Wesprzyj nas!

magazyn lewicy katolickiej

艢wi臋te oburzenie

Niech m贸j gniew nie ustaje i niech nie zachodzi nad nim s艂o艅ce, abym potrafi艂 ten 艣wiat i samego siebie czyni膰 lepszym, przezwyci臋偶aj膮c z艂o, kt贸re w sobie i w nim widz臋. Bo dop贸ki czuj臋 gniew, dop贸ty wiem, 偶e jestem na tym 艣wiecie w艂a艣nie po to, by robi膰 z niego miejsce do 偶ycia.

ilustr.: Kasia Majchrowska

ilustr.: Kasia Majchrowska


鈥濼en, kto w Ko艣ciele zachowuje si臋 gniewnie jako dwudziestolatek, zawdzi臋cza to raczej biologii; kto potrafi by膰 zagniewanym m臋偶em jeszcze w wieku siedemdziesi臋ciu pi臋ciu lat, ten m贸wi膰 mo偶e raczej o 艂asce鈥 鈥 pisze, cytuj膮c ojca Congara, Norbert Sommer we wst臋pie do ksi膮偶ki 鈥濭niew z mi艂o艣ci鈥. Tom ten jest zbiorem tekst贸w opowiadaj膮cych o sprzeciwie wobec kondycji Ko艣cio艂a posoborowego. Na pierwszy rzut oka jest to zupe艂nie niezrozumia艂e zdanie. Jak mo偶emy do艣wiadczenie gniewu nazywa膰 鈥炁俛sk膮鈥, skoro wymieniamy je w艣r贸d siedmiu grzech贸w g艂贸wnych? Wydaje si臋, 偶e mamy do czynienia z my艣l膮 zbyt daleko id膮c膮 w swojej nieortodoksyjno艣ci. Z drugiej jednak strony ju偶 w Li艣cie do Efezjan 艣wi臋ty Pawe艂 pisze: 鈥濭niewajcie si臋, a nie grzeszcie: niech nad waszym gniewem nie zachodzi s艂o艅ce!鈥. Je艣li za艣 poszukamy w historii Ko艣cio艂a innych admirator贸w gniewu, to w艣r贸d nich szczeg贸lne miejsce zajmuje czempion wsp贸艂czesnych katolickich konserwatyst贸w, 艣wi臋ty Tomasz z Akwinu. Wygl膮da na to, 偶e mamy w Ko艣ciele z gniewem problem.
(A)moralno艣膰 gniewu
Cz臋sto postrzegamy gniew jako zdecydowanie niepo偶膮dane uczucie. Kiedy dzia艂amy w gniewie, nasz racjonalny, zdystansowany os膮d zostaje zaburzony i zaciemniony. Gniew mo偶e prowadzi膰 do stereotypizacji i przemocy 鈥 zar贸wno tej realnej, jak i tej symbolicznej. Gdy zastanawiamy si臋 nad tym, co znaczy gniewanie si臋 na kogo艣, my艣limy o zaburzeniu relacji mi臋dzy dwojgiem ludzi. Sytuacja w pewnym sensie niezwyczajna 鈥 bo przecie偶 偶eby si臋 na kogo艣 gniewa膰, musimy mie膰 ku temu okre艣lone powody; raczej nie gniewamy si臋 鈥瀟ak po prostu鈥. To nie jest nasz codzienny stan, wymaga ukierunkowania czy to na jakie艣 niezwyk艂e zdarzenie w 艣wiecie, czy te偶 na konkretnego cz艂owieka, kt贸ry w jaki艣 spos贸b przeciwko nam zawini艂. Z drugiej strony, gniew 鈥 tak jak ka偶da emocja 鈥 posiada naturalne pod艂o偶e: jest biologiczn膮 reakcj膮 ludzkiego organizmu. Co wi臋cej, stanowi o偶ywcz膮 si艂臋 potrzebn膮 w艂a艣nie wtedy, gdy trwamy w niemocy dzia艂ania.
Ta dwojaka charakterystyka gniewu wynika z niezdeterminowania etycznego uczu膰. Nie spos贸b przecie偶 powiedzie膰, 偶e emocje s膮 czym艣 moralnie z艂ym b膮d藕 dobrym. Uczucia s膮 tym, co nas spotyka i czego do艣wiadczamy, ale za co nie mo偶emy do ko艅ca odpowiada膰, skoro stanowi膮 cz臋sto niekontrolowan膮 odpowied藕 naszego cia艂a, a tak偶e umys艂u, na to, co dzieje si臋 wok贸艂 nas. Z odpowiedzialno艣ci膮 mamy do czynienia dopiero wtedy, gdy zaczynamy podejmowa膰 intencjonalne dzia艂ania odpowiadaj膮ce na sygna艂 pochodz膮cy od emocjonalnego zapalnika. Dlatego w艂a艣nie 艣wi臋ty Tomasz z Akwinu charakteryzuje gniew w 鈥濻ummie Teologicznej鈥 jako 鈥瀓edyne uczucie, kt贸remu 偶adne inne uczucie nie przeciwstawia si臋 ani ze wzgl臋du na przeciwstawie艅stwo mi臋dzy zbli偶aniem si臋 i oddalaniem, ani mi臋dzy dobrem a z艂em鈥. Akwinata, analizuj膮c gniew sam w sobie, wskazuje na to, 偶e ta konkretna reakcja emocjonalna nie posiada ani z艂ej, ani dobrej strony; po prostu ma miejsce, przydarza si臋. Natomiast tym, z czym musimy si臋 mierzy膰 i co podlega ocenie, s膮 powody pojawienia si臋 tej reakcji oraz konsekwencje, kt贸re mog膮 si臋 wi膮za膰 z przedsi臋branym dzia艂aniem.
