fbpx Wesprzyj nas!

magazyn lewicy katolickiej

Taka zwyk艂a niedziela

Prze艂ama艂em wewn臋trzny op贸r i jednak wszed艂em do 艣rodka. A w艂a艣ciwie tylko przest膮pi艂em pr贸g pierwszych drzwi. W mgnieniu oka zorientowa艂em si臋 w 鈥瀟erenie鈥 i od razu wypatrzy艂em sobie miejsce, w kt贸rym, podpieraj膮c 艣cian臋, sp臋dz臋 najbli偶sze 50, a mo偶e tylko 20 minut. Nie chcia艂em i艣膰 dalej; zreszt膮, szczerze powiedziawszy, nie widzia艂em w tym najmniejszego sensu.

ilustr.: Kuba Mazurkiewicz

Prze艂ama艂em wewn臋trzny op贸r i jednak wszed艂em do 艣rodka. A w艂a艣ciwie tylko przest膮pi艂em pr贸g pierwszych drzwi. W mgnieniu oka zorientowa艂em si臋 w 鈥瀟erenie鈥 i od razu wypatrzy艂em sobie miejsce, w kt贸rym, podpieraj膮c 艣cian臋, sp臋dz臋 najbli偶sze 50, a mo偶e tylko 20 minut. Nie chcia艂em i艣膰 dalej; zreszt膮, szczerze powiedziawszy, nie widzia艂em w tym najmniejszego sensu.

 

Mia艂bym udawa膰 kogo艣, kim nie jestem? 鈥 przelatuje mi przez my艣l, gdy u艣wiadomi艂em sobie, 偶e przecie偶 tam wygodniej, bo 艂awki, bo kl臋cznik, bo lepiej wida膰. Nie, lepiej ju偶 zosta膰 tu, gdzie jestem. Co prawda nie mam widoku na skupione zgromadzenie ludzi ani na ca艂膮 t臋 wielk膮 鈥瀞ceneri臋鈥, gdzie rozgrywaj膮 si臋 najwa偶niejsze 鈥 podobno 鈥 wydarzenia, ale przynajmniej czuj臋 si臋 tu swobodniej, pewniej. I wcale nie razi mnie 艣wiadomo艣膰, 偶e stoj臋 tylko w tak zwanym przedsionku. Wiem, 偶e wystarczy odrobina wysi艂ku, kilka krok贸w do przodu, poci膮gni臋cie za klamk臋 kolejnych drzwi i ju偶 b臋d臋… no w艂a艣nie, gdzie?

Nie korzystam z tej 鈥瀘pcji鈥, wi臋c te偶 nie odpowiadam na to pytanie. Zreszt膮, mo偶e pod艣wiadomie traktuj臋 je tylko i wy艂膮cznie jako pytanie retoryczne, maj膮c ju偶 gdzie艣 zakodowane wcze艣niejsze do艣wiadczenia, kt贸re zza tych w艂a艣nie drzwi wys艂a艂y mnie ostatecznie poza mury tego budynku, a co najwy偶ej w miejsce, kt贸re w tej chwili zajmuj臋 鈥 miejsce 鈥瀙omi臋dzy鈥. Powiedzie膰 mog臋 jednak, 偶e nie czuj臋 si臋 tu zupe艂nie sam. Nawet duchowo. Wszak kilku ludzi gdzie艣 tutaj obok przest臋puje nerwowo z nogi na nog臋, podpieraj膮c 艣cian臋 tu偶 obok lub co najwy偶ej kilka metr贸w dalej. I cho膰 nie znamy si臋, to jednak odnosz臋 wra偶enie, 偶e co艣 nas 艂膮czy. Mo偶e wsp贸lne w膮tpliwo艣ci? Mo偶e ta sama niech臋膰 i brak wiary? A mo偶e wr臋cz jaka艣 pogarda i z艂o艣膰 na my艣l o tym cholernie s艂odkim 艣piewie, kt贸ry za moment obwie艣ci, jak膮 to mi艂o艣膰 ma do nas zmartwychwsta艂y Jezus?

 

Z drugiej strony, dlaczego powody naszego 鈥瀙rzedsionkowego spotkania鈥 nie mia艂by by膰 bardziej prozaiczne? Mo偶e to tylko kwestia wygody, niech臋膰 do t艂um贸w, do pokazywania si臋. A mo偶e troch臋 obawa, strach? Albo nutka zaciekawienia? Wreszcie 鈥 wszystko to naraz? C贸偶, nie mam poj臋cia, co kieruje innymi lud藕mi, mog臋 m贸wi膰 tylko o sobie. I wiem, 偶e troch臋 to wszystko skomplikowane, ale dlaczego nie mia艂by mie膰 racji 贸w s艂ynny m臋drzec, kt贸ry pisa艂, i偶 cz艂owiek to zwierz臋 pod wzgl臋dem psychicznym bardziej pokraczne ni偶 dinozaur pod wzgl臋dem fizycznym?

