Internetowy magazyn katolewicy spo┼éecznej. Piszemy o ┼Ťwiecie, czerpi─ůc inspiracje z nauki spo┼éecznej Ko┼Ťcio┼éa

ÔÇ×Zobaczy─ç ┼éosiaÔÇŁ: fragment ksi─ů┼╝ki

W najwa┼╝niejszym soborowym dokumencie Gaudium et spes (Rado┼Ť─ç i nadzieja) z 1965 roku czytamy: ÔÇ×Ma┼é┼╝e┼ästwo i mi┼éo┼Ť─ç ma┼é┼╝e┼äska z natury swej skierowane s─ů ku p┼éodzeniu i wychowywaniu potomstwaÔÇŁ. Nieco dalej uczestnicy soboru stwierdzaj─ů w duchu personalizmu, ┼╝e chodzi o co┼Ť wi─Öcej ni┼╝ prokreacj─Ö. Jak po latach pisa┼é Andrzej Wielowieyski, dosz┼éo wtedy do ÔÇ×zr├│wnania cel├│w ma┼é┼╝e┼ästwa ÔÇô dawania ┼╝ycia i wzajemnego wspierania si─ÖÔÇŁ. Od tej nowej definicji, w kt├│rej nie spos├│b nie dostrzec wp┼éyw├│w personalist├│w ÔÇô czy to polskich, czy to belgijskich ÔÇô ju┼╝ tylko krok do uznania antykoncepcji za dopuszczaln─ů przez Ko┼Ťci├│┼é.

mat. prasowe

materiały prasowe


Publikujemy fragment ksi─ů┼╝ki Agnieszki Ko┼Ťcia┼äskiej ÔÇ×Zobaczy─ç ┼éosia. Historia polskiej edukacji seksualnej od pierwszej lekcji do internetuÔÇŁ, kt├│ra uka┼╝e si─Ö nak┼éadem Wydawnictwa Czarne ju┼╝ 21 czerwca.
Niedokończona rewolucja seksualna
Po II wojnie ┼Ťwiatowej w Europie ┼Ürodkowej wiele si─Ö zmieni┼éo. Na socjalistycznych plakatach widnia┼éy traktorzystki, a czechos┼éowaccy seksuolodzy zachwalali emancypacj─Ö kobiet. W Polsce Ko┼Ťci├│┼é pocz─ůtkowo ┼éudzi┼é si─Ö, ┼╝e w sprawach takich jak aborcja dogada si─Ö z komunistami ÔÇô Stalin by┼é przecie┼╝ jej wielkim przeciwnikiem. Liczono na zaostrzenie i tak restrykcyjnego prawa z 1932 roku, kt├│re jednak nie zniech─Öca┼éo kobiet. Szacuje si─Ö, ┼╝e w pierwszej po┼éowie lat 50. babki sp─Ödza┼éy nawet 300 tysi─Öcy p┼éod├│w rocznie, z czego oko┼éo 80 tysi─Öcy to zabiegi fatalne w skutkach. Kobiety w ci─Ö┼╝kim stanie trafia┼éy po nich do szpitala, ale te, kt├│re mog┼éy wytrzyma─ç b├│l i krwotoki, lekarzy si─Ö obawia┼éy. W 1952 roku biskupi pisali do wiernych: ÔÇ×Ukochani w Chrystusie Panu, Rodziny nasze stan─Ö┼éy wobec nowego niebezpiecze┼ästwa! Jeszcze nie zdo┼éali┼Ťmy obliczy─ç strat zadanych nam przez wojenne wyniszczenia […], a oto s─ů niezb─Ödne nowe ostrze┼╝enia przed wrogiem gro┼╝─ůcym naszej rodzinie i chrze┼Ťcija┼äskim obyczajom. Tym razem jest to wr├│g czaj─ůcy si─Ö w czterech ┼Ťcianach naszych dom├│w, skradaj─ůcy si─Ö cicho jak z┼éodziej do ognisk rodz─ůcego si─Ö ┼╝yciaÔÇŁ. Pot─Öpiali wi─Öc zabijanie nienarodzonych nie tylko z perspektywy Ko┼Ťcio┼éa, lecz tak┼╝e, a mo┼╝e przede wszystkim, z perspektywy odradzaj─ůcego si─Ö narodu.
W┼éadze wybra┼éy jednak inn─ů drog─Ö. Przychylaj─ůc si─Ö do g┼éos├│w organizacji kobiecych i czerpi─ůc inspiracje z Moskwy, w 1956 roku znacz─ůco zliberalizowano prawo. W rezultacie sztuczne poronienie sta┼éo si─Ö g┼é├│wn─ů metod─ů kontroli urodze┼ä w PRL. Ko┼Ťci├│┼é tymczasem nie zyskiwa┼é na znaczeniu, szczeg├│lnie w┼Ťr├│d nowych pokole┼ä. Z bada┼ä przeprowadzonych w latach 1961ÔÇô1962 przez m┼éodego socjologa Zygmunta Baumana wynika┼éo, ┼╝e tylko oko┼éo po┼éowy m┼éodzie┼╝y stanowili wierz─ůcy.
Ten kierunek zmian kontrastowa┼é z nastrojami po drugiej stronie ┼╝elaznej kurtyny, gdzie panowa┼é radykalny konserwatyzm. Za oceanem Joseph McCarthy ┼Ťciga┼é komunist├│w i homoseksualist├│w. W wi─Ökszo┼Ťci kraj├│w Europy Zachodniej aborcja, a czasami te┼╝ antykoncepcja, by┼éa zakazana, a w sprawach obyczajowych ton nadawa┼é Ko┼Ťci├│┼é katolicki. Watykanem rz─ůdzi┼é kolejny konserwatysta Pius XII. W 1951 roku na spotkaniu z w┼éoskimi po┼éo┼╝nymi stwierdzi┼é w duchu umiarkowanie zachowawczej interpretacji encykliki Casti connubii, ┼╝e pary mog─ů stosowa─ç czasow─ů wstrzemi─Ö┼║liwo┼Ť─ç jako form─Ö kontroli urodze┼ä, ale zastrzeg┼é, ┼╝e dotyczy to wy┼é─ůcznie szczeg├│lnych przypadk├│w, takich jak choroba czy bardzo ci─Ö┼╝kie warunki materialne. Nie do pomy┼Ťlenia jest u┼╝ywanie tej metody, ┼╝eby po prostu nie mie─ç (wi─Öcej) dzieci, bez szczeg├│lnego powodu. Wiernym naprawd─Ö trudno by┼éo si─Ö wy┼éama─ç, gdy┼╝ wp┼éywy Ko┼Ťcio┼éa si─Öga┼éy daleko. Na przyk┼éad w Holandii, postrzeganej dzi┼Ť jako szczeg├│lnie liberalna, kobieta, kt├│ra chcia┼éa dowiedzie─ç si─Ö od lekarza, kiedy nie wsp├│┼é┼╝y─ç, ┼╝eby nie zaj┼Ť─ç w ci─ů┼╝─Ö, musia┼éa pokaza─ç zgod─Ö proboszcza.
Na tym katolickim tle lat 50. wydana na koniec tej dekady rozprawa etyczna Mi┼éo┼Ť─ç i odpowiedzialno┼Ť─ç Karola Wojty┼éy, teologa i filozofa, ┼Ťwie┼╝o na Wawelu konsekrowanego na biskupa, wydaje si─Ö do┼Ť─ç post─Öpowa. Oddziela seks od biologii i reprodukcji: ÔÇ×Wsp├│┼é┼╝ycie ma┼é┼╝e┼äskie wyp┼éywa i winno wyp┼éywa─ç z wzajemnej mi┼éo┼Ťci oblubie┼äczej. Jest ono potrzebne mi┼éo┼Ťci, a nie tylko prokreacji. Ma┼é┼╝e┼ästwo jest instytucj─ů mi┼éo┼Ťci, a nie tylko p┼éodno┼ŤciÔÇŁ ÔÇô pisa┼é przysz┼éy papie┼╝. Nie mo┼╝e by─ç mowy o pierwsze┼ästwie prokreacji nad mi┼éo┼Ťci─ů. Teolog dopuszcza┼é czasow─ů wstrzemi─Ö┼║liwo┼Ť─ç pod warunkiem gotowo┼Ťci zostania rodzicem ÔÇô obecnie jest to katolicka wyk┼éadnia w tej kwestii. Zastrzega┼é jednak: ÔÇ×Unikanie rodzicielstwa w skali konkretnego faktu wsp├│┼é┼╝ycia nie mo┼╝e by─ç r├│wnoznaczne z unikaniem czy wr─Öcz przekre┼Ťlaniem rodzicielstwa w skali ca┼éego ma┼é┼╝e┼ästwaÔÇŁ. Docenia┼é te┼╝ ascetyczny wymiar wstrzemi─Ö┼║liwo┼Ťci, podkre┼Ťla┼é jej wyj─ůtkow─ů trudno┼Ť─ç w ma┼é┼╝e┼ästwie. Sztucznej antykoncepcji nie proponowa┼é.
