Wesprzyj nas!

magazyn lewicy katolickiej

┼╗ywoty zwierz─ůt

Su┼étan wie: teraz ma by─ç my┼Ťlane. Dlatego banany s─ů tak wysoko. Banany s─ů po to, ┼╝eby my┼Ťla┼é, ┼╝eby go popchn─ů─ç do granic jego my┼Ťlenia. Ale co ma by─ç my┼Ťlane? My┼Ťli: ÔÇ×Czemu on mnie g┼éodzi?ÔÇŁ
┼╗ywoty zwierz─ůt
ilustr.: materiały prasowe wydawcy

Fragment „┼╗ywot├│w zwierz─ůt” w t┼éumaczeniu Jacka Dehnela publikujemy dzi─Öki uprzejmo┼Ťci Wydawnictwa Znak.

ÔÇô W roku tysi─ůc dziewi─Ö─çset dwunastym Pruska Akademia Nauk utworzy┼éa na Teneryfie plac├│wk─Ö zajmuj─ůc─ů si─Ö badaniem umiej─Ötno┼Ťci umys┼éowych ma┼ép, w┬ászczeg├│lno┼Ťci szympans├│w. Plac├│wka dzia┼éa┼éa do roku tysi─ůc dziewi─Ö─çset dwudziestego.

Jednym z┬ápracuj─ůcych tam naukowc├│w by┼é psycholog Wolfgang K├Âhler. W┬átysi─ůc dziewi─Ö─çset siedemnastym K├Âhler wyda┼é monografi─Ö zatytu┼éowan─ů Mentalno┼Ť─ç ma┼ép, w kt├│rej opisa┼é swoje eksperymenty. W┬álistopadzie tego samego roku Franz Kafka opublikowa┼é Raport dla Akademii. Nie wiem, czy Kafka czyta┼é prac─Ö K├Âhlera. Nie wspomina o┬ániej w┬álistach ani w┬ádziennikach, a┬ájego biblioteka zagin─Ö┼éa w┬áczasach nazistowskich. Kilkaset pochodz─ůcych z┬ániej ksi─ů┼╝ek wyp┼éyn─Ö┼éo w┬ároku osiemdziesi─ůtym drugim. Nie ma w┼Ťr├│d nich pracy K├Âhlera, ale to niczego nie dowodzi.

Nie jestem naukowczyni─ů specjalizuj─ůc─ů si─Ö w┬áKafce. Ba, w┬áog├│le nie jestem naukowczyni─ů. M├│j ┼╝yciowy status nie zale┼╝y od tego, czy mam racj─Ö, czy te┼╝ si─Ö myl─Ö, twierdz─ůc, ┼╝e Kafka czyta┼é ksi─ů┼╝k─Ö K├Âhlera. Ale wol─Ö sobie my┼Ťle─ç, ┼╝e czyta┼é, a┬áchronologia czyni moje spekulacje co najmniej wiarygodnymi.

Czerwony Piotru┼Ť, wedle jego w┼éasnych zezna┼ä, zosta┼é schwytany na kontynencie afryka┼äskim przez my┼Ťliwych trudni─ůcych si─Ö handlem ma┼épami i┬áprzewieziony statkiem przez morze do plac├│wki naukowej. Podobnie by┼éo w┬áprzypadku ma┼ép, z┬ákt├│rymi pracowa┼é K├Âhler. Zar├│wno Czerwony Piotru┼Ť, jak i┬áma┼épy K├Âhlera zosta┼éy poddane przez pewien okres ─çwiczeniom, maj─ůcym je ucz┼éowieczy─ç. Czerwony Piotru┼Ť przeszed┼é je ┼Ťpiewaj─ůco, ponosz─ůc przy tym du┼╝e osobiste straty. Opowie┼Ť─ç Kafki do tych strat si─Ö odnosi: poznajemy je dzi─Öki ironii i┬áprzemilczeniom. Ma┼épom K├Âhlera gorzej si─Ö powiod┼éo. Niemniej jednak lizn─Ö┼éy przynajmniej jakiego┼Ť wykszta┼écenia.

Pozwol─ů pa┼ästwo, ┼╝e przywo┼éam kilka┬árzeczy, kt├│rych ma┼épy nauczy┼éy si─Ö na Teneryfie od swego mistrza Wolfganga K├Âhlera, w┬ászczeg├│lno┼Ťci Su┼étan, najzdolniejszy z┬ájego uczni├│w i w┬ápewnym sensie prototyp Czerwonego Piotrusia.

Su┼étan jest sam w┬áswojej zagrodzie. Jest g┼éodny: jedzenie, kt├│re regularnie mu dostarczano, z┬átajemniczych przyczyn ju┼╝ do niego nie dociera.

