fbpx Wesprzyj nas!

magazyn lewicy katolickiej

K膮cki: Nie ma afer, s膮 tajemnice

To ludzie konstruuj膮 moje opowie艣ci. Trzeba do nich p贸j艣膰, pogada膰, wypi膰 trzy herbaty, ze偶re膰 blach臋 ciasta. Wys艂ucha膰 i p贸藕niej zapisa膰. A przede wszystkim nie konfrontowa膰 si臋. To wymaga wysi艂ku, zw艂aszcza dzi艣, w naszym spolaryzowanym spo艂ecze艅stwie.

ilustr.: Anna Gwiazda

ilustr.: Anna Gwiazda


Marcin K膮cki w rozmowie z Janem Bi艅czyckim opowiada o najnowszej ksi膮偶ce 鈥濸ozna艅. Miasto Grzechu鈥, o metodach pracy z bohaterami, etosie reportera i ciekawo艣ci 艣wiata.
JAN BI艃CZYCKI: Zaczn臋 po mieszcza艅sku. 鈥濼ak panu dobrze z oczu patrzy鈥. Nikt by nie powiedzia艂, 偶e tak wygl膮da dziennikarz 艣ledczy, reporter podejmuj膮cy najtrudniejsze tematy.
MARCIN K膭CKI: A jak wygl膮dam?
Jak krytyk teatralny.
To by si臋 zgadza艂o, bo nigdy nie by艂em dziennikarzem 艣ledczym. Napisa艂em raptem dwa takie teksty.
Ale przecie偶 wi臋kszo艣膰 twoich tekst贸w jest o aferach.
Nie s膮 o aferach. S膮 o procesach spo艂ecznych. O tym, co si臋 dzieje w spo艂ecze艅stwie, gdy si臋 milczy i przykrywa. Gdy pojawia si臋 temat budz膮cy kontrowersje, bo dotyka tabu lub intymno艣ci, to zwykle m贸wi si臋, 偶e to afera. I to s艂owo ju偶 na samym wej艣ciu tworzy barier臋 dla czytelnika, dla whistleblowera (sygnalisty), kogo艣, kto jest zainteresowany spraw膮. Za tym terminem kryj膮 si臋 konsekwencje, jakie艣 sankcje, ostracyzm. Dla mnie afera to okrzyk z wiersza S艂onimskiego. W dziennikarstwie interesuje mnie tajemnica, dekoracje, parawany, fasady. Kto i po co je przed nami stawia? To moje paliwo. Nie zawsze najwa偶niejsze jest rozwi膮zanie. Interesuje mnie droga. To, co dzieje si臋 w czasie mojej pracy niejako po drodze, to maszyna spo艂eczna. Tak膮 maszyn臋 stworzy艂 Wojciech Krolopp, pedofil, dyrygent ch贸ru Polskie S艂owiki. W mojej ksi膮偶ce o Bia艂ymstoku dzia艂a mechanizm niepami臋ci, kt贸ra te偶 ma swoich funkcjonariuszy i stra偶nik贸w. W 偶adnej mojej ksi膮偶ce nie ma nic aferalnego.
Ale wr贸膰my do sprawy image’u…
Nie mam kreacji!
B臋d臋 si臋 upiera艂, 偶e 艂atwiej ci wzbudzi膰 zaufanie ni偶 komu艣, kto wygl膮da jak bohater w艂asnych reporta偶y. A chyba najtrudniejsza cz臋艣膰 tej roboty to p贸j艣膰 do ludzi i…
I wytrzyma膰 osiem godzin rozmowy. Rozmawiasz siedem godzin z faszyst膮, kt贸ry ma swastyk臋 na plecach. On ci opowiada, co by zrobi艂 z tymi, kt贸rych nienawidzi. Jakie by zastosowa艂 genialne metody zbrodni. Zieje potwornymi sloganami. A ty mu nie mo偶esz przerwa膰. Musi si臋 wygada膰, powiedzie膰, co go boli, jak widzi 艣wiat. To ludzie konstruuj膮 moje opowie艣ci. Trzeba do nich p贸j艣膰, pogada膰, wypi膰 trzy herbaty, ze偶re膰 blach臋 ciasta. Wys艂ucha膰 i p贸藕niej zapisa膰. A przede wszystkim nie konfrontowa膰 si臋. To wymaga wysi艂ku, zw艂aszcza dzi艣, w naszym spolaryzowanym spo艂ecze艅stwie.
