magazyn lewicy katolickiej

Umiarkowany bunt w granicach prawa

ÔÇ×Cz┼éowiek zbuntowanyÔÇŁ w wersji Matczaka przyjmuje posta─ç Tomasza Karolaka z serialu ÔÇ×39 i p├│┼éÔÇŁ, siedz─ůcego na schodkach nad Wis┼é─ů, skanduj─ůcego wrogo┼Ť─ç wobec PiS i oboj─Ötno┼Ť─ç wobec insomnii starych bab na Powi┼Ťlu.
Umiarkowany bunt w granicach prawa
ilustr.: Andrzej D─Öbowski

ÔÇ×Jak wychowa─ç rapera. BezradnikÔÇŁ profesora Marcina Matczaka ┼é─ůczy opowie┼Ť─ç o ┼╝yciu i tw├│rczo┼Ťci jego syna Micha┼éa, znanego szerzej pod pseudonimem Mata, z seri─ů wyk┼éad├│w, kt├│rych spoiwem jest rola buntu w spo┼éecze┼ästwie obywatelskim. Matczak adresuje swoj─ů ksi─ů┼╝k─Ö szeroko ÔÇô do m┼éodych i starszych, staraj─ůc si─Ö stworzy─ç narracj─Ö ┼é─ůcz─ůc─ů pokolenia. Lepi j─ů, ┼é─ůcz─ůc w─ůtki z filozofii, psychologii, literatury czy mit├│w. Traktuje je przy tym jak wielobarwne kawa┼éki plasteliny, kt├│re mo┼╝na dowolnie rwa─ç, ugniata─ç, sp┼éaszcza─ç i rozci─ůga─ç. To sztuka trudna, ale mo┼╝liwa do zrealizowania. Jak wie jednak ka┼╝dy, kto bawi┼é si─Ö kiedykolwiek plastelin─ů, niewprawne r─Öce ┼éatwo mog─ů zmiesza─ç jej kawa┼éki w nieciekaw─ů, szar─ů mas─Ö.

Poematy (na cze┼Ť─ç) Maty

Koncept tej parentingowo-popularnonaukowej ksi─ů┼╝ki dyktuje konstrukcj─Ö niemal ka┼╝dego rozdzia┼éu. Matczak wybiera piosenk─Ö z katalogu Maty, opowiada o kontek┼Ťcie jej powstania, dorzuca par─Ö anegdot oraz swoj─ů interpretacj─Ö tekstu syna. Historie z ┼╝ycia Maty to przede wszystkim gratka dla nastoletnich fanek i fan├│w rapera. Matczak nie kryje zreszt─ů, ┼╝e adresuje je do nich, zach─Öcaj─ůc, by ksi─ů┼╝k─Ö czyta─ç z podzia┼éem na role: ÔÇ×dziecko czyta cz─Ö┼Ť─ç o piosenkach Micha┼éa i t┼éumaczy j─ů rodzicom, rodzice czytaj─ů cz─Ö┼Ť─ç wyk┼éadow─ů i t┼éumacz─ů dzieckuÔÇŁ (s. 13). Pozostali odbiorcy doceni─ç w tych historyjkach mog─ů g┼é├│wnie wy┼éaniaj─ůcy si─Ö z nich pozytywny obraz stosunk├│w rodzice-dziecko, a przede wszystkim ojciec-syn. Co prawda, wi─Ökszo┼Ťci os├│b opisy budowania tych relacji trudno b─Ödzie odnie┼Ť─ç do w┼éasnego ┼╝ycia. Nie ka┼╝dy wszak mo┼╝e regularnie podr├│┼╝owa─ç po ┼Ťwiecie, by uodporni─ç dziecko na ksenofobi─Ö (s. 54-55) czy skorzysta─ç z kontaktu do dyrektora Sinfonii Varsovii, poszukuj─ůc muzyk├│w na debiutancki koncert pociechy (ostatecznie orkiestr─Ö utworzy┼éa grupa student├│w Uniwersytetu Muzycznego w Warszawie) (s. 404). Mimo wszystko klasa wy┼╝sza te┼╝ potrzebuje pozytywnych wzorc├│w, a i osoby niemog─ůce cieszy─ç si─Ö pozycj─ů spo┼éeczn─ů Matczak├│w by─ç mo┼╝e co┼Ť z tych opowie┼Ťci wyci─ůgn─ů.

Wi─Öksze problemy zaczynaj─ů si─Ö, gdy autor przekracza wcale nie tak cienk─ů granic─Ö mi─Ödzy biografi─ů a hagiografi─ů. A robi to ju┼╝ na samym pocz─ůtku, opisuj─ůc narodziny syna, kt├│re nast─ůpi┼éy ÔÇ×co do minutyÔÇŁ w rocznic─Ö zdobycia Bastylii. ÔÇ×Wiecie, jak to jest: nie ma przypadk├│w, s─ů tylko znakiÔÇŁ ÔÇô komentuje Matczak. P├│┼é ┼╝artem, ale niew─ůtpliwie tak┼╝e p├│┼é serio. Zami┼éowanie do Junga czy Campbella sprawia, ┼╝e r├│wnie cz─Östo, co ucz┼éowiecza, archetypizuje Mat─Ö, wpisuj─ůc jego ┼╝ycie w schemat monomitu. Zabieg ten s┼éu┼╝y jednemu nadrz─Ödnemu celowi: ukazaniu na przyk┼éadzie biografii syna ÔÇô rapera z profesorskiego domu ÔÇô ÔÇ×moralnej donios┼éo┼Ťci niepos┼éusze┼ästwaÔÇŁ (s. 9).

