dwutygodnik internetowy
07.09.2015
magazyn papierowy


Kup
egzemplarz
Magazynu
kontakt
z tym
artykułem

Ameryka Łacińska w szponach korupcji

Korupcja w Ameryce Łacińskiej ma długą historię, jest uznawana za jedną z największych plag latynoamerykańskiego kontynentu. Praktycznie odkąd wyzwoliła się ona spod hiszpańskich i portugalskich kolonizatorów, korupcja była obecna. Caudillos, dyktatorzy, populistyczne rządy kontynuowały tę niechlubną tradycję. W latach 80. XX wieku, kiedy to Ameryka Południowa stopniowo się demokratyzowała i wprowadzała wolnorynkowe reformy w duchu „Konsensusu Waszyngtońskiego”, część analityków twierdziła, że zmiany te przyczynią się do zmniejszenia korupcji i nepotyzmu, tymczasem stworzyła ona nowe możliwości dla tych zjawisk.

W ciągu ostatnich 15 lat Ameryka Łacińska dokonała niesamowitego postępu polityczno-gospodarczego. Wiele milionów Latynosów wyszło ze skrajnej biedy, region przeżywał wysoki wzrost gospodarczy, w większości krajów latynoamerykańskich umacniała się demokracja. Jednak w ostatnim czasie całym latynoskim kontynentem ponownie wstrząsnęły skandale korupcyjne.

Korupcja w Ameryce Łacińskiej ma długą historię, jest uznawana za jedną z największych plag latynoamerykańskiego kontynentu. Praktycznie odkąd wyzwoliła się ona spod hiszpańskich i portugalskich kolonizatorów, korupcja była obecna. Caudillos, dyktatorzy, populistyczne rządy kontynuowały tę niechlubną tradycję. W latach 80. XX wieku, kiedy to Ameryka Południowa stopniowo się demokratyzowała i wprowadzała wolnorynkowe reformy w duchu „Konsensusu Waszyngtońskiego”, część analityków twierdziła, że zmiany te przyczynią się do zmniejszenia korupcji i nepotyzmu, tymczasem stworzyła ona nowe możliwości dla tych zjawisk. W Peru, Meksyku czy w Argentynie na reformach skorzystali głównie byli wojskowi i politycy. Wpływy z prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych wzbogaciły kliki rządzących w tych krajach. Wzrósł handel narkotykami, wielu policjantów, sędziów, ministrów czy nawet prezydentów „miało swoją cenę” i przyzwalało na korupcję. Również w dzisiejszej Ameryce Łacińskiej problem ten nie zniknął.

Brazylijska Plaga

Do największej afery korupcyjnej doszło w Brazylii w 2014 roku. Prezes brazylijskiego koncernu naftowego Petrobras został oskarżony o pranie brudnych pieniędzy. Były dyrektor do spraw zaopatrzenia w brazylijskim Petrobrasie, Paulo Roberto Costa, oskarżony w procesie kierownictwa tego gigantycznego państwowego koncernu naftowego, przyznał się do przyjęcia 1,5 miliona dolarów łapówki. Costa stał się świadkiem koronnym w procesie, przedstawił szczegóły różnych machlojek brazylijskim sędziom, potwierdził również, że przyjął pieniądze za ułatwienie transakcji, w wyniku której Petrobras kupił rafinerię naftową w Stanach Zjednoczonych. Łapówkę przekazano mu na jego tajne konto w Liechtensteinie. W marcu tego roku prokurator generalny przesłał do przewodniczącego Sądu Najwyższego listę oskarżonych o korupcję – lista ta jest naprawdę długa i obejmuje ważne osobistości.  Zawiera około 50 nazwisk, z czego więcej niż połowa obejmuje obecnych i byłych polityków, głównie wywodzących się z rządzącej Partii Pracujących (PT), ugrupowania prezydent Dilmy Rousseff i byłego prezydenta  – Luiza Inácia Luli da Silvy. Skorumpowani politycy mieli przyczynić się do „wyprowadzenia” z firmy około 2 miliardów dolarów. W sierpniu tego roku skazano na 16 lat więzienia Aldemario Pinheiro i Agenor Medeiros – prezesów giganta budowlanego OPA. Skazani zostali uznani winnymi przekupywania urzędników państwowych, prania brudnych pieniędzy i spiskowania w celu popełnienia przestępstwa. Brazylijska prokuratura wszczęła śledztwo także przeciwko byłemu  prezydentowi Fernando Collor de Mello. Fernando Collor jest postacią znaną w kraju i nieszczególnie cenioną. Przejął władze w 1990 roku, kiedy Brazylia borykała się z ogromnym zadłużeniem, inflacją i kryzysem gospodarczym. Collor obiecał postawić „latynoskiego kolosa” na nogi. Niestety szybko okazało się, że Collor był fatalnym prezydentem. Pod jego rządami Brazylia popadła w jeszcze większy kryzys. Narastały konflikty społeczne, na ulicach panowała przemoc, uliczne gangi napadały na przechodniów. Jako prezydent działał od gafy do gafy. Sprywatyzował państwowe firmy, zamroził pieniądze na kontach prywatnych. Wielu ludzi straciło wszystkie oszczędności, a firmy upadały jedna po drugiej. Na jaw wyszła też afera korupcyjna, w którą zamieszany był zarówno prezydent, jak i jego żona oraz jego najbliższe otoczenie. W 1992 roku został usunięty ze stanowiska (impeachment) za… korupcję. Teraz ex-prezydent ponownie oskarżany jest o przyjęcie 7,5 miliona dolarów łapówek (w latach 2010-2014) i pranie brudnych pieniędzy. Policja federalna już przeprowadziła rewizje w rezydencji Collora, w biurach jego przedsiębiorstw i zajęła m.in. jego luksusowe samochody: Ferrari, Lamborghini, Porsche…

