magazyn lewicy katolickiej

Z klasy do klasy. Klasizm w kanonie lektur

W kanonie lektur szkolnych wci膮偶 kr贸luj膮 ksi膮偶ki, kt贸re s膮 jawnie klasistowskie i kt贸rych g艂贸wnymi bohaterami s膮 elity. W ten spos贸b szko艂a kszta艂tuje wypaczone my艣lenie o 艣wiecie i utwierdza porz膮dek, w kt贸rym g艂os maj膮 tylko nieliczni.
Z klasy do klasy. Klasizm w kanonie lektur
ilustr.: Matylda Daktyl

Trudno by艂oby dzisiaj obroni膰 wizj臋 艣wiata, w kt贸rym jedne grupy spo艂eczne 鈥 wy艂膮cznie z powodu wysokiego urodzenia 鈥 maj膮 o wiele wi臋cej praw i przywilej贸w ni偶 inne. Nawet je艣li jako dzieci kapitalizmu do艣wiadczamy nier贸wno艣ci, to cz臋sto s艂yszymy, 偶e je艣li odpowiednio si臋 postaramy, mo偶liwy b臋dzie awans spo艂eczny (oczywi艣cie nie jest to narracja do ko艅ca prawdziwa). Sytuacja, w kt贸rej osoby z ni偶szych klas zupe艂nie nie budz膮 zainteresowania, wydaje si臋 nie do pomy艣lenia. A jednak w kanonie lektur szkolnych wci膮偶 kr贸luj膮 ksi膮偶ki, kt贸re s膮 jawnie klasistowskie i kt贸rych g艂贸wnymi bohaterami s膮 elity. W ten spos贸b szko艂a kszta艂tuje wypaczone my艣lenie o 艣wiecie i utwierdza porz膮dek, w kt贸rym g艂os maj膮 tylko nieliczni.

Szko艂a bez nieobecnych

Chyba nic nie jest tak silnym wyrazem wiary w to, 偶e ksi膮偶ki i szko艂a wci膮偶 nas kszta艂tuj膮, jak fakt, 偶e zmiany w kanonie lektur (dokonywane zbyt cz臋sto i nieprzewidywalnie) wci膮偶 wywo艂uj膮 w nas silne emocje. Jedna ze stron 鈥 nazwijmy j膮, upraszczaj膮c nieco, konserwatywn膮 鈥 pragnie, by w kanonie obecna by艂a du偶a liczba dzie艂 pisanych przez polskich autor贸w i tekst贸w zwi膮zanych z religi膮, a na lekcjach historii m贸wiono o polskiej martyrologii. Strona progresywna natomiast obawia si臋 ideologii nacjonalistycznej, kt贸ra zdaje si臋 wyziera膰 z niekt贸rych ksi膮偶ek omawianych na j臋zyku polskim. Bli偶ej mi jest do drugiej grupy zatroskanych 鈥 my艣l臋, 偶e przyznanie tego w por臋 jest uczciwe wobec Czytelnika. Ale poza kwesti膮 l臋ku przed pe艂zaj膮cycm w kraju szowinizmem 鈥 i przekonaniem, 偶e polska szko艂a nie powinna sprzyja膰 takim postawom 鈥 w swojej ocenie kanonu lektur za my艣l przewodni膮 wybra艂am sobie t臋, zgodnie z kt贸r膮 szko艂a powinna opowiada膰 o obrazie prawdziwego 艣wiata. Takiego, w kt贸rym Polsk臋 zamieszkiwa艂a nie tylko nieustaj膮co poluj膮ca i gotuj膮ca bigos szlachta, ale tak偶e ch艂opi, dzieci, osadnicy z r贸偶nych kraj贸w i inne osoby do艣wiadczaj膮ce wykluczenia. A te 鈥 przynajmniej w kanonie lektur i na lekcjach historii 鈥 s膮 wielkimi nieobecnymi. Aby szko艂a rzeczywi艣cie otwiera艂a na r贸偶norodno艣膰 i uczy艂a dzieci i m艂odzie偶 proobywatelskiej postawy, nale偶y zatem sprawdzi膰 obecno艣膰 鈥 zweryfikowa膰, kto jest obecny, a kto nie w polskim programie nauczania i kto ma prawo g艂osu. Prawo do opowiadania w艂asnej historii, jak pisa艂a Rebecca Solnit, oznacza przecie偶 wolno艣膰.

