Wesprzyj nas!

magazyn lewicy katolickiej

Wsp贸lne nie znaczy niczyje

Praktyka zbiorowego zarz膮dzania zasobami pozwala ich u偶ytkownikom otrzymywa膰 艂膮czne korzy艣ci wi臋ksze ni偶 te, kt贸re otrzymywaliby dzia艂aj膮c niezale偶nie od siebie. Zarazem tworzy ona sytuacj臋 wsp贸艂zale偶no艣ci, w kt贸rej kszta艂tuj膮 si臋 relacje bardzo odmienne od rynkowych transakcji.
Wsp贸lne nie znaczy niczyje
ilustr.: Rafa艂 Kucharczuk

Podw贸rko, jakich w warszawskim 艢r贸dmie艣ciu wiele: trzepak, altanka 艣mietnikowa i skrawek zieleni ogrodzonej rdzewiej膮cym p艂otem. Kiedy艣 na jego miejscu sta艂 kamienny murek, przez kt贸ry bez trudu przeskakiwa艂y graj膮ce w pi艂k臋 dzieci (niepomne, 偶e 鈥瀦a szkody wyrz膮dzone przez dzieci odpowiadaj膮 rodzice鈥) i biegaj膮ce luzem psy (nie艣wiadome, 偶e 鈥瀗a trawniku ps贸w wyprowadza膰 nie wolno鈥). Na murku w ci膮gu dnia przysiadywa艂y na pogaw臋dk臋 starsze panie, po zmroku gromadzi艂a si臋 przy nim m艂odzie偶.

P艂ot, cho膰 wy偶szy, te偶 da艂oby si臋 pewnie przeskoczy膰, ale nie ma komu. W艂a艣ciciele ps贸w, nawiedzeni przez ducha lokalnego patriotyzmu, skrz臋tnie zbieraj膮 odchody swoich czworonog贸w do foliowych torebek, a po biegaj膮cych wok贸艂 trzepaka dzieciach wszelki 艣lad zagin膮艂. Tak oto z pewnym op贸藕nieniem spe艂ni艂o si臋 marzenie pomys艂odawcy popularnego niegdy艣 has艂a 鈥瀞zanuj ziele艅鈥. Nawierzchnia z kostki Bauma, kt贸ra zast膮pi艂a asfaltow膮 wylewk臋, podkre艣la estetyk臋 p贸藕nych lat 90.
W dzieci艅stwie sp臋dza艂em sporo czasu na eksplorowaniu okolicznych podw贸rek. Wyobra偶a艂em sobie, jak wychodz臋 z niejednej opresji, wykorzystuj膮c znajomo艣膰 lokalnej topografii. Skr臋t w lewo, kr贸tki sprint, skok przez parkan 鈥 i urywam si臋 wyimaginowanemu po艣cigowi. Z pewnym smutkiem konstatuj臋, 偶e dzi艣 na tak膮 ucieczk臋 nie mia艂bym 偶adnych szans. Odkryte przeze mnie przej艣cia zosta艂y poprzecinane p艂otami z napisem 鈥瀟eren prywatny鈥 i poprzegradzane bramami uzbrojonymi w zamki kodowe. Moje podw贸rko 鈥 to z trzepakiem, altank膮 艣mietnikow膮 i skrawkiem zieleni 鈥 nale偶y do ostatnich w okolicy, na kt贸re mo偶na sobie tak po prostu wej艣膰. Teren jest ogrodzony, bram臋 zamyka si臋 na k艂贸dk臋 (klucz u by艂ego dozorcy), ale furtka pozostaje otwarta.

