Wesprzyj nas!

magazyn lewicy katolickiej

Zapl─ůtani w dyskurs ("Kaganiec o┼Ťwiaty")

Polska szko┼éa, mimo tylu reform, nie pozby┼éa si─Ö wci─ů┼╝ bardzo prostych b┼é─Öd├│w i wad. Sp├│jrzmy na problem organizacji przestrzeni szkolnej. Powinna ona likwidowa─ç symboliczn─ů przewag─Ö nauczyciela ÔÇô zgodnie ze stanem rzeczy, bo on ju┼╝ dzisiaj ma najwy┼╝ej przewag─Ö moraln─ů albo niepewn─ů przewag─Ö do┼Ťwiadczenia - m├│wi prof. Barbara Fatyga.

ilustr.: Olga Micińska


 
Dlaczego boom edukacyjny jest szkodliwy, jak poprawi─ç szkolnictwo zawodowe i jakie mity wci─ů┼╝ pokutuj─ů w my┼Ťleniu o edukacji i m┼éodzie┼╝y? Z profesor socjologii Barbar─ů Fatyg─ů, kierownikiem Zak┼éadu Metod Badania Kultury w ISNS UW i O┼Ťrodka Bada┼ä M┼éodzie┼╝y, rozmawia Jan Mencwel.

 
Za jedyny wzorzec sukcesu edukacyjnego w Polsce uchodzi wy┼╝sze wykszta┼écenie, najlepiej na wielkomiejskiej uczelni. Czy to odzwierciedla autentyczne aspiracje m┼éodych ludzi?
Trudno m├│wi─ç o aspiracjach, bo nie ma solidnej podstawy w postaci naprawd─Ö dobrze wyprofilowanego badania potrzeb edukacyjnych m┼éodzie┼╝y. Z bada┼ä cz─Östo dowiadujemy si─Ö wi─Öcej na temat zapatrywa┼ä ich rodzic├│w czy nauczycieli, ni┼╝ samych m┼éodych ludzi. Dla nich przysz┼éo┼Ť─ç to temat bardzo abstrakcyjny. Nie my┼Ťl─ů o momencie wybierania pracy, cho─ç w badaniach cz─Östo tego typu motywacje si─Ö im przypisuje. Wielu z nich na etapie wyboru szko┼éy nie jest w stanie jeszcze rozpozna─ç swojego powo┼éania, nie wiedz─ů, co chcieliby robi─ç, co ich poci─ůga.
 
Mam jednak wra┼╝enie, ┼╝e w dominuj─ůcym dyskursie narzuca si─Ö m┼éodym pewien spos├│b my┼Ťlenia o tym, jaka edukacja jest po┼╝─ůdana, a jaka nie jest.
W Polsce niestety na edukacji wszyscy si─Ö znaj─ů. Co┼Ť, co powinno by─ç zastrze┼╝one dla bardzo wysokiej klasy specjalist├│w, jest domen─ů wielu ludzi, kt├│rzy sami nie s─ů wykszta┼éceni. Przede wszystkim my┼Ťl─Ö tutaj o dziennikarzach. Swoje b┼é─Ödy i resentymenty przenosz─ů na to, co m├│wi─ů o edukacji. W naszych badaniach analizowali┼Ťmy wypowiedzi prasowe po┼Ťwi─Öcone m┼éodzie┼╝y i udowodnili┼Ťmy, ┼╝e dyskurs edukacyjny w Polsce dzia┼éa na zasadzie paniki medialnej. Jest podporz─ůdkowany newsom, ma┼éo tam miejsca na racjonalne argumenty, a nawet na pewn─ů doz─Ö zdrowego rozs─ůdku.
W dyskursie medialnym do niedawna rzeczywi┼Ťcie by┼éo tak, jak pan powiedzia┼é: ka┼╝dy w tym kraju musi mie─ç wy┼╝sze wykszta┼écenie. To poskutkowa┼éo chorym, szkodliwym zjawiskiem jakim by┼é boom edukacyjny.
 