Ch艂odnym okiem patrz膮c mo偶na jednak doj艣膰 do wniosku 鈥 troch臋 naci膮ganego, ale jednak 鈥 偶e 艂膮czy nas tutaj specyficzny wyraz oboj臋tno艣ci, z jakim mijaj膮 nas ludzie rzeczywi艣cie zdecydowani, wpadaj膮cy tu nieraz z niezwyk艂ym wr臋cz impetem, pchaj膮c si臋 przed siebie, 偶eby tylko wej艣膰 dalej, przest膮pi膰 pr贸g tych kolejnych drzwi, aby potem m贸c ju偶 tylko wygodnie si臋 rozsi膮艣膰 i delektowa膰 w poczuciu spe艂nionego obowi膮zku. By膰 mo偶e niekt贸rzy z nich nawet nie zdaj膮 sobie sprawy, 偶e mijaj膮c 鈥瀙rzedsionkow膮 gromadk臋鈥, kilku z nas potr膮ci艂o i bezceremonialnie pocz臋stowa艂o 艣niegiem z za艣nie偶onych ubra艅, kt贸re wszak najlepiej otrzepywa膰 tu偶 przed nosem stoj膮cych tu ludzi. Ale jeste艣my cierpliwi鈥

 

I czekamy. A w ka偶dym razie ja czekam. Czasem na rych艂e wyj艣cie, czasem z wewn臋trzn膮 wiar膮 w to, 偶e mo偶e co艣 we mnie drgnie i sprawi, 偶e nie wyjd臋 st膮d z poczuciem frustracji/znu偶enia/oboj臋tno艣ci etc. Pomimo 艣wiadomo艣ci, 偶e stoj臋 tylko w przedsionku, odczuwam tutaj wolno艣膰 i 艣wiadomo艣膰, 偶e w ka偶dym momencie mog臋 dokona膰 wyboru bez obawy, 偶e zostanie to zauwa偶one i ocenione (s艂aba to motywacja, ale c贸偶 poradzi膰 鈥 cz艂owiekiem jestem). Wyjd臋 zaraz, czy wyjd臋 po przemienieniu, albo po rozes艂aniu 鈥 tylko ode mnie zale偶y wyb贸r i je艣li jest B贸g, kt贸ry 鈥瀘bserwuje鈥 mnie, to wiem, 偶e tylko z Nim na obecnym etapie wchodz臋 by膰 mo偶e w jaki艣 rodzaj relacji, bez po艣rednik贸w. Nie musz臋 zajmowa膰 sobie te偶 g艂owy obaw膮 przed poczuciem dyskomfortu czy niezdecydowania na my艣l o tym, 鈥瀋o sobie ksi膮dz pomy艣li鈥. Tutaj czuj臋 si臋 wolny. Nawet, je艣li to wolno艣膰 troch臋 oszukana.

Nie zawsze wychodz臋 st膮d jako pierwszy. Czasem, gdy po wys艂uchaniu irytuj膮cego kazania u艣wiadamiam sobie, 偶e kilka os贸b obok mnie gdzie艣 znikn臋艂o, potrafi臋 to zrozumie膰 i nawet dziwi臋 si臋 sobie, 偶e sam jeszcze tu stoj臋. Stoj臋 i czekam. Na cud? Na ol艣nienie? A mo偶e tylko na ko艅cowe zapewnienie ksi臋dza, 偶e 鈥濸an z wami鈥? C贸偶, przy tym wszystkim nie wykluczam tak偶e opcji samooszukiwania si臋. Bo w ko艅cu jak to jest z t膮 wiar膮 鈥 to pewno艣膰, skok w nieznane czy tylko iluzja? I czy naprawd臋 wiemy na sto procent, 偶e kt贸ra艣 z tych odpowiedzi musi by膰 prawdziwa?

 

Przeczytaj inne teksty Autora.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Od ponad 15 lat tworzymy jedyny w Polsce magazyn lewicy katolickiej i budujemy 艣rodowisko zaanga偶owane w walk臋 z podzia艂ami religijnymi, politycznymi i ideologicznymi. Robimy to tylko dzi臋ki Waszemu wsparciu!
Ko艣ci贸艂 i lewica si臋 wykluczaj膮?
Nie 鈥 w Kontakcie 艂膮czymy lewicow膮 wra偶liwo艣膰 z katolick膮 nauk膮 spo艂eczn膮.

I u偶ywamy plik贸w cookies. Dowiedz si臋 wi臋cej: Polityka prywatno艣ci. zamknij