S─Ök w tym, ┼╝e ci─Ö┼╝ko si─Ö zorientowa─ç, wobec czego tak naprawd─Ö Mata jest niepos┼éuszny. Na pewno nie buntuje si─Ö przeciw rodzicom ÔÇô przyk┼éad├│w (pozytywnych!) wi─Özi z nimi, wsp├│┼épracy na ka┼╝dym etapie obierania ┼╝yciowej drogi jest w ksi─ů┼╝ce a┼╝ nadto. Ani biografi─ů, ani tw├│rczo┼Ťci─ů m┼éodszy Matczak nie wpisuje si─Ö w ┼╝aden szeroki ruch spo┼éeczny b─Öd─ůcy przyk┼éadem pozytywnego niepos┼éusze┼ästwa. Najbli┼╝sz─ů prawdy odpowiedzi─ů b─Ödzie zapewne ta, i┼╝ Mata to buntownik in abstracto, przyk┼éad cz┼éowieka, kt├│ry ÔÇ×kocha wolno┼Ť─ç i ma w sobie zbyt wielk─ů potrzeb─Ö bycia innymÔÇŁ (s. 11). Czy ta opinia ojca czyni go jednak dobrym materia┼éem na bohatera ksi─ů┼╝ki? Zdaniem autora ÔÇô tak. Ot├│┼╝ Mata ÔÇ×nigdy nie stanie si─Ö Faszyst─ů, bo nie jest Potencjalnym Faszyst─ůÔÇŁ (s. 10), a wi─Öc g┼é├│wnym negatywnym bohaterem ksi─ů┼╝ki, cz┼éowiekiem chc─ůcym ÔÇ×spo┼éecze┼ästwa bez wolno┼Ťci, bez buntu, bez spontaniczno┼ŤciÔÇŁ (s. 11). Co prawda, k┼é├│ci si─Ö to z p├│┼║niejszymi tezami, i┼╝ Potencjalnym Faszyst─ů jest troch─Ö ka┼╝dy (s. 39) lub przynajmniej ma potencja┼é by si─Ö nim sta─ç (s. 108), ale by─ç mo┼╝e ÔÇ×niepokalanieÔÇŁ Maty to po prostu kolejny dow├│d jego ┼Ťwi─Öto┼Ťci.

Opr├│cz bycia hagiografem syna, Matczak jest tak┼╝e interpretatorem jego tw├│rczo┼Ťci. Fragmenty, w kt├│rych rozp┼éywa si─Ö nad najdrobniejszymi kulturowymi nawi─ůzaniami b─ůd┼║ dopisuje pi─Ötrowe teorie t┼éumacz─ůce u┼╝ycie przekle┼ästwa, czyta si─Ö ci─Ö┼╝ko. Jako ┼╝e ┼Ťwiadomy jest swojej nieobiektywno┼Ťci, stara si─Ö uprzedzi─ç oskar┼╝enia o nadinterpretowanie tw├│rczo┼Ťci Maty. W pewnym momencie zr├│wnuje je wr─Öcz z kierowanymi wobec ÔÇ×kasty prawniczejÔÇŁ zarzutami manipulowania prawem (s. 134-135), sugeruj─ůc w zasadzie, ┼╝e je┼Ťli kto┼Ť nie zgadza si─Ö z jego odczytaniami piosenek syna, to stoi w jednym rz─Ödzie ze Zbigniewem Ziobr─ů. Wszystko to nie zmienia negatywnego wra┼╝enia, jaki zostawia po┼é─ůczenie nieprzystaj─ůcych do siebie styl├│w pisania. Matczak raz wchodzi w rol─Ö tworz─ůcego rozprawk─Ö o ulubionym raperze licealisty, by zaraz wr├│ci─ç do bycia do┼Ťwiadczonym prawnikiem, kt├│ry nie rezygnuje z u┼╝ycia swoich zdolno┼Ťci sofistycznych.

Szczeg├│ln─ů uwag─Ö Matczak po┼Ťwi─Öca wersom kontrowersyjnym (tym najbardziej buntowniczym!), jakby nie wierz─ůc, ┼╝e mog─ů broni─ç si─Ö same. W adwokackim zapale (cho─ç jest radc─ů prawnym) zdarza mu si─Ö jednak niechc─ůcy jeszcze bardziej kompromitowa─ç syna. Przyk┼éadowo, gdy omawia utw├│r ÔÇ×SchodkiÔÇŁ, bierze si─Ö za bary z linijk─ů: ÔÇ×jebie nas to, ┼╝e stare baby na Powi┼Ťlu nie mog─ů zasn─ů─çÔÇŁ. Przytacza anegdot─Ö o tym, ┼╝e po nagraniu utworu Mata zacz─ů┼é si─Ö martwi─ç tym, co napisa┼é, zaprosi┼é wi─Öc do klipu pani─ů Barbar─Ö Tukendorf, by zagra┼éa rol─Ö ÔÇ×token seniorkiÔÇŁ (tokenizmem okre┼Ťla si─Ö praktyk─Ö pozorowania r├│wno┼Ťci poprzez symboliczne w┼é─ůczanie jednostek z grupy dyskryminowanej w dzia┼éanie czy instytucj─Ö). Nijak nie z┼éagodzi┼éo to okrucie┼ästwa samych wers├│w, a na koncertach w ca┼éej Polsce publiczno┼Ť─ç dalej skanduje, ┼╝e jebi─ů j─ů problemy starych bab. Matczaka jednak PR-owa zagrywka syna nie tylko satysfakcjonuje, ale stanowi wr─Öcz kolejny dow├│d jego cn├│t.

