Internetowy magazyn katolewicy spo┼éecznej. Piszemy o ┼Ťwiecie, czerpi─ůc inspiracje z nauki spo┼éecznej Ko┼Ťcio┼éa

Wszyscy albo nikt

ÔÇ×B├│g jest s─Ödzi─ů sprawiedliwym, kt├│ry za dobre wynagradza, a za z┼ée karzeÔÇŁ ÔÇô g┼éosi katechizmowa prawda wiary. C├│┼╝ jednak, je┼Ťli nie staniemy przed Jego obliczem sami, z baga┼╝em naszego prywatnego dobra i z┼éa, lecz wsp├│lnie z lud┼║mi, z kt├│rymi przychodzi┼éo nam by─ç razem w ┼╝yciu?
Wszyscy albo nikt
ilustr.: Ania Libera

Krzysztofowi Nawratkowi

1.

ÔÇ×Ja te┼╝ m├│wi─Ö o tym z du┼╝─ů obaw─ů i ostro┼╝no┼Ťci─ů, zastanawiam si─Ö raczej i rozmy┼Ťlam, ni┼╝ twierdz─Ö cokolwiek na pewnoÔÇŁ (Orygenes).

2.

Grecki rzeczownik apokatastasis mia┼é w staro┼╝ytno┼Ťci wiele odcieni znaczeniowych. Wszystkie one wyra┼╝a┼éy jednak zasadnicz─ů ide─Ö powrotu okre┼Ťlonego przedmiotu do jego stanu wyj┼Ťciowego. I tak na przyk┼éad strateg u┼╝ywa┼é go, gdy opisywa┼é powr├│t ┼╝o┼énierzy na zajmowane wcze┼Ťniej pozycje, lekarz ÔÇô gdy prognozowa┼é powr├│t pacjenta do zdrowia, astronom za┼Ť ÔÇô gdy obserwowa┼é powr├│t gwiazd na miejsca, kt├│re zajmowa┼éy na niebosk┼éonie przed rokiem. W takich te┼╝ znaczeniach s┼éowo apokatastasis pojawia si─Ö wielokrotnie w greckich przek┼éadach ksi─ůg Starego Testamentu. Tymczasem w ca┼éym Nowym Testamencie natrafiamy na nie tylko raz. Kontekst jego u┼╝ycia ÔÇô je┼Ťli wzi─ů─ç w nawias w─ůtpliwo┼Ťci zwi─ůzane z t┼éumaczeniem greckiej sk┼éadni ÔÇô jest jednak odmienny. W trzecim rozdziale Dziej├│w Apostolskich aposto┼é Piotr przepowiada bowiem ludowi ÔÇ×czasy odnowienia wszystkich rzeczyÔÇŁ (chronoi apokatastase┼Źs pant┼Źn). Wed┼éug niekt├│rych p├│┼║niejszych komentator├│w, takich jak Orygenes i Grzegorz z Nyssy, cytowany werset daje podstaw─Ö do wierzenia w to, ┼╝e jak na pocz─ůtku czas├│w ca┼ée stworzenie wysz┼éo od swojego Stw├│rcy, tak te┼╝ u ich kresu ca┼ée, bez wyj─ůtku, do Niego powr├│ci. Dlatego m├│wi si─Ö niekiedy o apokatastazie, ┼╝e jest wizj─ů pustego piek┼éa i nadziej─ů ÔÇô kt├│ra w niekt├│rych przypadkach graniczy z pewno┼Ťci─ů ÔÇô powszechnego zbawienia.

3.

Nie jestem teologiem. Nie potrafi─Ö oceni─ç, czy wiara w powszechno┼Ť─ç zbawienia jest dobrze zakorzeniona w tradycji biblijnej. Nie mam te┼╝ pewno┼Ťci co do tego, w co tak naprawd─Ö wierzy┼é Orygenes ÔÇô autor zjednuj─ůcy sobie sympati─Ö czytelnika brakiem sk┼éonno┼Ťci do autorytatywnego rozstrzygania kwestii ostatecznych. Nie o tym zreszt─ů zamierzam pisa─ç. Bardziej od samej koncepcji apokatastazy fascynuje mnie bowiem jedna z jej przes┼éanek, to znaczy przekonanie o g┼é─Öbokiej wsp├│┼ézale┼╝no┼Ťci wszystkich ludzi i o organicznej wsp├│lnocie ich los├│w. C├│┼╝ za┼Ť, je┼Ťli w odniesieniu do mo┼╝liwo┼Ťci zbawienia stoimy nie tyle przed pozbawionym alternatywy ÔÇ×wszyscyÔÇŁ, jak chcia┼é (albo i nie chcia┼é) Orygenes, ile przed dramatycznie roz┼é─ůcznym ÔÇ×wszyscy albo niktÔÇŁ?