I potrafisz zrozumie膰 takiego na przyk艂ad Krollopa, zrozumie膰 jak on widzi 艣wiat?
Krolopp te偶 by艂 ofiar膮 molestowania. Rozmawiaj膮c ze mn膮, zada艂 sobie pytanie: kim by by艂, gdyby matka mu nie umar艂a, gdyby nie trafi艂 pod opiek臋 do suchotniczej zakonnicy, a potem pod skrzyd艂a mistrza, kt贸ry go molestowa艂? A kim by艂by Gabry艣, jeden z moich pozna艅skich bohater贸w, gdyby ojciec nie pi艂, matka nie by艂a dewotk膮 i nie molestowa艂 go Krolopp? Podejrzewam, 偶e by艂by fantastycznym, wra偶liwym m艂odym artyst膮. A dzi艣 jest m臋sk膮 prostytutk膮. Wiele w naszym 偶yciu zale偶y nie od nas, ale od naszego 艣rodowiska. Zanim Staszyn z 鈥濨ia艂egostoku鈥 zosta艂 faszyst膮, to w domu i na podw贸rku ci膮gle s艂ysza艂 鈥炁粂dki, 呕ydki鈥. Potem nie m贸g艂 znale藕膰 roboty, a na ulicach swojego miasta spotyka艂 obcych, kt贸rzy byli dla niego lustrem w艂asnych niepowodze艅. To facet, do kt贸rego w pewnym momencie nie mia艂 kto wyci膮gn膮膰 r臋ki.
Czujesz si臋 odpowiedzialny za swoich bohater贸w?
Stawiam dyktafon albo wyci膮gam notes, kto艣 mi opowiada swoj膮 histori臋. Je艣li kto艣 decyduje si臋 na rozmow臋 z reporterem, godzi si臋 na to, 偶e poka偶e, kim jest. Cz臋sto mam problem z intymno艣ci膮 wyzna艅. Zdarza艂o mi si臋 namawia膰 bohater贸w do pomini臋cia niekt贸rych spraw albo proponowa膰 anonimowo艣膰. Na przyk艂ad wtedy, gdy rozmowa dotyczy艂a bolesnych spraw rodzinnych, bo wtedy istnieje ryzyko, 偶e ona ponownie ich skrzywdzi. Tak by艂o w wypadku ojc贸w ch贸rzyst贸w z Polskich S艂owik贸w. Sami byli molestowani, a wysy艂ali do ch贸ru swoich syn贸w. To by艂y wielogodzinne rozmowy, czasami przy alkoholu. Musia艂em im potem pokaza膰 ich zapis i wsp贸lnie z nimi zastanowi膰 si臋, jak to przedstawi膰 czytelnikom.
S膮 te偶 uczucia, kt贸re wykraczaj膮 poza skal臋 rodzinn膮. Na przyk艂ad lokalny patriotyzm. Kiedy wydajesz ksi膮偶k臋 tak膮 jak 鈥濸ozna艅. Miasto grzechu鈥, to naturaln膮 reakcj膮 spo艂eczno艣ci jest obrona.
Andrzej Leder pisze o kulcie wizerunkowo艣ci, 鈥瀉moralnym familizmie鈥. Wszyscy mamy naturaln膮 potrzeb臋, by czu膰 si臋 dobrze, budowa膰 to偶samo艣膰. M贸wimy o sobie, 偶e pochodzimy z dobrej rodziny, z dobrego podw贸rka, dzielnicy i tak dalej. To wp艂ywa na polityk臋. Jacek Ja艣kowiak, prezydent Poznania, uzna艂, 偶e nowym has艂em promocyjnym (w miejsce 鈥瀖iasto know how鈥) b臋dzie 鈥瀖iasto otwarte鈥. Wydrukujemy 艂adne koszulki, ubierzemy si臋 w nie, nast臋pnego dnia obudzimy si臋 z dobrym samopoczuciem. Ale o tym, czy Pozna艅 jest otwarty, nie decyduje przecie偶 偶adna akcja promocyjna ani nasze samopoczucie, tylko wra偶enia tych, kt贸rzy przyjechali z zewn膮trz. To tak jak z knajp膮. Nie da si臋 za艂o偶y膰 lokalu, kt贸ry od razu b臋dzie kultowy i popularny. O tym zadecyduj膮 go艣cie. Has艂a nie maj膮 znaczenia. Bia艂ostoczanom przez wiele lat m贸wiono, 偶e mieszkaj膮 w mie艣cie wielokulturowym i otwartym. Tylko jako艣, kurwa, co chwil臋 p艂on臋艂y mieszkania obcokrajowc贸w i obrywa艂 jaki艣 czarnosk贸ry. Nawet je艣li mieszka艂 tam dwadzie艣cia lat, jak Roger Cole-Wilson, lokalny prezenter radiowy.
