Wesprzyj nas!

magazyn lewicy katolickiej

Rozważania nad Pismem Świętym (V)

Wniosek pierwszy: myśleć powoli, ostrożnie – tak, jak podchodzi się w górę po piargach. Po drugie: co chwila rozglądać się, gdzie teraz jest Bóg, czy nie tracę Go z oczu. Po trzecie: często wołać do Niego: „hop, hop!“, żeby zachować kontakt.

Abraham zestarzał się i doszedł do podeszłego wieku, a Bóg mu we wszystkim błogosławił. I rzekł Abraham do swego sługi, który piastował w jego rodzinie godność zarządcy całej posiadłości: «Połóż mi twą rękę pod biodro, bo chcę, żebyś mi przysiągł na Pana, Boga nieba i ziemi, że nie weźmiesz dla mego syna Izaaka żony spośród kobiet Kanaanu, w którym mieszkam, ale że pójdziesz do mego rodzinnego kraju i wybierzesz żonę dla mego syna Izaaka». (Rdz 24, 1-4)
 
Księga Rodzaju 24, Abraham chce do końca być we wszystkim wiernym Panu, przed śmiercią wysyła więc sługę po żonę dla swego syna do kraju swego pochodzenia. Pan prowadzi sługę do Rebeki i jej rodziców i pozwala mu wypełnić zadanie. Opowieść staje się piękna, gdy zna się naturalną scenerię tej wyprawy. Jest przy tym w tej historii napięcie między ojczyzną, światem i wolą Bożą, która pobudza dynamikę wydarzeń. Uderza mnie dziś dramatyzm nie tylko samego Abrahama, ale i wszystkich innych, którzy są wplątani w jego historię – to wielka epopea o ogromnym ładunku religijnym, filozoficznym i psychologicznym. Dramat wyreżyserowany przez Boga.
 
 
Odtąd zaczął Jezus wskazywać swoim uczniom na to, że musi iść do Jerozolimy i wiele cierpieć od starszych i arcykapłanów, i uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie. A Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty: «Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie». Lecz On odwrócił się i rzekł do Piotra: «Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo myślisz nie na sposób Boży, lecz na ludzki».
(Ewangelia według świętego Mateusza 16, 21-23)
 
Piotr słyszy od Jezusa: jesteś mi zawadą, bo nie myślisz po Bożemu, tylko po ludzku. Opozycja między myślami czy drogami Bożymi i ludzkimi pojawia się i gdzie indziej w Ewangelii. Czy można nauczyć się myśleć po Bożemu? Bo jeśli nie, to może byłoby bezpieczniej nie myśleć za wiele (w tym kierunku szła praktycznie formacja tradycyjnego polskiego katolicyzmu przedsoborowego). „Nie razsużdat‘!“ – jak w Rosji mawiano. Ale człowiek chce myśleć i w tym widzi swoje człowieczeństwo od czasów Ewy. Myślenie „po Bożemu“ idzie mu jednak strasznie trudno, często ześlizguje się w myślenie „po ludzku“. Wniosek pierwszy: myśleć powoli, ostrożnie – tak, jak podchodzi się w górę po piargach. Po drugie: co chwila rozglądać się, gdzie teraz jest Bóg, czy nie tracę Go z oczu. Po trzecie: często wołać do Niego: „hop, hop!“, żeby zachować kontakt. Po czwarte: być psychicznie gotowym do powrotu do punktu wyjścia, jeśli On naprawdę zniknie z oczu – nie wstydzić się chwilowego cofnięcia i nie żałować czasu i wysiłku na ostrożniejsze powtórzenie poprzedniego manewru, albo na wybór innej drogi. Życie jest górą trudną i obfituje w miejsca zdradliwe, przekraczające moje siły. Nie mogę być jak mały kotek, któremu się wydaje, że jest wszechmocny i wspaniały jak tygrys.
 

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jesteśmy magazynem i środowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwości społecznej, biedzie, o współczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i społeczeństwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania – możesz nam w tym pomóc!
Kościół i lewica się wykluczają?
Nie – w Kontakcie łączymy lewicową wrażliwość z katolicką nauką społeczną.

I używamy plików cookies. Dowiedz się więcej: Polityka prywatności. zamknij ×