Tak jak biografia przeradza si─Ö miejscami w hagiografi─Ö, tak interpretacje wers├│w w ich egzegez─Ö. To niebezpiecze┼ästwo wpisane by┼éo w koncept ksi─ů┼╝ki ÔÇô wszak pomys┼é, by rozwa┼╝ania o utworach Maty powi─ůza─ç z wyk┼éadem o demokracji, przypomina znany z uczelni katolickich format temat├│w konferencji ÔÇ×X w tw├│rczo┼Ťci Jana Paw┼éa IIÔÇŁ. Matczak nie ucieka od takich skojarze┼ä, a wr─Öcz je prowokuje, w dw├│ch miejscach odczytuje na przyk┼éad wersy syna jako kierowane do s┼éuchaczy wezwanie ÔÇ×Nie l─Ökajcie si─Ö!ÔÇŁ (s. 126, 134). Najdobitniej jego nabo┼╝ny stosunek do piosenek Maty obrazuje rozdzia┼é o utworze ÔÇ×┼╗├│┼éte flamastry i grube katechetkiÔÇŁ, o kt├│rego refrenie pisze, ┼╝e ÔÇ×jest spe┼énieniem marze┼ä ka┼╝dego, kto tw├│rczo m├│wi i piszeÔÇŁ (s. 291). By do ko┼äca przekona─ç czytelnika, ┼╝e kawa┼éka tego s┼éucha─ç najlepiej na kolanach, opowiada, ┼╝e sta┼é si─Ö tematem wielkanocnego kazania w ko┼Ťciele Dominikan├│w przy ulicy Freta w Warszawie (s. 292). Liczne tego typu fragmenty, przywodz─ůce na my┼Ťl ┼Ťredniowieczne ÔÇ×pie┼Ťni o czynachÔÇŁ, s─ů raczej nied┼║wiedzia przys┼éug─ů dla syna ze strony ojca (cho─ç w pewnych kr─Ögach zapewne spe┼éni─ů swoj─ů funkcj─Ö). T┼éumaczenie, dlaczego Mata wzbudza w nas mi┼éo┼Ť─ç i zachwyt wychodzi profesorowi Matczakowi mniej wi─Öcej tak, jak profesorowi Bladaczce opowiadanie o geniuszu S┼éowackiego.

Tata Maty mota tematy

Wspomniany wcze┼Ťniej koncept ksi─ů┼╝ki, cho─ç brzmi elegancko, jest niestety grubymi ni─çmi szyty. Przej┼Ťcia od dywagacji na temat tw├│rczo┼Ťci syna do cz─Ö┼Ťci wyk┼éadowej wymagaj─ů od Matczaka sporo ekwilibrystyki. Cho─ç jest co┼Ť interesuj─ůcego w obserwowaniu, jak profesor dwoi si─Ö i troi, by wygl─ůda┼éo to zgrabnie, ostateczny efekt raczej zawodzi i przyjmuje posta─ç schematu: Mata rzuca w kawa┼éku kulturowe nawi─ůzanie, Tata prezentuje lu┼║n─ů wariacj─Ö na jego temat. Imponuje przekr├│j zagadnie┼ä, jakie przy okazji porusza. Pisze o relacjach damsko-m─Öskich, kt├│re ÔÇ×s─ů kluczowe dla ukszta┼étowania zdrowego, silnego antyfaszystyÔÇŁ (s. 37), poniewa┼╝ ÔÇ×zmierzenie si─Ö z oczekiwaniami (…) kobiet jest kluczowe dla jego [to jest m┼éodego m─Ö┼╝czyzny ÔÇô dopisek m├│j] zdrowego rozwojuÔÇŁ (s. 38). Czy kobiety i m─Ö┼╝czy┼║ni nie-hetero maj─ů szans─Ö na zdrowy rozw├│j i bycie antyfaszystami ÔÇô o tym Matczak niestety nie wspomina. Swoje miejsce w ksi─ů┼╝ce otrzymuj─ů tak┼╝e religijno┼Ť─ç czy patriotyzm. Z obrony tej pierwszej i ataku na drugi Matczak jest zreszt─ů bardzo dumny ÔÇô ÔÇ×umieszczenie w jednej ksi─ů┼╝ce dw├│ch takich rozdzia┼é├│w jest wyrazem odwagi intelektualnej i pochwa┼éy r├│┼╝norodno┼ŤciÔÇŁ (s. 310), gratuluje samemu sobie. Wsp├│┼éczesnym intelektualist─ů b─Öd─ůc, Matczak po┼Ťwi─Öca r├│wnie┼╝ obszerne fragmenty cancel culture czy Unii Europejskiej. Czy czego┼Ť brakuje? Drobiazg├│w: katastrofy klimatycznej czy nier├│wno┼Ťci ekonomicznych (wspomnianych raz, w parafrazie).