Szkodliwym? Do niedawna jeszcze uchodzi┼é on za pow├│d do dumyÔÇŽ
By┼é niezwykle szkodliwy, szczeg├│lnie w naszym wydaniu, bo ani szko┼éy, ani uczelnie nie by┼éy do niego przygotowane. Skutek jest taki, ┼╝e dzi┼Ť mamy rzeczywi┼Ťcie olbrzymi─ů nadprodukcj─Ö absolwent├│w z wy┼╝szym wykszta┼éceniem, z p─Ökaj─ůcych w szwach wy┼╝szych uczelni. Nadprodukcja absolwent├│w jest widoczna przede wszystkim w naukach spo┼éecznych i humanistycznych. Ze szczeg├│lnym uwzgl─Ödnieniem pedagogiki, co jest podw├│jnym nieszcz─Ö┼Ťciem. Niekt├│rzy spo┼Ťr├│d nich maj─ů bardzo niskie wykszta┼écenie w┼éa┼Ťciwe ÔÇô mam na my┼Ťli pewn─ů kultur─Ö, kt├│ra kiedy┼Ť wi─ůza┼éa si─Ö z byciem wykszta┼éconym cz┼éowiekiem.
Gdy to zjawisko da┼éo o sobie zna─ç na rynku pracy, media zrobi┼éy w ty┼é zwrot i zafundowa┼éy nam nast─Öpny atak paniki ÔÇô tym razem pod has┼éem ÔÇ×brak w Polsce in┼╝ynier├│w, specjalist├│w w naukach technicznych, elektryk├│w, hydraulik├│wÔÇŁ, i tak dalej. W obecnym dyskursie pojawi┼é si─Ö wi─Öc rodzaj ambiwalencji. Z jednej strony, ÔÇ×wyr├│wnywanie szansÔÇŁ ma polega─ç na tym, ┼╝e wszyscy musz─ů wyr├│wna─ç do najlepszych. Z drugiej strony, nast─Öpuje odwr├│t od wy┼╝szego wykszta┼écenia na rzecz kszta┼écenia zawodowego.
 
Od kilku lat ponad po┼éowa gimnazjalist├│w decyduje si─Ö na wyb├│r szk├│┼é zawodowych i technicznych. Sytuacja na rynku pracy jest dla nich korzystna, ale o rzeczywisto┼Ťci samych szk├│┼é wiemy bardzo niewiele.
B├│l polega na tym, ┼╝e – moim zdaniem – ┼╝adnej reformy wykszta┼écenia technicznego w Polsce nie by┼éo. W ramach reformy z pocz─ůtku wieku ÔÇô opieraj─ůcej si─Ö na tej samej zgubnej filozofii ÔÇ×r├│wnania w g├│r─ÖÔÇŁ –┬á zepsuto bardzo wiele dobrze funkcjonuj─ůcych szk├│┼é technicznych. Wiele szk├│┼é zawodowych i technik├│w zamieniono w wyj─ůtkowo ┼║le dzia┼éaj─ůce licea profilowane. Po prze┼éomie 1989 roku tli┼éa si─Ö debata o szko┼éach zawodowych. Wtedy podkre┼Ťlano fakt, ┼╝e ludzie w tego typu szko┼éach ucz─ů si─Ö wed┼éug bardzo przestarza┼éych program├│w. Nauczyciele r├│wnie┼╝ traktuj─ů je jako miejsce zes┼éania, a nie zaszczyt czy misj─Ö spo┼éeczn─ů. Dodatkowo, szko┼éy podstawowe dawa┼éy bardzo niski poziom wykszta┼écenia og├│lnego, a reforma z pocz─ůtku wieku sz┼éa w tym kierunku, ┼╝eby zwi─Ökszy─ç poziom og├│lnego wykszta┼écenia tych ludzi, kt├│rzy mieli szcz─Ö┼Ťcie lub nieszcz─Ö┼Ťcie znale┼║─ç si─Ö w szkole zawodowej.
 
