Wesprzyj nas!

magazyn lewicy katolickiej

Gdula: Wszystko czy cokolwiek? Lewica na rozdro偶u

Przed radykalnymi krytykami spo艂ecze艅stwa zawsze b臋d膮 sta膰 dylematy. Wyzwala膰 艣wiat czy tylko poprzestawia膰 jego elementy? Dzia艂a膰 w partyjnym klubie czy 艣rodowiskowym salonie? To, w kt贸r膮 z dw贸ch tradycji krytycznego my艣lenia si臋 wpiszemy, mo偶e okre艣la膰, jak, z kim i dlaczego tworzymy ruch spo艂eczny.

ilustr.: Sonia Jaszczy艅ska

ilustr.: Sonia Jaszczy艅ska


Z Maciejem Gdul膮 rozmawia Kamil Lipi艅ski. Wywiad pochodzi z 30. numeru papierowego Magazynu 鈥濳ontakt鈥 pod tytu艂em 鈥濪obra wsp贸lne鈥.聽

KAMIL LIPI艃SKI: W swojej ostatniej ksi膮偶ce 鈥濽spo艂ecznienie i kompozycja. Dwie tradycje my艣li spo艂ecznej a wsp贸艂czesne teorie krytyczne鈥 piszesz o r贸偶nych tradycjach krytyki spo艂ecze艅stwa. W 艣rodowisku 鈥濳rytyki Politycznej鈥 zajmowanie si臋 tradycj膮 to nic oczywistego.

MACIEJ GDULA: Wybra艂em perspektyw臋 tradycji, bo chcia艂em pokaza膰 zr贸偶nicowanie w ramach teorii krytycznej. Ksi膮偶ka s艂u偶y g艂贸wnie temu, 偶eby si臋 zastanowi膰, czym dysponuj膮 r贸偶ne teorie chc膮ce zmienia膰 i ulepsza膰 spo艂ecze艅stwo. Poj臋cie tradycji jest o tyle wygodne, 偶e pozwala w wiarygodny spos贸b pokaza膰 wi臋ksze r贸偶nice, kt贸re nie ograniczaj膮 si臋 do szk贸艂 i etykiet takich jak 鈥瀖arksizm鈥, 鈥瀎eminizm鈥 czy 鈥瀙sychoanaliza鈥 oraz zwi膮zanych z nimi my艣lowych skojarze艅 i rytualnych cz臋sto spor贸w. To jest oczywi艣cie praca naukowa, ale z drugiej strony zale偶a艂o mi na wydobyciu i nazwaniu g艂贸wnych opcji, jakie mamy dzi艣 do wyboru, gdy chcemy my艣le膰 o zmienianiu spo艂ecze艅stwa.
Piszesz, 偶e europejskie, krytyczne my艣lenie o spo艂ecze艅stwie i jego zmianie mo偶na w艂a艣ciwie sprowadzi膰 do dw贸ch tradycji: uspo艂ecznienia i kompozycji. Co to za tradycje?
Dla tradycji uspo艂ecznienia centralnym problemem jest relacja przedmiot-podmiot. Najlepiej to wida膰 u Jeana-Jacquesa Rousseau. Zaczyna on namys艂 od wolnego cz艂owieka, kt贸ry r贸偶ni si臋 od zwierz膮t, d膮偶y do zaspokajania swoich potrzeb przez kultur臋 i staje si臋 na koniec przez t臋 kultur臋 uprzedmiotowiony. Z istoty wolnej staje si臋 istot膮 zale偶n膮 od w艂adzy, od d贸br materialnych, od opinii innych. Do tak zdefiniowanej kwestii 藕r贸de艂 spo艂ecze艅stwa wracaj膮 p贸藕niej inni teoretycy. 呕ycie zbiorowe analizuj膮 przez pryzmat relacji mi臋dzy istotowo wolnym cz艂owiekiem a urzeczowionym 艣wiatem spo艂ecznych praktyk. Mo偶na to odnale藕膰 w teoriach bardzo r贸偶nych od siebie 鈥 u Marksa, u Webera, u Parsonsa, tak偶e u nowych autor贸w, kt贸rych analizuj臋, na przyk艂ad u Bourdieu czy u 沤i啪ka.
