magazyn lewicy katolickiej

Szkudlarek: Walka klas

Powinni┼Ťmy uniemo┼╝liwia─ç elitom ucieczk─Ö w kierunku enklaw uprzywilejowania. Utrudniajmy budow─Ö zamkni─Ötych osiedli i zapobiegajmy powstawaniu bardzo selekcyjnych szk├│┼é. Nie robi─ůc tego, doprowadzamy do zaistnienia lawinowego rozwarstwienia spo┼éecznego.

Ilustr.: Kuba Mazurkiewicz


Wywiad pochodzi z 20.┬ánumeru Magazynu Kontaktu, zatytu┼éowanego ÔÇ×Kaganiec o┼ŤwiatyÔÇŁ.
 
W ci─ůgu ostatnich dwudziestu lat istotnie zmieni┼é si─Ö nasz spos├│b my┼Ťlenia o edukacji. Nie traktujemy ju┼╝ szko┼éy jako projektu pedagogicznego, przykrojonego do takiego b─ůd┼║ innego modelu wychowania. Czy to oznacza, ┼╝e przesta┼éa by─ç ona narz─Ödziem w r─Ökach ideolog├│w?
Szkolnictwo wolne od ideologii to mrzonka! To tak jakby powiedzie─ç, ┼╝e jaka┼Ť sfera ┼╝ycia publicznego ma by─ç wolna od polityki. System edukacji z definicji zwi─ůzany jest z projektem budowy okre┼Ťlonego porz─ůdku spo┼éecznego. Gdy porz─ůdek ten ewoluuje, wraz z nim zmienia si─Ö r├│wnie┼╝ szko┼éa. Jej kszta┼ét stanowi wi─Öc wypadkow─ů proces├│w politycznych, ekonomicznych i kulturowych. Z tym ┼╝e akurat na zmiany w kulturze szko┼éa reaguje najwolniej.
Dlaczego?
W du┼╝ym stopniu wynikaj─ů one ze zmian w technologiach komunikacji, a za tymi bardzo trudno nad─ů┼╝y─ç. Poza tym edukacja nie tylko dostosowuje si─Ö do przeobra┼╝e┼ä kulturowych, ale te┼╝ w znacznej mierze te przeobra┼╝enia wymusza. Bywa, ┼╝e dzieje si─Ö to w spos├│b zupe┼énie niezamierzony. I tak na przyk┼éad w kolejnych badaniach potwierdza si─Ö teza o produkowaniu przez polsk─ů szko┼é─Ö pos┼éusznego i zdyscyplinowanego spo┼éecze┼ästwa. Cho─ç wydaje si─Ö to sprzeczne z nasz─ů potoczn─ů wiedz─ů o naturze Polak├│w, dzisiejsi gimnazjali┼Ťci i liceali┼Ťci s─ů po prostu nies┼éychanie grzeczni.
Mamy podobne obserwacje. Tylko o czym to w┼éa┼Ťciwie ┼Ťwiadczy?
Postawa tych m┼éodych ludzi jest efektem ubocznym nieformalnego porozumienia, kt├│re zosta┼éo zawarte przez g┼é├│wnych aktor├│w sceny edukacyjnej. Szeroka koalicja ci─Ö┼╝ko pracuje dzi┼Ť na to, by uczniowie uzyskiwali jak najlepsze wyniki w wystandaryzowanych testach. Szko┼éy s─ů tym zainteresowane ze wzgl─Ödu na miejsca rankingowe, rodzice ÔÇô w trosce o kariery swoich dzieci, same za┼Ť dzieci ÔÇô z my┼Ťl─ů o przej┼Ťciu do nast─Öpnego etapu edukacji. Antagonizm pomi─Ödzy tymi grupami, kt├│ry zapewne pami─Ötaj─ů panowie jeszcze z czas├│w swojej m┼éodo┼Ťci, gdzie┼Ť wyparowa┼é.
Ta sytuacja zaczyna wywiera─ç wp┼éyw na kultur─Ö pokoleniow─ů. Mo┼╝emy wr─Öcz m├│wi─ç o instytucjonalnym spacyfikowaniu najm┼éodszej generacji. Jej przedstawiciele kompletnie stracili zainteresowanie buntem, nie maj─ů wyobra┼╝enia, ┼╝e mogliby kolektywnie dzia┼éa─ç na rzecz jakiej┼Ť zmiany.