4.

Natkn─ů┼éem si─Ö ostatnio na kilka zda┼ä napisanych przez rosyjskiego filozofa Niko┼éaja Bierdiajewa: ÔÇ×Nie mog─Ö zbawia─ç si─Ö indywidualnie, w izolacji, ani torowa─ç sobie drogi do Kr├│lestwa Bo┼╝ego, licz─ůc na swoje w┼éasne zas┼éugi. Takie rozumienie zbawienia rozbija jedno┼Ť─ç wszech┼Ťwiata. Raj jest dla mnie niemo┼╝liwy, je┼╝eli w piekle b─Öd─ů moi bliscy, krewni czy nawet po prostu ludzie, z kt├│rymi przychodzi┼éo mi by─ç razem w ┼╝yciuÔÇŁ. I dalej: ÔÇ×┼Üwiadomo┼Ť─ç moralna obudzi┼éa si─Ö wraz z Bo┼╝ym pytaniem: ┬źKainie, gdzie jest tw├│j brat Abel?┬╗. Zako┼äczy si─Ö ona innym pytaniem Boga: ┬źAblu, gdzie jest tw├│j brat Kain?┬╗ÔÇŁ. I jeszcze: ÔÇ×Niesprawiedliw─ů jest rzecz─ů sk┼éada─ç ca┼é─ů odpowiedzialno┼Ť─ç na ┬źz┼éo┬╗ i ┬źz┼éych┬╗. Pojawi┼éo si─Ö ┬źz┼éo┬╗ i ┬ź┼║li┬╗, poniewa┼╝ w ┬źdobru┬╗ i w ┬źdobrych┬╗ by┼éo ma┼éo dobra. Nie tylko ┬ź┼║li┬╗, ale r├│wnie┼╝ ┬źdobrzy┬╗ b─Öd─ů wzywani do odpowiedzi na S─ůdzie Bo┼╝ymÔÇŁ.

5.

Nie s─ůdz─Ö, by wielu by┼éo po┼Ťr├│d nas Kain├│w i by wielu by┼éo Abl├│w, je┼Ťli wolno mi potraktowa─ç biblijne postaci jako typy idealne. Podobn─ů intuicj─Ö wyra┼╝a, jak przypuszczam, sam Bierdiajew, gdy s┼éowa ÔÇ×dobrzyÔÇŁ i ÔÇ×┼║liÔÇŁ bierze w cudzys┼é├│w. Wi─Ökszo┼Ť─ç z nas po cz─Ö┼Ťci jest Kainami i po cz─Ö┼Ťci Ablami, cho─ç bywa, ┼╝e s─ů to cz─Ö┼Ťci bardzo nier├│wne. Tak czy inaczej, granica pomi─Ödzy Kainem i Ablem przebiega raczej w poprzek naszych sumie┼ä ni┼╝ w poprzek naszych spo┼éeczno┼Ťci. Nie znaczy to, ┼╝e nie ma w┼Ťr├│d nas kat├│w, to znaczy bezpo┼Ťrednich sprawc├│w z┼éa, albo ┼╝e nie ma ofiar, to znaczy ludzi z powodu z┼éa cierpi─ůcych. A┼╝ roi si─Ö od jednych i drugich w naszych miejscach pracy, w naszych ┼Ťwi─ůtyniach i w naszych domach. Niejeden kat w innych okoliczno┼Ťciach sam m├│g┼éby jednak sta─ç si─Ö ofiar─ů i niejedna ofiara z powodzeniem mog┼éaby wej┼Ť─ç w rol─Ö kata. Nierzadko si─Ö to zreszt─ů dzieje.