A dla tradycji kompozycyjnej? Wywodzisz j膮 od Niccolo Machiavellego.
Dla drugiej tradycji, kompozycyjnej, najwa偶niejszym problemem jest wielo艣膰 aktor贸w i kwestia materialno艣ci. W tradycji kompozycyjnej nie zaczynamy od systemu, ale my艣limy w kategoriach wielo艣ci aktor贸w. Mamy do czynienia raczej z uk艂adami spo艂ecznymi, r贸偶nymi aktorami, si艂ami. Tymi problemami zajmowali si臋 Ernesto Laclau, Michel Foucault, Bruno Latour. 呕eby zrozumie膰 艣wiat spo艂eczny, musimy analizowa膰 zr贸偶nicowane relacje, kt贸re 艂膮cz膮 tych aktor贸w.
Krytycy chc膮 zmienia膰 艣wiat, a ty ca艂y czas piszesz o jego 鈥瀝ozumieniu鈥. Karol Marks przewraca si臋 w grobie!
Koncepcje tego, dlaczego zmieniamy 艣wiat, albo jaki ma by膰 efekt d膮偶enia do zmiany, s膮 bardzo mocno zwi膮zane z poszczeg贸lnymi tradycjami. Inaczej ni偶 Marks, nie widz臋 tak mocnego rozr贸偶nienia na rozumienie 艣wiata i zmienianie go. Raczej to, jak chcemy zmieni膰 艣wiat, bardzo zale偶y od tego, jak go rozumiemy. Horyzont naszych dzia艂a艅 wyznacza to, jakich narz臋dzi u偶ywamy, 偶eby ten 艣wiat pozna膰. W tym sensie trzeba najpierw przyjrze膰 si臋, jak ci teoretycy definiuj膮 艣wiat spo艂eczny i dopiero potem pokaza膰, jak wygl膮da wed艂ug nich zmiana. Na przyk艂ad w tradycji uspo艂ecznienia my艣lenie o zmianie dotyczy przede wszystkim problemu odzyskania albo zdobycia autonomii. Zwolennicy tego podej艣cia m贸wi膮: musimy si臋 wyzwoli膰 jako ludzie, zako艅czy膰 podzia艂 na tych, kt贸rzy s膮 dominuj膮cy, i na tych, kt贸rzy s膮 zdominowani. Trzeba zmieni膰 system, kt贸ry opiera si臋 na nier贸wno艣ciach i reprodukuje si臋 dzi臋ki nim.
W tradycji kompozycyjnej, gdy my艣limy o zmianie, musimy si臋 zastanowi膰, na ile relacje mi臋dzy aktorami s膮 mo偶liwe do przekszta艂cenia. Nie wychodzimy od wielkiej zmiany systemowej. Z drugiej strony, jeste艣my zawsze ciekawi tego, jacy aktorzy s膮 pomini臋ci, jacy aktorzy nie maj膮 dost臋pu do spo艂ecznych urz膮dze艅 r贸偶nego rodzaju. Krytycy kompozycyjni patrz膮 na spo艂ecze艅stwo i m贸wi膮: zobaczcie, s膮 tacy aktorzy, kt贸rzy s膮 na boku, pojawia si臋 pytanie, jak ich przy艂膮czy膰. I oni te偶, ci, kt贸rzy s膮 na boku, chc膮 dost臋pu do d贸br i us艂ug. Na przyk艂ad: chorzy chc膮 dost臋pu do opieki zdrowotnej albo kr贸tszych kolejek. Pojawiaj膮 si臋 pytania: kto ma dost臋p do r贸偶nych poziom贸w edukacji, kto ma dost臋p do miasta i do r贸偶nych urz膮dze艅 w mie艣cie.