Kiedy Ja艣kowiak wygra艂 wybory, poznaniacy uwierzyli, 偶e ju偶 mog膮 oddycha膰 pe艂n膮 piersi膮. Bo maj膮 otwartego na 艣wiat prezydenta, kt贸ry sam pokazuje si臋 na marszach r贸wno艣ci. Prezydent zaprosi艂 mnie do siebie, 偶eby porozmawia膰 o ksi膮偶kach. Bo niedawno wyszed艂 wywiad rzeka o nim i jego drodze 鈥濪偶ej D偶ej鈥 Violetty Szostak i W艂odzimierza Nowaka. Spotkali艣my si臋 i prezydent przekonywa艂 mnie, 偶e napisa艂em o historii Poznania, o problemach, kt贸re ju偶 nale偶膮 do przesz艂o艣ci. Kilka dni po naszej rozmowie okaza艂o si臋, 偶e radni 鈥瀖iasta otwartego鈥 utr膮cili bud偶et na warsztaty antydyskryminacyjne dla m艂odzie偶y. Obowi膮zkiem reportera jest sprawdza膰, jak 偶ycie weryfikuje takie has艂a i slogany reklamowe. Ma by膰 jak komar, kt贸ry bzyczy ko艂o ucha i nie daje zasn膮膰. Reporta偶 ma by膰 o tym, co jest nie tak. Nie oczekuj臋, 偶e kto艣, kto przeczyta, nast臋pnego dnia wyjdzie na ulic臋 z transparentem pi臋tnuj膮cym z艂o. Wystarczy mi, 偶e wytr膮c臋 go z komfortu.
Kiedy zorientowa艂e艣 si臋, 偶e ten komfort i samozadowolenie Wielkopolski zas艂uguj膮, by je zakwestionowa膰?
Inspiracj膮 do ksi膮偶ki o Poznaniu by艂 dla mnie Thomas Bernhard. Czyta艂em jego ksi膮偶ki, artyku艂y o nim, a par臋 lat temu obejrza艂em 鈥濿ymazywanie鈥 w re偶yserii Krystiana Lupy. Wstrz膮sn臋艂o mn膮, bo mia艂em wra偶enie, 偶e na scenie zobaczy艂em nie Wiede艅, a Pozna艅. Tak膮 mieszcza艅sk膮 mentalno艣膰 鈥瀢szystko jest dobrze, jeste艣my ok, niech nic si臋 nie zmienia鈥. Podstawowy zarzut, z jakim spotyka艂 si臋 Bernhard, brzmia艂: 鈥濷 co ci chodzi? Przecie偶 偶yjemy w nowoczesnym, demokratycznym i szcz臋艣liwym spo艂ecze艅stwie. Daj nam spokojnie i艣膰 do teatru czy filharmonii, pos艂ucha膰 Straussa, Brahmsa鈥. W latach聽70. to by艂o jedno z najlepszych, najbardziej presti偶owych miast. Nawet dzi艣, kiedy grasz w Monopoly, to Wiede艅 jest najdro偶sz膮 lokalizacj膮. Ten, kto kupi tam parcel臋 i postawi hotel, ma wygran膮 w kieszeni. A Bernhardowi chodzi艂o w艂a艣nie o ten dyskomfort, o to, by pokaza膰, jak czyny k艂贸c膮 si臋 ze s艂owami, a to偶samo艣膰 z wizerunkiem.
Ale mo偶e ci mieszczanie maj膮 pewne zalety? Nawet Karol Marks pisa艂 o mieszczanach z pewnym rodzajem uznania, jako o klasie, kt贸ra by艂a motorem historii, przynosi艂a zmiany. Mam wra偶enie, 偶e pozna艅skie cnoty to akurat te, na kt贸rych deficyt cierpi reszta Polski.
