dwutygodnik internetowy
25.07.2016
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

Czy Polska jest jeszcze krajem katolickim?

Już za kilka dni, z okazji Światowych Dni Młodzieży, do Polski przybędzie papież Franciszek. Wśród komentatorów i teologów mnożą się dyskusje o tematach, jakie podejmie w swoim nauczaniu. Prezentujemy wybór myśli, jakie na spotkaniu w Klubie Inteligencji Katolickiej wygłosił Giovanni Maria Vian, redaktor naczelny „L’Osservatore Romano”. Dyskusja odbyła się 9 czerwca br. Poprowadził ją red. Jacek Moskwa („Więź”).

DSCF2978

O wyborze kard. Bergoglio na papieża

Było to dla mnie całkowite zaskoczenie. Z dwóch powodów: po pierwsze z powodu wieku elekta. Kardynał Bergoglio miał już skończone siedemdziesiąt pięć lat. Wydaje się, że otrzymał dużo głosów z poprzednich konklawe, co też jest swego rodzaju niespodzianką. Kilka dni po wyborze Bergoglio zapytano mnie, czego można się spodziewać po nowym papieżu. Porównanie, które się pojawiło, dotyczyło osoby Jana Pawła II. Papież Wojtyła z pewnością przyczynił się do upadku podziału między wschodem a zachodem. Jeśli zdarzyło się to pomiędzy wschodem a zachodem, to być może teraz papież, który przychodzi z południa, z dalekiego południa, może przyczynić się do tego, żeby obalić ten wysoki, coraz wyższy mur między północą a południem.

O tym, czy pontyfikat Franciszka to rewolucja czy kontynuacja

I jedno i drugie. Oczywiście sam fakt rezygnacji Benedykta XVI i obietnicy podporządkowania się następcy, bez względu na jego personalia, był rewolucyjny. Rewolucyjny był także fakt wyboru papieża z zupełnie innego kręgu kulturowego, o zupełnie innym doświadczeniu niż poprzednik. Benedykt XVI miał olbrzymie doświadczenie pracy kurialnej i intelektualnej. Był profesorem i prefektem kongregacji. Tymczasem Franciszek przez długie lata był szefem archidiecezji. Dodajmy, bardzo „trudnej” archidiecezji, z olbrzymią ilością problemów społecznych, ekonomicznych, duszpasterskich. Co ciekawe, dwaj papieże wcześniej prawie zupełnie się nie znali, a teraz zadzierzgnęli między sobą nić przyjaźni. Bardzo często rozmawiają. No i zdarzyło się coś niezwykłego: Franciszek podpisał jako swoją encyklikę podpisaną przez poprzednika. Także elementy rewolucyjne paradoksalnie służą w tym wypadku kontynuacji.

O przewodniej myśli pontyfikatu

Myślę, że jest teraz tylko jedno słowo, którym można podsumować ten pontyfikat – misja. Oczywiście Bergoglio jest niezwykły przez historię swojej drogi do Rzymu, swoją osobistą historię. Jest synem włoskich imigrantów, jest zwyczajnym, najzwyczajniejszym człowiekiem, odebrał wychowanie od salezjanów, ale został jezuitą, jest jezuitą od stóp do głów i to starym jezuitą. Jest tradycjonalistą w każdym calu, mówi, że jest synem Świętej Matki – Kościoła, ale przeżył wiele trudności w życiu. W Argentynie przeżył wiele problemów politycznych, między innymi okrutną dyktaturę. Nauczył się wychodzić do ludzi. Jezuici są takim zgromadzeniem, które wychodzi naprzód, które chce dotrzeć tam, gdzie jeszcze nikt nie dotarł. Misjonarze-jezuici, którzy jeździli do Japonii, Indii i innych zakątków świata. Ale zdają sobie sprawę również z tego, że te „Indie” znajdują się często w Rzymie, Warszawie, Krakowie, Buenos Aires. Jak mówił nasz, mój przyjaciel: Polska jest dzisiaj krajem misyjnym. Jest to zresztą tytuł bardzo znanej książki, która wyszła w Paryżu w 1943 roku: „Francja kraj misyjny”. Papież Leon XIII mówił, że Francja ma jechać do Chin, ale te Chiny znajdują się tutaj. Ta misja, która tak interesuje Bergoglio w miejscach tych, które on lubi nazywać „terytoriami”. To są terytoria geograficzne, ale też moralne, egzystencjalne, nie tylko Niemcy, ale także Polska. To peryferia, o których często mówi papież. Gdzie są peryferia? Tam, gdzie nie ma nadziei. Gdzie ludzie tracą nadzieję.

