fbpx Wesprzyj nas!

magazyn lewicy katolickiej

Szkudlarek: W imi臋 progresywnej polityki trzeba od艣wie偶y膰 konserwatywne idee szko艂y

W czasach wyrachowanego marketingu politycznego w p贸藕nym kapitalizmie musimy zmieni膰 nasze rozumienie funkcji edukacji.
Szkudlarek: W imi臋 progresywnej polityki trzeba od艣wie偶y膰 konserwatywne idee szko艂y
ilustr.: Ma艂gorzata Cichocka

Z prof. Tomaszem Szkudlarkiem rozmawia Maria Ro艣ciszewska

Jak zmieniaj膮cy si臋 艣wiat ostatnich lat wp艂yn膮艂 na szko艂臋 i system edukacji?

Lubi臋 my艣le膰 o zmianach w szkole jako o d艂ugiej trajektorii 鈥 dopiero wtedy mo偶na rozumie膰 te zmiany wsp贸艂czesne: albo jako dewiacje, odchylenia, albo jako zahamowanie pewnych tendencji w rozumieniu funkcji szko艂y czy pojawianie si臋 nowych idei. W tym kontek艣cie, w tej d艂u偶szej perspektywie, to, z czym teraz mamy do czynienia, jest bardzo gwa艂town膮 zmian膮.

By to zrozumie膰, musimy u艣wiadomi膰 sobie, 偶e szko艂a zosta艂a powi膮zana z wynalazkiem pisma 鈥 przez bardzo d艂ugi czas traktowano j膮 jako instytucj臋, kt贸ra musi wprowadzi膰 masow膮 publiczno艣膰 do kultury pi艣mienno艣ci. To za艣 wi膮za艂o si臋 z ustanawianiem rz膮d贸w republika艅skich, z kultur膮 prawn膮, z demokracj膮 jako form膮 wsp贸艂uczestnictwa w rz膮dzeniu 鈥 to wszystko wymaga艂o kompetencji pi艣mienno艣ci. Z tym wi膮za艂a si臋 strategia formowania podmiotu racjonalnego, krytycznie my艣l膮cego, kt贸ry mo偶e podejmowa膰 samodzielnie decyzje, maj膮ce charakter publiczny. Osiemnastowieczne, Kantowskie rozumienie podmiotu jako zdolnego do u偶ywania rozumu w sferze publicznej, odwaga samodzielnego, racjonalnego my艣lenia 鈥 to wszystko wymaga艂o edukacji.

Uwa偶ano, 偶e ignorancja jest deficytem wiedzy 鈥 stanem naturalnym, z kt贸rym pr贸bowano walczy膰 przez edukacj臋. 鈥濴ud鈥 musi zosta膰 o艣wiecony po to, aby spo艂ecze艅stwo mog艂o funkcjonowa膰 m膮drze i aby ludzie mogli uzyska膰 wolno艣膰, kt贸ra im si臋 nale偶y z natury. System republika艅ski ma pozwoli膰 na realizacj臋 tych podmiotowych wolno艣ci pod warunkiem, 偶e ludzie s膮 zdolni do czytania ze zrozumieniem i podejmowania racjonalnych decyzji jako obywatele. Edukacja jest niezb臋dna jako warunek konieczny budowy spo艂ecze艅stw, w kt贸rych sprawujemy funkcje polityczne. Szko艂a ma 鈥 czy mia艂a 鈥 walczy膰 w艂a艣nie z ignorancj膮.

Czy ta koncepcja jest aktualna?

To, co dzieje si臋 w ostatnich latach, pokazuje, 偶e ignorancja nie jest stanem naturalnym, lecz jest wytwarzana jako pewna strategia rz膮dzenia 鈥 i to produkowana niezwykle efektywnie i w wyrafinowany spos贸b. Pokaza艂 to mi臋dzy innymi skandal zwi膮zany z ods艂oni臋ciem strategii marketingu politycznego w wyborach w Stanach Zjednoczonych 2016 roku, gdzie wykorzystywano dane z Facebooka oraz naturaln膮 pasj臋 ludzi do samopoznania. Te dane zosta艂y wykorzystane do tak zwanego mikrotargetingu, czyli do spersonalizowania argument贸w maj膮cych sk艂oni膰 ludzi do g艂osowania na Donalda Trumpa. Aby je pozyska膰, udost臋pniono na Facebooku za darmo bardzo profesjonalny test osobowo艣ci. Ka偶dy m贸g艂 sobie sprawdzi膰 sw贸j w艂asny profil osobowo艣ci i dosta膰 natychmiastowo wynik 鈥 tylko nikt nie poinformowa艂 ludzi, 偶e wyniki tego testu zostan膮 skorelowane ze wszystkim, co robi膮 na Facebooku: kto jest ich przyjaci贸艂mi, w jakie aktywno艣ci si臋 anga偶uj膮, co uwa偶aj膮 za bzdur臋, co za prawd臋, co lubi膮, czego nie. W ten spos贸b skonstruowano narz臋dzie, kt贸re pozwala na stworzenie dok艂adnego profilu osobowo艣ci tylko na podstawie tego, co dana osoba publikuje w sieci. Sztab Trumpa mia艂 takie profile 55 milion贸w Amerykan贸w. To pozwoli艂o na spersonalizowanie argument贸w na rzecz g艂osowania na tego kandydata.

