dziedzinie tego, co prywatne, jak i tego, co publiczne, dokona┼é publicznej interwencji, kt├│ra spotka┼éa si─Ö ze sprzeciwem przedstawicieli odmiennych ┼Ťwiatopogl─ůd├│w. Jednak w momencie, w kt├│rym sprzeciw wobec wybor├│w podj─Ötych przez profesora mia┼éby p┼éyn─ů─ç z gruntu katolickiego ÔÇô nale┼╝y zastanowi─ç si─Ö nad tym, czy oponent Chazana powa┼╝nie traktuje swoje przekonania religijne.
Sprawa Chazana pokazuje r├│wnie┼╝ drug─ů zasad─Ö zwi─ůzan─ů z katolicyzmem. Za prawem do zachowania integralno┼Ťci w┼éasnego ┼╝ycia pod─ů┼╝a stawianie porz─ůdku religijnego ponad porz─ůdkiem ┼Ťwieckim. Takie przedsi─Öwzi─Öcie nie jest dzia┼éaniem nadzwyczajnym dla chrze┼Ťcijanina, a wr─Öcz przeciwnie ÔÇô wskazuje na jego stosunek do przestrzeni publicznej. Po prostu z konieczno┼Ťci jest tak, ┼╝e je┼Ťli religia ma organizowa─ç ca┼ée ┼╝ycie katolika, to przes┼éanki, kt├│re z niej p┼éyn─ů b─Öd─ů, stanowi┼éy dla niego zawsze naczelny aksjomat ka┼╝dego dzia┼éania. W tym sensie stosunek do prawa pa┼ästwowego b─Ödzie wyznaczany przez porz─ůdek religijny. Katolik mo┼╝e domaga─ç si─Ö zmiany prawa publicznego, je┼Ťli czuje, ┼╝e prawo to uderza w jego wizj─Ö ┼Ťwiata, podobnie jak ma tak─ů mo┼╝liwo┼Ť─ç ka┼╝da inna grupa ┼Ťwiatopogl─ůdowa funkcjonuj─ůca w pa┼ästwie demokratycznym.
 
Przemoc i dynamika rozwoju doktryny
Wydaje si─Ö, ┼╝e w┼éa┼Ťnie wtedy tracimy miejsce dla wsp├│lnej p┼éaszczyzny debaty. Katolicyzm zaczyna jawi─ç si─Ö jako przemocowy dyskurs, kt├│ry wyklucza innych obywateli, posiadaj─ůcych odmienne przekonania. Jest to b┼é─Ödna wizja z dw├│ch powod├│w. Po pierwsze katolik, jak i nie katolik, jest w r├│wnym sensie podmiotem prawa i jako taki mo┼╝e prawo pa┼ästwowe kszta┼étowa─ç. To, o czym tu m├│wi─Ö, nie ma nic wsp├│lnego z przemoc─ů, tylko ze wskazaniem na czerpanie przes┼éanek dla przyjmowania prawa o okre┼Ťlonej tre┼Ťci, to┬áza┼Ť mo┼╝e wyp┼éywa─ç z przekona┼ä religijnych. W momencie, w kt├│rym religia ma stanowi─ç o tre┼Ťci ca┼éego ┼╝ycia, a jako katolicy chcieliby┼Ťmy ┼╝eby w┼éa┼Ťnie tak by┼éo ÔÇô nasze dzia┼éanie w przestrzeni publicznej winno by─ç wyznaczane w┼éa┼Ťnie przez to, co rozumiemy jako cnot─Ö, a co jako grzech (i nie powinni┼Ťmy si─Ö wstydzi─ç u┼╝ywania tych w┼éa┼Ťnie poj─Ö─ç). Ponownie na takie dzia┼éanie nie wp┼éywa daleko id─ůca indoktrynacja klerykalna, ale sama tre┼Ť─ç naszej wiary, a dok┼éadniej funkcja prorocka, jaka zosta┼éa nam nadana. Je┼Ťli mamy na powa┼╝nie traktowa─ç misj─Ö, kt├│r─ů posiadamy jako ┼Ťwieccy chrze┼Ťcijanie, a jak rozumiem to w┼éa┼Ťnie postuluje Marcin Bogus┼éawski, pisz─ůc o zaniedbanej teologii laikatu, to tylko w duchu realnego mesjanizmu trzech powo┼éa┼ä. Teologia laikatu nie jest po prostu zapisem tre┼Ťci przekona┼ä, ale zawsze wi─ů┼╝e si─Ö z dzia┼éaniem. To my budujemy teologi─Ö laikatu nasz─ů praktyk─ů, a mo┼╝e si─Ö to dokona─ç tylko przez zasypanie podzia┼éu mi─Ödzy prywatnym a publicznym.