Dlaczego s─ůdzi pani, ┼╝e to by┼é z┼éy pomys┼é?
To nigdy nie zosta┼éo dobrze wymy┼Ťlone. Ot├│┼╝ wa┼╝ne jest, jak si─Ö uczy przedmiot├│w zawodowych i jak─ů wiedz─Ö og├│ln─ů tym uczniom si─Ö daje. We┼║my przyk┼éad: dziewczyna bez wy┼╝szych aspiracji i bez mo┼╝liwo┼Ťci, cz─Östo pchana przez ┼Ťrodowisko, idzie w ko┼äcu za ci─Ö┼╝kie pieni─ůdze uzyska─ç pozorne wykszta┼écenie wy┼╝sze na prywatnej uczelni. A tymczasem mog┼éaby uzyska─ç porz─ůdne wykszta┼écenie zawodowe – chc─ůc zosta─ç fryzjerk─ů, kuchark─ů, mog┼éaby si─Ö uczy─ç nie tylko zawodu, ale te┼╝, powiedzmy, historii fryzur, ubioru czy kuchni. Uzyska┼éaby sprofilowane wykszta┼écenie z elementami historii kultury czy konkretnych technik i┬á estetyki na poziomie dyscypliny filozoficznej. Wszystko to musia┼éoby ÔÇ×pracowa─çÔÇŁ w kontek┼Ťcie bardzo praktycznym.
 
Ile ta wizja ma wsp├│lnego z rzeczywisto┼Ťci─ů szk├│┼é zawodowych?
Niestety niewiele. Ale gdzieniegdzie takie zjawiska zaczynaj─ů si─Ö w Polsce pojawia─ç. Sporo kosmetolog├│w w┼éa┼Ťnie tak si─Ö uczy. Uwa┼╝am, ┼╝e to jest wspania┼éy model, poniewa┼╝ niesamowicie poszerza horyzonty. Chodzi o to, by pomy┼Ťle─ç o zawodzie technicznym nie o jako o zawodzie gorszym, tylko takim, kt├│ry ma da─ç┬á pe┼éni─Ö i samorealizacj─Ö: zadowolenie, wiedz─Ö i kontekst kulturowy. Szko┼éa zawodowa mia┼éaby wi─Öc sprawi─ç, ┼╝e taka osoba nie b─Ödzie si─Ö czu┼éa gorsza od tych z wy┼╝szym wykszta┼éceniem. Osobi┼Ťcie marz─Ö o takim w┼éa┼Ťnie szkolnictwie zawodowym.
 
Co jeszcze powinno si─Ö zmieni─ç w szko┼éach technicznych, by przesta┼éy by─ç szko┼éami ÔÇ×drugiej kategoriiÔÇŁ?
Polska szko┼éa, mimo tylu reformuj─ůcych zabieg├│w, nie pozby┼éa si─Ö do tej pory pewnych bardzo prostych b┼é─Öd├│w i wad. Sp├│jrzmy na przyk┼éad na problem organizacji przestrzeni szkolnej. Powinna ona likwidowa─ç wra┼╝enie przemocy symbolicznej, symboliczn─ů przewag─Ö nauczyciela ÔÇô zgodnie ze stanem rzeczy, bo on ju┼╝ dzisiaj ma najwy┼╝ej przewag─Ö moraln─ů albo niepewn─ů przewag─Ö do┼Ťwiadczenia.
 
