Wesprzyj nas!

magazyn lewicy katolickiej

Robiński: Zgubiłem się tam celowo

ÔÇ×Lokalno┼Ť─çÔÇŁ ka┼╝dy mo┼╝e rozumie─ç na sw├│j spos├│b, ale wsp├│┼écze┼Ťnie jej znaczenie jest cz─Östo zaw─Ö┼╝ane za spraw─ů m├│d i komercjalizacji. Lokalno┼Ť─ç jest wizerunkowo w cenie. ┼üadnie wychodzi na fotografii.
Robiński: Zgubiłem się tam celowo
ilustr.: Jan Gugulski

Z Adamem Robi┼äskim rozmawiaj─ů Jeremi Dziedziejko i Jan Stanis┼éawski

W ostatnim czasie podr├│┼╝owanie lokalne sta┼éo si─Ö bardzo popularne. Kontekst pandemii sprawi┼é jednak, ┼╝e nie jest ju┼╝ ono jedynie mod─ů, ale i brakiem alternatywy. Czy to mo┼╝liwe, ┼╝e mamy pewien ÔÇ×przesyt lokalno┼ŤciÔÇŁ?

Je┼Ťli przesyt, to lokalno┼Ťci─ů traktowan─ů jako produkt. ┼╗ycie cz┼éowieka przez wi─Ökszo┼Ť─ç jego trwania jest osadzone w jakim┼Ť konkretnym miejscu. Mo┼╝na je definiowa─ç w r├│┼╝ny spos├│b, szeroko lub w─ůsko. Ale pandemia t─Ö lokalno┼Ť─ç wyra┼║nie zaw─Özi┼éa. Ruch sta┼é si─Ö bardzo ograniczony. Mam sta┼ée ┼Ťcie┼╝ki migracji, jak zwierz─Ö ÔÇô migruj─Ö mi─Ödzy jednym a drugim punktem: domem, paroma sklepami i przedszkolem dzieci.

Jest ograniczona liczba miejsc, w kt├│re mog─Ö p├│j┼Ť─ç na spacer, w kt├│rych mog─Ö kupi─ç kaw─Ö na wynos; sklep├│w, kt├│re mog─Ö odwiedzi─ç. Aktualna sytuacja powoduje, ┼╝e zaczynamy na nasze otoczenie ÔÇô kt├│re nie jest nie wiadomo jak pojemne ÔÇô patrze─ç w innych kategoriach. Ale nie z w┼éasnej woli, tylko z przymusu.

Ostatnio pojecha┼é/em na rowerze na podwarszawskie Wyspy ┼Üwiderskie. Skusi┼éy mnie dlatego, ┼╝e na Wi┼Ťle zosta┼é wybudowany most, kt├│ry jest cz─Ö┼Ťci─ů Po┼éudniowej Obwodnicy Warszawy. Dla ludzi to du┼╝e udogodnienie, ale na wyspach okaza┼éo si─Ö, ┼╝e tras─Ö s┼éycha─ç bardziej ni┼╝ ptaki i szum rzeki. Czy nasza wygoda jest wa┼╝niejsza ni┼╝ zachowanie krajobrazu w niezmienionym stanie?

To, co ma nam przybli┼╝y─ç dan─ů przestrze┼ä, nieodwracalnie j─ů zmienia. Ju┼╝ nigdy nie b─Ödziemy mieli Wis┼éy bez tej Po┼éudniowej Obwodnicy Warszawy ÔÇô bardzo szybko zapomnimy o tym, ┼╝e kiedy┼Ť mi─Ödzy G├│r─ů Kalwari─ů a Mostem Siekierkowskim nie by┼éo ┼╝adnej mostowej przeprawy. I ┼╝e by┼éo o wiele ciszej. Tylko ┼╝e ty wracasz do domu i ha┼éas przestaje ci przeszkadza─ç. Natomiast dla zwierz─ůt, kt├│re w tym lesie ┼╝yj─ů, ha┼éas stanie si─Ö integraln─ů cz─Ö┼Ťci─ů ┼╝ycia. Ta inwestycja rzeczywi┼Ťcie nie by┼éa do ko┼äca przemy┼Ťlana pod k─ůtem lokalnej natury. Jest niedoskona┼éa i wymaga pewnych korekt, poniewa┼╝ bardzo wp┼éyn─Ö┼éa na krajog┼éos Wis┼éy. By─ç mo┼╝e kto┼Ť zapisa┼é na kartach ksi─ů┼╝ki albo w artykule, jak to jest zwiedza─ç Rezerwat Wyspy ┼Üwiderskie bez d┼║wi─Ök├│w obwodnicy. Teraz, je┼Ťli kto┼Ť by chcia┼é opisa─ç to miejsce, to sk┼éadnikiem tego krajobrazu jest ju┼╝ szum samochod├│w. I to takim sk┼éadnikiem, kt├│rego si─Ö nie da pomin─ů─ç.