Drugi pow├│d jest znacznie bardziej fundamentalny. Ko┼Ťci├│┼é ze swej natury nie mo┼╝e by─ç instytucj─ů przemocy. Wiara to ┼éaska i nikogo do niej nie mo┼╝na zmusi─ç na si┼é─Ö. Faktycznie, cz─Östo widzimy, ┼╝e dzia┼éania podejmowane zar├│wno przez hierarch├│w Ko┼Ťcio┼éa, jak i ┼Ťwieckich wiernych wygl─ůdaj─ů tak, jak gdyby zapominali o tym banale. A jednak Ko┼Ťci├│┼é nie zdo┼éa do siebie nikogo przyci─ůgn─ů─ç wbrew jego woli. Ko┼Ťci├│┼é nie musi tego robi─ç, bo ma do zaoferowania najcenniejsz─ů rzecz, jak─ů jest zbawienie. Wiemy jednak, ┼╝e ten ÔÇ×produktÔÇŁ nie jest czym┼Ť za darmo i wymaga od chrze┼Ťcijanina ┼Ťwiadectwa praktyki ┼╝ycia, czyli podejmowania takich wybor├│w, czynienia takich gest├│w, kt├│re b─Öd─ů si─Ö zawiera┼éy w ramach wyznaczonych przez tradycj─Ö ko┼Ťcielnego nauczania: przez katolick─ů nauk─Ö spo┼éeczn─ů czy antropologi─Ö chrze┼Ťcija┼äsk─ů. W perspektywie historycznej wiemy, ┼╝e ulega ono zmianie, ale w naszej sytuacji dziejowej jest zawsze czym┼Ť zupe┼énym. Podlega dookre┼Ťleniom, ale rozw├│j doktryny chrze┼Ťcija┼äskiej trudno por├│wna─ç do falsyfikacji teorii naukowej.
Znacznie lepsz─ů ilustracj─ů jest teoria zmiany paradygmat├│w zaproponowana przez Kuhna. W sytuacji, w kt├│rej jeste┼Ťmy tu i teraz, mamy do czynienia z pewnym depozytem tre┼Ťci wiary, kt├│ry okre┼Ťlamy jako Pismo i Tradycj─Ö. Pierwsze zada┼é Chrystus, drugie pochodzi od aposto┼é├│w i ich nast─Öpc├│w w postaci biskup├│w. I tak przekonania wchodz─ůce w zakres tradycji mog─ů si─Ö zmienia─ç, lecz dynamika nowo┼Ťci nie jest zadawana przez to, co na zewn─ůtrz. ┼Üwiat dostarcza Ko┼Ťcio┼éowi wyzwa┼ä, stawia przed wiernymi problemy, kt├│rych do┼Ťwiadczaj─ů, tak jak wszyscy inni ludzie. Rozw├│d jest czym┼Ť r├│wnie tragicznym dla wierz─ůcego, jak i dla ateisty. A jednak oba te dyskursy b─Öd─ů udziela─ç r├│┼╝nych, niewsp├│┼émiernych odpowiedzi na ten problem. Wtedy dwa j─Özyki, b─Öd─ůce czasem skrajnie odmiennymi, mog─ů zacz─ů─ç si─Ö do siebie dostraja─ç, ale zdajemy sobie spraw─Ö, ┼╝e nie mo┼╝na oczekiwa─ç od j─Özyka ko┼Ťcielnego (tak jak od ka┼╝dego innego, o ile pragniemy unikn─ů─ç przemocy), aby na si┼é─Ö dostraja┼é swoj─ů tre┼Ť─ç do czego┼Ť, co mo┼╝e mu by─ç obce. St─ůd zmiana, kt├│ra nast─Öpuje w Ko┼Ťciele, ma cz─Östo powolne tempo. Ze swej istoty jest to zmiana innego typu ni┼╝ jakakolwiek reforma przekona┼ä, bo wierzymy, ┼╝e zawsze polega na rozeznawaniu woli Boga, jak─ů przysz┼éo nam realizowa─ç, ten┬áza┼Ť proces wymaga czasu.