By o tym wszystkim opowiedzie─ç, Matczak, jak na osob─Ö zwi─ůzan─ů z rapem przysta┼éo, nie kryguje si─Ö z name-droppingiem. Nazwiska filozofek, prawnik├│w czy artyst├│w padaj─ů w ksi─ů┼╝ce g─Östo, cz─Östo bez ┼╝adnego komentarza przybli┼╝aj─ůcego cytowan─ů posta─ç. ┼Üwiadomy, ┼╝e mo┼╝e w ten spos├│b zniech─Ö─ç czytelnik├│w, autor w jednym z pocz─ůtkowych rozdzia┼é├│w uspokaja ich, zapewniaj─ůc ┼╝e znajomo┼Ť─ç tw├│rczo┼Ťci przywo┼éywanych postaci nie jest wymagana. Po tej rozs─ůdnej uwadze nast─Öpuje jednak kolejna, du┼╝o bardziej niepokoj─ůca: ÔÇ×(…) wiem, ┼╝e tak jak wszystkie piosenki s─ů w gruncie rzeczy o tym samym (a wi─Öc o mi┼éo┼Ťci), tak wszystkie traktaty filozoficzne s─ů o jednym ÔÇô o prawdzie. Nie musisz wiedzie─ç, kto ci─Ö do niej doprowadzi┼é. Nie patrz na palec, patrz na to, co on wskazuje. I czytaj dalejÔÇŁ (s. 41). Ten upupiaj─ůcy ton, cz─Östo obecny na kartach ÔÇ×Jak wychowa─ç rapera.ÔÇŁ, pasuje do ksi─ů┼╝ki b─Öd─ůcej pochwa┼é─ů samodzielnego my┼Ťlenia jak pi─Ö┼Ť─ç do nosa. ┼╗yczliwi mog─ů go odebra─ç jako wyraz przesadnej troski o odbiorc├│w. Mniej ┼╝yczliwi ÔÇô obawy, ┼╝e odbiorcy ci zaczn─ů dopytywa─ç i kwestionowa─ç, zamiast g┼éadko przyjmowa─ç wskazywan─ů im bezosobowym palcem prawd─Ö.

Jest to obawa o tyle zrozumia┼éa, ┼╝e Matczak nie cytuje wy┼é─ůcznie kanonu filozofii (Arendt, Camusa, Fromma, Wittgensteina), ale i postacie oraz dzie┼éa budz─ůce znaczne kontrowersje. Jeden z rozdzia┼é├│w po┼Ťwi─Öca na przyk┼éad niemal w ca┼éo┼Ťci eksperymentowi Milgrama, traktuj─ůc go bezkrytycznie, mimo dekad dyskusji nad zwi─ůzanymi z nim etycznymi czy metodologicznymi problemami. Najwi─Öksze w─ůtpliwo┼Ťci budzi jednak regularne cytowanie Jordana B. Petersona. Nie miejsce tu na konfrontacj─Ö z tw├│rczo┼Ťci─ů Kanadyjczyka ÔÇô obszerne podsumowanie jej krytyki znale┼║─ç mo┼╝na na przyk┼éad w eseju Micha┼éa Zabdyra-Jamr├│za opublikowanym w Miesi─Öczniku Znak. Matczak zarzuty wobec Petersona bagatelizuje. Nie godzi si─Ö na nazywanie go mizoginem ÔÇô przeciwnie, mianuje go patronem piosenki o pierwszych relacjach z kobietami (s. 38). Twierdzi tak┼╝e, ┼╝e ÔÇ×Peterson jest g┼é─Öboko nienawidzony przez ┼Ťrodowiska lewicowe na ca┼éym ┼Ťwiecie, poniewa┼╝ sprzeciwi┼é si─Ö kiedy┼Ť regulacji dotycz─ůcej u┼╝ywania zaimk├│w odnosz─ůcych si─Ö do os├│b niebinarnych zgodnie z ich ┼╝yczeniem (…)ÔÇŁ (s. 37). Tymczasem sprawa tzw. Bill C-16 bynajmniej nie stanowi g┼é├│wnej przyczyny krytyki autora ÔÇ×12 Rules for LifeÔÇŁ. Stanowi za to dobry przyk┼éad nierzetelno┼Ťci Petersona, ale i Matczaka, b┼é─Ödnie opisuj─ůcego przedmiot regulacji.

Kontrowersyjnych komentarzy czy w─ůtpliwych parafraz jest na ponad pi─Öciuset stronach ÔÇ×Jak wychowa─ç rapera.ÔÇŁ ca┼ée mrowie. Weryfikowanie ich na bie┼╝─ůco podczas lektury to trudne zadanie. Stylistycznie ksi─ů┼╝ka przypomina bowiem miejscami centon, nazywany potocznie obrazowo ÔÇ×literackim bigosemÔÇŁ. Pr├│bk─Ö bigosowego flow Taty Maty stanowi cho─çby takie zdanie: ÔÇ×Karen Stenner pisze na przyk┼éad, ┼╝e potencja┼é faszystowski ma tak┼╝e ideologia lewicowa, czym w pewien spos├│b potwierdza s┼éowa Orwella, zgodnie z kt├│rymi lewicowi aktywi┼Ťci nie zawsze lubi─ů biednych, czasem po prostu nienawidz─ů bogatychÔÇŁ (s. 298). Warto si─Ö nad nim na chwil─Ö zatrzyma─ç.