Marksistowski opis nie pasuje do Poznania. Problemy, kt贸rymi si臋 zajmuj臋, narasta艂y ju偶 po zaborach. Prusacy rugowali polskich mieszczan, blokowali mo偶liwo艣膰 awansu zawodowego i rozwoju. Kiedy upad艂y zabory, Pozna艅 by艂 twierdz膮. Tego dzi艣 nie wida膰 w krajobrazie, ale wydaje si臋 znacz膮ce w sferze mentalno艣ci. Zrozumia艂em to, kiedy Maciej Nowak przyjecha艂 do Poznania. To zreszt膮 wspania艂e wydarzenie. Oto warszawski gej przyje偶d偶a do endeckiego miasta i t艂umaczy jego mieszka艅com, kim tak naprawd臋 s膮. Robi艂 takie parateatralne performanse dokumentalne. Zobaczy艂em dziewi臋tnastowieczn膮 grafik臋 przedstawiaj膮c膮 mury ciasno okalaj膮ce miasto. Na zewn膮trz prowadzi艂o ledwie kilka bram. Wtedy pomy艣la艂em, 偶e mo偶e te pruskie mury, cho膰 dawno ich nie ma i ma艂o kto o nich pami臋ta, jednak pozosta艂y w naszej pod艣wiadomo艣ci.
Ale przecie偶 nie by艂o a偶 tak 藕le.
Kiedy padaj膮 zabory, Pozna艅 nie ma mieszcza艅stwa. By艂o ziemia艅stwo i najwytrwalsze, najbardziej zdeterminowane jednostki. O karier臋 lekarza czy adwokata trzeba by艂o ci臋偶ko walczy膰. Kto mia艂 pieni膮dze, uczy艂 si臋 w Berlinie, Hanowerze lub Monachium. Gdy przysz艂a niepodleg艂o艣膰, zacz臋to wzywa膰 mieszczan z innych region贸w, by zasiedlali Wielkopolsk臋, bo brakowa艂o polskich lekarzy, nauczycieli, urz臋dnik贸w. I oni zacz臋li nap艂ywa膰. Z Kongres贸wki, Galicji i tak dalej. Ale co艣 nie gra. Przyje偶d偶aj膮 na przyk艂ad arty艣ci i za chwil臋 rejteruj膮. Cho膰by Emil Zegad艂owicz. Wsp贸艂kierowa艂 radiem, kt贸re nadawa艂o audycje katolickie, transmisje z mszy 艣wi臋tych i tak dalej. On by艂 uznany za pisarza katolickiego, ale jednocze艣nie by艂 przecie偶 samodzielnie my艣l膮cym i otwartym facetem. A tu konserwatyzm w redakcji, wydawnictwo, z kt贸rym wsp贸艂pracowa艂, wynaj臋艂o szpiega, kt贸ry sprawdza艂, czy Zegad艂owicz aby na pewno moralnie si臋 prowadzi. Napisa艂 s艂ynny 鈥濴ist pasterski鈥 i wyjecha艂.
Pozna艅 otrzyma艂 w dwudziestoleciu mi臋dzywojennym ogromn膮 szans臋. M贸g艂 by膰 fantastycznym tyglem, wyci膮gaj膮cym to, co najlepsze, ze wszystkich stron kraju. Takim polskim Berlinem. A nie jest. Z Berlinem te偶 nie ma 偶adnych kontakt贸w. Do ksi膮偶ki wybra艂em bohater贸w, kt贸rzy s膮 trzonem elity Poznania. Tak jak ich ojcowie i dziadkowie. To te偶 o czym艣 艣wiadczy.
Ale Pozna艅 jest te偶 miastem, kt贸re przoduje w og贸lnopolskich rankingach jako艣ci 偶ycia. Cz臋sto stawia si臋 go za wz贸r dobrego zarz膮dzania.
Pracuj膮c nad ksi膮偶k膮, celowo nie zajmowa艂em si臋 aktualn膮 polityk膮. Zrobili to za mnie jej bohaterowie. Prezydent Ja艣kowiak pojawia si臋 na ustach zawsze w tym samym kontek艣cie 鈥 PRZE 鈥 CZE 鈥 KAMY! 鈥 m贸wi膮 ludzie pozna艅skiej elity. 鈥 To gorszyciel! 鈥 stwierdza jeden z moich bohater贸w, kt贸rego jednak nie gorszy Juliusz Paetz. 鈥 Niszczyciel! 鈥 dodaje inny. To jest prawdziwa lokalna elita. W po艂owie lat 90. na sesj臋 rady miasta przysz艂a kobieta, kt贸ra apelowa艂a, by zaj膮膰 si臋 spraw膮 molestowania dzieci w ch贸rze Polskie S艂owiki. Co zrobili radni? Utajnili obrady.
Ale za to bardzo pr臋偶nie dzia艂aj膮 anarchi艣ci.
