Wesprzyj nas!

magazyn lewicy katolickiej

Turbot, piotrosz, dwa lucjany. Targ rybny Tsukiji.

Targowisko ma prawie tysi膮c siedemset stanowisk handlowych, kt贸re odwiedza dziennie pi臋膰dziesi膮t tysi臋cy tokijskich handlarzy, od w艂a艣cicieli sklep贸w, ma艂ych restauracji i hotel贸w oraz fabryk, na grubych rybach ko艅cz膮c.


Targowisko ma prawie tysi膮c siedemset stanowisk handlowych, kt贸re odwiedza dziennie oko艂o pi臋膰dziesi臋ciu tysi臋cy tokijskich handlarzy, zaczynaj膮c od w艂a艣cicieli sklep贸w, ma艂ych restauracji i hotel贸w oraz fabryk, na grubych rybach ko艅cz膮c.
 
Tokyo, 4:30 rano. Po nocy sp臋dzonej w hostelu tak ma艂ym, 偶e w艂a艣ciciele nazywaj膮 go domem na obrze偶ach miasta w dzielnicy Nishi-Kawaguchi, pr贸buj臋 wsta膰 aby nie obudzi膰 nikogo ze wsp贸艂lokator贸w, kt贸rzy wr贸cili po ca艂onocnej balandze w kt贸rym艣 z tokijskich klub贸w. Ostro偶nie zwijam si臋 z mojego pos艂ania na ziemi w tym zaskakuj膮co czystym i sprawnie dzia艂aj膮cym domostwie. Cel dzisiejszej wyprawy, targ rybny. Ale nie jaki艣 tam przypadkowy, tylko Centralny Tokijski Hurtowy Targ Metropolitalny, najwi臋ksze tego typu targowisko na 艣wiecie, sprzedawane jest tutaj dwa tysi膮ce ton ryb i owoc贸w morza dziennie.
 
P贸ki co, jad臋 pierwszym tego dnia poci膮giem. Japo艅czycy podr贸偶uj膮 w osobliwy spos贸b, zazwyczaj nikt ze sob膮 nie rozmawia, starsi ludzie przewa偶nie zapadaj膮 w stan ni to snu ni to medytacji, zamykaj膮 oczy i opuszczaj膮 g艂owy, niemniej od razu reaguj膮 gdy poci膮g przyspieszy lub kto艣 usi膮dzie obok (albo pr贸buje zrobi膰 im zdj臋cie). Druga cz臋艣膰 podr贸偶uj膮cych przez wi臋kszo艣膰 czasu korzysta ze smartfon贸w, graj膮, pisz膮 smsy, czytaj膮 wiadomo艣ci z kraju i ze 艣wiata, niekt贸rzy zabieraj膮 ze sob膮 nintendo i inne podr臋czne konsole do gier. Tak sp臋dzaj膮 te p贸艂 godziny w drodze do pracy lub szko艂y.
 

W tokijskim metrze.

Na najwi臋ksz膮 atrakcj臋 dnia czyli licytacj臋 tu艅czyka niestety nie zd膮偶臋, bo w艂a艣nie si臋 zacz臋艂a. To wydarzenie mo偶e ogl膮da膰 pierwsze sto dwadzie艣cia os贸b kt贸re ustawi艂o si臋 w kolejce, a ja w艂a艣nie siedz臋 w poci膮gu. Zbli偶a si臋 ostatni przystanek. Na targowisko docieram po godzinie sz贸stej, pytam ludzi o drog臋, zawsze staraj膮 si臋 pom贸c, nawet gdy za bardzo nie rozumiej膮 o co mi chodzi, bo z angielskim w Japonii o dziwo nie najlepiej. Tsukiji znajduje si臋 w centrum Tokyo, wi臋c przedzieram si臋 przez d偶ungl臋 drapaczy chmur, kt贸re co i rusz prze艣cigaj膮 si臋 w wysoko艣ci i kszta艂cie, a偶 w ko艅cu na drodze staje labirynt targowiska.
 

Centrum Tokio, Tsukiji po lewej na drugim planie, po prawej park Hamarikyu.