Esej Karen Stenner, psycholo┼╝ki politycznej, to jeden z najcz─Ö┼Ťciej cytowanych w ksi─ů┼╝ce tekst├│w. Wymieniony jest w spisie ┼║r├│de┼é cytat├│w, ┼éatwo wi─Öc sprawdzi─ç, ┼╝e ani okre┼Ťlenie ÔÇ×potencja┼é faszystowskiÔÇŁ, ani ÔÇ×ideologia lewicowaÔÇŁ w og├│le w nim nie padaj─ů. Matczak dokonuje nieuczciwego nadu┼╝ycia. Maj─ůce w psychologii d┼éug─ů tradycj─Ö poj─Öcie ÔÇ×autorytarnej predyspozycjiÔÇŁ (authoritarian predisposition) uto┼╝samia z autorsk─ů koncepcj─ů Potencjalnego Faszyzmu. Daje mu to asumpt do mieszania ostro┼╝nych, stawianych z du┼╝─ů wra┼╝liwo┼Ťci─ů twierdze┼ä badaczki z w┼éasnymi publicystycznymi komentarzami. Wielokrotnie trudno przez to dostrzec, gdzie ko┼äczy si─Ö mowa zale┼╝na, a zaczyna mowa Matczaka. By zaprz─ůc autorytet psycholo┼╝ki do wzmocnienia w┼éasnej argumentacji, posuwa si─Ö wr─Öcz do takich erystycznych zabieg├│w, jak sugerowanie, ┼╝e Stenner niekt├│re tezy mog┼éa stawia─ç, ÔÇ×(…) my┼Ťl─ůc o partii rz─ůdz─ůcej aktualnie Polsk─ů (…)ÔÇŁ (s. 298). Od naukowca szczeg├│lnie mocno trzeba wymaga─ç etyki pracy ze ┼║r├│d┼éami, wra┼╝liwo┼Ťci na specyfik─Ö j─Özyka innych nauk czy cho─çby uczciwo┼Ťci w przek┼éadzie. Ich braku nie usprawiedliwia fakt, ┼╝e to ksi─ů┼╝ka popularyzatorska. Niestety pisanym ÔÇ×wyk┼éadomÔÇŁ Matczaka bli┼╝ej do monolog├│w Krzysztofa Karonia ni┼╝ akademickich prelekcji.

Sprawa rzekomych ÔÇ×s┼é├│w OrwellaÔÇŁ to podobna kompromitacja. Cho─ç brak w ksi─ů┼╝ce ┼║r├│d┼éa tego cytatu, to jego poszukiwania wskazuj─ů na Jordana Petersona, kt├│ry w przedmowie do ÔÇ×Maps of Meaning: The Architecture of BeliefÔÇŁ pisa┼é: ÔÇ×Orwell powiedzia┼é zasadniczo, ┼╝e socjali┼Ťci tak naprawd─Ö nie lubili biednych. Oni po prostu nienawidzili bogatychÔÇŁ (w oryginale: ÔÇ×Orwell┬ásaid, essentially, that┬ásocialists┬ádid not really like the poor. They merely┬áhated the richÔÇŁ). Kanadyjski psycholog na ca┼ée szcz─Ö┼Ťcie doda┼é do swojej parafrazy przypis odsy┼éaj─ůcy do ÔÇ×Drogi na molo w WiganÔÇŁ, a konkretniej do fragmentu brzmi─ůcego: ÔÇ×Cz─Östo, gdy patrz─Ö na socjalist─Ö ÔÇô typu intelektualisty, autora traktat├│w, cytuj─ůcego Marksa, przyodzianego w pulower, o k─Ödzierzawej czuprynie ÔÇö zastanawiam si─Ö, jakie, do diab┼éa ci─Ö┼╝kiego, s─ů jego prawdziwe motywy. Cz─Östo trudno uwierzy─ç, ┼╝e w gr─Ö wchodzi umi┼éowanie kogokolwiek, a ju┼╝ zw┼éaszcza klasy robotniczej, od kt├│rej nie kto inny, tylko on sam, jest jak najbardziej oddalonyÔÇŁ (cytat za: G. Orwell, Droga na molo w Wigan, prze┼éo┼╝y┼é B. Zborski, Warszawa 2005, s. 215). Nie do┼Ť─ç wi─Öc, ┼╝e Orwell nie krytykowa┼é ÔÇ×lewicowych aktywist├│wÔÇŁ, lecz socjalist├│w, to na dodatek ostrze ÔÇô sk─ůdin─ůd s┼éusznej ÔÇô krytyki wymierzy┼é w ich bardzo konkretny typ, z kt├│rym mia┼é do czynienia w swoim otoczeniu. Co wa┼╝niejsze jednak, jak zauwa┼╝a w tek┼Ťcie o Petersonie Nathan J. Robinson, w innym miejscu ÔÇ×Drogi na molo…ÔÇŁ przeczyta─ç mo┼╝na tak─ů uwag─Ö: ÔÇ×Odrzucanie socjalizmu tylko dlatego, ┼╝e tak wielu socjalist├│w to ludzie tuzinkowego pokroju jest absurdum: to tak, jakby kto┼Ť nie chcia┼é uda─ç si─Ö w podr├│┼╝ poci─ůgiem, bo nie spodoba┼éa mu si─Ö twarz bileteraÔÇŁ (s. 259). Matczak, pr├│buj─ůc wykorzysta─ç rzekom─ů uwag─Ö Orwella na temat postawy ÔÇ×lewicowych aktywist├│wÔÇŁ jako odnosz─ůc─ů si─Ö do ÔÇ×lewicowej ideologiiÔÇŁ, pope┼énia wi─Öc dok┼éadnie ten b┼é─ůd, przed kt├│rym ├│w Orwell ostrzega.

