Internetowy magazyn katolewicy spo艂ecznej. Piszemy o 艣wiecie, czerpi膮c inspiracje z nauki spo艂ecznej Ko艣cio艂a

Sadura, Murawska: Poluzowa膰 definicj臋 kultury

Pracownicy instytucji kultury zdaj膮 sobie spraw臋 z r贸偶nic klasowych, nawet je艣li nie umiej膮 ich w ten spos贸b nazwa膰. Nie przeszkadza im to jednak w lansowaniu swojej wizji kultury. Ta sama dyrektorka organizowa艂a g艂贸wnie wieczorki jazzowe, na kt贸re przychodzi艂o niewiele os贸b, bo wi臋kszo艣膰 mieszka艅c贸w stanowili pracownicy kopalni.

Zdj臋cia przedstawiaj膮 spotkania we wsiach Ba偶yny i Wola Lipecka aran偶owane przez uczestnik贸w projektu. Archiwum Fundacji Pole Dialogu.


Z Katarzyn膮 Murawsk膮 i Przemys艂awem Sadur膮 o projekcie聽鈥瀂 klas膮 o kulturze鈥 rozmawia Maciek Onyszkiewicz.
MACIEK ONYSZKIEWICZ: W ramach projektu 鈥瀂 klas膮 o kulturze鈥 razem z pracownikami Miejskiego Domu Kultury w Ornecie pr贸bowali艣cie wypracowa膰 taki spos贸b dzia艂ania, kt贸ry lepiej odpowiada艂by na potrzeby niejednolitej spo艂eczno艣ci lokalnej.
PRZEMYS艁AW SADURA: To uderzaj膮ce, 偶e w gminie takiej jak Orneta, kt贸ra jest bardzo zr贸偶nicowana pod wzgl臋dem klasowym, funkcjonuj膮 instytucje kultury, kt贸re w艂a艣ciwie ca艂膮 ofert臋 adresuj膮 do odbiorc贸w z klasy 艣redniej. Podobnie jest w ca艂ym kraju. Domy kultury, czyli instytucje, w kt贸rych mog艂oby toczy膰 si臋 偶ycie spo艂eczne, wci膮偶 lansuj膮 charakterystyczn膮 dla jednej klasy wizj臋 tego, czym jest kultura. W ten spos贸b przestaj膮 by膰 miejscem, gdzie ka偶dy mo偶e czu膰 si臋 u siebie. Z tej refleksji zrodzi艂a si臋 nasza interwencja w Ornecie.
W waszym projekcie odwo艂ujecie si臋 do poj臋cia klasy spo艂ecznej, kt贸re dla wielu os贸b jest ju偶 przestarza艂e i nieadekwatne do rzeczywisto艣ci. Potoczne rozumienie zr贸偶nicowania klasowego ogranicza si臋 przewa偶nie do jednowymiarowego podzia艂u na biednych i bogatych. Czy opisywanie 艣wiata w tych kategoriach jest jeszcze u偶yteczne?
PS: W Polsce teoria klas zosta艂a porzucona z powod贸w ideologicznych. W PRL ten j臋zyk by艂 nadu偶ywany i zosta艂 strywializowany. Dlatego po 1989 roku odci臋to si臋 od niego. Razem z Polsk膮 Ludow膮 po偶egnano klasy spo艂eczne. Zatryumfowa艂 indywidualizm i pluralizm styl贸w 偶ycia. W konsumpcyjnym spo艂ecze艅stwie ka偶dy mia艂 znale藕膰 co艣 dla siebie. Kiedy jednak zacz臋li艣my to systematycznie bada膰, okaza艂o si臋, 偶e to nie jest takie proste. Rzekomo indywidualny styl 偶ycia zale偶y tak naprawd臋 od pozycji zajmowanej w strukturze spo艂ecznej.
