Internetowy magazyn katolewicy spo艂ecznej. Piszemy o 艣wiecie, czerpi膮c inspiracje z nauki spo艂ecznej Ko艣cio艂a

I ty zostaniesz przedsi臋biorc膮

Lewicowy wyborca ma dzisiaj do wyboru dwie partie m贸wi膮ce autentycznie lewicowym j臋zykiem (zostawmy na boku personalne obiekcje dotycz膮ce autentyczno艣ci poszczeg贸lnych reprezentant贸w). Jest to sytuacja nowa, o kt贸rej jeszcze p贸艂 roku temu, kiedy w przedbiegach odpada艂a staraj膮ca si臋 o kandydatur臋 na stanowisko prezydenta Anna Grodzka, nikt nie 艣mia艂 marzy膰. Anna Grodzka by艂a jedyn膮 osob膮, kt贸ra podj臋艂a w贸wczas pr贸b臋 reprezentacji interes贸w ludzi najs艂abszych, do艣wiadczaj膮cych niesprawiedliwo艣ci, w tym reprezentacji ludzi pracy. Bardzo znacz膮ce, 偶e pozostali kandydaci zupe艂nie zlekcewa偶yli t臋 kwesti臋. Niezbitym na to dowodem by艂y obie debaty prezydenckie, w kt贸rych 偶aden z uczestnicz膮cych kandydat贸w nie podj膮艂 problemu pracy, adresuj膮c sw贸j wyborczy przekaz tak, jakby wszyscy obywatele posiadali w艂asne firmy i byli g艂owami rodzin, s艂owem: do przedsi臋biorc贸w.

ilustr.:  Kasia Majchrowska

ilustr.: Kasia Majchrowska



Dzisiaj punkty dotycz膮ce pracy pojawi艂y si臋 nawet w programie Platformy, cho膰 partia ta oczywi艣cie nie b臋dzie podejmowa膰 kwestii antagonizmu i sprzeczno艣ci mi臋dzy pracownikami a pracodawcami. Najmocniej podkre艣la i otwarcie o tej sprzeczno艣ci m贸wi Partia Razem, staraj膮c si臋 powr贸ci膰 do klasycznie pojmowanej polityki jako reprezentacji. Bardziej konsensualnie wypowiada si臋 o pracy Zjednoczona Lewica, unikaj膮c bardzo radykalnej retoryki, cho膰 fakt, 偶e postuluje przywr贸cenie rzeczywistej progresji podatkowej 鈥 obejmuj膮c najwy偶sz膮, czterdziestoprocentow膮 stawk膮 najbogatszych 鈥 dowodzi, 偶e konflikt ten r贸wnie偶 dostrzega. Te przyk艂ady s膮 zwiastunami prawdziwej zmiany w my艣leniu o upolitycznianiu zjawisk i problem贸w spo艂ecznych. Niemniej jednak sytuacja z wybor贸w prezydenckich wymaga analizy, gdy偶 nie dotyczy przypadku jednej kampanii, lecz jest wynikiem rozwijaj膮cej si臋 pewnie od trzydziestu lat tendencji, kt贸ra, miejmy nadziej臋, dosz艂a ju偶 do swojego punktu kra艅cowego. Analizie tej trzeba podda膰 przede wszystkim j臋zyk polityki.
