magazyn lewicy katolickiej

Odwr贸cona redystrybucja

Podatki i redystrybucja d贸br to bezpieczniki kapitalizmu, w kt贸rym bardzo silne s膮 mechanizmy transferowania pieni臋dzy od ubogich do bogatych.

ilustr.: Rafa艂 Kucharczuk

Wolnorynkowcy my艣l膮, 偶e kapitalizm to naturalny stan ludzkiej egzystencji, ograniczany przez sztuczne twory, takie jak pa艅stwo. Tymczasem kapitalizm sam jest sztucznie stworzony przez cz艂owieka i w tym niczym nie r贸偶ni si臋 chocia偶by od komunizmu.
 
Zwolennicy wolnego rynku bardzo cz臋sto podwa偶aj膮 sens i podstawy istnienia redystrybucji. Opr贸cz argument贸w czysto utylitarnych, pojawiaj膮 si臋 tak偶e takie, kt贸re atakuj膮 j膮 z pozycji moralnych. Za przyk艂ad mog艂yby pos艂u偶y膰 wypowiedzi Stanis艂awa Michalkiewicza z omawianego przez nas ostatnio filmu Fundacji Republika艅skiej 鈥濴ewiatan鈥. Ot贸偶 wed艂ug niego instytucje pa艅stwa opieku艅czego i w og贸le redystrybucja to zwyk艂y przejaw dzia艂alno艣ci rabunkowej. Por贸wnywalny z napadem z broni膮 w r臋ku (tylko 偶e zamiast broni wykorzystujemy urz臋dnika). Inaczej m贸wi膮c, jest to zamach na w艂asno艣膰, gdy偶 pa艅stwo za pomoc膮 podatk贸w odbiera jednym cz臋艣膰 ich maj膮tku, by da膰 innym, g艂贸wnie ubo偶szym, tylko dlatego, 偶e s膮 w艂a艣nie ubo偶si. Inaczej m贸wi膮c, za pomoc膮 przepis贸w prawnych pa艅stwo odbiera czyj膮艣 w艂asno艣膰. Czyli, w skr贸cie, kradnie. Przypatrzmy si臋 jednak dok艂adnie powstawaniu owej kradzionej w艂asno艣ci.
 
Je艣li obywatel naszego kraju zarabia w Polsce jak膮艣 sum臋, to czyni to funkcjonuj膮c w konkretnym 艣rodowisku instytucjonalno-spo艂ecznym. W tym 艣rodowisku zosta艂y ukszta艂towane pewne mechanizmy oraz zasady, dzi臋ki kt贸rym mia艂 on okazj臋 zarobi膰 tyle i tyle, a zarobiona kwota ma w艂a艣nie tak膮, a nie inn膮 warto艣膰. 艢rodowisko spo艂eczne (np. kultura pracy, kultura stosunk贸w spo艂ecznych, zaufanie) zosta艂o wytworzone przez wsp贸lnot臋, w kt贸rej funkcjonuje. Natomiast 艣rodowisko instytucjonalne (instytucje, przepisy prawne etc.) zapewnia pa艅stwo. Podatek od zarobionej sumy jest jednym z wielu mechanizm贸w i zasad, w otoczeniu kt贸rych (i na mocy kt贸rych) przyk艂adowy Kowalski zarabia okre艣lon膮 kwot臋, czym wytwarza swoj膮 w艂asno艣膰. Te zasady stanowi膮 pewn膮 ca艂o艣膰, sk艂adaj膮 si臋 na 艣rodowisko, w kt贸rym funkcjonuje on na co dzie艅. Dzi臋ki tym zasadom z艂ot贸wka jest warta w艂a艣nie tyle ile jest, a dzi臋ki np. obecnej minusowej inflacji (kt贸ra jest tak偶e wynikiem przyj臋tej polityki instytucji pa艅stwa, jak膮 jest NBP) nie musi si臋 martwi膰, 偶e jego wyp艂ata za miesi膮c stopnieje do nic niewartych drobniak贸w. Nie musi si臋 te偶 specjalnie obawia膰, 偶e w drodze do domu kto艣 mu poci膮gnie pa艂膮 przez 艂eb i zabierze wszystko co zarobi艂, w zwi膮zku z czym nie musi wyda膰 po艂owy wyp艂aty na ochron臋 鈥 oczywi艣cie napady si臋 zdarzaj膮, ale s膮 one relatywnie rzadkie, co znacznie ogranicza koszty transakcyjne. Dzi臋ki temu 艣rodowisku spo艂ecznemu i wytworzonemu w nim jako takiemu zaufaniu, Kowalski zdecydowa艂 si臋 podpisa膰 umow臋 na mocy kt贸rej zarabia, tymczasem w innych okoliczno艣ciach (gdyby zaufanie spo艂eczne by艂o bardzo niskie), m贸g艂by od tego odst膮pi膰 (stwierdzi艂by, 偶e ryzyko jest za du偶e) i wtedy omawiany zarobek w og贸le by nie powsta艂.
 