Wychowujemy zastępy posłusznych egoistów?
Tak. Szko┼éa uczy m┼éodych ludzi rywalizacji i daje im nadziej─Ö wy┼é─ůcznie na indywidualn─ů emancypacj─Ö: ka┼╝dy mo┼╝e co┼Ť dla siebie znale┼║─ç, ale pod warunkiem, ┼╝e wypadnie lepiej od swoich r├│wie┼Ťnik├│w. Sprywatyzowana wizja wolno┼Ťci i zindywidualizowana wizja sukcesu nie s─ů podpi─Öte pod ┼╝aden interes pokoleniowy, spo┼éeczny czy klasowy. Te kategorie zosta┼éy zatarte.
Podobnie jak inne: wiedza sta┼éa si─Ö ÔÇ×kapita┼éem ludzkimÔÇŁ, a zaufanie ÔÇô ÔÇ×kapita┼éem spo┼éecznymÔÇŁÔÇŽ Rozmawiamy dzi┼Ť o edukacji j─Özykiem zapo┼╝yczonym z ekonomii. O czym to ┼Ťwiadczy?
To jeden z aspekt├│w zjawiska, kt├│re nazywam ÔÇ×ekonomizacj─ů edukacjiÔÇŁ. Szko┼éa zosta┼éa podporz─ůdkowana strukturom konsumpcyjnego kapitalizmu, kt├│ry przeku┼é ludzkie przywary w cnoty. Egoizm jest wi─Öc dobry, poniewa┼╝ wydaje si─Ö produktywny. Taka logika skutkuje jednak marginalizowaniem my┼Ťlenia pedagogicznego i etycznego na rzecz dyskursu ekonomicznej racjonalizacji. To dlatego uczni├│w okre┼Ťla si─Ö dzi┼Ť mianem ÔÇ×ludzkiego kapita┼éuÔÇŁ, w kt├│ry nale┼╝y ÔÇ×inwestowa─çÔÇŁ, lub ÔÇ×zasobamiÔÇŁ, kt├│rymi nale┼╝y ÔÇ×racjonalnie zarz─ůdza─çÔÇŁ.
No to zarz─ůdzamy: przeprowadzaj─ůc regularne testy, standaryzuj─ůc programy, tworz─ůc regionalne i mi─Ödzynarodowe rankingi. Z jakim skutkiem?
Skutki wprowadzenia ekwiwalencji w edukacji przypominaj─ů te, kt├│re w gospodarce rynkowej wywo┼éuje pojawienie si─Ö pieni─ůdza. Zyskujemy wi─Öc kryterium pozwalaj─ůce por├│wnywa─ç szko┼éy i uczni├│w. Jeszcze pod koniec lat siedemdziesi─ůtych nikt nie upiera┼é si─Ö, ┼╝e ┼Ťwiadectwa uzyskane w dw├│ch krajach koniecznie musz─ů by─ç por├│wnywalne lub ┼╝e powinni┼Ťmy dysponowa─ç narz─Ödziami pozwalaj─ůcymi nam stwierdzi─ç, i┼╝ szko┼éa w miejscowo┼Ťci A reprezentuje 73 procent warto┼Ťci szko┼éy w miejscowo┼Ťci B. Produkuj─ůc kolejne rankingi, wska┼║niki i zestawienia, u┼éatwiamy zadanie osobom prowadz─ůcym rekrutacj─Ö na uniwersytetach i rynkach pracy. Powstaje istna gie┼éda warto┼Ťci!
Co ma r├│wnie┼╝ swoje minusy.