My odwo艂ujemy si臋 do teorii Pierre鈥檃 Bourdieu. Ten spos贸b my艣lenia o klasach spo艂ecznych rzeczywi艣cie wychodzi od zr贸偶nicowania ekonomicznego, ale nie zatrzymuje si臋 na tym poziomie. O przynale偶no艣ci do klasy spo艂ecznej decyduje suma posiadanych kapita艂贸w. Nie chodzi jednak wy艂膮cznie o kapita艂 ekonomiczny, czyli o to, ile kto艣 ma pieni臋dzy. R贸wnie wa偶ny jest kapita艂 spo艂eczny i kulturowy. Ten pierwszy to kontakty towarzyskie i znajomo艣ci. Ten drugi to spos贸b uczestnictwa w kulturze. Dla Bourdieu kultura nie ogranicza si臋 jednak do rozrywki i sposobu sp臋dzania wolnego czasu. To r贸wnie偶 poziom wykszta艂cenia i wiedza o tym, jak jest skonstruowany 艣wiat. Wszystkie te kapita艂y to zasoby, kt贸re decyduj膮 o tym, jak膮 pozycj臋 si臋 zajmuje i jaki w zwi膮zku z tym prowadzi si臋 styl 偶ycia.

Na jakie klasy spo艂eczne dzieli si臋 spo艂ecze艅stwo wed艂ug tej koncepcji?
PS: Bourdieu m贸wi艂 o trzech klasach: ludowej, 艣redniej i wy偶szej. Do klasy ludowej nale偶膮 przede wszystkim osoby pracuj膮ce fizycznie. Chodzi艂o o robotnik贸w i rolnik贸w, ale trzeba wzi膮膰 poprawk臋 na to, 偶e to teoria sprzed kilkudziesi臋ciu lat, wi臋c opisuje inny 艣wiat ni偶 ten, w kt贸rym 偶yjemy. Dzi艣 wi臋cej ludzi pracuje w us艂ugach, ale wiele z nich tak naprawd臋 wykonuje prac臋 fizyczn膮, jak osoby pracuj膮ce w supermarkecie. Chodzi o stanowiska, kt贸re nie wymagaj膮 specjalnych kwalifikacji, przez co s膮 nisko op艂acane i niestabilne. Wi臋kszo艣膰 z tych os贸b ma podstawowe, zawodowe lub, w przypadku m艂odych ludzi, 艣rednie og贸lne wykszta艂cenie.
A pozosta艂e klasy?
PS: Klasa wy偶sza to elity. Z jednej strony elita finansowa 鈥 kierownictwo du偶ych firm lub instytucji. Z drugiej strony s膮 to osoby mniej zamo偶ne, za to mocno wyposa偶one w kapita艂 kulturowy. Chodzi o profesor贸w, artyst贸w, ale te偶 reprezentant贸w wolnych zawod贸w, jak prawnicy, dziennikarze, lekarze. W przypadku tych mniej zamo偶nych os贸b mo偶na m贸wi膰 o zdominowanym segmencie klasy wy偶szej, poniewa偶 regu艂y gry narzuca elita finansowa. Jednak ze wzgl臋du na presti偶 wykonywanego zawodu, kontakty czy kompetencje kulturowe bli偶ej im do elity finansowej ni偶 do klasy 艣redniej.
Klasa 艣rednia to ci, kt贸rzy znajduj膮 si臋 pomi臋dzy klas膮 ludow膮 a wy偶sz膮. To oczywi艣cie bardzo zr贸偶nicowana grupa. Mo偶na do niej zaliczy膰 pracownik贸w umys艂owych zatrudnionych w r贸偶nych instytucjach: urz臋dnik贸w, nauczycieli, piel臋gniarki, pracownik贸w korporacji. R贸wnie偶 mali i 艣redni przedsi臋biorcy to tradycyjna cz臋艣膰 klasy 艣redniej.

Zacz臋li艣my od tego, 偶e instytucje kultury lansuj膮 wizj臋 鈥瀓edynej s艂usznej鈥 kultury, nie uwzgl臋dniaj膮c specyficznych potrzeb mieszka艅c贸w. Czym r贸偶ni si臋 spos贸b uczestnictwa w kulturze r贸偶nych klas spo艂ecznych?