W kwestii planowania rodziny niekt├│rzy zachodnioeuropejscy reformatorzy szli jednak znacznie dalej. Po ┼Ťmierci Piusa XII w 1958 roku w┼éadz─Ö w Watykanie obj─ů┼é post─Öpowiec Jan XXIII. To w┼éa┼Ťnie on zwo┼éa┼é Sob├│r Watyka┼äski II, maj─ůcy na celu wypracowanie ram odnowy Ko┼Ťcio┼éa i otwarcia na problemy wsp├│┼éczesno┼Ťci. Jednym z naczelnych l─Ök├│w tego czasu by┼éa gro┼╝─ůca Ziemi eksplozja ludno┼Ťciowa. Prognozowano ÔÇô niestety, jak widzimy dzi┼Ť, s┼éusznie ÔÇô ┼╝e je┼Ťli przyrost populacji nie zwolni, czeka nas przeludnienie, degradacja ┼Ťrodowiska, a co za tym idzie g┼é├│d i wojny. ┼╗eby wyj┼Ť─ç naprzeciw tym bol─ůczkom, nowy papie┼╝, za namow─ů post─Öpowego belgijskiego biskupa L├ęona-Josepha Suenensa, powo┼éa┼é komisj─Ö maj─ůc─ů na celu zmierzenie si─Ö z kryzysem populacyjnym, wsp├│┼éczesno┼Ťci─ů rodziny, a tak┼╝e rozwa┼╝enie, czy nie da┼éoby si─Ö po┼é─ůczy─ç chrze┼Ťcija┼ästwa i kontroli urodze┼ä.
Inspiracja nieprzypadkowo przysz┼éa w┼éa┼Ťnie z Belgii. Tamtejsi teolodzy spod znaku personalizmu chrze┼Ťcija┼äskiego, czyli my┼Ťlenia stawiaj─ůcego osob─Ö w centrum, podobnie jak polski przedstawiciel tego nurtu filozoficznego Karol Wojty┼éa, poszukiwali nowego, katolickiego rozumienia ma┼é┼╝e┼ästwa. Louis Janssens, profesor Katolickiego Uniwersytetu Lowa┼äskiego, stara┼é si─Ö przeformu┼éowa─ç jego tomistyczn─ů definicj─Ö tak, aby obejmowa┼éa nie tylko wydanie na ┼Ťwiat potomstwa, lecz tak┼╝e wi─Ö┼║, mi┼éo┼Ť─ç, wzajemn─ů pomoc, s┼éowem: wymiar metafizyczny. Otwiera┼éo to drog─Ö do teologicznej akceptacji niereprodukcyjnego seksu ma┼é┼╝e┼äskiego, a co za tym idzie ÔÇô antykoncepcji. Janssens interpretowa┼é encyklik─Ö Casti connubii inaczej ni┼╝ konserwaty┼Ťci. Uwa┼╝a┼é, ┼╝e dopuszcza ona czasow─ů wstrzemi─Ö┼║liwo┼Ť─ç, a skoro ta jest dozwolona, to powinno si─Ö akceptowa─ç r├│wnie┼╝ inne ┼Ťrodki, aby ma┼é┼╝onkowie mogli wyj┼Ť─ç poza biologiczny wymiar zwi─ůzku. W uj─Öciu personalistycznym ÔÇ×stosunki seksualne s─ů nie tylko ┬╗przyjemno┼Ťci─ů┬ź […], ale czym┼Ť wi─Öcej. S─ů ┬╗wyrazem┬ź w┼éasnej osobowo┼Ťci, s─ů ┬╗wyrazem┬ź mi┼éo┼Ťci, a wi─Öc najbardziej osobistego kontaktu mi─Ödzy lud┼║miÔÇŁ. Z tego punktu widzenia same w sobie zostaj─ů u┼Ťwi─Öcone. Nie chodzi ju┼╝ tylko o ich rezultat (czyli potomstwo), lecz tak┼╝e o ÔÇ×szacunek dla os├│b: to, co wyra┼╝a─ç ma mi┼éo┼Ť─ç ludzk─ů, to, co stanowi form─Ö najbardziej bezinteresownego, najbardziej intymnego wzajemnego oddania, nie jest ┬╗b┼éahe┬ź, nie mo┼╝e by─ç ┬╗byle jakie┬źÔÇŁ.Czyli personalizm w etyce seksualnej jest alternatyw─ů i dla hedonizmu, i dla biologizmu. Podsumowuj─ůc: ÔÇ×Mo┼╝na powiedzie─ç tylko, ┼╝e cz┼éowiek wsp├│┼éczesny niew─ůtpliwie szukaj─ůcy dzisiaj jakiej┼Ť etyki, kt├│ra by┼éaby dla niego przekonywuj─ůca i bliska, szuka w tym w┼éa┼Ťnie kierunkuÔÇŁ.
Anna Morawska, publicystka ÔÇ×Wi─ÖziÔÇŁ, kt├│ra prezentowa┼éa te rozwa┼╝ania polskim czytelnikom, podkre┼Ťla┼éa, ┼╝e katolicyzm rozmija si─Ö z przekonaniami ludzi wsp├│┼éczesnych, w tym wielu wierz─ůcych. Kobiety i m─Ö┼╝czy┼║ni z regu┼éy chc─ů mie─ç dzieci, ale coraz cz─Ö┼Ťciej podejmuj─ů decyzj─Ö o tym ┼Ťwiadomie: ÔÇ×regulacja urodzin, w potocznym odczuciu, przestaje by─ç rzecz─ů dopuszczaln─ů w wyj─ůtkowych okoliczno┼Ťciach, a staje si─Ö obowi─ůzkiemÔÇŁ, co stoi w oczywistej sprzeczno┼Ťci z nauk─ů Ko┼Ťcio┼éa. Ale: ÔÇ×Na tle za┼éo┼╝enia, ┼╝e cz┼éowiek nie tylko mo┼╝e, ale powinien regulowa─ç ┼Ťwiadomie i odpowiedzialnie ┬╗┼Ťlep─ů si┼é─Ö┬ź biologiczn─ů i ┼╝e rodzicielstwo nie jest moralnie nieod┼é─ůczne od aktu seksualnego argumentacja przeciwko ┬╗technikom┬ź chemicznym czy mechanicznym traci du┼╝─ů cz─Ö┼Ť─ç swej si┼éy przekonywania. W jakim┼Ť sensie jeste┼Ťmy przecie┼╝ ju┼╝ ┬╗przeciw naturze┬ź, my┼Ťl─ů ludzie, z chwil─ů gdy poczuwamy si─Ö do prawa regulacji urodzin i od┼é─ůczamy rodzicielstwo od aktu seksualnegoÔÇŁ.
Rozumuj─ů wi─Öc, ┼╝e nie ma znaczenia, jak regulujemy pocz─Öcia: ÔÇ×┬╗Natura┬ź […] zosta┼éa i tak oszukana. Zak┼éadaj─ůc regulacj─Ö, wypowiedzieli┼Ťmy jej pos┼éusze┼ästwoÔÇŁ. Co wa┼╝ne, mieli┼Ťmy ku temu powody. Owszem, s─ů tacy, kt├│rzy kieruj─ů si─Ö wygod─ů, ale wi─Ökszo┼Ť─ç czyni to ÔÇ×w imi─Ö wzgl─Öd├│w humanistycznych, jak odpowiedzialno┼Ť─ç za ju┼╝ ┼╝yj─ůce dzieci, jak wzajemna odpowiedzialno┼Ť─ç ma┼é┼╝onk├│w za swe zdrowie, rozw├│j i harmoni─Ö wsp├│┼é┼╝yciaÔÇŁ. Morawska ÔÇô przybli┼╝aj─ůc teorie personalistyczne ÔÇô wyci─ůga z nich wnioski do┼Ť─ç zaskakuj─ůce z dzisiejszej perspektywy: ÔÇ×Techniki lepsze moralnie to nie te, kt├│re s─ů bardziej zgodne z rytmem natury ÔÇô niezale┼╝nym od nas i zreszt─ů nie zawsze nawet bezb┼é─Ödnie przewidywalnym ÔÇô ale te raczej, kt├│re s─ů zgodne z humanistycznymi, personalistycznymi wymaganiami, jakie zaczyna si─Ö dzi┼Ť stawia─ç stosunkowi seksualnemu. Czyli te, kt├│re najmniej rutynizuj─ů, najmniej psuj─ů ├│w stosunek, kt├│re nie zatruwaj─ů go l─Ökiem i kt├│re dost─Öpne s─ů wszystkim ludziom, a nie tylko tym ma┼é┼╝e┼ästwom, kt├│rych warunki zdrowotne, bytowe i kulturalne s─ů bez zarzutuÔÇŁ.
