fbpx Wesprzyj nas!

magazyn lewicy katolickiej

Kelus: Mi艂o艣膰, na kt贸r膮 jestem skazany

Jest patriotyzm postulatu: 鈥瀖asz kocha膰 swoj膮 ojczyzn臋鈥 i patriotyzm faktu: 鈥瀟o Tw贸j kraj, nie masz wyj艣cia鈥. Mo偶esz albo ojczyzn臋 pokocha膰, albo wyemigrowa膰, albo zosta膰 cz艂owiekiem nieszcz臋艣liwym.

Ilustr.: Ania Libera


 
Nie czuj臋 si臋 ekspertem w sprawie patriotyzmu.聽Z loterii zdarze艅 wysz艂o, 偶e urodzi艂em si臋 tu, a przecie偶 m贸g艂bym gdzie indziej, w jakim艣 innym czasie i w innym miejscu. Przyjmuj臋 to jako sw贸j cz艂owieczy los. Staram si臋 z tego wywi膮za膰, bardziej kieruj膮c si臋 przyzwoito艣ci膮 ni偶 jakimi艣 has艂ami wsp贸lnotowymi.
 
Z Janem Krzysztofem Kelusem聽rozmawiaj膮: Jan Lutyk, Maciej Onyszkiewicz i Joanna Sawicka. Wywiad pochodzi z 4. numeru kwartalnika Kontakt, pod tytu艂em „Patriotyzm”.
 
Radom i Ursus, czerwiec 1976. Po podwy偶ce cen 偶ywno艣ci na ulicach miasta rozpocz臋艂y si臋 strajki. Sprzeciw robotnik贸w wywo艂a艂 brutaln膮 reakcj臋 milicji. W Warszawie wydarzenia radomskie i ursususkie sprowokowa艂y grupk臋 ludzi dobrej woli do rozpocz臋cia szeroko zakrojonej akcji pomocy ofiarom represji. Powsta艂 Komitet Obrony Robotnik贸w. W艣r贸d wsp贸艂pracownik贸w KOR-u by艂 Jan Krzysztof Kelus 鈥 poeta, wydaj膮cy swoje piosenki poza cenzur膮, dawny wi臋zie艅 polityczny skazany w tak zwanym 鈥瀙rocesie taternik贸w鈥 (ludzi, kt贸rzy uczestniczyli w przemycie przez s艂owackie Tatry zakazanych decyzj膮 w艂adzy ksi膮偶ek). Jego biografia, tre艣膰 piosenek i przyja藕艅 z Jackiem Kleyffem, autorem mi臋dzy innymi piosenki 殴r贸d艂o, zawieraj膮cej deklaracj臋 pogl膮d贸w na temat ojczyzny i emigracji, sk艂oni艂y nas do zaproszenia go do rozmowy.
 

Ku pami臋ci Otto Schimka

 
W Piosence o Jacku Staszelisie 艣piewa艂 Pan: 鈥濨o偶e pozw贸l bym potrafi艂, /Gdy ojczyzna mnie zawo艂a, /Zamiast piersi wypi膮膰 dup臋, /Bo ta nafta nie jest moja鈥.
Teraz inaczej napisa艂bym t臋 piosenk臋, 偶eby by艂a jasno艣膰. Dla rozstrzygni臋cia w膮tpliwo艣ci napisa艂bym: „kiedy Partia ci臋 zawo艂a”. Ale to naprawd臋 dla normalnych zjadaczy chleba w roku ’72 czy ’73 (chyba wtedy j膮 napisa艂em) by艂o czytelne i jednoznaczne.
 
Czy w takim razie jest co艣, co pozwala nam wypi膮膰 dup臋, kiedy wo艂a ojczyzna, a nie Partia?
Jak wo艂a w z艂ej sprawie 鈥 oczywi艣cie; przecie偶 mo偶e wo艂a膰 w z艂ej sprawie. A pa艅stwo nie wyobra偶acie sobie takiej sytuacji? Gdyby Stalin nam nie wyregulowa艂 granic i mieliby艣my w ’91 roku partyzantk臋 w Bieszczadach? Z Tr贸jz臋bem, z lud藕mi, kt贸rzy w swoim hymnie narodowym maj膮: 鈥濶iech zn贸w powstanie Ukraina od Sanu do Donu鈥? Wyobra偶am sobie ojczyzny, kt贸re wo艂aj膮 w z艂ej sprawie. I r贸wnie偶 moj膮, kt贸ra wo艂a w z艂ej sprawie.
 