I to jest bardzo wyra藕na r贸偶nica w definiowaniu cel贸w i stawek zmiany spo艂ecznej.
Ma艂o jest ksi膮偶ek o teorii socjologicznej, kt贸re mo偶na czyta膰 w wannie. Twoj膮 ksi膮偶k臋 czyta si臋 bardzo sprawnie. Jasno postawiona opozycja si艂膮 rzeczy prowokuje do my艣lenia o konflikcie. Czy w Polsce s膮 sytuacje, w kt贸rych te tradycje si臋 艣cieraj膮?
Na wspomniane tradycje patrz臋 jako na narz臋dzia, nadaj膮ce si臋 do analizy rzeczywisto艣ci, ale tak偶e do mobilizacji politycznej. We藕my na przyk艂ad obecny problem mieszkaniowy. W tradycji uspo艂ecznienia powiemy: to wynika z tego, 偶e 偶yjemy w spo艂ecze艅stwie kapitalistycznym. To system, kt贸ry jest skoncentrowany na akumulacji kapita艂u, a nie na zaspokajaniu potrzeb, co na przyk艂ad w polityce mieszkaniowej zawsze b臋dzie prowadzi艂o do istnienia du偶ej liczby pustostan贸w, do tego, 偶e nie b臋dzie si臋 rozwija膰 budownictwa publicznego, tylko raczej inwestowa膰 w budownictwo na kredyt, bo wspiera to system finansowy. Za艂atwimy ten problem tak naprawd臋 dopiero wtedy, kiedy uda nam si臋 odrzuci膰 kapitalizm.
Chcecie nowego przystanku autobusowego 鈥 obalcie kapitalizm. A kompozycyjne rozwi膮zanie problem贸w mieszkaniowych?
Zapytaliby艣my o to, jakie s膮 warunki dost臋pu do mieszka艅, i zobaczyliby艣my, 偶e dzisiaj rzeczywi艣cie s膮 one okre艣lone przez dost臋p do kredytu i mo偶liwo艣膰 zakupu mieszkania na rynku pierwotnym i wt贸rnym. Trzeba zrozumie膰, jakie interesy s膮 tutaj uwik艂ane. Mo偶na pokaza膰 na przyk艂ad, 偶e obecnie coraz wi臋cej deweloper贸w jest przekonanych o tym, 偶e nale偶y jednak inwestowa膰 w budownictwo publiczne, dlatego 偶e ich interesy nagle stoj膮 w sprzeczno艣ci z ograniczonym dost臋pem klient贸w do kredytu na skutek cho膰by dzia艂a艅 Komisji Nadzoru Finansowego w kwestii ograniczania ryzyka kredyt贸w we frankach. W efekcie mo偶na pokaza膰, 偶e mo偶liwa jest dzisiaj pewna transformacja interes贸w deweloper贸w. Mo偶na stara膰 si臋 wykorzysta膰 pewne istniej膮ce zasoby, kt贸re maj膮 deweloperzy, nie do tego, 偶eby rozwija膰 budownictwo na w艂asno艣膰 i hipoteczne, ale 偶eby rozwija膰 budownictwo publiczne. Pa艅stwo jest w stanie kupowa膰 u nich us艂ugi budowlane, ale po ni偶szej cenie, ni偶 robili to wcze艣niej konsumenci indywidualni. Trzeba zapyta膰, jakich aktor贸w nale偶y zmobilizowa膰, 偶eby to by艂o mo偶liwe, do kogo dotrze膰, kto mo偶e i powinien te postulaty stawia膰. W tej tradycji my艣limy w kategoriach raczej transformowania interes贸w i poszerzania dost臋pu 鈥 w tym wypadku dost臋pu do mieszka艅.
Brzmi sensownie, ale bardzo ogranicza mo偶liwo艣ci jakiegokolwiek dzia艂ania.
