Internetowy magazyn katolewicy spo┼éecznej. Piszemy o ┼Ťwiecie, czerpi─ůc inspiracje z nauki spo┼éecznej Ko┼Ťcio┼éa

ÔÇ×Ta lilia nie wymaga z┼éoce┼äÔÇŁ. J─Özyk i codzienno┼Ť─ç w ÔÇ×Alfredzie i GinewrzeÔÇŁ Jamesa Schuylera

Lektura wydanej kilka tygodni temu przez PIW zaskakuj─ůcej, ekscentrycznej powie┼Ťci Jamesa Schuylera mo┼╝e by─ç ┼║r├│d┼éem wielkiej czytelniczej przyjemno┼Ťci. Pozwoli ona tak┼╝e niejako kuchennymi drzwiami wej┼Ť─ç do literackiego ┼Ťwiata jednego z najwspanialszych ameryka┼äskich autor├│w, kt├│rego tw├│rczo┼Ť─ç wci─ů┼╝ jest w Polsce niewystarczaj─ůco doceniana.
okładka: materiały prasowe

materiały prasowe

Debiutancka powie┼Ť─ç Jamesa Schuylera mo┼╝e na pierwszy rzut oka sprawia─ç wra┼╝enie b┼éahej, nieco infantylnej humoreski, pozbawionej szczeg├│lnej literackiej warto┼Ťci. Na tym w┼éa┼Ťnie polega niepozorno┼Ť─ç nie tylko ÔÇ×Alfreda i GinewryÔÇŁ, ale i ca┼éej tw├│rczo┼Ťci ameryka┼äskiego pisarza ÔÇô niezwykle ┼éatwo przeoczy─ç jej prawdziwe, ekscytuj─ůce pi─Ökno, umiejscowione cz─Östo na samej, tak cz─Östo pomijanej w analizach, zmys┼éowej powierzchni utworu. Konieczne jest wi─Öc uruchomienie takiej czytelniczej wra┼╝liwo┼Ťci, kt├│ra pozwoli oku i uchu rozejrze─ç si─Ö po tek┼Ťcie, by wychwyci─ç pu┼éapki, jakie subtelnie zastawia na nas Schuyler ÔÇô tw├│rca obdarzony wielkim kampowym smakiem.

ÔÇ×Alfred i GinewraÔÇŁ to historia dwojga dzieci ÔÇô siostry i brata. ┼Üwiat przedstawiony poznajemy wy┼é─ůcznie za ich po┼Ťrednictwem ÔÇô z regu┼éy z tocz─ůcych si─Ö mi─Ödzy nimi dialog├│w, cz─Ö┼Ťciowo te┼╝ z dziennika Ginewry. ┼Üledzimy kolejne przygody rodze┼ästwa: pobyt Alfreda w szpitalu czy pierwsze samodzielne podr├│┼╝e, towarzyszymy im tak┼╝e w zabawach i wraz z nimi pods┼éuchujemy, co za ┼Ťcian─ů m├│wi─ů doro┼Ťli. Dzieci┼ästwo u Schuylera jest pi─Ökne, ale nie sielankowe, a liryzm nigdy nie przeradza si─Ö w nostalgi─Ö, nie dochodzi te┼╝ do pr├│by stworzenia jakiej┼Ť mitologii dzieci─Öco┼Ťci. Perypetie bohater├│w s─ů wa┼╝ne same w sobie, jako element opisywanej codzienno┼Ťci, w kt├│rej musi znale┼║─ç si─Ö miejsce zar├│wno na to, co przykre i rozczarowuj─ůce ÔÇô k┼é├│tnia z kole┼╝ank─ů, choroba ÔÇô jak i na to, co sprawia najwi─Öksz─ů przyjemno┼Ť─ç: k─ůpiel w jeziorze, przymierzanie sukienki, podkradanie ciastek z kuchni. Jest to codzienno┼Ť─ç niezwykle barwna, wype┼éniona zdarzeniami i emocjami.

Cho─ç ju┼╝ ten zwi─ůzany ze swoist─ů demitologizacj─ů dzieci─Öco┼Ťci aspekt powie┼Ťci wydaje si─Ö interesuj─ůcy, to prawdziwej wolty dokonuje Schuyler w j─Özykowej warstwie swojego tekstu. Jego bohaterowie w zaskakuj─ůcy spos├│b pos┼éuguj─ů si─Ö bowiem kliszami i frazesami charakterystycznymi dla j─Özyka doros┼éych, mieszaj─ůc przy tym style i rejestry. Ich mowa jest wynikiem ciekawskiego pods┼éuchiwania, a tak┼╝e pr├│by ÔÇ×powa┼╝nej zabawyÔÇŁ w doros┼éo┼Ť─ç. Szczeg├│lnie interesuj─ůce s─ů w tym kontek┼Ťcie rozmowy Ginewry z kole┼╝ankami, za po┼Ťrednictwem j─Özyka dziesi─Öciolatki staj─ů si─Ö to wielkimi arystokratkami, to pochodz─ůcymi z dobrego domu pannami na wydaniu. Schuyler pozwala Alfredowi i Ginewrze testowa─ç wytrzyma┼éo┼Ť─ç komunikacyjnych konwencji ÔÇô w┼éa┼Ťnie dlatego sceny, w kt├│rych bohaterowie pr├│buj─ů pisa─ç list do rodzic├│w lub nawi─ůza─ç small talk podczas jazdy poci─ůgiem, nale┼╝─ů do najzabawniejszych i najb┼éyskotliwszych fragment├│w ksi─ů┼╝ki. Rodze┼ästwo wykorzystuje j─Özyk doros┼éych w spos├│b dziwaczny i ekstrawagancki, tak sztywno trzymaj─ůc si─Ö konwencji, ┼╝e a┼╝ je o┼Ťmieszaj─ůc i wykolejaj─ůc.