Nieistniej膮ca wsp贸lnota

Budynek, w kt贸rym mieszkam, jest jedn膮 z nielicznych 鈥瀙lomb鈥 przy mojej ulicy. Zbudowano go w latach 50. z my艣l膮 o pracownikach Instytutu Bada艅 J膮drowych w 艢wierku. Jednym z nich by艂 m贸j dziadek. Mieszkania, kt贸re zosta艂y wykupione, po 艣mierci pracownik贸w Instytutu przechodzi艂y na w艂asno艣膰 ich rodzin. Spora cz臋艣膰 jest dzi艣 wynajmowana, wi臋c rotacja lokator贸w jest du偶a. Znaczna cz臋艣膰 pracy wykonywanej wcze艣niej przez naszego dozorc臋, pana Jurka, zosta艂a zlecona zewn臋trznej firmie sprz膮taj膮cej, kt贸rej pracownicy robi膮 tylko tyle, ile musz膮 (a nawet troch臋 mniej). S膮siedni budynek 鈥 wraz z cz臋艣ci膮 wsp贸艂u偶ytkowanego przez mieszka艅c贸w czterech dom贸w podw贸rka 鈥 zosta艂 zreprywatyzowany, a jego nowy w艂a艣ciciel skokowo podni贸s艂 sk艂adk臋 na fundusz remontowy. Wi臋kszo艣ci lokator贸w nie by艂o na to sta膰, wi臋c musieli si臋 wyprowadzi膰.
Remont zacz膮艂 si臋 jako艣 na wiosn臋. Od tego czasu podw贸rko pe艂ni艂o podw贸jn膮 funkcj臋 parkingu dla ekip remontowych i sk艂adowiska na worki z gruzem. Zaparkowanie samochodu w 艢r贸dmie艣ciu to nie lada wyzwanie, a na dodatek trzeba za nie zap艂aci膰 i nosi膰 sprz臋t z miejsca postoju. Du偶o 艂atwiej jest dorobi膰 sobie klucz do bramy i trzyma膰 auto na podw贸rku. Na jego stosunkowo niewielkiej powierzchni parkowa艂o nieraz po pi臋膰 samochod贸w. Przeci艣ni臋cie si臋 mi臋dzy nimi z w贸zkiem dzieci臋cym lub w贸zkiem inwalidzkim graniczy艂o z cudem, a podejmowane z robotnikami pertraktacje ko艅czy艂y si臋 fiaskiem. Uzyskiwane odpowiedzi waha艂y si臋 od unikowego 鈥瀓a tu tylko na chwil臋鈥 po bardziej konfrontacyjne 鈥瀒 co mi zrobisz鈥. Brama sta艂a otworem przez ca艂y dzie艅, wi臋c z wygodnego parkingu zacz臋li korzysta膰 niekt贸rzy mieszka艅cy i inni 鈥瀙asa偶erowie na gap臋鈥.

Jako 偶e podw贸rko nie mia艂o przyj臋tego planu organizacji ruchu drogowego, nie mo偶na by艂o liczy膰 na wsparcie ze strony stra偶y miejskiej. Stworzenie takiego planu zaj臋艂o pracownikom Administracji Dom贸w Komunalnych raptem kilka miesi臋cy. I tak oto na pocz膮tku jesieni obok trzepaka, altanki 艣mietnikowej i skrawka zieleni stan臋艂y trzy znaki B-35 (鈥瀦akaz postoju鈥), z tabliczkami T-24 (鈥瀙ozostawiony pojazd zostanie usuni臋ty na koszt w艂a艣ciciela鈥) i T-22 (鈥瀗ie dotyczy rower贸w鈥), dobrze widoczne ponad dachami zaparkowanych wok贸艂 nich samochod贸w. Maj膮c prawo po swojej stronie, mo偶na by艂o zacz膮膰 szuka膰 pomocy u stra偶y miejskiej, ale tak si臋 jako艣 z艂o偶y艂o, 偶e w okresie poprzedzaj膮cym wybory samorz膮dowe 偶aden patrol nie znalaz艂 czasu na interwencj臋. Kilka dni po wyborach holowniki wymiot艂y podw贸rko do czysta, ale by艂 to raczej jednorazowy pokaz si艂y. Samochod贸w jest zreszt膮 ostatnio troch臋 mniej, bo remont ma si臋 ku ko艅cowi.

Degradacja podw贸rka nie zacz臋艂a si臋 bynajmniej od remontu zreprywatyzowanej kamienicy. Robotnicy mogli zaw艂aszczy膰 jego przestrze艅, nie napotykaj膮c na op贸r u偶ytkuj膮cej je wsp贸lnoty, poniewa偶 taka wsp贸lnota po prostu nie istnia艂a. Niegdy艣 wsp贸lne podw贸rko ju偶 od d艂u偶szego czasu by艂o podw贸rkiem niczyim. Odk膮d pan Jurek przesta艂 odpowiada膰 za panuj膮cy na nim porz膮dek, na jesieni zasypane jest ono gnij膮cymi li艣膰mi, w zimie pokrywa je warstwa b艂otnistego 艣niegu, a niezale偶nie od pory roku walaj膮 si臋 po nim 艣mieci. Trudno oczekiwa膰 od 藕le op艂acanych pracownik贸w zewn臋trznej firmy sprz膮taj膮cej, 偶e b臋d膮 dbali o to miejsce tak samo jak cz艂owiek, kt贸ry mieszka w nim na sta艂e. Takich ludzi jest zreszt膮 coraz mniej. Kr贸tkoterminowi najemcy coraz cz臋艣ciej wystawiaj膮 na zewn膮trz gabaryty nale偶膮ce do dawnych lokator贸w. Mokn膮ce na deszczu meblo艣cianki z p艂yty wi贸rowej dobrze komponuj膮 si臋 z rdzewiej膮cym p艂otem i z blaszanym dachem altanki 艣mietnikowej.

