Wesprzyj nas!

magazyn lewicy katolickiej

W贸jcik: Eksplodowa膰 patriotyczny balonik

W powszechnej 艣wiadomo艣ci rol臋 cmentarza powsta艅c贸w warszawskich pe艂ni膮 Pow膮zki. Tymczasem tam pochowanych jest dziewi臋膰 tysi臋cy os贸b, a na Woli sto tysi臋cy powsta艅c贸w i ofiar cywilnych. To jest prawdziwa nekropolia sierpniowego zrywu.
W贸jcik: Eksplodowa膰 patriotyczny balonik
fot. Jakub Celej, Muzeum Warszawy

Z Micha艂em W贸jcikiem, by艂ym kierownikiem Izby Pami臋ci przy Cmentarzu Powsta艅c贸w Warszawy, rozmawia Maciej Mo偶a艅ski.

Izba Pami臋ci przy Cmentarzu Powsta艅c贸w Warszawy na Woli otworzy艂a si臋 2 pa藕dziernika. Dlaczego akurat tego dnia?

To bardzo wa偶na data z co najmniej dw贸ch powod贸w: po pierwsze, symbolizuje koniec powstania warszawskiego i oficjalne 艣wi臋to upami臋tniaj膮ce ofiary ludno艣ci cywilnej. Po drugie, na tym, 偶eby uroczyste otwarcie odby艂o si臋 w艂a艣nie wtedy, bardzo zale偶a艂o pani Wandzie Traczyk-Stawskiej, kt贸ra jest matk膮 chrzestn膮 tej izby.

Na czym polega艂a rola pani Wandy?

Budowa pawilonu akurat w tym miejscu to jej idea. Od 1946 roku pani Wanda realizuje ostatni rozkaz swojego dow贸dcy Stefana Berenta, ps. 鈥濻teb鈥. Brzmia艂 on: odnale藕膰 i godnie pochowa膰 zabitych cz艂onk贸w ich oddzia艂u. Potem ta misja nieco si臋 zmieni艂a. Chodzi艂o ju偶 o przywr贸cenie pami臋ci wszystkim ofiarom powstania. Pawilon i jego program to zwie艅czenie tej misji.

Jak ona przebiega艂a?

Proponuj臋, 偶eby艣my cofn臋li si臋 na moment w czasie: jest stycze艅 1945 roku, a Niemcy wycofuj膮 si臋 z Warszawy, do kt贸rej wchodz膮 nowe w艂adze i wracaj膮 warszawiacy. Co widz膮? Przykryte 艣niegiem morze ruin, spod kt贸rego wystaj膮 trupy. Tam le偶y oderwana noga, tu r臋ka; wsz臋dzie s膮 krzy偶e, znacz膮ce miejsca prowizorycznych poch贸wk贸w. 脫wczesne w艂adze oblicza艂y, 偶e kiedy 艣nieg stopnieje, wy艂oni si臋 spod niego oko艂o 200 tysi臋cy prowizorycznych mogi艂 鈥 zar贸wno pojedynczych, jak i zbiorowych. Warszawa by艂a de facto jednym gigantycznym polem ofiar, taka ilo艣膰 niepogrzebanych zw艂ok stanowi艂a ogromne zagro偶enie epidemiologiczne.

Co w zwi膮zku z tym robi艂y w艂adze?

呕eby uratowa膰 Warszaw臋 przed epidemi膮, nale偶a艂o najpierw zebra膰 i pochowa膰 wszystkie szcz膮tki ludzkie 鈥 tylko gdzie? Nie by艂o wolnych cmentarzy, a stare nie mog艂y pomie艣ci膰 tylu zw艂ok. Zapad艂a decyzja, 偶e na Woli powstanie Cmentarz Powsta艅c贸w Warszawy. Przez dwa lata, od 1945 do 1947 roku, ekshumowano wszystkie mogi艂y, a ludzkie szcz膮tki przewo偶ono w艂a艣nie tam. I wtedy Wanda Traczyk-Stawska, kt贸ra wr贸ci艂a do Polski w 1946 roku, dosta艂a od swojego dow贸dcy wspomniany rozkaz. Warto tu wspomnie膰, 偶e za akcj臋 ekshumacyjn膮 odpowiada艂 Polski Czerwony Krzy偶, kt贸ry prowadzi艂 do艣膰 skrupulatn膮 dokumentacj臋. Dzi臋ki temu jej i wielu innym osobom uda艂o si臋 w ko艅cu odnale藕膰 swoich bliskich. Niestety pochowanych i zidentyfikowanych ofiar powstania na Woli wci膮偶 jest bardzo ma艂o.