Zapomniane korzenie 鈥濻鈥
Dobrym punktem wyj艣cia do podj臋cia tego problemu jest film 鈥濺obotnicy ’80鈥, kt贸ry, gdyby go przypomnie膰 naszej klasie politycznej i cz臋艣ci elit, stanowi艂by z pewno艣ci膮 trudny orzech do zgryzienia zar贸wno dla tych, kt贸rzy wobec 25-lecia przemian ustrojowych zajmuj膮 stanowisko apologetyczne, og艂aszaj膮c si臋 obro艅cami tego dziedzictwa (klasycznym przyk艂adem jest tu Bronis艂aw Komorowski), jak i tych, kt贸rzy je kontestuj膮, odwo艂uj膮c si臋 do mitu 鈥濻olidarno艣ci鈥. W obecnej kampanii wyborczej mit 鈥濻olidarno艣ci鈥 prawie si臋 nie pojawia. PO nie stara si臋 twierdzi膰, jak wcze艣niej Komorowski, 偶e jej rz膮dy by艂y zwie艅czeniem transformacji, przekonuje raczej, 偶e jest w艂a艣ciwym na dzisiaj administratorem zmian. PiS tak偶e zrezygnowa艂 z hase艂 鈥瀙olski solidarnej鈥. Jednak obydwie strony politycznego sporu jeszcze jaki艣 czas temu pos艂ugiwa艂y si臋 podobnymi odniesieniami, z rozmys艂em chyba zapominaj膮c o tym, co ju偶 w pierwszych minutach wspomnianego filmu wyra偶aj膮 stoczniowcy:
Jak膮 mamy inn膮 bro艅 jak nie strajk? Przecie偶 wszyscy jeste艣my tu zm臋czeni. Ka偶dy sobie zdaje z tego spraw臋, 偶e to uderza we wszystkich nas, w ca艂y nar贸d. My chcemy pracowa膰. [鈥 A najbardziej w nas uderza, bo my jeste艣my najmniej zarabiaj膮cy i ten ca艂y ci臋偶ar ponosimy my…. Trzeba si臋 jednak liczy膰, bo to my wypracowujemy to dobro narodowe, kt贸re jest. To my wypracowujemy, a nie oni. Partia, w艂adza, wszystko powinno r贸wno z robotnikiem rosn膮膰. Cz艂owiek nie powinien sam si臋 chwali膰, powinien czeka膰 na opini臋 innych ludzi, kompetentnych. Mi si臋 wydaje, 偶e klasa robotnicza jest kompetentna.
Tak uzasadniali decyzj臋 o strajku robotnicy z Wybrze偶a w roku ’80. Warto przyjrze膰 si臋 bli偶ej tej mowie oraz postulatom, kt贸re zawiera. Po pierwsze, fragment ten pokazuje, 偶e pos艂ugiwanie si臋 j臋zykiem klasowym nie by艂 niczym nadzwyczajnym i jest na porz膮dku dziennym: to jeste艣my my, robotnicy, to my, a nie oni wypracowujemy narodowy dobrobyt. Co wi臋cej, pracownicy s膮 tutaj uniwersalizowani do poziomu ludu czy narodu. Lud jest wi臋c ludem robotnik贸w. Dlaczego robotnicy s膮 kompetentni? Nie tylko dlatego, 偶e realny socjalizm faktycznie stworzy艂 warunki dost臋pu do edukacji dla szerokich mas. Chodzi tu o inn膮 kompetencj臋 鈥 o uprzywilejowan膮 pozycj臋 poznawcz膮, pozycj臋 ludzi, kt贸rzy na swoich barkach nios膮 gospodark臋, wytwarzaj膮c dobra. To oni realnie, na w艂asnej sk贸rze, do艣wiadczaj膮 prawdy niesprawiedliwych stosunk贸w wytw贸rczych.
Nie dziwi艂aby taka mowa s艂yszana z obozu w艂adzy. Podobny obraz 鈥撀爋braz komunistycznej partii PZPR za艣lepionej dogmatycznymi frazesami 鈥撀爖adomowi艂 si臋 w naszej 艣wiadomo艣ci. G艂臋bsza analiza dowodzi jednak, 偶e w latach 80. wiara w socjalistyczn膮 ideologi臋 w partii ju偶 dogasa艂a.