KATARZYNA MURAWSKA: Przedstawicieli klasy wy偶szej cechuje swoboda, indywidualizm i dystans. W zwi膮zku z du偶ymi zasobami kapita艂贸w nie s膮 ograniczeni barierami geograficznymi czy finansowymi. Klasa 艣rednia nastawiona jest na rozw贸j i samorealizacj臋. Wybiera to, co pozwala podnie艣膰 kwalifikacje, zdoby膰 wiedz臋 lub 鈥瀢yrazi膰 siebie鈥. Natomiast klasa ludowa wybiera to, co praktyczne i konieczne. Mo偶na to zobaczy膰 na przyk艂adzie. Zar贸wno osoby z klasy 艣redniej, jak i ludowej szyj膮. Dla klasy 艣redniej jest to wyraz kreatywno艣ci i ekspresji, ma s艂u偶y膰 stworzeniu czego艣 nowego. Klasa ludowa szyje dlatego, 偶e trzeba za艂ata膰 dziecku sweter czy przerobi膰 ubranie po starszym rodze艅stwie.
Dla klasy ludowej bardzo wa偶ny wymiar ma te偶 wsp贸lnota. Wydarzenie kulturalne to przede wszystkim okazja do wsp贸lnego sp臋dzania czasu. To mocno wybrzmia艂o we wcze艣niejszych badaniach i potwierdzi艂o si臋 podczas naszych dzia艂a艅 w Ornecie.

PS: Co ciekawe pracownicy instytucji kultury zdaj膮 sobie spraw臋 z tych r贸偶nic. Podczas przeprowadzonych wcze艣niej bada艅 dyrektorka jednego z dom贸w kultury opowiedzia艂a nam, 偶e do jej plac贸wki przychodz膮 dwa typy publiczno艣ci: koncertowa i kabaretowa. Te dwie publiczno艣ci r贸偶ni膮 si臋 od siebie tak bardzo, 偶e spojrzenie na widowni臋 wystarczy, 偶eby przewidzie膰, co si臋 wydarzy na scenie. Publiczno艣膰 koncertowa przychodzi indywidualnie, na 艣wiadomie wybrane wydarzenie kulturalne, by w skupieniu wzi膮膰 w nim udzia艂. Jest ubrana stosownie do okazji i stawia si臋 przed czasem. Publiczno艣膰 kabaretowa jest ubrana na sportowo. Przychodzi w grupach, cz臋sto sp贸藕niona. Wyci膮ga na sali swoje jedzenie i je oraz rozmawia w trakcie wydarzenia. To oczywi艣cie bardzo warto艣ciuj膮ca opowie艣膰, ale pokazuje, 偶e pracownicy instytucji kultury zdaj膮 sobie spraw臋 z r贸偶nic klasowych, nawet je艣li nie umiej膮 ich w ten spos贸b nazwa膰. Nie przeszkadza im to jednak w lansowaniu swojej wizji kultury. Ta sama dyrektorka organizowa艂a g艂贸wnie wieczorki jazzowe, na kt贸re przychodzi艂o niewiele os贸b, bo wi臋kszo艣膰 mieszka艅c贸w stanowili pracownicy kopalni.
Jak wygl膮da spo艂eczno艣膰 Ornety?
KM: Spotykali艣my tam przede wszystkim klas臋 ludow膮 i 艣redni膮, a znacznie ci臋偶ej by艂o znale藕膰 kogo艣 z klasy wy偶szej. Zreszt膮 klasa wy偶sza nie korzysta raczej z dom贸w kultury, tylko wybiera instytucje bardziej presti偶owe, jak teatr czy opera. W Ornecie zr贸偶nicowanie klasowe jest widoczne geograficznie. We wsiach wok贸艂 miasta dominuje klasa ludowa. S膮 to przede wszystkim dawni pracownicy PGR-贸w, rolnicy, ale te偶 osoby doje偶d偶aj膮ce do pracy w Ornecie lub Olsztynie. W samym mie艣cie klasa ludowa jest rozproszona, dlatego rozmawiali艣my tam przede wszystkim z przedstawicielami klasy 艣redniej.
PS: Brak klasy ludowej w samym mie艣cie to efekt deindustrializacji. W wi臋kszo艣ci byli to pracownicy lokalnych zak艂ad贸w przemys艂owych. W latach 90. wi臋kszo艣膰 fabryk upad艂a lub zredukowa艂a zatrudnienie, wi臋c robotnicy zostali bez pracy. Po jakim艣 czasie wielu z nich wyjecha艂o do wi臋kszych o艣rodk贸w lub za granic臋. Pozostali wypadli z gry i cz臋艣膰 z nich do dzi艣 jest beneficjentami pomocy spo艂ecznej. Zosta艂a jeszcze grupa pracownik贸w fizycznych zatrudnionych w instytucjach publicznych, czyli na przyk艂ad sprz膮taczki czy kierowcy, oraz pracownicy us艂ug, czyli na przyk艂ad kasjerki w supermarketach. To jest jednak grupa s艂abo zorganizowana, wi臋c nie jest tak wyra藕nym elementem struktury spo艂ecznej jak kiedy艣 robotnicy.