Bycie lub niebycie sprawc─ů z┼éa nie jest kwesti─ů arbitralnego wyboru podejmowanego przez jednostk─Ö ┼╝yj─ůc─ů w spo┼éecznej pr├│┼╝ni. ÔÇ×┼╗aden cz┼éowiek nie jest samotn─ů wysp─ů; ka┼╝dy stanowi u┼éomek kontynentu, cz─Ö┼Ť─ç l─ůdu ÔÇô napisa┼é kiedy┼Ť John Donne. ÔÇô ┼Ümier─ç ka┼╝dego cz┼éowieka umniejsza mnie, albowiem jestem zespolony z ludzko┼Ťci─ůÔÇŁ. Nasza wolno┼Ť─ç do bycia ÔÇ×dobrymiÔÇŁ lub ÔÇ×z┼éymiÔÇŁ jest uwarunkowana przez ├│w l─ůd, to znaczy kontekst, w kt├│rym si─Ö poruszamy. Pewne decyzje staj─ů si─Ö w tym kontek┼Ťcie ┼éatwiejsze, inne za┼Ť ÔÇô trudniejsze. Niekt├│re staj─ů si─Ö, by─ç mo┼╝e, tak trudne, ┼╝e ich podj─Öcie przekracza nasze skromne (lub nawet nieskromne) mo┼╝liwo┼Ťci. Pozostaj─ůc zak┼éadnikami naszego w┼éasnego kontekstu ÔÇô ┼Ťwiata naszych relacji i naszych warto┼Ťci ÔÇô wsp├│┼étworzymy zarazem konteksty, w kt├│rych swoje wybory podejmuj─ů inni. Wp┼éywaj─ůc za┼Ť, ┼Ťwiadomie czy nie┼Ťwiadomie, na te wybory, wsp├│┼éodpowiadamy za ich kszta┼ét i za to, co z nich wynika. Nasze uczynki i nasze zaniechania nie s─ů naszymi prywatnymi sprawami, bo nie my jedni ponosimy ich konsekwencje.

6.

Jeszcze przez chwil─Ö zatrzymajmy si─Ö przy historii Kaina i Abla. Jakie praktyczne wnioski z niej wyci─ůgn─Öli┼Ťmy? ÔÇ×Kiedy Kain zabi┼é Abla, tacy jak ty my┼Ťleli, ┼╝e wystarczy zabi─ç Kaina i nadal b─Ödzie na ┼Ťwiecie porz─ůdek, b─Ödzie mo┼╝na spa─ç spokojnie, rozwija─ç swoje naukowe teorie i budowa─ç statki z papieru albo ze stali ÔÇô pisa┼é nie┼╝yj─ůcy ju┼╝ filozof Andrzej Grzegorczyk. ÔÇô O, g┼éupi, za┼Ťlepie┼äcy, pysza┼écy i nauczyciele g┼éupich. Krew Abla jest nie do zmycia. Wprowadzili┼Ťcie instytucj─Ö kary za winy po to, ┼╝eby przywraca─ç sobie spok├│j. ┼╗eby mie─ç poczucie, ┼╝e rzeczywisto┼Ť─ç jest doskona┼éa. Tymczasem rzeczywisto┼Ťci nie mo┼╝na naprawi─ç. Nikt tego nie mo┼╝e, ani ty, ani jaÔÇŁ.

ilustr.: Ania Libera

7.

Nasze oczekiwania zwi─ůzane z egzekwowaniem odpowiedzialno┼Ťci karnej wiele m├│wi─ů o tym, jak pojmujemy odpowiedzialno┼Ť─ç moraln─ů. Niezale┼╝nie od tego, czy chcemy sprawc─Ö z┼éa wyeliminowa─ç, czy te┼╝ go wyleczy─ç, koncentrujemy swoj─ů uwag─Ö na nim, zapominaj─ůc o kontek┼Ťcie, w kt├│rym z┼éo si─Ö wydarzy┼éo. A przecie┼╝ wydarzenie z┼éa anga┼╝uje nie tylko sprawc─Ö i jego ofiar─Ö, lecz tak┼╝e ca┼é─ů lokaln─ů spo┼éeczno┼Ť─ç, kt├│ra ponosi wsp├│┼éodpowiedzialno┼Ť─ç za zaistnienie konfliktu i za jego rozwi─ůzanie. Odtworzenie zerwanych relacji jest z jej punktu widzenia zadaniem przynajmniej r├│wnie istotnym ÔÇô tak┼╝e ze wzgl─Ödu na odzyskanie utraconego poczucia bezpiecze┼ästwa ÔÇô jak ukaranie winowajcy.