To oczywi艣cie k艂opot z teoriami kompozycyjnymi 鈥 nigdy nie mamy poczucia ca艂kowitego zwyci臋stwa. Nawet je艣li wybudujemy sto tysi臋cy mieszka艅, to kto艣 powie: 鈥濿 Polsce mamy deficyt miliona mieszka艅! Zbudowali艣cie sto tysi臋cy, ale dziewi臋膰set tysi臋cy wci膮偶 jest niezbudowane, co to za zwyci臋stwo?鈥.
Z drugiej strony, unikamy w ten spos贸b rozczarowania. Czasami mobilizacja polityczna przebiega pod has艂ami radykalnej zmiany i dochodzi do politycznego przesilenia, ale nowa w艂adza nie jest w stanie zrealizowa膰 wielkich oczekiwa艅. W 艣lad za niezrealizowanymi obietnicami idzie albo apatia, albo dalsza radykalizacja. Wida膰 to dzi艣 bardzo mocno na przyk艂ad na Ukrainie. Tam drugi raz w bardzo kr贸tkim czasie zmienia si臋 w艂adza, m贸wi si臋 o tym, 偶e wszystko b臋dzie inaczej, a p贸藕niej i tak rz膮dz膮 oligarchowie.
Ruchy spo艂eczne, wsp贸lnoty zorganizowane wok贸艂 celu, tak偶e d膮偶膮 do zmiany. Czy przyj臋cie kt贸rej艣 z tych perspektyw wp艂ywa na spos贸b organizowania si臋 ludzi?
Tak. My艣l臋, 偶e to bardzo mocno okre艣la wyobra藕ni臋 aktor贸w zaanga偶owanych w dzia艂alno艣膰 publiczn膮 w tym sensie, 偶e inaczej si臋 definiuje cele, inaczej te偶 buduje si臋 sam膮 organizacj臋. Obecnie w Europie, ale te偶 w Polsce, coraz wi臋cej wsp贸lnot od pocz膮tku my艣li w kategoriach 艂膮czenia r贸偶nych aktor贸w. St膮d bierze si臋 te偶 dystans wobec polityki partyjnej i ideologii, a skupienie si臋 na horyzontalnych strukturach, kt贸re s膮 w stanie lepiej artyku艂owa膰 swoje interesy.
Polityka radykalna, kt贸ra mocniej inspiruje si臋 uspo艂ecznieniem, to w skrajnej wersji polityka rewolucyjna. Najlepiej to wida膰 u 沤i啪ka, kt贸ry zach臋ca do tego, 偶eby budowa膰 parti臋 z wyra藕nym programem ca艂kowitej zmiany spo艂ecznej. Zaanga偶owanie cz艂onk贸w partii powinno by膰 pe艂ne i polega膰 tak偶e na podporz膮dkowaniu decyzjom partii. Nie jest si臋 podmiotem, w sensie swobodnej krytyki czy lepszej artykulacji swoich interes贸w przez organizacj臋, tylko kim艣, kto odrzuca wszystkie wcze艣niejsze interesy na rzecz dzia艂alno艣ci publicznej, 偶eby ca艂kowicie zmieni膰 艣wiat, ca艂kowicie odwr贸ci膰 histori臋. Z tych dw贸ch tradycji mog膮 wynika膰 dwa zupe艂nie inne sposoby tworzenia wsp贸lnoty.
Tradycj臋 uspo艂ecznienia wspieraj膮 kultury korporacyjne, czyli na przyk艂ad wielkie partie nastawione na zmian臋 systemu. A co w艂a艣ciwie proponuje tradycja kompozycyjna? Rozmyte klastry 艂膮cz膮ce r贸偶ne instytucje? Powr贸t do autentycznych, organicznych wsp贸lnot oferuj膮cych bliskie wi臋zi, rodem z 鈥濩zasu plemion鈥 Maffesoliego?