Odpowied藕 na z艂o
Nie musimy powo艂ywa膰 si臋 na rozbudowane dyskusje o teodycei, aby zauwa偶y膰, 偶e 偶yjemy w 艣wiecie, w kt贸rym zupe艂nie zwyczajnie obecne jest z艂o. Teologowie b臋d膮 m贸wi膰 o ska偶eniu, kt贸re jest skutkiem grzechu pierwszych rodzic贸w. Mi wystarczy prosta konstatacja faktu: ludzie maj膮 to do siebie, 偶e wyrz膮dzaj膮 sobie stale krzywd臋 i zadaj膮 cierpienie. B膮d藕 to celowo, kieruj膮c si臋 dyrektyw膮 egoizmu i przedk艂adaj膮c w艂asny interes nad interes bli藕nich, b膮d藕 te偶 przypadkowo, nawet wtedy, kiedy chc膮 go unikn膮膰. Mo偶emy obserwowa膰 z艂o w skali globalnej, maj膮c do czynienia z bezrobociem, g艂odem, wojn膮 czy wyzyskiem s艂abszych przez tych, kt贸rzy sprawuj膮 nad nimi w艂adz臋 polityczn膮 lub ekonomiczn膮. Ale wystarczy zej艣膰 poziom ni偶ej i zobaczy膰 z艂o blisko siebie: dostrzec je w m臋偶u bij膮cym 偶on臋; w na艂ogowcu, kt贸ry tak bardzo zanurzy艂 si臋 w swym cierpieniu, 偶e nie zauwa偶y艂, 偶e powoduje tak偶e cierpienie innych; w osobie chorej na depresj臋, kt贸ra uciekaj膮c si臋 do autoagresji, my艣li, 偶e skoro to jej problem, to nie dotyczy on nikogo innego. 呕eby zobaczy膰 z艂o, nie potrzebujemy wyrafinowanych, metafizycznych konstrukcji, bo dzieje si臋 ono zaraz obok nas, cho膰 zdarza si臋, 偶e umiej臋tnie go nie dostrzegamy.
Ka偶dy z wymienionych wy偶ej przypadk贸w wyzwala w nas reakcj臋 emocjonaln膮. Gniew pojawia si臋 w艂a艣nie wtedy, poniewa偶 jego podstawow膮 funkcj膮 jest udzielenie odpowiedzi na z艂o trudne do przezwyci臋偶enia. Mo偶emy na nie rozmaicie zareagowa膰. Z jednej strony mo偶emy z艂u ulec, biernie przyj膮膰 je za dane, za sta艂y i nieusuwalny element naszego 艣wiata. Wystarczy strywializowa膰 z艂o i potraktowa膰 je jako co艣 banalnego, troch臋 jak z kurzem na meblach, kt贸re d艂ugo nie by艂y sprz膮tane. Brud do pewnego momentu mo偶e nas nawet nie dra偶ni膰, ale po przekroczeniu pewnej masy krytycznej zacznie budzi膰 w nas obrzydzenie.
Nadal w mocy pozostaj膮 pytania o to, co zrobi膰 w sytuacji, w kt贸rej nie jestem w stanie pokona膰 ca艂ego z艂a. Po co wtedy zajmowa膰 si臋 cho膰by jednym jego przejawem? Je艣li z艂o to co艣, co ludzie czyni膮 ludziom, to niezale偶nie od tego, jak wiele dobra sam wnios臋, stale musz臋 bra膰 poprawk臋 na to, 偶e inne osoby nie b臋d膮 post臋powa艂y zgodnie z tym samym standardem etycznym, kt贸ry ja staram si臋 wciela膰 w 偶ycie. Wtedy, cz臋sto nie艣wiadomie, zaczynamy przechodzi膰 do postawy aktywnej, kt贸ra zwi臋ksza wp艂yw z艂a w 艣wiecie. Je艣li jestem na艂ogowym alkoholikiem i czysto teoretycznie przyjmuj臋 na siebie ca艂y krzy偶 mojego cierpienia, to wbrew najlepszym intencjom mog臋 zapomnie膰 o moich bliskich, kt贸rych b贸l uderza rykoszetem. Si艂膮 rzeczy zwi臋kszam ilo艣膰 z艂a, cho膰 bardzo staram si臋 go unikn膮膰.
Dzieje si臋 tak wtedy, gdy traktuj臋 gniew jako punkt docelowy. Je艣li pozostaj臋 na poziomie samego uczucia, mo偶e ono swobodnie przerodzi膰 si臋 w inne, ju偶 niepo偶膮dane. Mog臋 kogo艣 kocha膰, ale je艣li moja mi艂o艣膰 nie znajdzie 偶adnej formy zaspokojenia, to z 艂atwo艣ci膮 mo偶e przeistoczy膰 si臋 w zawi艣膰 czy zazdro艣膰. Dlatego te偶 gniew niesie ze sob膮 okre艣lone ryzyko.
 