Wszystko wskazuje na to, 偶e podobnie wyrafinowane strategie stosowane s膮 w polskich kampaniach wyborczych, tylko 偶e nie s膮 one 鈥 p贸ki co 鈥 adresowane do pojedynczych os贸b, tylko do 艣rodowisk lokalnych. W momencie, gdy jaki艣 polityk jedzie na spotkanie wyborcze, dostaje informacje o tym, co w danej gminie jest problemem, o czym si臋 dyskutuje. Mo偶e wej艣膰 na m贸wnic臋 i zacz膮膰 wyst膮pienie na przyk艂ad od oczyszczalni 艣ciek贸w albo od tego, 偶e za daleko jest do przystanku autobusu. Mo偶e pokaza膰 si臋 jako 鈥瀞w贸j cz艂owiek鈥, kt贸ry dobrze rozpoznaje problemy lokalnej spo艂eczno艣ci. Oczywi艣cie nie ma nic z艂ego w tym, 偶e politycy maj膮 informacje na temat tego, czym 偶yj膮 zwykli ludzie. Natomiast w momencie, kiedy jest to stosowane jako dora藕ne narz臋dzie do zdobywania przewagi politycznej, to zaczynam mie膰 w膮tpliwo艣ci. Dotycz膮 one tego, w jaki spos贸b pot臋偶ne narz臋dzia analityczne, kt贸re wi膮偶膮 si臋 ze wsp贸艂czesn膮 kultur膮 cyfrow膮 i z profesjonalnym marketingiem, s膮 wykorzystywane 鈥 zw艂aszcza w kontek艣cie tego, o czym m贸wi艂em przedtem, to znaczy tego, 偶e republikanizm jest ustrojem, w kt贸rym ludzie maj膮 podejmowa膰 racjonalne decyzje w oparciu o dost臋p do publicznych informacji.

A dost臋pu do wielu znacz膮cych publicznych informacji nie mamy, on jest dzisiaj silnie reglamentowany, o bardzo wielu rzeczach jako wyborcy nie wiemy. Nie przedstawia nam si臋 konsekwencji poszczeg贸lnych akt贸w prawnych, decyzji czy obietnic. Podejmujemy decyzje wyborcze na bazie emocji i fejsbukowych lajk贸w 鈥 nastawienia na to, 偶e rz膮dzi膰 nami powinni 鈥瀗asi鈥 ludzie, tacy, kt贸rzy s膮 nam bliscy. I to jest fabrykowane przez ekspert贸w, wytwarzane jako czysto techniczna strategia. Nie ma za wiele autentyczno艣ci ani racjonalno艣ci w tym, w jaki spos贸b wchodzimy w sfer臋 polityczn膮.

Jaki to ma zwi膮zek ze szko艂膮?

M贸wi臋 o polityce dlatego, 偶e powi膮za艂em pomys艂 na upowszechnienie edukacji i obowi膮zek szko艂y dla wszystkich z o艣wieceniow膮 wizj膮 republiki. Tylko w tych warunkach to mia艂o sens. Je偶eli mamy mie膰 powszechny udzia艂 w 偶yciu publicznym, to wszyscy powinni艣my by膰 do tego przygotowani jako rozumni obywatele. Tacy, kt贸rzy mog膮 podejmowa膰 racjonalne decyzje 鈥 by delegowa膰 na polityczne stanowiska osoby, kt贸rym ufamy, 偶e b臋d膮 dobrze s艂u偶y膰 rzeczpospolitej, i kt贸rych dzia艂ania mo偶emy kompetentnie kontrolowa膰. Obecnie mamy do czynienia z sytuacj膮, w kt贸rej ca艂a sfera racjonalnych decyzji zosta艂a zast膮piona przez profesjonalny marketing polityczny, coraz bardziej zaawansowany.