Innym ciekawym przyk艂adem jest film Marcela 艁ozi艅skiego pod tytu艂em 鈥濸r贸ba mikrofonu鈥 (1980). Reporter radiow臋z艂a w zak艂adzie 鈥濸ollena-Uroda鈥 zadaje pracownikom pytanie o to, co rozumiej膮 oni przez wsp贸艂gospodarzenie we w艂asnym zak艂adzie. Nie trzeba chyba przypomina膰 o tym, 偶e kwestia pracowniczej samorz膮dno艣ci jest z ducha socjalistyczna. Zestawienie odpowiedzi pracownik贸w z reakcjami zarz膮du zak艂adu na przedstawiony p贸藕niej materia艂 ukazuje, 偶e nast膮pi艂o tu paradoksalne i ciekawe odwr贸cenie r贸l. Pracownicy zak艂adu nie podwa偶aj膮 tego, 偶e pytanie o wsp贸艂gospodarzenie jest postawione w艂a艣ciwie, ale w ich wyobra偶eniu w艂asne gospodarzenie w zak艂adzie polega najcz臋艣ciej na tym, 偶e sumiennie i rzetelnie wykonuj膮 swoj膮 prac臋 przy ta艣mie, dbaj膮c o narz臋dzia, wykonuj膮c na czas zadany plan. Forma pytania przyj臋ta jest bez zastrze偶e艅 鈥 鈥瀟ak, gospodarzymy鈥 鈥 rzeczywisto艣膰 jednak dalece odbiega od tego, co nazwaliby艣my 鈥瀢sp贸艂gospodarzeniem鈥. Rzecz ma si臋 inaczej, gdy reporter przedstawia sw贸j nagrany materia艂 na zebraniu zarz膮du zak艂adowego. S艂yszy tam zarzut: 鈥濸ytanie jest 藕le postawione. Nasi robotnicy s膮 faktycznie gospodarzami, wykonuj膮c rzetelnie swoj膮 prac臋, ale przecie偶 jakby dos艂ownie mieli nimi zosta膰, nast臋pnego dnia wynie艣liby wszystko, bo uznaj膮, 偶e do nich nale偶y鈥. Socjalistyczna forma pytania zostaje tu zakwestionowana. W艂a艣nie na zebraniu zarz膮du, kt贸ry najsilniej, wydawa艂oby si臋, winien by膰 poddany wp艂ywowi socjalistycznych idea艂贸w (formy) czy to z powodu szczerej wiary w nie, czy chocia偶 dla sankcjonuj膮cych w艂adz臋 pozor贸w, okazuje si臋, 偶e literalne ich rozumienie jest niew艂a艣ciwe, a nawet zagra偶a dobru zak艂adu. Co jednak istotne, jeszcze w latach 80. mo偶na by艂o spiera膰 si臋 o to, jak膮 tre艣膰 nadajemy poj臋ciu 鈥瀢sp贸艂gospodarzenie鈥. Kiedy we wsp贸艂czesnych debatach mieli艣my ostatnio okazj臋, by 艣ledzi膰 dyskusje wok贸艂 podobnych temat贸w i poj臋膰?
Dla 偶ywotnie zainteresowanych zmian膮 spo艂eczn膮 robotnik贸w ideologia sytuuj膮ca pracownika w centrum spo艂ecznych proces贸w stanowi艂a 艣wietne narz臋dzie wyra偶enia prawdy o w艂asnej sytuacji. Mo偶na 艣mia艂o powiedzie膰, 偶e inspirowana Marksowskimi kategoriami forma by艂a w pe艂ni adekwatna do tego, by robotnicy mogli dzi臋ki niej stworzy膰 uwzgl臋dniaj膮c膮 podstawowe problemy narracj臋 o w艂asnym 偶yciu. Ostatecznie socjalistycznemu pa艅stwu, jego rzeczywisto艣ci zosta艂a przeciwstawiona sama socjalistyczna forma, domagaj膮ca si臋 windykacji swych za艂o偶e艅 i idea艂贸w. Postulatom robotniczym z czas贸w sierpnia ’80 trudno odm贸wi膰 s艂uszno艣ci, wyra偶aj膮 one bowiem prawd臋 nie tylko tamtego czasu, ale te偶 uniwersalne stanowisko materialistyczne s艂uszne i dzisiaj: u podstaw zmiennych historycznie spo艂ecze艅stw le偶膮 stosunki produkcji okre艣laj膮ce (lub naddeterminuj膮ce) ich ca艂okszta艂t:聽鈥濲ak osobniki 偶ycie swe uzewn臋trzniaj膮 鈥 takie s膮. To, czym one s膮, zbiega si臋 zatem z ich produkcj膮, zar贸wno z tym, co wytwarzaj膮, jak i z tym, jak wytwarzaj膮鈥聽鈥聽pisa艂 Karol Marks. Nie s膮 to rzeczy nowe i zaskakuj膮ce. Zaskakuj膮ce jest jednak to, 偶e uda艂o nam si臋 dzisiaj o tych kilku podstawowych sprawach przypomnianych przez stoczniowc贸w zapomnie膰. Miejsce ludu pracownik贸w zaj膮艂 lud przedsi臋biorc贸w. Mowa tu rzecz jasna zn贸w o formie. Nie znaczy to przecie偶, 偶e wszyscy dzisiaj s膮 przedsi臋biorcami. Chodzi o to, 偶e j臋zyk propozycji politycznych nadmiernie zwraca si臋 do ludzi, jak gdyby byli lub mieli zosta膰 niebawem przedsi臋biorcami, lud藕mi, kt贸rzy zarabiaj膮 dzi臋ki kapita艂owi, a nie sprzeda偶y w艂asnej pracy.