Teologowie sprawiedliwo┼Ťci naprawczej twierdz─ů, ┼╝e ┼Ťlady takiego sposobu my┼Ťlenia o odpowiedzialno┼Ťci znajdujemy ju┼╝ w Starym Testamencie. ÔÇ×Rozpatrywanie przest─Öpstwa w czasach biblijnych skupia┼éo si─Ö nie tyle na jednostce, ile na spo┼éeczno┼Ťci. Odpowiedzialno┼Ť─ç zbiorowa by┼éa centralnym punktem hebrajskiego rozumienia przest─ÖpstwaÔÇŁ ÔÇô pisze Jim Consedine. I rzeczywi┼Ťcie, kara za grzechy jednostek ÔÇô podobnie zreszt─ů jak b┼éogos┼éawie┼ästwo za ich wierno┼Ť─ç ÔÇô spada┼éa na ca┼é─ů spo┼éeczno┼Ť─ç Izraela, a niekiedy przechodzi┼éa nawet na nast─Öpne pokolenia. Mo┼╝emy widzie─ç w tym przejaw niezawinionej niedojrza┼éo┼Ťci kultury, kt├│ra nie zinternalizowa┼éa jeszcze poczucia winy i odpowiedzialno┼Ťci. Mo┼╝emy jednak r├│wnie┼╝ podziwia─ç jej przenikliwo┼Ť─ç w rozumieniu spo┼éecznych uwarunkowa┼ä ludzkiej natury i ludzkich wybor├│w. ÔÇ×B├│g jest s─Ödzi─ů sprawiedliwym, kt├│ry za dobre wynagradza, a za z┼ée karzeÔÇŁ ÔÇô g┼éosi katechizmowa prawda wiary. C├│┼╝ jednak, je┼Ťli nie staniemy przed Jego obliczem sami, z baga┼╝em naszego prywatnego ÔÇ×dobraÔÇŁ i naszego prywatnego ÔÇ×z┼éaÔÇŁ, lecz wsp├│lnie z lud┼║mi, z kt├│rymi ÔÇô jak pisa┼é Bierdiajew ÔÇô ÔÇ×przychodzi┼éo nam by─ç razem w ┼╝yciuÔÇŁ?

8.

Tylko kt├│rzy to s─ů ci ludzie, z kt├│rymi ÔÇ×przychodzi┼éo nam by─ç razem w ┼╝yciuÔÇŁ? Za kogo w┼éa┼Ťciwie odpowiadamy? Za w─ůski kr─ůg najbli┼╝szych? Za bli┼║nich w znaczeniu s─ůsiedzko-plemiennym, kt├│re nadaje temu s┼éowu Stary Testament? A mo┼╝e, id─ůc tropem przypowie┼Ťci o mi┼éosiernym Samarytaninie, w kt├│rej Jezus rozszerzy┼é zakres poj─Öcia ÔÇ×bli┼║niÔÇŁ na wszystkich ludzi, jeste┼Ťmy odpowiedzialni ÔÇô jak abstrakcyjnie by to nie brzmia┼éo ÔÇô za ca┼éy ┼Ťwiat?

9.

Leszek Ko┼éakowski postawi┼é kiedy┼Ť tez─Ö, ┼╝e akceptacja ┼Ťwiata, podobnie jak na przyk┼éad umieranie, przyjmowanie prezentu i wyskakiwanie z p─Ödz─ůcego poci─ůgu, jest czynno┼Ťci─ů, kt├│rej nie spos├│b wykona─ç cz─Ö┼Ťciowo ÔÇô w przeciwie┼ästwie do, dajmy na to, wypalenia papierosa, przebycia drogi lub przeczytania ksi─ů┼╝ki. Dop├│ki ┼╝yjemy, twierdzi┼é Ko┼éakowski, dop├│ty akceptujemy spo┼éeczny ┼Ťwiat w ca┼éo┼Ťci, razem ze wszystkim tym, co on w sobie zawiera. ÔÇ×Wyra┼╝amy zgod─Ö na ┼Ťwiat, gdzie s─ů tortury i obozy koncentracyjne, gdzie ludzie zdychaj─ů z g┼éodu i zimna; ┼Ťwiat, na kt├│rym ┼╝yj─ů dwunastoletnie prostytutki, starcy zadr─Öczani przez swoje dzieci i dzieci maltretowane przez rodzic├│w; akceptujemy ┼Ťwiat razem z ca┼é─ů mas─ů jego cierpienia i jego ┼Ťwi┼ästwa, razem z jego udr─Ök─ů i jego ha┼äb─ů, z jego okrucie┼ästwem, przemoc─ů i wyzyskiemÔÇŁ. Ko┼éakowski por├│wnywa┼é nast─Öpnie ┼Ťwiat do spadku, kt├│ry obejmujemy w dniu naszych narodzin wraz z niesp┼éaconym zad┼éu┼╝eniem i obci─ů┼╝on─ů hipotek─ů. Mo┼╝emy go oczywi┼Ťcie odrzuci─ç, odrzucaj─ůc nasze ┼╝ycie, ale mo┼╝emy go te┼╝ przyj─ů─ç. Je┼Ťli za┼Ť go przyjmujemy, dobrowolnie podejmujemy za niego integraln─ů odpowiedzialno┼Ť─ç.