Powy┼╝sza krytyka nie jest oczywi┼Ťcie koronnym argumentem za intelektualn─ů nieuczciwo┼Ťci─ů Matczaka, lecz studium przypadku. Skal─Ö problemu ci─Ö┼╝ko oszacowa─ç, weryfikowanie wszystkich cytat├│w czy parafraz by┼éoby benedykty┼äsk─ů prac─ů. Nie mo┼╝na si─Ö jednak dziwi─ç, ┼╝e z ka┼╝dym odnalezionym przyk┼éadem b┼é─Ödnego t┼éumaczenia czy nierzetelnej parafrazy zaufanie do autora maleje. W jeszcze gorszym ┼Ťwietle stawia go fakt, i┼╝ w wielu miejscach ksi─ů┼╝ki podkre┼Ťla wag─Ö s┼é├│w (s. 379-387), warto┼Ť─ç dobrego t┼éumaczenia (s. 273) czy niebezpiecze┼ästwo przemocy intelektualnej, kt├│ra ÔÇ×wykorzystuje niewiedz─Ö s┼éuchaczy, aby nimi manipulowa─çÔÇŁ (s. 238). Gdyby Matczak-krytyk j─Özykowych manipulacji wzi─ů┼é na warsztat Matczaka-pisarza, zapewne nie sko┼äczy┼éoby si─Ö to dla tego drugiego dobrze.

Maty Tata ÔÇô t┼éumacz ┼Ťwiata

ÔÇ×JBP przeplata swoje argumenty i teorie filozoficzne z pozornie s┼éabo powi─ůzanymi anegdotami czy historiami, raz to o wyrzuceniu z pracy, raz o podr├│┼╝y do KL Dachau, innym razem o problemach zdrowotnych jego c├│rki. Efektem jest emocjonalny rollercoaster, kt├│ry s┼éu┼╝y─ç ma przygotowaniu podatnego czytelnika do bezkrytycznego przyj─Öcia stawianych tez o wyra┼║nie politycznym charakterzeÔÇŁ ÔÇö pisze w przywo┼éywanym ju┼╝ eseju o Jordanie B. Petersonie Micha┼é Zabdyr-Jamr├│z. Fragmentem tym, po drobnych modyfikacjach, podsumowa─ç mo┼╝na tak┼╝e ÔÇ×Jak zosta┼éem raperem? BezradnikÔÇŁ.

ÔÇ×Tezy o wyra┼║nie politycznym charakterzeÔÇŁ nietrudno w tej ksi─ů┼╝ce znale┼║─ç ÔÇô krytyka Partii (pisanej przez Matczaka zawsze wielk─ů liter─ů, jak na mi┼éo┼Ťnika Orwella i patosu przysta┼éo) to jej leitmotiv. Katalog zarzut├│w jest do┼Ť─ç klasyczny: niepublikowanie wyrok├│w Trybuna┼éu Konstytucyjnego, ÔÇ×deformaÔÇŁ s─ůdownictwa, antyunijny kurs polityki zagranicznej. Wiele z padaj─ůcych na te tematy uwag to oczywiste s┼éuszno┼Ťci, ale nie ma co robi─ç z tego Matczakowi zarzutu, skoro swoj─ů ksi─ů┼╝k─Ö kieruje tak┼╝e do m┼éodych, by─ç mo┼╝e niezainteresowanych polityk─ů fan├│w i fanek Maty. Jednocze┼Ťnie narracja na temat praworz─ůdno┼Ťci prowadzona jest w spos├│b, kt├│ry par─Ö lat temu doskonale skrytykowa┼é Bohdan Wid┼éa w eseju ÔÇ×Prawnicy nie uratuj─ů pa┼ästwa prawaÔÇŁ. Dzieje erozji zaufania do pa┼ästwa i s─ůd├│w s─ů w ÔÇ×BezradnikuÔÇŁ przemilczane, zaniedbania zar├│wno samego Trybuna┼éu Konstytucyjnego, jak i rz─ůdz─ůcych przed 2015 rokiem w zakresie wykonywania jego wyrok├│w Matczak bagatelizuje (s. 236-237). Gdy za┼Ť pr├│buje dowie┼Ť─ç, ┼╝e wcze┼Ťniej tak┼╝e krytykowa┼é w┼éadz─Ö, przypomina oÔÇŽ podpisaniu listu otwartego wyra┼╝aj─ůcego sprzeciw wobec likwidacji OFE (s. 23). To zreszt─ů jeden z nielicznych przypadk├│w, gdy autor swoje absolutyzuj─ůce teorie pr├│buje ukonkretni─ç, po┼é─ůczy─ç ┼Ťwiat metanarracji i wielkich idei z praktyk─ů ┼╝ycia codziennego. Wychodzi to niestety nieprzekonuj─ůco.