(Nie) ka偶dy mo偶e zosta膰 przedsi臋biorc膮
W g艂oszonych w College de France wyk艂adach, kt贸re odbywa艂y si臋 w czasach, gdy rozk艂adowi ulega艂o zachodnie pa艅stwo opieku艅cze, a do w艂adzy w Wielkiej Brytanii dochodzi艂a Margaret Thatcher, Michel Foucault stara艂 si臋 obja艣ni膰, czym jest neoliberalizm. Wskazywa艂, 偶e jedn膮 z jego cech szczeg贸lnych jest to, 偶e urz膮dza spo艂ecze艅stwo, ka偶d膮 dziedzin臋 偶ycia spo艂ecznego na kszta艂t przedsi臋biorstwa. O ile Marks w 鈥濳apitale鈥 dawa艂 obraz spo艂ecze艅stwa towarowego, w kt贸rym dominuj膮c膮 cech膮 jest ekwiwalentna wymiana towar贸w, o tyle na pierwszy plan spo艂ecze艅stwa budowanego wedle przepisu neolibera艂贸w wkracza logika konkurencji mi臋dzy podmiotami uformowanymi w samodzielne i autonomiczne przedsi臋biorstwa, do kt贸rych zalicza膰 si臋 maj膮 tak偶e takie obszary jak opieka zdrowotna czy edukacja (widzimy to na ka偶dym kroku 鈥 fakt, 偶e protestuj膮cy w maju pod bram膮 Uniwersytetu Warszawskiego studenci krzyczeli: 鈥濽niwersytet to nie firma鈥 stanowi przyk艂ad potwierdzenia owego zjawiska). Co wa偶niejsze, wzorzec przedsi臋biorstwa wdro偶ony zostaje w struktur臋 my艣lenia jednostki o sobie samej: staje si臋 ona sama dla siebie kapita艂em ludzkim, przedmiotem rozlicznych inwestycji w siebie, aby sprosta膰 wymogom opartego na konkurencji rynku.