W mi臋dzyczasie szko艂a zosta艂a najpierw przeorana przez neoliberaln膮 polityk臋, w kt贸rej te cele polityczne zast臋puje si臋 ekonomicznymi 鈥 czyli edukacja ma s艂u偶y膰 temu, aby艣my tworzyli konkurencyjne gospodarki i budowali kapita艂. Szko艂a s艂u偶y tu rynkowi pracy, budowaniu wykwalifikowanej si艂y roboczej, tworzeniu przewagi ekonomicznej 鈥 nowoczesne technologie wymagaj膮 zmiany programu kszta艂cenia, innowacji, wzmacniania jakich艣 tam kompetencji kluczowych. Wszystko to w latach 90. wprowadzali艣my do systemu w szkole, co odsun臋艂o j膮 od cel贸w zwi膮zanych z 偶yciem oraz dobrem publicznym i powi膮za艂o j膮 z dobrobytem ekonomicznym oraz konkurencj膮 mi臋dzy poszczeg贸lnymi systemami. A potem przysz艂a fala konserwatywnego nacjonalizmu i szko艂臋 przerabia si臋 na maszyn臋 polityki historycznej do tworzenia sentymentalnej, narodowej to偶samo艣ci.

Wr贸c臋 do mitu o艣wieceniowego. Wydaje mi si臋, 偶e w powszechnym mniemaniu szko艂a ma wyci膮ga膰 z ignorancji, ale silne jest tak偶e przekonanie, 偶e szko艂a wyr贸wnuje szanse i mo偶e by膰 艣rodkiem emancypacji. Tymczasem rzeczywisto艣膰 pokazuje, 偶e jest inaczej. Jak mo偶na oceni膰 ten mit i dlaczego jest tak silny?

Bardzo si臋 ciesz臋, 偶e pani identyfikuje, 偶e ten mit jest 偶ywy 鈥 to jest jaka艣 nadzieja!

Wpisanie szko艂y w struktury mitu post臋pu wi膮za艂bym z prometejsk膮 mitologi膮 i przykazaniem, by 艣wiat zostawia膰 lepszym, ni偶 go zastali艣my. Te wszystkie wizje s膮 naprawd臋 wa偶ne 鈥 daj膮 jak膮艣 nadziej臋, 偶e b臋dziemy mieli si艂臋 na odnowienie logiki spo艂ecznej. Mit rozumnej emancypacji i szko艂a rozumiana jako droga do powi臋kszania naszej sprawczo艣ci i wsp贸艂odpowiedzialno艣ci za 艣wiat mog膮 wiele zdzia艂a膰 鈥 tylko pod warunkiem, 偶e rzeczywi艣cie b臋dziemy mieli dost臋p do wiedzy i informacji, kt贸ra mo偶e dobrze s艂u偶y膰 tego typu funkcji.

Ostatnie dziesi臋ciolecia pokazuj膮, 偶e w naszym 艣wiecie nie dba si臋 o wsp贸ln膮 p艂aszczyzn臋, kt贸ra pozwala nam komunikowa膰 si臋 racjonalnie. Przyjrzyjmy si臋 dw贸m istotnym zjawiskom-wynalazkom, kt贸re mog膮 poci膮gn膮膰 nas w dwie r贸偶ne strony. Pierwsze to Wikipedia, kt贸ra jest naprawd臋 fantastycznym wcieleniem mitu o艣wieceniowego. Tw贸rcy Wikipedii m贸wi膮, 偶e ich ambicj膮 jest dostarczenie wszelkiej wiedzy wszystkim i za darmo. Ma by膰 powszechnie dost臋pna, wysokiej jako艣ci i krytycznie weryfikowana. Temu s艂u偶y ca艂y mechanizm spo艂ecznej kontroli nad tym, jak ta wiedza jest tworzona 鈥 Wikipedia jest spo艂eczno艣ciowym projektem, ale to jest spo艂eczno艣膰, kt贸ra jest krytycznie moderowana przez sam膮 siebie. My do tego zazwyczaj nie zagl膮damy, ale ka偶de has艂o Wikipedii ma publicznie dost臋pn膮 stron臋, na kt贸rej widzimy wszystkie dyskusje, spory, wykre艣lenia, eliminacje pewnych tre艣ci, argumentacje, dlaczego pewne tre艣ci zosta艂y zast膮pione innymi. Ca艂a debata ludzi, kt贸rzy maj膮 poczucie, 偶e znaj膮 si臋 na jakiej艣 sprawie, jest publicznie dost臋pna. W polskiej wersji Wikipedii pozostawia to troch臋 do 偶yczenia, ale angielskoj臋zyczna dor贸wnuje poziomem rzetelno艣ci profesjonalnym encyklopediom.

Jakie jest to drugie zjawisko?

