dwutygodnik internetowy
02.12.2013
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

Dotykanie kultury

Czego osoba niewidoma nie może zobaczyć – może dotknąć, może usłyszeć. Osoby niewidome coraz częściej uczestniczą w życiu kulturalnym miast, zawstydzając instytucje, które nie są przygotowane na ich przyjęcie.

Dorota Ziental i Sebastian Grzywacz z psami Pako i Rollem na widowni Teatru Polskiego, dzięki uprzejmości Fundacji Kultura bez Barier


Czego osoba niewidoma nie może zobaczyć – może dotknąć, czego nie może poczuć na własnej skórze – może usłyszeć, o ile zostanie jej to opowiedziane. Osoby niewidome coraz częściej uczestniczą w życiu kulturalnym miast, zawstydzając instytucje, które nie są przygotowane na ich przyjęcie.
 
Kiedy człowiek widzący bierze do ręki książkę i zaczyna czytać, w wyobraźni widzi opisywane na jej kartkach obrazy. Wie, jak wyglądają jej bohaterowie oraz sceneria, w której toczy się akcja – tworzy swoją indywidualną wizję czytanej książki. Wracając myślami do przeczytanej powieści, ma przed oczami stworzone wcześniej obrazy. To właśnie je wciąż żywo pamięta, nie zaś czarny druk na białym tle.
 
Wraz z moim narzeczonym jesteśmy osobami ociemniałymi, czyli takimi, które straciły wzrok. U każdego z nas nastąpiło to około sześć lat temu. Po utracie zdolności widzenia, kiedy oglądamy film, sztukę w teatrze, wystawę w muzeum lub kiedy po prostu rozmawiamy, dokładnie widzimy rozgrywaną akcję, wyobrażamy sobie wszystkie postacie, tło wydarzeń, a także poszczególne elementy danej sceny. Analogicznie do obrazów, które tworzy w swojej wyobraźni osoba widząca podczas lektury, my widzimy absolutnie wszystko. Dotyczy to także wszelkiego rodzaju sztuki.
 
Częściej niż statystyczny Polak
Według zasad współczesnego świata „widzieć” oznacza „wiedzieć”. Osoba pozbawiona możliwości widzenia, a więc także obserwowania, w oczach ogółu jest z definicji wykluczona z życia kulturalnego. Zgodnie z jednym z krzywdzących stereotypów, człowiek niewidzący nie chodzi do kina, nie ogląda telewizji, a już na pewno nie bywa w teatrze czy muzeum, bo po prostu nie ma po co do nich chodzić. To przekonanie niemające nic wspólnego z rzeczywistością. Razem z narzeczonym bywamy w najróżniejszych przybytkach kultury co najmniej raz w miesiącu. Statystyczny Polak wybiera się do nich kilkadziesiąt razy rzadziej.
 
Uczestnictwo w kulturze poszerza nasze horyzonty myślowe, pobudza wyobraźnię do twórczej pracy, wzbogaca nas i najzwyczajniej w świecie urozmaica nasze życie. Dlatego tak chętnie bierzemy udział w spektaklach teatralnych, projekcjach filmów oraz chodzimy na wystawy sztuki. W ten sposób dostarczamy swojej wyobraźni wciąż nowych obrazów, dzięki którym postrzeganie otaczającego nas świata jest stale odświeżane i twórczo modyfikowane. Podobnie jest z czytaniem książek. Z moich obserwacji dość specyficznego środowiska ludzi z dysfunkcją wzroku wynika, że osoby te wręcz pochłaniają wszelką literaturę. I to z podobnych przyczyn, dla których my chodzimy do kina, teatru czy muzeum.
 
Okazuje się, a wynika to także z mojego doświadczenia sprzed utraty wzroku i po niej, że znacznie szybciej i wygodniej jest wysłuchać książki za pomocą czytników oraz specjalnych programów, niż przeczytać ją w tradycyjny sposób. Nasz wzrok prędko się męczy. Ponadto, do zwykłego czytania potrzebne jest także odpowiednie oświetlenie i właściwa pozycja ciała. Teraz gaszę światło, zakładam słuchawki, kładę się pod koc, a lektor swym aksamitnym oraz profesjonalnie modulowanym głosem szepcze mi do uszu tekst lektury.
 
Dodatkowa ścieżka dźwiękowa
Kluczową rolę w odbiorze kultury przez osoby niewidome odgrywa audiodeskrypcja, czyli werbalny opis treści wizualnych przekazywany osobom niewidomym i słabowidzącym. Właściwie napisana audiodeskrypcja pomaga odbiorcy z dysfunkcją wzroku zobaczyć to, czego sam dostrzec nie może – między innymi: inscenizację, scenografię, grę aktorską, kostiumy, a także barwy i oświetlenie. W kinie i teatrze tekst audiodeskrypcji wpleciony jest pomiędzy dialogi aktorów. Audiodeskrypcja nie charakteryzuje znanych dźwięków i nie zdradza ani motywacji, ani zamiarów występujących postaci. Dobrze napisana, nie narzuca interpretacji emocji, ale pomaga je samodzielnie zrozumieć i właściwie rozszyfrować. Tekst audiodeskrypcji słyszany przez niewidzącego odbiorcę nie wypełnia też każdej przerwy w dialogach i tym samym umożliwia jednoczesne wsłuchanie się w głosy aktorów, muzykę oraz efekty dźwiękowe.
 