Pisanie o krajobrazie jest zawsze uproszczeniem tego, co nas otacza.

Zdarza ci si─Ö pomy┼Ťle─ç, ┼╝e to ty uwieczniasz w swojej publicystyce jaki┼Ť krajobraz, rezerwat, las czy bagno, kt├│re ju┼╝ nigdy nie b─Öd─ů takie same?

Taki spos├│b my┼Ťlenia by┼éby bardzo egoistyczny. Agnieszka Paj─ůczkowska, autorka wspania┼éej ksi─ů┼╝ki o lokalno┼Ťci i podr├│┼╝owaniu, ÔÇ×W─Ödrowny Zak┼éad FotograficznyÔÇŁ, powiedzia┼éa mi kiedy┼Ť, ┼╝e ,,zawsze mo┼╝na powiedzie─ç, ┼╝e co┼Ť si─Ö ko┼äczyÔÇŁ ÔÇô ┼╝e dane miejsce ju┼╝ nigdy nie b─Ödzie takie samo. Chocia┼╝by dlatego, ┼╝e kto┼Ť umrze, kto┼Ť czego┼Ť zapomni albo sko┼äczy si─Ö jaka┼Ť tradycja. Ci─ůgle co┼Ť znika, wi─Öc pisanie o znikaniu jest cz─Östo drog─ů na skr├│ty. Ja swoje miejsca opisuj─Ö z pe┼én─ů ┼Ťwiadomo┼Ťci─ů uwarunkowa┼ä historycznych i tego, w jakiej sytuacji je zastaj─Ö. Kto┼Ť inny mo┼╝e zobaczy─ç ju┼╝ inne miejsce. Tak si─Ö stanie nie tylko dlatego, ┼╝e zastanie w nim na przyk┼éad szum samochod├│w, ale przede wszystkim dlatego, ┼╝e przyjdzie z innymi oczekiwaniami, emocjami, przy innej pogodzie i opisze zupe┼énie inn─ů sytuacj─Ö. Ten opis nie b─Ödzie ani gorszy, ani lepszy od tego, co ja wcze┼Ťniej napisa┼éem ÔÇô to b─Ödzie ┼Ťwiadectwo tak samo wiarygodne jak moje.

Cz─Östo wracasz do znanych ci miejsc, ┼╝eby opisa─ç, jak si─Ö zmieniaj─ů?

Do nabrania takiej perspektywy wobec zmian potrzeba du┼╝o wi─Öcej czasu ni┼╝ moje kr├│tkie ┼╝ycie. Nie mam w sobie m─ůdro┼Ťci cz┼éowieka, kt├│ry obcuje z jak─ů┼Ť przestrzeni─ů pi─Ö─çdziesi─ůt lat, tak jak na przyk┼éad krajoznawca Lechos┼éaw Herz. Nie pami─Ötam, jak on, wsi Truskaw w Puszczy Kampinoskiej, kiedy nie by┼éo tam asfaltu, tylko piach, a w ciep┼ée dni po┼Ťr├│d drewnianych cha┼éup wznosi┼éy si─Ö tumany kurzu. Dla mnie Truskaw to przedmie┼Ťcie Warszawy, w kt├│rym znajduje si─Ö parking przy Puszczy, gdzie mo┼╝na dojecha─ç autobusem i gdzie stoj─ů eleganckie wille.

Cz─Östo kluczem do percepcji miejsca jest dla mnie spojrzenie kogo┼Ť innego.