Afera korupcyjna odbiła się negatywnie na społeczeństwie, gospodarce i polityce. Petrobras od ponad pół wieku jest największym przedsiębiorstwem w Ameryce Południowej. Zajmuje się wydobyciem ropy naftowej i gazu ziemnego, importem gazu ziemnego oraz przetwórstwem ropy naftowej i gazu. Został utworzony w 1953 roku przez prezydenta Getulio Vargasa i od tamtej pory jest prawdziwą perłą w koronie dla brazylijskiej gospodarki. Na chwilę obecną to gigantyczne brazylijskie przedsiębiorstwo zatrudnia około 87 tysięcy i ludzi i wytwarza 13 procent PKB. W marcu notowania brazylijskiej waluty załamały się o 9 procent. Zarząd firmy zapowiedział, że w ciągu następnych 5 lat ma zamiar zredukować inwestycje o 30 procent. Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy jest afera korupcyjna w gigancie naftowym Petroleo Brasileiro oraz niskie ceny ropy naftowej. Natomiast obecna prezydent Dilma Rouseff, która objęła po raz pierwszy stanowisko prezydenta Brazylii w 2011 roku jako następczyni Luli da Silvy, jest najbardziej niepopularnym szefem latynoskiego kolosa od 1993 roku (według ostatnich badań sondażowych Datafolha). Teraz Brazylia, po dekadzie dynamicznego wzrostu, zmaga się recesją gospodarczą i kryzysem politycznym.

Latynoski Singapur 

Korupcyjny skandal z udziałem władz ma miejsce także w Ameryce Środkowej. Wiceprezydent Gwatemali, Roxany Baldetti, została oskarżona o korupcję. Miała mieć silne związki z grupą znaną jako „La Línea”, która przyjmowała łapówki od importerów w zamian za unikanie podatków celnych. Afera wywołała falę masowych demonstracji ulicznych, pani Baldetti podała się dymisji, a prezydent kraju Otto Péreza Molina przyjął także rezygnację innych ministrów, również mających związki z korupcją. Skandale korupcyjne wstrząsnęły także Panamą. „Latynoski Singapur” jak jakiś czas temu nazwał Panamę brytyjski The Economist od dłuższego czasu przeżywa wysoki wzrost gospodarczy. Od 2004 roku rozwija się w średnim tempie 8 procent rocznie. Obecnie od paru lat to środkowoamerykańskie państwo jest jednym z najszybciej rozwijających się państw obu Ameryk. Głównym motorem napędzającym gospodarkę tego latynoskiego państwa jest oczywiście Kanał Panamski, który obsługuje ogromną ilość statków.  Do tego dochodzi ogromna ilość ulokowanych tutaj zagranicznych banków i korporacji. Jednak wspomina się także o tym, że wielki boom gospodarczy opiera się na spekulacjach i praniu brudnych pieniędzy. Nieoficjalnie mówi się, że wiele nieruchomości, które co chwila są budowane, służy kolumbijskim i środkowoamerykańskim handlarzom narkotyków i mafiom do prania brudnych pieniędzy. Również władzy zarzuca się defraudację państwowych środków, korupcję i manipulowanie pieniędzmi z różnych funduszy resortu. W styczniu 2015 roku Panamski Sąd Najwyższy zadecydował o wszczęciu śledztwa w sprawie domniemanego popełnienia przestępstwa przez byłego prezydenta Ricardo Martinellego (prezydent w latach 2009-2014), miał on podpisywać „napompowane” umowy dotyczące pomocy społecznej w celu manipulacji państwowymi pieniędzmi. Nie pierwsza to afera panamskiego eks-prezydenta. Już w 2014 roku został oskarżony o nadużycia finansowe związane z rozbudową i modernizacją Kanału Panamskiego. Skazany na 5 lat został także bliski współpracownik Martinelliego, były prezes Sądu Najwyższego, Alejandro Moncada Luna, za fałszowanie dokumentów i nielegalne wzbogacanie się.