Ja my艣l臋 o takim normalnym powo艂aniu do wojska, o przeszkoleniu w armii na wypadek, gdyby z jakiego艣 powodu granice znowu by艂y zagro偶one i trzeba by stan膮膰 w ich obronie…
Naprawd臋 nie znosz臋 armii. Ja wola艂bym nawet z wami walczy膰 w partyzantce ni偶 w zorganizowanym oddziale. Jakby by艂o trzeba, to bym poszed艂 do partyzantki, bo armia jest czym艣 tak obrzydliwym, 偶e ka偶dy cz艂owiek, kt贸ry si臋 do niej nie nadaje, powinien mie膰 prawo do s艂u偶by w jakim艣 pacyfistycznym interesie. Tak jak moi przyjaciele, kt贸rzy kiedy艣 byli w ruchu Wolno艣膰 i Pok贸j. To byli m艂odzi ch艂opcy, m艂odsi ode mnie o jakie艣 pi臋tna艣cie czy dwadzie艣cia lat. Oni mieli normalny problem z wojskiem i po prostu oddawali, odsy艂ali ksi膮偶eczki. Od tego g艂贸wnie zacz膮艂 si臋 ten ruch. Ja ju偶 by艂em za stary, 偶eby mnie do tej zabawy wzi臋li.
 
Nie mia艂em r贸wnego startu z nimi. Swoje z wojskiem za艂atwi艂em w spos贸b dla mnie dosy膰 dramatyczny. Razem z Jackiem Kleyffem opracowali艣my spos贸b wybicia sobie r臋ki ze stawu. No i ja sobie wybi艂em t臋 r臋k臋 ze stawu na komisji wojskowej, i po prostu mia艂em kategori臋 鈥濪鈥. W zwi膮zku z tym nie mog艂em odda膰 ksi膮偶eczki wojskowej, tak jak oni.
 
A zatem m贸g艂by Pan broni膰 ojczyzny czy nie?
W dobrej sprawie, tak jakbym j膮 definiowa艂 we w艂asnej duszy. W dobrej sprawie.
 
Czy sytuacja, w kt贸rej zagro偶ony jest byt pa艅stwowy, czy obrona granic 鈥 jest s艂uszn膮 spraw膮?
Ja przede wszystkim nie potrafi艂bym namawia膰 kogokolwiek do czegokolwiek, od tego si臋 zaczyna. Mia艂bym tylko prywatny dylemat do rozstrzygni臋cia. Tak bym to nazwa艂. Prywatny dylemat do rozstrzygni臋cia.
 
A pr贸ba napa艣ci ze strony jakiego艣 s膮siada czy wroga 鈥 to nie wiem. Je艣li bym mia艂 jeszcze dostatecznie du偶o si艂 i z艂o艣ci sportowej, to bym si臋 pewnie awanturowa艂. Ja nie jestem takim do ko艅ca pacyfist膮 jak Dalajlama, 偶e niech tu b臋dzie drugi Tybet, a ja krwi nie przelej臋, robaczka nie zagniot臋, do cz艂owieka w innym mundurze nie strzel臋. Ja si臋 nie zarzekam; nie wiem, co bym zrobi艂.
 
Czyli kiedy Ojczyzna czego艣 od nas wymaga, to jest to prywatny dylemat do rozstrzygni臋cia. Pan nie wierzy w odg贸rne wymagania stawiane przez pa艅stwo?
Powiem inaczej. Ja po pierwsze nie wierz臋, a po drugie 鈥 taka moja zdawkowa i bardzo powierzchowna znajomo艣膰 historii podpowiada mi, 偶e tak naprawd臋 o Ojczyzn臋 walczyli przewa偶nie ludzie, kt贸rzy nie mieli wyj艣cia. Byli wcielani do armii, a dezercja cz臋sto r贸wna艂a si臋 samob贸jstwu. W takich sytuacjach, kiedy mo偶na by艂o wybra膰: zosta膰 w domu albo si臋 awanturowa膰, zawsze garsteczki si臋 za Ojczyzn臋 awanturowa艂y. Nie dajcie sobie pa艅stwo, na mi艂o艣膰 bosk膮, wm贸wi膰, 偶e ca艂e spo艂ecze艅stwo walczy艂o z Niemcami w czasie wojny. Po prostu sobie ludzie 偶yli, handlowali s艂onin膮, chcieli prze偶y膰, p艂odzili dzieci, robili r贸偶ne rzeczy. Nawet wed艂ug r贸偶nych skrajnych hagiografii AK nie wi臋cej ni偶 dwie艣cie tysi臋cy ludzi bra艂o udzia艂 w czynie zbrojnym. Wi臋ksza ilo艣膰 w pisaniu, w powielaniu, w kompletach, w uczeniu. Niech by to by艂o w sumie trzy razy wi臋cej, niech by to by艂 milion… Ale to by艂 jednak trzydziestomilionowy kraj. Naprawd臋 tak by艂o. Bo taki jest 艣wiat, po prostu taki jest 艣wiat.
 