ilustr.: Kasia Majchrowska

ilustr.: Kasia Majchrowska


Ryzyko gniewu
Podstawowym zagro偶eniem zwi膮zanym z gniewem jest nieumiarkowanie. Gniew musi mie膰 sw贸j koniec w momencie, w kt贸rym udaje mi si臋 upora膰 z problemem, kt贸ry go wywo艂a艂. Nie mo偶e by膰 stale towarzysz膮cym cz艂owiekowi nastawieniem, a jedynie pocz膮tkow膮 reakcj膮. W przeciwnym razie, zapami臋tuj膮c si臋 w gniewie, zast臋pujemy zdrow膮 reakcj臋 nienawi艣ci膮. Ojciec Jacek Salij pisze o tym w nast臋puj膮cy spos贸b: 鈥濼eoretycznie sprawa przedstawia si臋 prosto: pierwszym celem, przeciwko kt贸remu powinien kierowa膰 si臋 nasz gniew, jest z艂o, nigdy 鈥 偶ywy cz艂owiek, cho膰by najg艂臋biej zdemoralizowany. Bywa, 偶e cz艂owieka czyni膮cego z艂o trzeba ukara膰, ale nigdy nie wolno mu wymierza膰 kary w taki spos贸b, 偶e utrudnia mu si臋 lub nawet uniemo偶liwia przemian臋 ku lepszemu. W praktyce ci膮gle grozi nam niebezpiecze艅stwo, 偶e reakcja przeciwko z艂u wyrodzi si臋 w nienawi艣膰 do z艂oczy艅cy i trzeba nieustannego czuwania, aby do tego nie dopu艣ci膰鈥.
Cho膰 sprzeciwiamy si臋 z艂u, musimy przyjmowa膰 t臋 g艂臋boko nieintuicyjn膮 prawd臋, 偶e przyczyn膮 naszego uczucia s膮 czyny cz艂owieka, a nie sam cz艂owiek. Nawet w wypadku najgorszego z艂oczy艅cy czy krzywdziciela, nie mog臋 skoncentrowa膰 si臋 na jego osobie, bo wtedy d膮偶膮c do przezwyci臋偶enia z艂a, tak naprawd臋 musia艂bym pragn膮膰 krzywdy, b膮d藕 co b膮d藕, bli藕niego.
Dlatego, je艣li w og贸le do艣wiadczam uczucia gniewu jako odpowiedzi na z艂o, kt贸re obserwuj臋, b膮d藕 sam czyni臋, wtedy kluczowym zabiegiem jest skanalizowanie moich emocji tak, aby nie uleg艂y z艂u, przechodz膮c w smutek czy nienawi艣膰. Powinienem wyzwoli膰 sw贸j gniew i uderzy膰 w to, w czym dostrzegam z艂o, pami臋taj膮c o kontroli zwi膮zanej z umiarkowaniem. I w艂a艣nie ten op贸r wobec widzianego cierpienia stanowi istot臋 gniewu. Wskazanie na nienawi艣膰 jako na mo偶liwy skutek gniewu u艣wiadamia nam, 偶e to uczucie nie mo偶e by膰 puste; nie mog臋 koncentrowa膰 si臋 jedynie na jego obecno艣ci. Nie mog臋 偶y膰 samym gniewem: on musi ulec nakierowaniu na jaki艣 okre艣lony cel, na przyk艂ad na obron臋 pewnych warto艣ci, takich jak sprawiedliwo艣膰 tam, gdzie jest naruszana, czy na dobro drugiego cz艂owieka.
By膰 wra偶liwym na krzywd臋