Na powstanie w艂asno艣ci sk艂adaj膮 si臋 wszystkie zasady i mechanizmy wytworzone przez pa艅stwo i spo艂ecze艅stwo 鈥 podatek jest jedn膮 z tych zasad, tak膮 sam膮 jak ca艂a reszta. Stanis艂aw Michalkiewicz nie mo偶e sobie wybiera膰 jednych, kt贸re mu pasuj膮 (dajmy na to warto艣ci z艂ot贸wki, co jest przecie偶 de facto umow膮 spo艂eczn膮), za to inne, kt贸re ju偶 mu s膮 nie na r臋k臋, absolutnie kontestowa膰 uwa偶aj膮c je za z艂odziejstwo. To tak jakby kto艣 podpisa艂 umow臋 o dzie艂o, zainkasowa艂 p艂atno艣膰 z g贸ry, nast臋pnie odst膮pi艂 od wykonania dzie艂a i twierdzi艂, 偶e pieni臋dzy nie odda, bo to jego w艂asno艣膰. Um贸w dotrzymuje si臋 w ca艂o艣ci lub w innym wypadku si臋 je 艂amie. Gdy ktokolwiek decyduje si臋 na zarabianie w Polsce, to godzi si臋 te偶 na to, 偶e od zarobku b臋dzie musia艂 odprowadzi膰 podatek, a ten by膰 mo偶e zostanie przekazany komu艣 potrzebuj膮cemu w postaci transferu socjalnego 鈥 to 偶adne z艂odziejstwo, zwyk艂y element umowy. Mo偶e gdyby nie te transfery socjalne, to sytuacja spo艂eczna by艂aby tak z艂a, 偶e w og贸le nie mia艂by mo偶liwo艣ci zarobienia. Je艣li kto艣 decyduje si臋 czerpa膰 profity (mo偶liwo艣膰 zarobku) z danego otoczenia instytucjonalno-spo艂ecznego, to powinien te偶 spe艂ni膰 pewne obowi膮zki z tego tytu艂u. Inaczej m贸wi膮c, z艂odziejstwo powstaje dopiero wtedy, gdy kto艣 czerpi膮cy profity z otoczenia stworzonego przez wsp贸lnot臋 i pa艅stwo nie zamierza odprowadzi膰 kwoty nale偶nej za uzyskanie tej mo偶liwo艣ci. A wi臋c to nie redystrybucja albo podatek s膮 z艂odziejstwem. Kradzie偶膮 jest niep艂acenie podatku. Gdyby by艂o zupe艂nie inne otoczenie, na przyk艂ad ho艂ubiona przez 艣rodowisko Fundacji Republika艅skiej I RP, Stanis艂aw Michalkiewicz m贸g艂by by膰 ch艂opem pa艅szczy藕nianym i zamiast zarabia膰, musia艂by odrabia膰 sze艣膰 dni pa艅szczyzny w tygodniu. A gdyby o艣mieli艂 si臋 zauwa偶y膰, 偶e to chyba ma艂y wyzysk, to w najlepszym wypadku sko艅czy艂oby si臋 szybkim bato偶eniem.
 
Nie chc臋 przez to powiedzie膰, 偶e zastanego otoczenia nie mo偶na krytykowa膰 鈥 ale偶 mo偶na, a w Polsce nawet nale偶y. Jednak krytyka konkretnych rozwi膮za艅 jest czym艣 zupe艂nie innym od og贸lnego podwa偶ania sensu istnienia fundament贸w wsp贸lnoty. Nazywanie redystrybucji kradzie偶膮, to wysuwanie si臋 samemu poza nawias spo艂ecze艅stwa. Je艣li kto艣 nazywa j膮 rabunkiem, to uznaje, 偶e utraci艂 cz臋艣膰 swojej w艂asno艣ci na rzecz obcych ludzi, z kt贸rymi go w zasadzie nic nie 艂膮czy, a wi臋c de facto stwierdza, 偶e nie jest cz臋艣ci膮 wsp贸lnoty. A w takiej sytuacji nie powinien si臋 na jej temat wypowiada膰. Ani korzysta膰 z urz膮dze艅, kt贸re ona stworzy艂a.
 