Drugi wielki wynalazek wsp贸艂czesnej maszyny do produkowania wiedzy to media spo艂eczno艣ciowe: Facebook, Twitter i tak dalej. To, co tam si臋 dzieje, r贸偶ni si臋 od Wikipedii w spos贸b fundamentalny. Na wierzchu mamy wy艂膮cznie relacje spo艂eczne: kogo艣 lubi臋, kogo艣 nie lubi臋, kto艣 mnie zaprasza do grona znajomych, ja odpowiadam albo nie odpowiadam, dajemy sobie lajki, a kogo艣 innego usuwamy z grona znajomych. Natomiast za t膮 zas艂on膮 鈥瀕ubienia鈥 mamy niewidoczny dla nas mechanizm gromadzenia informacji na nasz temat 鈥 to my jeste艣my tu towarem. Ta maszyneria nas poci膮ga, bo pozwala nam znajdowa膰 dla siebie towarzystwo, kt贸re nam odpowiada z bardzo r贸偶nych powod贸w: etycznych, estetycznych, religijnych czy konsumenckich. Wszystkie te nasze decyzje buduj膮 bazy danych dla marketingu. My za艣 budujemy sobie wsp贸lnot臋 ludzi czuj膮cych, my艣l膮cych i postrzegaj膮cych 艣wiat podobnie, co pomaga nam piel臋gnowa膰 nasz膮 to偶samo艣膰 i zyskiwa膰 dla niej akceptacj臋. Jednocze艣nie to perfekcyjnie izoluje nas od wszelkich innych mo偶liwych wariant贸w rozumienia 艣wiata 鈥 nazywa si臋 to we wsp贸艂czesnym 偶argonie 鈥瀊膮blami filtracyjnymi鈥 czy 鈥瀊膮blami informacyjnymi鈥.

Podobnie dzia艂aj膮 zaawansowane algorytmy wyszukiwarek. Nasze wyszukiwania, ka偶dy ruch mysz膮 i zatrzymanie si臋 kursora na moment przy kt贸rej艣 linii tekstu 鈥 wszystko to jest odnotowywane i wp艂ywa na algorytmy podsy艂aj膮ce nam kolejne, podobne informacje, kt贸re maj膮 przyci膮gn膮膰 nasz膮 uwag臋. W rezultacie wytwarza si臋 poczucie nieomylnej immanencji czy absolutnej oczywisto艣ci: to, co ja uwa偶am za normalne, rzeczywi艣cie 鈥瀞taje si臋 normalne鈥; to, co ja uwa偶am za trafne, jest po prostu trafne. Dziwimy si臋, gdy spotykamy kogo艣 my艣l膮cego inaczej 鈥 coraz trudniej jest sobie wyobrazi膰, jak mo偶na wierzy膰 w co艣 innego, ni偶 ja wierz臋, albo jak mo偶na nie wierzy膰 w co艣, co mi si臋 nieustannie potwierdza online.

Jakie to ma skutki?

To ma dramatyczne konsekwencje dla naszej orientacji w 艣wiecie i tego, co wi膮zali艣my z nadziejami krytycznego my艣lenia. Krytyka jest dzisiaj bardzo tania, powszechna i nie ma za wiele wsp贸lnego z emancypacj膮 鈥 na og贸艂 to po prostu niezgoda na my艣lenie inne ni偶 moje. Ona bardzo si臋 sp艂aszcza i nie wchodzi na poziom postulowany w filozofii czy teorii krytycznej, w kt贸rej m贸wimy o badaniu warunk贸w mo偶liwo艣ci czy ods艂anianiu warunk贸w, w kt贸rych pewne s膮dy s膮 mo偶liwe, a inne niemo偶liwe. To jest krytyka dychotomiczna: to tak, a to nie. Co艣 akceptuj臋, bo wszyscy rozs膮dni ludzie, kt贸rych znam, kt贸rych stopniowo zgromadzi艂em w mediach spo艂eczno艣ciowych jako swoje w艂asne 艣rodowisko, uwa偶aj膮 to za oczywiste. Wszystkie pozosta艂e warianty rozumienia i integrowania wiedzy na temat 艣wiata zdaj膮 si臋 absurdalne 鈥 odrzucamy je z za艂o偶enia.

Trudno jest w takiej sytuacji prowadzi膰 debat臋 publiczn膮, w kt贸rej mogliby艣my si臋 produktywnie spiera膰 o jakie艣 istotne kwestie czy sposoby widzenia 艣wiata. Bo nawet nie o to chodzi, czy prawda jest mo偶liwa i co jest prawd膮, tylko o to, czy w og贸le mamy szans臋 rozmawia膰 na ten temat. Niepokoj膮ce s膮 te偶 badania, kt贸re wskazuj膮, 偶e bardzo znacz膮ca cz臋艣膰 populacji czerpie informacje, tak偶e o charakterze politycznym, wy艂膮cznie z medi贸w spo艂eczno艣ciowych. Zanika rola opiniotw贸rczej funkcji prasy jako medium dostarczaj膮cego znacz膮cych publicznych informacji, kt贸re mog膮 nam s艂u偶y膰 do orientowania si臋 w 艣wiecie i podejmowania racjonalnych decyzji.