10.

Odpowiedzialno┼Ť─ç, kt├│rej ci─Ö┼╝arem obarcza nas Ko┼éakowski, ma charakter nazbyt chyba metafizyczny. Podobnie zreszt─ů jak postulowana przez niego wi─Ö┼║ cz┼éowieka z innymi lud┼║mi ÔÇô owymi ofiarami okrucie┼ästwa, przemocy i wyzysku. W zasadzie nic go z nimi nie ┼é─ůczy. Nic poza ow─ů abstrakcyjn─ů powinno┼Ťci─ů wynikaj─ůc─ů z r├│wnie abstrakcyjnego aktu akceptacji ┼Ťwiata. Nie wynika st─ůd r├│wnie┼╝ wezwanie do podj─Öcia jakiego┼Ť konkretnego zaanga┼╝owania. Ko┼éakowski ostrzega co prawda przed ÔÇ×ide─ů zaanga┼╝owania, postuluj─ůc─ů na poz├│r odpowiedzialno┼Ť─ç maksymaln─ůÔÇŁ, kt├│ra ÔÇ×przeobra┼╝a si─Ö w nowy ┼Ťrodek unikni─Öcia odpowiedzialno┼Ťci rzeczywistejÔÇŁ, ale zdanie to wygl─ůda na nieco wymuszony uk┼éon sympatyzuj─ůcego z egzystencjalizmem autora w kierunku PRL-owskiej cenzury. Podobnie jak kilkana┼Ťcie lat wcze┼Ťniej Jean-Paul Sartre (ÔÇ×dokonuj─ůc wyboru, wybieramy za wszystkich ludziÔÇŁ), Ko┼éakowski w rozpaczliwy spos├│b pr├│buje przerzuci─ç pomost mi─Ödzy samotnym ÔÇ×jaÔÇŁ a innymi ÔÇ×jaÔÇŁ, r├│wnie jak ono samotnymi. Istnieje niema┼ée ryzyko, ┼╝e odpowiedzialno┼Ť─ç prze┼╝ywana w ten spos├│b, maj─ůca charakter raczej narcystyczny i alienuj─ůcy ni┼╝ heroiczny i anga┼╝uj─ůcy, wyczerpie si─Ö w samym prze┼╝ywaniu i stanie do┼Ťwiadczeniem estetycznym, a nie etyczn─ů motywacj─ů do dzia┼éania.

11.

Przynajmniej co do jednego Ko┼éakowski mia┼é racj─Ö: ludzie, z kt├│rymi ÔÇ×przychodzi┼éo nam by─ç razem w ┼╝yciuÔÇŁ, to w istocie wszyscy ludzie. Wi─Ö┼║ mi─Ödzy nami nie ma jednak ulotnie metafizycznego charakteru, a w ka┼╝dym razie nie tylko taki. W zglobalizowanym ┼Ťwiecie sta┼éa si─Ö ona bardzo konkretna i przyj─Ö┼éa posta─ç relacji ekonomicznych. B─Öd─ůc mieszka┼äcami dostatniej P├│┼énocy, u┼╝ywamy wielu przedmiot├│w, kt├│re zosta┼éy wyprodukowane na odleg┼éym Po┼éudniu. Z tego, ┼╝e prawdopodobnie nigdy nie spojrzymy w oczy ludziom zaanga┼╝owanym w proces ich wytwarzania, nie wynika, ┼╝e nie ponosimy moralnej odpowiedzialno┼Ťci za warunki, w kt├│rych ┼╝yj─ů i pracuj─ů. Odleg┼éo┼Ť─ç nie ma tu nic do rzeczy, podobnie jak deklarowana niewiedza. O tym, co dzieje si─Ö w fabrykach odzie┼╝owych Bangladeszu, w hutach i tartakach Amazonii czy w kopalniach Demokratycznej Republiki Konga, mo┼╝na dowiedzie─ç si─Ö w zasadzie od r─Öki. T┼éumaczenie si─Ö ignorancj─ů niczego nie zmienia, skoro jest to ignorancja zawiniona.