T臋 przemian臋 wida膰 doskonale w naszej najnowszej historii. Wychodz膮ce z PRL spo艂ecze艅stwo polskie kierowane neoliberaln膮 ideologi膮 wdepn臋艂o w dziki i nieludzki kapitalizm jak w b艂oto, z kt贸rego do dzi艣 nie potrafi oczy艣ci膰 obuwia 鈥 tej cz臋艣ci garderoby, kt贸ra najdotkliwiej do艣wiadcza niepogody, jako jedyna stale 艣ciera si臋 z pod艂o偶em. Funkcj臋 tego obuwia, bez kt贸rego nie spos贸b si臋 oby膰, a o kt贸re najwi臋cej nale偶y dba膰, pe艂ni膮 ludzie pracy. T臋 prawd臋 in偶ynierowie transformacji zapoznali, cho膰 niekt贸rzy z nich raptem dziesi臋膰 lat wcze艣niej wsparli strajki robotnicze skwapliwie i z przekonaniem. Przeprowadzone reformy gospodarcze dyktowane by艂y interesem wielkiego kapita艂u, kt贸ry szuka艂 tu miejsca, by si臋 wygodnie zadomowi膰. Opieraj膮cych si臋 im w贸wczas ludzi pracy potraktowano jak dziadowsk膮, anachroniczn膮 przeszkod臋, kt贸r膮 trzeba, nie bacz膮c na wyrz膮dzane przy okazji krzywdy, niezw艂ocznie usun膮膰. Strategi膮, kt贸r膮 przyj臋li misjonarze kapitalizmu, by艂o wykluczenie ludzi pracy z powszechnie u偶ywanego j臋zyka i obr贸cenie go przeciwko nim. Obraz tych przemian opisa艂a w ksi膮偶ce 鈥濸rywatyzuj膮c Polsk臋鈥 Elizabeth Dunn, ameryka艅ska socjolo偶ka, kt贸ra w po艂owie lat 90. przyjecha艂a do Polski z zamiarem analizy przemian transformacyjnych. Jako 鈥瀊adaczka uczestnicz膮ca鈥 sp臋dzi艂a szesna艣cie miesi臋cy w rzeszowskich zak艂adach Alima, odsprzedanych przez pa艅stwo koncernowi Gerber. Pracuj膮c jako robotnica i przygl膮daj膮c si臋 zachodz膮cym zmianom oraz op艂akanym konsekwencjom, jakie mia艂y dla zatrudnionych, na w艂asne oczy widzia艂a, jak wygl膮da艂a praktyka budowania nowego cz艂owieka (przedstawiony przez Dunn obraz przemian i stosowanych zabieg贸w budzi tu faktycznie skojarzenia z totalizuj膮cymi ustrojami). Podstawowym krokiem do osi膮gni臋cia tego celu by艂o zbudowanie dychotomii mi臋dzy nowym, zdolnym do przystosowania w zmiennych warunkach, elastycznym, kreatywnym i dynamicznym przedsi臋biorc膮 a reaktywnym, wstecznym, szarym, przywi膮zanym do kolektywu robotnikiem socjalistycznym. 鈥濺eklamy Frugo, ideologia marketingu i zarz膮dzania, a tak偶e kontrast mi臋dzy robotnikami a przedstawicielami handlowymi sprawi艂y, 偶e z jednej strony sta艂y osoby kojarzone z produkcj膮, zacofaniem, brakiem krytycznego czy analitycznego my艣lenia, kolektywizmem i nieumiej臋tno艣ci膮 innowacji, z drugiej za艣 鈥 nieprzeci臋tnie ruchliwi, aktywni, nowocze艣ni menad偶erowie czy przedstawiciele handlowi, kt贸rzy dzi臋ki swojej samo艣wiadomo艣ci wci膮偶 uczyli si臋 czego艣 nowego鈥, komentuje Dunn. Po偶膮danym podmiotem walcz膮cym o swoje na kapitalistycznym rynku mia艂 by膰 manager traktuj膮cy siebie samego jako kapita艂 inwestycyjny. Jednocze艣nie, poniewa偶 za艂oga zak艂adu wywodzi艂a si臋 z czas贸w PRL-u 鈥 niekt贸rzy jej cz艂onkowie pracowali w niej od pocz膮tku 鈥 zarz膮d firmy uzna艂, 偶e nie nadaj膮 si臋 oni nawet do przeszkolenia, tote偶 nale偶y ich traktowa膰 nie jako 鈥瀦as贸b鈥, lecz 鈥瀘bci膮偶enie鈥. 鈥濿 wyobra偶eniu zarz膮du elastyczno艣膰 mog艂a pojawi膰 si臋 na hali fabrycznej tylko w postaci przemiany ilo艣ci si艂y roboczej. A jedynym sposobem zmniejszenia obci膮偶enia uosabianego przez robotnik贸w by艂a redukcja zatrudnienia鈥.