Ani tradycji uspo艂ecznienia, ani kompozycyjnej nie mo偶na rozumie膰 wy艂膮cznie jako jakiego艣 鈥瀘programowania鈥 dla organizacji. To bardziej z艂o偶one. My艣lenie w kategoriach uspo艂ecznienia to my艣lenie o radykalnej zmianie i pewnej jednolitej organizacji, kt贸ra mobilizuje swoich cz艂onk贸w i podporz膮dkowuje ich jakiemu艣 kierownictwu, okre艣lonej idei, kt贸ra ma ich doprowadzi膰 do wolno艣ci przez obalenie starego 艂adu. Tradycja kompozycyjna jest bardziej otwarta na wielo艣膰 interes贸w i na ich 艂膮czenie, tworzy si臋 organizacje, kt贸rych celem nie musi by膰 radykalna zmiana, ale raczej ch臋膰 wp艂ywania na istniej膮cy porz膮dek. To pytanie o to, w kt贸rym kierunku chcemy zmienia膰 艣wiat.
W skrajnej wersji teoria uspo艂ecznienia m贸wi艂a, 偶e trzeba znie艣膰 w艂adz臋 lekarzy, poniewa偶 podtrzymuje dominacj臋 oraz asymetri臋 mi臋dzy lekarzem a pacjentem i wy艂膮cznie demokratyzacja stosunku leczenia jest w stanie poprawi膰 niekt贸re wska藕niki, jest w stanie tak naprawd臋 przywr贸ci膰 ludziom autonomi臋 w procesie leczenia. Z drugiej strony teorie kompozycyjne pyta艂yby raczej: a w jaki spos贸b r贸偶ni膮 si臋 pacjenci, jakie maj膮 choroby, jak funkcjonuj膮 w systemie s艂u偶by zdrowia? Zastan贸wmy si臋 nad tym, jaka jest rola pacjent贸w w polepszaniu dost臋pu do systemu ochrony zdrowia albo jaka jest rola pacjent贸w w definiowaniu tego, czego mog膮 oczekiwa膰 od systemu ochrony zdrowia. Lepiej wiadomo, o co walczy膰. W tym sensie jest w tym wypadku przynajmniej pewna otwarto艣膰 na r贸偶norodno艣膰 interes贸w i na ich konsekwencje, na etyk臋, kt贸r膮 czasami pogardliwie nazywa si臋 etyk膮 dystrybucji dobra. Tak naprawd臋, je偶eli wyd艂u偶ymy d艂ugo艣膰 偶ycia o dwa lata, to jest to osi膮gni臋cie, albo je偶eli skr贸cimy okres oczekiwania na kolejk臋 do specjalisty okre艣lonego typu, to mamy sukces. Dbamy wi臋c r贸wnie偶 o wymierne wska藕niki, kt贸re da si臋 por贸wnywa膰. Wydaje mi si臋, 偶e to s膮 rzeczywiste stawki, kt贸rych nie mo偶na ignorowa膰. To s膮 te偶 realne ludzkie dramaty, realne ludzkie cierpienia.
d艂onie
Mam wra偶enie, 偶e zdecydowanie przychylniejszym okiem patrzysz na tradycj臋 kompozycyjn膮. Odczytuj臋 to jako pr贸b臋 opowiedzenia tradycyjnej Realpolitik j臋zykiem lewicy. Nie boisz si臋 jednak, 偶e jest to rodzaj wybijania lewicy z臋b贸w? To w pewnym stopniu uznanie lobbingu za narz臋dzie zmiany spo艂ecznej. Organizacje lobbingowe da si臋 w tradycji kompozycyjnej doskonale opowiedzie膰 i uzasadni膰 ich istnienie.