Dzielna Karolcia ratuje 艣wiat

Pod wzgl臋dem r贸wno艣ci i obecno艣ci w kulturze wszystkich grup spo艂ecznych bez w膮tpienia najlepiej wypadaj膮 lektury, kt贸re dzieci maj膮 do przeczytania na etapie nauczania pocz膮tkowego. Najm艂odsi uczniowie czytaj膮 powie艣ci i wiersze o dzieciach, kt贸re s膮 do nich podobne: dzieci 偶yj膮ce na wsi i w mie艣cie, bardziej 鈥瀠艂o偶one鈥 oraz 鈥瀋harakterne鈥, a tak偶e 鈥 co wydaje si臋 szczeg贸lnie wa偶ne 鈥 w艣r贸d lektur znajduje si臋 wiele ksi膮偶ek pisanych przez kobiety i o kobietach. Tytu艂owa bohaterka 鈥濳arolci鈥 Marii Kr眉ger jest protagonistk膮 uosabiaj膮c膮 zdecydowan膮 i odwa偶n膮 dziewczy艅sko艣膰 鈥 ratuje ogr贸d, w kt贸rym bawi膮 si臋 dzieci z osiedla, przed, jak by艣my to dzisiaj powiedzieli, 鈥瀊etonoz膮鈥. Mamy tak偶e 鈥濪rzewo do samego nieba鈥 Marii Terlikowskiej, kt贸re r贸wnie偶 nawi膮zuje do koncepcji ratowania przyrody przez dzieci.

W ko艅cu lektur膮 s膮 pe艂ne ciep艂a i wr臋cz 鈥瀋odziennej magii鈥 鈥濪zieci z Bullerbyn鈥 鈥 ch艂opcy i dziewczynki bawi膮 si臋 tutaj razem, a dzieci r贸偶ni膮ce si臋 mi臋dzy sob膮 temperamentami i zainteresowaniami tworz膮 zgrany zesp贸艂. Nie ma tutaj mowy o wykluczeniu 鈥 narratork膮 historii o przygodach zar贸wno dziewcz膮t, jak i ch艂opc贸w, jest dziewczynka. Bo przecie偶 historie opowiadane przez kobiety r贸wnie偶 mog膮 by膰 uniwersalne i opisywa膰 prawdy odnosz膮ce si臋 do wszystkich ludzi. Trzeba o tym przypomina膰, bo zazwyczaj 鈥 na co r贸wnie偶 zwraca uwag臋 wspomniana wcze艣niej Solnit 鈥 to ksi膮偶ki pisane przez m臋偶czyzn i o m臋偶czyznach s膮 traktowane jako ksi膮偶ki o ca艂ej ludzko艣ci, za艣 te tworzone przez kobiety i maj膮ce 偶e艅sk膮 protagonistk臋 鈥 traktowane s膮 jako ksi膮偶ki 鈥瀔obiece鈥.

Kali kra艣膰 krowa, Sta艣 by膰 bwana kubwa

Jednak r贸wno艣ciowe podej艣cie do bohater贸w literackich nie wyst臋puje ju偶 w wielu lekturach, kt贸re maj膮 do przeczytania uczniowie starszych klas szko艂y podstawowej. W niekt贸rych spo艣r贸d nich, kt贸re mog膮 zosta膰 uznane za 鈥瀕偶ejsze鈥, jak na przyk艂ad 鈥濪ynastia Mizio艂k贸w鈥, mamy do czynienia z krzywdz膮cymi stereotypami na temat kobiet i dziewcz膮t. W ksi膮偶ce ch臋tnie czytanej przez dzieci z uwagi na przyst臋pny j臋zyk i nieco ironiczne podej艣cie do instytucji szko艂y, pojawia si臋 mi臋dzy innymi taki komentarz: 鈥濶awet dziecko wie, 偶e dziewczyny w naszej szkole dziel膮 si臋 na g艂upie i bardzo g艂upie. Wymaga膰 od dziewczyny, 偶eby by艂a 艂adna i m膮dra 鈥 to naprawd臋 okrutna przesada鈥. G艂os dziewcz膮t jest w 鈥濪ynastii鈥 prawie nies艂yszalny 鈥 dziewcz臋ta s膮 przez g艂贸wnego bohatera opisywane jako naiwne, infantylne, irytuj膮ce.