Kto kogo reprezentuje?
Trzeba tu odr贸偶ni膰 dwie rzeczy, bowiem czym innym s膮 wyobra偶enia ludzi o tym, kim s膮, co robi膮, i konstruowany w oparciu o te wyobra偶enia j臋zyk. Osobnym zgo艂a problemem jest faktyczny obraz spo艂ecze艅stwa 鈥 strukturalny szkielet z jego podzia艂em na klasy, grupy zawodowe, organizacj臋 w艂adzy. Bezdyskusyjne jest bowiem, 偶e na poziomie tej struktury przedsi臋biorcy czy pracodawcy nie stanowi膮 wi臋kszo艣ci, mimo 偶e dominuj膮cy j臋zyk faworyzuje t臋 grup臋 spo艂eczn膮, udzielaj膮c jej mo偶liwo艣ci upodmiotowienia i opisania w艂asnej sytuacji. Powstaje tu ra偶膮cy rozd藕wi臋k mi臋dzy tym, co nazwa膰 mo偶emy za Marksem spo艂eczn膮 鈥瀊az膮鈥, czyli rzeczywisto艣ci膮 ludzkich relacji, i jej 鈥瀗adbudow膮鈥, czyli tym, co ludzie o tych relacjach s膮dz膮, jak je widz膮 (w do艣膰 uproszczonym, trzeba przyzna膰, schemacie). Gdyby te dwie p艂aszczyzny by艂 wzgl臋dem siebie adekwatne, mieliby艣my do czynienia z klasycznym uj臋ciem nowoczesnej polityki, kt贸ra opiera艂a si臋 na reprezentacji grup czy warstw spo艂ecznych i 艣cieraniu si臋 ich interes贸w. Takie uj臋cie stwarza jednak pewien problem, z kt贸rym przysz艂o si臋 zmaga膰 tak偶e teorii marksistowskiej: jak zbudowa膰 jednolity front reprezentuj膮cy ca艂膮 klas臋 robotnicz膮, w czasie, gdy jej historyczne formy ulega艂y stale podzia艂om i r贸偶nicowaniu? Kluczow膮 spraw膮 jest tutaj sama reprezentacja. Nie istnieje ona w czystej postaci, bezpo艣rednio, lecz wymaga zapo艣redniczenia przez rozpowszechniony i przyj臋ty w u偶yciu j臋zyk 鈥 mo偶emy go tak偶e nazwa膰 鈥瀒deologi膮鈥 鈥 kt贸ry umo偶liwia identyfikacj臋 z interesami i innymi cz艂onkami grupy przyjmowanymi niejako wt贸rnie. Mo偶na wi臋c identyfikowa膰 si臋 z cz艂onkami klasy robotniczej, o ile istnieje j臋zyk umo偶liwiaj膮cy podobn膮 identyfikacj臋 (widzieli艣my to na przyk艂adzie filmu 鈥濺obotnicy ’80鈥), pozwalaj膮cy na opisanie w艂asnej sytuacji 偶yciowej. Mo偶e si臋 te偶 zdarzy膰, 偶e identyfikacja ta zostanie przeniesiona na przyk艂ad na wsp贸lnot臋 narodow膮, o ile w danej chwili podobny j臋zyk b臋dzie najlepszym z dost臋pnych lub najbardziej dominuj膮cy w przestrzeni publicznej.