Schuyler nie jest jednak zainteresowany jak─ů┼Ť ich dekonstrukcj─ů, maj─ůc─ů na celu znalezienie nowego j─Özyka; zamiast tego woli rozkoszowa─ç si─Ö tym, co w j─Özyku ju┼╝ zastanym sztuczne i przesadne. Czasem z tych konfiguracji frazes├│w wydobywa si─Ö zreszt─ů zaskakuj─ůce pi─Ökno; tak dzieje si─Ö chocia┼╝by w mistrzowskim pierwszym rozdziale powie┼Ťci, w kt├│rym bohaterowie opowiadaj─ů sobie nawzajem o tym, kim chcieliby by─ç, gdy dorosn─ů, uruchamiaj─ůc ca┼ée pok┼éady swojej ogromnej fantazji.

Cz─Ö┼Ť─ç zdarze┼ä w ÔÇ×Alfredzie i GinewrzeÔÇŁ wydaje si─Ö jednak wymyka─ç jakiejkolwiek narracji, nie mog─ůc sta─ç si─Ö tematem fantazyjnych opowie┼Ťci, w kt├│rych tak lubuje si─Ö rodze┼ästwo. Niekt├│re potencjalnie bardzo wa┼╝ne w─ůtki s─ů jedynie zasugerowane, w znacznej mierze za┼Ť wy┼é─ůcznie znacz─ůco si─Ö o nich milczy. Ze wzgl─Ödu na brak nadrz─Ödnego, obiektywnego narratora mo┼╝emy si─Ö wi─Öc tylko domy┼Ťla─ç, jak cz─Östo Alfred jest bity przez ojca, czy rodzice bohater├│w si─Ö rozwodz─ů, wreszcie ÔÇô co sta┼éo si─Ö z ÔÇ×kolorowymÔÇŁ m─Ö┼╝czyzn─ů, kt├│rego cia┼éo zosta┼éo znalezione przez rodze┼ästwo podczas wielkanocnej przechadzki. W┼éa┼Ťnie przez to, co nigdy nie zostaje wypowiedziane, ta przecie┼╝ ÔÇô wydawa┼éoby si─Ö ÔÇô niezwykle pogodna powie┼Ť─ç zaczyna niepokoi─ç. Rozmowy niby tocz─ů si─Ö dalej i ponownie ┼╝ongluje si─Ö j─Özykowymi konwencjami, ale swobodny przep┼éyw tekstu ulega dziwnemu zatrzymaniu ÔÇô ÔÇ×ta lilia nie wymaga z┼éoce┼äÔÇŁ, m├│wi w pewnym momencie Ginewra, powstrzymuj─ůc brata od snucia barwnej, zmy┼Ťlonej historii o ┼Ťmierci ÔÇ×kolorowegoÔÇŁ m─Ö┼╝czyzny.

Te zaskakuj─ůco ciemne tony ujawniaj─ůce si─Ö w powie┼Ťci wydaj─ů si─Ö ostatecznie obala─ç tez─Ö pierwszych recenzent├│w o jej naiwno┼Ťci czy beztre┼Ťciowo┼Ťci. Du┼╝o bardziej interesuj─ůca jest interpretacyjna propozycja Kennetha Kocha, kt├│ry postanowi┼é spojrze─ç na Alfreda i Ginewr─Ö nie jak na poboczny tekst Schuylera, ale raczej jak na utw├│r doskonale wpisuj─ůcy si─Ö w ca┼é─ů tw├│rczo┼Ť─ç autora. Jego fenomenalne wiersze i poematy mo┼╝na interpretowa─ç jako osobliwy, prawdziwie fascynuj─ůcy zapis zmaga┼ä z przyt┼éaczaj─ůc─ů codzienno┼Ťci─ů, w kt├│rej l─Ök i nadzieja nie zajmuj─ů osobnych przestrzeni, ale stale si─Ö ze sob─ů mieszaj─ů. Schuyler otwiera si─Ö na do┼Ťwiadczenia powszednio┼Ťci wszystkimi swoimi zmys┼éami, staraj─ůc si─Ö bez wyj─ůtku rejestrowa─ç to, co mu si─Ö przytrafia. Chce by─ç samym patrzeniem, s┼éuchaniem i prze┼╝ywaniem, nie zale┼╝y mu za┼Ť na komentowaniu czy re┼╝yserowaniu rzeczywisto┼Ťci. Jego ÔÇ×postanowienie artystyÔÇŁ to: ÔÇ×by─ç silnym/ i widzie─ç rzeczy jakimi one s─ů nader straszne i/ nie a┼╝ tak bardzoÔÇŁ, jak sam pisze w ÔÇ×Poranku poematuÔÇŁ.

Faktycznie Alfreda i Ginewr─Ö warto potraktowa─ç jako fragment wi─Ökszego literackiego projektu ameryka┼äskiego pisarza i poety. Dzi─Öki temu ju┼╝ w pe┼éni ┼Ťwiadomie b─Ödziemy mogli odczyta─ç debiutanck─ů ksi─ů┼╝k─Ö Jamesa Schuylera zar├│wno jako opowie┼Ť─ç o czerpaniu przyjemno┼Ťci z j─Özyka i zabawie jego konwencjami, jak i o codzienno┼Ťci widzianej oczami dziecka ÔÇô cz─Östo pi─Öknej, cho─ç nierzadko wywo┼éuj─ůcej r├│wnie┼╝ podsk├│rnie odczuwany niepok├│j.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Wybieram sam/a
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie ÔÇô w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej: Polityka prywatno┼Ťci. zamknij ├Ś