Mnie najbardziej martwi to, 偶e mo偶emy pa艣膰 ofiar膮 zbiorowego my艣lenia i w imi臋 ojczyzny zrobi膰 co艣 pod艂ego, co艣 autentycznie pod艂ego. Nas nikt nie uczy艂 przywi膮zania do zasad. Ka偶dy pedagog, oboj臋tnie: polski, ameryka艅ski czy sowiecki, rwa艂by sobie w艂osy z g艂owy, gdyby mu zaproponowa膰 tak膮 formu艂臋 wychowawcz膮: Naucz dzieci elementarnych zasad, oboj臋tnie, czy one s膮 konfucja艅skie, chrze艣cija艅skie, czy islamskie, po czym podpu艣膰 dziecko, 偶eby pogwa艂ci艂o kt贸r膮艣 z tych zasad 鈥 odp臋dzi艂o od furtki 偶ebraka albo kopn臋艂o psa. Nast臋pnie zbij dziecko jak burego psa za przekroczenie tego, co najwa偶niejsze 鈥 偶e us艂ucha艂 twojego rozkazu, a nie twojego nauczania. Wtedy wychowasz cz艂owieka, kt贸ry b臋dzie potrafi艂 oprze膰 si臋 temu, co jest najwi臋kszym zagro偶eniem: 偶e jaki艣 autorytet, wybrany przez nas albo narzucony, wyda rozkaz albo podpu艣ci nas, by艣my zrobili co艣 pod艂ego. Potem zreszt膮 艂atwo uwolniliby艣my sumienie od balastu, m贸wi膮c, 偶e艣my wype艂nili rozkaz albo 偶e wszyscy tak robili. Albo par臋 innych rzeczy, kt贸re zawsze si臋 m贸wi. To mnie najbardziej przera偶a.
 
Czy my艣li Pan, 偶e t膮 garstk膮 m艂odych, kt贸rzy walczyli za ojczyzn臋, kierowa艂a w du偶ej cz臋艣ci m艂odzie艅cza adrenalina?
Ja bym tak m贸g艂 powiedzie膰 o sobie. Jak wejrz臋 w siebie i przypomn臋 sobie, kim by艂em i czym si臋 zajmowa艂em zanim zacz膮艂em si臋 awanturowa膰 w sprawach politycznych, to widz臋, 偶e by艂em z tych, kt贸rzy si臋 dobrze czuj膮, kiedy im si臋 wydziela adrenalina. I nieuczciwie by艂oby mi opowiada膰 o w艂asnym 偶yciu, nie uwzgl臋dniaj膮c tego. Pewne rzeczy, kt贸re, by膰 mo偶e, dla innych by艂yby znacznie wi臋ksz膮 ofiar膮, mnie przychodzi艂y 艂atwiej. Odrobin臋 uog贸lniaj膮c, je艣li ja taki by艂em, to mo偶e i wi臋cej by艂o takich ludzi. Na przyk艂ad ci, kt贸rzy szli do Powstania z dzieci臋c膮 ochot膮 do awantury, jak na harcersk膮 zabaw臋. Przecie偶 te ich piosenki takie s膮, te pa艂acyki Michla, 呕ytnia, Wola, te na tygrysy visy-srysy鈥 To wszystko razem jest takie strasznie m艂odzie艅cze, a偶 wzruszaj膮ce. A z drugiej strony by艂 na przyk艂ad m贸j ojciec, kt贸ry mia艂 trzydzie艣ci lat i dwuletniego syna. Dla niego to mia艂o inny wymiar, bo od pocz膮tku do ko艅ca uwa偶a艂, 偶e to bez sensu, tak z punktu widzenia militarnego, jak i ka偶dego innego. Ale jego zdaniem nie wypada艂o inaczej.
 