ilustr.: Rafa艂 Kucharczuk

ilustr.: Rafa艂 Kucharczuk

Tragedia wsp贸lnego podw贸rka

Histori臋 mojego podw贸rka mo偶na by przemy艣le膰 jako wariant bardziej uniwersalnej opowie艣ci, znanej jako 鈥瀟ragedia wsp贸lnych zasob贸w鈥. Po raz pierwszy przedstawi艂 j膮 ameryka艅ski biolog Garrett Hardin w artykule z 1968 roku. 鈥濿yobra藕my sobie pastwisko otwarte dla wszystkich鈥 鈥 pisa艂 Hardin. Ka偶dy ze wsp贸艂u偶ytkuj膮cych je hodowc贸w, d膮偶膮c do maksymalizacji swojego zysku, b臋dzie stara艂 si臋 trzyma膰 na nim tyle zwierz膮t, ile to mo偶liwe. Poniewa偶 jednak pastwisko jest zasobem podatnym na erozj臋, wszyscy oni stan膮 wkr贸tce przed nast臋puj膮cym dylematem: 鈥濩zy powinienem powi臋ksza膰 swoje stado, w kr贸tszej perspektywie czerpi膮c korzy艣膰 ze sprzeda偶y zwierz膮t, w d艂u偶szej jednak ryzykuj膮c wyja艂owienie pastwiska?鈥.
Hardin twierdzi, 偶e ka偶dy z hodowc贸w odpowie na to pytanie twierdz膮co, poniewa偶 na sprzeda偶y zwierz膮t zarabia tylko on sam, natomiast koszty wynikaj膮ce z nadmiernego wypasu rozk艂adaj膮 si臋 na wszystkich u偶ytkownik贸w pastwiska. Do podobnych wniosk贸w doszed艂 kilkana艣cie lat wcze艣niej ekonomista H. Scott Gordon: 鈥濿 konserwatywnym powiedzeniu, 偶e w艂asno艣膰 wszystkich to w艂asno艣膰 niczyja, jest troch臋 prawdy. Maj膮tku bezp艂atnie dost臋pnego dla wszystkich nikt nie ceni, ten bowiem, kto jest a偶 tak lekkomy艣lny, 偶e czeka na w艂a艣ciwy czas jego wykorzystania, stwierdzi tylko, i偶 zabra艂 go kto艣 inny. (鈥) Ryby w morzu s膮 bezwarto艣ciowe dla rybaka, gdy偶 nie ma pewno艣ci, 偶e skoro zostawi艂 je tam dzi艣, b臋d膮 dost臋pne dla niego jutro鈥.
Model przedstawiony przez Hardina daje si臋 zastosowa膰 nie tylko do pastwisk i 艂owisk, lecz tak偶e do innych przypadk贸w wsp贸lnych zasob贸w. Wsp贸lnych, to znaczy takich, kt贸rych u偶ytkowanie 鈥 w przeciwie艅stwie do u偶ytkowania d贸br publicznych 鈥 ma charakter konkurencyjny (u偶ytkowanie wsp贸lnego pastwiska przez jednego hodowc臋 ogranicza mo偶liwo艣膰 u偶ytkowania go przez innych hodowc贸w), a zarazem takich, z u偶ytkowania kt贸rych 鈥 w przeciwie艅stwie do u偶ytkowania d贸br prywatnych 鈥 nikogo nie mo偶na 艂atwo wykluczy膰 (偶aden hodowca nie mo偶e legalnie zapobiec u偶ytkowaniu wsp贸lnego pastwiska przez innych hodowc贸w). Definicj臋 t臋 spe艂niaj膮 przede wszystkim zasoby naturalne, takie jak 艂膮ki, lasy, kana艂y nawadniaj膮ce i zbiorniki w贸d gruntowych, ale tak偶e publiczne drogi, mosty i parkingi. No i podw贸rka.