W jednym z wywiad├│w powiedzia┼ée┼Ť, ┼╝e piszesz o wi─Özi z przestrzeni─ů, kt├│ra potrafi by─ç silniejsza nawet ni┼╝ wi─Özi mi─Ödzyludzkie. W jaki spos├│b podchodzisz do ludzi, kt├│rych spotykasz w trakcie swoich podr├│┼╝y? Czy zdarzaj─ů ci si─Ö momenty, w kt├│rych chcesz by─ç sam na sam z krajobrazem?

Rzeczywi┼Ťcie jest tak, ┼╝e czasami po prostu chc─Ö poby─ç sam z dan─ů przestrzeni─ů i zobaczy─ç, co si─Ö wydarzy, kt├│re zmys┼éy b─Öd─ů pracowa┼éy intensywniej. Ale z drugiej strony r├│wnie cz─Östo kluczem do percepcji miejsca jest dla mnie spojrzenie kogo┼Ť innego. Staram si─Ö znale┼║─ç kogo┼Ť, kto jest z tym miejscem emocjonalnie zwi─ůzany albo ma du┼╝─ů wiedz─Ö na jego temat. To bardzo cz─Östo si─Ö ┼é─ůczy, bo ludzie, kt├│rzy maj─ů du┼╝─ů wiedz─Ö o przestrzeni, zbieraj─ů j─ů przez lata zasiedzenia danego miejsca. Taki cz┼éowiek jest najlepszym przewodnikiem. Gdy go znajduj─Ö, najbardziej lubi─Ö po prostu i┼Ť─ç i nie tyle zadawa─ç pytania, ile po prostu s┼éucha─ç. Cz─Östo s─ů to jakie┼Ť wspomnienia z m┼éodo┼Ťci, z pierwszych zabaw w lesie, na podw├│rku czy blokowiskuÔÇŽ Musz─Ö mie─ç wyczulone ucho i nie tylko reprezentowa─ç swoj─ů wizj─Ö ┼Ťwiata, lecz tak┼╝e to, co inni ludzie widz─ů w danej przestrzeni.

Kim jest wi─Öc dla ciebie dobry przewodnik?

Interesuj─ů mnie ludzie, kt├│rzy przez to, ┼╝e czuj─ů si─Ö zwi─ůzani z jak─ů┼Ť przestrzeni─ů, to o t─Ö przestrze┼ä si─Ö troszcz─ů. ┼Üwietnie zwiedzaj─ů przestrze┼ä mi┼éo┼Ťnicy ptak├│w ÔÇô ptasiarze. Skupiaj─ů si─Ö na jednym wycinku krajobrazu ÔÇô chc─ů zobaczy─ç ptaki. Wymaga to od nich wielu po┼Ťwi─Öce┼ä, docieraj─ů w bardzo r├│┼╝ne miejsca ÔÇô cz─Östo zabagnione, niedost─Öpne, takie, kt├│re ma┼éo kto poznaje. Mam koleg─Ö, kt├│ry w wolnym czasie zdobywa najwy┼╝sze szczyty w r├│┼╝nych cz─Ö┼Ťciach Polski i ┼Ťwiata. W czasach przed pandemi─ů potrafi┼é polecie─ç na Wyspy Owcze tylko po to, ┼╝eby wspi─ů─ç si─Ö na ich najwy┼╝szy szczyt, kt├│ry jest s┼éabo oznaczonym na mapach klifem. Nie wiem, czy uprawia on krajoznawstwo, poniewa┼╝ zwiedza inne kraje ni┼╝ Polska i brakuje w tym jego zwiedzaniu lokalnego kontekstu kulturowego. Kontakt z przestrzeni─ů ma jednak niesamowity, bo ogl─ůda miejsca, kt├│rych inni ludzie nie uznaj─ů za wyj─ůtkowe. I zwykle jest tam sam jak palec. Ka┼╝dy pow├│d, ┼╝eby si─Ö rozejrze─ç, wyj┼Ť─ç z domu i zobaczy─ç co┼Ť nietypowego, jest dobry. Ten kolega w realiach pandemii zamieni┼é obce kraje na koron─Ö wojew├│dztw Polski. Je┼Ťli chcecie jakiemu┼Ť g├│ro┼éazowi sp┼éata─ç figla, opowiedzcie mu o Rowelskiej G├│rze albo Altanie. Na pewno nie b─Ödzie wiedzia┼é, gdzie to jest.