No w┼éa┼Ťnie. R├│wnocze┼Ťnie otrzymujemy bowiem odpowiednik tego, co w ekonomii nazywa si─Ö ÔÇ×fetyszem pieni─ůdzaÔÇŁ, z kt├│rym mamy do czynienia w├│wczas, gdy zaczyna si─Ö pracowa─ç nie po to, ┼╝eby co┼Ť zrobi─ç, ale po to, ┼╝eby mie─ç. Na tej samej zasadzie wyniki egzaminu szkolnego sta┼éy si─Ö dzi┼Ť fetyszem, kt├│ry reprezentuje wszystko, co w edukacji po┼╝─ůdane. W zamy┼Ťle test mia┼é by─ç jedynie wska┼║nikiem pozwalaj─ůcym okre┼Ťli─ç, czy zadania edukacyjne zosta┼éy osi─ůgni─Öte. Niepostrze┼╝enie sta┼é si─Ö on jednak samym celem, a nauka zesz┼éa na dalszy plan. Dzieciakom w szko┼éach m├│wi si─Ö wprost: ÔÇ×Je┼╝eli nie znasz odpowiedzi na jakie┼Ť pytanie, to nie zastanawiaj si─Ö, nie tra─ç czasu, tylko id┼║ dalej!ÔÇŁ.
Mo┼╝e jednak pojawienie si─Ö edukacyjnej ÔÇ×gie┼édy warto┼ŤciÔÇŁ otwiera przed nami mo┼╝liwo┼Ť─ç lepszego dostosowania szkolnictwa do wymog├│w rynku pracy?
To drugi aspekt wspomnianej ju┼╝ wcze┼Ťniej ekonomizacji szkolnictwa. Z tego, ┼╝e edukacja sta┼éa si─Ö dzi┼Ť jednym z kluczowych czynnik├│w sprawczych rozwoju gospodarczego, nie wynika jeszcze, ┼╝e powinni┼Ťmy zarz─ůdza─ç ni─ů jak przedsi─Öbiorstwem i reformowa─ç w duchu ekonomicznej racjonalizacji. Tym bardziej, ┼╝e i tak mamy tu do czynienia z kilkoma paradoksami.
Pierwszy dotyczy kwalifikacji, kt├│rych podobno brakuje ludziom wchodz─ůcym na rynek. Wielu pracodawc├│w ze ┼Ťwiata biznesu skar┼╝y si─Ö, ┼╝e szko┼éy nie produkuj─ů specjalist├│w. Ale kiedy zapyta─ç ich, jakich umiej─Ötno┼Ťci oczekiwaliby od m┼éodych pracownik├│w, wymieniaj─ů kreatywno┼Ť─ç, analityczny rygor, my┼Ťlenie interdyscyplinarne. Przecie┼╝ to jest, wypisz wymaluj, profil intelektualny absolwenta filozofii!
Panie profesorze, chyba nie marzy si─Ö panu powi─Ökszenie armii sfrustrowanych my┼Ťlicieli?
Nie, nie marzy. Uwa┼╝am jednak, ┼╝e dominuj─ůca od lat tendencja do kszta┼écenia og├│lnego stanowi najlepszy spos├│b na dostosowanie edukacji do rynku pracy. Zawod├│wki nie s─ů lekiem na ca┼ée z┼éo, poniewa┼╝ konstruowanie programu i szkolenie nauczycieli trwa latami, podczas gdy w zglobalizowanej gospodarce du┼╝e inwestycje przenosz─ů si─Ö z jednej p├│┼ékuli na drug─ů niemal z dnia na dzie┼ä. Dzisiejsze realia wymagaj─ů przygotowania og├│lnego i umiej─Ötno┼Ťci doskonalenia swoich kwalifikacji przez ca┼ée ┼╝ycie.
I tu pojawia si─Ö drugi paradoks: wbrew z┼éorzeczeniom pracodawc├│w, niedopasowanie nie jest ÔÇô jak mog┼éoby si─Ö wydawa─ç ÔÇô problemem szkolnictwa, lecz problemem naszego systemu zatrudnienia.
Jak to?