Z perspektywy osoby niewidomej najgorszy film to ten, w którym jest bardzo mało dialogów, jak choćby w „Winie truskawkowym” Dariusza Jabłońskiego. Wskutek tego, bez audiodeskrypcji obraz ten byłby dla nas zupełnie niezrozumiały, wręcz nużący, natomiast wzbogacony o dodatkową ścieżkę audiodeskrypcyjną, okazał się być przejmującą i wzruszającą opowieścią.
 
Bardzo często bywamy w kinie i teatrze. Ostatnio coraz częściej wybierany jednak filmy i sztuki opatrzone audiodeskrypcją. Tylko wtedy mamy pewność, że zrozumieliśmy wszystko tak, jak należy. Oczywiście, oglądamy również filmy bez dodatkowej ścieżki, ale wtedy mamy świadomość, że coś, być może bardzo istotnego, nam umyka. W takich sytuacjach najczęściej prosimy kogoś widzącego o wyjaśnienia już po fakcie.
 
Dotykanie
Prowadzimy z Sebastianem prelekcje w szkołach na temat funkcjonowania osób niewidzących w przestrzeni publicznej, podczas których opowiadamy między innymi o naszym udziale w sferze kultury. Po jednych z takich zajęć dzieci podarowały nam własnoręcznie zrobione wypukłe laurki oraz wykonane z modeliny podobizny naszych psów. Ten sympatyczny gest uzmysłowił nam, że dzieci doskonale rozumieją, co jest ważne w przekazie kultury skierowanym do osób niewidomych. Te prezenty są dla nas rodzajem bardzo wyjątkowej sztuki.
 

Dorota Ziental i Sebastian Grzywacz z psami Pako i Rollem w Muzeum Narodowym w Warszawie, dzięki uprzejmości Fundacji Kultura bez Barier


W muzeach i instytucjach kultury, oprócz audiodeskrypcji, coraz częściej pojawiają się odlewy z brązu – repliki oryginalnych zabytków oraz dzieł sztuki, które osoba niewidoma poznaje poprzez dotyk. Wciąż brakuje jednak tabliczek w alfabecie Braille’a z krótkim opisem danego obrazu, rzeźby lub instalacji. Zwłaszcza dla niewidomych od urodzenia lub wczesnego dzieciństwa – którzy zazwyczaj zaczynają naukę alfabetu Braille’a bardzo wcześnie, w odróżnieniu do osób ociemniałych w dorosłości – stanowiłyby one spore ułatwienie.
 
Umożliwienie dostępu do kultury oznacza także dobre przygotowanie budynku pod kątem osób niepełnosprawnych. Bliski mojemu sercu jest problem otwarcia instytucji kultury dla osób niewidomych, które poruszają się z pomocą psów-przewodników. Zgodnie z zapisem nowelizacji „Ustawy o rehabilitacji zawodowej i społecznej osób niepełnosprawnych”, mają one prawo przebywać wraz ze swoim niewidomym właścicielem we wszystkich budynkach użyteczności publicznej, w tym również w obiektach szeroko pojętej kultury.
 
Osoby niewidome często poruszają się w towarzystwie specjalnego asystenta, członka rodziny lub widzącego przyjaciela, i tym samym rzadko potrzebują pomocy kompetentnego przewodnika lub pracownika danej instytucji. Sporo osób niewidomych przychodzi jednak na wystawę czy do muzeum indywidualnie. Z myślą o nich, warto zaplanować stałą pomoc przewodnika, który potrafiłby fachowo oprowadzić osobę niewidzącą po ekspozycji, wzbogacając treść audiodeskrypcji poszczególnych dzieł.
 
Przed utratą wzroku byłam głucha
Dla nas jako odbiorców, najbardziej interesujący jest teatr. Przebywając w nim mamy bowiem świadomość namacalnej obecności aktorów, którzy są na wyciągnięcie ręki. Teatr daje nam niepowtarzalną możliwość interakcji z twórcą. Przypominam sobie wyjątkową wizytę w teatrze lalek „Baj” na warszawskiej Pradze. Po spektaklu pod tytułem „Arszenik” aktorki wraz z lalkami wyszły do nas zza kulis, żebyśmy mogli dotknąć i tym samym lepiej wyobrazić sobie lalkowych bohaterów opisywanych w trakcie spektaklu przez tekst audiodeskrypcji.
 
