Internetowy magazyn katolewicy spo┼éecznej. Piszemy o ┼Ťwiecie, czerpi─ůc inspiracje z nauki spo┼éecznej Ko┼Ťcio┼éa

Wojciech Tochman, ÔÇ×Eli, EliÔÇŁ

Tochman przyt┼éoczy┼é mnie opisem ┼╝ycia mieszka┼äc├│w Onyxu ÔÇô jednego ze slums├│w Manili. ÔÇ×Eli, Eli" nie jest najprzyjemniejsz─ů lektur─ů, ale i nie o przyjemno┼Ť─ç w niej chodzi.

      Miesi─ůc temu, podczas przeprowadzania wywiadu do najnowszego numeru „Kontaktu” i po przeczytaniu maszynopisu ÔÇ×Eli, EliÔÇŁ, zada┼éem Wojciechowi Tochmanowi mo┼╝e naiwne pytanie: co chcesz osi─ůgn─ů─ç t─ů ksi─ů┼╝k─ů? Odpowiedzia┼é ca┼ékiem na serio: W przypadku ka┼╝dej mojej ksi─ů┼╝ki mam tak─ů sam─ů motywacj─Ö. Pisz─Ö o sprawach, kt├│re wydaj─ů mi si─Ö wa┼╝ne, a wielu ludziom w moim otoczeniu ÔÇô niekoniecznie. I ksi─ů┼╝k─ů chc─Ö ten stan zmieni─ç. Szukam wok├│┼é siebie jakiego┼Ť wsparcia, jakiego┼Ť zrozumienia.

Zada┼éem to pytanie, poniewa┼╝ Tochman przyt┼éoczy┼é mnie opisem ┼╝ycia mieszka┼äc├│w Onyxu ÔÇô jednego ze slums├│w Manili ÔÇô kt├│ry wy┼éania si─Ö z jego najnowszej ksi─ů┼╝ki. Powiedzmy sobie szczerze: nie jest to najprzyjemniejsza lektura, ale i nie o przyjemno┼Ť─ç w niej chodzi.
 

***

 
W ÔÇ×Eli, EliÔÇŁ autor po raz kolejny pochyla si─Ö nad miejscem na wskro┼Ť smutnym, miejscem kt├│re powinno by─ç wyrzutem naszej komfortowej codzienno┼Ťci, wyrzutem u┼Ťpionego w obfito┼Ťci sumienia. Powinno, cho─ç nie jest. Niczym spam w skrzynce mailowej, skutecznie wypieramy z naszej ┼Ťwiadomo┼Ťci podobne obrazki. Przerzucamy je w r├│wnoleg┼éy ┼Ťwiat, wyzuty z emocji i empatii obszar bezosobowej ÔÇ×inno┼ŤciÔÇŁ. Niech zimuj─ů tam razem z much─ů w oku etiopskiego szczyla i karabinem maszynowym partyzanta w d┼╝ungli. Czekaj─ůc na lepsze nigdy naszej solidarno┼Ťci.
 
Kto widzia┼é kiedy┼Ť slums, ten to wie. Cholernie ┼éatwo zosta─ç przyt┼éoczonym, gdy n─Ödza, jakiej nie jeste┼Ťmy sobie w stanie wyobrazi─ç, tasuje si─Ö z totaln─ů beznadziej─ů ludzkich dramat├│w. A Tochman ÔÇô potraktujcie to jako ostrze┼╝enie ÔÇô opisuje tamten ┼Ťwiat j─Özykiem a┼╝ nazbyt plastycznym. Ocieraj─ůc si─Ö niemal┼╝e o pornografi─Ö biedy, strona za stron─ů, opowie┼Ť─ç za opowie┼Ťci─ů. A do tego, jakby s┼éowa to by┼éo za ma┼éo, w ÔÇ×Eli, EliÔÇŁ niemniej istotn─ů rol─Ö odgrywaj─ů r├│wnie┼╝ obrazy. Obok tochmanowskich opis├│w s─ů w niej bowiem zdj─Öcia Grzegorza We┼énickiego ÔÇô inspiratora Wojtka i jednego z g┼é├│wnych bohater├│w ksi─ů┼╝ki. Za pomoc─ů jego obiektywu wyczytana wcze┼Ťniej n─Ödza zakorzenia si─Ö w naszej czytelniczej wyobra┼║ni z o wiele silniejszym impetem. I trudno b─Ödzie j─ů z niej wyrzuci─ç, tak jak to robimy z niechcian─ů reklam─ů lub pro┼Ťb─ů o donacj─Ö na Afryk─Ö. Mi si─Ö do tej pory nie uda┼éo. Kie┼ékuje, by niespodziewanego dnia p├│j┼Ť─ç w sukurs odpowiedzi Tochmana na moje pytanie o cel. Mo┼╝e i ja mog─Ö by─ç trybikiem zmian na lepsze.
 

***

 
Wyrazi┼Ťcie sportretowana, beznadziejna codzienno┼Ť─ç mieszka┼äc├│w jednego z niezliczonej ilo┼Ťci slums├│w na ┼Ťwiecie to nie jedyna kanwa tej ksi─ů┼╝ki. Jest w niej te┼╝ co┼Ť, co rzadko pojawia si─Ö w literaturze faktu. Wojciech Tochman pr├│buje skonfrontowa─ç z t─ů beznadziej─ů samego siebie. Posi┼ékuj─ůc si─Ö podstawami teorii postkolonialnych, zastanawia si─Ö, czy przypadkiem on ÔÇô przybywaj─ůcy z daleka reporter, eksplorator cudzych historii, tw├│rca wizerunk├│w, dyskurs├│w i narracji ÔÇô nie jest wsp├│┼éczesnym kolonizatorem? Czy to, ┼╝e po┼Ťrednio na biedzie i n─Ödzy mieszka┼äc├│w Onyxu zyska on, fotograf, wydawca, Empik i wszyscy po drodze, a materialnie najmniej otrzymaj─ů ubodzy bohaterzy, jest etycznie w porz─ůdku?
 
W ÔÇ×Eli, EliÔÇŁ ÔÇô na co warto zwr├│ci─ç uwag─Ö ÔÇô jest du┼╝o wi─Öcej autorskich emocji, refleksji, a czasem nawet i historii wyobra┼╝onych, ni┼╝ w poprzednich ksi─ů┼╝kach Tochmana. Tym samym nie jest to ortodoksyjny reporta┼╝, jakich ostatnio wiele trafia na ksi─Ögarskie p├│┼éki. Niekt├│rzy mog─ů z tej wielowymiarowo┼Ťci zrobi─ç zarzut, ja uwa┼╝am j─ů za wielk─ů zalet─Ö. Gdyby w ÔÇ×Eli, EliÔÇŁ znalaz┼é si─Ö wy┼é─ůcznie sugestywny opis ludzkich tragedii, r├│┼╝norodnej biedy i melancholijnej rozpaczy ÔÇô by┼éaby to obezw┼éadniaj─ůca dla czytelnika lektura, Wojciech Tochman nie znalaz┼éby ┼╝adnego zrozumienia, ksi─ů┼╝ka sta┼éaby si─Ö kolejnym obrazkiem wystaj─ůcych ┼╝eber niebia┼éego dziecka. A jest inaczej.
 
Wojciech Tochman. Eli, Eli. Wydawnictwo Czarne. 9 pa┼║dziernika 2013. 152 strony.
 

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Wybieram sam/a
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie ÔÇô w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej: Polityka prywatno┼Ťci. zamknij ├Ś