Wi─Ökszo┼Ť─ç miejsc pracy, jakimi w Polsce dysponujemy, zwi─ůzana jest z nieskomplikowanymi czynno┼Ťciami, niewymagaj─ůcymi ┼╝adnej kreatywno┼Ťci czy innowacyjno┼Ťci. Potrzebni s─ů ludzie do pracy na budowach, w supermarketach, do opieki nad lud┼║mi starymi, do sprz─ůtania. M├│wi─ç, ┼╝e nasza edukacja jest z┼éa, poniewa┼╝ nie przystosowuje m┼éodych ludzi do pracy w gospodarce innowacyjnej, to narzeka─ç, ┼╝e nie przygotowuje ona student├│w do emigracji. Przecie┼╝ Polska jest krajem p├│┼éperyferyjnym! Nie tutaj rozstrzygane s─ů kierunki rozwoju spo┼éecznego, ekonomicznego czy kulturowego. Nie odczuwamy wi─Öc i presji na innowacyjno┼Ť─ç. Dop├│ki da si─Ö zarobi─ç na eksporcie palet drewnianych, b─Ödziemy na nim zarabia─ç, nie kombinuj─ůc, co jeszcze mo┼╝na by z tego drewna zrobi─çÔÇŽ
Przestrzega pan przed urynkowieniem edukacji, przed zarz─ůdzaniem szko┼é─ů na wz├│r przedsi─Öbiorstwa. Czy system szkolny nie zosta┼é pomy┼Ťlany w┼éa┼Ťnie jako instrument przeciwdzia┼éaj─ůcy ekonomicznemu rozwarstwieniu spo┼éecze┼ästwa?
Oczywi┼Ťcie, w zamierzeniu mia┼é on by─ç czynnikiem egalitaryzuj─ůcym. Kiedy jednak wszystkie dzieci trafiaj─ů do tej samej szko┼éy publicznej, w kt├│rej ka┼╝dego z nich dotycz─ů identyczne oczekiwania i identyczne wymagania, w├│wczas ÔÇô paradoksalnie ÔÇô szko┼éa zaczyna dzia┼éa─ç jako maszyna r├│┼╝nicuj─ůca. Bo z tymi samymi szansami na wej┼Ťciu r├│┼╝ni ludzie r├│┼╝nie sobie radz─ů, w du┼╝ej mierze w zale┼╝no┼Ťci od posiadanego na starcie kapita┼éu kulturowego. W ten spos├│b uruchamiany jest proces selekcji do r├│┼╝nych sektor├│w ┼╝ycia spo┼éecznego i gospodarczego.
No to niech szko┼éy zwi─Ökszaj─ů swoj─ů konkurencyjno┼Ť─ç, inwestuj─ůc w ÔÇ×warto┼Ť─ç dodan─ůÔÇŁ swojej pracy.
Prosz─Ö nie zapomina─ç o tym, ┼╝e oferta edukacyjna eksponuje jedynie ko┼äcowe rezultaty kszta┼écenia, a nie ÔÇ×warto┼Ť─ç dodan─ůÔÇŁ pracy szko┼éy. Kiedy wi─Öc poszczeg├│lne plac├│wki ┼Ťcigaj─ů si─Ö o wyniki ko┼äcowe, od kt├│rych w znacznej mierze uzale┼╝niony jest ich bud┼╝et, zaczynaj─ů rywalizowa─ç mi─Ödzy sob─ů przede wszystkim na etapie rekrutacji. Jest to strategia najbardziej racjonalna. Aby osi─ůgn─ů─ç jak najlepszy wynik ko┼äcowy, trzeba na starcie przyj─ů─ç jak najlepszych uczni├│w. W tym celu szko┼éy opieraj─ů si─Ö na wynikach test├│w z poprzedniego etapu kszta┼écenia albo odwo┼éuj─ů si─Ö do kapita┼éu spo┼éecznego, ekonomicznego i kulturowego rodzic├│w. R├│┼╝nicowanie si─Ö poziomu plac├│wek edukacyjnych, w po┼é─ůczeniu ze znaczn─ů swobod─ů wyboru przez rodzic├│w szko┼éy dla ich dzieci ÔÇô z kt├│rej to swobody, rzecz jasna, korzystaj─ů przede wszystkim ludzie o wysokim kapitale kulturowym ÔÇô skutkuje rosn─ůc─ů polaryzacj─ů klasow─ů spo┼éecze┼ästwa. W tym sensie rankingi s┼éu┼╝─ů nie tyle rzeczywistej ocenie jako┼Ťci pracy szko┼éy, ile jej identyfikacji klasowej.
I my na to pozwalamy?
