magazyn lewicy katolickiej

Ko艣ci贸艂 ludu jest Ko艣cio艂em politycznym

Stanu Ko艣cio艂a nie poprawi ani liberalizacja zasad moralnych, ani ich bohaterska, reytanowska obrona. Pom贸c mo偶e jedynie zmiana wektora ko艣cielnej si艂y w relacji pomi臋dzy ludem a w艂adz膮 (ka偶d膮 w艂adz膮) i bezwarunkowe, ostateczne stani臋cie po stronie tego pierwszego.
Ko艣ci贸艂 ludu jest Ko艣cio艂em politycznym
Ksi膮dz przemawiaj膮cy do ludu 鈥 grafika do plakatu ameryka艅skiego z czasu drugiej wojny 艣wiatowej (zdj. w domenie publicznej)

Wydarzenia, kt贸rych 艣wiadkami i uczestnikami byli艣my jesieni膮 w Polsce, nada艂y procesowi laicyzacji nowej dynamiki. Okres pandemii dodatkowo wyzwala rewolucyjn膮 presj臋 i wprowadza naturaln膮 nerwowo艣膰 u wszystkich zainteresowanych tematem, procesy nabieraj膮 wyrazisto艣ci, a sp贸r rumie艅c贸w, czasem tak偶e si艅c贸w. To, co jest dla mnie pewne, to prze艣wiadczenie, 偶e nie ma ju偶 na co czeka膰. Kryzys w Ko艣ciele przesta艂 by膰 tylko przedmiotem akademickich dyskusji czy roztrz膮sa艅 religijnych aktywist贸w. Ma charakter powszechny i trzeba sobie odpowiedzie膰 na pytanie, co dalej.

B艂臋dne jest postrzeganie Ko艣cio艂a, i szerzej chrze艣cija艅stwa, jako strony 鈥瀢alki ze 艣wiatem鈥, co rozumie si臋 powszechnie jako poskramianie moralnego zepsucia spo艂ecze艅stwa i wspieranie w艂adzy wsz臋dzie tam, gdzie cho膰by iluzorycznie stoi ona na stra偶y 鈥瀘dwiecznych, naturalnych鈥 praw. Narracja o wojnie kulturowej sta艂a si臋 popularna. Podzielaj膮 j膮 liczni publicy艣ci, zar贸wno prawicowi, jak i lewicowi. G艂osy te r贸偶ni膮 si臋 tylko orzeczeniem, czy wojn臋 t臋 Ko艣ci贸艂 wygrywa, czy przegrywa, i czy rezultat tych walk jest dobry, czy z艂y. Ot贸偶 takie postawienie sprawy wydaje mi si臋 艣lep膮 uliczk膮, a wszelkie tego typu diagnozy 鈥 zbytnim uproszczeniem, okraszanym najcz臋艣ciej jednostkowymi, tendencyjnymi przyk艂adami 鈥瀌owod贸w鈥.

Po pierwsze ta fa艂szywa interpretacja stawia Ko艣ci贸艂 w kontrze do ludu, co z punktu widzenia misji ewangelizacyjnej tr膮ci absurdem. Jezus wychodzi艂 do ludzi, szuka艂 ich i takie poszukiwania zleci艂 swoim uczniom. Po drugie pow膮tpiewam w tez臋, jakoby chrze艣cija艅skie wsp贸lnoty religijne nie odnalaz艂y si臋 w (neo)liberalnym, kapitalistycznym 艣wiecie, w prawach wolnego rynku, globalizacji i akumulacji kapita艂u, w giddensowskiej p贸藕nej nowoczesno艣ci. Maj膮 si臋 raczej nie najgorzej, korzystaj膮c z licznych liberalnych udogodnie艅 i wspieraj膮c w艂adz臋 wsz臋dzie tam, gdzie zdiagnozowa膰 mo偶na wsp贸lne ich interesy 鈥 niestety cz臋sto do艣膰 kr贸tkowzrocznie.