Takie reformatorskie my┼Ťlenie zdominowa┼éo nie tylko obrady komisji Suenensa powo┼éanej przez Jana XXIII, lecz tak┼╝e Soboru Watyka┼äskiego II. W najwa┼╝niejszym soborowym dokumencie Gaudium et spes (Rado┼Ť─ç i nadzieja) z 1965 roku czytamy: ÔÇ×Ma┼é┼╝e┼ästwo i mi┼éo┼Ť─ç ma┼é┼╝e┼äska z natury swej skierowane s─ů ku p┼éodzeniu i wychowywaniu potomstwaÔÇŁ. Autorzy przytaczaj─ů odpowiednie fragmenty z Biblii. Zaraz jednak dodaj─ů, ┼╝e rozmna┼╝a─ç si─Ö trzeba z g┼éow─ů. M─ů┼╝ i ┼╝ona ÔÇ×s─ů wsp├│┼épracownikami mi┼éo┼Ťci BogaÔÇŁ. Musz─ů wi─Öc ÔÇ×zgodn─ů rad─ů i wsp├│lnym wysi┼ékiemÔÇŁ, kieruj─ůc si─Ö w┼éasnym sumieniem, podj─ů─ç decyzj─Ö, kt├│ra b─Ödzie uwzgl─Ödnia─ç ich w┼éasne dobro, ÔÇ×dobro dzieci czy to ju┼╝ urodzonych, czy przewidywanychÔÇŁ, sytuacj─Ö materialn─ů i duchow─ů, ÔÇ×licz─ůc si─Ö z dobrem wsp├│lnoty rodzinnej, spo┼éecze┼ästwa i samego Ko┼Ťcio┼éaÔÇŁ.
Nieco dalej uczestnicy soboru stwierdzaj─ů w duchu personalizmu, ┼╝e chodzi o co┼Ť wi─Öcej ni┼╝ prokreacj─Ö: ÔÇ×Ma┼é┼╝e┼ästwo jednak nie jest ustanowione wy┼é─ůcznie dla rodzenia potomstwa; sama bowiem natura nierozerwalnego zwi─ůzku mi─Ödzy dwoma osobami oraz dobro potomstwa wymagaj─ů, aby tak┼╝e wzajemna mi┼éo┼Ť─ç ma┼é┼╝onk├│w odpowiednio si─Ö wyra┼╝a┼éa, aby si─Ö rozwija┼éa i dojrzewa┼éa. Dlatego ma┼é┼╝e┼ästwo trwa jako po┼é─ůczenie i wsp├│lnota ca┼éego ┼╝ycia i zachowuje warto┼Ť─ç swoj─ů oraz nierozerwalno┼Ť─ç nawet wtedy, gdy brakuje tak cz─Östo po┼╝─ůdanego potomstwaÔÇŁ.
Jak po latach pisa┼é Andrzej Wielowieyski, dosz┼éo wtedy do ÔÇ×zr├│wnania cel├│w ma┼é┼╝e┼ästwa ÔÇô dawania ┼╝ycia i wzajemnego wspierania si─ÖÔÇŁ. Od tej nowej definicji, w kt├│rej nie spos├│b nie dostrzec wp┼éyw├│w personalist├│w ÔÇô czy to polskich, czy to belgijskich ÔÇô ju┼╝ tylko krok do uznania antykoncepcji za dopuszczaln─ů przez Ko┼Ťci├│┼é. W tym kierunku sz┼éy te┼╝ prace komisji Suenensa.
Jeszcze przed zako┼äczeniem soboru, w czerwcu 1963 roku, zmar┼é jednak Jan XXIII. Zast─ůpi┼é go znacznie bardziej zachowawczy Pawe┼é VI. Doda┼é do komisji nowych cz┼éonk├│w (w tym konserwatyst├│w, mi─Ödzy innymi Wojty┼é─Ö, kt├│ry ani razu nie uczestniczy┼é w jej obradach), ale i tak wi─Ökszo┼Ť─ç z nich opowiedzia┼éa si─Ö za dopuszczeniem wszelkiej antykoncepcji. Papie┼╝ zdecydowa┼é si─Ö ÔÇô wbrew soborowej otwarto┼Ťci i demokracji ÔÇô na zignorowanie tych rekomendacji i w 1968 roku wyda┼é encyklik─Ö Humanae vitae, przyjmuj─ůc─ů czasow─ů ma┼é┼╝e┼äsk─ů wstrzemi─Ö┼║liwo┼Ť─ç jako jedyn─ů form─Ö kontroli urodze┼ä. Doradzali mu ameryka┼äski przeciwnik rewolucji seksualnej, jezuita John Ford, oraz pewien krakowski kardyna┼é, kt├│ry potem sam zosta┼é papie┼╝em.
Dokument wywo┼éa┼é protesty katolik├│w na ca┼éym ┼Ťwiecie, nie tylko w Belgii. Wypowiedzia┼é si─Ö przeciwko niemu kanadyjski episkopat, zawrza┼éo w RFN. Post─Öpowcy zaktywizowali si─Ö. Zachodnioeuropejscy biskupi radzili, jak obej┼Ť─ç encyklik─Ö. Podkre┼Ťlano, ┼╝e zrywa ona z duchem soboru, jest dla Ko┼Ťcio┼éa krokiem wstecz, a zachodnioniemiecki slogan brzmia┼é: ÔÇ×Tak dla pigu┼éki, nie dla seksu wed┼éug Paw┼éaÔÇŁ.
Nieco fermentu pojawi┼éo si─Ö i u nas. Propaganda spraw─Ö wykorzysta┼éa, zestawiaj─ůc post─Öpowe prawo PRL z watyka┼äskim wstecznictwem. ÔÇ×Prawo i ┼╗ycieÔÇŁ przedrukowa┼éo nawet ┼╝art rysunkowy z zachodnioniemieckiej gazety. Galileusz pociesza pigu┼ék─Ö antykoncepcyjn─ů: ÔÇ×Nie martw si─Ö, przed 350 laty w mojej sprawie Watykan tak┼╝e si─Ö pomyli┼éÔÇŁ. W publikacjach katolickich s┼éycha─ç za┼Ť by┼éo echa debat z drugiej strony ┼╝elaznej kurtyny. Nie dotyczy┼éo to jednak Krakowa. Karol Wojty┼éa, mimo ┼╝e jako jeden z pierwszych w Polsce dowodzi┼é, ┼╝e w ma┼é┼╝e┼ästwie nie chodzi tylko o dzieci, w komentarzu do Humanae vitae przygotowanym wraz z grup─ů krakowskich teolog├│w moralist├│w zamie┼Ťci┼é jedynie skromn─ů relacj─Ö ze spor├│w, w kt├│rej zarzuty krytyk├│w zosta┼éy sprowadzone do ÔÇ×pseudoargument├│wÔÇŁ wyra┼╝anych przez zwolennik├│w hedonizmu. Wojty┼éa rozumia┼é personalizm, przynajmniej w sprawach antykoncepcji, inaczej ni┼╝ Belgowie.
