fbpx Wesprzyj nas!

magazyn lewicy katolickiej

Nie likwidujmy audycji katolickich w TVP. Stwórzmy ich nową jakość

Tłumaczyć świat, patrzeć na ręce kościelnych elit, budować mosty, tworzyć audycje ekumeniczne i międzyreligijne, uczyć pluralizmu – to wszystko mogą i powinny robić programy tworzone przez redakcję katolicką w TVP po zmianach.
Nie likwidujmy audycji katolickich w TVP. Stwórzmy ich nową jakość
ilustr.: Antek Sieczkowski

Rozpoczyna się pierwszy tydzień rządów nowej koalicji, wyłonionej po wyborach 15 października, składającej się z polityków liberalnych, centrowych i lewicowych. Nie ulega wątpliwości, że wiele sfer życia publicznego, także, a może przede wszystkim w wymiarze instytucjonalnym, zostanie zreformowanych. Wiemy, że jako jeden z pierwszych punktów programu zmian postulowana jest rewolucja w państwowych mediach, kiedyś zwanych także publicznymi. Wydaje się, że koncepcja ich likwidacji została na szczęście odrzucona (bo samo zlikwidowanie spółek, które wciąż wchodzi w grę, byłoby tylko zabiegiem techniczno-prawnym, gdyż w ich miejsce powstać miałyby nowe).

Media te będą zatem funkcjonowały nadal. Jaki powinny mieć ideologiczny kształt, również na polu przekazu audycji katolickich?

Nie za odmienność, a za zdradę misji

Po upartyjnieniu mediów państwowych, zastąpieniu pracujących w nich dziennikarzy funkcjonariuszami partyjnymi i przeróżnych zabiegach siania nienawiści i dezinformacji przyszedł czas na zbudowanie instytucji zaufania publicznego, która solidnie pełnić będzie swoją misję. A zatem nowa telewizja winna przede wszystkim zmierzać do zakopania wewnątrznarodowych toporów wojennych. Nie wystarczy jednak tylko zaprzestać szerzenia nienawiści, ale trzeba także, a może przede wszystkim, budować miejsce przyjazne wszystkim. Kluczem do sukcesu będzie tu nieuleganie pokusie, by jeden przekaz partyjny zastąpić drugim. Innymi słowy: powodem usunięcia obecnie pracujących w TVP funkcjonariuszy nie może być odmienność ich poglądów, ale zdradzenie przez nich etosu dziennikarskiego i sprzeniewierzenie się misji, do której zostali powołani.

Telewizja publiczna musi wychodzić naprzeciw także wyborcom Prawa i Sprawiedliwości, rozumieć ich potrzeby. I nie chodzi o absurdalny pomysł redaktora Jacka Żakowskiego, by jeden z kanałów telewizyjnych po prostu oddać we władanie partii Jarosława Kaczyńskiego. Choć akurat Żakowski miał słuszną intuicję, że coś trzeba zrobić inaczej, niż było to przed rokiem 2015. W końcu dotychczasowa opozycja z jakiegoś powodu została wówczas odsunięta od władzy. Z jakiejś przyczyny przekaz o „złych elitach” okazał się w tamtej kampanii wyborczej tak szaleńczo skuteczny. Trzeba zatem zrozumieć, że telewizja publiczna powinna być nie tylko odpolityczniona, ale także przyjazna, dialogująca i empatyczna. Tworzona nie tylko dla wyższej klasy średniej, ale także niższej oraz klas ludowych, uwzględniająca ich spojrzenie na rzeczywistość, codzienne problemy i wrażliwość. Nie można popełnić znów tych samych błędów, które wyniosły do władzy prawicowych populistów!

Jednym z newralgicznych odcinków aktywności telewizji jest redakcja audycji katolickich. Stanowi ona odbicie braku odpowiedniego uregulowania relacji państwo-Kościół, działa na podstawie umowy zawartej pomiędzy Episkopatem Polski a TVP, powołując się przy tym na artykuł 20 konkordatu, który w punkcie 2 wskazuje, że „Kościół Katolicki ma prawo do posiadania i używania własnych środków społecznego przekazu, a także do emitowania programów w publicznej radiofonii i telewizji, na zasadach określonych w prawie polskim”. Jest to jednak zapis bardzo ogólny i od nowej władzy zależy sposób jego interpretacji.

Jak to robiła Religia.tv

W obozie nadchodzącej koalicji panuje zapewne pokusa, wsparta oczekiwaniem części społeczeństwa, by w ogóle zlikwidować audycje katolickie w TVP. Wszak państwo ma charakter świecki, Kościół może nadawać przez własne media, a przytoczony zapis konkordatu można by było ograniczyć na przykład do transmisji wystąpienia papieskiego. Chciałbym jednak wskazać, że takie podejście jest powieleniem opisanego powyżej błędu odrzucenia ogromnej części obywateli, którzy oglądają katolickie programy albo uważają ich istnienie za przejaw wolności religijnej i dopuszczenia do głosu tradycyjnej części polskiego społeczeństwa, często wywodzącej się z terenów wiejskich i klas ludowych. Takie działanie jedynie pogłębi istniejące podziały. W imię budowania narodowej zgody i jedności nie wolno tego zrobić.