O tym b艂臋dzie narracyjnym wspomnia艂a niedawno Maria Libura w artykule dla Klubu Jagiello艅skiego. Stwierdzi艂a, 偶e podkre艣lanie w ka偶dym dokumencie, przem贸wieniu, wywiadzie czy kazaniu fundamentalnej roli rodziny w 偶yciu spo艂ecze艅stwa i chrze艣cija艅skiej wsp贸lnoty nie mo偶e i艣膰 w parze ze wsparciem neoliberalnego modelu gospodarczego, kt贸ry tej rodzinie zwyczajnie szkodzi. Nale偶a艂oby si臋 raczej zastanowi膰, czy ta najmniejsza wsp贸lnota, postawiona pod ekonomiczn膮 艣cian膮, ma warunki, by si臋 rozwija膰 i godnie 偶y膰. O ile nie spos贸b si臋 z autork膮 artyku艂u nie zgodzi膰, to jednak uwa偶am, 偶e obj臋艂a swoj膮 analiz膮 tylko cz膮stk臋 problemu, skupiaj膮c si臋 na praktycznych radach. Podobnie zrobi艂a Zuzanna Radzik w artykule dla Gazety Wyborczej, odnajduj膮c problem w s艂abej jako艣ciowo katechezie. Nawet je艣li nauki s膮 marne, to z Ko艣cio艂a nie odchodzi si臋 z braku wiedzy. Postarajmy si臋 zajrze膰 do teoretycznego modelu dzia艂ania Ko艣cio艂a, co by膰 mo偶e pozwoli odzyska膰 witalno艣膰, z艂apa膰 oddech, rozpocz膮膰 nowe 偶ycie tej wsp贸lnoty.

Ko艣ci贸艂 ludu i Ko艣ci贸艂 w艂adzy

Gdy zastanawiam si臋 nad w艂a艣ciwymi wsp贸艂rz臋dnymi naszego Ko艣cio艂a na mapie relacji w艂adzy z ludem, staj膮 mi przed oczami dwie filmowe sceny. Pierwsza zosta艂a stworzona przez Rolanda Joff茅go w dziele 鈥濵isja鈥. Oto grupa dzielnych jezuit贸w, k艂ad膮c wszystko na szali i w konsekwencji trac膮c w艂asne 偶ycie, opowiada si臋 po stronie india艅skiego plemienia w jego starciu z wojskami kolonizator贸w. Przy d藕wi臋kach wspania艂ej muzyki Ennia Morriconego widzimy wzruszaj膮c膮 scen臋 konfrontacji ludu z w艂adz膮, pokoju i dobra z bezwzgl臋dn膮 przemoc膮, racji z prawem (a dla mnie 鈥 polityki z biopolityk膮, co zaraz wyja艣ni臋). Widzimy, po kt贸rej stronie znajduje si臋 偶ywy Ko艣ci贸艂. I cho膰 zakonnicy nie s膮 pozbawieni s艂abo艣ci i rozterek, bije od nich odwaga, bezkompromisowo艣膰, postawa emancypacyjna. I Chrystus tak偶e jest z nimi, niesiony w ostatnich scenach filmu w monstrancji 鈥 najpierw przez jezuit臋 (艣wietna rola Jeremy鈥檈go Ironsa), p贸藕niej przez 艣wieckich, kobiety i dzieci.

Druga scena pochodzi z 鈥濫wangelii wed艂ug 艣wi臋tego Mateusza鈥 Piera Paola Pasoliniego, filmu, kt贸ry w艂a艣ciwie mo偶na ogl膮da膰 bez ko艅ca. Jezus spotyka 偶ydowsk膮 arystokracj臋, uczonych w Pi艣mie. Wchodzi z nimi w dialog i za ka偶dym razem wykazuje przewrotno艣膰 w ich rozumowaniu. Rozmowy te zbudowane s膮 wy艂膮cznie z cytat贸w z tytu艂owej Ewangelii, przez co scena zostawia u widza poczucie dotkni臋cia czystej ewangelicznej prawdy. Z kolei koncentracja kamery na twarzach zwyk艂ych ludzi ukazuje uniwersalno艣膰 przes艂ania. To lud jest Ko艣cio艂em, nie mo偶ni i arystokracja. Podkre艣la to postawa Jezusa, wra偶liwego, czu艂ego i wyrozumia艂ego wobec prostych ludzi, a zarazem surowego wobec arcykap艂an贸w i faryzeusz贸w. Jego jednoznaczne opowiedzenie si臋 po stronie ludu powoduje zdziwienie i niedowierzanie. Na w艂adz臋 Chrystus krzyczy. I tu te偶 ukazana zostaje bezwzgl臋dna przemoc narzuconego prawa, kt贸rego ofiar膮 pada lud i finalnie sam Jezus. Jego Ko艣ci贸艂 stoi po stronie prze艣ladowanych, nie tylko na papierze.

Aby lepiej uchwyci膰 t臋 r贸偶nic臋, p贸jd藕my tropem w艂oskiego filozofa Roberta Esposita. Rozgraniczy艂 on ustroje na te, kt贸re stosuj膮 strategie polityczne, i na takie, kt贸re preferuj膮 biopolityk臋. Biopolityka to w du偶ym uproszczeniu projektowanie cia艂, dusz i umys艂贸w populacji w spos贸b dogodny dla w艂adzy i ekonomii. Polityka za艣 zak艂ada realne upodmiotowienie i emancypacj臋 ludu, kt贸ry autonomicznie i suwerennie wyznacza, a nast臋pnie osi膮ga za艂o偶one cele.