Jak przebiega艂y te ekshumacje?

Na samym pocz膮tku zw艂oki znajdowane w r贸偶nych miejscach, w tym w kana艂ach, by艂y przewo偶one na tymczasowe cmentarze, a nast臋pnie trafia艂y na Cmentarz Powsta艅c贸w Warszawy. Po drodze dzia艂y si臋 ludzkie dramaty: wiele ofiar pochowano bez zgody rodzin czy to na Pow膮zkach, czy na Woli. Poza tym 鈥瀙o drodze鈥 gubiono to偶samo艣膰 ofiar. A przecie偶 wielu zabitych w powstaniu pogrzebano w mogi艂ach oznaczonych imieniem i nazwiskiem albo cho膰by z butelkami, w kt贸rych by艂a kartka z danymi. Ale okaza艂o si臋, 偶e w skutek przenoszenia zw艂ok z miejsca w miejsce wi臋kszo艣膰 danych zagin臋艂a. Przez po艣piech, przez nieuwag臋. Ale czasem tak偶e celowo.

Celowo?

Ju偶 w 1945 roku na ulicach polskich miast pojawi艂y si臋 plakaty 鈥濧K 鈥 zapluty karze艂 reakcji鈥. Wszystko, co przedwojenne, by艂o z艂e. Z艂a by艂a II Rzeczpospolita, z艂y by艂 Pi艂sudski i sanacja, zbrodniczy w ko艅cu by艂 rz膮d londy艅ski. To, co kojarzy艂o si臋 z poprzednim pa艅stwem, nale偶a艂o zniszczy膰. Powstawa艂a nowa Polska dla nowych obywateli. Podobnie by艂o z pami臋ci膮 o powstaniu. Nale偶a艂o j膮 wymaza膰, podobnie jak pami臋膰 o Armii Krajowej. Mieli艣my now膮 w艂adz臋 z nadania Stalina, zaczyna艂a si臋 nowa epoka. Wszystko, co przypomina艂o o poprzedniej, nale偶a艂o wytrze膰 z pami臋ci. K艂ania si臋 tu Orwell.

Jak wygl膮da艂y takie pr贸by wymazywania pami臋ci?

We藕my na przyk艂ad tymczasowy cmentarz, kt贸ry znajdowa艂 si臋 w Ogrodzie Krasi艅skich. Zostali tam pochowani powsta艅cy, kt贸rzy polegli podczas wycofywania si臋 ze Star贸wki pobliskim w艂azem do kana艂贸w. Od pewnego momentu, nocami, na ten cmentarz zacz臋艂y przyje偶d偶a膰 ci臋偶ar贸wki, kt贸rymi wywo偶ono ekshumowane cia艂a. Kiedy potem przychodzi艂y tam rodziny pochowanych, ich bliskich ju偶 nie by艂o. Okaza艂o si臋, 偶e w艂adze 鈥瀔rad艂y鈥 te zw艂oki, by nast臋pnie pochowa膰 je w kwaterach Gwardii Ludowej na Pow膮zkach Wojskowych. Juliusz Kulesza, AK-owiec i historyk, nazwa艂 to 鈥瀔艂amstwem pow膮zkowskim鈥, te ofiary (wielu z nich to 偶o艂nierze AK) nadal tam le偶膮.

Dlaczego akurat tam?