艢wi臋ty Tomasz twierdzi, 偶e gniewowi nie przeciwstawia si臋 偶adne uczucie. Czy na pewno? Je艣li przyjmiemy zaproponowane wy偶ej podej艣cie, w kt贸rym gniew rozumiany jest jako reakcja na z艂o, to prawdopodobnie najlepszym kandydatem do zbudowania wobec niego kontrastu b臋dzie oboj臋tno艣膰. Je艣li oburza nas dostrzegana krzywda i aktywnie wyst臋pujemy przeciwko z艂u, to impulsywna reakcja, jak膮 jest gniew, b臋dzie najlepszym znamieniem niezoboj臋tnienia na to, co dzieje si臋 na zewn膮trz. Ten, kto unosi si臋 gniewem, sprzeciwia si臋 zastanej sytuacji, okazuje si臋 cz艂owiekiem wra偶liwym na krzywd臋.
Przeciwstawienie gniewu oboj臋tno艣ci ukazuje jego pedagogiczn膮 funkcj臋, o kt贸rej pisa艂 w 鈥濪rodze鈥 艣wi臋ty Josemar铆a Escriv谩 de Balaguer: 鈥炁歝ierasz si臋 nieraz z r贸偶nymi lud藕mi, z ich charakterami鈥 Nie mo偶e by膰 inaczej 鈥 nie jeste艣 przecie偶 z艂ot膮 monet膮, kt贸ra podoba si臋 ka偶demu. A zreszt膮, jak bez tych star膰 w obcowaniu z bli藕nimi pozby艂by艣 si臋 ostrych kant贸w, nier贸wno艣ci i szorstko艣ci 鈥 niedoskona艂o艣ci i brak贸w 鈥 twojego charakteru, 偶eby osi膮gn膮膰 regularny, oszlifowany i g艂adki, cho膰 zdecydowany kszta艂t mi艂o艣ci, doskona艂o艣ci? Gdyby tw贸j charakter i charakter otaczaj膮cych ci臋 os贸b by艂 mi臋kki i md艂y jak beza, nie m贸g艂by艣 si臋 u艣wi臋ci膰鈥.
Gniew okazuje si臋 znamieniem twardego, silnego charakteru. Je艣li jestem zdolny do gniewu, to znaczy, 偶e co艣 odczuwam 鈥 nie poddaj臋 si臋 偶yciu takiemu, jakie mnie spotyka, ale staram si臋 kszta艂towa膰 艣wiat lub przynajmniej reagowa膰 na to, co mi w nim przeszkadza. Gniew ma za zadanie wykuwa膰, czy raczej 鈥瀞zlifowa膰鈥, dusz臋 chrze艣cijanina tak jak jubiler, kt贸ry 艣ciera delikatn膮 materi臋 diamentu, by przekszta艂ci膰 go w brylant.
Wierni, ale mierni
W podobnym tonie wypowiada艂 si臋 Mounier w 鈥濻potkaniu z chrze艣cija艅stwem鈥. W ksi膮偶ce tej dopatrywa艂 si臋 kryzysu dwudziestowiecznego chrze艣cija艅stwa w艂a艣nie w ho艂ubieniu postawy sztucznego spokoju, kt贸ra niczym nie r贸偶ni si臋 od apatii. Z pewn膮 艣mia艂o艣ci膮 mo偶emy stwierdzi膰, 偶e katolicyzm na pocz膮tku XX wieku znajdowa艂 si臋 w kryzysie podobnym do obecnego. Nie warto popada膰 w ton narzekania co poniekt贸rych konserwatywnych apologet贸w, kt贸rzy z pasj膮 艣ledz膮 post臋py tak zwanej 鈥瀙e艂zaj膮cej ateizacji鈥. Niemniej jednak pewien kryzys warto艣ci niew膮tpliwie daje si臋 zauwa偶y膰: czy to w malej膮cym odsetku os贸b przywi膮zanych do wiary, czy te偶 w艣r贸d samych wierz膮cych, kt贸rzy nie potrafi膮 wyra偶a膰 swych przekona艅 przy u偶yciu wsp贸艂czesnych kategorii, poniewa偶 obawiaj膮 si臋 艣wieckiego idiomu. Pewne r贸偶nice mi臋dzy nami a katolikami opisywanymi przez Mouniera oczywi艣cie zachodz膮: kryzys prze艂omu wiek贸w by艂 w du偶ej mierze spowodowany wychowaniem katolik贸w do 偶ycia w modelu bur偶uazyjnym; dzi艣 co najwy偶ej mo偶emy dopatrywa膰 si臋 nowej bur偶uazji w wy偶szej klasie 艣redniej b膮d藕 w 鈥瀗owych mieszczanach鈥. Niekt贸re podobie艅stwa s膮 jednak do艣膰 艂atwe do zauwa偶enia.