Jak tego dokona─ç?
Podam pewien przyk┼éad. Wiele lat temu by┼éam w szkole samochodowej w Niemczech. Sala by┼éa amfiteatralna, w centrum, na podwy┼╝szeniu, nie by┼éo obrotowego krzese┼éka nauczyciela, nie by┼éo tego ca┼éego panoptycznego uk┼éadu. Zamiast niego na ┼Ťrodku sali sta┼éÔÇŽ samoch├│d. A nauczyciel chodzi┼é mi─Ödzy stolikami uczni├│w, chodzi┼é te┼╝ z nimi i za nimi i co┼Ť im t┼éumaczy┼é. Ten niezwykle prosty zabieg zmienia zupe┼énie symbolik─Ö uczenia! W centrum jest przedmiot, kt├│rego dotyczy ÔÇ×lekcjaÔÇŁ, a nie nauczyciel. To jest zmiana zupe┼énie nie do przecenienia. Na dodatek w wielu przypadkach to nie wymaga ┼╝adnych nak┼éad├│w – opr├│cz zmiany filozofii uczenia. Ta uwaga nie dotyczy zreszt─ů tylko zawod├│w technicznych, ale ca┼éego systemu kszta┼écenia w Polsce.
 
Szko┼éy zawodowe wracaj─ů powoli do ┼éask. ┼Üwiat biznesu wyst─Öpuje z oficjalnymi listami, w kt├│rych pisze o dziurze na rynku, kt├│r─ů mogliby wype┼éni─ç absolwenci szk├│┼é technicznych i zawodowych. W tym wszystkim charakterystyczne jest jednak, ┼╝e szko┼éa jest postrzegana jedynie przez pryzmat ÔÇ×potrzeb rynkuÔÇŁ. Tymczasem szko┼éa formuje nie tylko pracownika, ale te┼╝ obywatela, czy te┼╝ po prostu cz┼éowieka.
Rzeczywi┼Ťcie, w dyskursie medialnym m├│wi si─Ö g┼é├│wnie o potrzebach rynku. Tylko po co jest ten rynek? Tego pytania ju┼╝ nikt nie zadaje. A on przecie┼╝ s┼éu┼╝y temu, ┼╝eby zaspokaja─ç ludzkie potrzeby. Podobnie nikt nie pyta o to, jakiej edukacji, jak wykszta┼éconych ludzi, potrzebuje pa┼ästwo. Usuwa si─Ö wiele pyta┼ä absolutnie podstawowych: w jakim spo┼éecze┼ästwie chcemy ┼╝y─ç? Jakie chcemy mie─ç relacje z innymi lud┼║mi? Czy lepiej, gdy ludzie s─ů zadowoleni i rozwijaj─ů si─Ö, czy wszyscy z tego nie odnosimy korzy┼Ťci, ┼é─ůcznie z tym, ┼╝e gospodarka te┼╝ si─Ö wtedy rozwija?
Mitem upl─ůtanym w ca┼éy ten fa┼észywy dyskurs jest przekonanie, ┼╝e to wszystko wymaga ogromnych nak┼éad├│w finansowych. Ot├│┼╝ nie wymaga. Potrzebna jest za to zmiana sposobu my┼Ťlenia o tym, po co, kogo, czego i w jakich relacjach uczy─ç. Je┼╝eli by┼Ťmy sobie w skali spo┼éecznej na takie pytania odpowiedzieli, to by┼éoby nam wszystkim ┼éatwiej.
Odwo┼éuj─ůc si─Ö zn├│w do bada┼ä ÔÇô na krakowski Kongres Kultury przygotowali┼Ťmy z zespo┼éem badania o stanie kultury miejskiej w Polsce. To, co tam si─Ö przewija┼éo, to model cz┼éowieka, kt├│ry respondenci opisali tak: ÔÇ×wykszta┼écony, ale chamÔÇŁ. Lekarze, kt├│rzy nie maj─ů odrobiny spolegliwo┼Ťci, nauczyciele zn─Öcaj─ůcy si─Ö nad uczniami ÔÇô to s─ů produkty systemu edukacji nastawionego na kszta┼écenie umiej─Ötno┼Ťci, a nie cz┼éowieka.
 