Chodzi艂o o to, 偶eby pokaza膰, 偶e w powstaniu r贸wnie偶 walczyli komuni艣ci, oni te偶 przelewali krew za woln膮 Polsk臋. Tymczasem ich by艂o niewielu, mo偶e kilkuset. Jakby to potem wygl膮da艂o: same groby AK, a gdzie polegli z Gwardii Ludowej? Tworzono wi臋c kwatery GL, ale przewo偶ono tam cia艂a AK-owc贸w. I dzi艣 w powszechnej 艣wiadomo艣ci, nie tylko warszawiak贸w, to Pow膮zki pe艂ni膮 rol臋 cmentarza powsta艅c贸w warszawskich. Tymczasem to tylko cz臋艣ciowa prawda. Na Pow膮zkach le偶y oko艂o dziewi臋膰 tysi臋cy powsta艅c贸w, a na Woli oko艂o stu tysi臋cy powsta艅c贸w i ofiar cywilnych. To jest prawdziwa nekropolia sierpniowego zrywu. Niewielu o tym wie, ma艂o os贸b pami臋ta. I dlatego Wandzie Traczyk-Stawskiej tak bardzo zale偶a艂o na tym, aby o tym wci膮偶 m贸wi膰 i o t臋 prawd臋 walczy膰. To by艂o wype艂nienie rozkazu, o kt贸rym m贸wili艣my, ale tak偶e obowi膮zek wobec swojego brata. Tadeusz Traczyk, ps. 鈥濿alu艣鈥, zgin膮艂 we wrze艣niu 1944 na Powi艣lu. Zgin膮艂 rozstrzelany albo przywalony gruzem zburzonej kamienicy. Po wojnie zosta艂 zidentyfikowany, bo podczas ekshumacji pracownicy PCK znale藕li przy nim dokumenty. Ale gdy jego zw艂oki trafi艂y ju偶 ostatecznie na Cmentarz Powsta艅c贸w Warszawy, to偶samo艣膰 Tadeusza znikn臋艂a. Trafi艂 do mogi艂y zbiorowej jako bezimienny, niezidentyfikowany. Wandzie Traczyk-Stawskiej zaj臋艂o 39 lat, 偶eby go odnale藕膰. W ko艅cu si臋 uda艂o.

Co zmieni艂o si臋 po 1989 roku?

Ze zmian膮 ustroju zmieni艂o si臋 r贸wnie偶 podej艣cie w艂adz do cmentarza. Zreszt膮 to podej艣cie zmienia艂o si臋 r贸wnie偶 za PRL. W ko艅cu w艂adze zadba艂y o ten teren, wprawdzie nie zrealizowano wielkiego za艂o偶enia nekropolii-parku autorstwa pary architekt贸w Romualda Gutta i Aliny Scholz, zmniejszono teren z trzynastu hektar贸w do p贸艂tora 鈥 ale potem postawiono granitowe p艂yty, a w ko艅cu pomnik 鈥濸olegli-niepokonani 1939-1945鈥. Po 1989 roku walka o pami臋膰 sta艂a si臋 troch臋 艂atwiejsza. By艂o ju偶 przyzwolenie w艂adz, aby przywr贸ci膰 cmentarzowi odpowiedni膮 rang臋 i charakter.

Tylko 偶e wtedy trzeba by艂o pokona膰 pewien galimatias prawny. Bo w 2013 roku cmentarz ponownie wr贸ci艂 w swoje granice z 1945 roku, tymczasem by艂 tu ju偶 park i miejsca rekreacji. Plac zabaw, si艂ownia, le偶aki nadal tu s膮 i to powoduje, 偶e dzi艣 cmentarz jest pewnym fenomenem. To nekropolia z wydzielon膮 cz臋艣ci膮 rekreacyjn膮. Oczywi艣cie tam, gdzie bawi膮 si臋 dzieci, grob贸w nie ma.

To w艂a艣nie o tej pogmatwanej historii cmentarza, a co za tym idzie 鈥 trudnej historii Polski powojennej w og贸le opowiada Izba Pami臋ci. Wychodzimy z za艂o偶enia, 偶e nie mo偶emy by膰 w pe艂ni sob膮, nie mo偶emy stanowi膰 spo艂ecze艅stwa obywatelskiego, nie znaj膮c w艂asnej historii; st膮d te偶 wzi臋艂o si臋 motto naszego pawilonu: 鈥濰istoria nieopowiedziana umiera鈥. A bez historii 偶y膰 w pe艂ni si臋 nie da.

Jak w takim razie mo偶emy j膮 opowiada膰?