Wiemy, ┼╝e najlepszym ┼Ťwiadectwem autentyczno┼Ťci deklarowanych przekona┼ä jest praktyka. Ona z kolei niejednokrotnie mo┼╝e natrafi─ç na brak zrozumienia ze strony ludzi, kt├│rzy nie podzielaj─ů naszego ┼Ťwiatopogl─ůdu, wychodz─ů z innych przes┼éanek; a jednak wierzymy, ┼╝e s─ů oni naszymi bra─çmi. Stajemy przed pytaniem o to, jak─ů postaw─Ö wobec nich przyj─ů─ç, jak nawi─ůza─ç z nimi dialog. Cz─Ö┼Ť─ç naszych motywacji mo┼╝e by─ç dla nich nieprzejrzysta i znacznie ┼éatwiej by┼éoby wskazywa─ç wsp├│lne cele, kt├│re s─ů do ustalenia zar├│wno w j─Özyku religijnym, kt├│rym pos┼éugujemy si─Ö my sami, jak i w j─Özyku pozbawionym tych znacze┼ä. Wtedy jednak natrafimy na podstawowy paradoks ÔÇô czy powinni┼Ťmy rezygnowa─ç z motywacji religijnych, aby broni─ç naszych postulat├│w w przestrzeni publicznej. Wydaje si─Ö, ┼╝e jest to z wielu wzgl─Öd├│w niemo┼╝liwe. Wiemy, ┼╝e czym┼Ť koniecznym jest znalezienie takiego j─Özyka, kt├│ry pozwoli┼éby nam si─Ö dogada─ç. Ale poszukiwanie jakiego┼Ť ┼Ťrodka debaty nie powinno wi─ůza─ç si─Ö z od┼╝egnywaniem od swoich przekona┼ä. W┼éa┼Ťnie ich tre┼Ť─ç czyni nas chrze┼Ťcijanami i w spluralizowanym ┼Ťwiecie mo┼╝emy nimi pozosta─ç w┼éa┼Ťnie przez respektowanie tego, co g┼éosz─ů ÔÇô przez ┼╝ycie autentyczne. W rzeczywisto┼Ťci, w kt├│rej projekt neutralnej p┼éaszczyzny debaty poni├│s┼é pora┼╝k─Ö, naturalnie wejdziemy w ┼Ťwiat ┼Ťcieraj─ůcych si─Ö grup interes├│w, a zatem w ┼Ťwiat realnego konfliktu sumie┼ä.