Zgoda. Doceniam i szanuj臋 tych ludzi. Ale w tym kontek艣cie akurat nie interesowa艂a mnie ich pomoc wykluczonym czy kluboksi臋garnia Zemsta, ale to, 偶e profesor Polak, kt贸ry interweniowa艂 w sprawie Paetza, dzi艣 ma gabinet w piwnicy i pomimo swej pot臋gi intelektualnej traktowany jest przez otoczenie jak 艣mierdz膮ce jajo.
A sk膮d pomys艂 na opisanie Ma艂gorzaty Musierowicz? Ci臋偶ar jej przewin ma si臋 nijak do pozosta艂ych problem贸w opisanych w ksi膮偶ce.
Ale ja nie widz臋 u niej 偶adnych przewin.
Opisujesz jej relacje z bratem, Stanis艂awem Bara艅czakiem, oraz to, 偶e bywa nieprzyst臋pna i antypatyczna.
B臋d膮c artystk膮, pozywa innych artyst贸w, kt贸rzy stworzyli przedstawienie polemizuj膮ce z jej cyklem Je偶ycjada. Musierowicz zarejestrowa艂a swoj膮 tw贸rczo艣膰 jako znak towarowy, w klasach 41 i 42, czyli na przyk艂ad us艂ugi salon贸w fitness i si艂owni, stylizacja, dekoracja wn臋trz, opakowa艅鈥 To wymowny gest. Zastanawiam si臋, dlaczego tak si臋 sta艂o. Tak naprawd臋 nie chcia艂em tego tematu, dwa razy go porzuca艂em. Nie mog艂em si臋 dodzwoni膰, a jej przyjaciele powiedzieli, 偶e nie chce rozmawia膰. Pojecha艂em pod jej dom, zadzwoni艂em domofonem. Powiedzia艂a, 偶e to nie ona. K艂amstwo lekkie jak pi贸rko. Pomy艣la艂em sobie, 偶e dam spok贸j. Ale chwil臋 p贸藕niej stwierdzi艂em 鈥 zaraz, co tam tkwi? Czemu zamiast powiedzie膰, 偶e nie chce ze mn膮 rozmawia膰, 鈥炁糴gnam pana鈥, k艂amie, 偶e to nie ona? Ale nadal nie by艂em przekonany. I chcia艂em da膰 sobie spok贸j, dop贸ki w paryskiej 鈥濳ulturze鈥 nie przeczyta艂em o Wojciechu B膮ku, zapomnianym pozna艅skim poecie. Pisa艂 pi臋kne religijne wiersze. Po wojnie pad艂 ofiar膮 nagonki. Do jego zniszczenia przyczyni艂 si臋 lekarz Jan Bara艅czak. Trzydzie艣ci lat p贸藕niej los B膮ka podzieli艂 Stanis艂aw, syn Jana, brat Ma艂gorzaty Musierowicz. By艂 szykanowany przez parti臋, 艣rodowisko, opresyjne pa艅stwo. Zacz膮艂em si臋 zastanawia膰, czy Stanis艂aw zna艂 histori臋 Jana. Takie sprawy to dla mnie paliwo, nap臋dzaj膮 mnie, cho膰 s膮 trudne, gryz膮 sumienie. Do dzi艣 zastanawiam si臋, czy dobrze zrobi艂em, wchodz膮c tak g艂臋boko w cudz膮 osobist膮 histori臋.
Zrobi艂e艣 im terapi臋 rodzinn膮, cho膰 sami Bara艅czakowie si臋 na ni膮 nie zdecydowali.
Stara艂em si臋 to zrobi膰 z wra偶liwo艣ci膮. Mam nadziej臋, 偶e to si臋 uda艂o. W miar臋 pracy zrozumia艂em, 偶e ta historia jest do cna pozna艅ska. Rejestracja ksi膮偶ek jako towaru, pozwy wobec m艂odych artystek, kt贸re chc膮 polemizowa膰 z ich przekazem.
My艣la艂em, 偶e wybra艂e艣 Musierowicz ze wzgl臋d贸w kompozycyjnych. Popularna pisarka jako kontrapunkt wobec Marii Rataj, pisarki zapomnianej, ubogiej, prawie bezdomnej. I przedstawiaj膮cej miasto zupe艂nie inaczej ni偶 w 鈥濲e偶ycjadzie鈥.
