dwutygodnik internetowy
28.08.2017
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

Warszawa. (Sierpniowa) strefa pamięci?

Sierpień to miesiąc, który pokazuje, czym żyje Warszawa. Pamięć historyczna stolicy właśnie w tym miesiącu wydaje się osiągać swoje apogeum.

ilustr.: Andrzej Dębowski

ilustr.: Andrzej Dębowski

Lubię obserwować i przeżywać sierpień w Warszawie. To czas, który pozwala, przynajmniej w pewnym stopniu, pokazać, czym żyje to miasto. Pamięć historyczna stolicy właśnie w tym miesiącu wydaje się osiągać swoje apogeum. Współczesna Warszawa, tak jak i inne miasta, buduje swoją tożsamość na wydarzeniach z przeszłości. Jednak sierpień to dla tej pamięci czas szczególny.

Upamiętnienie na każdym kroku

Przemierzając miasto, właściwie trudno nie zauważyć całej serii charakterystycznych tablic pamiątkowych autorstwa Karola Tchorka. Były one stawiane od lat 50. do 80., a ostatnie jeszcze w 1994 roku. Piaskowcowe tablice z inskrypcją wpisaną w krzyż maltański zostały umieszczone w miejscach walk i męczeństwa, które już wcześniej upamiętnili oddolnie sami warszawiacy. Tchorkowi zależało, aby tablice jego projektu odzwierciedlały rzeczywistą pamięć mieszkańców stolicy o czasach okupacji. Tablice, choć niepozbawione pewnych błędów czy zastrzeżeń, nie pozwalają zapomnieć o tym, co działo się w Warszawie podczas wojny.

Do dzisiaj można też na murach warszawskich domów zauważyć ślady po kulach, które przemawiają do naszych emocji, a zachowane ślady krwi przelanej przez bezimiennego powstańca w willi Bohdana Pniewskiego przy Alei na Skarpie 27 są traktowane dziś niemal jak relikwia.

Między wspólnotowością a komercjalizacją

Na pewno przełomem w pamięci społecznej Warszawy było otwarcie Muzeum Powstania Warszawskiego z okazji 60. rocznicy tego wydarzenia – muzeum, co nie bez znaczenia, narracyjnego. Do dziś stanowi ono must-see wycieczek, ale także i delegacji dyplomatycznych (w lipcu Muzeum odwiedziła przecież między innymi brytyjska Para Książęca). Muzeum, co więcej, odgrywa ważną rolę w kultywowaniu pamięci o powstaniu i pełni ważną funkcję w popularyzacji wiedzy o nim.

Obchody kolejnych rocznic wybuchu powstania mają jednoczący społecznie charakter – zarówno te oficjalne, jak i dzielnicowe, bardziej lokalne. To na przykład przeżywanie godziny „W” w publicznej przestrzeni miasta czy wspólne śpiewanie piosenek powstańczych. Spotkania „Warszawiacy śpiewają (nie)zakazane piosenki” organizowane rokrocznie przez Muzeum Powstania Warszawskiego na placu Piłsudskiego odbywają się w miejscu na wielu płaszczyznach znaczącym – w świadomości warszawiaków nie jest to plac „neutralny” historycznie. To właśnie tutaj, choć jeszcze wtedy nosił imię placu Zwycięstwa, papież Jan Paweł II wypowiedział słynne słowa o Duchu Świętym. Jest to również miejsce obchodów rocznic wielu wydarzeń historycznych – na przykład święta Konstytucji 3 maja czy 11 listopada, Święta Niepodległości. Wspólne śpiewanie świadczy o poczuciu wspólnotowości. Śpiew publiczny nie jest łatwy, wymaga przełamania swoich wewnętrznych barier. Zazwyczaj się wstydzimy, po pierwsze samego publicznego wystąpienia przed innymi, a także, że zostaniemy ocenieni – jak śpiewamy, czy fałszujemy, czy ładnie nam wszystko wychodzi. Żeby stanąć i zaśpiewać coś razem, musimy poczuć, że to, co robimy, jest ważne. Co więcej, warto zauważyć, że 1 sierpnia nie jest dniem wolnym. Jeśli rocznica nie wypada w weekend, to przyjście wieczorem na plac Piłsudskiego ma miejsce po całym dniu pracy. Wiele czynników mogłoby przemawiać za niewłączeniem się w tego rodzaju upamiętnienie, jednak co roku zbiera się tam wielu mieszkańców Warszawy, a także osób przyjezdnych czy turystów. Włączenie się w tego rodzaju wspólne upamiętnienie, mimo „przeszkód”, może zatem świadczyć o ważności tego wydarzenia.