A czy takie dzia艂ania opozycyjne, w kt贸re Pan by艂 zaanga偶owany, jak je偶d偶enie do Radomia w 1976, mo偶na rozpatrywa膰 w kontek艣cie patriotyzmu?
Nawet przez sekund臋 nie my艣la艂em, 偶e jad臋 tam jako patriota 鈥 je藕dzi艂em tam jako cz艂owiek, kt贸ry mo偶e pom贸c innym ludziom, bo akurat by艂a taka mo偶liwo艣膰. Po ameryka艅sku nazywam to sympati膮 wobec psa pod spodem. S膮 tacy ludzie, kt贸rzy w spos贸b instynktowny identyfikuj膮 si臋 z tym, co na wierzchu, i s膮 tacy, kt贸rym 偶al tego pod spodem. Ja mam prawdopodobnie taki chip w g艂owie, 偶e mi 偶al tego pod spodem. I co to ma wsp贸lnego z patriotyzmem? Pewnie r贸wnie dobrze m贸g艂bym by膰 imigrantem i te偶 pojecha膰, gdybym m贸g艂.
 
Rzeczywi艣cie, na samym ko艅cu tak si臋 porobi艂o, 偶e w tym Radomiu nagle si臋 znale藕li zawodowi patrioci, kt贸rzy z r贸偶nych powod贸w zacz臋li wypycha膰 innych z pami臋ci. Ale ja tam nie jecha艂em po 偶adne 鈥瀌zi臋kuj臋鈥 ani nic takiego. W ka偶dym razie by艂 to epizod w moim 偶yciu, kt贸ry z patriotyzmem nic, ale kompletnie nic nie mia艂 wsp贸lnego. Zupe艂nie nie w tych kategoriach o tym my艣la艂em. Ale przecie偶 to s膮 tylko s艂owa. Jak powiedzia艂 kto艣 pewnie z trzysta lat przed Chrystusem w ksi臋dze taoistycznej, s艂owo jest go艣ciem rzeczywisto艣ci. U nas patriotyzm od tego patria rzymskiego si臋 pl膮cze. To s膮 nasze uwarunkowania j臋zykowe. Mo偶na to nazwa膰 przyzwoito艣ci膮 albo w艂a艣nie sympati膮 wobec s艂abszego, jakkolwiek. Nie czuj臋 si臋 ekspertem w sprawie patriotyzmu. Nigdy si臋 nad tym specjalnie nie zastanawia艂em. Wszystko, co mi si臋 w 偶yciu zdarzy艂o, by艂o raczej odruchem ni偶 premedytacj膮. Na to, co ludzie nazywaj膮 patriotyzmem czy mi艂o艣ci膮 ojczyzny, od pewnego momentu by艂em po prostu skazany 鈥 przez j臋zyk, kt贸rym najlepiej opisuj臋 sw贸j 艣wiat, przez ludzi, kt贸rych pozna艂em.
 
Sk膮d Pa艅ska sympatia do 鈥瀟ego, co pod spodem鈥?
Kiedy mia艂em siedemna艣cie lat, przeczyta艂em 艁uk tryumfalny Remarque鈥檃 i pomy艣la艂em, 偶e na emigracj臋 jestem zwyczajnie za stary. Uzna艂em, 偶e nigdzie si臋 nie odnajd臋, nigdzie nie opowiem o sobie tak, jak w tym swoim pierwszym j臋zyku, chocia偶bym stan膮艂 na g艂owie. Nie m贸wi臋, 偶e mam racj臋, tak mi si臋 wtedy wydawa艂o. To po pierwsze. A po drugie 鈥 by艂em wychowywany w bardzo tradycyjnej, zwyczajnie endekoidalnej rodzinie. Czu艂em potrzeb臋 wyrzucenia tego balastu. Wszystkie takie opowie艣ci o Polaku-Katoliku, o Chrystusie Narod贸w, r贸偶ne inne historie, wszystko to wyrzuci艂em. Ca艂a reszta jest elementarn膮 przyzwoito艣ci膮, na kt贸r膮 cz艂owiek jest w pewnym momencie skazany.
 