Nie my艣la艂em o tym. W ksi膮偶ce s膮 trzy bohaterki 鈥 pisarki i matki. Bo zawar艂em te偶 histori臋 Marii Wicherkiewicz, zapomnianej dzi艣 autorki przewodnik贸w po mie艣cie ze skaz膮 w 偶yciorysie. Ale nie mia艂em takiego zamiaru. U艣wiadomili mi to dopiero czytelnicy.
Wa偶nym tematem jest te偶 偶ycie religijne. Nie mam tu na my艣li skandali i konflikt贸w, ale relacje pomi臋dzy religi膮, w艂adz膮 a 偶yciem codziennym.
Mocne zwi膮zki zaczynaj膮 si臋 w po艂owie聽XIX wieku. W latach 30. XIX wieku pozna艅ski arcybiskup katolicki stawia si臋 zaborcom. Negocjuje w sprawie ma艂偶e艅stw prusko-polskich i przymusu wychowywania dzieci po linii ojca. Kiedy przychodzi niepodleg艂o艣膰, katolicyzm si臋 umacnia. Biskup August Hlond de facto rz膮dzi Poznaniem. Blokuje na przyk艂ad inicjatyw臋 stworzenia pla偶y miejskiej, bo uznaje j膮 za niemoraln膮. Zegad艂owicz musi chodzi膰 na kompromisy z Ko艣cio艂em, transmitowa膰 msze w radio. Panuje kult powsta艅c贸w wielkopolskich, ale kiedy jeden z nich przystaje do wolnomy艣licieli, wspiera emancypacj臋 kobiet i m贸wi, 偶e papie偶 jest najbogatszym cz艂owiekiem na 艣wiecie, to Hlond bez mrugni臋cia okiem wsadza go do wi臋zienia. Silne pi臋tno odciska na mie艣cie endecja. A wsp贸艂czesny Pozna艅 jest pe艂en kontrast贸w. Rz膮dzi艂 prezydent, kt贸ry chodzi艂 na procesje, w czasie kt贸rych przykl臋ka艂 na chusteczce wyj臋tej z marynarki, dzi艣 jest Ja艣kowiak, kt贸ry bywa na marszach r贸wno艣ci. Ludzie wybrali go, wybrali, bo zm臋czy艂 ich Ryszard Grobelny. Ale z drugiej strony Ko艣ci贸艂 walczy z miastem o budynek szko艂y, a wybitny teolog ksi膮dz W臋c艂awski musi zmieni膰 nazwisko, odej艣膰 od kap艂a艅stwa i l膮duje w uniwersyteckiej piwnicy. Pozna艅ska religijno艣膰 to kult dominikan贸w. Borejkowy, mieszcza艅ski. Ka偶dy ma swoje miejsce w 艂awie i co tydzie艅 oczyszcza dusz臋.
Katolicki Pozna艅 to monolit?
Nie ma tu laikatu krytycznego wobec Ko艣cio艂a. Gdy kto艣 si臋 wychyla i pr贸buje co艣 zmieni膰, l膮duje w piwnicy. Pozna艅 mo偶e zazdro艣ci膰 Krakowowi, te偶 przecie偶 koturnowemu, 鈥濼ygodnika Powszechnego鈥. Gdy ksi膮dz Boniecki dostaje zakaz wypowiedzi, to krakowianie si臋 burz膮, a gdy W臋c艂awskiego, kt贸ry dzi艣 nazywa si臋 Polak, spotykaj膮 represje, poznaniacy milcz膮.
Rodzina Zi贸艂kowskich, rodzice pierwszej Polki urodzonej dzi臋ki in vitro…
Ojciec Agnieszki zosta艂 wyrzucony z wydzia艂u teologicznego na uniwersytecie, gdy jako cz艂owiek Ko艣cio艂a sprzeciwi艂 si臋 krytyce tej metody.
Trudno jest bada膰 偶ycie duchowie艅stwa?
Trudniej ni偶 struktury mafijne. To bardzo hermetyczna struktura. Tajemnica konklawe rozci膮ga si臋 na wszystkie poziomy. Mam swoje sposoby szukania 藕r贸de艂. To 偶adne dziennikarstwo 艣ledcze, a zwyk艂a dociekliwo艣膰. Opieraj膮 si臋 na kojarzeniu fakt贸w, pytaniu, czytaniu, szukaniu granic, wracaniu kominem, je艣li wyrzuc膮 przez drzwi. A w przypadku Ko艣cio艂a im powa偶niejszy problem, tym wi臋ksza mord臋ga. Ma wizerunek budowany od dw贸ch tysi臋cy lat. Wyobra藕 sobie inn膮 instytucj臋. Na przyk艂ad firm臋. Je艣li biurowiec ma sto pi臋ter, a na samej g贸rze siedzi prezes, to trzeba na ka偶dej kondygnacji przekona膰 ludzi, 偶eby wpu艣cili dalej. Znale藕膰, uwiarygodni膰, sprawi膰, by przestali si臋 obawia膰. A w Ko艣ciele prezes nie jest konkretnym cz艂owiekiem, z biurkiem i wizyt贸wk膮 na drzwiach. Wszyscy si臋 boj膮. Onie艣miela ich pot臋ga i dwa tysi膮ce lat historii.