Bardzo ciekawe s膮 w tym kontek艣cie badania profesor psychologii Marii Lis-Turlejskiej. Wed艂ug jej ustale艅 dzi艣 nawet co sz贸sta osoba wci膮偶 jeszcze odczuwa skutki traumy zwi膮zanej z tym, co dzia艂o si臋 w Polsce w trakcie i po drugiej wojnie 艣wiatowej. To ma prze艂o偶enie na wiele rzeczy, jak chocia偶by poziom agresji w spo艂ecze艅stwie. Cz臋艣膰 naukowc贸w uwa偶a, 偶e s膮 to ukryte konsekwencje wojny i nieodbycia 偶a艂oby. Wydaje si臋, 偶e w sferze rytualnej 鈥 pomimo budowania pomnik贸w i tworzenia kolejnych narracji o polskim cierpieniu 鈥 jako spo艂ecze艅stwo de facto nie pochowali艣my jeszcze poprzednich pokole艅. Nie op艂akali艣my naszych tragedii. Nie zamkn臋li艣my wieka tej trumny. Pisa艂a o tym przed laty profesor Maria Janion. Mo偶na z tym dyskutowa膰, jednak wydaje mi si臋, 偶e rzeczywi艣cie 鈥 z r贸偶nych powod贸w, cz臋sto niezale偶nych od nas 鈥 jako spo艂ecze艅stwo nie przepracowali艣my jeszcze tragedii drugiej wojny. Jako spo艂ecze艅stwo mamy porozrywan膮 pami臋膰, a z tak膮 pami臋ci膮 nie mo偶na w pe艂ni funkcjonowa膰.

Brzmi to co najmniej jak diagnoza, 偶e jeste艣my jako wsp贸lnota straumatyzowani. Jak mamy radzi膰 sobie z t膮 traum膮?

Nie wiem. Wiem jednak, 偶e takie miejsce jak Izba mo偶e te l臋ki czy traumy 艂agodzi膰. Wype艂nia膰 pustk臋. Oczywi艣cie nie mamy ani kompetencji, ani woli potrz膮sn膮膰 gwa艂townie sumieniami warszawiak贸w: 鈥瀟eraz od艂贸偶cie wszystkie swoje rzeczy i p艂aczcie, 艣piewajcie jeremiady, bo odbywamy 偶a艂ob臋鈥. Ale mam nadziej臋, 偶e Izba 鈥 to, jak zosta艂a zaprojektowana, to, o czym m贸wi 鈥 u艂atwi zmierzenie si臋 z konsekwencjami pustki. Prosz臋 zwr贸ci膰 uwag臋, jak tu funkcjonujemy: wok贸艂 cz臋艣ci cmentarza i Izby nie ma muru, bram, ogrodzenia. Traktujemy to miejsce jako przestrze艅 wsp贸艂istnienia nie偶ywych i 偶ywych.

Brzmi niecodziennie鈥

Zapraszamy do przyj艣cia wszystkich, kt贸rzy chcieliby si臋 o tym przekona膰: wej艣cie jest bezp艂atne, przestrze艅 jest otwarta, jest kawiarnia i ksi臋garnia.

Pami臋tajmy, 偶e dooko艂a s膮 osiedla zamieszkiwane przez nowych warszawiak贸w, kt贸rzy przyjechali do stolicy niedawno. Powiedzmy to wprost: spo艂eczna pami臋膰 o powstaniu warszawskim nie jest dla nich najistotniejszym tematem. Oni przypuszczalnie nie znaj膮 historii Warszawy i absolutnie nikt nie powinien ich do tego zmusza膰 ani wywiera膰 presji. Ale wierz臋, 偶e ka偶dy, kto si臋 zakorzenia w jakim艣 miejscu, powoli zaczyna si臋 nim 鈥 w mniejszym lub wi臋kszym stopniu 鈭 interesowa膰.

Je艣li kto艣 wychodzi tu na spacer z psem i po raz setny przejdzie obok naszego pawilonu, mo偶e si臋 zastanowi: 鈥濧 co to za betonowy bunkier tu stoi?鈥. Mo偶e wejdzie do 艣rodka, rozejrzy si臋. To, co zdecyduje si臋 z tym zrobi膰, jest ju偶 jego sprawa.

Wydaje si臋, 偶e stoi to w zdecydowanej kontrze do tego, co w polityce historycznej wprowadza w艂adza.