Czy to wychowanie rodzinne ci膮偶y艂o Panu?
Bo ja wiem… Raz ci膮偶y艂o, raz nie ci膮偶y艂o. Jako jedenastoletni ch艂opiec w艂asnym rozumem odkry艂em, 偶e Matka Boska by艂a 呕yd贸wk膮. Dosta艂em za to od ojca w pysk. Pewnie dlatego, 偶e mu 艣wi臋te z paskudnym pomiesza艂em, i mu si臋 w g艂owie zrobi艂a taka zawierucha, 偶e si臋 nie m贸g艂 opanowa膰. Nie mam o to 偶alu, ale to by艂a cz臋艣膰 tego, w czym by艂em wychowany. Bo autentycznie by艂em wychowany w tym, 偶e Hitler wielk膮 zbrodni臋 zrobi艂, ale nam Polakom si臋 bardzo przys艂u偶y艂, bo z 呕ydami co艣 trzeba by艂o zrobi膰… 呕e ten, kto zamordowa艂 Narutowicza, niejaki Niewiadomski, zas艂uguje na to, 偶e do dzi艣 mu starsze panie kwiaty nosz膮 na gr贸b 鈥 bo zrobi艂 to w imi臋 wy偶szych pobudek i tak dalej. Pa艅stwo rozumiecie, mia艂em swoje powody, 偶eby si臋 od tego bardzo, 艂adnie m贸wi膮c, zdystansowa膰.
 
W jednym z wywiad贸w opowiada艂 Pan, jak z Jackiem Kleyffem dochodzili艣cie wsp贸lnie do tego, co on wyrazi艂 w piosence 殴r贸d艂o
Chodzi pani o zwrotk臋: 鈥濶a nazwy i na znaki sram, /Nie fetysz granic mnie tu trzyma, /Lecz miejsca, a w tych miejscach przyja藕艅! /I w Polsce z tym nie jestem sam鈥?
 
W艂a艣nie.
My艣my byli z Jackiem bardzo zaprzyja藕nieni. W naszych piosenkach du偶o jest naszych rozm贸w. Ja si臋 czuj臋 w pewien spos贸b wsp贸艂autorem tych s艂贸w. Ale jest to jedna z wielu rzeczy, kt贸re mo偶na r贸偶nie zrozumie膰. Mo偶na z tego wyci膮gn膮膰 fa艂szywe wnioski. A pami臋tacie pa艅stwo poprzedni膮 Jacka zwrotk臋?
 
T臋 o patriotach zawodowych?
Dok艂adnie. O patriotach zawodowych, kt贸rzy pytaj膮 kapucyn贸w o jego kr臋gos艂up ideowy. I stwierdzaj膮, 偶e to 鈥瀞odomita, p贸艂-呕yd, p贸艂-z艂odziej i artysta鈥. No to im odpowiedzia艂, 偶e 鈥瀗a nazwy i na znaki sra鈥. Jacek tak zareagowa艂 na agresj臋, etykietowanie, na endekoidaln膮 napa艣膰. W tym samym wywiadzie, jak pa艅stwo pami臋tacie, m贸wi艂em o Bogu, Honorze i Ojczy藕nie. M贸wi艂em, 偶e co ja mam, kurwa, wsp贸lnego z Bogiem, Honorem i Ojczyzn膮. W zasadzie te s艂owa podtrzymuj臋, tylko dla pa艅stwa te s艂owa s膮 lepiej zrozumia艂e, bo pa艅stwu powiedzia艂em o tych moich endekoidalnych do艣wiadczeniach z dzieci艅stwa. Musia艂em zrzuci膰 t臋 sk贸r臋 i co艣 mi z tego pozosta艂o w ostro艣ci sformu艂owa艅. Mam sw贸j garb, jak ka偶dy.
 
Wi臋c jak te s艂owa rozumie膰?
My艣l臋, 偶e jest patriotyzm postulatu, to znaczy: 鈥瀖asz kocha膰 swoj膮 ojczyzn臋鈥, i patriotyzm faktu: 鈥瀙o prostu jeste艣 skazany na to, 偶e to Tw贸j kraj, taki jest Tw贸j los, tu si臋 urodzi艂e艣 i nie masz specjalnie wyj艣cia鈥. Mo偶esz albo ojczyzn臋 pokocha膰, albo wyemigrowa膰, albo zosta膰 cz艂owiekiem nieszcz臋艣liwym, 偶e si臋 urodzi艂e艣 tu, gdzie si臋 urodzi艂e艣
 