Odmiennie sprawy mia┼éy si─Ö w Warszawie ÔÇô reformatorski ton nadawa┼éo pismo ÔÇ×Wi─Ö┼║ÔÇŁ. Jeszcze za ┼╝ycia Jana XXIII ukaza┼é si─Ö numer po┼Ťwi─Öcony etyce seksualnej, stanowi─ůcy wielog┼éos w sprawie przygotowany przez nowo powo┼éanego redaktora dzia┼éu spo┼éecznego Andrzeja Wielowieyskiego ÔÇô wieloletniego szefa warszawskiego Klubu Inteligencji Katolickiej, jednego z najwybitniejszych intelektualist├│w reprezentuj─ůcych to ┼Ťrodowisko, a po transformacji polityka Unii Demokratycznej i Unii Wolno┼Ťci, pos┼éa i europarlamentarzysty. Znajdujemy tam wywiad ze ┼Ťwieckim seksuologiem podpisanym sugestywnymi inicja┼éami L. S., artyku┼é Miko┼éaja Kozakiewicza z Towarzystwa ┼Üwiadomego Macierzy┼ästwa, cytaty ze Starego i Nowego Testamentu, Kamasutry, a tak┼╝e bardzo popularnego wtedy ┼╗ycia seksualnego dzikich Bronis┼éawa Malinowskiego. Opr├│cz tego dyskutowali czo┼éowi intelektuali┼Ťci katoliccy, nie tylko z Warszawy ÔÇô g┼éos zabra┼éa nawet ÔÇ×wypo┼╝yczonaÔÇŁ z Krakowa Wanda P├│┼étawska, kt├│ra p├│┼║niej zdecydowanie wp┼éyn─Ö┼éa na ukszta┼étowanie konserwatywnej polityki seksualnej Watykanu pod rz─ůdami Jana Paw┼éa II. Tutaj jednak wypowiada┼éa si─Ö w nieco innym duchu, dostrzegaj─ůc zawi┼éo┼Ťci ┼╝ycia ma┼é┼╝e┼äskiego.
Debata kr─ů┼╝y┼éa wok├│┼é kwestii poruszanych przez personalist├│w. Ich pogl─ůdy przybli┼╝a┼éa czytelnikom Anna Morawska w zagajeniu do dyskusji cytowanym powy┼╝ej. Mimo ┼╝e autorka zaznaczy┼éa, ┼╝e nie s─ů to jej postulaty, a jedynie najwa┼╝niejsze pytania etyczne formu┼éowane przez katolik├│w, ÔÇ×wywodz─ůce si─Ö z mi┼éo┼Ťci bli┼║niego i z powa┼╝nego traktowania aktu seksualnegoÔÇŁ, doda┼éa od siebie, ┼╝e wielu wierz─ůcych zmaga si─Ö samotnie z dylematami dotycz─ůcymi planowania rodziny. Autorzy poucze┼ä katolickich, jej zdaniem, zwykle ucinaj─ů wszelkie dyskusje na ten temat, zarzucaj─ůc zwolennikom kontroli urodze┼ä z┼ée intencje.
Morawska sugerowa┼éa namys┼é nad tymi zagadnieniem: ÔÇ×By─ç mo┼╝e wi─Öc w┼éa┼Ťnie pog┼é─Öbiaj─ůc sw─ů refleksj─Ö etyczn─ů oraz refleksj─Ö na temat ┬╗natury┬ź i ┬╗prawa naturalnego┬ź pedagogika katolicka pomog┼éaby cz┼éowiekowi wsp├│┼éczesnemu bardziej, ni┼╝ to obecnie czyni, wychodz─ůc najcz─Ö┼Ťciej z pozycji walki z oportunizmem, i zak┼éadaj─ůc, ┼╝e argument o wierno┼Ťci ┬╗naturze┬ź ma oczywisty dla ka┼╝dego walor moralnyÔÇŁ. Zaraz potem Morawska rozprawia si─Ö z argumentami zdrowotno-higieniczno-moralnymi przeciw antykoncepcji. Niezdrowe znaczy niemoralne, ale czy zawsze? ÔÇô pyta publicystka. Alkohol szkodzi, a Ko┼Ťci├│┼é nieszczeg├│lnie go pot─Öpia. A czy antykoncepcja rzeczywi┼Ťcie tak bardzo szkodzi? ÔÇ×Jest wreszcie rzecz─ů po ludzku zrozumia┼é─ů, ┼╝e na tle ci─Ö┼╝kich okoliczno┼Ťci zdrowotnych, bytowych czy psychologicznych (a ju┼╝ szczeg├│lnie na tle problemu kraj├│w s┼éabo rozwini─Ötych) argument o tym, ┼╝e ┬╗zdrowiej┬ź jest stosowa─ç techniki temperatur, nie zawsze przekonujeÔÇŁ.
Morawska broni te┼╝ cz─Ö┼Ťciowo stanowiska Ko┼Ťcio┼éa: ca┼ékowite oderwanie seksu od prokreacji mo┼╝e mie─ç katastrofalne skutki, pozbawi─ç go czaru i spowodowa─ç, ┼╝e stanie si─Ö sportem. Mimo tych wszystkich zastrze┼╝e┼ä rozwa┼╝ania ko┼äczy jasnym stwierdzeniem. Pytania o kontrol─Ö urodze┼ä to kluczowe problemy wsp├│┼éczesnego cz┼éowieka. Ich rozwi─ůzania trzeba szuka─ç w duchu personalizmu: ÔÇ×Istniej─ů i b─Öd─ů istnia┼éy konflikty mi─Ödzy norm─ů prawa ko┼Ťcielnego, dotycz─ůc─ů dopuszczalno┼Ťci technik antykoncepcyjnych, a innymi normami takimi, jak np. odpowiedzialno┼Ť─ç za ┼╝yj─ůce ju┼╝ dzieci, za zdrowie ┼╝ony, za los ma┼é┼╝e┼ästwa w og├│le. I trzeba przyj─ů─ç, ┼╝e w takich wypadkach konflikty te rozstrzygane by─ç musz─ů wed┼éug najlepszej wiedzy i woli cz┼éowieka, w obliczu BogaÔÇŁ. A wi─Öc tak jak zasugerowali potem uczestnicy soboru, zgodnie z sumieniem.
Stanowiska Morawskiej absolutnie nie mo┼╝na bagatelizowa─ç. To jedna z wa┼╝niejszych postaci inteligencji katolickiej tego czasu. Publikowa┼éa w ÔÇ×Wi─ÖziÔÇŁ i w ÔÇ×ZnakuÔÇŁ, komentowa┼éa doniesienia z soboru. Po ┼Ťmierci wyb├│r jej pism przygotowa┼é Tadeusz Mazowiecki.
R├│wnie┼╝ inne osoby zaproszone do dyskusji w wi─Ökszo┼Ťci przychylaj─ů si─Ö do pogl─ůd├│w personalistycznych. Wielowieyski podj─ů┼é spraw─Ö przeludnienia i dostrzeg┼é w Ko┼Ťciele umiarkowany populacjonizm. Rozwa┼╝a┼é w tym kontek┼Ťcie zagadnienie antykoncepcji: ÔÇ×regulowanie urodze┼ä w ma┼é┼╝e┼ästwie staje si─Ö dla coraz wi─Ökszej liczby ludzi konieczno┼Ťci─ů spo┼éeczn─ů i czym┼Ť samo przez si─Ö zrozumia┼éym. Samo ma┼é┼╝e┼ästwo przesta┼éo by─ç jak dawniej regulatorem urodze┼ä. Jego zawarcie jest dzi┼Ť du┼╝o ┼éatwiejsze, a liczne dzieci s─ů w dzisiejszej ┬╗nuklearnej┬ź (tj. ma┼éej, tylko dwupokoleniowej) rodzinie ci─Ö┼╝arem; psychologicznie bior─ůc, znacznie wi─Ökszym ni┼╝ w ubieg┼éej epoce, kiedy czasem by┼éy elementem [!] zamo┼╝no┼Ťci. St─ůd te┼╝ ci─Ö┼╝ar zagadnienia regulacji przyrostu naturalnego przesun─ů┼é si─Ö ze sprawy zawierania ma┼é┼╝e┼ästw za spraw─Ö zakresu i metod regulacji urodzin w ma┼é┼╝e┼ästwieÔÇŁ.
Redaktor krytykuje Ko┼Ťci├│┼é, wskazuje, ┼╝e pozostaje on g┼éuchy na problemy wiernych: ÔÇ×zdarzaj─ů si─Ö w czasopismach katolickich i wypowiedziach niekt├│rych ksi─Ö┼╝y wyst─ůpienia kwestionuj─ůce zasad─Ö regulacji urodze┼ä lub nie uwzgl─Ödniaj─ůce dostatecznie ani ci─Ö┼╝kich problem├│w rodziny, ani spo┼éecznych koszt├│w wzrostu ludno┼ŤciÔÇŁ.