Nie ma w膮tpliwo艣ci co do tego, 偶e podw贸rko jest zasobem, poniewa偶 mo偶e by膰 wykorzystywane do zaspokajania r贸偶nych ludzkich potrzeb. Dzieciom mo偶e s艂u偶y膰 za boisko, w艂a艣cicielom ps贸w 鈥 za wybieg dla zwierz膮t, osobom starszym 鈥 za przestrze艅 rekreacyjn膮, robotnikom 鈥 za parking dla samochod贸w, a wszystkim u偶ytkownikom 鈥 za ci膮g komunikacyjny. U偶ytkowanie tego zasobu ma charakter konkurencyjny, poniewa偶 nie wszystkie spo艣r贸d wymienionych wy偶ej potrzeb mog膮 zosta膰 jednocze艣nie zaspokojone. Podw贸rko nie mo偶e w tym samym czasie pe艂ni膰 funkcji boiska i parkingu albo przestrzeni zielonej i sk艂adowiska na worki z gruzem. Z u偶ytkowania podw贸rka nie mo偶na wreszcie nikogo niskim kosztem wykluczy膰, bo furtka jest 鈥瀘twarta dla wszystkich鈥.

Przewidywania Hardina zdaj膮 si臋 sprawdza膰. Osoby korzystaj膮ce z podw贸rka, w tym przede wszystkim 鈥瀙asa偶erowie na gap臋鈥, przedk艂adaj膮 indywidualny zysk w kr贸tszej perspektywie (wygodny parking, darmowy kontener na gabaryty) nad koszty wynikaj膮ce z pogorszenia si臋 stanu podw贸rka, kt贸re jego u偶ytkownicy ponosz膮 i b臋d膮 ponosi膰 w przysz艂o艣ci (utrudnienia w komunikacji, dewastacja przestrzeni rekreacyjnej). Hardin widzia艂 tylko dwa wyj艣cia z tej sytuacji: prywatyzacj臋 wsp贸lnego zasobu lub centralne zarz膮dzanie dost臋pem do niego. Czy istnieje jaka艣 trzecia droga?

Ani prywatne, ani pa艅stwowe

Analizuj膮c wyniki szeroko zakrojonych bada艅 empirycznych, ameryka艅ska ekonomistka Elinor Ostrom wykaza艂a, 偶e 鈥 wbrew przewidywaniom Hardina 鈥 pa艅stwo ani rynek nie umo偶liwiaj膮 zazwyczaj u偶ytkownikom wsp贸lnych zasob贸w produktywnego korzystania z nich w d艂u偶szej perspektywie czasowej. W przypadku w艂adzy centralnej problemem jest jej brak wiedzy o strukturze zasobu (na przyk艂ad o wydajno艣ci pastwiska lub o zr贸偶nicowaniu g艂臋boko艣ci 艂owiska) i o dzia艂aniach podejmowanych przez jego u偶ytkownik贸w. Ten brak wiedzy mo偶e skutkowa膰 b艂臋dnym okre艣laniem dopuszczalnego zakresu korzystania z zasobu lub wymierzaniem jego u偶ytkownikom nieadekwatnych kar.

Odnie艣my te uwagi do przypadku mojego podw贸rka. Przedstawiciele zewn臋trznej w艂adzy mogliby na przyk艂ad nie robi膰 r贸偶nicy pomi臋dzy pozostawionym na zakazie samochodem 鈥瀙asa偶era na gap臋鈥 a awaryjnie zaparkowanym tu偶 obok samochodem lokatora i odholowa膰 obydwa. Mogliby r贸wnie偶 nie umie膰 ustali膰, kt贸ry spo艣r贸d lokator贸w po kryjomu wystawia na podw贸rko gabaryty, i kosztem ich wywozu obci膮偶y膰 wszystkich mieszka艅c贸w. Znajomo艣膰 wewn臋trznych regu艂 dotycz膮cych u偶ytkowania zasobu (na przyk艂ad: 鈥瀕okator mo偶e zaparkowa膰 sw贸j samoch贸d na podw贸rku na nie d艂u偶ej ni偶 kilka godzin, o ile pojazd nie tarasuje przej艣cia鈥) i wiedza o dzia艂aniach podejmowanych przez innych u偶ytkownik贸w (na przyk艂ad: 鈥瀢ymian臋 mebli przeprowadzi艂 w swoim lokalu najemca spod si贸demki鈥), kt贸rymi dysponuj膮 stali mieszka艅cy, pozwoli艂yby znale藕膰 lepsze rozwi膮zanie obydwu problem贸w.