Powiedzia艂 pan, jak wa偶na jest kwestia dost臋pu do wiedzy. Od jakiego艣 czasu modne jest w kszta艂ceniu nauczycieli, by m贸wi膰 o rozr贸偶nieniu: wiedza a metoda. K艂adzie si臋 nacisk na metody i kszta艂cenie umiej臋tno艣ci, a odchodzi si臋 od 鈥瀊ankowej鈥 koncepcji nauczania, kt贸ra polega膰 ma na 鈥瀙rzelewaniu鈥 z 鈥瀙e艂nego pojemnika鈥 (nauczyciela, kt贸ry posiada jak膮艣 wiedz臋) do 鈥瀙ustego鈥 (ucznia). Czy pan widzi t臋 potrzeb臋 zmiany stylu nauczania, czy mo偶e w og贸le ten podzia艂 jest naiwny?

Nic tu nie jest naiwne. Po prostu ka偶da z tych opcji jest nies艂ychanie z艂o偶ona, skomplikowana 鈥 ma swoje mocne uzasadnienia i konsekwencje, kt贸re trzeba rozwa偶a膰, kiedy o tym m贸wimy.

Odwo艂uje si臋 pani do tego, co mo偶na nazwa膰 鈥瀦wrotem konstruktywistycznym鈥 鈥 przynajmniej niekt贸rzy pedagodzy u偶ywaj膮 takiej terminologii. To termin, kt贸ry ma ju偶 stuletni膮 karier臋, od czas贸w psychologicznych bada艅 Piageta na temat tego, jak kszta艂tuje si臋 wiedza, a raczej jak my j膮 konstruujemy. Wyprowadza si臋 z tej koncepcji wizj臋, 偶e to my jeste艣my autorami 艣wiata, w kt贸rym 偶yjemy. I rzeczywi艣cie, tradycja tego zwrotu w dydaktyce 鈥 ku wspieraniu dzieci w konstruowaniu wiedzy 鈥 jest znacz膮ca. Ma to warianty racjonalistyczne oraz takie, kt贸re wi膮偶膮 si臋 z czysto pragmatycznym podej艣ciem, gdy wytwarzamy t臋 wiedz臋, rozwi膮zuj膮c problemy, kt贸re uznajemy za znacz膮ce. To, co jest problemem, zale偶y od tego, z jakiej pozycji patrzymy na 艣wiat, jakie mamy potrzeby, jakie s膮 ograniczenia, kt贸re napotykamy w rzeczywisto艣ci. Rozwi膮zuj膮c te problemy, budujemy wiedz臋, kt贸ra jest dla nas istotna. I oczywi艣cie dzi臋ki temu, 偶e wiedza jest tak budowana, jest te偶 sensowna, jest zapami臋tywana, buduje system wzajemnie powi膮zanych ze sob膮 element贸w 鈥 czyli mo偶e by膰 czym艣, co sensownie wp艂ywa na sprawno艣膰 dzia艂ania, na jako艣膰 mojego 偶ycia i na 偶ycie spo艂eczno艣ci. To jest pot臋偶na tradycja, z kt贸r膮 艂膮czy si臋 tak偶e wspomniana przez pani膮 krytyka 鈥瀊ankowej鈥 koncepcji nauczania sformu艂owana przez brazylijskiego pedagoga Paula Freire. Gdy patrzymy z tej perspektywy, tradycyjna szko艂a jest opresyjn膮 instytucj膮, w kt贸rej wiedz臋 traktuje si臋 jako co艣, co wlewamy ludziom do g艂owy lub deponujemy jak kapita艂 na koncie bankowym. Pot臋偶na staje si臋 w niej rola podr臋cznika, nauczyciela, systematycznego programu kszta艂cenia.

Mamy wi臋c d艂ug膮 ju偶 histori臋 zwrotu ku projektowaniu wiedzy jako konstruktu, wiedzy jako czego艣, co jest pragmatyczne, co jest odpowiedzi膮 na okre艣lone problemy. To zmienia rol臋 nauczyciela w taki spos贸b, 偶e z funkcji wyk艂adowcy, kogo艣, kto wie i przekazuje innym, zmieniamy si臋 w organizator贸w czy animator贸w 艣rodowiska uczenia si臋. Tworzymy sytuacje problemowe, w kt贸rych dzieci same zadadz膮 sobie pytania, same poszukaj膮 odpowiedzi, stan膮 si臋 podmiotami wytwarzaj膮cymi wiedz臋, konstruuj膮cymi zale偶no艣ci, relacje. Jest to raczej laboratorium ni偶 audytorium.