Jedna z hipotetycznych przyczyn takiego stanu rzeczy jest taka, ┼╝e my po prostu chcemy do tego doprowadza─ç. My ÔÇô to znaczy dominuj─ůce grupy spo┼éeczne. W trosce o bezpiecze┼ästwo naszych dzieci nie ┼╝yczymy sobie, ┼╝eby miesza┼éy si─Ö one z ÔÇ×dzie─çmi z miastaÔÇŁ. ┼╗aden hip-hop, ┼╝adna czapka z daszkiem, tylko wysokie aspiracje. W rezultacie rodzice wybieraj─ů takie szko┼éy, w kt├│rych ich dzieci mog─ů spotka─ç wy┼é─ůcznie dzieci z rodzin o podobnym statusie spo┼éecznym.
O tym, ┼╝e system edukacji przyczynia si─Ö do reprodukcji podzia┼é├│w klasowych, pisa┼é ju┼╝ Pierre Bourdieu. Jak na to reagowa─ç? Przymusow─ů rejonizacj─ů plac├│wek o┼Ťwiatowych?
Na to jest ju┼╝ za p├│┼║no. Rejonizacja wprowadzona w tym momencie r├│wnie┼╝ mia┼éaby charakter segregacyjny, bo w ostatnich latach dosz┼éo do znacznego rozwarstwienia przestrzeni miejskiej.
A zatem?
Reagowa─ç mo┼╝na na trzy sposoby. Po pierwsze, sch┼éadzaj─ůc aspiracje. Dzi─Öki temu oszcz─Ödzimy negatywnie segregowanym osobom niepotrzebnych z┼éudze┼ä. Wci─ů┼╝ b─Öd─ů one mog┼éy liczy─ç na wzgl─Ödnie bezpieczn─ů prac─ÖÔÇŽ i na ┼éut szcz─Ö┼Ťcia. Pewne elementy tego programu ju┼╝ funkcjonuj─ů. Cho─çby w Stanach Zjednoczonych, gdzie popularny jest mit loterii czyni─ůcych biedak├│w milionerami. Zauwa┼╝my, ┼╝e taki mit jest niezb─Ödny w spo┼éecze┼ästwie silnie zr├│┼╝nicowanym, w kt├│rym ÔÇô wbrew pozorom ÔÇô nik┼ée s─ů szanse na polepszenie swojego losu.
Nie jeste┼Ťmy usatysfakcjonowani. Jaki jest drugi spos├│b?
Podzia┼é funkcjonalny. Dbamy o to, aby podzia┼éy klasowe by┼éy akceptowane w spo┼éecznych do┼éach, a jednocze┼Ťnie krzewimy etos s┼éu┼╝by i odpowiedzialno┼Ťci za reszt─Ö spo┼éecze┼ästwa po┼Ťr├│d elit. To taka utopia feudalno-konserwatywna, kt├│ra nie jest bardzo odleg┼éa od aktualnego dyskursu publicznego. We┼║my za przyk┼éad billboardy Caritasu, kt├│re pojawi┼éy si─Ö ostatnio na ulicach. Widnieje na nich has┼éo: ÔÇ×Pami─Ötajmy o ubogichÔÇŁ. To z jednej strony apel etyczny, ale z drugiej ÔÇô wezwanie, kt├│re oswaja nas z faktem, ┼╝e ubodzy s─ů sta┼éym elementem systemu spo┼éecznego. My, ludzie bogaci, etycznie wyrobieni, mamy pami─Öta─ç o ubogich, kt├│rzy tu s─ů i b─Öd─ů. To za┼Ť oznacza odej┼Ťcie od wizji rewolucji socjalnej czy redystrybucji. Na tym w┼éa┼Ťnie polega dyskurs refeudalizuj─ůcy: zgadzamy si─Ö na silne zr├│┼╝nicowanie w dochodach i mo┼╝liwo┼Ťciach ┼╝yciowych, wprowadzaj─ůc w t─Ö struktur─Ö postulaty etyczne, kt├│re maj─ů ┼éagodzi─ç skutki nier├│wno┼Ťci, ale nijak nie dotykaj─ů ich strukturalnych przyczyn.
Kolejne pozorne rozwi─ůzanie problemuÔÇŽ S┼éuchamy dalej.
Jest wreszcie i trzecia droga. Mo┼╝emy nasili─ç dzia┼éania typu redystrybucyjnego. Zar├│wno na poziomie ca┼éej gospodarki (to znaczy w polityce podatkowej i dost─Öpno┼Ťci kredyt├│w), jak i w samym systemie edukacyjnym. Chodzi┼éoby o wprowadzenie administracyjnych narz─Ödzi blokuj─ůcych aspiracje elit do ucieczki w kierunku enklaw uprzywilejowania.
