dwutygodnik internetowy
20.08.2012
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

Spowiedź przez internet

Blog księdza o modzie? Strona parafii na facebooku? Rekolekcje on-line? Wszystko to dzisiaj, szczególnie wśród młodszych pokoleń, jest już właściwie normą. Obecność duchownych w internecie nie budzi zazwyczaj szczególnych kontrowersji…

ilustr.: Tomek Kaczor

 

Blog księdza o modzie? Strona parafii na facebooku? Rekolekcje on-line? Wszystko to dzisiaj, szczególnie wśród młodszych pokoleń, jest już właściwie normą. Obecność duchownych w internecie nie budzi zazwyczaj szczególnych kontrowersji, choć rodzić może wiele pytań o charakter takiej obecności i rodzaj prowadzonej ewangelizacji. Papież Benedykt XVI korzysta z dobrodziejstw techniki, komunikując się z wiernymi za pośrednictwem sieci (np. na Twitterze czy YouTube). Kościół katolicki, jak niemal wszystkie religie na świecie, dostrzega dobrodziejstwa nowej technologii oraz niesamowitą szansę, jaką daje internet wszystkim tym, którzy chcą przekazać coś odbiorcom na całym świecie.

Jednocześnie, wraz z rozwojem sieci i coraz większego otwarcia się Kościoła na nowe medium, rozpoczęły się trwające do dziś dyskusje nad zakresem działalności Kościoła i duchownych w internecie. Jedna z takich dyskusji dotyczy możliwości spowiedzi przez internet.

Oficjalne stanowisko Watykanu jest jednoznaczne: spowiedź w takiej formie nie jest dopuszczalna i nigdy nie zastąpi spowiedzi w konfesjonale. Wpisuje się to w szerszy kontekst stanowiska Kościoła wobec internetu w ogóle. Jak czytamy w dokumencie „Kościół a Internet” Papieskiej Rady do Spraw Środków Społecznego Przekazu: Rzeczywistość wirtualna nie jest zamiennikiem Realnej Obecności Chrystusa w Eucharystii, sakramentalnej rzeczywistości innych sakramentów i współudziału w kulcie sprawowanym w żywej wspólnocie. W Internecie nie ma sakramentów; a nawet doświadczenia religijne, możliwe w nim dzięki łasce Boga nie są wystarczające w oderwaniu od współdziałania z innymi wiernymi w świecie rzeczywistym. Chociaż dokument ten powstał w roku 2002, a w międzyczasie nastąpił niesłychanie dynamiczny rozwój technologii komunikacyjnej, Papieska Rada nie opublikowała innych dokumentów o podobnej randze co wspomniany powyżej. Internet z 2002 roku a ten, z którego korzystamy obecnie, pod wieloma względami dzieli przepaść. Na jego przemiany reagują zarówno duchowni, jak i wierni na całym świecie, którzy już nie „surfują”, tylko zwyczajnie korzystają z sieci. Rzadko słyszy się głosy, że sieć i rzeczywistość poza nią to odrębne sfery: podział wirtualne/realne nie ma już właściwie racji bytu, bardziej sensowne jest posługiwanie się pojęciami offline i online. Aktywność w internecie i poza nim są coraz ściślej ze sobą powiązane, jedna jest przedłużeniem drugiej, jej uzupełnieniem lub inną formą. Wielość katolickich stron internetowych oraz różnorodność ich tematyki świadczy także o tym, że chcemy kontynuować religijną aktywność za pośrednictwem komputera.

W sieci możemy spotkać się i dyskutować: zarówno między sobą, z przedstawicielami innych wyznań i religii oraz niewierzącymi. Internet otwiera przed nami nowe możliwości komunikacji z przedstawicielami Kościoła, wspiera także ludzi w ich wierze, oferując nowe formy religijnej aktywności poza tymi tradycyjnymi: dobrym przykładem są tu rekolekcje online, z których chętnie korzystają także ci, którzy z różnych przyczyn niechętnie pojawiliby się na tradycyjnych rekolekcjach parafialnych.