Wzrok jest dla człowieka najważniejszym zmysłem – około dziewięćdziesiąt procent bodźców dociera do nas za pośrednictwem oczu. Dlatego na ogół dopiero pozbawieni wzroku jesteśmy w stanie więcej doświadczyć za pomocą wyostrzonego słuchu, niezwykle czułego węchu, a także wrażliwego dotyku i wspomnianej już twórczej wyobraźni. Koncentrując się jedynie na patrzeniu, człowiek nie uświadamia sobie pewnych dźwięków, zapachy są mniej wyraziste, zaś dotyk zdaje się być stłumiony. Dobrym miejscem, w którym można przekonać się o sile oraz intensywności własnych zmysłów z wykluczeniem tego, rzekomo najistotniejszego – wzroku, jest „Niewidzialna Wystawa”. Przez około godzinę goście tej wyjątkowej ekspozycji mają okazję wcielić się w rolę osoby niewidomej i z pomocą niewidzącego przewodnika zwiedzić świat absolutnych ciemności. Świat wszechobecnych dźwięków, zapachów i dotyku.
 
Na własnym przykładzie obserwujemy, jak zmieniło się nasze postrzeganie kultury przed i po utracie wzroku. Dawniej, po powrocie z teatru, pamiętałam właściwie wyłącznie wygląd sceny, stroje aktorów oraz, naturalnie, akcję sztuki. Teraz, poza tymi drobiazgami, które mam szansę poznać dzięki audiodeskrypcji, zapamiętuję również barwę głosu każdego z aktorów, zapachy wirujące w powietrzu (a nadmienię, iż każdy teatr ma swój unikalny zapach). Ponadto, słyszę skrzypienie desek sceny, szelest kostiumów i wiele, wiele więcej. Przed utratą wzroku byłam na to zwyczajnie głucha.
 
Wyjście z roli odbiorcy
W sferze kultury brakuje jednak warsztatów i programów, które pomagałyby osobom niewidomym w odkrywaniu własnego talentu i przyjęciu roli twórcy, nie zaś tylko świadomego odbiorcy. Mimo to staramy się wychodzić poza rolę biernych uczestników, pisząc autorski blog o otaczającej nas rzeczywistości z perspektywy naszych psów-przewodników.
 
Pomysł na naszego bloga powstał w trakcie jednego ze szkoleń dla organizacji pozarządowych, w których uczestniczył Sebastian, oczywiście w towarzystwie nieocenionego Rolla, jego psa-przewodnika. Jedna z uczestniczek, będąca pod wrażeniem duetu i całej idei pracy niewidomego właściciela z psem-przednikiem, stwierdziła, że chętnie by o tym poczytała i z przyjemnością poznałaby myśli samego psa wraz z jego rozumieniem świata. Tak zaczęła się nasza przygoda z blogiem, który stał się dla nas formą wirtualnego pamiętnika: miejscem, w którym możemy utrwalać to, co dla nas ważne i warte zapamiętania. Dzięki osobliwej perspektywie, nasz blog jest lekturą pełną optymizmu, tak charakterystycznego dla większości czworonogów, zarazem jednak skłaniającą nas do refleksji nad samym sobą.
 
Ostatnio pracowałam także jako konsultantka przy powstawaniu filmu „Imagine” w reżyserii Andrzeja Jakimowskiego, opowiadającego o losach uczniów ośrodka dla osób niewidomych w Lizbonie. Mój udział w tym przedsięwzięciu polegał na uwiarygodnieniu aktorskim oraz psychologicznym postaci ociemniałej Evy. Mój narzeczony uczestniczył natomiast w projekcie realizowanym przez Artura Żmijewskiego, podczas którego niewidomi artyści i amatorzy przedstawiali na płótnie swoje wyobrażenie świata.
 
Wśród ludzi z dysfunkcją wzroku jest wielu znakomitych oraz cenionych twórców kultury: pisarzy, poetów, rzeźbiarzy, muzyków, wreszcie piosenkarzy. Ikoniczne już przykłady to rzecz jasna Stevie Wonder, Ray Charles czy Andrea Bocelli. I nie ma w tym absolutnie nic nadzwyczajnego. To całkiem naturalne, że w populacji osób z uszkodzeniem wzroku trafiają się wybitne jednostki, tworzące najróżniejsze gatunki sztuki. Na tej samej zasadzie można spotkać w tym środowisku znakomitych matematyków, psychoterapeutów, lingwistów oraz przedstawicieli innych dziedzin. Jedynym, wspólnym mianownikiem łączącym tych ludzi jest niewidzenie. Z drugiej strony, przekonanie, że bez wzroku człowiek automatycznie staje się wspaniałym muzykiem z powodu swojego wyczulonego słuchu lub może czynić cuda z gliną dzięki subtelnemu dotykowi jest niczym więcej, jak kolejnym stereotypem. Talent w mojej ocenie jest czymś wrodzonym. Brak sprawnego wzroku dla jednego będzie przeszkodą nie do pokonania, dla drugiego zaś motorem napędzającym twórcze działania.
 
Tekst ukazał się w numerze 22 kwartalnika „Kontakt”.