Trzeba zwr贸ci膰 uwag臋 na jeszcze jeden paradoks. Przeciwnicy redystrybucji s膮 niew膮tpliwie zwolennikami kapitalizmu. S膮dz膮 zapewne, 偶e swoj膮 w艂asno艣膰 zdobywaj膮 w艂a艣nie dzi臋ki mechanizmom wytworzonym przez kapitalizm, a pa艅stwo jedynie im w tym przeszkadza. Problem w tym, 偶e kapitalizm r贸wnie偶 jest wytworem pa艅stwa, tak samo jak podatki. Nie ma kraju, w kt贸rym kapitalizm zosta艂by wprowadzony bez udzia艂u pa艅stwa. Kapitalizm sam jest mechanizmem, kt贸ry wiele pa艅stw wprowadza jako jeden z instrument贸w porz膮dkowania relacji gospodarczych. Ale jest tylko jednym z wielu mechanizm贸w – nie jedynym. Innym jest np. w艂a艣nie system podatkowy. Nie ma 偶adnego powodu, 偶eby kapitalizm traktowa膰 w spos贸b uprzywilejowany wobec innych mechanizm贸w wsp贸lnotowych czy pa艅stwowych. Tymczasem Stanis艂aw Michalkiewicz uznaje rol臋 kapitalizmu w kszta艂towaniu w艂asno艣ci, za to podwa偶膮 rol臋 systemu podatkowego w kszta艂towaniu tej samej w艂asno艣ci. A przecie偶 stanowi膮 one jedn膮 ca艂o艣膰 鈥 kapitalizm zosta艂 wprowadzony (utrzymany) pod warunkiem obwarowania go mechanizmami zabezpieczaj膮cymi, takimi jak redystrybucja. Je艣li podwa偶a si臋 kt贸ry艣 z element贸w umowy spo艂ecznej wprowadzaj膮cej kapitalizm, podwa偶a si臋 ca艂膮 umow臋, a wi臋c i funkcjonowanie samego kapitalizmu. Skoro podwa偶amy istnienie jednego mechanizmu jakim jest redystrybucja, nie ma 偶adnego powodu, 偶eby nie podwa偶a膰 istnienie innego mechanizmu, jakim jest kapitalizm. Zwolennicy wolnego rynku my艣l膮, 偶e kapitalizm to jaki艣 naturalny stan ludzkiej egzystencji, ograniczany przez sztuczne twory, takie jak pa艅stwo. Nic bardziej b艂臋dnego 鈥 kapitalizm sam jest sztucznym tworem stworzonym przez cz艂owieka i w tym niczym nie r贸偶ni si臋 chocia偶by od komunizmu. I to stworzonym w konkretnym celu i pod konkretnymi warunkami.
 
A dlaczego pa艅stwo, obok kapitalizmu wytworzy艂o tak偶e mechanizmy zabezpieczaj膮ce? Poniewa偶 w istot臋 kapitalizmu wbudowane s膮 schematy, kt贸re prowadz膮 do nier贸wnowagi i uprzywilejowuj膮 jednych wzgl臋dem drugich. A konkretnie bogatych wzgl臋dem biednych. Powiem wi臋cej, w kapitalizm tak偶e wbudowane s膮 mechanizmy redystrybucji, tylko 偶e odwr贸conej 鈥 od ubogich do zamo偶nych. Najlepszym przyk艂adem jest rynek nieruchomo艣ci, kt贸re nie od dzi艣 s膮 traktowane jako znakomita lokata kapita艂u. Lokata dost臋pna jednak tylko tym, kt贸rzy maj膮 wystarczaj膮c膮 (czyli du偶膮) ilo艣膰 艣rodk贸w na ich zakup. Ten wygodny spos贸b zarabiania przez bogatych wi膮偶e si臋 ze wzrostem popytu, a wi臋c ze wzrostem ceny mieszka艅. Korzystaj膮 na tym ci, kt贸rzy w nieruchomo艣ci inwestuj膮, za to trac膮 ci, kt贸rzy mieszkanie traktuj膮 nie jako lokat臋, ale jako niezb臋dne miejsce do 偶ycia. Czyli z regu艂y ludzie m艂odzi, nieuprzywilejowani, dopiero wchodz膮cy na rynek. Kupuj膮 dro偶ej膮ce mieszkania od bogatszych, dzi臋ki czemu ci mog膮 zainwestowa膰 w kolejne, co jeszcze nap臋dza ich cen臋, w zwi膮zku z czym sytuacja kolejnych wchodz膮cych na rynek staje si臋 coraz gorsza, za to zyski posiadaczy nieruchomo艣ci rosn膮. W efekcie mamy do czynienia z redystrybucj膮 od biednych do bogatych.
 
