dwutygodnik internetowy
23.02.2015
magazyn papierowy


Wielki Post, czyli co?

Gdy przyjmujemy ze skruchą na swe głowy pokutny znak popiołu, powinniśmy tęsknić (już w popielec!) za nocą, w którą z płonącymi świecami w rękach odnowimy swoje chrzcielne przyrzeczenia, towarzysząc tym, którzy zanurzają się w chrzcielnym zdroju by otrzymać nowe życie.

ilustr.: Tomek Obiński

ilustr.: Tomek Obiński

Skojarzenia

Jakie są nasze skojarzenia, gdy słyszymy hasło: Wielki Post? Już sama nazwa wydaje się coś sugerować. Powstrzymanie się od jedzenia, asceza, wyrzeczenie się czegoś, co lubimy (och, te słodycze!), jakieś postanowienia, które tradycyjnie podejmujemy… To wszystko oczywiście nie jest bez znaczenia, ale z pewnością nie należy do wielkopostnych priorytetów. Łacińska nazwa tego liturgicznego okresu brzmi: Quadragesima. Czterdziestnica. Czterdzieści dni przygotowania do Paschy. I to jest fundament. Wszystkie wielkopostne obrzędy, nabożeństwa, tradycje i zwyczaje mają sens o tyle, o ile pozwalają nam dostrzec rysujący się przed nami horyzont Paschy. Do niej zmierzamy przez te czterdzieści dni i do jej owocnego przeżycia mamy się przygotować.

Dlaczego warto o tym przypominać? Dlatego, że Wielki Post traktowany jest nieraz jako czas od Wielkanocy kompletnie niezależny. Ot, taki okres „oryginalnej diety”, w którym bardziej chcemy udowodnić sobie siłę swej woli, albo uzyskać upragnioną wagę, niż myśleć o własnym nawróceniu i pragnieniu, by na nowo odkryć dar swego chrztu. A to właśnie jest sprawą absolutnie podstawową. Gdy przyjmujemy ze skruchą na swe głowy pokutny znak popiołu, powinniśmy tęsknić (już w popielec!) za nocą, w którą z płonącymi świecami w rękach odnowimy swoje chrzcielne przyrzeczenia, towarzysząc tym, którzy zanurzają się w chrzcielnym zdroju by otrzymać nowe życie.

Metanoja i pasja

Są kościoły, gdzie w środę popielcową śpiewa się pasyjne pieśni. To dziwne. Wyśpiewane w popielec „Wisi na krzyżu” zdaje się sugerować, że zamiast pierwszej wielkopostnej niedzieli i kolejnych tygodni paschalnego przygotowania za kilka dni przeżywać będziemy rezurekcję… Warto wiedzieć, że Wielki Post ma dwie części, odmienne w swym liturgicznym i teologicznym wyrazie. Zanim wejdziemy w przeżywanie czasu pasyjnego i kontemplację męki Pana, będącą zwieńczeniem Wielkiego Postu, trwamy przez kilka tygodni w części pokutnej. To w niej często rozbrzmiewa wezwanie „nawracajcie się” (gr. metanoeite). W tym kontekście słyszymy zachętę do ascezy, głębszej modlitwy, pełnienia dzieł miłosierdzia (jałmużny). To również czas towarzyszenia katechumenom, przeżywającym ostatni etap przygotowań do przyjęcia sakramentów chrześcijańskiego wtajemniczenia. Towarzyszenie to ma najczęściej w naszych warunkach charakter symboliczny. Rzadko zdarza się bowiem w naszych parafiach, że możemy realnie towarzyszyć dorosłym osobom przygotowującym się do chrztu. Jeśli są parafie, gdzie tak się dzieje, to członkowie parafialnej wspólnoty mają niezwykłą okazję przeżywania wraz z katechumenami liturgii skrutyniów, które miały ogromny wpływ na kształt Wielkiego Postu.

Trochę historii

Od samego początku w centrum przeżywania przez chrześcijan swojej wiary była Wielkanoc (Pascha) i jej „cotygodniowa miniatura”, czyli niedziela. Zgromadzenie wierzących w pierwszy dzień tygodnia stanowiło wręcz znak rozpoznawczy chrześcijan. O uczestnictwo w niedzielnej Eucharystii troszczono się nawet w okresach okrutnych prześladowań, gdy obecność na liturgicznym zgromadzeniu groziła nawet śmiercią.
Najstarsze wzmianki o przedwielkanocnym poście pochodzą z III w.
W IV w. pewna bystra i wścibska pątniczka Egeria odwiedzająca Ziemię Świętą wspomina w swoich pamiętnikach o czterdziestodniowym okresie pokuty. Dzięki jej pamiętnikom i dociekliwości, mamy dziś kapitalne relacje z wielkopostnych i paschalnych liturgii z Jerozolimy tamtego czasu. Liczba postnych dni nie zmieniła się właściwie aż do dziś, choć był czas, gdy przeżywano jeszcze dodatkowo tzw. niedziele przedpościa – Pięćdziesiątnicę (nie mylić z Zesłaniem Ducha Świętego!), Sześćdziesiątnicę i Siedemdziesiątnicę. Generalnie przez setki lat na rozwój i kształt Wielkiego Postu miały wpływ przede wszystkim cztery czynniki: przygotowanie kandydatów do sakramentu chrztu św. (szczególnie tzw. skrutynia, o których jeszcze poniżej), publiczna pokuta (od obrzędu posypywania głów publicznych pokutników wzięła się np. tradycja Środy Popielcowej), liturgie stacyjne (dziś do nich w wielu miejscach się powraca, łącząc zgodnie z rzymską tradycją poszczególne etapy Wielkiego Postu ze zgromadzeniami w najważniejszych kościołach miasta), wreszcie wspomniane już przez nas dni przeżywania męki Pańskiej.

