dwutygodnik internetowy
26.08.2013
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

Riddick

Zaskakująco udana (szedłem na film z pewnymi obawami, przyznaję) kontynuacja przygód kosmicznego podróżnika, Riddicka. Fanów tego gatunku powinna zadowolić.

Zaskakująco udana (szedłem na film z pewnymi obawami, przyznaję) kontynuacja przygód kosmicznego podróżnika, Riddicka.

 

To, co cechuje film Davida Twohy’ego, to minimalizm. I bardzo dobrze. Podobnie jak w części pierwszej (świetne “Pitch Black”), cała rzecz dzieje się na jednej planecie. Zdradzony, nie po raz pierwszy zresztą, Riddick walczy o przetrwanie w miejscu, w którym niemal wszystko chce go zabić. W końcu nasz bohater dochodzi do wniosku, że jedyną opcją jest ucieczka, więc wysyła sygnał z bazy najemników, by ci przylecieli, a tym samym “pomogli” mu wydostać się z piekła, w którym się znalazł.

 

Z “Pich Black” “Riddicka” łączy zresztą znacznie więcej. Przede wszystkim klimat. Twórcy, po nieudanych “Kronikach Riddicka”, postanowili znów postawić na atmosferę. A ta jest gęsta i wciągająca. Chociaż w filmie nie dzieje się wiele, chociaż jest długi i ma wolne tempo, człowiek nie może oderwać się od ekranu. Nawet nie zauważyłem, kiedy minął mi seans.

 

“Riddick” ma też niewielki budżet. Część ludzi, przyzwyczajona do innego poziomu efektów specjalnych, będzie pewnie zawiedziona. Moim zdaniem jednak to także wychodzi na plus. Owszem, w niektórych scenach widać sztuczność, ale zupełnie nie przeszkadza to w odbiorze. Wręcz przeciwnie – jest w tej produkcji coś uroczo staroświeckiego.

 

Głównym atutem jest oczywiście główny bohater. Vin Diesel wybitnym aktorem nie jest, ale w roli małomównego twardziela o, w gruncie rzeczy, dobrym sercu sprawdza się znakomicie. Szkoda tylko, że reszta postaci jest tak słaba. Wszyscy najemnicy, którzy pojawiają się na ekranie, są albo nijacy, albo karykaturalni i kompletnie pozbawieni charyzmy. Żadnego z nich tak naprawdę nie zapamiętałem.

 

Dodatkowymi atutami filmu są solidna muzyka i zdjęcia oraz szczypta ironii i humoru obecna w dialogach. I chociaż nieodłącznym (a kto wie, może i koniecznym) elementem tego typu produkcji są scenariuszowe dziury i bzdury, nie ma to większego znaczenia. “Riddick” jest tym, czym być powinien – porządnym filmem science-fiction, który fanów tego gatunku zapewne zadowoli.

 

Przeczytaj inne teksty Autora.