Rekonstruuj臋 tradycj臋 kompozycyjn膮 w bardziej przychylny spos贸b, bo zale偶y mi na tym, 偶eby o niej opowiedzie膰. To nie s膮 tematy, kt贸re lewica mo偶e zlekcewa偶y膰. Wydaje mi si臋, 偶e m贸wienie o nich s艂u偶y raczej poszerzeniu spektrum mo偶liwo艣ci czy poszerzeniu wyobra藕ni. To niekoniecznie oznacza kapitulacj臋. Wracaj膮c do wspomnianego postulatu zniesienia kapitalizmu, warto zauwa偶y膰, 偶e machanie ogonem, je艣li nie jeste艣my w wodzie, nie sprawia, 偶e p艂yniemy. To, 偶e g艂o艣niej krzyczymy, wcale nie znaczy, 偶e b臋dziemy uwa偶niej s艂uchani. Czasami to ci, kt贸rzy s膮 g艂o艣ni, nie s膮 s艂uchani wcale. Tu pojawia si臋 pytanie o to, czy rzeczywi艣cie wszelkie projekty, kt贸re pytaj膮 o to, do czego mo偶na doj艣膰, jak膮 realnie zmian臋 mo偶na przeprowadzi膰, czy s膮 one w spos贸b konieczny ma艂o radykalne. Mam wra偶enie, 偶e w ich ramach pozostaje du偶a przestrze艅 dla radykalizmu, ale te偶 pojawia si臋 du偶o wi臋ksza otwarto艣膰 na nowych aktor贸w, kt贸rzy chc膮 si臋 anga偶owa膰 w polityk臋. Tradycja kompozycyjna to nie tylko 鈥瀖anual鈥 dla lobbyst贸w, ale uznanie 偶ywio艂u polityki demokratycznej. To powiedzenie, 偶e s膮 by膰 mo偶e tacy aktorzy, o kt贸rych wcze艣niej by艣my nie pomy艣leli, po pierwsze, jako o tych, kt贸rzy w og贸le si臋 licz膮 dla polityki, a po drugie, jako o tych, z kt贸rymi mogliby艣my co艣 wsp贸lnie robi膰.
Przepraszam, 偶e si臋 u艣miecham, ale wyobra偶am sobie tradycj臋 kompozycyjn膮 w staro偶ytnym Rzymie, w kt贸rym jeden z filozof贸w podnosi si臋 i m贸wi: 鈥瀗o dobra, chrze艣cijanie, krytykujecie to niewolnictwo, faktycznie jest mo偶e troch臋 niemoralne, kiedy jeden cz艂owiek posiada drugiego. Natomiast musimy zwr贸ci膰 uwag臋 na to, 偶e istnieje s艂u偶ba domowa, istniej膮 niewolnicy w latyfundiach, istniej膮 greccy nauczyciele filozofii, nie ma co wylewa膰 dziecka z k膮piel膮鈥. Czy nie boisz si臋, 偶e to jest jednak podstawowe zastosowanie osi膮gni臋膰 tradycji kompozycyjnej?
Tak, boj臋 si臋 tego. Widz臋 to i te偶 si臋 u艣miecham. To wielkie zagro偶enie. Wida膰 to ju偶 u Machiavellego 鈥 przecie偶 鈥濳si膮偶臋鈥 jest pisany dla Medyceuszy, kt贸rzy przyszli i obalili Republik臋 Florenck膮, a Machiavelli chce im si臋 podliza膰. Ale mam wra偶enie, 偶e w 鈥濳si臋ciu鈥 znale藕膰 mo偶na r贸wnie偶 inny spos贸b zdefiniowania cel贸w polityki, a wi臋c poprzez prac臋 nad mechanizmami, kt贸re s膮 najbardziej demokratyczne, najbardziej otwarte, kt贸re uwzgl臋dniaj膮 najwi臋cej mo偶liwych interes贸w, kt贸re wreszcie prowokuj膮 pytania: jak to wszystko, ca艂y ten ba艂agan, utrzyma膰 w kupie?