Odrębną kwestią, która z kolei winna być poddana wnikliwej analizie, jest kształt owych katolickich audycji. Dotychczasowe status quo nie jest bowiem modelem pożądanym. Gdybym miał wskazać na zdecydowanie lepsze rozwiązanie, podałbym przykład istniejącej niegdyś Religii.tv – ambitnego kanału, który zamiast indoktrynacji próbował merytorycznie i profesjonalnie odpowiedzieć na duchowe potrzeby Polaków. Trzeba bowiem pamiętać, że w czasach późnego kapitalizmu, braku stabilizacji, globalizacji, migracji, zmian klimatycznych, czy wojny za naszą wschodnią granicą, wielu ludziom bardzo potrzebne jest duchowe oparcie. Zwłaszcza ludziom starszym, często niewychodzącym z domów. Uważam, że wyjście naprzeciw ich oczekiwaniom stanowiłoby esencję misji nowej publicznej telewizji. Zamiast budować atmosferę strachu i wizję nadchodzącej apokalipsy, należy oswajać ludzkie lęki i tłumaczyć otaczającą nas rzeczywistość. To zadanie również dla programów religijnych publicznej telewizji.

Dziennikarze audycji katolickich powinni też patrzeć na ręce władzy kościelnej, tak jak wszystkie media powinny krytycznie spoglądać na polityków i świat elit. To podstawowe mechanizmy kontroli społecznej, których w ostatnich latach w państwowej telewizji zdecydowanie brakowało. Nie można unikać trudnych tematów, zamiatać pod dywan palących problemów, udawać, że rzeczywistość kreowana przez kościelne władze jest zawsze dobra.

Zlikwidować obraz „Polaka-katolika”

Kościół katolicki w Polsce daleki jest nadal od realizacji postanowień Soboru Watykańskiego II, zwłaszcza w zakresie podnoszenia roli i upodmiotowienia Ludu Bożego. Stało się to szczególnie widoczne podczas zorganizowanych przez papieża Franciszka obrad Synodu o synodalności. Pokazały one (zwłaszcza spotkania w Pradze i Rzymie) nieprzystawanie polskiej rzeczywistości do tematów podejmowanych przez Kościół powszechny. Spotkanie drugiego człowieka, dialog, wysłuchanie i współdecydowanie, które w niektórych krajach i na innych kontynentach stały się dawno elementem kościelnej rzeczywistości, nad Wisłą nadal są postrzegane jako groźne nowinkarstwo. Rolą katolickich audycji byłoby właśnie spopularyzowanie synodalnych, demokratycznych idei, które głosi papież Franciszek. Jestem przekonany, że model synodalnej władzy w Kościele uchroniłby jego instytucje przed wieloma skandalami, między innymi pedofilskimi i finansowymi.

Audycje religijne w telewizji powinny mieć charakter ekumeniczny i międzyreligijny. Niezwykle ważne będzie ukazywanie osób innych wyznań chrześcijańskich oraz innych religii jako równych obywateli, naszych braci i sióstr. To kluczowe choćby w kontekście przebywających w Polsce kilku milionów Ukraińców i Ukrainek oraz wciąż wzrastającej liczby przybyszów z krajów muzułmańskich. To ważne także w związku z historycznymi, często bolesnymi relacjami polsko-żydowskimi. Nie ma lepszej platformy do takiego dialogu niż telewizja publiczna. Programy katolickie muszą uczyć otwartości i pluralizmu, na zawsze likwidując szkodliwy, nacjonalistyczny obraz „Polaka-katolika”. Odbiorca programów katolickich TVP (albo jej następczyni) musi mieć przekonanie, że osoba wierząca nie jest w żaden sposób zobowiązana do głosowania na tę czy inną partię polityczną, jest to jej autonomiczny wybór.

Przed nami okres dużych zmian. Warto wykorzystać go dobrze, nie powielając błędów popełnionych u zarania III RP, których skutkiem było zbudowanie w sporej części społeczeństwa poczucia, że państwo i jego instytucje nie są stworzone dla nich, nie są im przyjazne. Studia programów katolickich telewizji publicznej muszą być otwarte na ludzi różnie myślących i doprowadzać do debaty, wymiany myśli. Konieczne jest zapraszanie przedstawicieli różnych grup społecznych i głosicieli odmiennych poglądów, by pokazywać, jak można ze sobą rozmawiać w duchu szacunku i serdeczności. Tylko w ten sposób mamy szansę na przezwyciężenie dzielących nas uprzedzeń i realną zmianę w Polsce.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Od ponad 15 lat tworzymy jedyny w Polsce magazyn lewicy katolickiej i budujemy środowisko zaangażowane w walkę z podziałami religijnymi, politycznymi i ideologicznymi. Robimy to tylko dzięki Waszemu wsparciu!
Kościół i lewica się wykluczają?
Nie – w Kontakcie łączymy lewicową wrażliwość z katolicką nauką społeczną.

I używamy plików cookies. Dowiedz się więcej: Polityka prywatności. zamknij ×