To chyba co┼Ť dla nas. Jakie narz─Ödzia ma pan na my┼Ťli?
Cho─çby utrudnianie budowy zamkni─Ötych osiedli lub zapobieganie powstawaniu elitarnych, bardzo selekcyjnych szk├│┼é. Niestety, musz─Ö pan├│w rozczarowa─ç. Nie spodziewam si─Ö, aby to w pe┼éni zadzia┼éa┼éo. Taka jest bowiem natura interesu w┼éasnego i troski o potomstwo, ┼╝e w systemie utrudnie┼ä ludzie zawsze b─Öd─ů pr├│bowali znale┼║─ç szczeliny. Niemniej, nie pr├│buj─ůc nawet stosowa─ç takich utrudnie┼ä, doprowadzamy do zaistnienia lawinowego rozwarstwienia spo┼éecznego. I, co gorsza, rosn─ůce podzia┼éy traktujemy jako co┼Ť zupe┼énie normalnego. Dlatego niezb─Ödna jest praca nad ┼Ťwiadomo┼Ťci─ů ┼Ťrodowisk elitarnych, budowanie ich akceptacji dla dzielenia si─Ö. Niekoniecznie w sensie charytatywno┼Ťci czy dawania ja┼ému┼╝ny, ale raczej wspierania przemian strukturalnych. Nale┼╝a┼éoby propagowa─ç akceptacj─Ö dla twierdzenia, ┼╝e wszystkim b─Ödzie si─Ö ┼╝y┼éo lepiej w spo┼éecze┼ästwie bardziej egalitarnym.
Zw┼éaszcza ┼╝e istnieje chyba jaka┼Ť granica wytrzyma┼éo┼Ťci systemu na poziom nier├│wno┼Ťci?
Owszem. A je┼Ťli zostaje ona przekroczona, to ponosimy ryzyko kompletnej utraty zaufania spo┼éecznego, skutkuj─ůcej niemo┼╝no┼Ťci─ů porozumienia si─Ö i komunikacji.
Co to oznacza w praktyce?
Przypominam sobie, ┼╝e w latach dziewi─Ö─çdziesi─ůtych przez pras─Ö przetoczy┼éa si─Ö seria publikacji dotycz─ůcych zab├│jstw m┼éodych ludzi. Rzadko to zauwa┼╝ano, ale scenariusz prawie za ka┼╝dym razem by┼é ten sam: zdolny dzieciak, ucze┼ä dobrego liceum, wraca wieczorem do domu i dostaje kijem po g┼éowie. Widziano w tym jedynie bezmy┼Ťln─ů przemoc, przemilczaj─ůc klasowy wymiar ca┼éej sprawy. A przecie┼╝ ju┼╝ w├│wczas go┼éym okiem mo┼╝na by┼éo dostrzec post─Öpuj─ůc─ů degradacj─Ö blokowisk. Sta┼éy si─Ö one obszarami frustracji spo┼éecznej ÔÇô przestrzeniami opuszczonymi przez elitarne ┼Ťrodowiska, w kt├│rych zostali ludzie maj─ůcy ograniczone mo┼╝liwo┼Ťci realizacji swoich aspiracji ┼╝yciowych. Je┼╝eli w z┼éej godzinie zapu┼Ťci┼é si─Ö tam kto┼Ť, kto m├│g┼é by─ç traktowany jako reprezentant klasy, kt├│ra zdradzi┼éa, to naprawd─Ö nie trzeba by┼éo wiele, ┼╝eby dosta┼é w ┼éebÔÇŽ
Brzmi gro┼║nie. Mo┼╝e wi─Öc nale┼╝a┼éoby zaprzesta─ç podejmowania pr├│b integracji szkolnictwa z rynkiem pracy, a zamiast tego skupi─ç si─Ö na wychowaniu dobrych ludzi i dobrych obywateli?
Niestety, trudno dzi┼Ť wyobrazi─ç sobie podporz─ůdkowanie ca┼éego systemu nauczania jednej wizji etyczno┼Ťci.
Dlaczego?