Jeste艣 religijny?
Nie. Moje c贸rki wychowuj臋 tak, by nikogo i niczego si臋 nie ba艂y. Katolicyzm to dla nich jedna z mitologii. Je艣li same z siebie zaczn膮 szuka膰 duchowo艣ci, to b臋dzie ich wyb贸r. Nie jestem antyklerykalny, ale religijny te偶 nie. Moj膮 religi膮 jest ciekawo艣膰. Fascynuj膮 mnie mechanizmy spo艂eczne, a Ko艣ci贸艂 katolicki jest jednym z nich.
Pom贸wmy jeszcze o drodze do reporta偶u. Zaczynasz w latach 90. To czasy jednocze艣nie straszne i wspania艂e.
Jest rok 1996. Na Rynku 艁azarskim trwa wielki handel kasetami video, okazuje si臋, 偶e tak偶e z pornografi膮 dzieci臋c膮. Robi臋 prowokacj臋 dziennikarsk膮. Tak, troch臋 przez przypadek, wchodz臋 do zawodu. Bo mia艂em by膰 chirurgiem.
Rodzina naciska艂a, by艣 wybra艂 medycyn臋?
M贸j ojciec by艂 艣lusarzem, maszynist膮 z Zak艂ad贸w Naprawczych Taboru Kolejowego w Stargardzie. Matka by艂a ekspedientk膮 w Gminnej Sp贸艂dzielni Samopomoc Ch艂opska. Prosta rodzina. Na p贸艂ce dwie ksi膮偶ki. Z encyklopedii powycina艂em wszystkie flagi, 偶eby okleja膰 nimi kapsle do zabawy w Wy艣cig Pokoju. Ksi膮偶ki podrzuca mi siostra ojca. Fascynuj臋 si臋 biologi膮, wi臋c chc臋 i艣膰 na medycyn臋. Ale w klasie maturalnej p臋kam. Chodz膮 s艂uchy, 偶e tam mo偶na si臋 dosta膰 wtedy, gdy ma si臋 na przyk艂ad ojca ginekologa, kt贸ry skrobie p贸艂 regionu i ma super kontakty. Decyzj臋 podejmuj臋 prawie na dworcu. Zamiast jecha膰 do Szczecina i zdawa膰 na medycyn臋, jad臋 do Poznania i wybieram studia humanistyczne.
Twoje pokolenie…
Wiesz, czym si臋 r贸偶ni艂o? Nikomu nie przychodzi艂o do g艂owy, 偶eby na przyk艂ad za艂o偶y膰 stron臋 w Internecie o niskich zarobkach. Pensja, etat 鈥 to by艂y rzeczy zupe艂nie niewa偶ne. Nasz etos to by艂a wolno艣膰. I 偶eby robi膰 to, co si臋 kocha. Przez trzy tygodnie nocowa艂em w samochodzie kumpla, bo nie mia艂em gdzie spa膰. A by艂a to dla mnie atrakcja, bo nieopodal by艂a knajpa, gdzie zbiera艂 si臋 lumpenproletariat, i mia艂em 艣wietny punkt obserwacyjny. Wszystko by艂o dziennikarstwem i ciekawym tematem.