Wszystkie te formy uzupełniania i wzmacniania wiary są przez Kościół akceptowane dopóki służą jako pomoc, a nie substytut aktywności religijnej offline. O wiele większym problemem są sakramenty w sieci, a szczególnie spowiedź. W zeszłym roku kontrowersje wywołała aplikacja na smartphone’a „Confession: A Roman Catholic App”, która uzyskała akceptację Watykanu jako aplikacja pomocna w przygotowaniu do sakramentu. Po zalogowaniu się na osobiste konto użytkownicy odpowiadali na serię pytań opartych o Dekalog, które miały im pomóc dokonać rachunku sumienia. I tu właśnie pojawił się problem: dla części korzystających z aplikacji, „Confession” stało się zapowiedzią kościelnej rewolucji, czyli umożliwienia wiernym spowiadania się przez internet. Rzecznik Watykanu, Federico Lombardi, natychmiast zdementował te rewelacje, podkreślając, że aplikacja służyć ma uporządkowaniu myśli przed spotkaniem ze spowiednikiem w konfesjonale, ale nie jest w żadnym razie alternatywą dla takiego spotkania. Oświadczenie ostudziło emocje, lecz od tego momentu stało się jasne, że temat ten będzie jeszcze nie raz powracał.

Oczywiście zeszłoroczna sensacja nie była początkiem dyskusji. Warto przypomnieć, że w Polskich mediach katolickich już wiele lat temu temat spowiedzi przez internet był przedmiotem debaty. Należy tu zwrócić uwagę na takie tytuły jak chociażby „Więź” (zwłaszcza numer 2/2001 „E-duszpasterstwo – za czy przeciw?”) czy „Tygodnik Powszechny” (numer 26/2009 „Kościół w sieci”), w których przedstawiciele Kościoła dyskutowali nad jego miejscem w internecie oraz przyszłością sakramentów. Kolejnym elementem dyskusji był tekst Dariusza Kowalczyka SI, „O możliwości spowiedzi przez Internet”, opublikowany między innymi w internetowym serwisie Opoka. Autor wypowiadał się w nim entuzjastycznie o tej możliwości w szczególnych przypadkach. Wskazywał, że Kościół akceptuje sakramenty z pewną formą pośrednictwa: na przykład wtedy, gdy niezbędny jest tłumacz przy spowiedzi (KPK, kan. 990) lub gdy podczas sakramentu małżeństwa zamiast jednego z małżonków obecny jest pełnomocnik (KPK, kan. 1104, 1105). Nie można więc odrzucać spowiedzi przez internet tylko ze względu na jej zapośredniczony charakter. Co więcej, w szczególnych sytuacjach, taka spowiedź może być jedyną szansą pojednania z Bogiem, na przykład gdy ktoś mieszkający za granicą, chory lub niepełnosprawny nie może spotkać się w konfesjonale ze swoim spowiednikiem. Autor podkreśla, że warto wówczas dopuścić pośrednictwo komputera dla dobra penitenta, ale nie twierdzi bynajmniej, że powinna to być otwarta dla wszystkich chętnych alternatywa dla konfesjonału. Podobnie bowiem jak swoi oponenci lub ci, którzy mniej entuzjastycznie odnoszą się do obecności Kościoła w sieci, Kowalczyk podkreśla wartość osobistego kontaktu oraz odpowiedzialność, jaką niesie za sobą bezpośrednia rozmowa ze spowiednikiem. Niestety, często owa rozmowa polega na wypowiedzeniu pewnych formuł oraz usłyszeniu w zamian formalnych warunków otrzymania rozgrzeszenia: trudno tu o faktyczną dyskusję, pomoc czy wsparcie dla penitenta. Dla wielu wiernych spowiedź przybiera formę niezbyt przyjemnego obowiązku, niekoniecznie dlatego, że muszą oni wypowiedzieć swoje grzechy, ale właśnie dlatego, że kontakt ze spowiednikiem jest krótki, formalny i pozbawiony osobistego charakteru.

Chociaż póki co Kościół nie zmienia swojego stanowiska w sprawie, widać, że istnieje potrzeba dyskusji oraz dialogu między Kościołem a wiernymi. W czasach powolnego spadku uczestniczących w niedzielnej mszy katolików (Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego mówi o 40% w roku 2011, raport Domunicantes i Communicantes 2011) podejmowanie dyskusji nie powinno być próbą „ratowania” sytuacji, lecz powinno wynikać z chęci otwarcia się na wiernych w tej nowej rzeczywistości oraz pomocy tym, którzy pozostają w Kościele. Taki dialog z pewnością jest potrzebny.