Jak zacz臋艂a si臋 wasza wsp贸艂praca z MDK w Ornecie?
KM: Podczas bada艅 dotycz膮cych klasowego zr贸偶nicowania uczestnictwa w kulturze w wojew贸dztwie warmi艅sko-mazurskim poznali艣my dyrektork臋 MDK-u, Ani臋 艁ebek. W tym czasie instytucja pod jej kierownictwem bardzo si臋 zmienia艂a, otwiera艂a si臋 na nowych uczestnik贸w, wychodzi艂a ze swoimi dzia艂aniami poza sam budynek. Naszym marzeniem by艂o nie poprzesta膰 tylko na opisie rzeczywisto艣ci, ale zacz膮膰 j膮 zmienia膰. Ania chcia艂a wykorzysta膰 wiedz臋 socjologiczn膮 w reformowaniu instytucji. Szybko si臋 dogadali艣my. Nasze dzia艂ania podzielili艣my na kilka etap贸w. Najpierw przez kilka miesi臋cy poznawali艣my si臋 z pracownikami domu kultury. Chodzi艂o o to, 偶eby uwsp贸lni膰 perspektyw臋. Przeprowadzili艣my warsztaty na temat teorii klas. Czytali艣my fragmenty wywiad贸w, kt贸re przeprowadzili艣my podczas wcze艣niejszych bada艅. Cytaty dotyczy艂y postrzegania instytucji, udzia艂u w kulturze czy sp臋dzania wolnego czasu. Pracownicy intuicyjnie przyporz膮dkowywali fragmenty do konkretnej klasy spo艂ecznej. Zrobili艣my te偶 eksperyment my艣lowy polegaj膮cy na tym, by zaprojektowa膰 program takiego domu kultury, kt贸ry by艂by skierowany wy艂膮cznie do klasy ludowej, 艣redniej i wy偶szej. Dzi臋ki temu mogli艣my lepiej wyobrazi膰 sobie, jakie warto艣ci i potrzeby s膮 charakterystyczne dla ka偶dej z klas.
Czy poj臋cie klasy spo艂ecznej nie spotka艂o si臋 z jakim艣 oporem ze strony pracownik贸w MDK-u?
KM: U偶ywanie samego terminu by艂o na pocz膮tku trudne, ale szybko okaza艂o si臋, 偶e teoria klas dobrze opisuje ich do艣wiadczenie. Dorzucali w艂asne historie i przyk艂ady zaczerpni臋te z pracy w domu kultury.
Po tych kilku miesi膮cach wyszli艣cie do mieszka艅c贸w.
KM: Tak, ale zale偶a艂o nam, 偶eby to nie by艂y typowe dzia艂ania organizowane przez ludzi z trzeciego sektora. Nie chcieli艣my zaprasza膰 mieszka艅c贸w na warsztat w domu kultury, podczas kt贸rego sformu艂owaliby艣my diagnoz臋. Do klasy 艣redniej mogli艣my 艂atwo dotrze膰 przez dom kultury, natomiast do klasy ludowej musieli艣my trafi膰 inaczej. Dlatego w艂膮czyli艣my si臋 w przygotowanie do偶ynek gminnych, podczas kt贸rych zapraszali艣my do dalszej wsp贸艂pracy.

Kto przychodzi na takie do偶ynki?
KM:聽Do偶ynki by艂y idealn膮 okazj膮, 偶eby opowiada膰 o naszym projekcie i zaprasza膰 do udzia艂u w kolejnych dzia艂aniach, poniewa偶 przychodz膮 tam nie tylko przedstawiciele klasy ludowej z miasta, ale te偶 przyje偶d偶aj膮 mieszka艅cy wsi. 呕eby nawi膮za膰 kontakt, nie mogli艣my jednak po prostu wyj艣膰 na scen臋 i przemawia膰, bo w ten spos贸b nikogo by艣my nie zach臋cili. Dlatego ja malowa艂am dzieciakom bu藕ki i jednocze艣nie stara艂am si臋 nawi膮za膰 kontakt z ich rodzicami. Z kolei Przemek nauczy艂 si臋 robi膰 zwierzaki z balon贸w. Przy okazji takich dzia艂a艅 animacyjnych zapraszali艣my rodzic贸w na ogniska, podczas kt贸rych chcieli艣my porozmawia膰 ju偶 konkretniej o programie domu kultury.