Problem ten celnie uchwyci艂 francuski marksista Louis Althusser, badaj膮c natur臋 ideologii. Stwierdzi艂 on, 偶e ka偶da ideologia ma podobn膮 struktur臋, o scentralizowanym kszta艂cie. W samym centrum tej struktury mie艣ci si臋 Wielki Podmiot, czy Wielki Inny, kt贸ry interpeluje (powo艂uje) do bycia podmiotami rozproszone wok贸艂 siebie jednostki. Do wszystkich jednostek zwraca si臋 z tym samym przekazem, tote偶 ideologia polega na technice ujednolicenia i uniformizacji. Celem jest zakrycie rzeczywistych stosunk贸w spo艂ecznych, ukrycie r贸偶nic i antagonizm贸w mi臋dzy poszczeg贸lnymi jednostkami lub zbiorowymi to偶samo艣ciami i wpojenie urojonego stosunku do w艂asnych warunk贸w 偶ycia. Dlatego polityka, kt贸ra lekcewa偶y spo艂eczne antagonizmy lub stara si臋 je wyrzuci膰 poza tkank臋 spo艂eczn膮, jest ideologiczna par excellence. Przyk艂adem takiej ideologii by艂a ideologia nazistowska: oto wielkoprzemys艂owiec m贸g艂 i艣膰 rami臋 w rami臋 ze swoim robotnikiem, przeciwko natr臋tnemu Innemu, kt贸ry zosta艂 wykluczony poza obszar zdrowego spo艂ecze艅stwa i stawa艂 si臋 przyczyn膮 jego niepowodze艅.
Althusser w swoim tek艣cie 鈥濱deologiczne aparaty pa艅stwa鈥, aby unaoczni膰 mechanizm interpelacji (powo艂ania), odwo艂uje si臋 do ideologii chrze艣cija艅skiej, w kt贸rej ka偶da jednostka jest powo艂ywana przez Boga (Wielkiego Innego), by sta艂a si臋 podmiotem zabiegaj膮cym o w艂asne zbawienie. Nie znaczy to bynajmniej, 偶e chrze艣cija艅stwo traci swoj膮 objawion膮, a przy tym emancypacyjn膮 si艂臋 (Althusser analizuj膮c ideologi臋, post臋puje podobnie jak literaturoznawca, kt贸ry m贸wi, 偶e biblijny opis stworzenia 艣wiata jest rodzajem mitu). Wa偶ne, 偶e taka interpelacja zachodzi tak偶e w rzeczywisto艣ci neoliberalnej ideologii p贸藕nego kapitalizmu, w kt贸rej ka偶dy powo艂ywany jest do tego, by sta艂 si臋 jedynym uznanym przez kapitalizm rodzajem podmiotu 鈥 przedsi臋biorc膮. 鈥濱nwestuj we w艂asny rozw贸j 鈥 m贸wi Wielki Inny 鈥 nie przywi膮zuj si臋 i ci膮gle si臋 zmieniaj, b膮d藕 elastyczny, traktuj w艂asne cia艂o i uzdolnienia jak kapita艂, a wkr贸tce nawet je偶eli dzi艣 jeszcze zajmujesz podrz臋dne, godne wzgardy stanowisko pracownika, b臋dziesz m贸g艂 czerpa膰 zyski z pracy innych鈥.
Powr贸t pracownik贸w
Teza, 偶e rzeczywi艣cie dzisiaj wszyscy uto偶samiaj膮 si臋 z przedsi臋biorc膮 jest niew膮tpliwie zbyt 艣mia艂a i nies艂uszna, je艣li nie zostanie zniuansowania. Istnieje bowiem residuum spo艂ecznej bazy wymykaj膮ce si臋 tej ideologii przedsi臋biorczo艣ci. Chodzi tu o grupy zawodowe, kt贸re z figur膮 przedsi臋biorcy si臋 mimo wszystko nie uto偶samiaj膮. Nale偶膮 do nich nauczyciele, stoczniowcy, g贸rnicy czy piel臋gniarki. Niestety owe grupy s膮 dzisiaj ofiarami chytrej taktyki szczucia jednych przeciwko drugim, na przyk艂ad przeciwstawiania interes贸w piel臋gniarek interesom g贸rnik贸w. Liczni publicy艣ci, ukrywaj膮c prawdziwe 藕r贸d艂o niesprawiedliwo艣ci spo艂ecznej 鈥 fortuny zbudowane wysi艂kiem zwyk艂ych pracownik贸w 鈥 przekonuj膮, 偶e 艣rodki finansowe przekazane jednej grupie pracownik贸w drog膮 niemal naturalnej konieczno艣ci musz膮 zosta膰 odebrane innej.