W debacie bierze udzia┼é r├│wnie┼╝ Miko┼éaj Kozakiewicz, kt├│ry chyba jako jedyny narzeka na upadek moralny: mimo ┼╝e generalnie nie zgadza si─Ö z podej┼Ťciem katolickim, zdumiewa go postawa wsp├│┼éczesnej m┼éodzie┼╝y wobec seksu. Wierz─ůcy i niewierz─ůcy nie widz─ů ┼é─ůczno┼Ťci mi─Ödzy moralno┼Ťci─ů a seksem: ÔÇ×Wielu m┼éodych katolik├│w, zwracaj─ůcych si─Ö do mnie o rad─Ö, na pytanie, jakie s┼éyszeli pouczenia w konfesjonale na temat swego post─Öpowania seksualnego, wyzna┼éo, ┼╝e w og├│le nie spowiadali si─Ö z tych czyn├│w. Przy czym nie post─Öpowali tak po to, aby ukry─ç co┼Ť przed spowiednikiem, tylko dlatego, ┼╝e ich zdaniem ┬╗te sprawy┬ź nie nadaj─ů si─Ö do spowiadania, nie s─ů obj─Öte obowi─ůzkiem wyznania grzech├│wÔÇŁ. Wniosek st─ůd, ┼╝e nic si─Ö nie zmieni┼éo od czas├│w, gdy na to samo narzeka┼é proboszcz z okolic J─Ödrzejowa.
Z tych dyskusji wyrasta polska krytyczna odpowied┼║ na Humanae vitae. ÔÇ×Wi─Ö┼║ÔÇŁ publikuje artyku┼éy ukazuj─ůce jej nie┼╝yciowo┼Ť─ç i odej┼Ťcie od personalizmu na rzecz biologizmu. Najwa┼╝niejszym g┼éosem krytycznym jest jednak praca Andrzeja Wielowieyskiego Przed nami ma┼é┼╝e┼ästwo, wydana w 1972 roku nak┼éadem krakowskiego Znaku, adresowana do narzeczonych i wykorzystywana w latach 70. w czasie nauk przedma┼é┼╝e┼äskich. Bezpo┼Ťrednio wywodzi si─Ö ona z debat prowadzonych w latach 60. i w pierwszym wydaniu do┼Ť─ç otwarcie krytykuje si─Ö w niej zakaz antykoncepcji. Przed nami ma┼é┼╝e┼ästwo to publikacja by─ç mo┼╝e bardziej rewolucyjna ni┼╝ napisana w tym samym czasie Sztuka kochania Wis┼éockiej, a czytana z perspektywy feministycznej pod wieloma wzgl─Ödami bardziej post─Öpowa. Dla wielu katolik├│w dorastaj─ůcych w latach 70. i 80. to biblia katolickiego ┼╝ycia seksualnego.
Autor wy┼éo┼╝y┼é w tej ksi─ů┼╝ce nowoczesne ko┼Ťcielne podej┼Ťcie do seksu. Natchniony duchem reformy, krytykowa┼é wcze┼Ťniejszych autor├│w chrze┼Ťcija┼äskich za patriarchalizm, antyseksualizm oraz niedocenianie znaczenia mi┼éo┼Ťci dla rozwoju jednostki i spo┼éecze┼ästwa. ÔÇ×W naszych rodzinach przekazywana by┼éa wprawdzie kultura religijna i moralna, ale o ┼Ťwi─Öto┼Ťci i kulturze duchowej w ma┼é┼╝e┼ästwie nie wiedzieli┼Ťmy prawie nic, a o kulturze mi┼éo┼Ťci ÔÇô bardzo niewiele. Ko┼Ťci├│┼é nie zna┼é niemal ┼Ťwi─Ötych, kt├│rzy byliby ma┼é┼╝onkami. W najlepszym wypadku kanonizowano wdowyÔÇŁ.
Wielowieyski wzywa etyk├│w, wierz─ůcych i niewierz─ůcych, do wsp├│lnej walki z reliktami patriarchatu, w chrze┼Ťcija┼ästwie i nie tylko. P┼éynnie przechodzi od krytyki Freuda, podkre┼Ťlaj─ůc ÔÇ×m─Ösk─ů natur─ÖÔÇŁ jego definicji libido i wskazuj─ůc na ÔÇ×m─ÖskiÔÇŁ charakter ├│wczesnej rodzimej seksuologii (to znaczy prac Kozakiewicza i Imieli┼äskiego), bazuj─ůcej na tym rozumieniu, oraz rewolucji seksualnej. ÔÇ×Pornografia i agresywny seksualizm s─ů niew─ůtpliwie m─Öskiej proweniencji. Jest to swoisty rewan┼╝ m─Ö┼╝czyzn za emancypacj─Ö spo┼éeczn─ů kobietÔÇŁ. W tych stwierdzeniach bardzo blisko Wielowieyskiemu do kilka lat m┼éodszego p├│┼énocnoameryka┼äskiego antyseksualnego feminizmu (zob. rozdz. Czy pornografia to edukacja?). Zarzuca te┼╝ seksuologom, ┼╝e chocia┼╝ zwalczaj─ů ÔÇ×prymitywny m─Öski erotyzmÔÇŁ, to w swoich pracach zbyt cz─Östo instruuj─ů ch┼éopc├│w, ÔÇ×podaj─ůc im sposoby ┼éadnego i skutecznego ┬╗podrywania┬źÔÇŁ.
W wielu sprawach jednak z seksuologami si─Ö zgadza. Przyznaje racj─Ö Kozakiewiczowi, kiedy ten pisze, ┼╝e ÔÇ×harmonia seksualna jest warunkiem szcz─Ö┼Ťcia ma┼é┼╝e┼äskiego, ale nie jest ani warunkiem jedynym, ani g┼é├│wnymÔÇŁ. Czynniki utrudniaj─ůce osi─ůgni─Öcie tego stanu to brak dojrza┼éo┼Ťci, zm─Öczenie, troski, po┼Ťpiech, jak┼╝e powszechne w PRL problemy mieszkaniowe, a tak┼╝e ÔÇô jedyny na jego li┼Ťcie element stricte seksualny ÔÇô monotonia. Wielowieyski podkre┼Ťla┼é te┼╝ znaczenie szczero┼Ťci. Szed┼é tutaj dalej ni┼╝ na przyk┼éad Wis┼éocka, kt├│ra proponowa┼éa ci─ůg┼éy flirt, kobiec─ů dyplomacj─Ö i zniech─Öca┼éa kobiety, by wprost m├│wi┼éy o swoich potrzebach. Jednocze┼Ťnie za┼Ť docenia┼é kwesti─Ö budowania napi─Öcia, pisa┼é, ┼╝e trzeba umie─ç uwodzi─ç w┼éasnego m─Ö┼╝a, zaleca─ç si─Ö do w┼éasnej ┼╝ony.
Ca┼éa ta krytyka kultury patriarchalnej, czasami wr─Öcz feministyczna, i otwarto┼Ť─ç w m├│wieniu o p┼éciowo┼Ťci zapewne nie przysz┼éy Wielowieyskiemu ┼éatwo, bo wywodzi┼é si─Ö ze ┼Ťrodowiska niezwykle konserwatywnego. Tak wspomina┼é odebran─ů przez siebie edukacj─Ö: ÔÇ×Kiedy przed prawie 20 laty zar─Öczy┼éem si─Ö z moj─ů przysz┼é─ů ┼╝on─ů, m├│j stryj i opiekun da┼é mi dwie podstawowe wskaz├│wki: 1. m─ů┼╝ kieruje ma┼é┼╝e┼äskim ┼╝yciem seksualnym i odpowiada za nie i 2. m─ů┼╝ wychowuje ┼╝on─Ö. Niestety nie sprecyzowa┼é bli┼╝ej, co przez to rozumia┼é, a ja przez respekt, a tak┼╝e lekkomy┼Ťlno┼Ť─ç, nie spyta┼éem go o toÔÇŁ. Stuprocentowa realizacja metod u┼Ťwiadamiania wed┼éug Piusa XI ÔÇô wy┼éo┼╝y─ç spraw─Ö jak najog├│lniej, ┼╝eby nie rozbudzi─ç. Mimo takiego wychowania Wielowieyski pisa┼é: ÔÇ×nie b─Ödzie niczym zdro┼╝nym, je┼Ťli wi─Öc inicjatyw─Ö w og├│le, a tak┼╝e w ┼╝yciu seksualnym, mie─ç b─Ödzie kobietaÔÇŁ. Najlepszym komentarzem do tej wypowiedzi ÔÇô pokazuj─ůcym post─Öpowo┼Ť─ç Wielowieyskiego i g┼é─Öbi─Ö jego krytyki kultury patriarchalnej ÔÇô jest stanowisko Michaliny Wis┼éockiej, kt├│ra mniej wi─Öcej w tym samym czasie pisa┼éa, ┼╝e kobieta nigdy nie powinna inicjowa─ç wsp├│┼é┼╝ycia, gdy┼╝ to mo┼╝e zabi─ç zwi─ůzek.