Polityka historyczna obecnej w艂adzy jest tematem na zupe艂nie inn膮 rozmow臋, natomiast zgodz臋 si臋: w Polsce historia jest jednym wielkim polem walki i manipulacji. Zazwyczaj wykorzystuje si臋 j膮 w charakterze m艂otka, kt贸rym wali si臋 po g艂owie, 偶eby co艣 uzyska膰 lub odzyska膰. Przyk艂adem mo偶e by膰 s艂ynny film wy艣wietlany swego czasu w Muzeum II Wojny 艢wiatowej. Film, dodajmy, wstawiony tam ju偶 po 鈥瀘dzyskaniu鈥 Muzeum przez 鈥瀌obr膮 zmian臋鈥. Bohaterem by艂 ludzik, kt贸ry reprezentowa膰 mia艂 wszystkich Polak贸w. Walczy艂 z dwoma si艂ami: czerwon膮 鈥 symbolizuj膮c膮 komunizm 鈭 i czarn膮, maj膮c膮 przedstawia膰 faszyzm. Oczywi艣cie wygrywa. To ma艂y samotny Dawid, kt贸ry pogoni艂 wszystkich Goliat贸w tego 艣wiata. Co zwiedzaj膮cy wyniesie z tego muzeum? Co mu zostanie z tego przekazu? 鈥濧le fajnie, znowu wygrali艣my!鈥.

Tymczasem w zamy艣le poprzedniej dyrekcji Muzeum II Wojny 艢wiatowej mia艂o to by膰 muzeum koszmarnych konsekwencji wojny. Muzeum cierpienia, r贸wnie偶 ludno艣ci cywilnej. Tam nie mia艂o by膰 偶adnej gloryfikacji wojny; tylko wskazanie, 偶e ka偶da wojna jest z艂em.

Has艂em naszej Izby jest: 鈥濶igdy wi臋cej wojny鈥. Bo cmentarz, na kt贸rym le偶y sto tysi臋cy ofiar, jest w艂a艣nie tym, do czego doprowadzi艂a tamta wojna, a p贸藕niej zak艂amywanie historii. Izba Pami臋ci ma tak偶e m贸wi膰: 鈥濶ie zgadzamy si臋 na konflikt jako esencj臋 naszej historii鈥.

Je偶eli nie konflikt jest esencj膮 historii Polski, to co ni膮 jest lub mog艂o by by膰?

W polityce historycznej opartej na konflikcie nie mieszcz膮 si臋 ani wsp贸艂dzia艂anie, ani jedno艣膰 z Europ膮, ani solidarno艣膰. Zostaje samotny Polak, kt贸ry walczy ze wszystkimi, a w dodatku jeszcze wygrywa 鈭 co jest prawie zawsze fikcj膮 i przeinaczeniem. Warto s艂ucha膰 tych, kt贸rzy faktycznie walczyli, jak na przyk艂ad Stanis艂aw Aronson: jeden z ostatnich 偶yj膮cych cz艂onk贸w Kedywu Warszawskiego. W trakcie wojny uciek艂 z transportu do Treblinki, p贸藕niej udawa艂 arystokrat臋, trafi艂 do Kedywu. By艂 powsta艅cem warszawskim, a po wojnie wyemigrowa艂 do Palestyny, walczy艂 o powstanie pa艅stwa Izrael, a p贸藕niej w armii Izraela s艂u偶y艂 30 lat. Bra艂 udzia艂 w pi臋ciu wojnach. Kiedy na koniec naszej rozmowy, kt贸r膮 prowadzili艣my razem z Emilem Maratem, analizowa艂 polityk臋 historyczn膮 obecnych w艂adz, powiedzia艂, 偶e ona jest nie tylko g艂upia, jest gro藕na. Poniewa偶 utrzymuje nar贸d w megalomanii. A z m艂odych Polak贸w robi kandydat贸w na mi臋so armatnie w przysz艂o艣ci 鈭 bezwolnej, bezrefleksyjnej masy ludzi zakochanych we w艂asnym dobrym samopoczuciu.

Gdzie poza Polsk膮 mo偶emy znale藕膰 przyk艂ady takiej polityki historycznej?

