Internetowy magazyn katolewicy spo┼éecznej. Piszemy o ┼Ťwiecie, czerpi─ůc inspiracje z nauki spo┼éecznej Ko┼Ťcio┼éa

Inwazja niebieskich tabliczek

Przepychanki o przestrze┼ä do nazewniczego zaklepania sta┼éy si─Ö najbardziej reprezentatywn─ů aren─ů rywalizacji warszawskich ÔÇ×┼Ťrodowisk ideowychÔÇŁ - i to niezale┼╝nie od tego, czy na sztandarach lobbyst├│w niesiony jest patos czy ironia, powstanie czy po┼éo┼╝enie, hipsterka czy obciach.

Ilustr.: Rafał Kucharczuk

Warszawa zyska┼éa nowe ronda: decyzj─ů rady miasta skrzy┼╝owania anonimowych ulic na przemys┼éowym odludziu wci┼Ťni─Ötym mi─Ödzy tory kolejowe, wiadukt a magazynow─ů elewacj─Ö CH Arkadia, nazywaj─ů si─Ö od niedawna rondami imienia Jana Himilsbacha i Zdzis┼éawa Maklakiewicza. Zdeterminowani zwolennicy racjonalizowania decyzji radnych mog─ů wskazywa─ç, ┼╝e lokalizacja nie jest zupe┼énie przypadkowa, bo przecie┼╝ na pobliskich Pow─ůzkach Himilsbach pracowa┼é, a Maklakiewicz jest pochowany. Nie bez znaczenia pozostaje tak┼╝e fakt, ┼╝e ÔÇ×no┼Ťniki upami─ÖtnieniaÔÇŁ, kt├│rymi sta┼éy si─Ö w tym przypadku ronda, wyj─ůtkowo nie wyst─ůpi┼éy pojedynczo, tylko w zgrupowaniu, umo┼╝liwiaj─ůcym symboliczne podkre┼Ťlenie duetu, w kt├│rym wyst─Öpowali charakterystyczni aktorzy. Radna Olga Johann, dzia┼éaj─ůca aktywnie we wszystkich miejskich inicjatywach nazewniczych ostatnich lat, podsumowa┼éa nadanie nazw melancholijnym komentarzem ÔÇ×I znowu s─ů razemÔÇŁ, co mia┼éo zapewne przedstawia─ç werdykt Rady Miasta jako przejaw troski o sprawiedliwo┼Ť─ç dziejow─ů.

 

Rzeczywi┼Ťcie, Himilsbach chcia┼é by─ç pochowany ko┼éo przyjaciela na Pow─ůzkach, a ostatecznie jego gr├│b znalaz┼é si─Ö na W├│lce. Symbolika wymownego gestu zosta┼éa jednak zaburzona, poniewa┼╝ obok bli┼║niaczych rond na ty┼éach Arkadii znajduje si─Ö jeszcze trzecie ÔÇ×skrzy┼╝owanie bezkolizyjneÔÇŁ, kt├│re jeszcze tego samego dnia znalaz┼éo dostojnego patrona w osobie Jonasza Kofty. W trakcie tej samej sesji radni zarekomendowali lokalizacj─Ö ronda Deszyfrant├│w Enigmy na skrzy┼╝owaniu P┼éaskowickiej z Rotmistrza Pileckiego na Ursynowie. Z kolei na decyzj─Ö co do umieszczenia w Parku Rydza-┼Ümig┼éego alejek Andrzeja Bobkowskiego i Mariana Brandysa (ten drugi mia┼éby ÔÇ×przechwyci─çÔÇŁ kawa┼éek Alei na Skarpie) mieszka┼äcy Warszawy b─Öd─ů musieli jeszcze poczeka─ç, bo pojawi┼éy si─Ö pierwsze protesty.

Typowy dzie┼ä pracy Rada Miasta w sytuacji, gdy do porz─ůdku obrad wkradnie si─Ö kwestia pami─Öci w przestrzeni publicznej, pokazuje, ┼╝e wbrew powszechnej opinii maniakalne polowanie na skrawki bezimiennej przestrzeni nie jest ju┼╝ wcale domen─ů ┼Ťrodowisk kombatanckich i popieraj─ůcych je partii prawicowych. Do powsta┼äczych batalion├│w, kt├│rych inwazj─Ö prze┼╝y┼éy przed kilkoma laty ┼Ťr├│dmiejskie skwery, do┼é─ůczyli patroni z zupe┼énie innych ┼Ťwiat├│w, tworz─ůc na ulicach pe┼én─ů palet─Ö ┼Ťwiatopogl─ůdowo-estetyczn─ů. Krzysztofowi Komedzie przypad┼é kilkunastometrowy, pozbawiony adres├│w przesmyk mi─Ödzy Kazimierzowsk─ů a Wi┼Ťniow─ů, a Jerzy Giedroy─ç patronuje okolicom wjazdu do ┼üazienek za plecami belwederskiego pomnika Pi┼ésudskiego. Jednak dopiero odkrycie Skweru Radiowej Rodziny Matysiak├│w na Powi┼Ťlu sprawia, ┼╝e rozwiewaj─ů si─Ö wszystkie w─ůtpliwo┼Ťci: przepychanki o przestrze┼ä do nazewniczego zaklepania sta┼éy si─Ö najbardziej reprezentatywn─ů aren─ů rywalizacji warszawskich ÔÇ×┼Ťrodowisk ideowychÔÇŁ – i to niezale┼╝nie od tego, czy na sztandarach lobbyst├│w niesiony jest patos czy ironia, powstanie czy po┼éo┼╝enie, hipsterka czy obciach.