Cz┼éowiek, kt├│ry zwyk┼é go karmi─ç, a┬áteraz tego zaprzesta┼é, przeci─ůga ponad zagrod─ů na wysoko┼Ťci trzech metr├│w drut i┬ázawiesza na nim ki┼Ť─ç banan├│w. A┬á do zagrody wci─ůga trzy drewniane skrzynki. Potem znika, zamykaj─ůc za sob─ů bramk─Ö, cho─ç nadal jest gdzie┼Ť w┬ápobli┼╝u, skoro mo┼╝na wyczu─ç jego zapach.

Su┼étan wie: teraz ma by─ç my┼Ťlane. Dlatego banany s─ů tak wysoko. Banany s─ů po to, ┼╝eby my┼Ťla┼é, ┼╝eby go popchn─ů─ç do granic jego my┼Ťlenia. Ale co ma by─ç my┼Ťlane? My┼Ťli: ÔÇ×Czemu on mnie g┼éodzi?ÔÇŁ. My┼Ťli: ÔÇ×Co takiego mu zrobi┼éem? Czemu ju┼╝ mnie nie lubi?ÔÇŁ. My┼Ťli: ÔÇ×Czemu nie chce ju┼╝ tych skrzynek?ÔÇŁ. Ale ┼╝adna z┬átych my┼Ťli nie jest t─ů w┼éa┼Ťciw─ů. Nawet my┼Ťli bardziej skomplikowane, na przyk┼éad: ÔÇ×Co z┬ánim jest nie tak, co sobie ubzdura┼é na m├│j temat, co kaza┼éo mu pomy┼Ťle─ç, ┼╝e ┼éatwiej mi si─Ögn─ů─ç po banana wisz─ůcego na drucie ni┼╝ podnie┼Ť─ç banana le┼╝─ůcego na ziemi?ÔÇŁ, s─ů b┼é─Ödne. W┼éa┼Ťciwa my┼Ťl, kt├│ra ma by─ç my┼Ťlana, to: ÔÇ×Jak u┼╝y─ç skrzynek, ┼╝eby dosi─Ögn─ů─ç banan├│w?ÔÇŁ.

Su┼étan przeci─ůga skrzynki pod banany, ustawia jedn─ů na drugiej, wspina si─Ö na wie┼╝─Ö, kt├│r─ů zbudowa┼é, ┼Ťci─ůga banany. My┼Ťli: ÔÇ×Czy teraz on przestanie mnie kara─ç?ÔÇŁ.

Odpowied┼║ brzmi: nie. Nast─Öpnego dnia cz┼éowiek wiesza na drucie ┼Ťwie┼╝─ů ki┼Ť─ç banan├│w, ale na dodatek nape┼énia skrzynki kamieniami tak ci─Ö┼╝kimi, ┼╝e nie da si─Ö ich przeci─ůgn─ů─ç. Nie ma by─ç my┼Ťlane: ÔÇ×Po co nape┼éni┼é te skrzynki kamieniami?ÔÇŁ. Ma by─ç my┼Ťlane: ÔÇ×Jak u┼╝y─ç skrzynek, mimo ┼╝e zosta┼éy nape┼énione kamieniami, ┼╝eby dobra─ç si─Ö do banan├│w?ÔÇŁ.

Su┼étan zaczyna rozumie─ç, jak dzia┼éa umys┼é cz┼éowieka. Opr├│┼╝nia skrzynki z┬ákamieni, buduje ze skrzynek wie┼╝─Ö, wspina si─Ö na wie┼╝─Ö, ┼Ťci─ůga banany. Dop├│ki Su┼étan wymy┼Ťla niew┼éa┼Ťciwe my┼Ťli, dop├│ty jest g┼éodzony. Jest g┼éodzony tak d┼éugo, a┼╝ napady g┼éodu staj─ů si─Ö tak pot─Ö┼╝ne, tak dojmuj─ůce, ┼╝e zmuszaj─ů go do obmy┼Ťlenia w┼éa┼Ťciwej my┼Ťli, czyli: co zrobi─ç, ┼╝eby dobra─ç si─Ö do banan├│w. Tak oto sprawdzane s─ů granice mo┼╝liwo┼Ťci umys┼éowych szympansa.

Cz┼éowiek k┼éadzie ki┼Ť─ç banan├│w metr od drucianej zagrody. Do zagrody wrzuca patyk. B┼é─Ödna my┼Ťl to: ÔÇ×Czemu przesta┼é wiesza─ç banany na drucie?ÔÇŁ. B┼é─Ödna (raczej w┼éa┼Ťciwa, acz b┼é─Ödna) my┼Ťl to: ÔÇ×Jak u┼╝y─ç trzech skrzynek, ┼╝eby dobra─ç si─Ö do banan├│w?ÔÇŁ. My┼Ťl w┼éa┼Ťciwa to: ÔÇ×Jak u┼╝y─ç patyka, ┼╝eby dosi─Ögn─ů─ç banan├│w?ÔÇŁ.