Czy przygotowuj─ůc si─Ö do swoich wypraw, dajesz sobie mo┼╝liwo┼Ť─ç pojechania gdzie┼Ť bez wiedzy o tym miejscu? Zdarza ci si─Ö pojecha─ç dok─ůd┼Ť z czyst─ů kart─ů do zapisania samymi wra┼╝eniami?

Je┼Ťli mam czas tylko dla siebie, na przyk┼éad pi─ůtkowe popo┼éudnie, to najch─Ötniej ┼Ťci─ůgam z p├│┼éki map─Ö Mazowsza i szukam jakiego┼Ť miejsca, w kt├│rym nigdy nie by┼éem. Wtedy rzeczywi┼Ťcie nic prawie o tym miejscu nie wiem. Znam og├│lny kontekst. Gdy z kolei jad─Ö gdzie┼Ť z rodzin─ů i nie znam danego miejsca, to wol─Ö by─ç przygotowany jak najlepiej. Wiem, ┼╝e w pewnym momencie moje dzieci b─Öd─ů mia┼éy dosy─ç i wycieczka po trzech godzinach ma si─Ö sko┼äczy─ç przy samochodzie, a nie w chaszczach.

Cz─Östo zdarza si─Ö te┼╝, ┼╝e do najciekawszych miejsc docieramy, gdy si─Ö zgubimy.

Tak, bo kiedy si─Ö gubisz, to musisz wyostrzy─ç wszystkie zmys┼éy, ┼╝eby si─Ö odnale┼║─ç ÔÇô i to bardzo pomaga w percepcji przestrzeni. Krajobraz jest wszystkim w danym miejscu. W┼é─ůcznie z cz┼éowiekiem, kt├│ry pr├│buje co┼Ť zobaczy─ç lub us┼éysze─ç, dotkn─ů─ç albo pow─ůcha─ç. To ca┼éa audiosfera danego miejsca, ale te┼╝ emocje, kt├│re nam towarzysz─ů w danej chwili. Pisz─ůc w ÔÇ×HajstrachÔÇŁ o podwyszkowskim bagnie Pulwy, wspomnia┼éem, ┼╝e zgubi┼éem si─Ö w samym ┼Ťrodku Mazowsza. Pu┼Ťci┼éem do czytelnik├│w oko, ┼╝e zgubi┼éem si─Ö tam celowo. Zaczynam sam przed sob─ů udawa─ç, ┼╝e jestem w tym miejscu obcym cz┼éowiekiem. Czasami mam wra┼╝enie, ┼╝e najfajniej widzimy krajobraz, je┼Ťli odseparujemy od niego cz─Ö┼Ť─ç wiedzy, kt├│r─ů mamy o ┼Ťwiecie. Bo gdy nie mam ┼╝adnych ┼Ťci─ůg ani pomocy, ┼Ťci─ůg─ů i pomoc─ů mo┼╝e by─ç jedynie cz┼éowiek, kt├│rego spotkam. Lub zdanie, kt├│re gdzie┼Ť przeczytam, ale to przyjdzie z czasem. Ja pod Wyszkowem jestem kosmit─ů i dlatego si─Ö tam gubi─Ö. To zgubienie si─Ö jest umowne i symboliczne, bo gdybym nie chcia┼é si─Ö zgubi─ç, to wcale bym si─Ö tam nie zgubi┼é.

┼╗eby porz─ůdnie si─Ö zgubi─ç, trzeba mie─ç na to du┼╝o czasu. Gubienie si─Ö oznacza, ┼╝e nie wiadomo, kiedy wr├│cisz i kiedy sko┼äczysz si─Ö czym┼Ť zajmowa─ç, a jednocze┼Ťnie jest najprzyjemniejszym elementem podr├│┼╝owania. Obowi─ůzki ustawiaj─ů jednak cz┼éowieka do pionu i nie pozwalaj─ů mu zostawi─ç na poczcie g┼éosowej wiadomo┼Ťci: ÔÇ×Przez miesi─ůc mnie nie b─Ödzie, jestem gdzie┼Ť po┼Ťrodku PulwÔÇŁ.