O „liberalizmie” papieża Franciszka

Z pewnością zmiana nastąpiła na poziomie języka. Wydaje się, że język Kościoła hierarchicznego w dużej mierze „odkleił się” od tego, którego na co dzień używają zwykli ludzie. Zatkało mnie, kiedy Paweł VI jeszcze jako kardynał powiedział: „Czemu służy mówienie o tym, co jest prawdą, jeśli ludzie naszych czasów nas nie rozumieją?”. W kwestii języka papież jest na pewno liberalny, choć może lepiej użyć słowa „wyrozumiały”? Istnieje z pewnością problem, że język staje się w naszych czasach coraz uboższy. Bergoglio wykładał literaturę i był bardzo zaniepokojony stanem języka hiszpańskiego, ale to samo dotyczy też języka włoskiego i myślę, że również języka polskiego. Trzeba z jednej strony starać się to zmieniać, z drugiej jednak trzeba mówić do ludzi takim językiem, w jakim nas zrozumieją…

Niemniej jednak często w przekazie medialnym pokazuje się tylko urywki, fragmenciki z tego, o czym mówi papież, nie wnikając głębiej w treść jego wystąpień. I na takich podstawach media „ustawiają go sobie” w roli liberała. To jest szerszy problem. Kiedy został wybrany Ratzinger, media uznały, że jest fundamentalistą, pancernym kardynałem, wielkim inkwizytorem, postacią niemalże średniowieczną. Nikt go nie widział jako człowieka łagodnego, uprzejmego, wrażliwego, jakim był naprawdę, o czym mogę osobiście zaświadczyć.

Bergoglio ma zupełnie inny wizerunek. Od razu zdecydowano, że jest to papież postępowy, lewicowy, wręcz „papież-komunista”. Taka łatka została mu przypięta i media nie tolerują żadnych informacji, które mogłyby przeczyć temu wizerunkowi. Tymczasem poza niewątpliwie wieloma wypowiedziami w sprawach społecznych Ojciec Święty dużo częściej niż jego poprzednicy mówi o szatanie, natomiast w gazetach, dziennikach nawet śladu po tym wszystkim nie ma. Papież wypowiada się przeciwko aborcji, przeciwko eutanazji: czasem pojawia się jakieś jedno zdanie, linijka, ale tak poza tym prawie nic. Kiedy papież zwraca uwagę na zupełny kryzys rodziny, zwłaszcza w Europie, kryzys, który może nas zaprowadzić wręcz do samobójstwa demograficznego, także niewiele o tym słychać. A mówił o tym choćby w Parlamencie Europejskim. Próbuje się pokazać papieża jako zmieniającego doktrynę, tymczasem to jest absurd. Oczywiście kładzie olbrzymi nacisk na przykład na sprawę migrantów, ale gwarantuję, że każdy papież na jego miejscu powiedziałby to samo. To po prostu wynika z Ewangelii. Papież nie ma innego programu niż Ewangelia…

O obrazie współczesnego Kościoła polskiego widzianym z Watykanu

Nie jestem specjalistą od tego zagadnienia, ale uważam, że sytuacja polskiego Kościoła jest bardzo podobna do sytuacji w innych krajach, które wyszły spod długotrwałej władzy reżimu komunistycznego. Katolicy w Polsce mają przeszłość, którą możemy nazwać przeszłością heroiczną. Oczywiście tak jak we wszystkim tym, co jest ludzkie, są blaski i cienie tej historii. Nie należy tutaj budować żadnych mitów, tak jak robiono w latach 70., na modłę romantyczną. Słyszałem je dosyć często w czasach Jana Pawła II. Nigdy nie zapomnę, kiedy na początku jego pontyfikatu przyjechał do Asyżu. Nowy papież: silny, młody, piękny, z Kościoła prześladowanego… I słyszę głosy, głosy z ludu, które wołają: „Wasza Świętobliwość, Wasza Świętobliwość, czy pamięta Wasza Świętobliwość o ciszy, o Kościele milczenia?”. Tak nazywano Kościół w krajach komunistycznych. Jan Paweł II odwrócił się natychmiast, tak jakby został uderzony w policzek. Odwrócił się i powiedział: „Ten Kościół milczenia zwraca się do was i mówi przeze mnie; przez moje usta”. Było to oczywiście zdanie retoryczne, bohaterskie, ale niosło w sobie głęboką prawdę.

