fbpx Wesprzyj nas!

magazyn lewicy katolickiej

Wiadra

Tu, w Polsce, 膰wiczymy pami臋膰 o dobrym. Wm贸wi艂am Mamie, 偶e bierzemy udzia艂 w konkursie piosenki. 艢piewamy codziennie, ona pami臋ta teksty sprzed 50 lat, a nie pami臋ta, jak ma na imi臋 Madina.
Wiadra
ok艂adka ksi膮zki: Andrzej D臋bowski

Tekst oryginalnie napisany w j臋zyku polskim.

Praca wyr贸偶niona przez jury 鈥濸ami臋tnik贸w Uchod藕czych鈥.

鈥 Za艂o偶臋 si臋, 偶e kiedy zadzwonimy do drzwi i Mama ci臋 zobaczy, powie: 鈥濲este艣 pi臋kna! Ach, jaka偶 jeste艣 pi臋kna!鈥.

Zadzwoni艂y艣my. Mama otworzy艂a, utuli艂a nas mocno i powiedzia艂a do Madiny rado艣nie:

鈥濲aka偶 ty jeste艣 pi臋kna!鈥.

Przyjecha艂y艣my w odwiedziny z Warszawy do ukrai艅skich Czerkas, kt贸re Mama zwie Miastem Kwitn膮cych Moreli. Drzewa morelowe s膮 wsz臋dzie, wzd艂u偶 ulic i alei.

Pszczo艂y lec膮 do bia艂ych kwiat贸w, miodowy zapach wype艂nia powietrze. Latem chodniki s膮 pomara艅czowe i lepkie od spadaj膮cych owoc贸w.

Mama uwielbia morele. Od dawna je same owoce, troch臋 warzyw 鈥 i nic wi臋cej. Pije 艣wie偶e soki z winogron i jab艂ek, ale morele lubi najbardziej.

鈥 Morelowa Nana (czecz. Mama) 鈥 偶artuje Madina. 鈥 Uwa偶aj, 偶eby艣 nie sta艂a si臋 pomara艅czowa.

I 艣mia艂y艣my si臋, i pi艂y艣my herbat臋 zio艂ow膮, i jad艂y艣my morele 鈥 i nie sta艂y艣my si臋 pomara艅czowe.

Potem przysz艂a pandemia. Mama przesta艂a wychodzi膰, przyjaciele codziennie j膮 odwiedzali i przynosili jedzenie. Nie by艂y to owoce.

鈥 Mamo, Nano, przyje偶d偶aj do Polski 鈥 proponowa艂y艣my z Madin膮.

鈥 Nie chc臋. Tu jest m贸j dom, moje siedem tysi臋cy ksi膮偶ek, moje morele. Nawet paszportu nie mam, a i wyrabia膰 nie b臋d臋.

24 lutego zadzwoni艂am do Mamy.

鈥 Mamusiu, wojna?

鈥 Wojna, C贸reczko.

Rozmawia艂y艣my codziennie przez telefon.

鈥 Nie zamartwiaj si臋 鈥 pociesza艂a Mama. 鈥 艢wiatow膮 wojn臋 prze偶y艂am, to i t臋 przetrwam. B膮d藕 weso艂a, wojna lubi ponurak贸w, weso艂ych si臋 boi.

Przez telefon 艣piewa艂y艣my 鈥濼y偶 mene pidmanu艂a鈥 i 鈥濶icz misjaczna鈥 鈥 ona w Czerkasach, ja w Warszawie. Czeczenka Madina nauczy艂a si臋 po ukrai艅sku:

鈥 Mama przyjedzie, za艂o偶ymy ch贸r. Te偶 chc臋 z wami 艣piewa膰.

Mama przyjecha艂a, nie艣wiadoma tego, 偶e jedzie. Na materacu, po艂o偶onym na pod艂odze busa. Bez paszportu, za to z cewnikiem na boku. Wojna wkroczy艂a do jej serca, kt贸re bola艂o. Wojna uderzy艂a w g艂ow臋 i udar odebra艂 jej mo偶liwo艣膰 poruszania si臋 i podejmowania decyzji.

Na granicy w Zosinie przenie艣li艣my materac z Mam膮 do polskiego samochodu.