Wielowieyski w wielu kwestiach z Wis┼éock─ů si─Ö jednak zgadza. Podobnie jak ona rozumie dojrzewanie ÔÇô jako proces zr├│┼╝nicowany ze wzgl─Ödu na p┼ée─ç i w rezultacie konfliktogenny ÔÇô oraz ┼é─ůczy kobieco┼Ť─ç z macierzy┼ästwem. Ale jest przeciwnikiem technicznych poradnik├│w ma┼é┼╝e┼äsko-seksualnych (z wyj─ůtkiem Kamasutry). Nadmierne trzymanie si─Ö poradnik├│w nazywa ÔÇ×upupianiem ma┼é┼╝e┼ästwaÔÇŁ. Ka┼╝da para powinna ÔÇ×dzia┼éa─ç w tym zakresie samodzielnieÔÇŁ, wypracowa─ç ÔÇ×w┼éasny styl ┼╝ycia i wsp├│┼é┼╝yciaÔÇŁ. ÔÇ×Zamiast o technikach powinno si─Ö cz─Ö┼Ťciej m├│wi─ç o inwencji mi┼éosnej, kt├│ra b─Ödzie najcenniejsza, je┼Ťli b─Ödzie wsp├│lnym dzie┼éem obojga ludzi. Jednym z podstawowych walor├│w wsp├│┼é┼╝ycia seksualnego dla rozwoju ma┼é┼╝e┼ästwa i mi┼éo┼Ťci jest zasada przyjemniejszego i doskonalszego wyrazu mi┼éo┼Ťci, tak aby sam akt mi┼éosny by┼é tworzony wci─ů┼╝ na nowo. Ale nie na zasadzie zalicze┼ä sportowychÔÇŁ. Bardzo podobnie pisa┼é w tym czasie Lew-Starowicz, kt├│ry uwa┼╝a┼é, ┼╝e od technik seksualnych wa┼╝niejsza jest kultura seksualna. Tylko to ÔÇô zdaniem obu autor├│w ÔÇô pozwoli na wypracowanie harmonii seksualnej i szcz─Ö┼Ťcia w ma┼é┼╝e┼ästwie na lata. To za┼Ť wcale nie jest ┼éatwe. Wymaga, dowodzi Wielowieyski, ÔÇ×zar├│wno gor─ůcego uczucia i nami─Ötnej pasji, jak i pow┼Ťci─ůgliwo┼Ťci i opanowania, a tak┼╝e cz─Östo pe┼énej wstrzemi─Ö┼║liwo┼Ťci. Bo w tym ca┼éy jest ambaras, aby dwoje chcia┼éo naraz ÔÇô jak m├│wi pewien figlarny poeta. Poza tym nie zawsze chc─ů tego samego i w r├│┼╝ny spos├│b seksualnie reaguj─ůÔÇŁ (ÔÇ×figlarny poetaÔÇŁ to oczywi┼Ťcie Boy). Ale je┼Ťli si─Ö uda, to: ÔÇ×P├│┼║niej ÔÇô normalni, ┼╝yciowo aktywni ludzie mog─ů wsp├│┼é┼╝y─ç z sob─ů nawet do p├│┼║nej staro┼Ťci, czerpi─ůc z tego wsp├│┼é┼╝ycia zadowolenie i rado┼Ť─ç oraz mocne wsparcie dla swej wsp├│lnotyÔÇŁ.
Ale paru technicznych rad jednak udziela. Szczeg├│lnie w sprawie zwalczania wspominanego po┼Ťpiechu, kt├│ry jest ÔÇ×szczeg├│lnie przykry dla kobietÔÇŁ. Na seks trzeba, jego zdaniem, przeznaczy─ç 20ÔÇô30 minut.
W ko┼äcu Wielowieyski podejmuje spraw─Ö dla wielu os├│b wierz─ůcych zasadnicz─ů. Opr├│cz po┼Ťpiechu i zm─Öczenia wsp├│┼é┼╝ycie utrudnia ÔÇ×strach przed niechcian─ů ci─ů┼╝─ůÔÇŁ. Autor maluje obraz idealnego katolickiego ma┼é┼╝e┼ästwa, czy wr─Öcz katolickiego stylu ┼╝ycia opartego na r├│┼╝nych formach ascezy ÔÇô przerwach we wsp├│┼é┼╝yciu (podstawow─ů form─ů kontroli p┼éodno┼Ťci s─ů metody kalendarzykowa, objawowa i termiczna, wymagaj─ůce okres├│w wstrzemi─Ö┼║liwo┼Ťci), antykonsumpcjonizmie, powstrzymywaniu si─Ö od przyjmowania substancji psychoaktywnych (nazywanych przez niego ┼Ťrodkami osza┼éamiaj─ůcymi ÔÇô alkoholu, narkotyk├│w, cz─Ö┼Ťci lek├│w, na przyk┼éad uspokajaj─ůcych). Tylko ta samodyscyplina zapewnia ca┼éo┼Ťciowy rozw├│j zar├│wno cielesny (seksualny), jak i duchowy, s┼éowem: rozkwit pe┼éni cz┼éowiecze┼ästwa. W zwi─ůzku z tym do os├│b, kt├│re chc─ů unikn─ů─ç ci─ů┼╝y, kieruje nast─Öpuj─ůc─ů rad─Ö: ÔÇ×Zdrowy rozs─ůdek wskazuje, ┼╝e trzeba dobrze zna─ç cykl fizjologiczny kobiety i w┼éa┼Ťciwe oraz skuteczne metody regulacji. M─ů┼╝ i ┼╝ona musz─ů wsp├│lnie, uwzgl─Ödniaj─ůc wzajemnie potrzeby, zharmonizowa─ç je z wymogami rytmu fizjologicznego kobietyÔÇŁ.
Jednak zaraz dalej Wielowieyski pochyla si─Ö nad odst─Öpstwami. Jednym z nich jest antykoncepcja hormonalna i mechaniczna. Deklaruje ÔÇ×umiarkowan─ů lini─ÖÔÇŁ: ÔÇ×nie wydaje si─Ö s┼éuszne ÔÇô ze wzgl─Öd├│w zasadniczych ÔÇô traktowanie odchyle┼ä od normy, zw┼éaszcza przej┼Ťciowych czy dora┼║nych, jako tego rodzaju przewinienia, kt├│re wy┼é─ůcza z Ko┼Ťcio┼éa i odcina od sakrament├│wÔÇŁ. Wskazuje na trudno┼Ťci (dla Ko┼Ťcio┼éa i dla wiernych), kt├│re niesie nadmierny rygoryzm: ÔÇ×Powoduje to bowiem bardzo ci─Ö┼╝kie prze┼╝ycia u ludzi uczciwych i dobrej woli, a chyba bardzo cz─Östo nie odnosi rezultatu, bo cz─Ö┼Ť─ç ludzi ÔÇô porzuciwszy stanowisko katolickie ÔÇô cz─Östo z tego powodu odchodzi od Ko┼Ťcio┼éa, a cz─Ö┼Ť─ç ÔÇô stosuj─ůc nawet t─Ö metod─Ö ÔÇô robi to nie na zasadzie g┼é─Öbokiego zrozumienia i przekonania (a tylko wtedy metoda ma pe┼ény sens), ale na zasadzie pos┼éusze┼ästwa, co ma swoj─ů warto┼Ť─ç moraln─ů, lecz musi wywo┼éywa─ç r├│wnie┼╝ i ujemne skutki w postaci nerwic i zahamowa┼äÔÇŁ. Wobec powy┼╝szego: ÔÇ×Problem regulacji urodze┼ä powinien by─ç jednak rozwi─ůzany przede wszystkim poprzez uczenie ludzi por├│wnywania i wyboru warto┼Ťci, a nie poprzez nakazy i zakazyÔÇŁ. Zwraca te┼╝ uwag─Ö, ┼╝e s─ů gorsze rzeczy ni┼╝ antykoncepcja, kt├│rej szkodliwo┼Ť─ç wci─ů┼╝ si─Ö podkre┼Ťla, ÔÇ×a niebezpiecze┼ästwa podobnych lub gorszych praktyk, godz─ůcych w natur─Ö i duchowy rozw├│j cz┼éowieka ÔÇô albo nie dostrzegamy, albo ganimy je tylko og├│lnikowo. A przecie┼╝ ┼Ťrodki osza┼éamiaj─ůce, alkohol, a czasem nawet nadmierne stosowanie ┼Ťrodk├│w chemicznych r├│┼╝nego rodzaju bywaj─ů fizycznie i psychicznie du┼╝o szkodliwsze. Nieopanowanie ┼╝─ůdzy w┼éadzy, gniewu, pragnienia konsumpcji itd. bywaj─ů duchowo du┼╝o gro┼║niejsze, a mimo to na og├│┼é nie by┼éy dot─ůd w kierowaniu katolickich sumie┼ä tak surowo pot─Öpiane, jak prezerwatywy, globulki i pigu┼ékiÔÇŁ. W ma┼é┼╝e┼ästwie mo┼╝na pope┼éni─ç ci─Ö┼╝sze grzechy ÔÇô s─ů nimi zdrada, przemoc, alkoholizm.
