Co białoruscy anarchiści robią dziś w Polsce?
W 1991 roku białoruscy anarchiści zorganizowali strajk w fabryce w Homlu. Po dojściu Łukaszenki do władzy stali się stałymi uczestnikami antyrządowych demonstracji, tworząc tak zwane „czarne bloki”. W 2017 stanęli na czele protestującej kolumny w Brześciu – ludzie, którzy nie mieli nic wspólnego z tym ruchem, maszerowali pod czarnymi flagami i powtarzali jego hasła. Po stłumieniu protestów w 2020 roku wielu białoruskich anarchistów, uciekając przed represjami, wyjechało z kraju – do Polski, Litwy i Ukrainy. Kontynuują swoją walkę, współpracując między innymi z polskimi sojusznikami.
Wszystko zaczęło się od strajku
Ponad tysiąc osób idzie głównym deptakiem miasta. Na niebie świeci słońce, i choć ludzie mają jeszcze na sobie kurtki, w powietrzu czuć już wiosnę. Tłum skanduje hasła przeciwko „dekretowi o pasożytach” – ustawie, zgodnie z którą bezrobotni obywatele mieli płacić dodatkowy podatek.
To jeden z wielu marszów, które przetoczyły się przez miasta Białorusi w lutym i marcu 2017 roku. Różnił się tym, że szli ludzie w maskach, z czarnymi flagami i dużym transparentem z napisem: „Urzędnik – główny pasożyt”.
„Marsze pasożytów” należały do nielicznych białoruskich protestów, które osiągnęły swój cel – Łukaszenka wycofał podatek.
Po rozpadzie ZSRR białoruscy anarchiści dołączali także do innych akcji antyrządowych, a czasem organizowali własne. Pierwszą z nich był strajk zainicjowany przez aktywistów z Homla wiosną 1991 roku. W tym samym roku powstała Federacja Anarchistów Białorusi, do której początkowo należały grupy z Homla i Mińska. Później ruch rozprzestrzenił się także na inne regiony kraju.
Art-aktywizm, Antifa, ekologia
Anarchiści potępili dojście do władzy autorytarnego Aleksandra Łukaszenki w 1994 roku. Pierwszą akcję przeciwko niemu, pod hasłem „Dziękujemy prezydentowi za chleb i mleko”, przeprowadzili wspólnie z narodowo zorientowanym Stowarzyszeniem Studentów Białoruskich.
Około pięciuset studentów maszerowało w stronę Domu Rządu w Mińsku, jedząc chleb, popijając go mlekiem i ironicznie dziękując Łukaszence za symboliczną podwyżkę stypendiów.
Tak wyglądała działalność anarchistów do końca lat 90. – w dużej mierze miała charakter art-aktywizmu. Podobnie było w 1995 roku: po przywróceniu w kraju nieco zmienionej radzieckiej symboliki studenci wywiesili flagę radzieckiej Białorusi nad publiczną toaletą przy rezydencji prezydenta w Mińsku. Większość takich akcji organizowała inicjatywa „Czerwony Rząd”.
W tym samym czasie białoruski ruch anarchistyczny zaczął się dzielić na nurty, w tym ekologiczny. W połowie lat 90. powstała inicjatywa „Eko-opór” („Ekosoprotiwlenije”) – w wyniku jej działalności udało się opóźnić rozpoczęcie budowy białoruskiej elektrowni jądrowej.
Pod koniec lat 90. i na początku 2000. w Białorusi zaczęły się szerzyć idee neonazistowskie. Dlatego kolejnym nurtem anarchizmu stał się antyfaszyzm. Powstały ruchy Antifa-Białoruś i Red & Anarchist Skinheads-Belarus.