Pos艂uchajmy co m贸wi膮 wzi臋ci do niewoli albo (pods艂uchani) rosyjscy 偶o艂nierze bior膮cy udzia艂 w wojnie o Ukrain臋. To g艂贸wnie m艂odzi ch艂opcy, kt贸rzy urodzili si臋, kiedy Putin ju偶 by艂 przy w艂adzy. Propaganda od dziecka serwowa艂a 鈥 i wci膮偶 im serwuje 鈥 tak skonstruowany obraz, w kt贸rym nie ma miejsca na nic poza dychotomi膮: my, 艣wi臋ta Ru艣 i oni, zgni艂y, faszystowski Zach贸d. Wida膰, 偶e ci m艂odzi ludzie nigdy nie czuli si臋 obywatelami swego kraju, to pionki w wojnie Putina. A ten ma dla nich prosty przekaz: wszystko wam wolno, bo jeste艣cie panami wszech艣wiata.

Ta wojna to straszna maszyna do k艂amania i zabijania w imi臋 zmanipulowanej wizji 艣wiata. I dok艂adnie przed tym przestrzega Stanis艂aw Aronson, kt贸ry na wojnie 鈥瀦jad艂 z臋by鈥: historia w XXI wieku to wielka maszyna fejku. Jak si臋 nie zna w艂asnej historii, to jest si臋 bardzo podatnym na t臋 manipulacj臋.

Czy mo偶liwe jest opowiadanie historii, kt贸ra nie by艂aby zmanipulowana?

Paradoksalnie historia uprawiana przez pa艅stwo z natury rzeczy jest zmanipulowana. Co wi臋cej: w艂a艣nie taka ma by膰. Oficjalna lekcja historii, kt贸r膮 uczniowie wynosz膮 z w艂asnych szk贸艂, s艂u偶y temu, 偶eby tworzy膰 nar贸d, trzyma膰 ludzi razem i sankcjonowa膰 ich szczeg贸lne miejsce na ziemi. To nie jest przypadek, 偶e we wszystkich podr臋cznikach historii w r贸偶nych krajach w centralnym miejscu jest historia narodowa. Tymczasem, aby 偶y膰 we wsp贸lnocie wi臋kszej albo po prostu innej ni偶 nar贸d, trzeba si臋 uczy膰 nie tylko polskiej-narodowo-etnicznej historii, trzeba szuka膰 g艂臋biej i szerzej.

Kszta艂t dzisiejszych polskich podr臋cznik贸w do historii tak naprawd臋 powsta艂 w dwudziestoleciu mi臋dzywojennym. Historia XIX wieku zosta艂a w nich przedstawiona jako nieustaj膮ca walka o odzyskanie niepodleg艂o艣ci. To mia艂 by膰 sens dziej贸w, kt贸ry trzyma Polak贸w razem, tworzy wsp贸lnot臋 ludzi, kt贸ry zawsze chcieli by膰 Polakami. Byli艣my rozszarpani przez trzech zaborc贸w, ale zawsze by艂y jednostki, p贸藕niej ca艂e grupy, r贸偶ne 艣rodowiska, kt贸re w ko艅cu wywalczy艂y niepodleg艂o艣膰. P贸藕niej ta niepodleg艂o艣膰 zosta艂a nam zabrana, ale po II wojnie znowu j膮 odzyskujemy. Polska historia to jest ci膮g nieustannych stara艅, aby by膰 Polakiem. Tymczasem od ostatniej wojny min臋艂o prawie 80 lat, mo偶na spr贸bowa膰 inaczej opowiada膰 histori臋 naszego pa艅stwa.

Jak znajdowa膰 przeciwwag臋 dla tego typu narracji historycznych?