Jednocze┼Ťnie ┼Ťrodki hormonalne z natury nie s─ů z┼ée. Wiele zale┼╝y od ich u┼╝ycia. Mog─ů s┼éu┼╝y─ç dobru, na przyk┼éad regulacji cyklu kobiety, by u┼éatwi─ç zaj┼Ťcie w ci─ů┼╝─Ö. W pierwszym wydaniu Wielowieyski stwierdza otwarcie: ÔÇ×Niekt├│re argumenty u┼╝ywane przeciw antykoncepcji tak┼╝e nie zawsze maj─ů pokrycie w rzeczywisto┼Ťci ┼╝ycia. Twierdzi si─Ö np., ┼╝e stosowanie ┼Ťrodk├│w antykoncepcyjnych sprzyja rozwi─ůz┼éo┼Ťci przedma┼é┼╝e┼äskiej, powoduje brak szacunku zw┼éaszcza partnera do partnerki, kt├│r─ů traktuje jak przedmiot, ┼╝e sprzyja egoizmowi w ma┼é┼╝e┼ästwie, powoduje przerost seksualizmu i oznacza rezygnacj─Ö z post─Öpu moralnego, zatem prowadzi do rozbijania ma┼é┼╝e┼ästwÔÇŁ. I dalej: ÔÇ×Ale nie mamy dostatecznych podstaw, ┼╝eby je rozszerzy─ç na wszystkie pary ma┼é┼╝e┼äskie stosuj─ůce antykoncepcj─Ö, a nawet na wi─Ökszo┼Ť─ç z nich; nawet w tym przypadku, gdy uwa┼╝amy, ┼╝e moralnie znajduj─ů si─Ö one w sytuacji gorszej od ma┼é┼╝e┼ästw, kt├│re si─Ö antykoncepcji sprzeciwiaj─ů. A poza tym wszystkie te zarzuty mo┼╝na postawi─ç r├│wnie┼╝ parom, kt├│re stosuj─ů si─Ö do naturalnego rytmu p┼éodno┼Ťci, ale uprawiaj─ů stosunki przed- i pozama┼é┼╝e┼äskie, traktuj─ů si─Ö wzajemnie jak przedmioty wy┼╝ycia itd.ÔÇŁ.
Zdaniem autora koncentrowanie si─Ö na antykoncepcji nic dobrego Ko┼Ťcio┼éowi ani jego wiernym nie przynosi. Ci, dla kt├│rych katolickie idea┼éy s─ů zbyt trudne, po prostu odchodz─ů, a ÔÇô jak twierdzi ÔÇô w┼éa┼Ťnie oni Ko┼Ťcio┼éa najbardziej potrzebuj─ů. Przewrotnie przytacza wezwanie Paw┼éa VI z encykliki Humanae vitae, aby duszpasterze chronili wiernych przed ÔÇ×zniech─Öceniem z powodu w┼éasnej s┼éabo┼ŤciÔÇŁ.
W pierwszym wydaniu znajdziemy te┼╝ odniesienia do debat wok├│┼é Humanae vitae, ukazuj─ůce ca┼éy wachlarz postaw wobec planowania rodziny w ├│wczesnym Ko┼Ťciele w Polsce i na ┼Ťwiecie. Wielowieyski wyja┼Ťnia, ┼╝e encyklika: ÔÇ×wywo┼éuje liczne krytyki, a dla wielu katolik├│w jest powodem g┼é─Öbokiej rozterki i konflikt├│wÔÇŁ. Problem maj─ů z ni─ů g┼é├│wnie trzy grupy: ci, kt├│rym wstrzemi─Ö┼║liwo┼Ť─ç przychodzi z trudem (na przyk┼éad z powodu chor├│b), ci, kt├│rzy nie rozumiej─ů sensu katolickich zasad (traktuj─ů je wy┼é─ůcznie jako zbi├│r zakaz├│w i nakaz├│w), ci, kt├│rzy je odrzucaj─ů. Jego zdaniem najciekawsza jest druga grupa. Pisze o niej tak: ÔÇ×ludzie dobrej woli wysuwaj─ů r├│wnie┼╝ szereg powa┼╝nych zarzut├│w pod adresem tradycyjnego stanowiska katolickiego. Twierdz─ů, ┼╝e zbyt w─ůsko rozumiej─ůc poj─Öcie ┬╗natury cz┼éowieka┬ź, k┼éadzie si─Ö nadmierny nacisk na biologiczn─ů celowo┼Ť─ç, a nie uwzgl─Ödnia si─Ö dostatecznie innych potrzeb osobowych, ┼╝e rygorystyczne wymogi wstrzemi─Ö┼║liwo┼Ťci t┼éumi─ů spontaniczno┼Ť─ç uczu─ç, s─ů przyczyn─ů nerwic i ci─Ö┼╝kich prze┼╝y─ç wielu par ma┼é┼╝e┼äskich, a nawet powoduj─ů w zwi─ůzku z tym os┼éabienie mi┼éo┼Ťci i si┼éy zwi─ůzku ma┼é┼╝e┼äskiegoÔÇŁ. W pierwszym wydaniu Wielowieyski pisze: ÔÇ×Zastrze┼╝enia te wysuwaj─ů nie tylko ma┼é┼╝e┼ästwa, ale tak┼╝e wielu katolickich lekarzy, psycholog├│w oraz teolog├│w i moralist├│w. Wi─Ökszo┼Ť─ç powo┼éanej przez Ojca ┼Ťw. komisji ekspert├│w stan─Ö┼éa na stanowisku pewnej modyfikacji zasad obowi─ůzuj─ůcych w tym zakresieÔÇŁ.
Pierwsze wydanie ksi─ů┼╝ki Wielowieyskiego Przed nami ma┼é┼╝e┼ästwo wywo┼éa┼éo burz─Ö w ┼Ťrodowiskach katolickich. Oto redaktor ÔÇ×Wi─ÖziÔÇŁ stoi w jawnej opozycji do nowego papie┼╝a. Spraw─Ö podj─Öto w Krakowie na spotkaniu duszpasterzy akademickich. W rezultacie Wojty┼éa, wtedy ju┼╝ kardyna┼é, napisa┼é do Wielowieyskiego. W li┼Ťcie zwr├│ci┼é mu uwag─Ö na pewne tre┼Ťci niezgodne z encyklik─ů Humanae vitae i poprosi┼é o korekt─Ö w nowym wydaniu. Wielowieyski odpar┼é, ┼╝e rzecz dotyczy ÔÇ×zasadniczej sprawy metod formacyjnych i ich skuteczno┼ŤciÔÇŁ, a wi─Öc nieskuteczno┼Ťci zakaz├│w. Ka┼╝dy powinien sam pr├│bowa─ç doj┼Ť─ç do katolickiej postawy w seksie, a je┼Ťli si─Ö nie uda, to nie b─Ödzie to koniec ┼Ťwiata, poniewa┼╝ i tak mo┼╝na wie┼Ť─ç ┼╝ywot katolicki. Sztywne normy nie prowadz─ů natomiast do pog┼é─Öbienia religijno┼Ťci. Ludzie stosuj─ů si─Ö do nich co najwy┼╝ej ze strachu, nie z przekonania, a to ┼║le dla nich i ┼║le dla Ko┼Ťcio┼éa.