Na początku lat 2000. w białoruskim anarchizmie pojawiły się też nurty antyglobalistyczne, feministyczne i pro-LGBT. Aktywiści występowali również przeciwko zaostrzaniu polityki migracyjnej Unii Europejskiej. W tym okresie rozpoczęła się współpraca z polską Federacją Anarchistyczną – Białorusini uczestniczyli w 2001 roku w organizacji międzynarodowego obozu w Krynkach pod Białymstokiem. Jak pisze białoruski anarchista i dziennikarz Pauluk Konowalczyk, zebrało się tam ponad sto osób między innymi z Polski, Białorusi, Rosji, Ukrainy i Niemiec
Obrzucili ambasadę Rosji koktajlami Mołotowa
W latach 2000. białoruscy anarchiści zintensyfikowali swoją działalność: agitowali wśród pracowników, rozdawali ulotki i broszury, malowali graffiti. Uczestniczyli również w marszach protestacyjnych organizowanych przez demokratyczną opozycję, szczególnie w corocznych marszach upamiętniających katastrofę w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej.
Jak mówi przedstawiciel ruchu anarchistycznego „Prameń”, „czarny blok” na manifestacjach stał się tak liczny, że organizatorzy próbowali wyłączyć go z głównej kolumny. W 2007 roku podczas kolejnej wspólnej akcji anarchiści zostali zaatakowani przez skrajnych nacjonalistów z grupy „Biała Wola”.
Ruch anarchistyczny w tym czasie uległ radykalizacji. Pojawiały się coraz odważniejsze akcje wykraczające poza granice prawa. Na przykład podczas protestów przeciw białorusko-rosyjskim ćwiczeniom wojskowym w 2009 roku aktywiści rzucili granat dymny na teren Sztabu Generalnego.
Najbardziej medialne były akcje w latach 2009–2010. Podczas jednej z nich anarchiści obrzucili kasyno w centrum Mińska lampkami wypełnionymi farbą i materiałami pirotechnicznymi. W innej akcji kilka koktajli Mołotowa trafiło na teren ambasady Rosji w Mińsku. Był to gest solidarności z anarchistami prześladowanymi przez rosyjskie władze.
Po tych i innych atakach (podpalenie budynku więzienia, napaść na biuro banku i budynek administracyjny) zatrzymano czterech anarchistów Do aresztu trafili: Ihar Alinievich, Mikola Dziadok, Aliaksandr Frantskiewich i Maksim Vetkin. Sąd skazał ich na kary od trzech do ośmiu lat pozbawienia wolności. Po „sprawie anarchistów” władze zaczęły silniej napierać na cały ruch.
Rozkwit ruchu anarchistycznego
Białoruski ruch anarchistyczny nie jest monolitem. W ciągu trzydziestu lat powstało kilka organizacji. Największa z nich to anarchokomunistyczna Akcja Rewolucyjna, która pojawiła się w drugiej połowie lat 2000. Początkowo stanowiła komórkę rosyjskiego ruchu „Akcja Autonomiczna”, ale wkrótce Białorusini wystąpili z jego struktur z powodu niezgody na niektóre idee centrum, w tym współpracę z władzami. To właśnie Akcja Rewolucyjna przewodziła kolumnie protestujących w 2017 roku w Brześciu.
Wśród innych grup anarchistycznych są socjal-rewolucjoniści „Prameń” (z białoruskiego:promień), projekt charytatywny „Jedzenie zamiast bomb” oraz Anarchistyczny Czarny Krzyż, który wspiera więźniów i represjonowanych. W 2012 roku powstała grupa etno-anarchistyczna „Poszug” (z białoruskiego: rozbłysk), której ideologia łączy anarchizm z białoruskim nacjonalizmem.
– W tradycji ludowej znajdujemy przykłady odrzucania władzy i dążenia do niezależności oraz wolnego życia bez państwa – wyjaśniał idee „Poszugu” jeden z jego aktywistów.