Problem polega na tym, że minęło 38 lat i wyraźnie widać, że komunizm zostawił po sobie ruiny w całej Europie Środkowej i Wschodniej. Zostawił materializm, nazywam go materializmem praktycznym. Kraje dawnego Bloku Wschodniego to te kraje, które najbardziej przeciwstawiają się migrantom, które nie chcą przyjąć imigrantów, takie jak Polska, Słowenia. Czy to jest kraj katolicki? Czy Polska jest jeszcze dzisiaj krajem katolickim? Ma oczywiście przeszłość katolicką, ale ten materializm praktyczny jest jeszcze bardziej niebezpieczny od materializmu marksistowskiego i rozumiał to bardzo dobrze już papież Jan Paweł II. A papież Franciszek głosi przesłanie przeciwko temu materializmowi, chce, żeby on zniknął. Rzeczywiście, wygląda na to, że Kościół tak ważny, ze wszystkimi swoimi silnymi strukturami, Kościół w Polsce, jest dosyć zdezorientowany.

Ale trzeba pamiętać, że Kościoła nie tworzy jedynie hierarchia. Kościołem jesteśmy my wszyscy. Kościół to przede wszystkim ludzie, Kościół to przede wszystkim kobiety! Papież napisał list do katolików z krajów latynoamerykańskich, gdzie czytamy, że „to jest czas ludzi świeckich”. Ale wygląda na to, że w wielu miejscach, a także tu, zegar się zatrzymał i to jest bardzo duży problem. Trzeba oddać głos ludziom świeckim, trzeba przywrócić głos kobietom.

O zbliżającej się pielgrzymce papieża do Polski

Myślę, że ta podróż do Polski papieża Franciszka będzie bardzo ważna, chociaż oczywiście nie wiem, co dokładnie papież powie. Również dlatego, że często w przemówieniach, które są przygotowane, papież zmienia je w trakcie ich głoszenia. Także przed pielgrzymką do Stanów Zjednoczonych było wiele obaw, episkopat podzielony, trudna sytuacja polityczna, nie wiadomo było, czego się spodziewać. Prawica niezadowolona, lewica mówiła, że nic się nie zmieni. Papież mówił, spotykał się z ludźmi i wszystkie te zwątpienia, obawy gdzieś zniknęły. Oczywiście Ojciec Święty nie ma czarodziejskiej różdżki, nie jest przecież żadnym magiem, ale papież odwołuje się do odpowiedzialności każdego człowieka; wzywa do odpowiedzialności. Posyła każdego na misję; on ma swoją misję do spełnienia i każdy z nas też ma swoją misję do spełnienia. Nie wyobrażam sobie, aby papież zajmował się podziałami politycznymi. Na tematy społeczne z pewnością będzie się wypowiadał. Ale ja chciałem zauważyć, że on nie mówi na te tematy nic innego, tylko powtarza nauki swoich poprzedników, ubierając je w inne, nieco mocniejsze słowa. I nie jest dla niego ważne, czy zostanie zapisany przy okazji do prawicy, czy do lewicy. Mam nadzieję, że papież wstrząśnie Polską. Pamiętam bardzo dobrze pierwszą podróż do Polski Jana Pawła II, kiedy w Dniu Zesłania Ducha Świętego wzywał Ducha Świętego i mówił: „Przyjdź Duchu święty i odnów oblicze Ziemi, tej Ziemi”. Papież Franciszek nie jest takim mówcą jak Jan Paweł II, ale z taką samą pasją kocha Ewangelię, a dzięki temu może zmienić świat, a przede wszystkim może zmienić serca ludzi. Ale musi być to taka zmiana bardzo jednostkowa, bardzo osobista; po kolei każde z tych serc.

***

Giovanni Maria Vian – profesor filologii patrystycznej, dziennikarz, redaktor naczelny „L’Osservatore Romano” od 2007 roku. Musiał zmierzyć się z krytyką za nieuzasadnione wsparcie gazety dla Baracka Obamy. Jego gazeta przyciągnęła również uwagę, chwaląc serię o Harrym Potterze i publikując pochwałę dla Michaela Jacksona (za polską Wikipedią).

***

wybór i edycja: Stanisław Zakroczymski

tłumaczenie z języka włoskiego: Ewa Nicewicz-Staszowska