Jeste┼Ť pisarzem o to┼╝samo┼Ťci krajoznawcy. Twoja tw├│rczo┼Ť─ç kojarzy si─Ö z osobistym, czu┼éym odkrywaniem miejsc. Czy te dwie to┼╝samo┼Ťci s─ů ze sob─ů w twoim przypadku nierozerwalnie sprz─Ögni─Öte?

Niekoniecznie, dopuszczam my┼Ťl, ┼╝e mog─Ö napisa─ç bardzo r├│┼╝ne ksi─ů┼╝ki. Kiedy na jakim┼Ť spotkaniu autorskim s┼éysz─Ö pytanie, o jakim kawa┼éku Polski teraz napisz─Ö, zapala mi si─Ö czerwona lampka. Pora na co┼Ť zupe┼énie innego. Krajoznawstwo to nie jedyna rzecz, o jakiej chc─Ö pisa─ç. Zreszt─ů, ono jest czym┼Ť bardzo niedookre┼Ťlonym i trudnym do zdefiniowania. Kiedy spyta┼éem o definicj─Ö krajoznawstwa biografa Mieczys┼éawa Or┼éowicza, najwybitniejszego polskiego krajoznawcy, odpowiedzia┼é: ÔÇ×Nie wiemÔÇŁ. Razem ze znajomymi z Towarzystwa Krajoznawczego ÔÇ×KrajobrazÔÇŁ zadajemy sobie p├│┼é┼╝artem pytanie: czy jak kto┼Ť pojedzie do Niemiec i dobrze je pozna, to te┼╝ b─Ödzie uprawia┼é krajoznawstwo?

Tak samo jest z poj─Öciem krajobrazu ÔÇô wszystko pomie┼Ťci. Krajobrazem mo┼╝e si─Ö zajmowa─ç ka┼╝dy, bo ka┼╝dy ma jak─ů┼Ť wra┼╝liwo┼Ť─ç. Z tak plastycznego poj─Öcia mo┼╝na zrobi─ç fajn─ů literatur─Ö.

A jednak, paradoksalnie, pisanie o krajobrazie wcale nie musi by─ç ┼éatwe. Mierzysz si─Ö z ograniczeniami j─Özyka? Brakuje ci czasem poj─Ö─ç, by opisa─ç to, co widzisz, w taki spos├│b, w jaki to czujesz?

Pisanie o krajobrazie jest zawsze uproszczeniem tego, co nas otacza. J─Özyk pisany nie jest w ko┼äcu a┼╝ tak pojemny jak wszystkie zmys┼éy, kt├│rymi dysponujemy. Pr├│buj─ůc odzwierciedli─ç jak─ů┼Ť przestrze┼ä w literaturze, si┼é─ů rzeczy j─ů zaw─Ö┼╝am. Filozof David Abram stworzy┼é poj─Öcie more than human world, czyli ┼Ťwiat pozaludzki ÔÇô dok┼éadniej: wszystko wok├│┼é nas, co nie jest cz┼éowiekiem. Uwa┼╝a wr─Öcz, ┼╝e gdy nauczyli┼Ťmy pos┼éugiwa─ç si─Ö s┼éowem pisanym zamiast m├│wionego, zacz─Öli┼Ťmy si─Ö od naszego otoczenia oddziela─ç. S┼éowo m├│wione jest osadzone w konkrecie. Kiedy ludzie z kultur, kt├│re nie pos┼éugiwa┼éy si─Ö s┼éowem pisanym, m├│wili ÔÇ×rzekaÔÇŁ, mieli na my┼Ťli jak─ů┼Ť bardzo konkretn─ů rzek─Ö, kt├│ra znajduje si─Ö w konkretnym miejscu. Najcz─Ö┼Ťciej znali j─ů na wylot. Natomiast kiedy my dzisiaj u┼╝ywamy rzeczownika ÔÇ×rzekaÔÇŁ, to mamy na my┼Ťli abstrakcyjne poj─Öcie, kt├│re w ┼╝aden spos├│b nie jest zwi─ůzane z przestrzeni─ů. Raczej z encyklopedi─ů lub s┼éownikiem. Dla nas ÔÇ×rzekaÔÇŁ jest ciekiem wodnym, kt├│ry ma ┼║r├│d┼éo gdzie┼Ť pod ziemi─ů, a uj┼Ťcie w wi─Ökszym zbiorniku. Kiedy s┼éyszymy, ┼╝e kto┼Ť zanieczyszcza rzek─Ö, nie budzi w nas to a┼╝ tak skrajnych emocji, jak gdyby kto┼Ť m├│wi┼é o TEJ konkretnej rzece, z kt├│r─ů jeste┼Ťmy zwi─ůzani, nad kt├│r─ů mieszkamy i spod dna kt├│rej pijemy wod─Ö.