Sierpniowe obchody dają również, niestety, pretekst do komercjalizacji pamięci o Powstaniu. Mam tu na myśli przede wszystkim tak zwaną odzież patriotyczną czy różnego rodzaju gadżety związane z symboliką powstańczą czy okupacyjną. Prowadzi to do spłycenia pamięci, zmitologizowania lub wybiórczego traktowania rzeczywistości Sierpnia’44. Co więcej, stoi to w sprzeczności z tym, o co proszą sami Powstańcy. Dość modnym elementem patriotycznego stroju, zwłaszcza na 1 sierpnia, jest biało-czerwona opaska. Dla Powstańców jest to ważny symbol, właściwie ich jedyny mundur. Do dzisiaj te opaski traktowane są przez nich niczym relikwie. Niejednokrotnie proszą oni, aby zostawić tylko im możliwość noszenia opasek. Nie chcą, aby stały się one rekwizytami w tej swego rodzaju zabawie w wojnę. Warto się zatem zastanowić, czy ta komercjalizacja i popularyzacja pamięci o powstaniu nie sprawia, że słowa i prośby samych Powstańców traktowane są mniej poważnie.

To, co szczególnie porusza

Na początku lipca odbyła się wizyta prezydenta Stanów Zjednoczonych, Donalda Trumpa. Warto zwrócić uwagę na jeden jej aspekt – spotkanie z warszawiakami na placu Krasińskich, niepozostające bez związku z pamięcią historyczną. Miejsce spotkania to obszar walk powstańczych (co, jeśli chodzi o topografię Warszawy, przynajmniej tej lewobrzeżnej, nie jest wcale takie trudne), właściwie pod pomnikiem Powstania Warszawskiego. Tutaj symbolika powstańcza się nie kończy – wystarczy zapoznać się z całym przemówieniem Trumpa i wykorzystanymi w nim odwołaniami historycznymi. Oczywiście, można powiedzieć, że to czysta retoryka, ale cechą dobrej retoryki jest to, żeby odpowiednio zidentyfikować odbiorców i dotrzeć do tego, co zadziała na ich emocje i przekonania.

Zainteresowanie powstaniem wśród młodych ludzi ma również i emocjonalne podłoże. Na pewno nie bez znaczenia jest fakt, że większość jego uczestników była w momencie jego wybuchu bardzo młoda. Uwidacznia to dodatkowo dramatyzm tego wydarzenia. Powstańcy – zazwyczaj osoby urodzone w okolicach 1920 roku – przedstawiciele tak zwanego pokolenia Kolumbów, to pierwsze roczniki urodzone w Polsce wolnej, niepodległej. Jednocześnie to pokolenie, które bardzo wiele zaczerpnęło z innych tradycji powstańczych – warto podkreślić, że w II Rzeczpospolitej weterani powstania styczniowego cieszyli się dużym szacunkiem, a państwo obejmowało ich opieką i stawiało za wzór dla młodzieży. Podobną rolę społeczną pełnią obecnie powstańcy warszawscy. Swoista sztafeta pokoleń?

Pamięć warszawska czy już ogólnopolska?

Pamięć o Powstaniu nie może jednak odwoływać się tylko i wyłącznie do sfery emocji. Ważna jest również warstwa edukacyjna. Na ulicy Płockiej 41, na Woli, powstał w tym roku mural projektu Damiana Kwiatkowskiego. W sylwetkę powstańca zostały wpisane sceny życia codziennego Warszawy czasu powstania. Całość utrzymana jest w stylistyce z pogranicza plakatu i komiksu, co zapewne ma zainteresować młodego odbiorcę. Coraz więcej publikacji, warsztatów historycznych, paneli dyskusyjnych czy spotkań naukowych pozwala na rozwój naszej dzisiejszej wiedzy na temat powstania warszawskiego. Coraz więcej mówi się, w klimacie studiów historii kobiet, o udziale kobiet (łączniczek, sanitariuszek, ale także i żołnierek) w tym zrywie. Tematem, który do niedawna pozostawał na uboczu, jest również dramat ludności cywilnej. Muzeum Powstania Warszawskiego w tym roku po raz trzeci, w rocznicę rzezi Woli, zorganizowało marsz upamiętniający ofiary cywilne, który zginęły lub zaginęły podczas powstania warszawskiego. Muzeum przywraca pamięć o nich, udostępniając również internetową bazę ofiar cywilnych. Odkrywając pamięć o Powstaniu, odkrywamy pamięć o konkretnych ludziach.