Uwa偶am, 偶e szans膮 dla Ko艣cio艂a jest przej艣cie od biopolitycznej wizji spo艂ecze艅stwa do wizji politycznej. Wsp贸lnota ko艣cielna, na czele ze swoimi hierarchami, powinna zako艅czy膰 jak najszybciej zajmowanie si臋 projektowaniem ludzkiego 偶ycia, tak biologicznego, jak i symbolicznego. Odej艣膰 od kszta艂towania biografii cz艂owieka, pozostawiaj膮c mu w tej kwestii ca艂kowicie woln膮 r臋k臋 (bo przecie偶 teoretycznie wol臋 ju偶 ma). I zn贸w nie chodzi o jakie艣 poluzowanie czy wyrzekanie si臋 zasad moralnych, ale o niet艂oczenie ich si艂膮, zmian臋 pozycji wzgl臋dem wierz膮cych, stani臋cie z nimi w jednym szeregu, by wsp贸lnie kreowa膰 polityczno艣膰 wsp贸lnoty. Ko艣ci贸艂 powinien zaj膮膰 si臋 polityk膮 swojego ludu i nie, bro艅 Bo偶e, polityk膮 partyjn膮, nie wskazywaniem, jak膮 lud mo偶e i powinien obiera膰 sobie reprezentacj臋. To wy艂膮czne zadanie suwerena i nikomu nic do tego. Chodzi mi o polityczno艣膰 rozumian膮 jako troska o s艂abszych, budowa wsp贸lnoty wolnych, r贸wnych, ale i bardzo r贸偶nych ludzi, docenienie najmniejszych, ochrona przyrody i jednocze艣nie poskromienie w艂adzy 鈥 nawet nie tyle pa艅stwowej, co tej imperialnej, globalnej.

Jaka polityka?

W艂a艣nie do takiej polityczno艣ci namawia Ko艣ci贸艂 papie偶 Franciszek w swojej najnowszej encyklice 鈥濬ratelli tutti鈥. Ojciec 艢wi臋ty zach臋ca 鈥瀌o rehabilitacji polityki, kt贸ra jest bardzo wznios艂ym powo艂aniem, jest jedn膮 z najcenniejszych form mi艂o艣ci, poniewa偶 szuka dobra wsp贸lnego鈥 (pkt 180) i przypomina, 偶e 鈥瀢ielkich przemian nie dokonuje si臋 przy biurkach ani w urz臋dach. Zatem ka偶dy odgrywa rol臋 fundamentaln膮, w jednym projekcie tw贸rczym, aby napisa膰 now膮 kart臋 historii, kart臋 pe艂n膮 nadziei, pe艂n膮 pokoju i pe艂n膮 pojednania. Istnieje 芦architektura禄 pokoju, w kt贸rej tworzeniu bior膮 udzia艂 r贸偶ne instytucje spo艂ecze艅stwa鈥 (pkt 231).

Powo艂uj膮c si臋 na zapisane przed laty s艂owa biskup贸w RPA, Franciszek stwierdza, 偶e 鈥瀙rawdziwe pojednanie osi膮ga si臋 w spos贸b proaktywny, poprzez tworzenie nowego spo艂ecze艅stwa, spo艂ecze艅stwa opartego na s艂u偶bie innym, a nie na pragnieniu panowania; spo艂ecze艅stwa opartego na dzieleniu si臋 tym, co si臋 posiada, z innymi, a nie na egoistycznej przepychance ka偶dego o jak najwi臋ksze bogactwo; spo艂ecze艅stwa, w kt贸rym warto艣膰 bycia razem jako ludzie jest wreszcie wa偶niejsza ni偶 wszelka mniejsza grupa, czy to b臋dzie rodzina, nar贸d, rasa, czy te偶 kultura鈥 (pkt 229). Podkre艣laj膮c za艣 rol臋 polityczno艣ci samego ludu w kontek艣cie opierania si臋 prymatowi neoliberalizmu, papie偶 wspomina: 鈥濿 pewnych zamkni臋tych i jednobarwnych wizjach ekonomicznych nie znajduj膮 miejsca ruchy ludowe, kt贸re skupiaj膮 bezrobotnych, pracownik贸w niepewnych zatrudnienia i pracuj膮cych nieformalnie oraz wielu innych, kt贸rych nie da si臋 艂atwo przyporz膮dkowa膰 do wyznaczonych kana艂贸w鈥 (pkt 169). Ponadto 鈥瀙olityka nie powinna by膰 podporz膮dkowana ekonomii, a ta z kolei nie powinna by膰 uzale偶niona od opinii i od skuteczno艣ciowego paradygmatu technokracji鈥 (pkt 177).

