dwutygodnik internetowy
26.10.2015
magazyn papierowy


Mosty między skłóconymi

Może rzeczywiście my, którzy uważamy się za otwartych, jesteśmy za mało otwarci? To jest pytanie! Jednym słowem chodzi o to, żeby akceptować człowieka i uznawać jego godność, nawet jeśli równocześnie odrzucamy jego poglądy.

o. Ludwik Wiśniewski po odebraniu nagrody "Pontifici - budowniczemu mostów", KIK 24 X 2015. fot. Michał Buczek

o. Ludwik Wiśniewski po odebraniu nagrody “Pontifici – budowniczemu mostów”, KIK 24 X 2015. fot. Michał Buczek

Co roku 24 października, w rocznicę powstania warszawskiego Klubu Inteligencji Katolickiej, w jego siedzibie przy ulicy Freta odbywa się uroczystość przyznania nagrody „Pontifici – budowniczemu mostów”. Nagrodę otrzymuje osoba, która oddała szczególne zasługi w „szerzeniu wartości dobra wspólnego, dialogu i poświęcenia na rzecz bliźnich”. Tegorocznym „Pontifexem” został o. Ludwik Wiśniewski, dominikanin posługujący w Lublinie, autor cyklu krytycznych esejów o kondycji polskiego Kościoła. Publikujemy treść przemówienia, które Laureat wygłosił w KIK-u bezpośrednio po odebraniu nagrody.

***

Pragnę bardzo serdecznie podziękować Kapitule tej nagrody. Nagroda ta jest dla mnie wielkim zaskoczeniem. Przyjmuję ją, ale z pewnym zażenowaniem. Tak się składa, że ostatnimi czasy sypią się na mnie jakieś wyróżnienia i muszę Państwu powiedzieć, że niełatwo jest je przyjmować. Chciałem powiedzieć, że uwiera mnie, boli mnie to, że w naszym kraju jest tyle nieporozumień, podziałów. A jeszcze bardziej mnie boli, że tyle podziałów jest w naszym Kościele. Chciałbym być budowniczym mostów, ale nie wiem, czy nim jestem.

Tak się składa, że otrzymuję wiele wyrazów uznania, przychodzą do mnie głosy, które mówią: „Dzięki Ojcu zostaję w Kościele”… Ale równocześnie przeżywam klęskę za klęską. Może podam dwa przykłady. Dwa małżeństwa: oba rodziły się w moim duszpasterstwie, spotykają się przy okazji jakiejś rocznicy, uroczystości, rozmawiają ze sobą, jedna z osób mówi do pozostałych: „Wiecie, ostatnio przeczytałam w Tygodniku Powszechnym…”, na co słyszę: „Tygodnik Powszechny? Koniec znajomości!”. Omijają się odtąd z daleka. Drugi przykład. Jakiś czas temu po moich wystąpieniach grupa moich uczniów skierowała do mnie list. Przeczytam urywek. „Skutkiem wypowiedzi Ojca jest stworzenie obrazu Kościoła Katolickiego jako instytucji niegodnej zaufania i niezdolnej do pełnienia swej misji. Nie zgadzamy się z tą opinią. Uważamy, że publiczne głoszenie jej przez Ojca jest równoznaczne z wprowadzeniem szkodliwej dla Kościoła dezinformacji. Jest elementem obrony jednych i ataku na drugich, wbrew faktom i rzeczywistości. Jako wychowankowie Ojca, czujemy się zobowiązani do wyrażenia swojego szczerego zdania na ten temat. Nie możemy poprzez dalszą współpracę afirmować takiego zachowania, gdyż byłoby to sprzeczne z głosem naszych sumień”.

Marzę o tym, żeby w Polsce znaleźli się ludzie, którzy by potrafili realnie budować mosty między ludźmi skłóconymi. W ostatnim czasie ukazał się artykuł autorstwa jednego z członków KIK, Ignacego Dudkiewicza, nie wiem, czy on tu jest, „Kościele otwarty, otwórz się!”. Myślę, że ten artykuł, stwierdzenia w nim zawarte powinny być okazją do rachunku sumienia tych wszystkich, którzy pragną budować mosty między ludźmi. Może rzeczywiście my, którzy uważamy się za otwartych, jesteśmy za mało otwarci? To jest pytanie! Jednym słowem chodzi o to, żeby akceptować człowieka i uznawać jego godność, nawet jeśli równocześnie odrzucamy jego poglądy.

Ale jak przekonać drugiego człowieka, że się go szanuje, chociaż nie akceptuje się jego poglądów? Utarło się u nas jakieś fatalne przekonanie, że skoro odrzucam poglądy, to odrzucam także człowieka. Nie musi tak być! Jestem związany z jednym środowiskiem wrocławskim. Już od wielu lat tam nie mieszkam i nie pracuję, ale moi dawni uczniowie, około stu osób, trzymają się blisko. Mają bardzo różne poglądy, ale wspólnie jeździmy jeszcze na kajaki, odbywają się czasem wspólne opłatki. Toczymy dyskusje, niesłychanie mocne, ale za chwilę wszyscy spokojnie rozmawiają ze sobą, przygotowują obiad i w dalszym ciągu się przyjaźnią. Więc myślę, że to miejsce, Klub Inteligencji Katolickiej w Warszawie, jest w tym kontekście miejscem  szczególnym. Ileś tam lat temu tu, w Klubie zrozumiano, że jednym z najważniejszych zadań jest budowanie mostów między ludźmi skłóconymi. To oczywiście nie jest wyzwanie tylko dla mnie, ja już jestem stary i nie wiem, ile Pan Bóg da mi lat i sił, ale jest to wezwanie do nas wszystkich. Powinniśmy dzień i noc myśleć o tym, co zrobić, ażeby w naszym społeczeństwie i Kościele było mniej nieporozumień. Ja nie używam słowa nienawiść, bo wydaje mi się, że ono jest za mocne. Jak sprawić, żeby było więcej zrozumienia, żebyśmy potrafili, mając różne poglądy, budować naszą Matkę Ojczyznę i naszą Matkę Kościół. To tyle, jeszcze raz chcę podziękować za to niespodziewane wyróżnienie. 

<oklaski>

spisał i zredagował Stanisław Zakroczymski

tytuł od redakcji