To bardzo wa偶ne pytanie cho膰by w przypadku uchod藕c贸w. Mo偶na powiedzie膰, i z takimi opiniami mo偶na si臋 spotka膰, 艣ledz膮c dyskusj臋 na lewicy, 偶e przyj臋cie pi臋tnastu tysi臋cy uchod藕c贸w 艣wiata nie uleczy, bo problemem jest oczywi艣cie samo istnienie granic i kapitalizm. Rzeczywi艣cie, nie wszystkim pomo偶emy. Ale warto te偶 zada膰 pytanie: czy je偶eli nap艂yw uchod藕c贸w do Europy zdestabilizuje j膮 na tyle, 偶e upadnie Schengen, upadnie Euro, a w艂adz臋 przejmie skrajna prawica, to czy w efekcie b臋dziemy 偶y膰 w bardziej, czy mniej demokratycznym 艣wiecie? Lewica nie mo偶e o takich pytaniach zapomina膰 鈥 nie mo偶na pozbywa膰 si臋 zagadnie艅 艂adu i reprodukcji ze swojej wyobra藕ni politycznej. A to zazwyczaj umyka ludziom, kt贸rzy my艣l膮 i oceniaj膮 rzeczywisto艣膰 w kategoriach wyobra藕ni ukszta艂towanej w ramach tradycji uspo艂ecznienia. Umykaj膮 im pytania: ilu uchod藕c贸w mo偶na przyj膮膰, ilu uchod藕com mo偶na pom贸c tutaj, na miejscu, ilu mo偶na pom贸c w Turcji czy w Libanie, ile pieni臋dzy powinni艣my na to przeznaczy膰? Dla mnie s膮 to wa偶ne pytania, a zadawanie ich nie stawia nas od razu w jednym szeregu z nacjonalistyczn膮 prawic膮. Kieruje nami d膮偶enie do poszerzenia dost臋pu, zapewnienia uchod藕com bezpiecznych warunk贸w 偶ycia i redukcji ich cierpienia. To naprawd臋 co innego ni偶 stwierdzenie: 鈥瀋zy nie mogliby po prostu siedzie膰 u siebie?鈥.
Wr贸膰my do organizacji i wsp贸lnoty. Mo偶na by膰 klubem, mo偶na by膰 salonem. Klub to organizacja o przejrzystych zasadach przyjmowania, otwarta na wszystkich, komunikuj膮ca si臋 ideami i rozszerzaj膮ca swoje dzia艂ania za pomoc膮 r贸偶nych metod agitacji. Natomiast salon by艂 organizacj膮 ma艂膮, zintegrowan膮, towarzysk膮, kt贸ra skupia艂a si臋 na za艂atwianiu swoich spraw i interes贸w dzi臋ki temu, 偶e cz艂onkowie salonu obdarzali si臋 g艂臋bokim zaufaniem. Tradycja kompozycyjna to 艣wiat salon贸w. Dlaczego mia艂aby wi臋c by膰 w og贸le krytyczna? Czy w og贸le mo偶na w jej ramach m贸wi膰 o jakimkolwiek wyzwoleniu?
Tradycja kompozycyjna oznacza my艣lenie o zmianie, kt贸ra 艂膮czy naprawd臋 r贸偶norodnych aktor贸w, a przynajmniej ka偶e ich uwzgl臋dnia膰. Nie chodzi o dzia艂anie grupy, kt贸ra zakulisowo stara si臋 鈥瀦robi膰 lepiej鈥 robotnikom. Nie chodzi o to, 偶eby formowa膰 grup臋 lobbingow膮, ale o to, by my艣le膰 o r贸偶norodnych si艂ach, kt贸re mo偶na po艂膮czy膰 dla realizacji pewnych interes贸w. W tym sensie jest to bardzo demokratyczna polityka. Nie jest zakulisowa, ale jest otwarta na to, 偶e istniej膮 r贸偶ne si艂y. Je偶eli jest przy takim my艣leniu jakie艣 miejsce dla intelektualist贸w, to ich zadaniem powinno by膰 kombinowanie, jak po艂膮czy膰 r贸偶ne interesy.
Czy to uwaga polemiczna wzgl臋dem 艣rodowiska, w kt贸rym sam funkcjonujesz od lat?