Przywr├│cenie praworz─ůdno┼Ťci to nie jedyna wystawiana w ksi─ů┼╝ce recepta na napraw─Ö sytuacji w spolaryzowanej Polsce. Pr├│buj─ůc podsumowa─ç rady Karen Stenner dotycz─ůce organizowania ┼╝ycia spo┼éecznego tak, aby w┼é─ůczy─ç w nie osoby z predyspozycjami autorytarnymi, Matczak proponuje strategi─Ö ÔÇ×wy w nas kamieniem, my w was chlebemÔÇŁ (s. 203). T─Ö godn─ů pochwa┼éy postaw─Ö pacyfizmu i tolerancji, powstrzymywania ch─Öci odwetu i anga┼╝owania si─Ö w dialog, doprowadza jednak do ekstremum. Ostentacyjnie pot─Öpia ÔÇ×agresj─ÖÔÇŁ Strajku Kobiet (s. 75), krytykuje osoby, kt├│re podkre┼Ťlaj─ů ÔÇ×to, co nas dzieli: kolor sk├│ry, orientacj─Ö seksualn─ů, religi─ÖÔÇŁ (s. 74). W ┼╝adnym momencie nie zadaje sobie przy tym pytania o rol─Ö w┼éasnych przywilej├│w w ukszta┼étowaniu tak pryncypialnego ┼Ťwiatopogl─ůdu. Nie mo┼╝na wykluczy─ç, ┼╝e to w┼éa┼Ťnie przywileje ÔÇô wynikaj─ůce z p┼éci, zawodu czy sytuacji ekonomicznej ÔÇô warunkuj─ů zachowawczo┼Ť─ç Matczaka. W ko┼äcu ÔÇ×agresywneÔÇŁ feministki czy ÔÇ×podkre┼Ťlaj─ůcy orientacj─Ö seksualn─ůÔÇŁ aktywi┼Ťci LGBTQ+ d─ů┼╝─ů do tego, by te daj─ůce obecnie ┼╝yciowe przewagi cechy przesta┼éy mie─ç znaczenie.

A gdzie miejsce na bunt? By wyznaczy─ç jego granice, Matczak si─Öga do ÔÇ×Cz┼éowieka zbuntowanegoÔÇŁ Alberta Camusa i rozr├│┼╝nienia mi─Ödzy dobr─ů rebeli─ů a z┼é─ů rewolucj─ů (s. 33). Trudno jednak ufa─ç w temacie rewolucji komu┼Ť, kto lewic─Ö w Polsce uwa┼╝a za filozoficznych nast─Öpc├│w bolszewik├│w. Mieszaj─ůc pogl─ůdy Camusa z w┼éasnymi, jak r├│wnie┼╝ reakcjonistyczn─ů filozofi─ů Petersona, czyni z Francuza patrona o┼Ťwieconego centryzmu i szukania trzeciej drogi, gdy tylko staje si─Ö przed jak─ůkolwiek alternatyw─ů. Twierdzi na przyk┼éad: ÔÇ×(ÔÇŽ) jak pisze Camus, rebeliant buntuj─ůcy si─Ö przeciw absurdowi ┼╝ycia nie mo┼╝e si─Öga─ç po przemoc w realizacji swojego celu, bo cel nie u┼Ťwi─Öca ┼Ťrodk├│w. I chodzi tu o ka┼╝d─ů przemoc (ÔÇŽ)ÔÇŁ (s. 35). To stwierdzenie stoi w jawnej sprzeczno┼Ťci z pogl─ůdami Noblisty, kt├│ry w ÔÇ×Cz┼éowieku zbuntowanymÔÇŁ pisze: ÔÇ×Absolutne odrzucenie gwa┼étu oznacza bierny wyb├│r niewoli i jej przemocy; gwa┼ét systematyczny burzy wsp├│lnot─Ö i nasze w niej istnienie. Oba poj─Öcia, je┼Ťli nie maj─ů by─ç ja┼éowe, musz─ů odnale┼║─ç swoje graniceÔÇŁ (Cytaty za: A. Camus, Cz┼éowiek zbuntowany, prze┼éo┼╝y┼éa J. Guze, Warszawa 2002, s. 337), dalej za┼Ť, jak gdyby kieruj─ůc s┼éowa wprost do Matczaka: ÔÇ×Cel u┼Ťwi─Öca ┼Ťrodki? By─ç mo┼╝e. Ale co u┼Ťwi─Öci cel? Na to pytanie (ÔÇŽ) bunt odpowiada: ┼ŤrodkiÔÇŁ (s. 338). Zn├│w: na weryfikacj─Ö wszystkich cytat├│w i parafraz brak tu miejsca. Trudno jednak nie odnie┼Ť─ç wra┼╝enia, ┼╝e ÔÇ×Cz┼éowiek zbuntowanyÔÇŁ w wersji Matczaka przyjmuje posta─ç Tomasza Karolaka z serialu ÔÇ×39 i p├│┼éÔÇŁ, siedz─ůcego na schodkach nad Wis┼é─ů, skanduj─ůcego wrogo┼Ť─ç wobec PiS i oboj─Ötno┼Ť─ç wobec insomnii starych bab na Powi┼Ťlu. Przy wszystkich stawianych dzie┼éu Camusa zarzutach┬ánie zas┼éu┼╝y┼éo na takie potraktowanie.

Tymczasem uczciwe zmierzenie si─Ö z problemem etycznego buntu wobec wyzwa┼ä XXI wieku to temat na ksi─ů┼╝k─Ö, kt├│ra z pewno┼Ťci─ů trafi┼éaby do wielu m┼éodych czytelniczek i ich rodzic├│w. Aktywistki klimatyczne anga┼╝uj─ůce si─Ö w obywatelskie niepos┼éusze┼ästwo, m┼éode feministki do┼Ťwiadczaj─ůce trud├│w ┼╝ycia w patriarchalnym spo┼éecze┼ästwie, prekariusze ┼╝yj─ůcy pod jarzmem ekonomicznego przymusu. Wszyscy oni mierz─ů si─Ö codziennie z dylematami, o kt├│rych pisa┼é Camus. Jednak je┼Ťli nie s─ů fanami Maty, to nie znajd─ů w ksi─ů┼╝ce Matczaka nic ciekawego. Przeciwnie, to one mog┼éyby da─ç jemu wyk┼éad.