Oczywi艣cie dla feministycznego krytyka lub feministycznej krytyczki literackiej interesuj膮ce mog艂oby by膰 to, 偶e autork膮 tego utworu jest kobieta, Joanna Olech 鈥 a zatem mo偶na na podstawie 鈥濪ynastii Mizio艂k贸w鈥 snu膰 rozwa偶ania o sile zinternalizowanego seksizmu i samowykluczenia. Dziecko w szkole podstawowej nie posiada jednak na tyle rozwini臋tego krytycznego my艣lenia 鈥 dla niego poni偶aj膮ce wypowiedzi na temat dziewczynek s膮 po prostu 藕r贸d艂em wiedzy, kt贸re przyczynia si臋 do pog艂臋biania stereotyp贸w. Stereotypowe przedstawienie dziewcz膮t i kobiet wyst臋puje tak偶e w 鈥炁籵nie modnej鈥 Krasickiego, kt贸r膮 dzieci omawiaj膮 w klasie si贸dmej, a tak偶e w 鈥濸rzygodach Tomka Sawyera鈥 Twaina proponowanych uczniom klasy pi膮tej. W tej powie艣ci mamy r贸wnie偶 do czynienia z normalizacj膮 przemocy wobec dzieci 鈥 ju偶 pierwsze strony stanowi膮 opis pr贸by pobicia ch艂opca przez jego ciotk臋. Dzieci 鈥 w ksi膮偶ce bez w膮tpienia pobudzaj膮cej wyobra藕ni臋 鈥 s膮 lud藕mi 鈥瀌rugiej kategorii鈥, wobec kt贸rych mo偶na zachowywa膰 si臋 agresywnie. W 偶adnym fragmencie ksi膮偶ki nie jest podwa偶ona zasadno艣膰 stosowania kar cielesnych, a sam Tomek 偶a艂uje, 偶e by艂 鈥渘iegrzeczny鈥. To do艣膰 jasny komunikat, 偶e niekt贸rym grupom ludzi wolno jest 艂ama膰 prawa innych i 偶e cia艂a dzieci nale偶膮 do ich opiekun贸w czy wychowawc贸w.

Wykluczenie os贸b o 鈥瀗i偶szym鈥 statusie spo艂ecznym jest obecne w znacz膮cy spos贸b w 鈥濼ajemniczym ogrodzie鈥 Burnetta. Ksi膮偶ka posiadaj膮ca niew膮tpliwie istotne walory psychologiczne (przypomnijmy, 偶e mo偶na j膮 odczyta膰 jako histori臋 o rozwijaj膮cej si臋 mi艂o艣ci ojca do syna oraz przepracowywaniu traumy po nag艂ej 艣mierci 偶ony i matki) jest zapisem 偶ycia ludzi zamo偶nych i uprzywilejowanych. S艂u偶ba 鈥 Marta i Dick 鈥 jest wprawdzie w ksi膮偶ce obecna i uczestniczy w 偶yciu g艂贸wnej bohaterki Mary. Jednak to m艂oda arystokratka, a nie dojrza艂a s艂u偶膮ca, ma najwi臋kszy wp艂yw na losy rodziny Craven贸w. Osoby pracuj膮ce na posiad艂o艣ci wuja g艂贸wnej bohaterki jedynie przygotowuj膮 j膮 do wykonania 鈥瀖isji鈥, jak膮 jest pogodzenie ojca z synem i odkrycie prawdy, 偶e ch艂opiec jest zdrowym fizycznie dzieckiem. S艂u偶膮cy s膮 tak偶e t艂em w czytanej przez czwartoklasist贸w 鈥濸i臋knej i Bestii鈥 鈥 bo przecie偶 kar臋 za okrucie艅stwo pana domu ponie艣li r贸wnie偶 inni mieszka艅cy zamku, a ich losy zale偶ne s膮 od powodzenia pana w sprawach mi艂osnych (oczywi艣cie ba艣艅 ta przedstawia tak偶e szkodliwy zapis romantyzacji przemocy, ale to temat na odr臋bne rozwa偶ania). Z kolei w polskiej 鈥瀂em艣cie鈥 Fredry s艂u偶膮cy mog膮 aspirowa膰 do roli doradc贸w w sprawach matrymonialnych 鈥 Cze艣nik radzi si臋 starego Dyndalskiego co do o偶enku z Klar膮, ale samo 偶ycie s艂u偶膮cych nie jest opisywane szczeg贸艂owo.