Prywatyzacja zasobu niesie ze sob膮 inne zagro偶enia. Przyjrzyjmy im si臋 na znanym ju偶 przyk艂adzie pastwiska: 鈥濰odowcy b臋d膮 teraz musieli zainwestowa膰 w ogrodzenia i ich utrzymanie, a tak偶e w monitorowanie i stosowanie sankcji, aby wymusi膰 respektowanie ich cz臋艣ci terenu wypasu wynikaj膮cej z podzia艂u 鈥 zauwa偶a Ostrom. 鈥 Je艣li opady deszczu s膮 nieregularne, jedna cz臋艣膰 terenu wypasu mo偶e by膰 w jednym roku poro艣ni臋ta bujn膮 ro艣linno艣ci膮, podczas gdy na innej cz臋艣ci mo偶e nie starczy膰 paszy dla zwierz膮t. (鈥) Oczywi艣cie hodowca maj膮cy w jednym roku nadmiar paszy b臋dzie m贸g艂 j膮 sprzeda膰 innemu hodowcy. (鈥) Koszty utworzenia nowego rynku lub przyst膮pienia do nowego schematu ubezpieczeniowego mog艂yby jednak by膰 znaczne i ponoszenie ich nie b臋dzie konieczne, dop贸ki hodowcy dziel膮 si臋 pasz膮 i ponosz膮 ryzyko, gospodaruj膮c 艂膮cznie na wi臋kszym obszarze wypasu鈥.

W swoich badaniach Ostrom wzi臋艂a pod uwag臋 tylko te zasoby, kt贸rych wykorzystywanie stanowi艂o wa偶ne 藕r贸d艂o przychodu ich u偶ytkownik贸w. My艣l臋 jednak, 偶e jej uwagi dotycz膮ce koszt贸w prywatyzowania wsp贸lnych zasob贸w daj膮 si臋 odnie艣膰 r贸wnie偶 do przypadku mojego podw贸rka. Na nim tak偶e trzeba by w贸wczas zacz膮膰 utrzymywa膰 rozbudowany system zabezpiecze艅, nie wspominaj膮c o trudno艣ciach zwi膮zanych z podzia艂em stosunkowo niewielkiej przestrzeni pomi臋dzy wielu u偶ytkownik贸w.
Analiza przeprowadzona przez ameryka艅sk膮 ekonomistk臋 pozwoli艂a jej podda膰 krytyce stosowanie modelu 鈥瀟ragedii wsp贸lnego pastwiska鈥 do wszystkich przypadk贸w zasob贸w wsp贸lnych. 鈥濸owodem, dla kt贸rego modele te s膮 tak niebezpieczne 鈥 czytamy 鈥 jest wiara w to, 偶e ograniczenia zak艂adane jako sta艂e do cel贸w analizy s膮 sta艂e w warunkach empirycznych鈥. Takim za艂o偶onym przez Hardina ograniczeniem by艂a na przyk艂ad niezale偶no艣膰 decyzji podejmowanych przez poszczeg贸lnych hodowc贸w, spo艣r贸d kt贸rych ka偶dy dzia艂a艂 w warunkach niepewno艣ci odno艣nie zamiar贸w pozosta艂ych u偶ytkownik贸w pastwiska. O tym, 偶e podobne warunki mog膮 zaistnie膰, 艣wiadczy chocia偶by przyk艂ad mojego podw贸rka, kt贸rego u偶ytkownicy przestali uzgadnia膰 ze sob膮 spos贸b korzystania z niego na d艂ugo przed pojawieniem si臋 robotnik贸w. Ale przecie偶 nie musi tak by膰.

ilustr.: Rafa艂 Kucharczuk

ilustr.: Rafa艂 Kucharczuk

Zaatakowane spo艂eczno艣ci

Patronem serii wydawniczej, w kt贸rej ukaza艂a si臋 praca Elinor Ostrom, jest nie kto inny jak Leszek Balcerowicz. We wst臋pie do polskiego wydania ksi膮偶ki stawia on tez臋, 偶e opisywana przez autork臋 w艂asno艣膰 grupowa jest pod wieloma wzgl臋dami bardzo zbli偶ona do niekapitalistycznej formy w艂asno艣ci prywatnej. Przez t臋 ostatni膮 rozumie Balcerowicz sytuacj臋, w kt贸rej w艂a艣ciciele niewielkiego z regu艂y przedsi臋biorstwa s膮 jednocze艣nie jego pracownikami. 鈥濶ie ma natomiast w膮tpliwo艣ci 鈥 czytamy 鈥 偶e w艂asno艣膰 grupowa zasadniczo r贸偶ni si臋 od w艂asno艣ci pa艅stwowej oraz 偶e centralistyczna pa艅stwowa regulacja jest [dla niej] wielkim zagro偶eniem鈥. Czy rzeczywi艣cie?