Na prze艂omie wiek贸w realizowany przez katolik贸w model kieruj膮cego si臋 nami臋tno艣ci膮 zdobywcy przestawa艂 by膰 atrakcyjny. Wypiera艂a go figura drobnomieszcza艅skiego handlarza dbaj膮cego o 偶yciow膮 stabilno艣膰 i sta艂o艣膰 zysku. Kult cnotliwego, 偶ycia, stosuj膮cego utarty i zachowawczy kodeks moralny, dla kt贸rego podstawow膮 dyrektyw膮 by艂 przerysowany ascetyzm, skutkowa艂 鈥瀙rodukcj膮鈥 byle jakiej m艂odzie偶y: kobiet i m臋偶czyzn, kt贸rzy nie byli zdolni do odczuwania pasji. Oddalali si臋 przez to od naturalnego 艣rodowiska chrze艣cijanina, kt贸re dzi艣 mogliby艣my okre艣li膰 mianem 鈥瀢ykluczonych鈥. Modelowi katolicy nie musieli podejmowa膰 ryzyka w swoim 偶yciu, bo byli wychowywani do postawy wiernej, ale miernej. Zneutralizowani w ten spos贸b, nie musieli si臋 gniewa膰, bo nauczono ich sztucznie rozumianej pokory.
Podobnie jest z nami, pokoleniem ludzi wychowanych w relatywnym dobrobycie lat 90. O ile nie do艣wiadczamy g艂臋bokiego kryzysu egzystencjalnego b膮d藕 materialnego, o tyle mo偶emy funkcjonowa膰 w do艣膰 uporz膮dkowanym i stowaryzowanym 艣wiecie, w kt贸rym warto艣ci utrzyma艂y si臋 wy艂膮cznie na poziomie handlarskim. Przestali艣my si臋 kocha膰, zacz臋li艣my dokonywa膰 wymiany d贸br. Byle tylko zachowa膰 wzgl臋dne bezpiecze艅stwo i komfort, nie poddawa膰 si臋 nami臋tno艣ci, unika膰 ods艂oni臋cia si臋 przed drugim cz艂owiekiem, nie podejmowa膰 wyzwa艅. Boimy si臋 innych, boimy si臋 naszych pasji i gniewu. Wreszcie, je艣li jeste艣my wierz膮cy, to tak bardzo obawiamy si臋 pope艂nienia grzechu, 偶e nie potrafimy doceni膰 si艂y mi艂osierdzia. Katolicy obracaj膮 si臋 w swoich 艣rodowiskach, niewierz膮cy w swoich. Brakuje punkt贸w przeci臋cia i konfrontacji, w kt贸rych mieliby艣my mo偶liwo艣膰 otworzenia si臋 na drugiego. To nie sekularyzm zagra偶a naszemu pokoleniu, to kultura zoboj臋tnienia na drugiego cz艂owieka, kt贸ry z podmiotu przeradza si臋 w przedmiot: czy to dlatego, 偶e przyjmujemy prymat w艂asnej podmiotowo艣ci nad szacunkiem dla podmiotowo艣ci bli藕niego, czy te偶 dlatego, 偶e po prostu inni ludzie i ich los przesta艂y nas interesowa膰.
ilustr.: Kasia Majchrowska