To brzmi jak bardzo dobra koncepcja pedagogiczna. Dlaczego to mo偶e budzi膰 w膮tpliwo艣ci?

To przej艣cie jest bardzo znacz膮ce dla wsp贸艂czesnej pedagogiki, nie ma co do tego kontrowersji. Pojawia si臋 ona we wsp贸艂czesnym kontek艣cie, w kt贸rym mechanizm indywidualnego konstruowania wiedzy zosta艂 zaw艂aszczony przez marketing polityczny i doprowadzi艂 do daleko id膮cej atomizacji. Nasze potrzeby i to, co definiujemy jako trudne i problemowe, sta艂o si臋 przedmiotem zorganizowanej kampanii informacyjnej, kt贸ra wi膮偶e si臋 z celami ekonomicznymi i politycznymi. Te nasze 鈥瀔onstrukty鈥 s膮 przechwytywane przez si艂y steruj膮ce produkcj膮 i dystrybucj膮 wiedzy i niewiedzy. Wa偶ne, 偶e wiedz臋 trzeba tu traktowa膰 r贸wnolegle z ignorancj膮, czyli ze sferami niewiedzy 鈥 one s膮 r贸wnoleg艂e, ignorancja nie jest tylko naturalnym stanem nieo艣wieconego umys艂u. Tak jak wspomnia艂em, obszary niewiedzy s膮 starannie projektowane przez polityki dost臋pu do danych, przez marketing i algorytmy: czego nie powinni艣my wiedzie膰, co jest restrykcyjnie dost臋pne tylko i wy艂膮cznie dla tej grupy ludzi, a nie dla tamtej. To staje si臋 dramatycznym problemem pewnego deficytu racjonalno艣ci 鈥 na przyk艂ad wtedy, gdy pr贸bujemy propagowa膰 szczepienia w trakcie pandemii albo ubezpieczenia spo艂eczne lub podatki, kt贸re pozwol膮 sfinansowa膰 dzia艂ania w sferze publicznej. Niestety wsp贸艂czesna scena polityczna jest bardzo dora藕na, kr贸tkotrwa艂a i cyniczna, 偶yje od kampanii do kampanii, bez mo偶liwo艣ci tworzenia akceptacji dla cel贸w d艂ugofalowych, d艂ugoterminowych 鈥 takich jak zwi膮zane z katastrof膮 klimatyczn膮, nier贸wno艣ciami spo艂ecznymi, kryzysami migracyjnymi.

Mamy wi臋c ogromny deficyt publicznego rozumu i takich form 偶ycia spo艂ecznego, kt贸re by pozwala艂y rozumowi zaj膮膰 istotne miejsce w debacie publicznej. 艢wietnie brzmia艂o, gdy m贸wili艣my, 偶e edukacja ma realizowa膰 zainteresowania dziecka: wspiera膰 jego talent, umo偶liwia膰 sukces i samorealizacj臋. Tymczasem ta identyfikacja naszych mocnych stron i zainteresowa艅, udost臋pniana w mediach spo艂eczno艣ciowych, sta艂a si臋 towarem politycznym i ekonomicznym 鈥 i wzmacnia wspomniany przeze mnie wcze艣niej mechanizm 鈥瀞amoakceptacji鈥, potwierdzania w艂asnych przekona艅. Ta metafora tworzenia 艣wiata i wiedzy jako indywidualnego konstruktu, kt贸ra bardzo dobrze zapracowa艂a w reformowaniu edukacji, staje si臋 dzi艣 czym艣 bardzo ryzykownym. Gdy zaczniemy przygl膮da膰 si臋 jej krytycznie i z wi臋kszym dystansem oraz poszerzymy pedagogiczne konteksty, wtedy zobaczymy, jakie ma to konsekwencje dla nadziei na to, 偶e kiedy艣 zajmiemy si臋 problemami spo艂ecznymi i przestrzeni膮 publiczn膮 d艂ugofalowo, a nie tylko dora藕nie i to wy艂膮cznie wtedy, gdy kto艣 walczy o nasze g艂osy. A tymczasem ro艣nie procent ludzi uwa偶aj膮cych, 偶e szczepienia to forma kontroli przez mikroczipy, ludzi przekonanych, 偶e przemys艂 farmaceutyczny nas truje, nie m贸wi膮c ju偶 o tych, kt贸rzy wierz膮, 偶e Ziemia jest p艂aska i 偶e znacz膮ce stanowiska w ekonomii i polityce obejmuj膮 jaszczury z kosmosu. We wszystkim mo偶na oczywi艣cie znale藕膰 elementy racjonalnej krytyki, ale 艂膮cznie tworzy to fal臋 masowej ignorancji. Efekt jest taki, 偶e nawet ludzie, kt贸rzy bardzo mocno przyczynili si臋 do krytyki nauki w latach 70. 鈥 na przyk艂ad Bruno Latour 鈥 pisz膮 teksty, w kt贸rych m贸wi膮, 偶e 鈥瀗iestety odnie艣li sukces鈥 w upowszechnianiu podejrzliwo艣ci. Niewiara w nauk臋, post臋p, racjonalno艣膰 czy w dobre intencje ekspert贸w sta艂a si臋 tak powszechna, 偶e w艂a艣ciwie uniemo偶liwia ju偶 racjonaln膮 polityk臋.