To literackie wyobra偶enie w pewnym sensie potwierdza tez臋 zawart膮 w 鈥濻艂u偶膮cych do wszystkiego鈥 Joanny Kuciel-Frydryszak (ksi膮偶ka ta opisuje losy kobiet, cho膰 pod pewnymi wzgl臋dami opisuje tak偶e sytuacj臋 s艂u偶膮cych m臋偶czyzn), 偶e osoby pomagaj膮ce w prowadzeniu domu mia艂y cz臋sto wiele zada艅 i kompetencji, ale i tak pozostawa艂y na uboczu lub wr臋cz w ukryciu 偶ycia publicznego.

Jednak za najbardziej klasistowsk膮 oraz rasistowsk膮 powie艣膰, kt贸ra znajduje si臋 w 艣cis艂ym kanonie lektur w szkole podstawowej, uznaj臋 鈥濿 pustyni i w puszczy鈥. Nie jestem zreszt膮 w tej opinii osamotniona 鈥 podobnego zdania jest polonistka w milanowskiej szkole podstawowej i dzia艂aczka spo艂eczna Hanna Musur-Bzdak, kt贸ra o utworze Sienkiewicza pisze tak: 鈥濲est to lektura, kt贸ra pokazuje klasistowskie podej艣cie do rodzimych mieszka艅c贸w Afryki. Uczniowie i uczennice szko艂y podstawowej nie maj膮 kompetencji w 5-6 klasie, aby odczyta膰 dziewi臋tnastowieczne kolonialne, rasistowskie w膮tki powie艣ci Sienkiewicza. Nie potrafi膮 te偶 sami oddzieli膰 prymitywnych stereotyp贸w i fantazji autora dotycz膮cych Afryki. W膮tek pan贸w i poddanych wchodzi tam bardzo p艂ynnie. Sta艣 i Nel staj膮 si臋 automatycznie panami Kalego i Mei, mimo tego, 偶e ich losy splataj膮 si臋 na skutek podobnych prze偶y膰. Decyduje o tym ich pochodzenie 鈥 dzieci in偶ynier贸w, wykszta艂cenie i kolor sk贸ry. Stereotypizacja tych postaci jest ra偶膮ca: wiadomo, 偶e Kali jest naiwny, Sta艣 musi obja艣ni膰 mu 艣wiat, bohater u偶ywa te偶 czasownik贸w w bezokoliczniku. Mea boi si臋, 偶e jej sk贸ra nie wybieli si臋 po przyj臋ciu chrztu, ale uspokaja j膮 Nel, kt贸ra m贸wi, 偶e jej dusza jest na pewno bia艂a鈥 Ich podstawowym zadaniem staje si臋 opieka nad bia艂ymi dzie膰mi. Nel i Sta艣, kt贸rzy na afryka艅skim kontynencie s膮 intruzami, staj膮 si臋 moralnymi przewodnikami dla czarnosk贸rych bohater贸w powie艣ci, autorytetami w ka偶dej dziedzinie. A przecie偶 bez pomocy Kalego i Mei niechybnie by zgin臋li. Nie ma tu r贸wno艣ci bohater贸w i bohaterek, jest w膮tek podda艅stwa鈥.