鈥‥lektryczne w贸zki 艣migaj膮 tu jak w ukropie, pracownicy wydaj膮 si臋 nie zwraca膰 na mnie najmniejszej uwagi nawet kiedy praktycznie wchodz臋 im na stanowisko, czasem kto艣 rzuci ponure spojrzenie, czasem si臋 u艣miechnie. Wsz臋dzie s艂ycha膰 zgrzyt styropianu, a eksponaty nie przestaj膮 mnie zadziwia膰. Japo艅sk膮 dba艂o艣膰 i precyzj臋 wida膰 na ka偶dym kroku, owoce morza s膮 starannie wyselekcjonowane i zapakowane, 艣wie偶e! Po kr贸tkim czasie dochodz臋 do miejsca gdzie masy ryb s膮 trzymane 偶ywe w wielkich kontenerach i stopniowo ubijane na sprzeda偶.
 

Man at work.

Jak pisze Theodor Bestor w swojej ksi膮偶ce o Tsukiji: 鈥淪ze艣膰 porank贸w w tygodniu, pomi臋dzy czwart膮 a dziesi膮t膮 rano, Tsukiji zamienia si臋 w wir szalonej akcji i industrialnego d藕wi臋ku, najnowsze zdobycze techniki koegzystuj膮 tutaj z prac膮 sprzed okresu manufaktur鈥. Targowisko ma prawie tysi膮c siedemset stanowisk handlowych, kt贸re odwiedza dziennie oko艂o pi臋膰dziesi臋ciu tysi臋cy tokijskich handlarzy, zaczynaj膮c od w艂a艣cicieli sklep贸w, ma艂ych restauracji i hotel贸w oraz fabryk, na grubych rybach ko艅cz膮c. Zastanawia mnie tylko jedno: gdzie oni wszyscy teraz s膮?
 

Sekcja uboju i pakowania ryb.

Japo艅czycy kochaj膮 ryby i owoce morza, na Tsukiji mo偶emy kupi膰 Kanadyjskiego i Chilijskiego 艂ososia, krewetki z Tajlandii, kraby przyjecha艂y tu z rosyjskiego Ochocka, a tu艅czyk z Nowego Jorku i Istambu艂u. Czerwony lucjan przyby艂 do Tokyo z Chin a o艣miornice z zachodniej Afryki. Wyb贸r jest ogromny.
 

Jedna z hal targowych dla wi臋kszych przedsi臋biorc贸w.

鈥ˋ jednak uda艂o si臋! Docieram do sekcji z tu艅czykiem, aukcja ju偶 wprawdzie sko艅czona, ale ryby dalej le偶膮 w przestronnej hali, s膮 wielkie, a偶 chcia艂o by si臋 zobaczy膰 jak dostojnie musz膮 wygl膮da膰 p艂ywaj膮c w oceanie. Pracownicy powoli 艂aduj膮 i tn膮 na porcje te kt贸re zosta艂y sprzedane. Nagle podchodzi do mnie pracownik s艂u偶by porz膮dkowej i pyta jak ja si臋 tu znalaz艂em. Ale jak to? Normalnie po polsku wszed艂em od ty艂u.
 

Porcjowanie tu艅czyka

鈥∣kazuje si臋 偶e market jest dost臋pny dla zwiedzaj膮cych od godziny dziewi膮tej (teraz jest par臋 minut po si贸dmej) a sekcja dla hurtownik贸w w kt贸rej si臋 znalaz艂em jest zamkni臋ta dla turyst贸w od lat, trzeba specjalnego pozwolenia aby tutaj wej艣膰. Czyli troch臋 mi si臋 upiek艂o, pracownik wskazuje r臋k膮 w stron臋 wyj艣cia i nie ma przebacz. Ciekawe, 偶e do tej pory nikt nie zwr贸ci艂 mi na nic uwagi, a jestem tu ju偶 od ponad godziny. Dopiero osoba odpowiedzialna za porz膮dek mnie wyrzuci艂a. Kolejna rzucaj膮ca si臋 w oczy cecha Japo艅czyk贸w – obowi膮zkowo艣膰, nikt nie wykracza poza swoje kompetencje.
 