ilustr.: Kasia Majchrowska


Kryzys wydr膮偶onych ludzi
A przecie偶 to g艂臋boko niechrze艣cija艅ska droga. Niemo偶liwo艣膰 podj臋cia ryzyka, tak偶e tego ostatecznego, kt贸re wi膮偶e si臋 z gotowo艣ci膮 do z艂o偶enia ofiary z w艂asnego 偶ycia, musi skutkowa膰 niedojrza艂o艣ci膮 jednostki, kt贸ra popada w stan apatii. Chrystus na krzy偶u by艂 w艂a艣nie dlatego najbardziej 偶ywy, 偶e wskaza艂 zadanie, kt贸re przed nami stoi 鈥 po艣wi臋cenie si臋 dla innych a偶 po kres. Tymczasem my sami przestajemy koncentrowa膰 si臋 na ludziach, kt贸rzy nas potrzebuj膮, bronimy w膮sko rozumianego interesu w艂asnego czy prawa do samostanowienia. Omijamy wzrokiem zdarzenia w 艣wiecie, kt贸re wymagaj膮 reakcji, a wycofuj膮c si臋 ze 艣wiata, przestajemy by膰 Bo偶ym zaczynem. Taka postawa musi poskutkowa膰 tch贸rzostwem i wsobnym reakcjonizmem. Nie tworzymy nowej warto艣ci dodanej, ale biernie powtarzamy to, co ju偶 znamy. Wtedy 艂atwo nam przychodzi przyjmowanie obecno艣ci z艂a w 艣wiecie jako czego艣 naturalnego. Wszak jest to rzeczywisto艣膰 ska偶ona, kt贸ra nosi w sobie struktury grzechu. Tak bardzo przera偶aj膮ce, 偶e nie spos贸b obok nich budowa膰 struktur dobra.
Gdy my艣l臋 o tej postawie, kt贸r膮 reprezentuj膮 zar贸wno katolicy, jak i niekatolicy mojego pokolenia, kt贸r膮 reprezentuj臋 ja sam, to przed oczyma staje mi jeszcze jeden obrazek, kt贸ry przywo艂uje Eliot w 鈥濲a艂owej ziemi鈥. Ja艂ow膮 ziemi臋 zamieszkuj膮 wydr膮偶eni ludzie, 鈥瀗ieufni i niemi鈥, kt贸rzy szukaj膮 nadziei, ale pozostaj膮 na ni膮 niewidomi. S膮 nieobecnymi obywatelami kr贸lestwa 艣mierci, w kt贸rym zabrak艂o ducha. To ludzie bez gniewu, kt贸rzy zaakceptowali 艣wiat, jakim jest 鈥 wraz z ca艂膮 absurdalno艣ci膮 rzeczywisto艣ci, kt贸ra ich otacza. To prawda, absurd jest czym艣, co blisko nam towarzyszy; ale je艣li nie potrafimy stawi膰 mu czo艂a 鈥 stajemy si臋 pustymi w 艣rodku obywatelami ja艂owej ziemi.
Dlatego, Bo偶e, b艂ogos艂aw m贸j gniew, niech nie ustaje i niech nie zachodzi nad nim s艂o艅ce, abym potrafi艂 ten 艣wiat i samego siebie czyni膰 lepszym, przezwyci臋偶aj膮c z艂o, kt贸re w sobie i w nim widz臋. Bo dop贸ki czuj臋 gniew, dop贸ty wiem, 偶e jestem na tym 艣wiecie w艂a艣nie po to, by robi膰 z niego miejsce do 偶ycia.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste艣my magazynem i 艣rodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo艣ci spo艂ecznej, biedzie, o wsp贸艂czesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo艂ecze艅stwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania 鈥 mo偶esz nam w tym pom贸c!
Ko艣ci贸艂 i lewica si臋 wykluczaj膮?
Nie 鈥 w Kontakcie 艂膮czymy lewicow膮 wra偶liwo艣膰 z katolick膮 nauk膮 spo艂eczn膮.

I u偶ywamy plik贸w cookies. Dowiedz si臋 wi臋cej: Polityka prywatno艣ci. zamknij