Czy zanim gdzie┼Ť pojedziesz, okre┼Ťlasz sobie potencja┼é krajoznawczo-literacki danego miejsca?

Tak, jasne. Bardzo cz─Östo wystarczy mi przeczyta─ç o jakim┼Ť miejscu cho─çby zdanie albo zobaczy─ç jedno zdj─Öcie, ┼╝eby poczu─ç konieczno┼Ť─ç natychmiastowego pojechania tam┼╝e. Trudno mi t─Ö chemi─Ö opisa─ç. Z miejscami jest podobnie jak z lud┼║mi ÔÇô jednych lubisz, innych nie. Kilka dni temu by┼éem na Warmii ÔÇô pisz─Ö ksi─ů┼╝k─Ö i musia┼éem pojecha─ç w teren. Tu┼╝ po powrocie trafi┼éem na notatk─Ö o pruskim cmentarzu na zalesionym wzg├│rzu zupe┼énie nieopodal i ju┼╝ kombinuj─Ö, w kt├│ry wolny dzie┼ä b─Öd─Ö m├│g┼é tam pojecha─ç. Zobaczy┼éem kilka zdj─Ö─ç, przeczyta┼éem dwa zdania o tym cmentarzu, przysz┼éa mi do g┼éowy pewna metafora, kt├│r─ů wykorzystam w ksi─ů┼╝ce, i ju┼╝ wiem, ┼╝e to zagra. Nie wiem za to, czy to dobrze, je┼Ťli mi─Ödzy cz┼éowiekiem a cmentarzem wytwarza si─Ö chemiaÔÇŽ

To takie krajoznawcze endorfiny.

Ale zdarzaj─ů si─Ö ┼Ťlepe uliczki. Kiedy┼Ť trafi┼éem na fantastyczne zdj─Öcie wyspy, o kt├│rej wiedzia┼éem, ┼╝e jest gdzie┼Ť na po┼éudniu, w Antarktyce czy w po┼éudniowej cz─Ö┼Ťci Oceanu Atlantyckiego. Wyspa, g├│ry, zatoczka, jaka┼Ť chatka. Pomy┼Ťla┼éem: ÔÇ×Rany, co za kosmiczne miejsceÔÇŁ. Potem przeczyta┼éem, ┼╝e to stacja wielorybnicza Grytviken, na kt├│rej zabijano tysi─ůce waleni. Morze krwi si─Ö przez t─Ö zatok─Ö przela┼éo. Zdj─Öcie mnie urzek┼éo. To, czego si─Ö dowiedzia┼éem o tym miejscu p├│┼║niej, ju┼╝ niekoniecznie.

W ostatnim czasie zacz─ů┼éem ogl─ůda─ç Polsk─Ö z perspektywy bobra ÔÇô i tak zaczynam my┼Ťle─ç o lokalno┼Ťci.

Czy czujesz, ┼╝e w obliczu katastrofy klimatycznej i zmian, kt├│re tak szybko zachodz─ů na naszych oczach, s─ů miejsca, w kt├│rych najbardziej chcia┼éby┼Ť jako┼Ť zainterweniowa─ç?