鈥濭dy go艣ci nie by艂o, to z czeladzi膮 sp臋dzali wieczory (…) przyk艂adem swym prostactwo buduj膮c鈥

W szko艂ach ponadgimnazjalnych z kolei m艂odzie偶 dowiaduje si臋, 偶e polskie spo艂ecze艅stwo nie by艂o jednolite 鈥 na historii omawia si臋 przecie偶 zagadnienie stanowo艣ci, stosunk贸w wasala i feuda艂a, a tak偶e zasad demokracji szlacheckiej i idei wolnej elekcji. Jednak 艣wiat 鈥 przynajmniej na lekcjach j臋zyka polskiego i historii 鈥 m艂odym ludziom w dalszym ci膮gu obja艣niany jest z jednej perspektywy 鈥 i nie jest to perspektywa ludowa, lecz szlachecka. Owszem, licealista dowiaduje si臋, 偶e Konstytucja Trzeciego Maja by艂a wa偶na 鈥 ale nie omawia si臋 z nim tego, 偶e przecie偶 liczne przywileje w prawie by艂y wci膮偶 domen膮 nielicznych, czyli szlachty. W ten spos贸b normalizuje si臋 wykluczenie i nier贸wno艣ci. W wielu lekturach z kanonu, kt贸re musz膮 pozna膰 uczniowie, klasizm jest tak g臋sty i oczywisty, 偶e a偶 niekiedy k艂uj膮cy w oczy. W liceum uczniowie w dalszym ci膮gu maj膮 styczno艣膰 z klasistowskimi utworami Sienkiewicza 鈥 jest to chocia偶by 鈥濸otop鈥, w kt贸rym ch艂opi niemal nie posiadaj膮 swojej reprezentacji. Spo艂ecze艅stwo polskie to w tej powie艣ci szlachta 鈥 znajduj膮 si臋 w艣r贸d niej zar贸wno dzielni patrioci, jak i zdrajcy 鈥 jednak ch艂opi czy mieszcza艅stwo s膮 przez Sienkiewicza przedstawiani jako dodatek do fabu艂y. Ju偶 na pierwszych stronach 鈥濸otopu鈥, przy prezentacji cn贸t Ole艅ki, pojawia si臋 fragment o tym, jak to Billewiczowie mieli w zwyczaju sp臋dza膰 wolny czas z czeladzi膮 i 鈥瀊udowa膰 prostactwo鈥 swym przyk艂adem. G艂osu 鈥瀙rostactwa鈥 w 鈥濼rylogii鈥 wiele nie znajdziemy 鈥 a cn贸t op艂ywaj膮cej w przywileje Ole艅ki czy Hajduczka nikt przecie偶 nie podwa偶a. W pop-chrze艣cija艅skim 鈥濹uo vadis鈥 z kolei jako zupe艂nie normalny jest traktowany podrz臋dny stosunek Ursusa wzgl臋dem Ligii czy posiadanie niewolnik贸w przez 艣wiat艂ego Petroniusza. Oczywi艣cie na uwag臋 zas艂uguje tak偶e to, 偶e wybrank膮 Marka zostaje c贸rka kr贸la Lig贸w, a wi臋c osoba o szczeg贸lnym statusie. Liceali艣ci dostaj膮 wi臋c od Sienkiewicza i swoich polonist贸w komunikat: na uwag臋 zas艂uguj膮 ludzie odpowiednio urodzeni. Wiele o naszym systemie o艣wiaty m贸wi chocia偶by to, 偶e t膮 narodow膮 epopej膮 jest opowie艣膰 o 偶yciu szlachty 鈥 a przecie偶 zdecydowana wi臋kszo艣膰 naszych przodk贸w nie zbiera艂a grzyb贸w i nie polowa艂a dla rozrywki jak bohaterowie 鈥濸ana Tadeusza鈥. Oczywi艣cie, na li艣cie lektur znajduj膮 si臋 tak偶e 鈥濩h艂opi鈥 (kt贸rych to uwa偶am za najwa偶niejsz膮 ksi膮偶k臋, kt贸r膮 omawia si臋 w liceum) 鈥 jednak stosunek opowie艣ci o 偶yciu szlachty do utwor贸w po艣wi臋conych mniej uprzywilejowanym ludziom jest odwrotnie proporcjonalny do tego, jak wygl膮da艂y niegdy艣 proporcje szlachty do 鈥 jak to okre艣li艂 Sienkiewicz 鈥 鈥瀙rostactwa鈥. Prowadzi to do braku zrozumienia swoich przodk贸w, romantyzowania dawnej wsi oraz wiary w cudowne wiejskie 偶ycie, jakie mieli wie艣膰 nasi przodkowie. Obecno艣膰 sto艂贸w wiejskich na weselach, ogromne spo偶ycie mi臋sa (mi臋dzy innymi 鈥瀞zynek babuni鈥 i 鈥瀔ie艂bas wiejskich鈥) spowodowane przekonaniem, 偶e dieta naszych przodk贸w by艂a taka jak jad艂ospis elity opisanej w 鈥濸anu Tadeuszu鈥 oraz niedostrzeganie w艂asnego uprzywilejowania z pewno艣ci膮 maj膮 r贸wnie偶 藕r贸d艂o w tym, jaka jest nasza edukacja humanistyczna. By膰 mo偶e w艂a艣nie lekcje polskiego w obecnym kszta艂cie przyczyniaj膮 si臋 do tego, 偶e Polacy zaliczaj膮 si臋 do najmniej empatycznych narod贸w w Europie (wnioski zawarte w 鈥嬧嬧滵ifferences in Empathic Concern and Perspective Taking Across 63 Countries鈥, Journal of Cross-Cultural Psychology), co wp艂ywa na s艂abo艣膰 wi臋zi spo艂ecznych, powszechno艣膰 wykluczenia i brak solidarno艣ci s膮siedzkiej.

