dwutygodnik internetowy
14.01.2013
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

Rewolucji znów nie będzie

Nie mam na kogo głosować, jakiej oglądać telewizji, jakiego słuchać radia, jakiej czytać prasy – i może tak ma być. Potem niepostrzeżenie mój rocznik `85 podmieni zgrane autorytety kolegów pokolenia `78. Jedni pójdą do PiS-u, inni do Platformy, jedni do Gazety Polskiej, drudzy do Wyborczej.

Ilustr.: Hanka Owsińska

 

Niedawno zacząłem czytać artykuł tylko dlatego, że w tytule zawarte było zdanie „Mam 27 lat”. To prawie tak jak ja! Taka sytuacja nie zdarza się często. Na konferencji o perspektywach młodych Polaków dyskutować będą Jacek Żakowski, Janusz Palikot, Krzysztof Wielicki – panowie po czterdziestce. Ale przecież skoro nie trzeba być kobietą, by decydować o prawach kobiet… Ale ja dziś nie o tym.

 

Mam 26 lat, żonę, dziecko, mieszkanie na kredyt, samochód po tacie i pracę na umowę o dzieło. Wydaje mi się, że jestem całkiem typowy. Że jest nas takich paru. Dlaczego nikt nie chce rozmawiać z nami o tym, co nas dotyczy? O „M”, o 2+1, o tym, że liczyć można tylko na siebie i czasem na paru kumpli, że państwo nam w niczym nie pomoże i że może to nawet dobrze? A może my sami nie chcemy – piękni dwudziestoletni?

Kiedy plac remontowy, zwany dalej naszym „M” opuścił na weekend nasz majster, pozostawił nam po sobie, prócz kafelków, gipsów, farb i pyłów, także swój służbowy telewizor! W piątek z biura zgarnąłem egzemplarz miesięcznika dla mężczyzn sukcesu. Sobota przed szklanym ekranem z periodykiem dla ludzi takich jak ja i Ty, do tego 2+1 w „M” – sielanka.

 

Dobry nastrój nie trwał jednak długo. Gdy włączyłem telewizor, otworzyłem magazyn, szybko przekonałem się, że tak jedni jak i drudzy może owszem, chcą sprzedać mi reklamowane produkty, ale na pewno nie chcą ze mną rozmawiać. Ani „Perfekcyjna pani domu”, ani niejacy „Ugotowani” – czyli kolejna odsłona eksperymentu Zimbardo – po reality shows i konkursach talentów, w których jedni mają oceniać, a drudzy być oceniani. W periodyku dla samców alfa (lub przynajmniej mających Alfę w garażu) trzydziestoparoletni chłopcy zdejmują dresy, zakładają garnitury i zamiast na grilla czy na przystanek PKS, jadą do modnej przestrzeni (bo kluby są przecież dla dzieci), by deliberować przy szklaneczce whisky na temat „Gotowanie jako męskie hobby” (po tańcu wszyscy uparli się teraz na kulinaria, ciekawe co będzie w przyszłym sezonie?) – redakcja periodyku nazywa to ThinkTankiem, a swoich członków mianem Society.

A gdzie moje „M”? A gdzie coś o moim 2+1? A gdzie cokolwiek czy ktokolwiek, kto zechciałby powiedzieć coś (d)o mnie? Czy stałem się nagle niszowy? Bardziej niszowy od dresiarzy w garniturach za 30 tysięcy i starszej pani o aparycji lalki Barbie, która mierzy się z dziewczyną z burleski na to, która lepiej ugotuje obiad?

 

Kiedyś o moich poprzednikach pisała Agnieszka Osiecka w „Okularnikach”. Ostatnio przez chwilę zaśpiewał o mnie Grabarz, w refrenie: „dlaczego żyję w kraju, w którym wszyscy chcą mnie zrobić w ch…?”. I to tyle.

Niedawno Maria Peszek przez cztery cenne minuty mojego życia śpiewa, że nie chce mieć dzieci i co ja na to. A ja na to nic – już po 10 sekundach. Mimo to, o tej ponoć niezwykle kontrowersyjnej refleksji, elity dziennikarstwa rozprawiać będą przez kolejny tydzień.

 

Nie mam na kogo głosować, jakiej oglądać telewizji, jakiego słuchać radia, jakiej czytać prasy – i może tak ma być. Potem niepostrzeżenie mój rocznik `85 podmieni zgrane autorytety kolegów pokolenia `78. Jedni pójdą do PiS-u, inni do Platformy, jedni do Gazety Polskiej, drudzy do Wyborczej. Zapomnimy o tym specyficznym poczuciu, do którego na kuchennych imprezach, albo paląc peta na balkonie przyznaje się tak wielu z nas: „jak nie my, to kto?”. Co z tego, że naszych poprzedników wyprzedziliśmy znajomością języków, komputerów, pisania projektów, wniosków, nowych mediów – współczesnego świata. Rewolucji dzisiaj znów nie będzie – na naszą własną, rozmemłaną prośbę.

  • ajlike
  • Celijka

    Ja z pokolenia ’78 myślę podobnie.  Jak nie ja, to kto?  Przypuszczam, że jest nas paru, z paru roczników:)
    W końcu, żyjesz w takim świecie, jaki masz w głowie.
    Jeśli będziemy robić coś, najlepiej razem, by choć trochę zmieniać rzeczywistość, a nie skupiać się na tym, że wciąż czegos nie mamy, będzie lepiej.
    Bardzo się cieszę, że odkryłam Waszą stronę – “prasę, którą zdecydowanie będę czytać”. I dzięki za ten artykuł