Ogniska?
KM:聽Chodzi艂o o to, 偶eby spotka膰 si臋 w sprzyjaj膮cych okoliczno艣ciach. Dom kultury nie jest ca艂kowicie oswojony przez klas臋 ludow膮, wi臋c ci臋偶ej by艂oby tam kogo艣 z nich zaprosi膰. Dlatego zorganizowali艣my trzy ogniska: jedno w mie艣cie i dwa w okolicznych wsiach. Jedna z nich jest dosy膰 bogata, jest tam 艣wietlica wiejska, filia biblioteki i szko艂a. Druga to popegeerowska wie艣, 15 kilometr贸w od Ornety, gdzie ko艅czy si臋 droga.
I co dzia艂o si臋 na tych ogniskach?
PS: Zale偶a艂o nam, 偶eby zwyczajnie porozmawia膰 o tym, czego ludzie oczekuj膮. Tylko porozmawia膰 w taki naturalny dla nich spos贸b. Bez flipchart贸w, kolorowych karteczek i tej ca艂ej otoczki. Pu艣cili艣my jakie艣 filmy o tym, jak mog膮 funkcjonowa膰 takie domy kultury, ale przede wszystkim usiedli艣my przy ognisku i gadali艣my.
KM: Obok co艣 si臋 ca艂y czas dzia艂o, biega艂y dzieci. By艂a te偶 grupka m臋偶czyzn, kt贸rzy woleli trzyma膰 si臋 z boku i nie podchodzi膰 do samego ogniska. Z nimi te偶 mo偶na by艂o porozmawia膰, tylko tak indywidualnie, przy papierosie.
Uda艂o si臋 wam w ten spos贸b czego艣 dowiedzie膰?
PS: W trakcie rozm贸w pojawia艂y si臋 postulaty, kt贸re mog膮 sprawia膰 wra偶enie bardzo ubogich. Kto艣 proponowa艂 na przyk艂ad jakie艣 warsztaty kulinarne, wsp贸lne gotowanie. Gotowanie jako efekt kilkumiesi臋cznego procesu partycypacyjnego? Jednak je艣li przefiltruje si臋 te pomys艂y przez teori臋 Bourdieu, uwzgl臋dni stosunek klasy ludowej do uczestnictwa w kulturze, zobaczy si臋 znacznie wi臋cej. Klasa ludowa nie odczuwa presji, 偶eby wydarzenie mia艂o wyj膮tkow膮 warto艣膰 poznawcz膮. Chodzi raczej o to, 偶eby sp臋dzi膰 czas ze znajomymi. Bardzo wa偶ny jest r贸wnie偶 praktycyzm, dlatego wsp贸lne gotowanie jest lepsze ni偶 na przyk艂ad zaj臋cia plastyczne. Dzieci ch臋tnie b臋d膮 lepi艂y ciasto zamiast plasteliny. Rozwin膮 podobne umiej臋tno艣ci manualne, a przy okazji b臋dzie mo偶na co艣 razem zje艣膰 i wypi膰. Mieszka艅cy z klasy ludowej oczekiwali r贸wnie偶 wi臋kszej liczby ognisk takich jak to, przy kt贸rym siedzieli艣my.
Chyba nie potrzeba domu kultury, 偶eby zorganizowa膰 ognisko?