Str膮ci膰 Stasia z piedesta艂u聽

W nowej, bardziej egalitarnej edukacji humanistycznej niekoniecznie musieliby艣my pozbywa膰 si臋 chocia偶by w 鈥濸ustyni i w puszczy鈥 czy 鈥濸ana Tadeusza鈥. Wa偶ne jednak jest to, aby opr贸cz opowie艣ci o dziejach ludzi bardzo uprzywilejowanych, w kanonie lektur obecne by艂y tak偶e powie艣ci czy reporta偶e o 偶yciu ch艂op贸w, s艂u偶膮cych, biedniejszych mieszczan. Na historii, j臋zyku polskim czy WOS-ie warto by艂oby si臋gn膮膰 chocia偶by po 鈥濩hamstwo鈥 Kacpra Pob艂ockiego (kt贸ry w wywiadzie z Wojciechem Szotem dla 鈥濭azety Wyborczej鈥 przekonuj膮co wyja艣nia, dlaczego piel臋gnowanie wyobra偶ania o polskiej wsi rodem z Che艂mo艅skiego jest szkodliwe), 鈥濴udow膮 histori臋 Polski鈥 Adama Leszczy艅skiego (rozprawiaj膮c膮 si臋 z mitem o polskiej tolerancji), czy 鈥濻艂u偶膮ce do wszystkiego鈥 Joanny Kuciel-Frydryszak (b臋d膮cej doskona艂ym detoksem na 鈥濼r臋dowat膮鈥). Czytanie cho膰by fragment贸w tego rodzaju utwor贸w przez m艂odzie偶 鈥 zw艂aszcza t臋 starsz膮, kt贸ra dostaje do czytania o wiele wi臋cej klasistowksich utwor贸w ni偶 dzieci w podstaw贸wce 鈥 mog艂aby pom贸c im zrozumie膰 w艂asne korzenie i nauczy膰 empatii wobec s艂abszych. R贸wnie偶 literatura pi臋kna, omawiana na j臋zyku polskim, powinna by膰 bardziej r贸偶norodna 鈥 i opowiada膰 o 艣wiecie nie tylko z perspektywy szlachty. W tym celu w kanonie mog艂yby si臋 znale藕膰 chocia偶by wiersze Marii Gle艅 czy Anny 艢wirszczy艅skiej, proza podejmuj膮ca w膮tki uchod藕c贸w, jak na przyk艂ad 鈥淏asia i kolega z Haiti鈥 Zofii Staneckiej czy ksi膮偶ki, w kt贸rych pojawia si臋 temat ub贸stwa, jak 鈥淏ieda. Przewodnik dla dzieci鈥 Hanny Gill-Pi膮tek i Henryki Krzywonos.