 

Ilustr.: Rafał Kucharczuk


 

Cz─Ö┼Ť─ç warszawiak├│w przyzwyczai┼éa ju┼╝ si─Ö do tej sytuacji i zdaje si─Ö po prostu nie zauwa┼╝a─ç ideologicznego przesytu przestrzeni ÔÇô tak, jak niekt├│rzy po prostu nie zauwa┼╝aj─ů reklam wielkoformatowych. Ale mimo ┼╝e debata na temat warszawskiego nazewnictwa p├│ki co si─Ö nie odby┼éa, to w oparciu o pojedyncze fragmenty wypowiedzi mo┼╝na odtworzy─ç stanowiska przeciwnik├│w prowadzonej na ulicach polityki historycznej.

Krytyk-dydaktyk powiedzia┼éby, ┼╝e samo ustawienie s┼éupka z imieniem nie stanowi ┼╝adnego depozytu pami─Öci, bo dla wi─Ökszo┼Ťci przechodni├│w nazwisko pozostanie anonimowe, a setna taka sama tabliczka nie sk┼éoni nikogo do podj─Öcia w┼éasnego poszukiwania odpowiedzi, kim by┼é patron. Dla krytyka-ideologa b┼é─ůd b─Ödzie le┼╝a┼é g┼é─Öbiej: nazwie on Warszaw─Ö miastem umar┼éych, zarzuci w┼éodarzom miasta traktowanie przestrzeni jako ideologicznego s┼éupa og┼éoszeniowego i postulowa┼é b─Ödzie podj─Öcie niemartyrologicznej, weso┼éej inicjatywy miejskiej. Krytyk o zaci─Öciu historyczno-varsavianistycznym punktowa─ç b─Ödzie przede wszystkim pe┼én─ů dowolno┼Ť─ç przy kojarzeniu miejsc z postaciami, a tak┼╝e zwr├│ci uwag─Ö na sytuacje, w kt├│rych tradycyjne nazwy zast─Öpowane s─ů przez nowych patron├│w (jak w s┼éynnej sytuacji z Babk─ů i Rados┼éawem, cho─ç jest to sprawa o nieco innym charakterze).

 

Najsensowniej z tego wszystkiego wydaje si─Ö brzmie─ç rzadko zg┼éaszany argument zdroworozs─ůdkowy, odwo┼éuj─ůcy si─Ö do funkcji, jak─ů pierwotnie pe┼éni┼éy tabliczki na rogach ulic. Patrz─ůc na wsp├│┼éczesn─ů Warszaw─Ö nie ma ┼╝adnych w─ůtpliwo┼Ťci, ┼╝e nazwy sta┼éy si─Ö warto┼Ťci─ů sam─ů w sobie, a pierwotny cel ich nadawania – u┼éatwienie poruszania si─Ö po mie┼Ťcie – przesta┼é odgrywa─ç dominuj─ůc─ů rol─Ö mniej wi─Öcej wtedy, gdy trasa W-Z zyskiwa┼éa imi─Ö genera┼éa ┼Üwierczewskiego. Mimo to, trudno oprze─ç si─Ö wra┼╝eniu, ┼╝e w ostatnich latach oderwanie funkcji symbolicznych od praktyki osi─ůgn─Ö┼éo poziom dot─ůd niespotykany. Z anonimowego t┼éumu bezimiennych element├│w miejskiej scenografii zacz─Ö┼éy wy┼éania─ç si─Ö kolejne obiekty: placyki, skwery, zau┼éki, przej┼Ťcia, ┼Ťcie┼╝ki, deptaki, alejki, kt├│re, zyskuj─ůc nagle nazw─Ö, staj─ů si─Ö ÔÇ×konkretnymi miejscamiÔÇŁ, zas┼éuguj─ůcymi na tabliczk─Ö i miejsce na googlemaps. Jednak te sztucznie wykreowane miejsca-niemiejsca nigdy nie zagoszcz─ů w ┼Ťwiadomo┼Ťci mieszka┼äc├│w miasta. Pami─Öta─ç tylko nale┼╝y, ┼╝e nie jest to wina patron├│w i ich portret├│w ideologicznych. To, ┼╝e nikt nigdy nie powie: ÔÇ×jestem na rondzie HimilsbachaÔÇŁ, jest tak samo oczywiste jak to, ┼╝e przy umawianiu si─Ö przy fontannie na rogu Ho┼╝ej i Pozna┼äskiej nie padnie s┼éowo na temat skweru Batalionu AK ÔÇ×Zaremba – PiorunÔÇŁ. Po prostu wsp├│┼érz─Ödne nie musz─ů by─ç tak dok┼éadne, a normalne funkcjonowanie w mie┼Ťcie pozwala czasem powiedzie─ç po prostu ÔÇ×spotkajmy si─Ö przy naszym sklepie na roguÔÇŁ – i to ka┼╝demu wystarczy.

 

Przeczytaj inne teksty Autora.

 

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Wybieram sam/a
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie ÔÇô w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej: Polityka prywatno┼Ťci. zamknij ├Ś