鈥 Mamusiu, to ja, Marina!

Popatrzy艂a m臋tnymi oczami, otumaniona morfin膮 i cierpieniem:

鈥 Nie jeste艣 Marin膮. Moja C贸reczka jest ma艂a, a ty 鈥 doros艂a. Dajcie mi moj膮 Marink臋!

Dojecha艂y艣my do Warszawy, do mieszkania Madiny. Przygarn臋艂a nas, pomog艂a przy Mamie, ona i jej dzieci.

Kiedy wraz z Ma膰kiem Stuhrem i jego 偶on膮 Kasi膮, menad偶erem i Madin膮 wnosili艣my materac z Mam膮 do windy, czu艂am si臋, jakbym gra艂a w filmie. Gdzie jest moja morelowa Mama?

Du偶o rozmawia艂am z Madin膮. Smutno 偶artowa艂am:

鈥 Jeste艣 uchod藕czyni膮. Prze偶y艂a艣 dwie wojny czecze艅skie. Widzia艂a艣 艣mier膰. Ja, rozpieszczona jedynaczka, widzia艂am morze 鈥 co roku, na wakacjach. Raz Czarne, raz 艢r贸dziemne. Teraz to ja jestem na uchod藕stwie 鈥 u ciebie w domu, wraz z mam膮.

Powoli wraca 艣wiadomo艣膰, chocia偶 b贸l nie ust臋puje. Tam, w Ukrainie, po udarze, sp臋dzi艂a dwa tygodnie w szpitalu, pe艂nym rannych 偶o艂nierzy. By艂o du偶o b贸lu.

Tu, w Polsce, 膰wiczymy pami臋膰 o dobrym. Wm贸wi艂am Mamie, 偶e bierzemy udzia艂 w konkursie piosenki. 艢piewamy codziennie, ona pami臋ta teksty sprzed 50 lat, a nie pami臋ta, jak ma na imi臋 Madina.

Ubieram si臋, pochylam, 偶eby Mam臋 uca艂owa膰.

鈥 Dok膮d idziesz, C贸reczko?

鈥 Jedziemy do ukrai艅skich sierot, ewakuowanych z Odessy. Wieziemy domowe bu艂eczki, r臋kodzie艂ka, piosenki i ta艅ce. Wieziemy rado艣膰.

鈥 Oj, to jak wygramy ten konkurs piosenkarski, to wszystkie pieni膮dze podarujemy sierotom 鈥 wzrusza si臋 i pomrukuje kolejn膮 pie艣艅.

Sieroty nie potrzebuj膮 pieni臋dzy. Mieszkaj膮 w du偶ym hotelu pod Warszaw膮, maj膮 co je艣膰, w co si臋 ubra膰. Maj膮 marzenia 鈥 ponad 700 dzieci, a marzenie jedno, wsp贸lne:

鈥 Chc臋 wr贸ci膰 do domu. Do Ukrainy, do Odessy. Do Czarnego Morza.

Mama spyta艂a mnie wczoraj:

鈥 A tu rosn膮 morele? Zjad艂abym ca艂e wiadro!

鈥 B臋d膮 na wiosn臋, chocia偶 nie tyle, co w Czerkasach.

Przynosz臋 wiadro z balkonu. Wylewam zawarto艣膰 cewnika i modl臋 si臋, 偶eby do偶y艂a wiosny. 呕eby sko艅czy艂a si臋 przekl臋ta wojna i rozkwit艂y miodowe morele 鈥 i tu, w Warszawie, i w Maminych Czerkasach.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Od ponad 15 lat tworzymy jedyny w Polsce magazyn lewicy katolickiej i budujemy 艣rodowisko zaanga偶owane w walk臋 z podzia艂ami religijnymi, politycznymi i ideologicznymi. Robimy to tylko dzi臋ki Waszemu wsparciu!
Ko艣ci贸艂 i lewica si臋 wykluczaj膮?
Nie 鈥 w Kontakcie 艂膮czymy lewicow膮 wra偶liwo艣膰 z katolick膮 nauk膮 spo艂eczn膮.

I u偶ywamy plik贸w cookies. Dowiedz si臋 wi臋cej: Polityka prywatno艣ci. zamknij