A co z problemem r├│wno┼Ťci szans w edukacji? M┼éodzi ludzie z ma┼éych miast musz─ů je┼║dzi─ç po w ich mniemaniu ÔÇ×dobr─ů edukacj─ÖÔÇŁ do najbli┼╝szego du┼╝ego o┼Ťrodka miejskiego. Na miejscu zostaj─ů ci najmniej ambitni. Takie by┼éy r├│wnie┼╝ wnioski z pani bada┼ä opisanych w ksi─ů┼╝ce M┼éodo┼Ť─ç bez skrzyde┼é z 2001 roku.
W tamtych badaniach rzeczywi┼Ťcie zaobserwowali┼Ťmy, jak spo┼éeczno┼Ťci ma┼éych miast, z kt├│rych m┼éodzi ludzie wyje┼╝d┼╝aj─ů za edukacj─ů, osiadaj─ů na coraz ni┼╝szych cywilizacyjno-kulturowych podstawach. Zostaj─ů ci, kt├│rzy nie zdo┼éali wyjecha─ç ÔÇô bo maj─ů za ma┼éo pieni─Ödzy, bo s─ů zbyt ma┼éo rozgarni─Öci albo maj─ů miejscowe uk┼éady i musz─ů pilnowa─ç interesu po rodzicach. M├│wi─ůc brutalnie i cz─Ö┼Ťciowo niesprawiedliwie ÔÇô zostaj─ů nieudacznicy i cwaniacy. I dlatego niekt├│re ma┼ée miasta w Polsce umieraj─ů, panuje w nich marazm i brak zainteresowania lokalnymi wsp├│lnotami.
 
Czego jeszcze Pani zdaniem brakuje w my┼Ťleniu o problemie r├│wno┼Ťci szans?
Wyr├│wnywanie szans w edukacji powinno si─Ö odbywa─ç ju┼╝ na poziomie przedszkola. Dla mnie szokuj─ůce by┼éy wyniki bada┼ä, kt├│re prowadzili┼Ťmy na polskiej wsi. Zaobserwowali┼Ťmy, ┼╝e dzieci wiejskie mniej wi─Öcej do trzeciej klasy podstaw├│wki nie r├│┼╝ni─ů si─Ö niczym od swoich miejskich r├│wie┼Ťnik├│w. S─ů tak samo ch┼éonne, rozbrykane, ciekawe ┼Ťwiata, nie maj─ů kompleks├│w. Ale ju┼╝ w okolicach czwartej, pi─ůtej klasy, to s─ů stare, zm─Öczone kobiety i starzy, zm─Öczeni ch┼éopi. Wtedy na r├│wnanie szans ju┼╝ mo┼╝e by─ç za p├│┼║no.
Na najwcze┼Ťniejszym poziomie szanse mog─ů wyr├│wnywa─ç oczywi┼Ťcie rozmaite programy. Ale wed┼éug naszych bada┼ä, na ok. 300 program├│w maj─ůcych ÔÇ×r├│wna─ç szanseÔÇŁ skuteczny by┼é tylko jeden z nich ÔÇô ÔÇ×Starsza siostra, starszy bratÔÇŁ. Tego typu dzia┼éania, polegaj─ůce na towarzyszeniu starszych koleg├│w i kole┼╝anek, to niezast─ůpione narz─Ödzie wyr├│wnywanie szans.
 
dr hab. prof UW Barbara Fatyga┬á jest socjologiem m┼éodzie┼╝y i antropologiem kultury. Kieruje Zak┼éadem Metod Badania Kultury w ISNS UW i O┼Ťrodkiem Bada┼ä M┼éodzie┼╝y. Autorka wielu bada┼ä i ksi─ů┼╝ek, m.in. M┼éodo┼Ť─ç bez skrzyde┼é. Nastolatki w ma┼éym mie┼ŤcieDzicy z naszej ulicy. Antropologia kultury m┼éodzie┼╝owej. Prywatnie mi┼éo┼Ťniczka kot├│w.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie ÔÇô w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej: Polityka prywatno┼Ťci. zamknij ├Ś