Je┼Ťli mam szuka─ç takich miejsc ÔÇô to tam, gdzie inni ludzie nie patrz─ů. W lesie za Warszaw─ů, na bagnie, kt├│re kto┼Ť chce osuszy─ç, albo w miejscu, gdzie ┼╝yje sobie ┼Ťwietnie rodzina bobr├│w, ale komu┼Ť te bobry zaczynaj─ů przeszkadza─ç. W ostatnim czasie zacz─ů┼éem ogl─ůda─ç Polsk─Ö z perspektywy bobra ÔÇô i tak zaczynam my┼Ťle─ç o lokalno┼Ťci, i zastanawia─ç si─Ö nad tym, ┼╝e obok naszej kultury ludzkiej ┼╝yje sobie ma┼éa cywilizacja bobr├│w. S─ů dla nas troch─Ö jak duchy, widzimy tylko ich dzia┼éanie. A one rzeczywi┼Ťcie ┼╝yj─ů tu┼╝ obok nas. I czasem dajemy im mocno w ko┼Ť─ç. Zwykle bez powodu.

W takim razie jak by┼Ť zdefiniowa┼é lokalno┼Ť─ç? Czym jest dla ciebie?

W dzisiejszych czasach bardzo trudno wyznaczy─ç granice tego, co lokalne. Przed pandemi─ů zacz─ů┼éem pisa─ç ksi─ů┼╝k─Ö o naszym Morzu Ba┼étyckim, kt├│ra mia┼éa by─ç dope┼énieniem mojej nieformalnej trylogii podr├│┼╝niczej, po krajoznawstwie w ÔÇ×HajstrachÔÇŁ i Bieszczadach w ÔÇ×KiczerachÔÇŁ. Nagle okaza┼éo si─Ö, ┼╝e nie mog─Ö pisa─ç jej tak szybko, jak bym chcia┼é. Ba┼étyk graniczy z dziewi─Öcioma pa┼ästwami, chcia┼éem w ka┼╝dym z tych pa┼ästw co┼Ť zobaczy─ç i co┼Ť o nim napisa─ç, a nie mog─Ö przekroczy─ç granicy Polski. Kto┼Ť mo┼╝e stwierdzi─ç, ┼╝e je┼Ťli jedziesz na Litw─Ö czy do Estonii, to ju┼╝ nie jest lokalne. A w perspektywie globalnej ÔÇô jest jak najbardziej. Ba┼étyk to przecie┼╝ nasz lokalny ┼Ťrodkowoeuropejski akwen.

Zatem t─Ö ÔÇ×lokalno┼Ť─çÔÇŁ ka┼╝dy mo┼╝e rozumie─ç na sw├│j spos├│b, ale wsp├│┼écze┼Ťnie jej znaczenie jest cz─Östo zaw─Ö┼╝ane za spraw─ů m├│d i komercjalizacji. Lokalno┼Ť─ç jest wizerunkowo w cenie. ┼üadnie wychodzi na fotografii. Lokalno┼Ť─ç jest jak to pole rzepaku, przy kt├│rym w ubieg┼éym roku p├│┼é internetu robi┼éo sobie zdj─Öcia. Rzepak nie ma oczywi┼Ťcie wobec nas ┼╝adnych podszytych ekonomi─ů plan├│w, ale maj─ů je na przyk┼éad banki reklamuj─ůce ekopo┼╝yczki. Albo w┼éa┼Ťciciele gospodarstw agroturystycznych, kt├│rzy rejestruj─ů si─Ö na pewnym modnym portalu z kwaterami do wynaj─Öcia, a potem za noc w swoim przybytku pod Olsztynem, Gorlicami czy Knyszynem bior─ů osiemset z┼éotych. I wszystko jest ich zdaniem w porz─ůdku, bo przecie┼╝ maj─ů hamaki, wi─Öc jest na ┼éonie natury i w rytmie slow. Dawniej wypoczynek w rytmie slow nazywa┼é si─Ö po prostu leniuchowaniem albo zbijaniem b─ůk├│w. No ale za mo┼╝liwo┼Ť─ç weekendowego zbijania b─ůk├│w nikt o zdrowych zmys┼éach przecie┼╝ tyle nie zap┼éaci.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie ÔÇô w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej: Polityka prywatno┼Ťci. zamknij ├Ś