Korupcja i narkotyki 

Korupcja ciągle jest gigantycznym problemem dla Meksyku. Kraj ten praktycznie non stop zmaga się z tym problem, a także z nepotyzmem, a ostatnimi czasy – z narkotykową wojną. Nowy prezydent Enrique Pena Nieto, wywodzący się z PRI, która bez przerwy władała krajem przez ponad 70 lat, wprowadził wiele strukturalnych reform. Mimo tego, jeśli chodzi o korupcję, sytuacja wcale się nie poprawiła. W listopadzie 2014 roku dziennikarze odkryli konflikt interesów z udziałem żony prezydenta, która zakupiła luksusową rezydencję po obniżonej cenie od wykonawcy rządowego. Zarówno policjanci, jak i wielu polityków czy burmistrzów cały czas powiązanych jest z narkokartelami, czego ostatnim przykładem może być głośnie zaginięcie 43 studentów w stanie Gurrero (zostali porwani przez policję i przekazani przez lokalny kartel narkotykowy) oraz ucieczka najsłynniejszego barona narkotykowego Joaquína „El Chapo” Guzmana z najlepiej strzeżonego więzienia w kraju. Te przypadki są tylko smutnym potwierdzeniem faktu, że państwo meksykańskie jest skorumpowane do samego dna.

Wiele innych krajów Ameryki Łacińskiej jest w podobnej sytuacji i zmaga się z korupcyjną plagą. W Wenezueli tego roku aresztowano pod zarzutem korupcji wysokiego urzędnika ministerialnego odpowiedzialnego za wewnętrzny rynek paliw. Już rok temu Maduro zapowiedział wielką ofensywę antykorupcyjną, w tym celu wenezuelski parlament przyznał prezydentowi Nicolosa Maduro specjalne uprawnienia, które mają posłużyć do walki z korupcją. Tymczasem rząd Stanów Zjednoczonych oskarża sam rząd Caracas, głównie przewodniczącego Zgromadzenia Narodowego, Diasdado Cabello, który ma być nawet powiązany z… kolumbijskim kartelem narkotykowym. Póki co nie ma na to mocnych dowodów, co nie zmienia jednak faktu, że poziom korupcji coraz bardziej przeżera ten karaibski kraj. Aż ¾ Wenezuelczyków twierdzi, że korupcja jest wszechobecna w życiu politycznym i że problem ten ciągle narasta.

Skandal korupcyjny ma miejsce także w Chile, które wraz z Urugwajem uchodzi za najmniej skorumpowane państwo na Zachodniej Hemisferze. Na jaw wyszedł skandal z kredytem bankowym i lukratywną transakcją w dziedzinie handlu nieruchomościami, w którą zamieszany był m. in. syn pani prezydent i jej synowa. W maju prezydent Michelle Bachelet zażądała dymisji wszystkich ministrów jej gabinetu.

Mimo epidemii wielkich skandali korupcyjnych w regionie kraje latynoamerykańskie uczyniły pewne postępy w walce z tą plagą. Instytucje państwowe, sądy, media, społeczeństwo nie przymykają oka na korupcję. W ostatnim czasie przez ulice miast m.in w Gwatemali czy w Hondurasie tysiące ludzi protestowało przeciwko skorumpowanej klasie politycznej. Wymiar sprawiedliwości coraz częściej prowadzi śledztwa i wydaje wyroki związane z korupcją. Korupcja ciągle jest gigantycznym problemem, jednak skala działań prawnych i nacisk obywateli na urzędników są naprawdę godne uwagi. Dzięki takim działaniom Ameryka Łacińska krok po kroku ma szansę pozbyć się jednej z największych swoich plag.