Wielowieyski poprosi┼é Wojty┼é─Ö o spotkanie. My┼Ťla┼é, ┼╝e b─Öd─ů kontynuowa─ç wcze┼Ťniejsze rozmowy. Okaza┼éo si─Ö, ┼╝e nie tym razem. ÔÇ×W dwa lata potem spotka┼éem si─Ö z nim na Bystrem w Zakopanem. Pojechali┼Ťmy tam razem z ks. Andrzejem Szostakiem z KUL-u, ┼╝eby si─Ö troch─Ö po─çwiczy─ç w slalomieÔÇŁ. W ko┼äcu wydawa┼éo si─Ö, ┼╝e si─Ö uda, i nie chodzi┼éo oczywi┼Ťcie o popraw─Ö techniki na stoku. Zacz─Öli rozmawia─ç o antykoncepcji. ÔÇ×I w┼éa┼Ťnie w tym momencie ÔÇô wspomina autor ÔÇô zza krzak├│w pojawi┼éa si─Ö pani dr Wanda P├│┼étawska z kanapkamiÔÇŁ. Nigdy nie uda┼éo si─Ö wr├│ci─ç do tej rozmowy. ÔÇ×My┼Ťl─Ö, ┼╝e by┼éa bardzo czujnaÔÇŁ ÔÇô komentuje Wielowieyski pojawienie si─Ö lekarki. Zgadza si─Ö te┼╝ z tymi, kt├│rzy twierdz─ů, ┼╝e to w┼éa┼Ťnie ona razem z benedyktynem Karolem Meissnerem przekona┼éa Wojty┼é─Ö do ostrego kursu przeciw antykoncepcji. Im te┼╝ przypisuje poj─Öcie cywilizacji ┼Ťmierci i przyr├│wnywanie antykoncepcji do zag┼éady. ÔÇ×Nieszcz─Ö┼Ťciem Jana Paw┼éa II i Ko┼Ťcio┼éa jego pontyfikatu by┼éo, ┼╝e Papie┼╝ uleg┼é w pewnym stopniu ┬╗fundamentalizmowi┬ź, przyj─ů┼é i przej─ů┼é si─Ö pewn─ů istotn─ů prawd─ů, a potem wbrew roztropno┼Ťci i przykazaniu mi┼éo┼Ťci postanowi┼é narzuci─ç t─Ö prawd─Ö ludziom, chocia┼╝ oni nie zawsze chcieli, a czasem nie mogli jej przyj─ů─çÔÇŁ.
Wielowieyski stara┼é si─Ö, jak m├│g┼é, by─ç dobrym, czyli pos┼éusznym, katolikiem, walczy┼é o utrzymanie przyja┼║ni z Wojty┼é─ů, kt├│ra koniec ko┼äc├│w przetrwa┼éa a┼╝ do po┼éowy lat 90., kiedy ju┼╝ jako pose┼é przygotowa┼é projekt ustawy znacznie liberalizuj─ůcej prawo antyaborcyjne, twierdz─ůc, ┼╝e trzeba t┼éumaczy─ç, nie zabrania─ç. Ugi─ů┼é si─Ö wi─Öc pod presj─ů. Jej wynikiem by┼éo drugie wydanie Przed nami ma┼é┼╝e┼ästwo. Mimo ┼╝e tu r├│wnie┼╝ m├│wi si─Ö o tym, ┼╝e s─ů gorsze rzeczy ni┼╝ pigu┼éki i globulki, nie ma ju┼╝ ani s┼éowa o papieskiej komisji i konfliktach wok├│┼é niej. Ci, kt├│rzy maj─ů zastrze┼╝enia do encykliki, po prostu nie pojmuj─ů jej sensu: ÔÇ×Tego rodzaju opory wynikaj─ů zwykle z niedostatecznego rozumienia i by─ç mo┼╝e niedostatecznego upowszechnienia ÔÇô g┼é─Öbszej, humanistycznej motywacji, kt├│ra powinna le┼╝e─ç u postaw zdrowego regulowania urodze┼ä i ma┼é┼╝e┼äskiego wsp├│┼é┼╝ycia i w kt├│rym samoopanowanie ma w┼éa┼Ťnie harmonizowa─ç potrzeby fizyczne i psychiczne naszej wsp├│lnotyÔÇŁ. Fragmenty dotycz─ůce tego, ┼╝e brakuje dowod├│w na szkodliwo┼Ť─ç antykoncepcji dla zwi─ůzku, zosta┼éy z┼éagodzone, a stwierdzenie, ┼╝e nie jest ona z┼éa sama z siebie, usuni─Öto.
Ta ostatnia kwestia zas┼éuguje na szczeg├│ln─ů uwag─Ö, poniewa┼╝ nawet w encyklice dopuszcza si─Ö stosowanie hormon├│w w leczeniu. By─ç mo┼╝e usuni─Öcie w┼éa┼Ťnie tego zdania z ksi─ů┼╝ki Wielowieyskiego jest szczeg├│lnie symptomatyczne. Pokazuje, ┼╝e ju┼╝ wtedy p├│┼║niejszy papie┼╝ si─Ö radykalizowa┼é. Je┼Ťli my┼Ťlimy o skutkach za┼╝ycia pigu┼éki w kategoriach zag┼éady, nie spos├│b zezwoli─ç na jej stosowanie. Takie uj─Öcie tego zagadnienia ma jednak i inny wymiar ÔÇô mo┼╝na je bowiem potraktowa─ç jako symboliczne przej┼Ťcie od perspektywy personalistyczno-duchowej do medyczno-biologicznej. W czasach pierwszego wydania liczy┼éa si─Ö etyka i postawa wewn─Ötrzna, potem ÔÇô jak zobaczymy za chwil─Ö ÔÇô coraz cz─Ö┼Ťciej m├│wiono o samych ┼Ťrodkach jako z┼éych czy szkodliwych, coraz rzadziej pos┼éugiwano si─Ö j─Özykiem duchowo┼Ťci, a coraz cz─Ö┼Ťciej medycyny (cho─ç nie dotyczy to bezpo┼Ťrednio kolejnych wyda┼ä poradnika Wielowieyskiego). Antykoncepcj─Ö traktowano nie tylko jako grzech czy przejaw s┼éabo┼Ťci, lecz tak┼╝e jako praktyk─Ö niezdrow─ů. To samo dotyczy┼éo aborcji. Nie chodzi┼éo ju┼╝ tylko o grzech czy ÔÇô jak pisali biskupi w latach 50. ÔÇô o dobro narodu. Chodzi┼éo te┼╝ o zdrowie. Wanda P├│┼étawska w artykule z tego samego roku co drugie wydanie ksi─ů┼╝ki Wielowieyskiego omawia skutki sztucznego poronienia z perspektywy genetyki, embriologii, endokrynologii i psychiatrii. Polski katolicyzm stopniowo odchodzi┼é wi─Öc od post─Öpowego personalizmu reprezentowanego przez Wielowieyskiego i innych my┼Ťlicieli z kr─Ögu ÔÇ×Wi─ÖziÔÇŁ na rzecz biologii i medycyny, cz─Östo ukrytych pod has┼éem ÔÇ×naturyÔÇŁ czy ÔÇ×prawa naturalnegoÔÇŁ i wspieraj─ůcych konserwatywne postawy. Sytuacja paradoksalna: rozw├│j duchowy sprzyja┼é progresywno┼Ťci seksualnej i p┼éciowej, nauka ÔÇô sama w sobie symbolizuj─ůca post─Öp ÔÇô zosta┼éa zaprz─Ö┼╝ona do pracy na rzecz rewolucji konserwatywnej.
***
A. Ko┼Ťcia┼äska, ÔÇ×Zobaczy─ç ┼éosiaÔÇŁ , Wydawnictwo Czarne, Wo┼éowiec 2017, s. 286-304.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Wybieram sam/a
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie ÔÇô w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej: Polityka prywatno┼Ťci. zamknij ├Ś