Bo nie spos├│b ju┼╝ ustali─ç, jaka by to mia┼éa by─ç wizja. W XIX wieku popularno┼Ť─ç kantyzmu pozwala┼éa na ujmowanie moralno┼Ťci w kategoriach etyki formalnej. Celem edukacji mog┼éo by─ç w├│wczas kszta┼écenie silnego charakteru cz┼éowieka. Zamiast tego, mamy dzi┼Ť do czynienia z mnogo┼Ťci─ů wzajemnie nieprzet┼éumaczalnych j─Özyk├│w.
I co z tym fantem zrobi─ç?
Mo┼╝liwo┼Ťci s─ů dwie. Model ameryka┼äski stawia na pluralizacj─Ö: w szkole pokazujemy wszystko, co jest obecne w ┼╝yciu spo┼éecznym. To jednak oznacza, ┼╝e szko┼éa staje si─Ö tak─ů sam─ů aren─ů konfliktu ┼Ťwiatopogl─ůdowego jak ka┼╝da inna sfera ┼╝ycia spo┼éecznego. Amerykanie s─ů pragmatykami, wi─Öc w ca┼éym tym zr├│┼╝nicowaniu potrafi─ů znale┼║─ç wsp├│lne kryteria racjonalno┼Ťci. Nam ju┼╝ mog┼éoby si─Ö to nie uda─ç.
C├│┼╝ wi─Öc pozostaje?
Najmniejszy wsp├│lny mianownik, czyli zredukowanie etyki do warto┼Ťci typu instrumentalnego. Innymi s┼éowy, zn├│w ekonomizacja. Wydaje mi si─Ö ona dzisiaj najpowa┼╝niejsz─ů alternatyw─ů wobec tradycjonalizmu, kt├│ry wci─ů┼╝ kr├│luje w polskich szko┼éach. Dopiero od niedawna mo┼╝emy zaobserwowa─ç przenikanie do naszego szkolnictwa warto┼Ťci uzasadnianych ekonomicznie. Fakt, ┼╝e dzieciaki zaczynaj─ů my┼Ťle─ç o ekologii, nie wynika przecie┼╝ st─ůd, ┼╝e nagle pokocha┼éy przyrod─Ö. Po prostu zaczynamy przedstawia─ç im rosn─ůce g├│ry ┼Ťmieci jako powa┼╝ny problem i koszt.
Znowu ekonomizacja? Nie wydaje si─Ö to panu smutne?
Wydaje si─Ö. Chwilowo nie widz─Ö jednak realnej alternatywy.
Alternatyw─ů m├│g┼éby by─ç m┼éodzie┼╝owy bunt w imi─Ö warto┼Ťci, kt├│ry doprowadzi┼éby do reorientacji naszego sposobu my┼Ťlenia o szkole. Sam pan jednak powiedzia┼é, ┼╝e na to si─Ö nie zanosiÔÇŽ
Nie zanosi si─Ö, co nie znaczy, ┼╝e bunt jest niemo┼╝liwy. Najcz─Ö┼Ťciej pojawia si─Ö on przecie┼╝ z zaskoczenia. Pami─Ötam, jak id─ůc kiedy┼Ť na uniwersytet, kupi┼éem ksi─ů┼╝k─Ö napisan─ů przez paru uznanych socjolog├│w. Wyczyta┼éem w niej, ┼╝e struktura klasowa w Polsce zosta┼éa zr├│wnowa┼╝ona, ┼╝e nie ma podstaw do konfliktu spo┼éecznego, ┼╝e b─Ödziemy ju┼╝ tylko zarz─ůdza─ç poszczeg├│lnymi problemami i dalej si─Ö rozwija─ç. To by┼é czerwiec 1980 roku. Dwa miesi─ůce p├│┼║niej wszystko si─Ö rozsypa┼éo!
 
Profesor Tomasz Szkudlarek┬ájest pedagogiem, kierownikiem Zak┼éadu Filozofii Wychowania i Studi├│w Kulturowych w Instytucie Pedagogiki Uniwersytetu Gda┼äskiego. Interesuje si─Ö kulturowymi i politycznymi uwarunkowaniami edukacji.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Wybieram sam/a
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie ÔÇô w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej: Polityka prywatno┼Ťci. zamknij ├Ś