Po „sprawie anarchistów” ruch na kilka lat przeszedł do podziemia. Jednak od 2014 roku ruszyły kolejne akcje: pikiety, marsze i agitacje , również w formie graffiti. Anarchiści z Akcji Rewolucyjnej obrzucali budynki milicji i państwowej telewizji granatami dymnymi i lampkami wypełnionymi farbą, a za pomocą koktajli Mołotowa niszczyli billboardy z propagandą państwową.
W odpowiedzi władze nasiliły represje. Anarchistów zamykano „na doby” (areszt administracyjny trwający od kilku do trzydziestu dni) oraz nakładano na nich grzywny. W 2016 roku odbył się kolejny proces – aktywistom zasądzano wysokie kary za kilka graffiti. W 2017 zapadł wyrok w „sprawie antyfaszystów”. Kibiców klubu piłkarskiego „Partizan” oskarżono o masową bijatykę z kibicami skrajnej prawicy, handel narkotykami i kierowanie niezarejestrowaną organizacją – skazano ich na kary od czterech do dwunasty lat pozbawienia wolności.
Przygotowania do bezpośredniej konfrontacji z siłami porządkowymi
Przedstawiciel grupy „Prameń” mówi, że wydarzenia w Brześciu w 2017 roku zaskoczyły wielu anarchistów. Okazało się, że zwykli ludzie byli gotowi działać znacznie bardziej radykalnie niż politycy opozycji.
Po tym, jak protesty zostały zdławione, anarchiści wzmożyli swoje działania. Organizowali letnie obozy na terenie Białorusi, podczas których omawiano dalsze kroki i formy oporu. Wziąć udział w takich obozach można było wyłącznie na zaproszenie organizatorów.
Latem 2020 roku anarchiści zdali sobie sprawę, że nadchodzące wybory nie przebiegną spokojnie. Według przedstawiciela „Pramenia” rodził się wówczas masowy ruch społeczny przeciwko Łukaszence.
– Większość anarchistów przygotowywała się do konfrontacji z białoruskimi siłami porządkowymi. Dlatego 9 sierpnia [dzień wyborów i pierwszy dzień protestów – przyp. red.] aktywiści wyszli na ulice nie tylko w Mińsku, ale też w innych miastach. Anarchiści brali udział w wydarzeniach od 9 do 11 sierpnia. To wtedy doszło do pierwszych starć z milicją. Budowali barykady, uczestniczyli w starciach z OMON-em i innymi strukturami reżimu – mówi anarchista.
Dodaje, że do działania gotowi byli także zwykli ludzie. Większość tych, którzy walczyli z siłami porządkowymi i podpalała dacze funkcjonariuszy, nie należała do żadnych struktur politycznych. W ten sposób Białorusini wyrażali swój sprzeciw, między innymi wobec brutalności, z jaką milicja biła protestujących. Na początku października 2020 roku nieznani sprawcy podpalili samochód oraz budowany dom funkcjonariusza milicji w Wołkowysku. W tym samym miesiącu doszło do pożaru domu krewnej milicjanta w jednej z miejscowości pod Mińskiem. A w październiku spalono również samochód funkcjonariusza milicji w Mohylewie.
Forma protestów dość szybko uległa zmianie – liderzy ogłaszali: „już zwyciężyliśmy”, dlatego coraz więcej ludzi przeszło do pokojowych form oporu. Anarchiści starali się ponownie rozniecić iskrę aktywnego protestu”, dlatego zaczęli rozpowczechniać materiały agitacyjne dotyczące samoorganizacji podczas starć z milicją, blokowano drogi. Równocześnie brali udział w akcjach pokojowych.
Anarchiści pozostają na Białorusi
Władze białoruskie dość szybko otrząsnęły się z szoku i przeszły do kontrofensywy. Pokojowy charakter protestów pozwolił im zebrać siły i przegrupować oddziały. Rozpoczęły się brutalne napaście na uczestników akcji, użycie granatów hukowo-błyskowych i gumowych kul, zatrzymania, tortury a nawet zabójstwa.