A jak jest dzisiaj?

Oddajmy głos Mszałowi Rzymskiemu: „Okres Wielkiego Postu służy przygotowaniu do obchodu Paschy. Liturgia wielkopostna przygotowuje katechumenów do obchodu Paschalnego Misterium przez różne stopnie wtajemniczenia chrześcijańskiego, a wiernych przez wspomnienie przyjętego chrztu i pełnienie pokuty”. Wielki Post rozpoczyna się w Środę Popielcową (to najczęściej wiemy) i trwa – uwaga – do wielkoczwartkowej Mszy Wieczerzy Pańskiej wyłącznie. A więc z chwilą rozpoczęcia liturgii w wieczór Wielkiego Czwartku kończy się czas Wielkiego Postu, a zaczyna się święte Triduum Paschalne, czyli szczytowy moment całego roku liturgicznego. Wielki Post przełamuje też dotychczasową muzyczną i estetyczną konwencję liturgii. W śpiewach mszalnych ginie na czterdzieści dni zawołanie „alleluja”, nie śpiewa się hymnu „Chwała na wysokości Bogu”, organy grają tylko dla towarzyszenia śpiewom (nie ma gry solowej na instrumentach muzycznych), więcej jest treści związanych z wezwaniem do nawrócenia, czynienia pokuty i miłosierdzia. W liturgii dominuje kolor fioletowy, ołtarzy nie ozdabia się kwiatami. W ostatniej, pasyjnej części okresu zachowuje się często zwyczaj zasłaniania krzyży i obrazów w kościele. Warto zwrócić uwagę na bogactwo liturgii Słowa, zwłaszcza w niedziele wielkopostne. Każdy z cyklów niedzielnych czytań biblijnych (cykle: A, B, C – zmieniające się co roku) ma swoje szczególne motywy tematyczne. Najbardziej charakterystyczne są chrzcielne motywy w roku „A”, gdzie w 3, 4 i 5 niedzielę Wielkiego Postu (czyli niedziele, w które przygotowujący się do chrztu przeżywają swoje skrutynia, czyli liturgie ze szczególną modlitwą i egzorcyzmem odmawianym nad katechumenami) pojawiają się teksty Ewangelii ukazujące znaczenie sakramentalnego obmycia. Mowa jest o głębszym poznaniu Chrystusa Odkupiciela, który jest wodą żywą (por. Ewangelia o Samarytance), światłem (por. Ewangelia o niewidomym od urodzenia), zmartwychwstaniem i życiem (por. Ewangelia o wskrzeszeniu Łazarza). Wśród pozaliturgicznych obrzędów wielkopostnych najbardziej znanym jest nabożeństwo Drogi Krzyżowej (odprawianej zazwyczaj w piątki) i Gorzkich Żali (śpiewanych najczęściej w niedziele wielkopostne). Dużą popularnością cieszą się wciąż rekolekcje wielkopostne. Do mniej praktykowanych zwyczajów (niestety, ale to już problem zrozumienia sprawy przez duszpasterzy) należą nabożeństwa pokutne, czyli liturgie Słowa połączone ze wspólną modlitwą i indywidualną spowiedzią. Warszawską nowością wielkopostną w tym roku (wzorowaną na starożytnej rzymskiej tradycji) są zapowiedziane wspólnym listem przez biskupów obu warszawskich diecezji Liturgie Stacyjne w wybranych kościołach miasta. Przez czterdzieści dni, w kolejnych stacyjnych kościołach wierni gromadzić się będą na wspólne czuwanie i modlitwę, przygotowując się do przeżycia Paschy.

Tajemnica czterdziestu dni

Tajemnica (łac. sacramentum, gr. mysterion). Tak o paschalnej Czterdziestnicy mówi tekst kolekty – modlitwy pierwszej niedzieli Wielkiego Postu w Mszale Rzymskim. W polskim tłumaczeniu mszału to ważne słowo ginie. Zostają tylko „ćwiczenia wielkopostne”… Ale warto sobie uświadomić, że te czterdzieści dni paschalnego przygotowania to „sacramentum”. Tajemnica-misterium Bożego działania wobec człowieka. W drodze do Paschy, na którą czekamy. Czterdzieści dni… Wyruszajmy!