Fakty s─ů takie, ┼╝e wi─Ökszo┼Ť─ç z nas ┼╝yje we wzgl─Ödnym dostatku dzi─Öki przemys┼éowej eksploatacji naturalnego ┼Ťrodowiska na globalnym Po┼éudniu, kt├│rej konsekwencje ponosz─ů przede wszystkim tamtejsi ubodzy, oraz dzi─Öki p├│┼éniewolniczej pracy bangladeskich szwaczek, brazylijskich ch┼éop├│w i kongijskich g├│rnik├│w. To dlatego mamy dost─Öp do stosunkowo tanich d├│br, kt├│rymi na co dzie┼ä si─Ö otaczamy: ubra┼ä, mebli, urz─ůdze┼ä elektronicznych, o towarach luksusowych nie wspominaj─ůc. Droga, kt├│r─ů pokonuj─ů te dobra od momentu wydobycia surowc├│w wykorzystywanych do ich produkcji do chwili nabycia ich przez nas, konsument├│w z P├│┼énocy, zosta┼éa do┼Ť─ç dok┼éadnie zrekonstruowana. W ostatnim czasie uczyni┼é to chocia┼╝by Artur Domos┼éawski. W swoim zbiorze reporta┼╝y przytacza on s┼éowa szwedzkiego dziennikarza Svena Lindqvista: ÔÇ×Wiesz ju┼╝ wystarczaj─ůco du┼╝o. Ja te┼╝. To nie wiedzy nam brakuje. Brak nam odwagi, by zrozumie─ç to, co wiemy, i wyci─ůgn─ů─ç z tego wnioskiÔÇŁ.

ilustr.: Ania Libera

12.

Sytuacje, kt├│re opisuj─ů w swoich ksi─ů┼╝kach Domos┼éawski, Lindqvist i wielu innych autor├│w, maj─ů swoj─ů nazw─Ö w nauce spo┼éecznej Ko┼Ťcio┼éa: ÔÇ×struktury grzechuÔÇŁ. Poj─Öcie to, przej─Öte mimochodem z teologii wyzwolenia, opisuje sytuacj─Ö, w kt├│rej z┼éo jest skrywane i reprodukowane w systemie instytucji i relacji spo┼éecznych. Mo┼╝na oczywi┼Ťcie stopniowa─ç odpowiedzialno┼Ť─ç ludzi uwik┼éanych w tak─ů struktur─Ö, na przyk┼éad handlarzy krwawymi surowcami, prezes├│w korporacji i bezmy┼Ťlnych konsument├│w. Problem polega na tym, ┼╝e wolno┼Ť─ç ich wszystkich jest w znacz─ůcy spos├│b ograniczona ich kontekstem. Kontekst ten nierzadko wymusza na nich zachowania sprzyjaj─ůce utrwaleniu struktury, w ramach kt├│rej funkcjonuj─ů. Ich wybory moralne, dotycz─ůce na przyk┼éad stosunk├│w pracy i ochrony ┼Ťrodowiska naturalnego, skrywaj─ů si─Ö pod p┼éaszczykiem decyzji o charakterze czysto instrumentalnym, zwi─ůzanych z dzia┼éaniem w warunkach konkurencji rynkowej i trosk─ů o finansow─ů efektywno┼Ť─ç przedsi─Öbiorstwa. Ponadto s─ů one spl─ůtane z wyborami dokonywanymi przez wielu innych ludzi, rozsianych po ca┼éym ┼Ťwiecie i zupe┼énie sobie nawzajem obcych. Nie znam cz┼éowieka, kt├│ry by┼éby zdolny do ustalenia zakresu indywidualnej odpowiedzialno┼Ťci ka┼╝dego z nich, to znaczy ÔÇô z nas. Je┼Ťli ktokolwiek jest do tego zdolny, to chyba jeden tylko B├│g, ale i co do Niego nie jestem pewny, czy w swoim czasie, a w zasadzie u kresu czas├│w, b─Ödzie do tego sk┼éonny.

13.