Ostrom podkre艣la znaczenie zewn臋trznego ustawodawstwa, kt贸re mo偶e legitymizowa膰 prawo u偶ytkownik贸w wsp贸lnego zasobu do okre艣lania i egzekwowania przepis贸w okre艣laj膮cych tryb korzystania z niego. Na przyk艂adzie mojego podw贸rka wida膰, 偶e taka legitymizacja by艂aby bardzo pomocna w sytuacji konfliktu z 鈥瀙asa偶erami na gap臋鈥. W tym przypadku okazali si臋 nimi lokatorzy, kt贸rzy 鈥 wykorzystuj膮c nieudolno艣膰 instytucji powo艂anych do ochrony interes贸w mieszka艅c贸w oraz biern膮 postaw臋 swoich s膮siad贸w 鈥 zrobili z podw贸rka parking i kontener na gabaryty. Gdyby wsp贸lnota s膮siedzka mia艂a zewn臋trzny mandat do okre艣lania sposobu u偶ytkowania podw贸rka i we w艂asnym zakresie sankcjonowa艂a nadu偶ycia, 鈥瀓azda na gap臋鈥 nie stanowi艂aby a偶 tak powa偶nego problemu.

Skuteczna samoorganizacja u偶ytkownik贸w wsp贸lnego zasobu, pozbawiona legitymizacji ze strony w艂adzy centralnej, jest jeszcze mniej prawdopodobna, gdy do gry wchodz膮 aktorzy zewn臋trzni, kt贸rzy ograniczaj膮 dost臋p do niego si艂膮 (w tym przypadku ich rol臋 odegrali robotnicy). Mamy wtedy do czynienia z rabunkowym wyw艂aszczeniem legalnych u偶ytkownik贸w tego zasobu i niszczeniem go w imi臋 realizowania czyich艣 partykularnych interes贸w (w tym przypadku s膮 to interesy w艂a艣ciciela zreprywatyzowanej kamienicy). Takie praktyki bywaj膮 milcz膮co wspierane przez instytucje publiczne, kt贸re 艂akn膮 i pragn膮 prywatnych inwestycji (remont budynku i wymiana lokator贸w wp艂ywaj膮 po艣rednio na podniesienie presti偶u okolicy), nie licz膮c si臋 z ich spo艂ecznym kosztem.

W ten spos贸b dochodzimy do w臋z艂owego punktu naszego rozumowania. Dobro wsp贸lne 鈥 jak wykazuje jego badacz, David Bollier 鈥 nie jest po prostu zasobem. Opr贸cz zasobu sk艂adaj膮 si臋 na nie r贸wnie偶 u偶ytkuj膮ca je spo艂eczno艣膰 oraz zestaw oddolnych regulacji okre艣laj膮cych spos贸b jego u偶ytkowania. Destrukcja zasobu, na przyk艂ad zaniedbanie podw贸rka wynikaj膮ce z taniego outsourcingu us艂ug zwi膮zanych z jego konserwacj膮, wp艂ywa na kszta艂t relacji pomi臋dzy cz艂onkami u偶ytkuj膮cej go spo艂eczno艣ci (spadek poczucia wsp贸艂zale偶no艣ci i wsp贸艂odpowiedzialno艣ci). I odwrotnie, rozlu藕nienie wi臋zi spo艂ecznych, spowodowane na przyk艂ad du偶膮 rotacj膮 nieprzywi膮zanych do miejsca lokator贸w, skutkuje brakiem troski o wsp贸ln膮 przestrze艅 (wzrost spo艂ecznego przyzwolenia na 鈥瀓azd臋 na gap臋鈥).

Tym, czego nie dostrzega Balcerowicz, kiedy pr贸buje zatrze膰 granic臋 pomi臋dzy w艂asno艣ci膮 grupow膮 a w艂asno艣ci膮 prywatn膮, jest fakt, 偶e r贸偶ne formy w艂asno艣ci tworz膮 r贸偶ne rodzaje relacji mi臋dzyludzkich. Inne relacje panuj膮 pomi臋dzy wsp贸艂w艂a艣cicielami ma艂ego przedsi臋biorstwa, kt贸rego funkcjonowanie nastawione jest na zysk, inne pomi臋dzy u偶ytkownikami pastwiska, kt贸re stanowi nie tylko 藕r贸d艂o ich przychodu, lecz tak偶e o艣 lokalnego systemu relacji spo艂ecznych, a jeszcze inne pomi臋dzy u偶ytkownikami podw贸rka, wsp贸艂dziel膮cymi 鈥 jak pisze Bollier 鈥 d艂ugoterminowe i nierynkowe cele. 鈥濭rodzenia oznaczaj膮 nie tylko przyw艂aszczanie zasob贸w. S膮 r贸wnie偶 atakiem na spo艂eczno艣ci oraz ich praktyk臋 dobra wsp贸lnego. Podstawowym celem grodze艅 mo偶e by膰 przej臋cie zasob贸w, ale zawsze jest nim tak偶e 芦zmiana stylu 偶ycia禄 zaatakowanych spo艂eczno艣ci. Grodzenia nakierowane s膮 na zmiany systemu zbiorowego zarz膮dzania i solidarno艣ci spo艂ecznej w uk艂ad rynkowy鈥.