PS: To nie takie proste. Egalitaryzm, kt贸ry r贸wnie偶 jest charakterystyczn膮 cech膮 klasy ludowej, przeciwdzia艂a temu, 偶eby kto艣 wyszed艂 przed szereg i zacz膮艂 organizowa膰 偶ycie spo艂eczno艣ci. Dlatego klasa ludowa funkcjonuje cz臋sto na niskim poziomie zaanga偶owania i energii. To nie znaczy jednak, 偶e to roszczeniowa grupa, kt贸ra oczekuje, 偶e co艣 si臋 dla nich zorganizuje, kiedy oni b臋d膮 siedzieli z za艂o偶onymi r臋kami. W艣r贸d pomys艂贸w pojawi艂a si臋 mi臋dzy innymi organizacja koncertu. Mieszka艅cy sami zacz臋li si臋 zastanawia膰, czy nie uda艂oby si臋 zaprosi膰 jakich艣 zespo艂贸w z Ornety, kt贸re zgodzi艂by si臋 zagra膰 za przygotowany dla nich pocz臋stunek i go艣cin臋. Oni doskonale wiedz膮, 偶e nikt nie da im pieni臋dzy, i musz膮 sobie jako艣 z tym radzi膰.
Podczas ognisk zebrali艣cie baz臋 pomys艂贸w. Jak by艂 nast臋pny etap?
KM: P贸藕niej zorganizowali艣my spotkania z mieszka艅cami ju偶 w domu kultury. Tym razem przychodzili raczej mieszka艅cy z klasy 艣redniej, ale postulaty, kt贸re pad艂y przy ognisku, by艂y przypominane przez pracownice 艣wietlic wiejskich, kt贸re by艂y obecne na wszystkich spotkaniach.
PS: 艢wietlice wiejskie to instytucje dzia艂aj膮ce w kilku wsiach w okolicach Ornety. W PRL toczy艂o si臋 w nich 偶ycie kulturalne wsi. Mo偶na by艂o przyj艣膰, przeczyta膰 gazet臋, napi膰 si臋 kawy, a wieczorem czego艣 mocniejszego. W latach 90. przesta艂y dzia艂a膰. Reaktywowano je ze 艣rodk贸w unijnych. Teraz odbywaj膮 si臋 tam g艂贸wnie zaj臋cia dla dzieci, ale 艣wietlice dysponuj膮 bardzo skromnym bud偶etem i s膮 czynne tylko kilka godzin dziennie. Pracownice 艣wietlic bardzo nam pomaga艂y w trakcie realizacji projektu.
Jaki by艂 ostateczny efekt waszej interwencji?
KM: Pierwotnie, obok wypracowania planu dzia艂a艅 MDK i programu wsp贸艂pracy z innymi instytucjami w mie艣cie, celem by艂o zorganizowanie wsp贸lnie z mieszka艅cami jednego, du偶ego wydarzenia kulturalnego. Zdecydowali艣my, 偶e to b臋dzie Dzie艅 Mieszka艅ca. Jednak podczas trwania projektu dosz艂o do redefinicji tego, jaki ma by膰 zakres interwencji. Dyrektorka domu kultury wpad艂a na pomys艂, 偶eby przy okazji zorganizowa膰 co艣 na kszta艂t bud偶etu partycypacyjnego i wsp贸lnie z mieszka艅cami zaplanowa膰 wydatki instytucji na kolejny rok.

I co zmieni艂o si臋 w programie domu kultury?
KM: Z programu wypad艂y niekt贸re wydarzenia typowe dla klasy 艣redniej 鈥撀犫瀦aduszki jazzowe鈥 i co艣, co nazywa si臋 鈥瀙rzestrzeni膮 sztuki鈥 鈥 i zosta艂y zast膮pione imprezami o bardziej wsp贸lnotowym charakterze.
Odb臋dzie si臋 druga edycja Dnia Mieszka艅ca, czyli ca艂odziennego festynu, podczas kt贸rego dziej膮 si臋 r贸偶ne rzeczy: koncerty, zaj臋cia dla dzieci, atrakcje zorganizowane przez senior贸w. Mieszka艅cy zdecydowali te偶 o organizacji wi臋kszej liczby ognisk, a tak偶e imprezy dla m艂odzie偶y, kt贸ra jest praktycznie nieobecna w domach kultury.