Je偶eli jednak przyj膮膰 za艂o偶enie, 偶e kampanie wyborcze i dyskursy dominuj膮cych partii konstruuje si臋 w oparciu o fokusowe badania opinii i dostosowuje si臋 je do spo艂ecznych identyfikacji, g艂osz膮c postulaty przede wszystkim koniunkturalne, i je艣li przez pryzmat takich za艂o偶e艅 spojrze膰 na ubieg艂膮 kampani臋 prezydenck膮, doj艣膰 mo偶na do bardzo zbli偶onych wniosk贸w. W owej kampanii absolutnie wszystkie has艂a wyborcze kandydat贸w skierowane by艂y do przedsi臋biorc贸w. Uczestnicy pierwszej debaty stronili od s艂owa 鈥瀙racownik鈥 (pad艂o ono dok艂adnie raz z ust nacjonalisty Mariana Kowalskiego), jakby wszystkie kwestie spo艂eczno鈥揼ospodarcze mo偶na by艂o rozwi膮za膰, id膮c na r臋k臋 ciemi臋偶onym przedsi臋biorcom.
艁atwo zauwa偶y膰, co przedstawione zosta艂o na pocz膮tku, 偶e obecna kampania odr贸偶nia si臋 istotnie od poprzedniej. Zasadnicz膮 zmian膮 jest powstanie dw贸ch lewicowych partii, kt贸rych programy adresowane s膮 do ludzi pracy. Tak Razem, jak Zjednoczona Lewica po艣wi臋caj膮 pracownikom, pracy, kwestii p艂ac obszerne rozdzia艂y w dokumentach programowych, nie po艣wi臋caj膮c ich przedsi臋biorcom. Co wa偶ne, obie formacje kwesti臋 pracy ujmuj膮 przy pomocy j臋zyka godno艣ci. Jest to bardzo dobry znak. Pytanie, czy j臋zyk ten mia艂 wystarczaj膮co du偶o czasu na zagoszczenie 鈥瀙od strzechami鈥, czy ci, kt贸rym potrzebny jest do adekwatnego opisu w艂asnej sytuacji, zd膮偶yli si臋 uto偶sami膰 z proponowanymi przez te formy my艣lenia figurami i czy mainstreamowe media wystarczaj膮co cz臋sto udziela艂y g艂osu tym partiom i ich propozycjom. Zw艂aszcza to ostanie wydaje si臋 w膮tpliwe. Jednak je偶eli lewicowy wyborca ma dzisiaj do wyboru wi臋ksze dobro zamiast mniejszego z艂a, jest tak dzi臋ki wieloletniej mr贸wczej pracy wielu 艣rodowisk, dzia艂aczy, aktywist贸w, zwi膮zkowc贸w, kt贸rzy nieustannie starali si臋 przebi膰 do mainstreamu z j臋zykiem adekwatnym do opisu sytuacji i d膮偶e艅 tej najpotrzebniejszej, a zarazem najbardziej lekcewa偶onej w ostatnich dziesi臋cioleciach grupy. Chodzi oczywi艣cie o ludzi pracy.
 
Za krytyczne 鈥撀爊iekiedy nawet bardzo 鈥撀爈ektury kolejnych wersji tekstu, rozmowy, bez kt贸rych by nie powsta艂, i r贸wnie wa偶ne uwagi dzi臋kuj臋 Mai, Miszy i Sta艣kowi. Wszystko, co tu najbardziej warto艣ciowe, im zawdzi臋czam; ca艂a reszta obarcza mnie.
 

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste艣my magazynem i 艣rodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo艣ci spo艂ecznej, biedzie, o wsp贸艂czesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo艂ecze艅stwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania 鈥 mo偶esz nam w tym pom贸c!
Wybieram sam/a
Ko艣ci贸艂 i lewica si臋 wykluczaj膮?
Nie 鈥 w Kontakcie 艂膮czymy lewicow膮 wra偶liwo艣膰 z katolick膮 nauk膮 spo艂eczn膮.

I u偶ywamy plik贸w cookies. Dowiedz si臋 wi臋cej: Polityka prywatno艣ci. zamknij