A zatem rol膮 duchowie艅stwa sta艂oby si臋 ponownie, jak w pocz膮tkach chrze艣cija艅stwa, trwanie przy ludzie, poniewa偶 tylko wtedy oba te podmioty b臋d膮 mog艂y si臋 zrozumie膰. I cho膰 kwestia w艂adzy pastoralnej stanowi szersze zagadnienie, r贸wnie偶 wymagaj膮ce g艂臋bszej analizy i ponownego odczytania, to nieustannie trzeba pami臋ta膰, 偶e pasterz zostawia swoje stado, by szuka膰 jednej zagubionej owcy, i got贸w jest zaryzykowa膰 偶ycie, by j膮 odnale藕膰. Ta nieekonomiczna i nieracjonalna prawda umyka logice prawicowej w艂adzy autorytarnej, ale tak偶e liberalnemu wyobra偶eniu o rzeczywisto艣ci. Oburza, jest powodem drwin. Zarzuca si臋 jej niesprawiedliwo艣膰, pogwa艂cenie tradycji, nieposzanowanie przyj臋tych porz膮dk贸w, wulgarno艣膰, 鈥瀘derwanie od rzeczywisto艣ci鈥. Jak wtedy, gdy kardyna艂 Konrad Krajewski wy艂ama艂 plomby chroni膮ce instalacj臋 elektryczn膮 i w艂膮czy艂 pr膮d w budynku zamieszka艂ym przez setki ubogich. Fala krytyki, jaka spad艂a na duchownego, szczeg贸lnie ze 艣rodowisk prawicowych i ko艣cielnych, oddawa艂a w pe艂ni zderzenie dw贸ch porz膮dk贸w 鈥 biopolitycznego i politycznego.

Wiele w ostatnich latach podejmowano pr贸b znalezienia nuty, na kt贸r膮 powinna zagra膰 ko艣cielna orkiestra, tworz膮c muzyk臋 przyst臋pniejsz膮 dla s艂uchaczy 鈥 nie tylko meloman贸w. Tak膮, dzi臋ki kt贸rej zatrzyma si臋 niekorzystne trendy frekwencyjne, odbuduje autorytet, kto wie, mo偶e nawet przejdzie do ofensywy. Jednak sytuacji Ko艣cio艂a znacz膮co nie zmienia ani reforma liturgii, ani otwarcie na nowe 艣rodowiska, ani tym bardziej zamkni臋cie w obl臋偶onej twierdzy czy konserwatyzm obrz臋dowy. To w znacznej mierze techniczne zmiany, kt贸re nie przebudowuj膮 strategicznej bazy, pracuj膮 jedynie w obszarze nadbudowy, formy. Stanu Ko艣cio艂a nie poprawi ani liberalizacja zasad moralnych, ani ich bohaterska, reytanowska obrona. Pom贸c mo偶e jedynie zmiana wektora ko艣cielnej si艂y w relacji pomi臋dzy ludem a w艂adz膮 (ka偶d膮 w艂adz膮, tak偶e pozainstytucjonaln膮, rozproszon膮) i bezwarunkowe, ostateczne stani臋cie po stronie tego pierwszego. W czasach postmodernistycznego chaosu, globalizacji, wykorzenienia i upadku instytucji publicznych, powszechnego zagubienia, spo艂ecznego w艂贸cz臋gostwa zamiana biopolityki na polityk臋 musi oznacza膰 nabranie przez Ko艣ci贸艂 wiatru w 偶agle. Wyzwolenie tych emocji, kt贸re towarzysz膮 widzom podczas ogl膮dania 鈥濵isji鈥 i 鈥濫wangelii鈥, jest mo偶liwe tu i teraz. Nawet nie tyle mo偶liwe, co konieczne!

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste艣my magazynem i 艣rodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo艣ci spo艂ecznej, biedzie, o wsp贸艂czesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo艂ecze艅stwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania 鈥 mo偶esz nam w tym pom贸c!
Wybieram sam/a
Ko艣ci贸艂 i lewica si臋 wykluczaj膮?
Nie 鈥 w Kontakcie 艂膮czymy lewicow膮 wra偶liwo艣膰 z katolick膮 nauk膮 spo艂eczn膮.

I u偶ywamy plik贸w cookies. Dowiedz si臋 wi臋cej: Polityka prywatno艣ci. zamknij