Osobom nieupowa偶nionym wst臋p wzbroniony.

Pos艂usznie oddalam si臋 i wracam po godzinie dziewi膮tej. Sekcja w kt贸rej teraz si臋 znajduj臋 przypomina targ jakiego si臋 wcze艣niej spodziewa艂em, ma艂e stragany, sprzedawcy specjalizuj膮 si臋 w kilku rodzajach ryb, wsz臋dzie mokro i ciekawie. Wi臋kszo艣膰 w贸zk贸w kursuje do nieco archaicznego z wygl膮du stanowiska wydawania lodu, gdzie wielkie zamro偶one bloki wody s膮 szatkowane i wypluwane do plastikowych kontener贸w. Turystom bardzo si臋 podoba, wi臋c robi膮 sobie tutaj pami膮tkowe zdj臋cia.
 

Turystyczno-detaliczna cz臋艣膰 Tsukiji.

Handel powoli dobiega ko艅ca, tury艣ci ustawiaj膮 si臋 w kolejkach do po艂o偶onych nieopodal restauracji bo na ogl膮daniu nie mo偶e si臋 przecie偶 zako艅czy膰, stoiska s膮 sprz膮tane i zamykane. Najgorsz膮 robot臋 ma m臋偶czyzna, kt贸rego obowi膮zkiem jest pozbycie si臋 g贸ry (dos艂ownie) styropianowych pojemnik贸w, wydaje si臋 jednak pozostawa膰 niewzruszony, szacunek prosz臋 Pana.
 

Sprz膮tanie styropianu

Na zako艅czenie odbiegn臋 troch臋 tematem od targowiska. Niedawno w r臋ce wpad艂 mi artyku艂 brytyjskiego 偶eglarza Ivana Macfadyena, kt贸ry opisuje podr贸偶 jachtem z Australii do Japonii i spustoszenie jakie nast臋puje w oceanie. Pisze tak: 鈥淐isza by艂a tematem przewodnim tej wyprawy, jednak nie zupe艂ny brak d藕wi臋ku. Wiatr nadal targa艂 偶agle i gwizda艂 w takielunku, fale rozbija艂y si臋 o kad艂ub. […] Brakowa艂o krzyku ptak贸w kt贸re towarzyszy艂y naszej 艂odzi w poprzednich wyprawach, brakowa艂o ptak贸w poniewa偶 nie by艂o ryb.鈥
 
Ivan opisuje te偶 spotkanie z traulerem wybebeszaj膮cym dno oceanu, oraz komitetem powitalnym jaki z niego przyp艂yn膮艂. Podczas spotkania zosta艂 im podarowany ogromny w贸r pe艂en ryb. 鈥淭o by艂y dobre du偶e ryby r贸偶nego rodzaju, powiedzieli艣my im 偶e nigdy nie zdo艂amy ich wszystkich zje艣膰, byli艣my tylko we dwoje. Wzruszyli ramionami i powiedzieli 偶eby艣my wyrzucili je za burt臋, stwierdzili 偶e to tylko u艂amek ich dzisiejszego po艂owu, 偶e tak naprawd臋 interesowa艂 ich tylko tu艅czyk a wszystko inne by艂o zabijane i wyrzucane do morza鈥. Przera偶aj膮cy reporta偶, kt贸ry przybli偶a mechanizmy dzia艂ania i my艣lenia wsp贸艂czesnych pirat贸w morskich. Zdziwi艂bym si臋, gdyby ryby z takich po艂ow贸w nie trafia艂y na Tsukiji.
 

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste艣my magazynem i 艣rodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo艣ci spo艂ecznej, biedzie, o wsp贸艂czesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo艂ecze艅stwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania 鈥 mo偶esz nam w tym pom贸c!
Ko艣ci贸艂 i lewica si臋 wykluczaj膮?
Nie 鈥 w Kontakcie 艂膮czymy lewicow膮 wra偶liwo艣膰 z katolick膮 nauk膮 spo艂eczn膮.

I u偶ywamy plik贸w cookies. Dowiedz si臋 wi臋cej: Polityka prywatno艣ci. zamknij