Przeciwnicy koncepcji apokatastazy lubi─ů powo┼éywa─ç si─Ö na ludzk─ů rozumno┼Ť─ç i ludzk─ů wolno┼Ť─ç. W tych w┼éa┼Ťnie przymiotach ma si─Ö wyra┼╝a─ç owo ÔÇ×na obraz i podobie┼ästwoÔÇŁ, o kt├│rym poucza nas opis stworzenia przedstawiony w Ksi─Ödze Rodzaju. Na nich r├│wnie┼╝ ufundowane jest przekonanie o indywidualnej odpowiedzialno┼Ťci cz┼éowieka za to, co ze swoj─ů wolno┼Ťci─ů robi. Wiara w powszechno┼Ť─ç zbawienia, opieraj─ůca si─Ö na ÔÇ×wyra┼║nej ┼Ťwiadomo┼Ťci wzajemnej wsp├│┼ézale┼╝no┼Ťci wszystkich ┼╝ywych istot, z kt├│rych ka┼╝da jest zwi─ůzana ze wszystkimi innymiÔÇŁ, jak pisze o niej ksi─ůdz Wac┼éaw Hryniewicz, zagra┼╝a tej a┼╝ nazbyt eleganckiej w swojej prostocie konstrukcji.

Je┼Ťli m├│wimy ju┼╝ o podobie┼ästwie do Boga w cz┼éowieku, to warto si─Ögn─ů─ç po greckie s┼éowo perich┼Źr─ô┼Ź, kt├│re znaczy ÔÇ×kr─Öci─ç si─ÖÔÇŁ, ÔÇ×obchodzi─ç wok├│┼éÔÇŁ, ÔÇ×zamienia─ç si─Ö miejscamiÔÇŁ. Pochodz─ůcy od niego rzeczownik perich┼Źr─ôsis by┼é u┼╝ywany przez Ojc├│w Ko┼Ťcio┼éa do opisania relacji zachodz─ůcych pomi─Ödzy Osobami Tr├│jcy. Nasz B├│g nie jest samotnym Stw├│rc─ů, lecz relacj─ů wsp├│┼éprzenikaj─ůcych si─Ö Os├│b, a uczyniony na Jego obraz cz┼éowiek nie jest samotnym stworzeniem, lecz istot─ů spo┼éeczn─ů o nieco rozmytych granicach. Jako taki jest on oczywi┼Ťcie rozumny i wolny, ale nie nale┼╝y tych cech absolutyzowa─ç. Dlatego zamiast m├│wi─ç o naszej, a raczej mojej i twojej, ÔÇ×indywidualnej odpowiedzialno┼ŤciÔÇŁ, chcia┼ébym k┼éa┼Ť─ç nacisk na nasz─ů wsp├│┼ézale┼╝no┼Ť─ç. Nasza ┼Ťwiadomo┼Ť─ç pozostaje natomiast zawsze ┼Ťwiadomo┼Ťci─ů uwik┼éan─ů w relacyjny kontekst.

14.

Oczami wyobra┼║ni widz─Ö rosn─ůce zniecierpliwienie rysuj─ůce si─Ö na twarzy czytelnika, kt├│ry dobrn─ů┼é nikn─ůcym co i rusz ┼Ťladem autora a┼╝ do tego miejsca. Bo i jak tu si─Ö nie niecierpliwi─ç, kiedy odpowiedzialno┼Ťci─ů za z┼éo obarcza si─Ö wszystkich bez wyj─ůtku ludzi, tylko nie bezpo┼Ťredniego sprawc─Ö? To nie tak. Gdyby tak by┼éo, ┼╝aden cz┼éowiek nie podlega┼éby s─ůdowi, poniewa┼╝ wszystkie nasze uczynki by┼éyby zdeterminowane przez sw├│j spo┼éeczny kontekst. A przecie┼╝ tak nie jest. Jeste┼Ťmy wolni, ale nie w znaczeniu absolutnym. W jakim stopniu? Nie wiem, w jakim┼Ť. Z wielu powod├│w bezpieczniej jest chyba my┼Ťle─ç, ┼╝e raczej w wi─Ökszym ni┼╝ w mniejszym. Cho─ç i z tym nie nale┼╝y przesadza─ç, je┼Ťli chce si─Ö umie─ç przebacza─ç sobie i innym. Przebacza─ç nie z wielkoduszno┼Ťci, lecz z przekonania o naszej wsp├│┼éodpowiedzialno┼Ťci za dobro i za z┼éo, kt├│re czynimy.

15.

