fbpx Wesprzyj nas!

magazyn lewicy katolickiej

Bo rodziny się nie wybiera…

Film „Wszyscy w naszej rodzinie” w reżyserii Radu Jude opowiada historię rumuńskiej rodziny, w której zostały popełnione chyba wszystkie możliwe błędy wychowawcze oraz przekroczone wszelkie granice zdrowego rozsądku.

 

Historia rozpoczyna się w momencie, gdy Marius – młody, rozwiedziony dentysta w pełnym podekscytowaniu wyrusza w podróż rowerem, by spędzić kilka wakacyjnych dni ze swoją córeczką – Sofią. Jeszcze zanim się z nią spotka, odwiedza rodziców. W domu rodzinnym wita go nielubiący sprzeciwów ojciec oraz pobłażliwa matka. Wizyta oczywiście kończy się kłótnią… Wreszcie Marius dociera do mieszkania swojej byłej żony Otilii, w którym atmosfera nie różni się specjalnie od nastroju u rodziców – panuje tam podobny nieład i eklektyzm. Nie tylko przedmiotów, ale i emocji.

 

Film Jude nie należy do łatwych, mimo groteskowości niektórych wydarzeń, ponieważ obserwujemy dziewczynkę przesiąkniętą jak gąbka zagmatwanymi emocjami rodziców i ich nieracjonalnym postępowaniem. Ojciec nie potrafi pogodzić się z faktem, że ma ograniczony dostęp do córki i w pewnym momencie traci panowanie nad sobą – Sofia staje się kartą przetargową między rodzicami. W przeciwieństwie do „Rozstania” Farhadiego, w którym mimo równie trudnej sytuacji czuło się troskę o dziecko, tutaj możemy poczuć się jak na wiejskim bazarze.

 

Nie sposób nie zauważyć podobieństwa do „Rzezi” Polańskiego ze względu na klaustrofobiczność akcji oraz tytuł, który nawet lepiej pasowałby do filmu Jude, niż do filmu polskiego reżysera. Rzeczywiście, napięcie narastające z każdą wypowiedzią prowadzi do autentycznej masakry na rodzinie. Kabaretową scenerię trafnie podkreśla dziecinna melodia będąca praktycznie jedyną ścieżką dźwiękową (i bardzo dobrze, ponieważ minimalizm melodii uwypuklił wrzask słów i pozwolił skoncentrować się na obrazach) oraz piosenka wykonana przez Sofię dla taty, świetnie kontrastująca z atmosferą w domu. Mocnym aspektem filmu są zdjęcia. Kamera prowadzona jest bardzo chaotycznie i reportersko, burząc tym samym barierę między nami a światem rumuńskiej rodziny. Operator jest blisko bohaterów, śledzi ich każdy krok, podgląda, czasami tworzy zdjęcia w taki sposób, jakby w tym małym mieszkaniu nie było już dla niego miejsca.

 

Mimo początkowej sztywności wykonawców, z biegiem wydarzeń zarówno gra aktorska, jak i akcja nabierają tempa. Autorowi udało się stworzyć świat dosyć absurdalny, jakże często spotykany w dzisiejszym świecie, niemniej jednak zakończenie nie przekonuje. Tak jak w „Rozstaniu” było wręcz idealne, tak u Jude wydaje się być skażone brakiem pomysłu. Obronić może się tylko tym, iż na konflikty rodzinne bardzo często też brakuje pomysłów.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Od ponad 15 lat tworzymy jedyny w Polsce magazyn lewicy katolickiej i budujemy środowisko zaangażowane w walkę z podziałami religijnymi, politycznymi i ideologicznymi. Robimy to tylko dzięki Waszemu wsparciu!
Kościół i lewica się wykluczają?
Nie – w Kontakcie łączymy lewicową wrażliwość z katolicką nauką społeczną.

I używamy plików cookies. Dowiedz się więcej: Polityka prywatności. zamknij ×