 
W stron─Ö otwarto┼Ťci, kt├│ra zna swe korzenie
Co nam pozostaje? Pozostaje postawa otwarta, o kt├│rej pisze Bogus┼éawski, ale otwarto┼Ť─ç na innego nie mo┼╝e poci─ůga─ç za sob─ů rezygnacji z tego, kim jestem. Nie b─Öd─Ö dobrym partnerem dialogu, je┼Ťli nie b─Öd─Ö mia┼é do zaoferowania w┼éasnej tre┼Ťci. Z naszej rozmowy nie wyniknie ┼╝aden nowy owoc, je┼Ťli przejd─Ö na wycofan─ů pozycj─Ö akceptacji ┼Ťwiata takim, jakim go zasta┼éem. Naszym zadaniem jako chrze┼Ťcijan jest bowiem nie bierne oczekiwanie na przyj┼Ťcie Kr├│lestwa Bo┼╝ego, ale czynienie Ziemi poddan─ů ÔÇô zaklinaniem jej, aby szykowa─ç grunt dla Kr├│lestwa Bo┼╝ego ju┼╝ teraz, robi─ůc ze ┼Ťwiata lepsze miejsce do ┼╝ycia. Nie jeste┼Ťmy po to, aby interpretowa─ç ┼Ťwiat w naszych kategoriach, bo przecie┼╝ chodzi o to, aby go zmienia─ç. Komu┼Ť z zewn─ůtrz podobne postulaty mog┼éyby si─Ö kojarzy─ç z agresywnym podej┼Ťciem ┼Ťwi─Ötego terrorysty, podejrzan─ů postaw─ů Ecclesia Militans. My wiemy natomiast, ┼╝e nasza wiara wyklucza przemoc jako ┼Ťrodek, zbyt cz─Östo byli┼Ťmy ofiarami system├│w, kt├│re korzysta┼éy z niej bezpo┼Ťrednio i dlatego te┼╝ Ko┼Ťci├│┼é, kt├│ry j─ů stosowa┼é, by┼é Ko┼Ťcio┼éem grzesznym. Ale domaganie si─Ö swoich postulat├│w w przestrzeni publicznej, motywowanych na przyk┼éad tym, jak rozumiemy cz┼éowieka, jest czym┼Ť, do czego mamy prawo i co jest naszym powo┼éaniem. I nie wymaga do swej realizacji u┼╝ywania si┼éy.
Otwarto┼Ť─ç jest czym┼Ť wdrukowanym w katolicyzm, bo przecie┼╝ ÔÇ×katolickiÔÇŁ znaczy ÔÇ×powszechnyÔÇŁ. I tak─ů otwarto┼Ť─ç na innych musimy zachowa─ç. Katolik, kt├│ry jest cz┼éowiekiem zamkni─Ötym na odr─Öbno┼Ť─ç ÔÇô przestaje by─ç katolikiem i pope┼énia powa┼╝ny grzech. Ale pami─Ötajmy, ┼╝e otwarto┼Ť─ç nie r├│wna si─Ö rezygnacji z w┼éasnego j─Özyka. Wtedy po prostu staniemy si─Ö kim┼Ť innym, z wyznawc├│w Chrystusa przemienimy si─Ö w wyznawc├│w liberalnej demokracji, kt├│ra potrafi pe┼éni─ç rol─Ö idola i nie dostarcza dostatecznie dobrych rozwi─ůza┼ä dla utrzymania dialogu. Dobro wsp├│lne jest tym, co mamy do zaoferowania innym, a nie abstrakcyjnym celem d─ů┼╝enia wyp┼éukanych z tre┼Ťci dyskurs├│w. Dlatego warunkiem dobrej i p┼éodnej rozmowy jest otwarto┼Ť─ç na naszego oponenta, ale te┼╝ posiadanie dla niego propozycji, kt├│ra rodzi si─Ö z autentyczno┼Ťci wyznawanych przez nas przekona┼ä.
 
Je┼Ťli nie chc─ů Pa┼ästwo przegapi─ç kolejnych wyda┼ä naszego tygodnika, zach─Öcamy do zapisania si─Ö do naszego newslettera.

 
Magazyn ÔÇ×Kontakt” to nie tylko internetowy tygodnik, ale tak┼╝e papierowy kwartalnik. Zach─Öcamy do lektury. Mo┼╝na go naby─ç m.in. w  prenumeracie.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Wybieram sam/a
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie ÔÇô w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej: Polityka prywatno┼Ťci. zamknij ├Ś