Przestrzenie 艂膮cz膮ce

Je艣li kt贸ry艣 z moich s膮siad贸w dokona艂by w艂asnor臋cznie jakiej艣 naprawy na podw贸rku, niech b臋dzie to na przyk艂ad wymiana zawias贸w w niedomykaj膮cej si臋 furtce, na jego dzia艂aniu skorzystaliby wszyscy mieszka艅cy, niezale偶nie od tego, czy 偶yczyli sobie dokonania takiej naprawy i czy jako艣 si臋 do niej przyczynili. Wszyscy u偶ytkownicy wsp贸lnego zasobu s膮 bowiem 鈥 jak pisze Ostrom 鈥 鈥瀙o艂膮czeni sieci膮 wsp贸艂zale偶no艣ci鈥. Dodajmy, 偶e 鈥瀢sp贸艂zale偶no艣膰 nie znika, kiedy w rz膮dzeniu i zarz膮dzaniu zasobem wsp贸lnym wykorzystuje si臋 (鈥) regu艂y instytucjonalne鈥, kt贸rych stosowanie mo偶e wp艂yn膮膰 na skuteczno艣膰 dzia艂a艅 podejmowanych przez u偶ytkownik贸w tego zasobu. W modelu opisanym przez Hardina wszyscy hodowcy znajduj膮 si臋 w sytuacji wsp贸艂zale偶no艣ci, a mimo to swoje decyzje podejmuj膮 w spos贸b niezale偶ny. To w艂a艣nie brak koordynacji przyj臋tych przez nich strategii 鈥 a nie sam fakt wsp贸艂u偶ytkowania otwartego zasobu 鈥 prowadzi do tragedii.

Analizuj膮c przypadki wsp贸lnot, kt贸re d艂ugotrwale i skutecznie zarz膮dzaj膮 swoimi zasobami, Ostrom wyodr臋bni艂a szereg czynnik贸w, kt贸re pozwoli艂y im unikn膮膰 鈥瀟ragedii wsp贸lnego pastwiska鈥. Z jednej strony, s膮 to czynniki wewn臋trzne, takie jak zdolno艣膰 do porozumiewania si臋 mi臋dzy sob膮, wzajemne zaufanie, poczucie wsp贸lnoty wynikaj膮ce z przekonania o dzieleniu wsp贸lnej przysz艂o艣ci, brak zagro偶enia ze strony 鈥瀙asa偶er贸w na gap臋鈥 i aktor贸w zewn臋trznych oraz poczucie bezpiecze艅stwa zwi膮zane z istnieniem instytucji, kt贸re by艂yby gotowe broni膰 lokalnej spo艂eczno艣ci przed dzia艂aniami takich jednostek. Z drugiej strony, chodzi o czynniki zewn臋trzne, w tym przede wszystkim o niezale偶no艣膰 u偶ytkownik贸w zasobu, kt贸ra pozwala im 鈥瀦mienia膰 w艂asne struktury instytucjonalne鈥, nie b臋d膮c powstrzymywanymi przez 鈥瀢艂adze zewn臋trzne, oboj臋tne wobec przewrotno艣ci dylematu wsp贸lnych zasob贸w lub mo偶e nawet gotowe czerpa膰 z niego korzy艣膰鈥.

Wnioski p艂yn膮ce z bada艅 przeprowadzonych przez Ostrom mog艂yby stanowi膰 cenn膮 inspiracj臋 dla chrze艣cija艅skiej refleksji spo艂ecznej. Zbyt cz臋sto wyk艂ad na temat w艂asno艣ci zaczyna si臋 w niej od cytatu ze 艣wi臋tego Tomasza: 鈥濳a偶dy cz艂owiek wi臋cej dba o to, co jego w艂asne, ni偶 o to, co wsp贸lne dla wszystkich lub dla wielu, gdy偶 unikaj膮c pracy, zostawia innym trosk臋 o dobro wsp贸lne鈥. To zdanie jest prawdziwe tylko przy za艂o偶eniach, kt贸re przyj膮艂 dla swojego modelu Hardin. Praktyka zbiorowego zarz膮dzania zasobami, kt贸rej przypadki opisa艂a Ostrom, pozwala ich u偶ytkownikom otrzymywa膰 艂膮czne korzy艣ci wi臋ksze ni偶 te, kt贸re otrzymywaliby dzia艂aj膮c niezale偶nie od siebie. Zarazem tworzy ona poczucie przywi膮zania do miejsca i sytuacj臋 wsp贸艂zale偶no艣ci, w kt贸rej kszta艂tuj膮 si臋 relacje bardzo odmienne od rynkowych transakcji.

