dwutygodnik internetowy
22.05.2017
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

Historie wciąż nieopowiedziane

„Krzyżyk niespodziany. Czas Goralenvolk” to historia trudnej pamięci, naznaczonej wstydem i krzywdą. Ale to wciąż nie jest historia pełna – brak odpowiedzi na podstawowe pytanie: skąd zdrada? Co sprawia, że ludzie dotychczas świetnie zintegrowani z lokalną społecznością w obliczu wojny decydują się na kolaborację z okupantem?

kroniki_zakopiańskie_cs

Choć publikacji poświęconych historii II wojny światowej powstały w Polsce już całe masy, dalej pozostają tematy, które szerokiemu gronu czytelników są właściwie nieznane. Pod zalewem tytułów o powstaniu warszawskim, „wojennych dziewczynach” czy „żołnierzach wyklętych” brak wciąż książek, których autorzy otwarcie podejmowaliby tematy mniej chwalebne. Dotychczas próby rozliczenia się na przykład ze współudziałem Polaków w zbrodniach na Żydach na ogół kończyły się skandalem. Tym bardziej nie dziwi więc, że temat kolaboracji z okupantem nie znajduje miejsca w powszechnej świadomości historycznej. Polacy – zawsze sprawiedliwi, honorowi, przelewający krew „za wolność waszą i naszą”. Z jednym wyjątkiem – Goralenvolku.

Książka autorstwa Kurasia i Smoleńskiego próbuje rozprawić się z historią najbardziej znanej kolaboracji podczas okupacji hitlerowskiej, czyli działalnością Komitetu Góralskiego (Goralisches Komitee). Cała koncepcja, oparta na ideologii rasistowskiej, zakładała istnienie osobnego narodu góralskiego, wywodzącego się z rasy aryjskiej, a więc „jakościowo lepszego” od narodu polskiego. Górale mieli otrzymać namiastkę samorządu i osobne kenkarty z literą „G”. Podjęto również próbę utworzenia góralskiego oddziału w ramach SS, co, jak pokazują Kuraś i Smoleński w swojej książce, zakończyło się wielkim fiaskiem i na dobre zniechęciło hitlerowców do współpracy z Komitetem Góralskim.

Piszę o najbardziej znanej kolaboracji, bo choć na Podhalu Goralenvolk to wciąż temat tabu (co świetnie pokazują autorzy książki), to w powszechnej świadomości jest on stosunkowo żywy i wykorzystywany również w kulturze popularnej. Być może łatwo mówić nam tak jednoznacznie o Goralenvolku, bo już w czasie wojny koncepcja tworzenia narodu góralskiego okazała się porażką, a jej główny twórca – Wacław Krzeptowski – powieszony został przez podhalańskich partyzantów? Epizod wydaje się zamknięty, kary wymierzone, a odwieczna polskość Podhala potwierdzona. Kuraś i Smoleński pokazują w swojej książce, że historia ta wcale nie musiała być tak jednoznaczna, a rozliczenie z przeszłością tak naprawdę nie nastąpiło.

Czytelnika przyzwyczajonego do chronologicznego wywodu charakterystycznego dla publikacji o historii książka Kurasia i Smoleńskiego będzie drażnić. Swobodnie mieszają oni różne plany czasowe – nie tylko teraźniejszość z przeszłością, ale też poszczególne historie z czasów wojennych. Obficie cytują źródła archiwalne, nie podając przy tym informacji o pochodzeniu dokumentów. Jest to efekt bardziej reporterskiego podejścia do opowiadania historii – która siłą rzeczy rozwija się tak, jak opowiadają ją rozmówcy – zarówno świadkowie historii, jak i archiwalne dokumenty, wszyscy traktowani jako tak samo wiarygodne źródła wiedzy o przeszłości. Pokazuje to splątanie ludzkich losów i nieoczywistość interpretacji, ale pozostawia niestety poczucie niedosytu. Zdrowy rozsądek każe też kwestionować źródła archiwalne, szczególnie wytworzone przez powojenny Urząd Bezpieczeństwa. To chyba największy mankament reportażu Kurasia i Smoleńskiego, sprawiający, że książkę traktować należy bardziej jako studium pamięci zbiorowej o wojennych losach Podhala, a nie źródło wiedzy o historycznych postaciach i wydarzeniach. Historia Goralenvolku, tajemnicza i uwikłana w bieg wielkiej historii, nie zostaje wyjaśniona. Wiarygodność świadków nie zostaje zakwestionowana. Nie znajdziemy w książce odpowiedzi na pytania dotyczące motywów działań i ich długoterminowych skutków. Zamiast tego widzimy ludzi w całym skomplikowaniu ich indywidualnych losów. Ale może właśnie taka historia bliższa jest ludzkiemu doświadczeniu?

Zaprezentowana opowieść to historia trudnej pamięci, naznaczonej wstydem i krzywdą. Ale to wciąż nie jest historia pełna – brak odpowiedzi na podstawowe pytanie: skąd zdrada? Co sprawia, że ludzie dotychczas świetnie zintegrowani z lokalną społecznością w obliczu wojny decydują się na kolaborację z okupantem? Jak to możliwe, że z tej samej rodziny pochodził przywódca Goralenvolku, Wacław Krzeptowski, i najsłynniejszy kurier tatrzański, Józef Krzeptowski? Jak oddać historyczną sprawiedliwość bohaterom, a jednocześnie nie przemilczeć winy zdrajców? I jak w ogóle definiować zdradę w czasach trudnych i nieoczywistych wyborów? To pytanie nie tylko o Goralenvolk, ale o całe polskie wojenne imaginarium. Czy jesteśmy gotowi przyznać, że kolaboracja nie była tylko odosobnionym przypadkiem, gdzieś na odległym Podhalu, podszyta ideologią rasistowską, ale też wydarzyła się tu, za rogiem, i przybierała formę szmalcownictwa, szabru na pożydowskim mieniu, donosicielstwa… Te historie wciąż pozostają nieopowiedziane.

***

B. Kuraś, P. Smoleński, „Krzyżyk niespodziany. Czas Goralenvolk”, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2017.

  • Stanislaw Gadomski

    Szmalcownictwo nie było kolaboracją. To była prywatna inicjatywa “biznesmenów” szantażujących donosem. Wg okupanta będąca przestępstwem, bowiem szmalcownik opóźniał schwytanie i eksterminację Żydów. Czytałem gdzieś o jakimś przypadku wysłania szmalcownika do KL Auschwitz z takiego własnie powodu. Zapewne po odebraniu mu zysku, jeśli go dobrze nie schował. Szaber pożydowskiego mienia, też nie miał rasistowskiego podłoża, po wojnie miał też miejsce szaber poniemieckiego. To była działalność “biznesowa”. Tak jak prywatyzacja kamienic o której głośno. Donosicielstwo, służbą z bronią w ręku w formacjach Polnische Polizei im Generalgouvernement, szczególnie przydatnej Niemcom w tropieniu Żydów – tak, kolaboracją była.Podaję link do wersji polskiej, ale wątpliwe jest by: “Według różnych źródeł 25-30% policjantów było członkami lub współpracownikami podziemia, głównie Armii Krajowej.”,
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Policja_Polska_Generalnego_Gubernatorstwa
    Więcej o kolboracji jest tu: http://ioh.pl/artykuly/pokaz/polacy-po-stronie-niemcw,1109/