Fala taniego populizmu w stylu Donalda Trumpa i niekt贸rych polityk贸w w Polsce, na W臋grzech, w Rosji, w Turcji, staje si臋 coraz powszechniejsza. Proste formy krytycznego my艣lenia sta艂y si臋 wiedz膮 potoczn膮 do tego stopnia, 偶e zbudowanie jakiegokolwiek autorytetu jest dzi艣 prawie niemo偶liwe. Os贸b, kt贸re nie uwierz膮, b臋dzie zawsze wi臋cej ni偶 tych, kt贸re uwierz膮, 偶e jaki艣 cz艂owiek rzeczywi艣cie posiada wiedz臋 i kompetencje, kt贸re nie s膮 podszyte z艂ymi intencjami. A jednocze艣nie ludzie maj膮 coraz silniejsze pragnienie poddania si臋 autorytetom 鈥 tylko 偶e do dyspozycji dostaj膮 marketingowo wyprodukowane twory w rodzaju Donalda Trumpa. W rezultacie w skali globalnej wzbiera fala populistycznego autorytaryzmu.

Jakie to ma konsekwencje dla naszego my艣lenia o roli szko艂y?

Bardzo znacz膮ce. W celu zabezpieczenia warunk贸w mo偶liwo艣ci dla progresywnej polityki od艣wie偶a si臋 dzi艣 do艣膰 konserwatywne idee edukacyjne 鈥 czyli na przyk艂ad powr贸t do wa偶nej roli nauczyciela. To on ma szans臋 wytr膮ci膰 ludzi z mikro艣wiat贸w medi贸w spo艂eczno艣ciowych 鈥 Twittera, TikToka i tak dalej 鈥 gdzie wszystko jest natychmiast dost臋pne i tylko takie, jak chc臋, bo to, czego nie chc臋, przesuwaj膮c palec w lewo, wyrzucam z pola mojego 艣wiata. Nauczyciel i szko艂a maj膮 mo偶liwo艣膰 wprowadza膰 wiedz臋 o 艣wiecie, kt贸ra nie jest fajna i natychmiastowo przydatna. Jak wyj艣膰 z b膮bla, w kt贸rym wszyscy jeste艣my tacy sami, a ci inni staj膮 si臋 naszymi wrogami 鈥 albo przynajmniej kosmitami, kt贸rych w og贸le nie ma sensu pr贸bowa膰 zrozumie膰? Jak doprowadzi膰 do tego, by ludzie w og贸le zechcieli si臋 ze sob膮 kontaktowa膰 nie tylko poprzez ekrany i p贸艂minutowe filmiki? W艂a艣nie w takich miejscach jak szko艂a mam szans臋 skonfrontowa膰 si臋 z inno艣ci膮 i z czym艣, co jest absolutnie poza horyzontem moich zainteresowa艅, potrzeb, mojego postrzegania tego, co jest, a co nie jest problemem wartym rozwi膮zania. Szko艂a wyrywa nas z tej sfery nowego typu ignorancji. Po prostu w tej chwili konstruktywizm nie wystarcza.

W tej chwili odwo艂uj臋 si臋 do argumentacji Gerta Biesty, kt贸ry jest teoretykiem z mojego pokolenia i podobnie jak ja przeszed艂 drog臋 od pedagogiki liberalnej poprzez krytyczn膮 do jakiej艣 formy postkrytyczno艣ci. On, jak i wielu innych autor贸w, pisze, 偶e szko艂a jest by膰 mo偶e ostatni膮 przestrzeni膮 publiczn膮, w kt贸rej mo偶liwa jest w og贸le konfrontacja ludzi z inno艣ci膮 i otwarcie si臋 na inne perspektywy.