W październiku 2020 roku minister spraw wewnętrznych Białorusi Henadz Kazakewicz wymienił anarchistów jako organizatorów „zamieszek”. W tym samym miesiącu na granicy białorusko-ukraińskiej zatrzymano cztery osoby. To także byli anarchiści: Ihar Alinewicz, Dzmitry Rezanowicz, Siarhiei Ramanau i Dzmitry Dubouski. Później oskarżono ich o terroryzm i skazano na wiele lat więzienia– od osiemnastu do ponad 24 lat.
W listopadzie 2020 roku został zatrzymany anarchista Mikoła Dziadok – ukrywał się w konspiracyjnej kwaterze na wsi. Został oskarżony o „zakłócanie porządku publicznego” – udział w protestach, w tym blokowanie dróg, a także prowadzenie kanału na Telegramie „Mikola”. Ponadto podczas przeszukania znaleziono szklane butelki z łatwopalnymi substancjami. Skazano go wówczas na pięć lat pozbawienia wolności. Niedawno został zwolniony w ramach umowy z Amerykanami wraz z ponad pięćdziesiątką innych więźniów politycznych.
Obecnie według Anarchicznego Czarnego Krzyża na Białorusi więzionych politycznie jest 25 anarchistów i antyfaszystów. Przedstawiciel grupy „Prameń” mówi, że anarchiści wciąż działają na Białorusi: w głębokiej konspiracji kontynuują walkę, nie ujawniając swoich działań. W grudniu 2023 roku zatrzymano sześciu aktywistów, którzy rozwieszali ulotki i malowali graffiti. Oskarżono ich o przygotowywanie sabotaży w Białorusi i w Rosji.
Wsparli strajk polskich studentów
Wielu białoruskich anarchistów wyjechało za granicę – głównie do Polski i Litwy. W Warszawie aktywiści prowadzą wspólne działania wśród białoruskich emigrantów – biorą udział w akcjach, w tym poświęconym rocznicy rozpoczęcia protestów z 2020 roku, organizują projekty edukacyjne. Odbywają się zamknięte spotkania i zjazdy, a także otwarte pokazy filmowe i dyskusje. Białoruscy anarchiści zajmują się również działalnością wydawniczą. W czerwcu grupa „Prameń” wydała przekład książki polskich anarchistów „Wolność albo śmierć” na język rosyjski.
Białoruscy aktywiści uczestniczą w akcjach polskich organizacji lewicowych. W czerwcu 2025 wzięli udział w strajku studentów zorganizowanym przez Inicjatywę Pracowniczą, przekazując protestującym broszury i jedzenie. W marcu dołączyli do marszu z okazji Dnia Kobiet, w lutym – do demonstracji wspierającej Ukrainę, a 11 listopada brali udział w kontrdemonstracji organizowanej przez Koalicję Antyfaszystowską.
Białoruscy anarchiści walczą rownież na Ukrainie, choć nie w ramach samodzielnej jednostki. Wojna wpłynęła na relacje z ukraińskimi nacjonalistami – obecnie panuje z nimi tymczasowy rozejm. Natomiast stosunki z nacjonalistami z Polski, Litwy i innych krajów Unii Europejskiej pozostają wrogie. Narodzony w latach 90., kształtowany w latach 2000., a przeżywający rozkwit w latach 2010., białoruski anarchizm odegrał istotną rolę w protestach 2020 roku. Dziś, mimo represji ze strony reżimu Łukaszenki i wysokich wyroków więzienia, ruch ten nie zniknął.
Część aktywistów pozostaje w Białorusi i działa w podziemiu, część przebywa na emigracji, między innymi w Polsce, a niektórzy zdobywają doświadczenie wojskowe na froncie. Każdy z anarchistów ma nadzieję, że ich działania i doświadczenie będą przydatne w przyszłym wyzwoleniu Białorusi.