Dzi艣 艂atwo ocenia膰 lata 90. Mamy ju偶 historyczn膮 perspektyw臋. Gdyby kto艣 dwadzie艣cia lat temu wystartowa艂 z has艂em wyborczym 鈥瀦ajmijmy si臋 socjalem, bo za jaki艣 czas zaniedbania b臋d膮 nas kosztowa膰 bardzo wiele鈥, to nikt by nie uwierzy艂. To oczywiste, 偶e Balcerowicz i inni pope艂nili mas臋 b艂臋d贸w. Tylko kto by艂 wtedy na tyle m膮dry, by ich unikn膮膰? Kiedy rodzice przyjechali z Berlina Zachodniego i przywie藕li mi kolorowy magnetofon, to nie my艣la艂em o Balcerowiczu. Tylko o tym magnetofonie i o tym, 偶e widocznie 艣wiat tak wygl膮da. My艣la艂em o tym, 偶e mog臋 z kumplem objecha膰 kawa艂 Europy za par臋 marek. Nosili艣my powyci膮gane swetry, podrywali艣my dziewczyny, palili艣my szlugi i zastanawiali艣my si臋, jak najlepiej by膰 wolnymi. Kto m贸g艂 wtedy przypuszcza膰, 偶e w 2008 roku b臋dzie wielki kryzys, a winni bankierzy i tak wyjd膮 z niego obronn膮 r臋k膮?
W tym, co m贸wisz, pobrzmiewa troch臋 pokoleniowa 鈥瀖膮dro艣膰 etapu鈥. Koledzy, kt贸rzy startowali wraz z tob膮, bywaj膮 dzi艣 sybarytami i broni膮 si臋 przed krytyczn膮 ocen膮 najnowszej historii. A ty w艂a艣nie w niej grzebiesz.
Mam takiego kumpla ze studi贸w, z kt贸rym czytali艣my Kunder臋. Potem odni贸s艂 wielki sukces biznesowy. Dzi艣, gdy si臋 spotykamy, to dr臋 z niego 艂acha. On wie, 偶e sporo zgubi艂: wolno艣膰, nasze idea艂y, nawet m贸j egzemplarz 鈥濶iezno艣nej lekko艣ci bytu鈥 z autografem autora. Nie wiem, co sprawi艂o, 偶e wybra艂 pieni膮dze, a ja wolno艣膰. Mia艂em kiedy艣 ofert臋, by zosta膰 piarowcem du偶ego koncernu, ale nie skorzysta艂em. Ba艂em si臋, 偶e b臋d臋 si臋 m臋czy艂, 偶e zostan臋 niewolnikiem samochodu i telewizora, na kt贸re zarobi臋 k艂amstwem. Nie m贸j 艣wiat.
Wszystkie twoje ksi膮偶ki s膮 o p臋kni臋ciach w systemie III RP.
Nie. S膮 o uniwersalnych nami臋tno艣ciach: po偶膮daniu, chciwo艣ci, wsp贸艂zawodnictwie, zazdro艣ci. Taki jest 艣wiat.
***
Marcin K膮cki 鈥 reporter i pisarz. Redaktor 鈥濪u偶ego Formatu鈥. Autor g艂o艣nych ksi膮偶ek reporterskich: Lepperiada (2013), 鈥濵aestro. Historia milczenia鈥 (2013), 鈥濨ia艂ystok. Bia艂a si艂a, czarna pami臋膰鈥 (2015), 鈥濸la偶a za szaf膮. Polska kryminalna鈥 (2017), 鈥濸ozna艅. Miasto Grzechu鈥 (2017) oraz powie艣ci 鈥濬ak maj lajf鈥 (2017). Zwyci臋zca rankingu Dziennikarz Roku magazynu 鈥濸ress鈥 (2007), laureat dziennikarskich nagr贸d Grand Press (2007), Watergate (2007, 2010), Virtuti Civili (2004, 2005), MediaTory (2007). W 2016 roku nominowany do Nagrody Literackiej Nike.
***
Pozosta艂e teksty z聽bie偶膮cego numeru dwutygodnika 鈥濳ontakt鈥 mo偶na znale藕膰聽tutaj.
***
Polecamy tak偶e:

Reporta偶 jako gest etyczny 鈥 鈥炁籩by nie by艂o 艣lad贸w鈥 Cezarego 艁azarewicza

Pisanie Ryszarda Kapu艣ci艅skiego

Pablopavo: Ta syta Warszawa nie bardzo mnie interesuje

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Od ponad 15 lat tworzymy jedyny w Polsce magazyn lewicy katolickiej i budujemy 艣rodowisko zaanga偶owane w walk臋 z podzia艂ami religijnymi, politycznymi i ideologicznymi. Robimy to tylko dzi臋ki Waszemu wsparciu!
Ko艣ci贸艂 i lewica si臋 wykluczaj膮?
Nie 鈥 w Kontakcie 艂膮czymy lewicow膮 wra偶liwo艣膰 z katolick膮 nauk膮 spo艂eczn膮.

I u偶ywamy plik贸w cookies. Dowiedz si臋 wi臋cej: Polityka prywatno艣ci. zamknij