Ta ojczyzna to miejsca, ludzie i j臋zyk, kt贸rego Jacek do tej strofki nie doda艂, nazywanie 艣wiata. Jestem skazany na ten j臋zyk i go w pe艂ni akceptuj臋. Uwa偶am, 偶e jest pi臋kny, bo na przyk艂ad zachowa艂 nazwy miesi臋cy, jak u Indian. Ca艂a prawie Europa sobie zafundowa艂a 艂aci艅skie decembery, novembery, a u nas wszystko zosta艂o: od lip, wrzos贸w, pa藕dzierzy lnianych, od spadania li艣ci. Nazwiska s膮 przepi臋kne, jest w nich ca艂y atlas botaniczny. S膮 r贸偶ne rodzaje traw, ca艂a ornitologia, wszystkie mo偶liwe ptaki. Poza tym j臋zyk, kt贸ry ma zdrobnienia, to jest przecie偶 co艣 prze艣licznego. I jeszcze na dodatek podw贸jne zdrobnienia: co艣 mo偶e by膰 malutkie, malusie艅kie. I jak tu si臋 od tego uwolni膰? Mog臋 si臋 zbuntowa膰 i powiedzie膰 sobie, 偶e to jest j臋zyk g艂upi, ma艂o precyzyjny, poprzerastany wsiowo艣ci膮 i kompletnie niepasuj膮cy do wsp贸艂czesno艣ci. Ale zda艂em sobie spraw臋, 偶e jestem na to od pocz膮tku do ko艅ca skazany, po prostu nie wybebesz臋 tego ze swojego m贸zgu. I bez 偶alu to przyjmuj臋.
 
Tak samo ludzie 鈥 ja si臋 strasznie przywi膮zuje do ludzi, nic na to nie potrafi臋 poradzi膰. Wiem, 偶e nic nie jest na zawsze, ani mi艂o艣ci, ani przyja藕nie 鈥 to s膮 rzeczy, kt贸re przychodz膮 i odchodz膮, i trzeba je tylko dobrze pami臋ta膰.
 
Do mojego pojmowania ojczyzny mo偶ecie pa艅stwo doda膰 tak偶e tradycj臋, bo ona tak naprawd臋 jest cz臋艣ci膮 j臋zyka. Ale dla mnie 鈥 na pewno nie religi臋. Tak mi si臋 偶ycie u艂o偶y艂o. Dla ludzi g艂臋boko religijnych ona te偶 jest cz臋艣ci膮 tego samego.
 
Mo偶e moja definicja ojczyzny bardziej odpowiada niemieckiemu Heimat 鈥 ojcowizna… By膰 mo偶e to jest znowu s艂owne nieporozumienie, 偶e pa艅stwo szukacie tego, co jest g艂贸wnie oparte na wielkiej wsp贸lnocie, a ja si臋 odwo艂uj臋 do czego艣 takiego okruszkowego, do okruszyn w艂asnego prze偶ycia. Nikt mnie nie pyta艂, gdzie mam si臋 urodzi膰. Z loterii zdarze艅 wysz艂o, 偶e tu, a przecie偶 m贸g艂bym gdzie indziej, w jakim艣 innym czasie i w innym miejscu. I to jest co艣, na co jestem skazany, i to w艂a艣nie przyjmuj臋 jako sw贸j cz艂owieczy los. Staram si臋 z tego wywi膮za膰, bardziej kieruj膮c si臋 przyzwoito艣ci膮 ni偶 jakimi艣 has艂ami wsp贸lnotowymi. No i dobrze mi z tym.
 

Jan Krzysztof Kelus z wykszta艂cenia jest socjologiem, w latach 70. dzia艂a艂 w opozycji demokratycznej i wsp贸艂pracowa艂 z KORem. Szeroko znany jako autor i wykonawca piosenek drugiego obiegu. Wsp贸艂za艂o偶yciel Niezale偶nej Oficyny Wydawniczej. W czasie stanu wojennego internowany na Bia艂o艂臋ce.

 

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Od ponad 15 lat tworzymy jedyny w Polsce magazyn lewicy katolickiej i budujemy 艣rodowisko zaanga偶owane w walk臋 z podzia艂ami religijnymi, politycznymi i ideologicznymi. Robimy to tylko dzi臋ki Waszemu wsparciu!
Ko艣ci贸艂 i lewica si臋 wykluczaj膮?
Nie 鈥 w Kontakcie 艂膮czymy lewicow膮 wra偶liwo艣膰 z katolick膮 nauk膮 spo艂eczn膮.

I u偶ywamy plik贸w cookies. Dowiedz si臋 wi臋cej: Polityka prywatno艣ci. zamknij