Ta konfrontacja jest tym skuteczniejsza, gdy szko艂a rzeczywi艣cie jest publiczna, prawda? Chocia偶 czasem i to nie wystarcza. Szko艂y w dzielnicach typu Wilan贸w w聽Warszawie 鈥 czyli typowe dla klasy 艣redniej czy wy偶szej klasy 艣redniej 鈥 s膮 do艣膰 jednorodne wewn臋trznie鈥

Absolutnie tak.

Mamy wi臋c do czynienia z naprawd臋 g艂o艣nym i pilnym wo艂aniem o przywr贸cenie publicznej przestrzeni edukacji. Ta przestrze艅 powinna by膰 wykorzystywana jako 艣rodowisko, w kt贸rym b臋dziemy mogli konfrontowa膰 si臋 z r贸偶norodno艣ci膮. Jednocze艣nie trzeba realizowa膰 tam potrzeb臋 budowania po艂膮cze艅 pomi臋dzy tymi przestrzeniami r贸偶nic i osobno艣ci.

To wszystko brzmi do艣膰 powa偶nie i troch臋 pesymistycznie. Jako nauczycielka czuj臋 si臋 jak Dawid przed Goliatem 鈥 tyle jest tych trudnych wyzwa艅鈥 Z jednej strony nauczyciele, cz臋sto sami maj膮cy do艣wiadczenie kszta艂cenia przede wszystkim wyk艂adowego, powinni prowadzi膰 w szkole postkrytyczne wsp贸lnotowe laboratoria. Z drugiej 鈥 powinni by膰 uwa偶ni na kontekst marketingu politycznego. Z trzeciej wreszcie maj膮 (lub nie maj膮) 艣wiadomo艣膰 post臋puj膮cej prywatyzacji szko艂y i rosn膮cych nier贸wno艣ci. To wszystko pokazuje, 偶e nawet jeden wyj膮tkowo dobry nauczyciel wiele nie zmieni.

Ale czy kiedykolwiek by艂o lepiej? Chyba niekoniecznie. Praca nauczycieli stale by艂a tego typu konfrontacj膮 鈥 bardzo, bardzo trudn膮 robot膮, w kt贸rej mierzymy si臋 z poczuciem niemo偶liwo艣ci, z masywn膮 艣cian膮, przez kt贸r膮 ci臋偶ko si臋 przebi膰. Sukcesem staje si臋 ka偶da rysa, ka偶dy wy艂om, ka偶de jedno dziecko, kt贸re co艣 zrozumie. To jest naprawd臋 strasznie mozolna, d艂ugofalowa praca, w kt贸rej to, co robi膮 pojedyncze osoby, pojedyncze nauczycielki, nauczyciele, jest niemal niezauwa偶alne. Czasami nawet dla nas samych鈥 Bo jeste艣my pozamykani w tych pojedynczych salach na czas czterdziestu paru minut i mo偶na mie膰 poczucie, 偶e to wszystko trafia gdzie艣 w pr贸偶ni臋. Lecz gdy zdamy sobie spraw臋, 偶e nie jeste艣my w tym w pojedynk臋, 偶e w innej klasie, w innej szkole kto艣 te偶 pr贸buje i 偶e to wszystko to d艂u偶szy proces 鈥 jest nam troch臋 艂atwiej.

Czasem trudno jest dostrzec ten d艂ugoletni, szeroki obraz, kiedy pracujemy w prze艂adowanych klasach, z dzie膰mi, kt贸rych uwaga jest bardzo trudna do zatrzymania, bo s膮 przyzwyczajone do dynamicznego, obrazkowego 艣rodowiska, w kt贸rym co trzy i p贸艂 sekundy zmienia si臋 filmik. I wtedy m贸wienie o czym艣 przez pi臋膰 minut przekracza horyzont tolerancji wi臋kszo艣ci dzieci. Tak 偶e to rzeczywi艣cie jest bardzo trudne, ale mimo wszystko wspaniale, 偶e to si臋 dzieje. Dobrze, 偶e mamy szans臋 to robi膰, i dobrze, 偶e naprawd臋 nie jeste艣my w tym sami.

***

Materia艂 powsta艂 we wsp贸艂pracy z Fundacj膮 Orange.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Od ponad 15 lat tworzymy jedyny w Polsce magazyn lewicy katolickiej i budujemy 艣rodowisko zaanga偶owane w walk臋 z podzia艂ami religijnymi, politycznymi i ideologicznymi. Robimy to tylko dzi臋ki Waszemu wsparciu!
Ko艣ci贸艂 i lewica si臋 wykluczaj膮?
Nie 鈥 w Kontakcie 艂膮czymy lewicow膮 wra偶liwo艣膰 z katolick膮 nauk膮 spo艂eczn膮.

I u偶ywamy plik贸w cookies. Dowiedz si臋 wi臋cej: Polityka prywatno艣ci. zamknij