鈥濲ak偶e pi臋kne s膮 miasta, kt贸re w swoich planach architektonicznych pe艂ne s膮 przestrzeni 艂膮cz膮cych, u艂atwiaj膮cych relacj臋, sprzyjaj膮cych uznaniu drugiego cz艂owieka!鈥 鈥 pisa艂 w adhortacji 鈥濫vangelii Gaudium鈥 papie偶 Franciszek. Nie b臋dzie chyba nadu偶yciem, je艣li odniesiemy t臋 uwag臋 nie tylko do przestrzeni miejskiej, ale i do wszystkich innych 鈥瀙rzestrzeni 艂膮cz膮cych鈥, kt贸rych funkcj臋 pe艂ni膮 wsp贸lne zasoby. Moralny obowi膮zek chronienia ich przed drena偶em, a ich u偶ytkownik贸w przed wyw艂aszczeniem, daje si臋 wyczyta膰 z katolickiego nauczania o podw贸jnym charakterze w艂asno艣ci. Zasada powszechnego przeznaczenia d贸br g艂osi, 偶e zosta艂y one stworzone dla wszystkich ludzi. Prawo do w艂asno艣ci prywatnej, pozostaj膮c 鈥瀙odstawowym dla autonomii i rozwoju osoby鈥, nie ma wi臋c charakteru absolutnego. Ka偶d膮 w艂asno艣膰, kt贸ra zagra偶a dobru wsp贸lnemu, mo偶na ograniczy膰 i na ka偶dej 鈥 jak powtarza艂 Jan Pawe艂 II 鈥 ci膮偶y 鈥瀞po艂eczna hipoteka鈥.

*

Je艣li chodzi o tragedi臋 wsp贸lnego podw贸rka, to do艣膰 艂atwo zrozumie膰, jak do niej dosz艂o. Scedowanie funkcji administracyjnych i kontrolnych na zewn臋trzne instytucje, bierno艣膰 s艂u偶b powo艂anych do ochrony praw mieszka艅c贸w, outsourcing us艂ug zwi膮zanych z konserwacj膮 przestrzeni wsp贸lnej, pojawienie si臋 silnych aktor贸w zewn臋trznych, du偶a rotacja nieprzywi膮zanych do miejsca najemc贸w 鈥 wszystkie te czynniki doprowadzi艂y do zaistnienia sytuacji biegunowo przeciwstawnej warunkom rekomendowanym przez Ostrom.

Powt贸rzmy jednak, 偶e to wcale nie musia艂o si臋 tak sko艅czy膰. Historia mojego podw贸rka, cho膰 smutna, dowodzi tylko jednego: w膮tpienie w mo偶liwo艣膰 efektywnego zarz膮dzania dobrami przez lokalne wsp贸lnoty jest samospe艂niaj膮c膮 si臋 przepowiedni膮. Potencja艂 tkwi膮cy we wsp贸lnych zasobach, kt贸re 鈥 jak wykaza艂a Ostrom 鈥 nie musz膮 mie膰 nic wsp贸lnego z zasobami niczyimi, polega na ich relacyjnym i wi臋ziotw贸rczym charakterze. Wykorzystanie go wymaga jednak systemowej zmiany naszego my艣lenia o w艂asno艣ci oraz wyzwolenia si臋, r贸wnie偶 na poziomie instytucji, z ideologicznej niewiary we wsp贸lne.

Cytaty pochodz膮 z ksi膮偶ki Elinor Ostrom 鈥濪ysponowanie wsp贸lnymi zasobami鈥 w t艂umaczeniu Zofii Wiankowskiej-艁adyki (Wolters Kluwer, Warszawa 2013).

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste艣my magazynem i 艣rodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo艣ci spo艂ecznej, biedzie, o wsp贸艂czesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo艂ecze艅stwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania 鈥 mo偶esz nam w tym pom贸c!
Ko艣ci贸艂 i lewica si臋 wykluczaj膮?
Nie 鈥 w Kontakcie 艂膮czymy lewicow膮 wra偶liwo艣膰 z katolick膮 nauk膮 spo艂eczn膮.

I u偶ywamy plik贸w cookies. Dowiedz si臋 wi臋cej: Polityka prywatno艣ci. zamknij