Za ka┼╝dym razem Su┼étan kierowany jest ku wymy┼Ťlaniu coraz mniej interesuj─ůcych my┼Ťli. Od czystej spekulacji (ÔÇ×Czemu ludzie si─Ö tak zachowuj─ů?ÔÇŁ) jest nieustannie popychany ku ni┼╝szemu, praktyczniejszemu, bardziej instrumentalnemu rozumowaniu (ÔÇ×Jak u┼╝y─ç tego, ┼╝eby dosta─ç si─Ö do tamtego?ÔÇŁ), a┬átym samym ku przyj─Öciu, ┼╝e jest zasadniczo organizmem wyposa┼╝onym w┬áapetyt, kt├│ry musi zosta─ç zaspokojony. I┬ácho─ç ca┼éa jego historia, od zastrzelenia jego matki i pojmania go, przez podr├│┼╝ w┬áklatce, a┼╝ po uwi─Özienie w┬áobozie na tej wyspie i┬ásadystyczne gry aran┼╝owane tu wok├│┼é jedzenia, prowadzi go do zadawania pyta┼ä o┬ásprawiedliwo┼Ť─ç we wszech┼Ťwiecie i o┬áto, jakie miejsce w┬ániej zajmuje owa kolonia karna, r├│wnocze┼Ťnie starannie zaplanowany re┼╝im psychologiczny prowadzi go od etyki i┬ámetafizyki ku p┼éytszym pr├│bom praktycznego rozumowania. I┬ákiedy tak sunie powoli przez labirynt ogranicze┼ä, manipulacji i┬ádwulicowo┼Ťci, jakim┼Ť sposobem musi zdawa─ç sobie spraw─Ö, ┼╝e pod ┼╝adnym warunkiem nie wolno mu zrezygnowa─ç, na jego barkach spoczywa bowiem odpowiedzialno┼Ť─ç reprezentowania ma┼épowo┼Ťci. Los jego braci i┬ási├│str zale┼╝e─ç mo┼╝e od tego, jak sobie poradzi.

Wolfgang K├Âhler by┼é zapewne dobrym cz┼éowiekiem. Dobrym cz┼éowiekiem, ale nie poet─ů. Poeta co┼Ť by wymodzi┼é z┬áowej chwili, kiedy to kr─ůg uwi─Özionych szympans├│w skacze po zagrodzie, zupe┼énie jak orkiestra wojskowa: jedne go┼ée jak w┬ádniu narodzin, inne przybrane kawa┼ékami sznurka albo wzi─Ötymi sk─ůd┼Ť strz─Öpami tkanin, jeszcze inne dzier┼╝─ůc rozmaite ┼Ťmieci. (W wypo┼╝yczonej przeze mnie z┬ábiblioteki ksi─ů┼╝ce K├Âhlera jaki┼Ť oburzony czytelnik napisa┼é tu na marginesie: ÔÇ×Antropomorfizm!ÔÇŁ. Chcia┼é powiedzie─ç, ┼╝e zwierz─Öta nie mog─ů maszerowa─ç ani si─Ö przebiera─ç, bo nie znaj─ů poj─Öcia ÔÇ×marszÔÇŁ, nie wiedz─ů, co to znaczy ÔÇ×przebiera─ç si─ÖÔÇŁ). Nic w┬áich poprzednim ┼╝yciu nie przyzwyczai┼éo ma┼ép do spogl─ůdania na siebie z┬ázewn─ůtrz, jakby oczami istoty, kt├│ra nie istnieje. A┬ázatem, zauwa┼╝a K├Âhler, wst─ů┼╝eczek i┬á┼Ťmieci nie wzi─Ö┼éy sobie dla efektu wizualnego, bo te wygl─ůdaj─ů elegancko, ale dla efektu ruchowego, sprawiaj─ů bowiem, ┼╝e czujesz si─Ö inaczej, a┬áma┼épy zrobi─ů wszystko dla u┼Ťmierzenia nudy. I┬átak daleko K├Âhler umie si─Ö posun─ů─ç w┬áswoim wsp├│┼éczuciu i┬áwnikliwo┼Ťci; tymczasem poeta wczuwaj─ůcy si─Ö w┬áma┼épie do┼Ťwiadczenie tu dopiero by zaczyna┼é.

W swoim najg┼é─Öbszym jestestwie Su┼étan nie jest zainteresowany zagadnieniem banan├│w. Koncentruje si─Ö na nim tylko za spraw─ů monotematycznego re┼╝imu narzucanego przez badacza. Naprawd─Ö zajmuje go, podobnie jak szczura, kota i┬áka┼╝de inne zwierz─Ö uwi─Özione w┬ápiekle, jakim jest laboratorium czy zoo, zupe┼énie inna kwestia: ÔÇ×Gdzie jest dom i┬ájak mog─Ö si─Ö tam dosta─ç?ÔÇŁ.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie ÔÇô w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej: Polityka prywatno┼Ťci. zamknij ├Ś