Wiemy jednak, 偶e sama mo偶liwo艣膰 opowiedzenia w艂asnej historii 鈥 lub w og贸le spisania w艂asnych pogl膮d贸w, przemy艣le艅 czy fantazji 鈥 przez wieki by艂a przywilejem. Si艂膮 rzeczy wi臋c na j臋zyku polskim m艂odzi ludzie poznaj膮 punkt widzenia os贸b nale偶膮cych do elity, bo jeszcze kilkadziesi膮t lat temu tylko przedstawiciele elity mogli przecie偶 pisa膰 ksi膮偶ki. Mo偶emy jednak skupi膰 si臋 na odczytywaniu starych lektur w spos贸b krytyczny 鈥 zamiast kaza膰 m艂odym ludziom pisa膰 laudacje dla Stasia Tarkowskiego, porozmawia膰 z nimi o tym, jaka by艂a wizja polsko艣ci, patriotyzmu, m臋sko艣ci, kobieco艣ci u Sienkiewicza i co z jego przekona艅 uznajemy dzisiaj za krzywdz膮ce. R贸wnie偶 Hanna Musur-Bzdak uwa偶a, 偶e problemem jest brak wprowadzania uczni贸w w odpowiedni kontekst historyczny przy omawianiu 鈥瀙roblematycznych鈥 lektur: 鈥濶auczanie polskiego w szkole podstawowej bez zarysowania kontekstu historycznego i analizy zmian 艣wiatopogl膮dowych jest w mojej opinii niemo偶liwe鈥 鈥 t艂umaczy. Jednak polonistka ma pomys艂 na to, jak mo偶na omawia膰 z dzie膰mi klasyczne utwory i jednocze艣nie uczy膰 je wra偶liwo艣ci: 鈥濵贸wi臋 moim uczniom i uczennicom, 偶e mog膮 podchodzi膰 krytycznie do utworu literackiego, dyskutujemy na temat w膮tk贸w. Uwa偶am, 偶e lektury prezentuj膮ce krzywdz膮ce stereotypy mog膮 by膰 narz臋dziem walki z dyskryminacj膮. Wszystko zale偶y od tego, jak osoba ucz膮ca poprowadzi lekcj臋, czy ma kompetencj臋, aby zmierzy膰 si臋 ze stereotypami. Nauczanie polskiego w szkole podstawowej bez zarysowania kontekstu historycznego jest niepe艂ne鈥. Niestety, nie wszyscy poloni艣ci maj膮 w sobie wra偶liwo艣膰 na nier贸wno艣ci 鈥 bez w膮tpienia konieczne jest podejmowanie tematu klasizmu w literaturze i naukach spo艂ecznych podczas studi贸w filologicznych, czy przygotowania nauczycielskiego. Pomocne mog艂yby okaza膰 si臋 komentarze w podr臋cznikach, kt贸re zwr贸ci艂yby uwag臋 dzieci na obecno艣膰 stereotyp贸w czy wykluczenia w omawianych tekstach. Potrzebne 鈥 cho膰 bez w膮tpienia nie艂atwe 鈥 jest tak偶e wprowadzenie do kanonu lektur pozycji, kt贸re opowiadaj膮 dzieje nie tylko kr贸l贸w i szlachty, ale tak偶e ch艂op贸w, s艂u偶膮cych czy innych os贸b wykluczonych.

Podo艂anie temu wyzwaniu stanowi warunek uzupe艂nienia naszej to偶samo艣ci.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste艣my magazynem i 艣rodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo艣ci spo艂ecznej, biedzie, o wsp贸艂czesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo艂ecze艅stwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania 鈥 mo偶esz nam w tym pom贸c!
Wybieram sam/a
Ko艣ci贸艂 i lewica si臋 wykluczaj膮?
Nie 鈥 w Kontakcie 艂膮czymy lewicow膮 wra偶liwo艣膰 z katolick膮 nauk膮 spo艂eczn膮.

I u偶ywamy plik贸w cookies. Dowiedz si臋 wi臋cej: Polityka prywatno艣ci. zamknij