Nie. Widz臋 wr臋cz moj膮 ksi膮偶k臋 jako efekt proces贸w, kt贸re zachodzi艂y na lewicy i w samej 鈥濳rytyce鈥 w ci膮gu ostatniej dekady.
Pytam, bo moim zdaniem, je偶eli chodzi o ideow膮 konstrukcj臋 twojej ksi膮偶ki, idzie ona ostro pod pr膮d dzisiejszemu my艣leniu o tworzeniu lewicy w Polsce. Czy by艂a pomy艣lana jako polemika?
Do pewnego stopnia jest to polemika z tym, w jaki spos贸b kiedy艣 wyobra偶ali艣my sobie zmian臋 polityczn膮. Na pewno jest to polemika z tym, jak ja j膮 sobie wyobra偶a艂em. Przy ca艂kowitej nieobecno艣ci lewicowych tre艣ci w debacie publicznej wydawa艂o si臋, 偶e wprowadzenie ich do obiegu przyniesie zmian臋. Dzi艣 wida膰, 偶e jest to niewystarczaj膮ce. Lewicowych tre艣ci w debacie jest sporo, ale nie przes膮dza to o politycznym sukcesie lewicy. Trzeba dzi艣 w wi臋kszym stopniu my艣le膰 przez pryzmat artyku艂owania r贸偶norodnych interes贸w i to偶samo艣ci w ruchach politycznych. Nie lekcewa偶my jednocze艣nie ma艂ych zmian 鈥 takich jak rowery w Warszawie. Cz臋艣膰 ludzi przesiad艂a si臋 ostatnio z samochod贸w w metro i na rowery. Jasne, mo偶emy narzeka膰, 偶e wci膮偶 nie oznacza to oczywi艣cie obalenia kapitalizmu, wi臋c nie ma si臋 z czego cieszy膰, poniewa偶 wiadomo, 偶e to praktyka, kt贸ra tak naprawd臋 wspiera turystyk臋 w Warszawie, a w efekcie orientacj臋 na mi臋dzynarodowy kapita艂. Ale ja si臋 ciesz臋 z tego, 偶e zwi臋kszy艂 si臋 ruch rowerowy w Warszawie. To te偶 jest jaka艣 realna zmiana.
Czasami, gdy dochodzi do politycznego przesilenia pod has艂ami radykalnej zmiany, nowa w艂adza nie jest w stanie zrealizowa膰 wielkich oczekiwa艅. W 艣lad za niezrealizowanymi obietnicami idzie albo apatia, albo radykalizacja. Z dw贸ch tradycji krytycznych mog膮 wynika膰 dwa zupe艂nie inne sposoby tworzenia wsp贸lnoty. To, 偶e g艂o艣niej krzyczymy, wcale nie znaczy, 偶e b臋dziemy uwa偶niej s艂uchani. Moja ksi膮偶ka to polemika z tym, jak kiedy艣 w 鈥濳rytyce鈥 wyobra偶ali艣my sobie zmian臋 polityczn膮. Na pewno z tym, jak ja j膮 sobie wyobra偶a艂em.
 
Maciej Gdula jest doktorem socjologii, publicyst膮, cz艂onkiem zarz膮du Stowarzyszenia im. Stanis艂awa Brzozowskiego. Pracuje w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego. Zajmuje si臋 teori膮 spo艂eczn膮 i teori膮 polityki, 艂膮cz膮c te zainteresowania z zaanga偶owaniem w debat臋 publiczn膮.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste艣my magazynem i 艣rodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo艣ci spo艂ecznej, biedzie, o wsp贸艂czesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo艂ecze艅stwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania 鈥 mo偶esz nam w tym pom贸c!
Ko艣ci贸艂 i lewica si臋 wykluczaj膮?
Nie 鈥 w Kontakcie 艂膮czymy lewicow膮 wra偶liwo艣膰 z katolick膮 nauk膮 spo艂eczn膮.

I u偶ywamy plik贸w cookies. Dowiedz si臋 wi臋cej: Polityka prywatno艣ci. zamknij