PS:聽Nie jest naszym celem zredukowa膰 ofert臋 domu kultury do festyn贸w i ognisk. Chodzi艂o o to, 偶eby pracownicy nauczyli si臋 my艣le膰 i opowiada膰 o planowanych wydarzeniach w taki spos贸b, 偶eby zach臋ci膰 do nich osoby z r贸偶nych klas spo艂ecznych. Chodzi艂o r贸wnie偶 o to, 偶eby dom kultury otworzy艂 si臋 na potrzeby i postulaty mieszka艅c贸w. Tymczasem na przyk艂ad 艣wietlice wiejskie, kt贸re z jednej strony s膮 cz臋艣ci膮 lokalnych wsp贸lnot, a z drugiej takimi satelitami domu kultury, s膮 ska偶one my艣leniem, 偶e kultura ma jakie艣 sztywne granice. W g艂owie pozosta艂 mi taki obraz z jednej z wsi w okolicy Ornety. Kilkuletnie dzieci ganiaj膮 z jakim艣 motocyklem przed jedn膮 ze 艣wietlic, a w tym czasie ta 艣wietlica stoi zupe艂nie pusta. Te dzieciaki z tym motocyklem mo偶na by do niej zaprosi膰, przygotowa膰 jakie艣 warsztaty na temat pracy z silnikiem. To wymaga zmiany w my艣leniu o kulturze, poluzowania jej definicji. To ju偶 si臋 dzieje w dyskursie na temat kultury w艣r贸d kulturoznawc贸w i animator贸w. Jednocze艣nie jednak wiele instytucji kultury jest skostnia艂e i trwa przy starej wizji.
Czy wasz projekt mo偶e co艣 trwale zmieni膰 w sytuacji mieszka艅c贸w Ornety?
PS: Chcieliby艣my, 偶eby nasza interwencja da艂a pocz膮tek zmianie spo艂ecznej. Jednak 偶eby tak by艂o, nie mo偶na zatrzyma膰 si臋 na poziomie kultury. Nawet je艣li zredefiniujemy poj臋cia i na poziomie instytucji kultury dopu艣cimy praktyki, kt贸re dzi艣 nie s膮 uznawane za wystarczaj膮co ambitne, nie doprowadzimy do trwa艂ych zmian. W Ornecie go艂ym okiem wida膰 niedob贸r infrastruktury. Brakuje na przyk艂ad transportu publicznego pomi臋dzy wsiami a miastem. To wp艂ywa na coraz wi臋ksze rozwarstwienie. Bez interwencji r贸wnie偶 na poziomie ekonomicznym i infrastrukturalnym nie da si臋 zasypa膰 pog艂臋biaj膮cej si臋 przepa艣ci pomi臋dzy klas膮 ludow膮 i 艣redni膮
***
Projekt 鈥淶 klas膮 o kulturze. Przekraczanie barier klasowych w partycypacji obywatelskiej鈥 by艂 realizowany w latach 2015-2016 przez zesp贸艂 Fundacji Pole Dialogu i Miejskiego Domu Kultury im. F. Chru艣ciela w Ornecie. Ten swoisty eksperyment spo艂eczny sprawdza艂 rol臋 instytucji kultury we w艂膮czaniu os贸b o r贸偶nym statusie spo艂eczno-ekonomicznym w 偶yciu obywatelskie i kulturalne. Projekt by艂 realizowany w ramach programu Obywatele dla Demokracji finansowanego z funduszy EOG.
Przemys艂aw Sadura聽鈥 socjolog. Naukowo interesuje si臋 mi臋dzy innymi systemem edukacyjnym, partycypacj膮 obywatelsk膮 i聽zr贸偶nicowaniem klasowym. Opr贸cz bada艅 zajmuje si臋 dzia艂aniami interwencyjnymi, prowadz膮c liczne projekty animuj膮ce zmian臋 spo艂eczn膮.聽Wsp贸艂za艂o偶yciel Fundacji 鈥濸ole Dialogu鈥.
Katarzyna Murawska聽鈥 absolwentka socjologii i polityki spo艂ecznej UW. Pracuje w Stowarzyszeniu GPAS jako streetworkerka oraz wsp贸艂pracuje z organizacjami trzeciego sektora przy badaniach i dzia艂aniach spo艂ecznych.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste艣my magazynem i 艣rodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo艣ci spo艂ecznej, biedzie, o wsp贸艂czesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo艂ecze艅stwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania 鈥 mo偶esz nam w tym pom贸c!
Wybieram sam/a
Ko艣ci贸艂 i lewica si臋 wykluczaj膮?
Nie 鈥 w Kontakcie 艂膮czymy lewicow膮 wra偶liwo艣膰 z katolick膮 nauk膮 spo艂eczn膮.

I u偶ywamy plik贸w cookies. Dowiedz si臋 wi臋cej: Polityka prywatno艣ci. zamknij