W trakcie budowania Izby Pami臋ci przeprowadzali艣my konsultacje spo艂eczne. Okaza艂o si臋, 偶e bardzo du偶o mieszka艅c贸w Woli odpytywanych przez naszych ankieter贸w m贸wi艂o, 偶e ma serdecznie dosy膰 polityki historycznej, martyrologii i symboli Polski walcz膮cej na ka偶dym rogu. Ludzie maj膮 do艣膰 tablic upami臋tniaj膮cych 艣mier膰, cierpienie i walk臋. To, co mia艂o przywraca膰 pami臋膰 i godno艣膰, nie tylko nie spe艂nia ju偶 swojej roli, ale wr臋cz dzia艂a odwrotnie, od tej pami臋ci odpycha. Poza tym dzia艂a opresyjnie. Mam coraz silniejsze przeczucie, 偶e pompowanie tego patriotycznego balonika grozi eksplozj膮. M艂odzi ludzie maj膮 takiej martyrologicznej historii dosy膰. M贸wi膮: 鈥瀋hcemy 偶y膰, bawi膰 si臋, cieszy膰, chodzi膰 do kina, 艣mia膰 si臋 i kocha膰 na swoich zasadach鈥. To jest ca艂kowicie naturalne i zupe艂nie zrozumia艂e. Ba, ja wr臋cz mam nadziej臋, 偶e tak w艂a艣nie b臋dzie. Dlatego nasze miejsce na Woli i szerzej: nasza misja 鈥 nie s膮 inwazyjne. Ca艂a Izba to dwa pomieszczenia: Sala Historii z wystaw膮 sta艂膮, kt贸ra jest ju偶 dost臋pna dla zwiedzaj膮cych, oraz Sala 艢wiadectw, w kt贸rej b臋dzie wystawa czasowa, a docelowo powstanie tam w przysz艂ym roku instalacja Krzysztofa Wodiczki. W naszym pawilonie nie ma eksponat贸w w tradycyjnym sensie: s膮 tam tylko s艂owa, obrazy i emocje, jakie maj膮 towarzyszy膰 odwiedzaj膮cym. Ca艂y czas szukamy nowych sposob贸w narracji, aby dostosowa膰 nasz przekaz do dzisiejszego 艣wiata i nas samych.

Na czym ma polega膰 taka zmiana?

Chocia偶by na rezygnacji z fetyszyzowania wielkich kwantyfikator贸w historii, tych milion贸w ofiar i skupieniu si臋 na jednostkowych historiach. Pierwsze pytanie: 鈥瀒le tam le偶y ofiar? 鈭 100 tysi臋cy鈥. Ta liczba jest straszna; ogromna, przera偶aj膮ca, de facto nie do poj臋cia. Dzisiejszemu odbiorcy same statystyki nic istotnego nie powiedz膮.

Tymczasem, kiedy zaczniemy poznawa膰 jednostkowe historie ludzi, kt贸rzy s膮 tu pochowani, zobaczymy, jaka straszna pustka zosta艂a nam po wojnie. Przecie偶 ka偶da z tych os贸b, by艂a osobnym wszech艣wiatem. Dopiero ich brak m贸wi jak wiele stracili艣my. A co do wojen prowadzi? W艂a艣nie manipulowanie histori膮 i u艣wiadamianie obywatelom, 偶e s膮 wyj膮tkowi, niesamowici, 偶e ca艂y 艣wiat powinien by膰 w艂a艣nie im podporz膮dkowany.

W jaki spos贸b historia, kt贸r膮 b臋dziecie pa艅stwo starali si臋 opowiada膰 w Izbie, mo偶e si臋 艂膮czy膰 z 偶yciem nowych warszawiak贸w 鈥 zw艂aszcza tych, kt贸rzy uciekli tu ze zniszczonego wojn膮 Mariupola?

Ju偶 zacz膮艂 dzia艂a膰 w Izbie dyskusyjny klub filmowy, w ramach kt贸rego b臋dziemy pokazywali filmy wojenne. Tematem b臋dzie powojenna trauma i 偶ycie po konflikcie. Zaczynamy 鈥濳ana艂em鈥, 偶eby wej艣膰 w histori臋 tego miejsca, ale nasza prowadz膮ca Kaja Klimek 鈥 krytyczka i edukatorka filmowa 鈭 chce pokaza膰 wiele nowych film贸w, kt贸re dla ka偶dego: Polaka czy Ukrai艅ca s膮 uniwersalne i tak samo zrozumia艂e.

 

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste艣my magazynem i 艣rodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo艣ci spo艂ecznej, biedzie, o wsp贸艂czesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo艂ecze艅stwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania 鈥 mo偶esz nam w tym pom贸c!
Ko艣ci贸艂 i lewica si臋 wykluczaj膮?
Nie 鈥 w Kontakcie 艂膮czymy lewicow膮 wra偶liwo艣膰 z katolick膮 nauk膮 spo艂eczn膮.

I u偶ywamy plik贸w cookies. Dowiedz si臋 wi臋cej: Polityka prywatno艣ci. zamknij