A przecie┼╝ nie jest tak, ┼╝e Tata Maty nie dostrzega pal─ůcych problem├│w wsp├│┼éczesno┼Ťci. ÔÇ×(ÔÇŽ) [┼Ü]wiat jest, niestety, niesprawiedliwyÔÇŁ ÔÇö przyznaje. Polemizuj─ůc z przesz┼éo┼Ťci z w┼éasnymi niedawnymi tezami o znaczeniu pracy, stwierdza: ÔÇ×(ÔÇŽ) mo┼╝esz zapieprza─ç, ale je┼Ťli nie masz szcz─Ö┼Ťcia, nic z tego nie wyjdzieÔÇŁ (s. 461). Nie polemizuje nawet z Karen Stenner, gdy ta apeluje: usuwajcie nier├│wno┼Ťci ekonomiczne (s. 202).

Paradoksem ÔÇ×Jak wychowa─ç rapera.ÔÇŁ jest to, ┼╝e Matczak, aposto┼é buntu, nawet je┼Ťli widzi gdzie┼Ť potrzeb─Ö zmiany, nie wskazuje ┼╝adnych sposob├│w jej osi─ůgni─Öcia i rozmywa odpowiedzialno┼Ť─ç za problem. W tej ostatniej kwestii wspina si─Ö na wy┼╝yny pustos┼éowia, pisz─ůc: ÔÇ×Chodzi (ÔÇŽ) o priorytety ÔÇô czy chcesz zwalcza─ç systemowe z┼éo, czy raczej goni─ç ludzi, kt├│rym mo┼╝esz przypisa─ç win─Ö za punktowe z┼éo w tym systemieÔÇŁ (s. 67). Skoro tak, to Mata adresatem swojego s┼éynnego (i konsultowanego z ojcem) wersu o dzi─ů┼Ťle powinien by┼é chyba uczyni─ç nie Jacka Kurskiego, ale ÔÇ×systemowe z┼éoÔÇŁ? Taka linijka nie ruszy┼éaby jednak mas ÔÇô zar├│wno fan├│w, jak i przeciwnik├│w.

Ewidentnie nie chce ich tak┼╝e porusza─ç Matczak. Wezwanie do buntu, kt├│re wy┼éania si─Ö ze stron ÔÇ×Jak wychowa─ç rapera.ÔÇŁ, nie jest raczej w stanie zainspirowa─ç nikogo, a wizja ┼Ťwiata, do kt├│rego ma prowadzi─ç, jest ma┼éo poci─ůgaj─ůca. Dobrze obrazuj─ů j─ů strofy wiersza Czes┼éawa Mi┼éosza ÔÇ×Na pewn─ů ksi─ů┼╝k─ÖÔÇŁ z tomu ÔÇ×OcalenieÔÇŁ . Jak twierdzi historyk literatury Aleksander Fiut, noblista polemizowa┼é nimi z Bohdanem Suchodolskim, kt├│ry w dziele ÔÇ×Ska╠Ęd i doka╠Ęd idziemyÔÇŁ poszukiwa┼é ÔÇ×trzecich dr├│gÔÇŁ mi─Ödzy r├│┼╝nymi ÔÇ×wyabsolutnionymiÔÇŁ (jak okre┼Ťli┼é je Mi┼éosz) opozycjami. Usilnie szuka ich tak┼╝e Matczak (s. 66, s. 69, s. 420). W ÔÇ×Jak wychowa─ç rapera.ÔÇŁ pisze nie bez racji o prawnikach, ┼╝e: ÔÇ×Gdyby czytali wiersze, nie tylko byliby bardziej lud┼║mi, a mniej rze┼║nikami, ale tak┼╝e byliby lepiej przygotowani do swojej pracyÔÇŁ (s. 313). Warto, by przeczyta┼é tak┼╝e te wersy (cytat za: C. Mi┼éosz, Wiersze wszystkie, Krak├│w 2011, s. 213):

ÔÇ×I b─Ödzie potem rz─ůd nic z prawicy, ni z lewicy
I b─Ödzie potem p├│┼é o┼Ťwiaty i p├│┼é reformy,
P├│┼é wolno┼Ťci, p├│┼é ucisku i p├│┼é wyrzeczenia,
┼╗eby mieli nad czym j─Öcze─ç zgorzkniali poeci.

Państwo złotego środka! Ludzkość uśmierzona!
O szlachetni, pozwo╠ülcie, jedno tylko zdanie:
Ma╠Ędros╠üc╠ü bez gniewu tyle jest warta co gniew bez ma╠Ędros╠üci
To znaczy nie warta nicÔÇŁ.

 

Od redakcji: Na pro┼Ťb─Ö Sinfonii Varsovii doprecyzowali┼Ťmy fragment odnosz─ůcy si─Ö do osoby jej dyrektora, aby bardziej jednoznacznie oddawa┼é opisan─ů w ksi─ů┼╝ce sytuacj─Ö.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Wybieram sam/a
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie ÔÇô w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej: Polityka prywatno┼Ťci. zamknij ├Ś