Mo┼╝e si─Ö niekt├│rym wydawa─ç, ┼╝e najbezpieczniejszym sposobem prze┼╝ywania swojego uczestnictwa w strukturach z┼éa ÔÇô lepszym w ka┼╝dym razie od biernego przystosowania ÔÇô jest ucieczka. ÔÇ×Je┼Ťli, dajmy na to, nie b─Öd─Ö u┼╝ywa┼é ubra┼ä, mebli lub urz─ůdze┼ä elektronicznych o krwawym pochodzeniu, zachowam czyste r─ÖceÔÇŁ. To nieprawda. Nawet je┼Ťli, cho─ç wydaje si─Ö to ma┼éo prawdopodobne, uda┼éoby si─Ö komu┼Ť zerwa─ç z ┼éa┼äcucha relacji ekonomicznych ÔÇô by tak powiedzie─ç: wyj┼Ť─ç na pustyni─Ö ÔÇô to nie zwalnia go to z odpowiedzialno┼Ťci za ludzi, kt├│rzy pozostaj─ů nim uwi─ůzani. Przypomina mi si─Ö w tym miejscu ┼Ťwiadectwo Symeona Nowego Teologa, kt├│re przytacza w jednej ze swoich ksi─ů┼╝ek ksi─ůdz Hryniewicz: ÔÇ×Zna┼éem cz┼éowieka, kt├│ry tak bardzo pragn─ů┼é zbawienia swych braci, ┼╝e cz─Östo we ┼ézach serdecznych prosi┼é Boga [ÔÇŽ], ┼╝eby albo bracia ci zbawieni byli razem z nim, albo by on by┼é pot─Öpiony razem z nimi. By┼é on bowiem z nimi z┼é─ůczony w Duchu ┼Üwi─Ötym tak─ů wi─Özi─ů mi┼éo┼Ťci, ┼╝e nie chcia┼éby nawet wej┼Ť─ç do Kr├│lestwa Niebieskiego, je┼Ťliby mia┼é by─ç przez to od nich od┼é─ůczonyÔÇŁ. W┼éa┼Ťciw─ů postaw─ů cz┼éowieka w stosunku do z┼éa nie jest przystosowanie ani ucieczka, lecz solidarno┼Ť─ç. Przejawia si─Ö ona zar├│wno w stawianiu oporu z┼éu, to znaczy ÔÇô na ile to mo┼╝liwe ÔÇô os┼éabianiu struktur, kt├│re le┼╝─ů u jego podstaw, jak i w samej ┼Ťwiadomo┼Ťci jego istnienia. Wiedza o z┼éu, gdziekolwiek si─Ö ono wydarza ÔÇô o ile tylko nie polega na narcystycznym d┼║wiganiu ci─Ö┼╝aru odpowiedzialno┼Ťci za wszystko i wszystkich, kt├│re, jak pisa┼é Ko┼éakowski, ÔÇ×przeobra┼╝a si─Ö w nowy ┼Ťrodek unikni─Öcia odpowiedzialno┼Ťci rzeczywistejÔÇŁ ÔÇô jest moralnym obowi─ůzkiem ka┼╝dej i ka┼╝dego z nas.

16.

W osiemnastym rozdziale Ksi─Ögi Rodzaju jest taka pi─Ökna scena, w kt├│rej Abraham negocjuje z Panem ocalenie Sodomy. ÔÇ×Mo┼╝e w tym mie┼Ťcie jest pi─Ö─çdziesi─Öciu sprawiedliwych; czy tak┼╝e zniszczysz to miasto i nie przebaczysz mu przez wzgl─ůd na owych pi─Ö─çdziesi─Öciu sprawiedliwych, kt├│rzy w nim mieszkaj─ů?ÔÇŁ. B├│g jest gotowy przebaczy─ç mieszka┼äcom Sodomy nawet w├│wczas, gdyby znalaz┼éo si─Ö w┼Ťr├│d nich raptem dziesi─Öciu sprawiedliwych. I cho─ç miasto ostatecznie zosta┼éa zniszczone, a z ┼╝yciem uszli z niego tylko owi nieliczni sprawiedliwi, to wolno nam chyba wierzy─ç w to, ┼╝e na S─ůdzie Bo┼╝ym ich sprawiedliwo┼Ť─ç stanie si─Ö cz─ůstk─ů tego dobra, przez wzgl─ůd na kt├│re Pan przebaczy bezbo┼╝nym mieszka┼äcom Sodomy i nam samym tak┼╝e.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Wybieram sam/a
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie ÔÇô w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej: Polityka prywatno┼Ťci. zamknij ├Ś