Innym przyk艂adem jest rynek bankowy. W kapitalizmie pojawia si臋 nacisk na ograniczanie koszt贸w pracy, by by膰 bardziej konkurencyjnym na rynku i maksymalizowa膰 zyski. Ten trend na niskie p艂ace powoduje trudn膮 sytuacj臋 os贸b, kt贸re utrzymuj膮 si臋 z pracy, a nie z kapita艂u. W tej sytuacji na bardzo wiele podstawowych rzeczy (mieszkanie, sprz臋t gospodarstwa domowego etc.) nie by艂oby ich sta膰, gdyby nie kredyt. Kredytobiorcy kredytu formalnie udziela bank 鈥 jednak tylko formalnie, gdy偶 tak na prawd臋 bank jest jedynie po艣rednikiem. Pieni膮dze, kt贸re po偶ycza z regu艂y nie s膮 jego, lecz jego klienta innego rodzaju 鈥 depozytariusza. Ten dysponuje nadwy偶k膮 kapita艂u (czyli najcz臋艣ciej jest cz艂owiekiem maj臋tnym) i decyduje o w艂o偶eniu pieni臋dzy na lokat臋, by troch臋 na nich zarobi膰, dajmy na to 4%. 呕eby ten zamo偶ny m贸g艂 zarobi膰 owe 4%, bank po偶ycza pieni膮dze temu w potrzebie na jeszcze wi臋kszy procent, 偶eby tak偶e samemu otrzyma膰 zysk. W ten spos贸b ten relatywnie ubogi kredytobiorca sp艂acaj膮c z nadwy偶k膮 samoch贸d niezb臋dny by dojecha膰 do pracy daje zarobi膰 na sobie bogatemu depozytariuszowi. Trzeba te偶 pami臋ta膰, 偶e ten akurat mechanizm doprowadzi艂 do obecnego kryzysu 鈥 by udobrucha膰 ameryka艅skich pracownik贸w, kt贸rych realne pensje od lat sta艂y w miejscu lub wr臋cz spada艂y, dano im mo偶liwo艣膰 艂atwego kredytu, dzi臋ki czemu mogli jako艣 spe艂ni膰 niekt贸re swe potrzeby. Niestety sytuacja wielu z nich by艂a tak z艂a, 偶e nie mogli ich sp艂aci膰, co doprowadzi艂o do kryzysu na rynku kredyt贸w subprime (wysoko oprocentowany kredyt dla niepewnych kredytobiorc贸w), kt贸ry rozla艂 si臋 na ca艂膮 gospodark臋. Jak wida膰 wbudowane w kapitalizm mechanizmy odwr贸conej redystrybucji s膮 gro藕ne nawet dla samego kapitalizmu.
 
Dlaczego Stanis艂aw Michalkiewicz uznaje za rabunek pa艅stwow膮 redystrybucj臋 podatkow膮, za to odwr贸cona redystrybucja kapitalizmu ju偶 mu nie przeszkadza? Dlaczego redystrybucja od bogatych do biednych to kradzie偶, za to od biednych do bogatych jest ju偶 ca艂kiem w porz膮dku? Szczerze m贸wi膮c, nie oczekuj臋 odpowiedzi na te pytania 鈥 obawiam si臋, 偶e mog艂yby by膰 jeszcze bardziej zdumiewaj膮ce ni偶 film 鈥濴ewiatan鈥.
 
UWAGA! W czasie wakacji internetowa ods艂ona 鈥濳ontaktu鈥 b臋dzie ukazywa膰 si臋 raz na dwa tygodnie 鈥 co drugi poniedzia艂ek. Serdecznie zapraszamy do lektury!
 

 

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste艣my magazynem i 艣rodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo艣ci spo艂ecznej, biedzie, o wsp贸艂czesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo艂ecze艅stwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania 鈥 mo偶esz nam w tym pom贸c!
Wybieram sam/a
Ko艣ci贸艂 i lewica si臋 wykluczaj膮?
Nie 鈥 w Kontakcie 艂膮czymy lewicow膮 wra偶liwo艣膰 z katolick膮 nauk膮 spo艂eczn膮.

I u偶ywamy plik贸w cookies. Dowiedz si臋 wi臋cej: Polityka prywatno艣ci. zamknij