W pamięci o powstaniu warszawskim ważny jest jeszcze jeden element – charakter rocznicowych programów i audycji (telewizyjnych czy radiowych). Każdego roku 1 sierpnia nie ma właściwie stacji, która nie podałaby informacji o tej rocznicy. Analizując programy telewizyjne, przede wszystkim te o charakterze informacyjnym, można odnieść wrażenie, że powstanie warszawskie jest wydarzeniem dotyczącym całej Polski, a nie tylko jednego miasta. Ale gdzie w związku z tym są informacje dotyczące innych niepodległościowych zrywów, zwłaszcza tych z lat 1918–1921? Dopiero od niedawna w grudniu można dowiedzieć się z programów newsowych o powstaniu wielkopolskim (określane bywa jako jedyne zwycięskie polskie powstanie), choć nadal można odnieść wrażenie, że jest one potraktowane nieco marginalnie. Czy uprawnione jest zatem stwierdzenie, że pamięć o powstaniu warszawskim przestała już mieć charakter lokalny, a stała się ogólnonarodowa? I czy ta warszawska tożsamość jest tak naprawdę w innych miejscach Polski akceptowana? Być może odpowiedzi na te pytania wcale nie są takie jednoznaczne.

Warszawska nostalgia

Orhan Pamuk w swojej książce „Stambuł. Wspomnienia i miasto” kreśli wręcz nostalgiczny portret metropolii, która żyje wspomnieniem o swojej dawnej świetności. Ale wspominanie świetności czy w ogóle dawnych czasów nie jest cechą wyłącznie Stambułu. Mam wrażenie, że tym, co silnie wpływa na pamięć historyczną Warszawy (i chyba nie w oderwaniu od wydarzeń sierpnia 1944 roku), jest legenda przedwojennej stolicy zwanej „Paryżem Północy”. Czas okupacji jest postrzegany w związku z tym jako moment ostatecznego rozprawienia się z wręcz mitycznym czasem wolności i dobrobytu dwudziestolecia międzywojennego. Może w tym wszystkim jest też trochę i tej stambulskiej melancholii – tęsknoty za mitem o świetności miasta? Nie bez znaczenia jest tu doświadczenie katastrofy dotykającej miasto i jego niezwykłego odrodzenia się niczym feniks z popiołów. Sierpień jest dla Warszawy miesiącem, w którym historia przenika się ze współczesnością, tworząc niezwykłą mozaikę miasta. Tak samo jak architektura miesza ze sobą przeszłość i teraźniejszość, odbudowane domy z tymi (z)budowanymi. Melancholia powolnego końca lata miesza się z melancholią wspomnień. Pewna nostalgia za dawną świetnością miesza się z radosnym stylem życia w metropolii, momenty zadumy z codzienną bieganiną.

Pamięć o powstaniu warszawskim nie znika jednak, kiedy kończy się sierpień. Właściwie przez cały rok miasto wspomina i upamiętnia wydarzenia lata 1944 roku. Inna ważna data – rocznica upadku Powstania przypadająca na 2 października, jest nieco cichsza, obchodzona bardziej w zadumie. Może sprzyja też temu już wyraźnie jesienna atmosfera. Jednak światełka-znicze ułożone wzdłuż murów budynków czy uroczyste zgaszenie ognia na Kopcu Powstania Warszawskiego nie pozwalają zapomnieć o tym, co jeszcze niedawno w sierpniu wspominaliśmy. Swego rodzaju cisza końca obchodów podkreśla wymownie cały dramatyzm powstania warszawskiego.